Dodaj do ulubionych

no i będzie dziecko :(

12.03.04, 01:26
... niestety nie moje. Już na któryms z wątków dot. romansów na gg pisałam,
że mój M. też ma taki romans. Nie przeglądałam poczty czy gg. Wpadł, bo za
hotel i prezenty płacił, głupek jeden, - kartą! Głupota wyszła bezdenna. Raz -
bo romans. Dwa - bo mógł się domyślić, że się wyda, przecież wyciągi z kart
zawsze sprawdzam. Trzy - bo się nie pomyślał o antykoncepcji.
Efekt: ciąża, dwie osoby nieszczęśliwe: ja i ona. A facet ciężko przerażony,
no i po prawdzie tez nieszczęsliwy. Bo on niczego nie chciał zmieniać, tylko
się zabawić.
Zupełnie nie wiem, co zrobić. Małolata na początku zakochana i szczęśliwa, że
bedzie dziecko, teraz usyszała twarde NIE. W sumie, to żal mi jej. Głupia, bo
głupia, ale jednak wierzyła, że on nikogo nie ma.
M. mówi,że chce być tylko ze mną. Że wszystko będzie dobrze, że nakłoni ją,
by usunęla tę ciąże. I chyba do końca nie rozumie, że nie chodzi tylko o tę
ciąże.
I co teraz? Odejść? Przekreślić uczucia, wspólnie przeżyte chwile, parę
fajnych, było nie było, lat??? Zostać???? Przecież chyba już nigdy nie
zaufam...
Jeszcze nie wiem, co będzie z dzieckiem. M. chce, by ona usunęła. A jak
będzie chciała urodzić????
Żadne wyjscie z tej sytuacji nie jest dobre. Bez sensu to wszystko.
Mam pustkę w głowie. Ciągle mam nadzieję, ze się obudze, że okaze się, że to
tylko zły sen. Cholernie mi smutno. Już nawet nie płaczę.
Obserwuj wątek
    • Gość: kobieta Re: no i będzie dziecko :( IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.04, 03:05
      > no i po prawdzie tez nieszczęsliwy. Bo on niczego nie chciał zmieniać, tylko
      > się zabawić.

      Zabawa z genitaliami to smiertelnie powazna sprawa

      > M. mówi,że chce być tylko ze mną. Że wszystko będzie dobrze, że nakłoni ją,
      > by usunęla tę ciąże. I chyba do końca nie rozumie, że nie chodzi tylko o tę
      > ciąże.

      Widzisz, i ktos za to musi zaplacic zyciem za zabawe

      > Jeszcze nie wiem, co będzie z dzieckiem. M. chce, by ona usunęła. A jak
      > będzie chciała urodzić????

      Dobrze by bylo gdyby urodzila a twoj maz placil alimenty. To nie pierwszy raz w
      historii. Niedawno ujawnila sie czarna corka rasistowskiego senatora z USA.
      Placil na nia uczciwie przez cale zycie. Szanuje faceta.


      • Gość: Messa do kobiety - Astry IP: *.zapora / 217.96.25.* 12.03.04, 13:54
        no proszę - i kto to pisze pod róznymi nickami? Ja powiadam - po IP ich
        poznacie :))
        • Gość: Kobieta Re: do kobiety - Astry IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.04, 18:27
          To nie jest IP tylko adres servera ktorego uzywa 5-7 milionow ludzi.
          A poza tym co zlego z tym IP?
        • Gość: do Messy Re: do kobiety - Astry IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 14.03.04, 17:36
          Gość portalu: Messa napisał(a):

          > no proszę - i kto to pisze pod róznymi nickami? Ja powiadam - po IP ich
          > poznacie :))

          a skad masz jej IP, tam jest tylko nazwa domeny, ktora mozna sobie zmieniac do woli, trzeba tylko wiedziec jak. :-)
    • moniorek1 Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 06:00
      Ty sie jeszcze zastanawiasz czy byc z tym egoistycznym glupim facetem? Jeszcze
      martwisz czy przekreslic wszystkie wspolne lata? ON to przekreslil nie widzisz
      tego? Radze ci sie przebadac, bo nie wiadomo ile panienek juz zdazyl zaliczyc
      bo jakos nie chce mi sie wierzyc ,ze to byl pierwszy raz.
      Ps. Czy ten M to maz czy chlopak?
    • emi123 Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 06:56
      Masz pustke w glowie i to jest prawda. Nie usiluje Cie obrazic, rozumiem ten
      stan. Twoj maz jest przerazony. Fajnie by bylo, gdyby udalo sie wszystko
      przyklepac i zalagodzic. I juz nigdy go sprawy nie wracac. Ale sie nie da.
      Bedziesz wracac, nawet jesli obiecasz, ze nie bedziesz. M. ktoregos dni wypomni
      Ci, mielismy juz o tym nie rozmawiac, ale ty ciagle i ciagle... bo on chce
      zapomniec. I zeby ktos mu powiedzial, ze go rozumie, ze chcial tylko odrobiny
      przyjemnosci...
      Nie musisz teraz o niczym decydowac. Mozesz zaczekac. Za jakis czas bedziesz
      wiedziala czego chcesz.
      O dziecku nie pisze, jest potraktowane tak przedmiotowo, ze nawet przy calej
      mojej wyrozumialosci ten fragment listu rodzi we mnie potezna niechec. I
      obrzydzenie, ze ludzie potrafia tak potraktowac drugiego czlowieka.
    • blanchet czyli trochę jakby "świat według garpa" 12.03.04, 07:25
      kiedy go przeczytałam - a myślałam że nie jestem aż tak elastyczna- zmienił mi
      się pogląd na zdradę,
    • kini Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 08:20
      O Boże... Strasznie ci współczuję...
      • kini Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 08:25
        A w ogóle to do diabła z takim facetem.
        Żeby zdradzać, trzeba umieć zdradzać. A on nawet tego nie potrafił, osioł
        jeden. On powinien na kolanach błagać cię o przebaczenie.
        • babik Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 08:33
          Piszę jako facet.
          Twój szanowny małżonek powinieś ponieść dotkliwą karę.
          Po pierwsze jak popłaci alimenty przez min. 18 lat , to oduczy się głupich
          numerów. Po drugie jak zostanie sam , to może pomyśli o tym , że inni też mają
          uczucia.
          A wogóle to głupi pajac.
          Mógł iść na dziwki jak tak strasznie chciało mu się zakutasić.
          • ulehome Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 08:36
            fakt.

            dosadnie, ale z sensem(...)

            niestety, a może na szczęście, trzeba się odkochać.
    • Gość: jendza poza faktem, IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 12.03.04, 09:01
      ze wspolczuje przede wszystkim dziecku, ale tez zdradzonej Autorce watku,
      przyszlej mamie oraz - najmniej, bo najbardziej winny - owemu M... chcialam
      wskazac na pewien charakterystyczny typ mentalnosci, ktora tu prezentujemy, a
      ktora nazwalabym w duzym uproszczeniu 'polska' mentalnoscia...
      'Jeden drobny skoczek w bok, ktory nic nie znaczy, i wpadka, a ty zaraz
      tragizujesz i od czci i wiary odsadzasz... No, zdarzylo sie chlopu i teraz
      trzeba tylko zrobic z tym porzadek' (cokolwiek znaczy to ostatnie)... Tak mniej
      wiecej wygladalaby zapewne wiekszosc wpisow (z wylaczeniem uwagi w nawiasie)
      przy analogicznym tekscie, zamieszczonym na przyklad we Francji...
      A tu.. zupelnie co innego...
      A jednak sie roznimy:), a moze:(? Jak wolicie?
      To tak... troche... takze dalekie postpostscriptum do watku hipohipokrytki...
      • aktin Re: poza faktem, 12.03.04, 09:08
        Wiesz, ja rozumiem wszystkie Twoje obawy. Po prostu potrafię postawić się na
        Twoim miejscu. Kochasz M. prawda? Nawet bardzo kochasz. Ale jak wybaczyć, jak
        zapomnieć? Ja chyba nie potrafiłabym, ale wiem że niektóre kobiety zdolne są do
        wielkich poświęceń.
        Zadaj sobie tylko jedno pytanie: czy będziesz umiała z tym żyć?
      • reniatoja Re: poza faktem, 12.03.04, 11:18
        Jedzo zazdroszcze Ci tej wszechobecnej milosci blizniego i zrozumienia dla
        wszysktkich. Pozdro.
    • midgeure Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 09:18
      Współczuję Ci. No cóż, ja mogę tylko powiedzieć, że ja jestem osobą, która nie
      uznaje zdrady W OGÓLE, i w związku z tym gdyby mój partner wywinął taki numer
      (i co gorsze, mówi, że ta dziewczyna usunie ciążę), byłoby mi ciężko, ale
      wywaliłabym go na zbity pysk i szybko zabiła tę miłość. Jeśli facet mówi, że
      kochanka (nawet jeśli było to jednorazowe) podda się aborcji, to już świadczy o
      jego całej ohydnej postawie "człowieczeństwa". Jeśli powiedziałby, że
      dziewczyna urodzi to dziecko i że zobowiązuje się do płacenia alimentów,
      jednocześnie zakańczając tę znajomość, jeszcze jakoś by wyszedł z tej sytuacji.
      Ale ja i tak już nie mogłabym zaufać takiemu człowiekowi. Zdradził raz, może
      zdradzić i drugi. Zapragnął innej kobiety, czyli może ponownie kiedyś tam
      szukać "nowych wrażeń". W każdym bądź razie z tego co piszesz facet u mnie
      byłby totalnie przekreślony. Kompletne zero i koniec dyskusji.

      Trzymaj się, dziewczyno! Pozdrawiam Cię serdecznie!
      • kini Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 09:41
        Masz rację, obrzydliwa ta jego postawa "ona usunie ciążę i będzie wszystko
        dobrze". Podły typ.
    • reniatoja sukinkot ten facet, ktory namawia do aborcji 12.03.04, 10:55
      ... Albowiem nie planowal z kochaneczka dziecka, a w domu zona, wiec mu nie po
      drodze dziecko na boku, wiec teraz najlepiej, zeby ona usunela. Syf. Nie dosc
      ze zrobil dzieciaka to jeszcze niech ona placi za to swoim sumieniem do konca
      zycia, bo jemu nie pasuje. Wrrr zabijac mi sie chce. Zero, okragle zero. Pod
      kazdym wzgledem. NAprawde, nie chcialabym w zyciu spotkac takiego skurczybyka.
      • Gość: wklejka z inn.wątk Re: sukinkot ten facet, ktory namawia do aborcji IP: *.nagraj.pl 12.03.04, 11:01
        jak sie okazuje to moze byc droga do "szczescia w małżeństwie"

        "Re: zdradzone zony winia kochanki

        Autor: pajdeczka
        Data: 10.03.2004 09:22 +

        Prawda jest taka, że są faceci, którzy muszą się sprawdzać jako samce rownież
        poza stałym związkiem i nic tu nie ma do rzeczy wina partnerki. Do
        tego "sprawdzania się" służą im młode, bo jeszzce niedoświadczone, a więc
        naiwne dziewczątka, tak ok. 23-25 lat. Taki przykład z najbliższego otoczenia.
        Pobrali się kiedy ona ledwo zdała maturę, on już był dobrze po studiach.
        Przezyli razem w szczęściu 14 lat, urodziło się w tym czasie dwoje dzieci i
        cóż...nadszedł czas, kiedy trzeba było potwierdzić swoją samczość. Romansik z
        dwudziestotrzylatką, ciąża, dramat. Do żony to dotarło. Po licznych
        przeprosinach, błaganiach, wyjaśnieniach, smarkula dostała peiniądze na zabieg,
        a im po 2 latach urodziły się bliźnięta. A wszystko to działo się 16 lat temu i
        żyją sobie dalej szczęśliwie. Mąż nadal kocha i szanuje żonę, a tamta została
        z palcem w nocniku."
    • fitit Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 11:00
      Spróbujcie zamieszkać razem. Pomożesz małolacie wychować dziecko a mąż nie
      będzie narzekał jak cię będzie głowa bolała.
    • reniatoja Jeszcze raz ja 12.03.04, 11:11
      Powiedz swojemu mezaowi, ze jest kompletnym palantem. Odpowiedzialny facet nie
      robi przypadkowo dzieci, to raz. Jak to jest, ze inni potrafia nie wpasc i miec
      tyle dzieci ila chca? Bo do jasnej k...wy korzystaja z rozumu, sa srodki
      zapobiegajace ciazy, jak polazl zdradzac to mogl chociaz o tym pomyslec. Po
      drugie jak juz splodzil dziecko, to normalny mezczyzna nie chowa glowy w piasek
      (czyt. naklania do aborcji) tylko podejmuje odpowiedzialnosc za to co zrobil.
      Po trzecie nie powinien oczekiwac od Ciebie nic ponad wystawienie walizek za
      drzwi i kopa w tylek. Powinien Zarowno Ciebie jak i te panne i dziecko
      zabezpieczyc finansowo do konca zycia. I rozglosilabym gdzie tylko moge, ze
      jest palantem niewartym spluniecia. Przepraszam, ze sie tak unosze, ale
      normalnie mnie nosi jak czytam o takich typkach. Nie pogardzam zazwyczaj nikim,
      ale Twoj maz po tym co napisalas budzi we mnie wlasnie nic wiecej jak pogarde.
      Dziwie Ci sie, ze zywisz do niego jakies wspolczucie, no ale moze to milosc,
      ktora pewnie go darzysz powoduje.
    • kini Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 11:26
      Ja nie widzę wyjścia z tej sytuacji.
      Jeśli dziewczyna usunie ciążę, to, jak słusznie zauważyła Renia, to ostatni
      sk...syn. Ja z takim typem wobec tego nie chciałabym mieć nic wspólnego.
      Jeśli natomiast dziewczyna urodzi dziecko, to przez całe życie nie będzie można
      zapomnieć o tej zdradzie. Dla mnie byłoby to ponad moje siły.
      Zostawiłabym faceta, bo to chyba byłoby najmniej bolesne, mimo uczucia.
      • antoma Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 11:54
        Witam,
        Nałykałam się wczoraj tabletek, więc obudziłam się dopiero przed chwilą.
        Przeczytaam wszystkie odpowiedzi i ...
        Jak czytałam podobne wątki, to tez myślam: zostawić. A jak mnie się
        przydarzyło, to okazuje się, że nic nie jest czarno-białe.
        Nie, M. to nie mąż. Ale mieszkamy razem od kilku lat. On już płaci alimenty na
        dwoje swoich dzieci. Wszystkich, którzy zaraz wytkną, ze skoro zabrałąm meża i
        ojca dzieciom to dobrze mi tak, informuję, że jak poznałąm M. to był w
        faktycznej separacji. To znaczy od dawna nie mieszkał z formalną żoną. A dzieci
        są duże: 23 i 24 lata (studiują). To tyle wyjaśnienia odnośnie mojego statusu.
        Że dziewczyna i jej ciąża są potraktowane przedmiotowo - to już wytknęłam
        mojeju/niemojemu M. Ale to, czy z nim zostanę, czy nie, nie ma wpływu na jego
        decyzję odnośnie ciąży. Pozostaje pytanie, co zrobi dziewczyna.
        Ja jejnaprawde wszpółczuję, to nie hipokryzja :( Ma 20 lat, zakochała się i
        świat jej się zawalił. Nie dość, że tez oszukana, to jeszcze musi podjąć
        decyzję: urodzić dziecko kogoś takiego, czy nie. A że głupia? Poszła do łóżka z
        prawie obcym facetem. Nie dał jej adresu, nigdy nie zaprosił do domu, nie podał
        numeru tel do domu, mogła się domyslić, że coś jest nie tak. Dlatego uważam, ze
        głupia.
        Zapomnieć o zdradzie? Jeśli ona urodzi, to siłą rzeczy się nie da :( Jeśli
        usunie, to i tak pozostanie we mnie żal. Może i z czasem bym wybaczyła. Ale
        zapomnieć się nie da. Każde wyjście, każdy wyjazd, każdy sms będzie
        podświadomie nawet wywoływał uczucie podejrzenia. Z drugiej strony, jakkolwiek
        głupio to zabrzmi, ja go naprawdę kocham. A teraz nawet nie potrafię dotknąć.
        Nawet patrzeć na niego. Małe piekiełko, co? :(
        • reniatoja Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 12:03
          Tym bardziej doradzalabym Ci odejsc od niego. Nie wiem ile masz lat, to ma
          pewne znaczenie, ale dziewcyno w imie czego potrzebne Ci takie problemy,
          pamietanie, myslenie. A skad wiesz, ze za pare lat nie bedzie powtorki z
          rozrywki? Jak raz zdradzil, w dodatku jest takim cwanym egoista, ze od razu
          kombinuje jak sie pozbyc klopotu, to nie masz zadnej pewnosci ze nie zrobi tego
          znowu, znowu... Moze bedzie ostrozniejszy i nie dowiesz sie, moze nie zrobi
          nastepnego dzieciaka, no ale jak znowu zrobi? Naprawde tego kwiatu to pol
          swiatu, znajdz kogos bardziej wartosciowego. Nie masz z nim slubu, nie masz
          dzieci, laczy Cie z nim tylko uczucie i mile wspomnienia. Pozostaw mile
          wspomnienia, uczucie wygasnie z czasem, a gdzies czeka ktos z kim bedziesz
          szczesliwa bez takich obciazen.
        • kini Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 12:34
          > Z drugiej strony, jakkolwiek
          > głupio to zabrzmi, ja go naprawdę kocham.

          Wcale nie brzmi głupio. Doskonale to rozumiem.
          • Gość: Magda Re: no i będzie dziecko :( IP: 213.77.38.* 12.03.04, 14:58
            Z drugiej strony, jakkolwiek głupio to zabrzmi, ja go naprawdę kocham.

            Oj, cholernie głupio!!! Bo jak można kochać kogoś, kto:
            1. oszukuje
            2. zdradza
            3. wymienia się materiałem genetycznym bez zabezpieczeń
            3. w ogóle się wymienia w.w. materiałem z kimś innym niż jego kobietą
            4. ucieka przed odpowiedzialnością

            Wiedziałaś, że Twój wybranek posiada takie szlachetne cechy charakteru? Jeśli
            jego zachowanie jest dla Ciebie zaskoczeniem, to znaczy, że kochasz kogoś
            innego, nie jego.
    • Gość: Triss Merigold Re: no i będzie dziecko :( IP: *.acn.waw.pl 12.03.04, 11:44
      NO głupi jest bezdennie, mógł iść na dziwki albo chciaż się zabezpieczyć.
      Wątpię czy bym została z facetem jeśli jego panienka by urodziła, za duże
      obciążenie, wspomnienia, konieczność finansowania, utrzymywania kontaktów. Taka
      wieczna pamiątka po zdradzie. Jakoś facetowi nie współczuję.
    • tibby Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 14:15
      Najbardziej uderzyło mnie w tej historii podejście Twojego M. - dziewczyna
      usunie ciążę i będzie po sprawie. Zastanawia mnie to, że jedynym kłopotem dla
      niego jest widoczny efekt jego skoku w bok, tzn dziecko. Jak rozumiem, ten,
      excuses le mot, palant nie rozumie, że to nie tylko ciąża małolaty jest
      problemem. Skrzywdził Ciebie, skrzywdził młodą dziewczynę, a teraz wdzięczy się
      jak końska du.. do bata kompletnie nie rozumiejąc powagi sytuacji. Dla mnie ten
      facet to bezrozumny dupek i jako dupka prędziutko nauczyłabym go podróży w
      czasie. To, że go kochasz, nie jest głupie, ale M. to idiota, którego lepiej
      byłoby się czym prędzej pozbyć, bo najwidoczniej ma za mało RAMu, żeby pojąć
      prawdy podstawowe.
      • capa_negra Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 14:27
        Amen - idealne podsumowanie
      • antoma Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 14:47
        Właśnie o to mi chodziło od początku. Może nieprecyzyjnie napisałam ale trochę
        jestem nie formie. Pustka w głowie, odpalam papierosa jednego od drugiego.
        Rzeczywiście, kłopot, ze się dowiedziałam o romansie. Do ciązy to już sam się
        przyznał, bo nie wie, co robic, biedactwo.
        Czy dziewczyna urodzi, czy nie, to jak dla mnie najmniej istotne. No, może
        niezupełnie, bo tak do końca nie jestem pewna, czy to, czy zostanę, czy też
        odejdę nie wpłynie jednak na to, czy dziecko się urodzi czy nie.
        Poza tym, jeśli nawet zostanę, to już teraz niczego nie jestem pewna. Nie wiem,
        czy to był jedyny "skok w bok". Nie wiem, czy to się nie powtórzy. I nigdy nie
        będę mogła tak do końca zaufać.
        Wiem, że głupek. Rozum, jeśli jeszcze mam, podpowiada, że powinnam to wszystko
        zostawić w diabły i odejść. A serce ciągnie do niego. Nie dziwcie się proszę.
        Myślę, że nikt tego nie zrozumie, dopóki sam czegoś takiego nie przezyje.
        Gdybym go tak nie kochała, nie byłoby problemu.
        Mam ochotę, cytując najsłynniejsze zdanie z najsłynniejszego romansu,
        powiedzieć: "pomyślę o tym jutro" Tyle, że nie da się schować głowy w piasek.
        Coś muszę zrobić.
        Chyba zostanę. I wiem, że jestem idiotką :(
        • aktin Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 15:37
          Życzę Ci wytrwałości i duzo duzo pozytywnych mysli.
        • miriammiriam Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 16:22
          skoro nie masz rozumu, ani godnosci to z nim zostań, poczekaj az wytnie ci
          nastepny taki numer i znowu bedziesz tu sie wyżalac.
          jedną rodzine już rozwalił, teraz ma w drodze trzecie dziecko, którego nie
          będzie wychowywał, a ta mówi że z nim zostanie - nie wiadomo czy sie smiac, czy
          płakac. wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia.
        • Gość: Ethlinn Re: no i będzie dziecko :( IP: *.cbgnet.pl 12.03.04, 17:01
          Do ciązy to już sam się
          > przyznał, bo nie wie, co robic, biedactwo.

          Biedactwo????????? Sk....syn i tchórz a nie żadne pieprzone biedactwo!

          > Czy dziewczyna urodzi, czy nie, to jak dla mnie najmniej istotne.

          No, ale istotne być chyba jednak powinno, bo jeśli Twój samiec (nie przejdzie
          mi przez gardło słowo "meżczyzna"), pozwala na to i jest mu to ogólnie na rękę,
          to znaczy że jest kompletnym śmieciem; nieodpowiedzialnym, mającym czyjeś życie
          za nic, nie potrafiącym poniesć skutków swoich czynów. Skoro to nie Twój mąż -
          a żonę już zostawił i teraz zostawia kolejną dziewczynę, to skąd wiesz jak
          potraktuje Ciebie gdy Ty będziesz z nim w ciąży! Jeśli myślisz, że inaczej - to
          baaaardzo się mylisz; bo o tym ze Cię nie kocha świadczy już to że Cię
          zdradził. Zdradę może i potrafiłabym wybaczyć, ale nie gościowi który już
          zmarnował życie 5 może nawet 6 osobom (liczę jego byłą, ich dzieci, tę
          dziewczynę z maleństwem i Ciebie).
          Pozdrawiam i życzę trafnej decyzji.
        • tibby Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 18:39
          Antoma, Twoja małpa, Twój cyrk. Dla mnie sprawa jest prosta jak rogalik - M. to
          dupek żołędny, a nie żadne biedactwo, zwykły cwaniaczek, który jest durniem,
          ale kombinować potrafi. Bardzo Ci współczuję i życzę Ci powodzenia, bo tylko to
          mi pozostaje, skoro na własne życzenie pakujesz się w bagno po dziurki w nosie.
      • atlantis75 Tibby, podpisuję się pod tym! n/t 12.03.04, 16:36
    • Gość: jendza Anatoma, trzymaj sie.... IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 12.03.04, 16:58
      A ja - wcale nie przewrotnie, tylko jak najbardziej w zgodzie
      z sama soba - odwroce kota ogonem... i pozwole sobie - przed
      'wydaniem wyroku'.. jesli takowe nastapi... - choc sprobowac PRZEANALIZOWAC
      sytuacje...
      Kogo najpierw na 'tapete'? Jego? Dobra.
      Ma podejscie do spraw seksu takie, jak znakomita wiekszosc
      forumowiczow... Wybaczcie, to nie potepienie, po prostu KONSTATACJA...
      Seks to seks. NIjak sie ma do 'milosci'. Mial ochote na mloda, ktora
      sie sama w rece pchala, to ja SKONSUMOWAL. Kto by tego nie zrobil,
      niech 'pierwszy rzuci kamieniem...' Nie mial prawa? Przeciez
      jej niczego nie obiecywal itd... A ze wpadla? Cholera, przeciez sie
      ZDARZA - czesto pomimo wszelkich zabezpieczen... Ze to niedobry stosunek
      do seksu? Ze on nie nastolatek? A skad mozemy wiedziec, co przezyl, co mu
      sprawia przyjemnosc, co mu ulge przynosi i na czym mu zalezy...?
      A moze ta jego pierwsza zona to byla jedza (ups...)oraz zolza prawdziwa,
      co mu zyc nie dawala...? Dusza mu krwawi, ze z dziecmi byc nie mogl, jak
      nalezy? A potem trafila sie MILOSC, czyli autorka watku, NAJWAZNIEJSZA W ZYCIU,
      spelniona, i JEDEN GLUPI SKOK W BOK, NASTROJ CHWILI itd?
      SKad mozemy wiedziec?
      A Antoma?
      Kim jest? Co przezyla, zanim go poznala? Dlaczego akurat to ten mezczyzna?
      Moze ja wyciagnal z niewiemzczego, moze sie SPRAWDZIL nie raz i nie dwa,
      wspieral, pozwolil uwierzyc w zycie i milosc itd... i NAPRAWDE tylko
      raz 'zbladzil'...?
      A ta mloda? MOze na przyklad ma pieklo w domu, nie dostala sie na studia, nie
      ma pracy i... SPOTKALA wreszcie KOGOS, kto na nia spojrzal, jak na czlowieka?
      WIec bardziej z WDZIECZNOSCI, niz z namietnosci... I co? Potepilibyscie tak w
      czambul?
      A dziecko wreszcie? CZEMU ONO jest winne?
      To jest przyklad - niestety dla Antomy, ale i WSZystkich pozostalych osob tego
      dramatu - klasyczny: sytuacji tragicznej... Jedna, z pozoru drobna, ale jednak
      co tu duzo mowic... ZLA etycznie decyzja - tu o podjeciu przypadkowego aktu
      seksualnego (jesli byl przypadkowy...)- pociagnela za soba PRAWDZIWY DRAMAT
      calej czworki, ktory ich JUZ NAZNACZYL na cale zycia...
      Czegokolwiek nie zrobi ANTOMA, bedzie zalowac...
      Czegokolwiek nie zrobi M. - bedzie zalowal...
      Czegokolwiek nie zrobi 20latka - bedzie zapewne zalowala...
      A DZIdzius moze tylko.. biernie czekac na decyzje, czy dadza mu przezyc, czy
      nie... I tez ZAPLACI... wczesniej jako ofiara mordu aborcyjnego,lub pozniej -
      jako dziecko mniej lub bardziej niechciane...
      Tak wyglada sytuacja:(
      To jest PRAWDZIWY DRAMAT, ale tez klasyczna, buuu, ILUStracja UZASADNIENIA,
      ze przykazanie NIE CUDZOLOZ to nie jakies 'pobozne zyczenie', ale naprawde
      jeden z 10 WARUNKOW KONIECZNYCH do dobrego zycia...
      Dekalgo dekalogiem, ale...: CO teraz, tak... technicznie?
      NICZEGO NIE WOLNO RADZIC ANTOMIE!
      Jesli juz - to wybor NAJMNIEJSZEGO ZLA...
      Ona musi sama w sobie odszukac, co jest tym wlasnie wyjsciem...
      ANtoma, trzymaj sie:)...
      Moze Ci pomoze - w tym wyborze - modlitwa...? Nie wiem...
      Zycze SILY, zeby to przetrzymac i wybrac najlepiej, jak sie da...
      pozdrawiam
      j.
      • lola211 Re: Anatoma, trzymaj sie.... 12.03.04, 18:57
        Jedzo, super podsumowanie.
        Niewierne zony, zony oszukujace mezów co do ojcostwa, głupie małolaty dajace
        tyłka na imprezie, kochanki oraz wszelkiego rodzaju inne "wybryki natury"
        znajdują to na forum pelne zrozumienie.Zawsze znajdzie sie pare dobrych
        duszyczek, które spróbuja je usprawiedliwic,rozgrzeszyc a nawet przyklasną, w
        najgorszym razie zastosuja klasyczne "kto jest bez grzechu niech pierwszy...".
        Wyrozumiałosc nalezy sie wylacznie ludziom plci zenskiej, kobieta mogla sie
        zapomniec, chciała uzyc zycia, czasem postapiła lekkomyslnie, och, zdarza sie
        kazdemu przeciez, ale nie mozna jej potepiac, nalezy okazac WYROZUMIALOSC dla
        ludzkich (czyli kobiecych) bledów.
        Natomiast zdradzajacy facet to od razu wcielenie szatana, gnój, szmaciarz,
        jemu zadne ale to zadne zrozumienie sie nie nalezy.Namawia na aborcje-
        morderca.Ale kobieta która ciaze usuneła, to nie morderczyni, nie, to biedna
        ofiara z wyrzutami sumienia.Piszecie, ze skrzywdzil zone, dzieci- a przeciez
        jednoczesnie piszecie w innych watkach, ze jak ludziom sie nie uklada to w
        imie czego maja byc razem, wrecz głupotą jest trwac w takim nieudanym
        zwiazku.Od razu zakladacie, ze winnym rozpadu jest on, jakze by inaczej,
        niemozliwe, by wina była jej czy nawet obopólna.
        Podwójne standardy.
      • tibby Re: Anatoma, trzymaj sie.... 12.03.04, 19:18
        Nienarodzonego dziecka pana M nawet nie ważę się dotknąć, bo to najbardziej
        delikatna sprawa w tym melanżu, natomiast dorabianie ideologii do tej prostej
        jak obręcz sytuacji nie jest potrzebne. Pan Dupek mimo związku z jedną kobietą
        zapragnął wrażeń z małolatą. To, czy mu się pchała w ręce czy nie, to, na
        Jowisza nie jest usprawiedliwienie! Jeśli chodzi o rzucanie kamieniami, to ja
        mogę rzucić, bo na pewno bym jej nie skonsumowała ;)
        Na to, czy młoda urodzi dziecko czy nie, Antoma ma najmniejszy wpływ.
        Chociaż... jeśli zadeklaruje się, że zostanie z Panem Dupkiem (znajomość jego
        życiorysu nie jest potrzebna, żeby móc ocenić jego szczeniackie postępowanie),
        to znacznie wzrasta prawdopodobieństwo, że Pan Dupek będzie się starał o
        definitywne usunięcie nienarodzonego potomka z życiorysu. Co do małolaty -
        gdybym była na miejscu Antomy, guzik by mnie obchodziło, czy biedulka ma
        kłopoty w domu czy nie, czy to mój facet jako pierwszy spojrzał na nią jak
        człowiek czy nie. Na kłopoty to jest Bednarski, a nie cudzy chłop.
        No, dobrze, wysapałam się... Jeśli byłam zbyt radykalna, to przepraszam.
      • Gość: ann9 Jendzo bardzo madrze to napisalas IP: 81.186.235.* 13.03.04, 21:48
        Bez zacietrzewienia, bez potepiania. Wg mnie bardzo trafna ocena sytuacji.
        Podpisuje sie obiema lapkami. A Tobie Antoma zycze duzo sily i podjecia
        najwlasciwszej wg Ciebie decyzji. Pozdrawiam cieplutko! Ania
    • antoma Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 17:22
      Oj, tak łatwo oceniać.
      Gdzie napisałam, że zmarnował życie byłej żonie i dzieciom? To było bardzo
      niedobrane małżeństwo, sypało się od dawna, dzieci dorosły, wyjechały na
      studia, a oni postanowili się rozstać. Tyle. Tę wersję znam i od niego, i od
      jego byłej żony, nie ma podstaw, by nie wierzyć. Acha, i od jego dzieci też.

      "Biedactwo" napisałam ironicznie, nie myślałam, ze ktoś to odczyta na serio.

      O sobie chyba napisałam, że zdaję sobie sprawę, że postępuję delikatnie mówiąc
      nierozważnie. A dokładnie, że jestem idiotką. Nie ma powodu, by jeszcze mi
      dokopywać. Dosyć mam problemów.

      Życie ma to do siebie, że nic nie jest czarno-białe. Nie wybielam tu tego
      mojego M. Ale dopisywanie mu innych win nie ma sensu.
      Jeśli ktoś tu jest pokrzywdzony, to ja, ta dziewczyna i dziecko. Kolejność
      przypadkowa :)

      • miriammiriam Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 17:42
        antoma napisała:

        > Oj, tak łatwo oceniać.
        > Gdzie napisałam, że zmarnował życie byłej żonie i dzieciom? To było bardzo
        > niedobrane małżeństwo, sypało się od dawna,

        własnie, jedno małżeństwo miał nieudane i niczego go to nie nauczuło, dostał
        kolejną szanse i zamiast dbac o związek, robi dzieciaka jakiejś małolacie.
        należy ci dokopać, ponieważ sposoby samooszukiwania, które stosujesz sa na tyle
        skuteczne by zapewnić ci względnie znośne samopocucie. lepiej by było dla
        ciebie sięgnąć dna, załamać się i pozbierać już bez tego pana. spójrz prawdzie
        w oczy - ten facet nie dość, ze jest skurwielcem to w dodatku do nieczego sie
        nie nadaje, to straszne zrozumieć, że zainwestowało się uczucia w takie nic.

      • Gość: Ethlinn Re: no i będzie dziecko :( IP: *.cbgnet.pl 12.03.04, 17:48
        > Gdzie napisałam, że zmarnował życie byłej żonie i dzieciom? To było bardzo
        > niedobrane małżeństwo, sypało się od dawna, dzieci dorosły, wyjechały na
        > studia, a oni postanowili się rozstać. Tyle. Tę wersję znam i od niego, i od
        > jego byłej żony, nie ma podstaw, by nie wierzyć. Acha, i od jego dzieci też.

        Nawet jeśli uznamy że wina była obopólna, to dzieci i tak zostały skrzywdzone.
        Również przez niego.

        > "Biedactwo" napisałam ironicznie, nie myślałam, ze ktoś to odczyta na serio.

        OK, źle Cie zrozumiałam.

        > O sobie chyba napisałam, że zdaję sobie sprawę, że postępuję delikatnie
        mówiąc
        > nierozważnie. A dokładnie, że jestem idiotką. Nie ma powodu, by jeszcze mi
        > dokopywać. Dosyć mam problemów.

        Jeśli to było do mnie (a chyba tak;-) to naprawdę nie chciałam Ci dokopywać,
        tylko uświadomić że ten gość to po prostu człowiek absolutnie nie wart zaufania
        (a z tym przecież wiąże się Twój ewentualny dalszy z nim związek). Szkoda mi i
        ciebie i tej dziewczyny i jej dziecka, ale tutaj nie ma sie co roztkliwiać, bo
        nie pora na to. Naprawdę wierzę, że Ci ciężko, ale tu trzeba wziąć się w garść.
        Trzymaj się mocno i bądź mądra w tym co postanowisz zrobić
        • Gość: Kuku Re: no i będzie dziecko :( IP: *.chello.pl 12.03.04, 17:58
          O rany, współczuje Ci. Naprawdę. Nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji :( Ale
          skoro tak, to zastanów się może, które z nich byłoby dla Ciebie najmniej złe.
          Skoro każde boli, to... myślę teraz, co zrobiłabym w tej sytuacji. Odeszłabym,
          mimo miłości. Nie mogłabym znieść świadomości, że zdradził, skrzywdził, i
          uznał, że najlepszym załatwieniem sprawy bedzie skrobanka. Zresztą po co się
          powtarzać, tyle osób już Ci to napisało. Zgadzam się z nimi. Ja bym odeszła, bo
          czas leczy rany (wiem, wiem, trudno o gorszy banał ). A jednak. Cierpienie po
          utracie ukochanego w końcu minie, a Ty dasz sobie szansę na nowy związek. Dużo
          szczęśliwszy niż ten. Życzę Ci dobrze, ale nie życzę "ułożenia" zycia z
          facetem, o którym piszesz. Dla Twojego dobra.
          • Gość: Kobieta Pan Bog ci daje szanse IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.04, 18:43
            Masz szanse uporzadkowac swoje zycie. Wlasciwie sytuacja jest duzo latwiejsza niz myslalam.
            Musisz albo go wykopac (jesli mieszka u ciebie), albo odejsc (jesli mieszkasz u niego). Nigdy
            nie jest pozno zeby zobaczyc ile jest wart. Nastepnym razem przyniesie Ci AIDSa albo w
            najlepszym przypadku herpesa. Ludzie przezywaja smierc bliskich wiec i Ty bedziesz mogla
            przezyc zerwanie z tym gagatkiem. Zreszta poniewaz bylas na tyle silna zeby sie wystawic na
            presje jego zony gdy ja porzucil, wierze ze jestes na tyle silna zeby przyznac jej racje. Ile masz
            lat? Czy jestes zalezna finansowo? Zreszta on juz placi alimenty i wiecej jest w drodze. Jesli
            on ma dzieci po dwudziestce, musi byc po czterdziestce. Nie ma wiele szans na "szczesliwy
            zwiazek" z dwudziestolatka. Ma duze szanse na placenie alimentow ale to nie jest problem bo
            on juz placil na poprzednie dzieci. Ciesz sie!!! Moglo Ci sie to przydarzyc w malzenstwie z
            trojka dzieci.
      • tibby Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 19:00
        W takim razie czym możemy służyć? Mam wrażenie, że chcesz z nim zostać i
        oczekujesz akceptacji swojej decyzji w szerszym gronie. A tu, zdaje się, nikt
        nie napisał 'wybacz mu', tylko większość radzi kopnąć bęcwała w rzyć. Jesli
        chodzi o mnie, Twojej decyzji nie rozumiem i nie jestem w stanie jej
        zaakceptować, bo skazanie się z własnej woli na życie z beztroskim palantem
        jest dla mnie niepojęte. Jeśli nawet bym go kochała, to po takich rewelacjach
        pewnie przestałabym go kochać dość rychło.
        Fakt, dosyć masz problemów, ale, na moje oko, to zostając z nim szykujesz sobie
        całą serię nowych kłopotów. Ale jeśli kochasz tego dupka, to przecież nikt nie
        sprawi, że się odkochasz, skoro nawet tak bezmyślne i okrutne postępowanie M.
        Cię nie odstraszyło. I tak zrobisz, jak będziesz chciała. A, jak mniemam,
        chcesz z nim zostać. Your life, your choice.
    • Gość: nebbia Re: no i będzie dziecko :( IP: 217.96.7.* 12.03.04, 18:49
      Chyba powinnaś jednak odejść - może będzie żył z tą dziewczyną, w końcu mu się
      przecież podobała, skoro z nią sypiał. I dziecko będzie żyło i miało jakiś dom.
      Przykre, ale chyba najlepsze rozwiązanie.
    • marylkaa Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 19:08
      ja bym go zostawiła, a co oni z robia ze sobą, dzieckiem, swoim życiem - już by
      mnie to nie obchodziło.
    • Gość: Triss Merigold Kolejny radosny dzieciorób IP: *.acn.waw.pl 12.03.04, 19:14
      Czyżby młodsza i bardziej prymitywna wersja gościa, którego znam?
      I żona - jedno dziecko, rozwód, alimenty płacił jak chciał, a że na ogół nie
      chciał - trafił do pierdla, na szczęście kobieta wyjechała za granicę na stałe
      i tam ulożyła sobie życie; II żona - dwoje dzieci i sytuacja jw. z kolejnym
      wyrokiem; III panna - jedno dziecko, zakochana, rozstawali się już ze sześć
      razy, płaci jak ma (biedna idiotka nie wystąpiła w odpowiednim momencie do
      sądu). Gościowi fakt posiadania czwórki dzieci, ktorych nie wychowuje i z
      którymi kontakt ma sporadyczny nie spędza snu z powiek. Bywa wyraźnie dumny ze
      swej jurności.
      Sądzicie, że jest skreślony u innych kobiet? Ależ skąd, widuję go z 20-latkami,
      bawi się, podrywa, umawia, czasem u którejś pomieszka. Faktu bycia "ojcem" nie
      ukrywa więc teoretycznie nowych panienek nie oszukuje, one wierzą, że "z
      poprzednimi mu nie wyszło".
      Cóż znaczna część kobiet ma zero godności, zero szacunku dla samych siebie ale
      za to 300% tolerancji.
      Zgadzam się z jędzą w jej podsumowaniu.
      • reniatoja Re: Kolejny radosny dzieciorób 12.03.04, 19:26
        Triss, konkretnie z czym w wypowiedzi Jedzy sie zgadzasz, bo z tonu Twojego
        posta wynika dosc jednoznaczna ocena tego mezczyzny (jak z tonu wiekszosci
        postow zreszta), a to wlasnie Jedza jako jedna chyba mowi nam tu nie
        oceniajcie, nie znacie calosci obrazu , nie wiecie. Wiec z czym sie zgadzas bo
        naprawde nie rozumiem?
        • Gość: Triss Merigold Re: Kolejny radosny dzieciorób IP: *.acn.waw.pl 12.03.04, 19:44
          Opis faceta był tak na marginesie.
          Zgadzam się z jendzą, że jest to dramat każdej strony i każde wyjście
          pociąga/pociągnie za sobą cierpienia innych i nieodwracalne konsekwencje. Jak w
          greckim dramacie niemalże. Za mało mamy danych o całej sytuacji, faktycznie
          motywy postępowania wszystkich opisanych przez jendzę osób mogły być właśnie
          takie (mogły być też inne). Generalnie to miała rację z sensownością
          przestrzegania przykazania "nie cudzołóż" chciaż osobiście nie odwoływałabym
          się do dekalogu. Podobało mi się jej podsumowanie.
    • envi Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 19:23
      ja nie wiem co napisać,ręce mi opadły,czy w Polsce kobieta nie ma żadnej
      godności?Pytasz co teraz?Zostaw gnoja,niech płaci za to co zrobił.Ale Ty pewnie
      zostaniesz,bo "kochasz".Ja nie nazywam czegoś takiego miłościa,raczej totalnym
      upokorzeniem siebie,zerowym szacunkiem i poczuciem własnej wartości.Ohyda.
      • zdzichu-nr1 Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 21:46
        Zimno się robi czytając posty antomy.
        Nie wiem jak to jest, ale są faceci którzy od wczesnej młodości pakują się z
        kolejnymi kobietami w mega-kłopoty, a innych -mimo podobnie łotrzykowskiego
        trybu życia- nie spotyka literalnie NIC.
        W tej konkretnej sytuacji 'mleko się rozlało' i patrząc na dawne przygody
        mojego tatusia mogę powiedzieć następująco. Albo małolata usunie ciążę, zniknie
        z horyzontu i sprawa się boleściwie 'zaklajstruje', albo dziewczę urodzi i
        wówczas ta rana będzie krwawić po wieczną rzeczy pamiątkę. Związku Pana M. z 20-
        stką w ogóle nie ma co rozpatrywać, bo jest nierealny.
        Straszny syf, ale życie zna najróżniejsze przypadki. Znam prawdziwą historię o
        pannie, która po kryjomu wyciągnęła z kosza na śmieci zużytą prezerwatywę i za
        pomocą palca wsadziła ją sobie odwrotną stroną! Wszystko po to by usidlić
        wymarzony 'obiekt' na dziecko. Udało się, a Pan tatuś dowiedział się
        wszystkiego po 5 latach (już jako małżonek).
    • antoma Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 21:36
      Po co napisałam. Ot, wyrzuciamł z siebie. Nie chcę, żeby mnie ktoś trzyamł za
      rączkę i mówił, że będzie dobrze. Ale dlaczego odsądzacie mnie od czci i
      wiary?!
      Nigdzie nie usprawiedliwiałam postępowania swojego faceta. Ale też wmawianie
      mi, że unieszczęśliwił swoje dzieci, jest przegięciem. Rozpędziłam się pisząc o
      alimentach. Tak naprawdę to nie alimenty, ale stała, ustalona suma. Ustalona
      między nim, a dziećmi. Zresztą mam z nimi przyzwpity kontakt. Nie twierdzę, że
      jest to sielanka, ale nie ma nienawiści między nim dziećmi, ex-żoną i mną.
      M. i jego byłej nie wyszło po prostu, chcieli sobie dać szansę na nowe życie.
      Grzecznie odchowali dzieci i się rozstali. Tak trudno to zrozumieć?

      Jędzo, dzięki za zrozumienie. Nie tak z ciebie jędza! :)
      Odpowiadam na zadane pytania: mam 36 lat. M. z niczego mnie nie wyciągnął.
      Jestem samodzielna finansowo, mieszkam rzeczywiście u niego, ale to dlatego, że
      tak było wygodniej. Swoje mieszkanie wynajmuję, więc jakby co mam do czego
      wrócić. Dlaczego ten facet? Bo to właśnie ten :) Nie szukałam w nim opiekuna,
      tatusia (to sugestia co do wieku, rzeczywiście, ma 48 lat), nie musiał mnie z
      niczego wyciągać. To po prostu była miłość. I tyle.Ale rzeczywiście parę razy
      sprawdził się ciężkich dla mnie chwilach. A tego tez się nie zapomina tak łatwo.
      Był ze mną, gdy podejrzewano u mnie raka. Był ze mną, gdy miałam kłopoty
      rodzinne, gdy mój tato miał ciężki zawał.
      Nie rozumiecie? Gdyby to był drań zupełny, nie byłoby problemu. Już bym z nim
      nie była. Wogóle bym nie była z takim człowiekiem!!!

      Ethlinn, ja się nie oszukuję, nie mam dobrego samopoczucia. Nie dość, że
      zdrada, nie dość, że mnie oszukał, a ja straciłam zaufanie, to jeszcze to
      dziecko.

      Z tego naprawdę nie ma dobrego wyjścia. M. mnie błaga, bym została.
      Dziewczyny i tak nie chce, a więc i dziecka. Ona już zresztą też nie chce.

      Jedzo, właśnie o to mi chodzi, że będę żałować, jak zostanę, ale i jak odejdę.
      A i dziewczyna, jak i M. tez będą żałować każdej podjętej decyzji. Dziecko,
      albo zostanie usunięte jako "kłopot" (brrrr), albo bedzie żyć ze świadomością,
      ze było wynikiem przypadku i że jest niechciane. I tak myślę, że największe
      konsekwencje całej historii poniesie ta dziewczyna, nie ja.

      Tak, wiem, zaraz napiszecie, że jestem hipokrytką, że powinnam się usunąć dla
      dobra dziecka. A jeśli on i tak nie chce być z jego matką? I nie będzie,
      niezależnie od tego, co postanowię. To wiem już na pewno, przed chwilą z nim
      rozmawiałam.

      Jak rozpoczynałam ten wątek, to raz: byłam wśiekła, rozżalona (i nadal jestem :
      ( i chciałam się wygadać. No i miałam nadzieję, że moze odezwie się ktoś, kto
      był w podobnej sytuacji. A tak, to rozważacie drogie panie czysto teoretycznie.
      Też kiedyś myślałam: bezwzględnie odejść.
      Naprawdę myślicie, ze jakby to był zupełny drań, "radosny dzieciorób" itd, to
      wogóle bym była z takim człowiekiem?

      envi, uważasz, że nie mam godności? Być może. Tak, czuję się upokorzona. Mdli
      mnie, gdy pomyślę o nich. Ale już to, czy odejdę, czy zostanę nie ma nic
      wspólnego z godnością.

      Ech, gdyby to wszystko było takie proste, jak myślicie.
      • Gość: Ania Re: Antomo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.04, 21:51
        Ja doskonale Cie rozumiem.Zostałam zdradzona przez partnera, co prawda ciazy
        nie było z tego, ale ból ten sam, co u Ciebie.Zostalam z nim, zdrada miała
        miejsce 10 lat temu.Z duzym prawdopodobienstwem moge stwierdzic, ze wybryku nie
        powtórzył.I zyje, teraz mysle o tym bez emocji, ja jestem silna a on
        słaby.Takze sprawdzil sie w wielu ciezkich dla mnie sytuacjach, zawalil tylko
        działke pt. dozgonna wiernosc.
        Zdrada to nie koniec swiata, poczekaj, przemysl, zostawic go zawsze zdazysz.
        Co do dziecka- wszystko mysle zalezy od tej dziewczyny, ty jedynie mozesz nie
        dokladac reki do tego, by dziecka sie pozbyła.Mogłabys miec kiedys wyrzuty
        sumienia, gdy na przyklad jednak sie rozejdziecie, twoja miłosc przeminie, a
        dziecku zycia juz sie nie zwróci.
      • zdzichu-nr1 Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 21:51
        Antoma, nie denerwuj się wypowiedziami na forum! Wiele osób, zwłaszcza dzieci,
        ma tu fundamentalistyczne poglądy wyrosłe z własnej niedojrzałości życiowej.

        Sytuacja jest paskudna, a każde wyjście z niej niedobre. Mimo wszystko trzymam
        kciuki za Wasz związek, który jeśli przetrwa po tej sytuacji, ma szanse być
        bardzo trwały.
      • envi Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 21:52
        co Ty pieprzysz za przeproszeniem,już nie chodzi o to dziecko i ciąże,tylko o
        to że facet puka kogoś na boku a Ty się zastanawiasz jeszcze co robić!co to w
        ogóle za jakieś chore przyzwolenie na to żeby kolo ruchał na boku jakąś babkę?
        dla mnie sprawa jasna-nie już żadnego związku,a sytuacja na bank się
        powtórzy,może nie z ciążą ale ze zdradą.Ty już masz osobowość ofiary,powinnaś
        odejśc gdy ten romans się zaczął.Ja nie rozumiem niektórych kobiet.Nie
        znosłabym takiego czegoś,żeby mnie taki facet dotykał.To nie jest miłość.
        • envi to było skierowane do Anatomy 12.03.04, 21:53
          • zdzichu-nr1 Envi... 12.03.04, 22:01
            podziwiam Twoją rewolucyjne zaangażowanie! Świat nie jest czarno-biały, kiedyś
            się o tym przekonasz...
            • envi Re: Envi... 12.03.04, 22:12
              ja jednak mam jakieś swoje zasady, w domu też mnie uczyli że czarno biało nie
              jest a u mnie jakoś jest.Staram się chociaż żeby tak było a nie czekam z
              założonymi rękami i czekam aż samo się zmieni.To Ty kreujesz rzeczywistość w
              jakiej żyjesz,nie musisz przyjmować tego co los da i kierować się zasadą
              opatrzności boskiej.Nie jestem fatalistką.
            • envi Re: Envi... 12.03.04, 22:16
              nie pisz też że kiedyś się przekonam bo już nie raz się przekonałam,i ja też
              mogłam być w sytuacji takiej jak autorka wątku,nawet kilka razy,tylko że ja
              biorę sprawy w swoje ręce i nie czekam aż jakoś to będzie albo samo się zrobi i
              biernie się poddaję temu złemu światu.
        • lola211 Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 22:12
          Nie envi, niekoniecznie sie powtórzy.A zdrady sie zdarzaja, zdradzaja zarówno
          kobiety jak i mezczyźni.Nie dla kazdego jest to powód do odejscia, IMHO sa
          gorsze swinstwa niz zdrada, na przyklad pozostawienie w ciezkiej chorobie
          partnera.
    • antoma Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 22:10
      No nieeee W końcu, mimo kiepskiego nastroju się uśmiałam. Ja mam osobowość
      ofiary? Oj, envi, to ja jestem silniejsza w tym związku, mimo, że sporo młodsza.
      Osobowość ofiary to ma właśnie mój facet. DDS - jeśli wiesz, co to jest.

      Envi, nie chce mi się już Tobie niczego tłumaczyć, nawet nie przeczytałaś, co
      napisałam. A jeśli już - to masz wyraźne problemy z rozumieniem tekstu pisanego.

      Zdzichu i Aniu - wielkie dzięki :)
      • envi Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 22:19
        no tak ty jesteś silniejsz bo ty jesteś wyrozumiała i bohatersko to wszystko
        znosisz.Pewnie.Idź może na jakiś program terapeutyczny prowadzony przez
        organizacje dla kobiet w takiej sytuacji jak Twoja.
        Chorobą naszego społeczeństwa są właśnie takie stereotypy i takie przyzwolenia
        na rzeczy które nie są normalne.Nie ja tworzę te programy.Ja tylko stwierdzam
        fakty.
        • lola211 Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 22:41
          > Chorobą naszego społeczeństwa są właśnie takie stereotypy i takie
          przyzwolenia
          > na rzeczy które nie są normalne.

          A co jest normalne? Monogamia? Smiem watpic.
          A skoro zdrada jest tak czestym zjawiskiem to mozna ja uznac niemal za
          regułe.Az dziw, gdy sie ktos z tym w swoim zyciu nie spotka.Predzej czy później.
          Ale brawo, envi, ze nie idziesz na zadne ustepstwa, kompromisy.Tylko ze jak juz
          pisalam, nie dla kazdego zdrada to koniec swiata.Nie kazdy ma tez ochote i siłe
          konczyc kazdy zwiazek, gdy ten nie idzie po jego mysli.
          • envi Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 22:51
            lola211 napisała:
            Ale brawo, envi, ze nie idziesz na zadne ustepstwa, kompromisy.Tylko ze jak juz
            >
            > pisalam, nie dla kazdego zdrada to koniec swiata.Nie kazdy ma tez ochote i
            siłe
            >
            > konczyc kazdy zwiazek, gdy ten nie idzie po jego mysli.

            Otóż u mnie zdrada oznacza że związek nie idzie po mojej myśli.Wiesz,60%kobiet
            doznaje przemocy w związku,to więcej niż połowa i też jest częstym zjawiskiem,
            to też można zatem uznać za normę.
            A w swoim życiu spotkałam się ze zdradą nie raz.Ustępstwo i kompromis to nie
            przyzwolenie na zdradę,kiedy ja się z kimś zwiążę to nigdy nie ustalm że
            jesteśmy w wolnym związku.Miłośc to nie takie ustępstwa.
            • lola211 Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 23:12
              A dlaczego spotkalas sie nie raz? I zamierzasz tak do konca zycia natychmiast
              rzucac facetów, gdy tylko cie zdradzą?To mozliwe jak sie jest młodym i mozna
              sobie poprzebierac, potem dla tych, ktorzy boja sie samotnosci to duzy problem.
              A dlaczego cie zdradzaja, powinni przeciez przewidziec, ze ich od razu rzucisz,
              bo nie ma zmiłuj? Nie wiem w jakim wieku jestes, ale ile zdazyłas zaliczyc
              długotrwałych zwiazków, w których byłas zdradzana? A moze ty zyjesz w
              przeswiadczeniu, ze zwiazek zawsze =miłosc? A jak juz ta milosc z lekka
              wygasnie, to co, tez ewakuacja?
              Gdzies tam rzucila mi sie w oczy twoja reakcja na wątek pt. zazdrosc- ze bardzo
              zazdrosna jestes i zaborcza.To duzo tłumaczy.
              Ja zazdrosna nadmiernie nie jestem, moze dlatego temat zdrady nie wywołuje u
              mnie takiego cisnienia.A facet moze sobie na panny patrzec do woli, wcale mnie
              to nie rusza, spokój mam.
        • antoma Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 22:42
          Gdzie napisałam, że bohatersko wszystko znoszę, że jestem wyrozumiała?
          Napisałam, że facet mnie zdradził, że dziewczyna jest w ciazy, że to mnie boli.
          Staram się odnależć w tej sytuacji, znaleźć rozwiązanie. Gdzie w tym widzisz
          przyzwolenie na zdradę? Myślisz, że go głaszczę po główce i mówię: oj brzydko
          Ci zrobiło to dziewczę, ze wpadło?????!!!!

          A tak przy okazji, to co piszesz trąci z lekka fanatyzmem. Uważaj lepiej na
          siebie. To, wbrew pozorom, nie jest ironia.
          • envi Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 23:02
            to Twoje życie i zrobisz tak jak uznasz za stosowne i jakie wyjście będzie
            najlepszym dla Ciebie.Starasz się odnależć w tej sytuacji,starasz się znaleźc
            rozwiązanie.Ja jestem pewna że mimo wszystko i tak z nim zostaniesz i to jest
            ta ofiarność.Pisałam już że ja czegoś takiego jak zdrada w związku nie
            uznaję.To nie jest fanatyzm.To jest norma.Nikt gdy wchodzi związek nie ustala
            sobie z góry że partner na pewno będzie zdradzał i będzie przez to
            raniony.Ludzie zazwyczaj wchodząc w związek spodziewają się jakiś przyjemnych
            rzeczy,które związane są z uczuciem miłości,na pewno nie odrzucenia,bolesnego
            zranienai,zdrady i zawiedzenia na najbliższym człowieku.A jeśli ktoś wchodzi w
            związek i uważa że to za zupełnie normalne że po jakimś czasie kogoś będzie
            miał na boku to już trochę dziwaczne.
            Uważam na siebie bardzo dobrze i na bank nigdy nie zostanę z człowiekiem który
            mnie skrzywdzi.
            • lola211 Re: no i będzie dziecko :( 12.03.04, 23:14
              > Uważam na siebie bardzo dobrze i na bank nigdy nie zostanę z człowiekiem
              który
              > mnie skrzywdzi.

              Powodzenia w takim razie.I gratuluje pewnosci siebie, lubie zwłaszcza
              to "nigdy".

              • Gość: Kobieta Szkoda ze masz 36 lat IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.03.04, 08:12
                To jest akurat szczyt seksualny u kobiety ktory potem szybko opada. Dlatego nie widze szans
                zebys go teraz rzucila bo trudno Ci bedzie znalezc innego partnera. Z drugiej strony, 48-latek
                nie ma duzych szans stworzenia czegos trwalego z 20-latka (chociaz znalam takie
                malzenstwa). Gdyby nie dziecko, cala sprawa bylaby duzo prostsza. Czy z nim zostaniesz czy
                nie zycie tego dziecka bedzie cieniem na waszym zyciu (czy go usunie czy nie).

                • Gość: Kobieta Re: Szkoda ze masz 36 lat IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.03.04, 08:15
                  Osobiscie uwam ze jesli dzieciak przezyje to bedzie lepiej niz jesli go usuna.
                  • Gość: Kobieta Polecam model islamsko-mormonski IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.03.04, 08:22
                    Pomimo ze trojkaty czy inne wielokaty nie sa legalne, 10-20 tys. mormonow zyje z wieloma
                    kobietami na raz i za ich zgoda. Nigdy tego nie rozumialam, ale skoro piszesz ze Twoj M sie
                    tylko chcial "zabawic", moze trojkat jest dla Ciebie rozwiazaniem. Muzulmlanie maja do
                    czterech kobiet na raz i caly czas slysze ze sa szczesliwe. Czyli to tylko kwestia nastawienia
                    do zycia.
          • midgeure Re: no i będzie dziecko :( 13.03.04, 15:02
            Końcówka tej dyskusji to jakaś totalna paranoja! Kiedy włączyłam się do tego
            tematu, na początku jeszcze umieliśmy dyskutować. A teraz same ostre spieranie
            się głównie pomiędzy antoma (plus inni) a envi. I po co? O co w ogóle tutaj
            chodzi? Antoma zakładając wątek była mocno wnerwiona, rozżalona, szukająca
            wsparcia od osób, które były w podobnej sytuacji. Bez sensu jest roztrząsanie w
            nieskończoność tematu w stylu "co by było gdyby...", bo tutaj nie zabrał głosu
            nikt, kto doświadczył podobnej sytuacji.

            Oczywiście, łatwiej jest powiedzieć "odchodzę", ale trudniej jest naprawdę
            odejść od tego M. - tym bardziej, jak pisze antoma, że nigdy się nie zawiodła
            na tym człowieku, że zawsze był, gdy go potrzebowała w różnych trudnych
            sytuacjach. I po takim wybryku z jego strony, to musiał być dla antomy SZOK, ja
            nie śmiem radzić jej ODEJŚĆ czy ZOSTAĆ. Nie mogę jej tego tak jasno powiedzieć.
            To jest naprawdę trudna sytuacja. Ja jestem osobą, która zdrady nie uznaje W
            OGÓLE (tak zresztą pisałam na początku tego wątku - po przeczytaniu wszystkich
            postów nasunęły się wnioski, o których właśnie piszę). Nie przyjmuję do
            wiadomości, że będąc z kimś, mając w wyobraźni całą jego postać, mogłabym
            KIEDYKOLWIEK pomyśleć o seksie z kimś innym. Odzywają się głosy, że takie skoki
            w bok to normalne, zdarzają się i nie ma powodów, by tragizować. Pewnie tak.
            Ale JA jestem wolnym człowiekiem i MAM PRAWO, by uważać inaczej i tak właśnie
            robię. Zatem moje zdanie jest oczywiste - zdrada (nawet jednorazowa) w moim
            odczuciu jest niemoralna. Ale to jest MOJE zdanie i nie mam zamiaru nikogo do
            niego przekonywać i o tym dyskutować. Dla mnie dyskusja na ten temat nie
            istnieje... Wróćmy jednak do głównego wątku. Nie mam pojęcia jak antoma powinna
            postąpić. To ONA musi podjąć tak ważną decyzję - zostanie czy odejdzie. Robi
            duży błąd wciągając się głębiej w tę dyskusję. Bo im dalej brnie, tym bardziej
            gubi się w swojej historii. A panna lola jeszcze podburza, a envi nie
            potrzebnie się denerwuje. Dziewczyny, przystopujcie! Envi, zgadzam się z Tobą.
            Lola, nie dyskutuj tak namiętnie, bo NIC NIE MOŻESZ BARDZIEJ KONKRETNEGO
            powiedzieć na ten temat. Nic nowego nie wniesiesz, a tylko robi
            się "niesmacznie" wokół całej sprawy. Chyba już wystarczy tej dyskusji. Wątpię
            czy mógłby się odezwać ktoś kto przeżył taką sytuację. I jeszcze jedno na
            koniec. Dziewczyna powinna urodzić to dziecko, a pan M. powinien finansowo jej
            pomóc. To w końcu OJCIEC jej dziecka. To JEGO dziecko. Ono jest bezbronne i nie
            może się obronić przed głupotą matki i lekceważeniem ze strony ojca... Przykro
            mi, antoma, ale nic nie mogę Ci doradzić. Ogromnie Ci współczuję i trzymam
            kciuki, aby wszystko się dobrze ułożyło. Trzymaj się, dziewczyno!
            • miriammiriam czyli wszystko wiadomo 13.03.04, 15:36
              następna lala, ktora założyła wątek aby upewnić się w słuszności swojej decyzji

              po raz klejny stwierdzam, że baby (w znacznym %) sa głupie - pozwalają swoim
              panom poniewiarać sobą jak szmatami od podłogi, bo przecież to takie
              naturalne....
              przymuje zakłady, że najdalej za rok u autorki watku na tapecie bedzie ten sam
              problem z inną licealistką.
              DDA - Dorosłe Dziecko Alkoholika - chyba raczej, nie DDS ...? babka wie, że
              gościu ma ze sobą problem, że sobie z tym nie radzi, że jego zycie prywatne
              było totalna porażką, ze niczego go to nie nauczyło.... i ona z nim zostanie
              buhahaha facet by taka partnerkę wykopał z miejsca na zbity pysk
            • lola211 Re: no i będzie dziecko :( 13.03.04, 15:36
              Nie zamierzam nikogo tu podburzac.Poczytaj posty envi, która stac jedynie na
              wmawianie antomie jej winy- ze ma osobowosc ofiary, ze jak w ogóle moze
              dopuszczac mysl o pozostaniu z facetem, który ja zdradzil, itd.Pisze to
              zazdrosna, zaborcza dwudziestoparolatka, awanturujaca sie z facetem o
              spojrzenie na inną kobiete,która zaliczyła juz kilka zwiazków, zakonczonych
              zdrada- czy ona ma pojecie jakiekolwiek o długoletnim zwiazku, który rózni sie
              od zwiazków z paromiesiecznym stazem, jakby ktos nie wiedzial?
              Kazdy ma prawo do własnego zdania, ale envi zdrowo przesadza napadając na
              antome.Nie kazdy postrzega zdrade jako niewybaczalny bład, pytanie kto ma
              racje?


              • miriammiriam Re: no i będzie dziecko :( 13.03.04, 15:52
                Envi przesadziła to fakt, ale zwróć uwagę ze problem nie tkwi w jednorazowej
                zdradzie, która moze się zdarzyć każdemu (tak mysle) bo nikt nie jest
                doskonały, tylko w całej tej popapranej sytuacji z oszukaną malolatą, jej ciążą
                i facetem, który jak sama autorka wątu nadmieniła, ma z lekka coś nie tak z
                głową - syndrom DDA. Biorąc to wszyto pod uwagę najrozsądniej jest wypisac sie
                z tego całego bagienka, zaostwiając pana sam na sam z jego problemami.
                • midgeure Re: no i będzie dziecko :( 13.03.04, 16:05
                  I tu się z Tobą zgadzam! :-)
              • midgeure Re: no i będzie dziecko :( 13.03.04, 16:04
                I tuś, kobieto, trafiła w sedno. Temat zdrady jest (jak wiele innych) sprawą
                indywidualną. I nie ma co się w kwestii "kto ma rację" przekrzykiwać. Antoma
                sama podejmie decyzję, o ile już jej nie podjęła. Jeśli zostanie z M., jej
                prawo wyboru. Odejdzie od M., też jej prawo wyboru. I darujmy sobie komentarze
                w stylu "czy za rok M. będzie się zabawiał z inną małolatą"... miriam,
                naprawdę, daruj już sobie tego typu teksty. Antoma ma w końcu 36 lat, nie jest
                jakąś tam gówniarą, która nie umie wyciągać wniosków.
                • miriammiriam Re: no i będzie dziecko :( 13.03.04, 16:13
                  dziękuje ci bardzo za rady w kwestii tego co mam sobie drować, a czego nie.
                  mam dla ciebie złą wiadomość: forum to jest takie miejsce w którym każdy może
                  pisać, comu się zywnie podoba. co wiecej autor postu to nie autor lektury
                  obowiązkowej, możesz więc spokojnie mnie omijać, sama tak robie z niektórymi
                  nickami, zamiast nauczać ich jak powinni się wypowiadac abym była
                  ukontentowana.
    • zalotnica Re: no i będzie dziecko :( 13.03.04, 16:56
      antoma napisała:

      >rzeczywiście, ma 48 lat)

      Zawsze powtarzam, jesli mezczyzna musi juz isc do lozka,
      to niech NIE ROBI dzieci...

      48-letni z malolata (brrr), szczerze wspolczuje...
      • zdzichu-nr1 Re: no i będzie dziecko :( 13.03.04, 18:07
        zalotnica napisała:

        > Zawsze powtarzam, jesli mezczyzna musi juz isc do lozka,
        > to niech NIE ROBI dzieci...

        99% nie chce robić! Czasem jednak skądś się to dziecko bierze. Moja kuzynka
        wpadła przy podwójnym zabezpieczeniu (z obu stron) i była to autentyczna
        wpadka, a nie żadne numery.
        • lola211 Re: no i będzie dziecko :( 13.03.04, 18:36
          Z lekka Zdzichu przesadziles z tymi procentami.
          A co do tych zabezpieczen- multum wpadek to nastepstwa bagatelizowania kwestii
          antykoncepcji, niestety.Twoja kuzynka to wyjątek, wiekszosc liczy na łut
          szczescia.
          • zdzichu-nr1 Re: no i będzie dziecko :( 13.03.04, 18:45
            Pisałem o seksie rekreacyjnym ;))))) a nie małżeńskim....

            Facet który liczy na łut szczęścia jest kretynem do kwadratu
        • miriammiriam Re: no i będzie dziecko :( 13.03.04, 18:50
          >
          > 99% nie chce robić! Czasem jednak skądś się to dziecko bierze. Moja kuzynka
          > wpadła przy podwójnym zabezpieczeniu (z obu stron) i była to autentyczna
          > wpadka, a nie żadne numery.

          taka sama historyjka, jak ta z prezerwatywą wyjętą ze śmietnika kilka postów
          wyżej ROTFL
          barwne historie wymyslasz, ale... ale....ja też czytałam Świat według Garpa i
          oni tam właśnie (Garp i jego dziewczyna) korzystali ze zuzytych prezerwatyw,
          zbieranych w parku.
          nie twierdze, ze twoja kuzynka nie wpadła - ciekawe jakie było to
          zabezpieczdnie z obydwu stron - nie mniej jednak jeszcze ciekawsze jest to, ze
          na każdą okazję znajdujesz jakieś "z zycia wzięte przykłady" ze swojego
          otoczenia. nic nie zarzucam, wręcz przeciwnie - fabularyzuj, po to jest forum.
          • Gość: Zdzichu-nr1 Re: no i będzie dziecko :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.04, 18:55
            Nic nie poradzę, że mam dość barwne życie i znajomych. Tak jak piszę jest
            naprawdę. Garpa nie czytałem w całości, tylko urywki (i to nie te o zużytych
            prezerwatywach). Pozdrawiam
            • miriammiriam Re: no i będzie dziecko :( 13.03.04, 19:03
              Gość portalu: Zdzichu-nr1 napisał(a):

              >Tak jak piszę jest
              > naprawdę.

              ano tak zapomniałam Zdzichu pisze "samą prawdę" na forum jak w konfesjonalne*:-p
          • kini Re: no i będzie dziecko :( 15.03.04, 08:41
            > ja też czytałam Świat według Garpa i
            > oni tam właśnie (Garp i jego dziewczyna) korzystali ze zuzytych prezerwatyw,
            > zbieranych w parku.

            Pokaż mi ten fragment książki! Chyba słabo ją czytałaś, bo w całej książce nie
            ma o tym mowy!
        • zalotnica Re: no i będzie dziecko :( 14.03.04, 00:02
          zdzichu-nr1 napisał:

          > zalotnica napisała:
          >
          > > Zawsze powtarzam, jesli mezczyzna musi juz isc do lozka,
          > > to niech NIE ROBI dzieci...
          >
          > 99% nie chce robić!

          *wierze Ci...

          > Czasem jednak skądś się to dziecko bierze.

          *no pewnie...z lekkomyslnosci

          >Moja kuzynka wpadła przy podwójnym zabezpieczeniu (z obu stron)
          >i była to autentyczna wpadka, a nie żadne numery.

          a jak sie zabezpieczali...?
          (a dla mnie to dopiero numer - poczworne zabezpieczenie i problem ;o
    • envi Re: no i będzie dziecko :( 13.03.04, 22:18
      może rzeczywiście za ostro pojechalam po Antomie,i właściwie to muszę przyznać
      że było to niewłaściwe podejście,ale razi mnie i zawsze będzie razić to,że
      ludzie,zwłaszcza kobiety bywają tak ślepe i pozwalają sobą pomiatać.Ktoś
      napisał że jestem rozwydrzoną dwudziestoparolatką,która może sobie pozwolić na
      strzelanie awantury facetowi gdy spojrzy na inna i że kobiety dojrzalsze przed
      obawą samotności tak nie zrobią i przymykają oko na takie drobne sprawy jak
      zdrada.A ja myślę że one właśnie jako 20 latki już pozwalały sobą tak pomiatać
      i tak im zostało.Owszem robię awantury i nie przymykam oczu i zdrady nie
      toleruję i póki mam czas szukać właściwego szukam wytrwale(może już
      znalazłam?),własnie po to zeby mi nie odwalił takiego numeru po 10 latach bycia
      razem,jak już nie bedę taka atrakcyjną 20 latką,troszkę starsza i z obawą
      samotności.Na swoją przyszłość pracujemy sami.Przeżyłam zdradę-na którą też
      mogłam przymknąć oko, i parę związków które nie trwały po kilka miesięcy,jestem
      z reguły długodystansowcem,i jeśli zauważyłam u faceta niepokąjące objawy(a to
      widać doskonale,tylko niektórzy wolą się łudzić)to zostawiałam,żeby nie mieć
      niespodzianek w przyszłości.Wiernośc i zaufanie to dla mnie podstawa związku.

      Ja uważam że Antoma powinna tego faceta zostawić.Powinien zaopiekować sie swoim
      dzieckiem,chociaż finansowo.Co z tego że "przeżyli razem dużo pięknych chwil,że
      nigdy jej nie zawiódł,i miała w nim oparcie".To są jakieś niepokojące
      rozchwiania między stanem faktycznym a pobożnymi życzeniami,jesli dopuścił się
      zdrady,to znaczy że taki nie był.Ja nie uznaję zdrady,nie uznaję skoków na
      bok,jeśli kogoś kocham i z kimś jestem.Ja dla tej osoby chcę jak najlepiej,nie
      mogłabym tak zranić kogoś kogo kocham i zawieść zaufania i tego samego oczekuję
      od drugiej strony.
      A tak na marginesie,to tenfacet płacił za hotele i prezenty kartą,Antoma
      tłumaczy to jaką głupotę bezdenną.A ja myślę żę on po prostu nawet nie za
      bardzo się starał się ukryć ten romans,wiedział że antoma i tak z nim
      zostanie.Rzecz jasna nie planował tej wpady i teraz ma pewnie lekkiego
      cykora,że może jednak Antoma go porzuci,a było tak wygodnie...Ja uważam że
      jeśli ona z nim zostanie,to po prostu da mu przyzwolenie na takie numery,na
      dalsze pomiatanie jej osobą.Już nie mówiąc o tym że to niestey na zawsze
      pozostanie między nimi.Myślę żę to trochę inny kaliber-zdrada, a
      zdrada+dzieciątko.
    • envi Re: no i będzie dziecko :( 13.03.04, 22:34
      zresztą to muszę wam napisać że wolałabym samotnośc do końca swoich dni niż
      życie u boku takiego faceta,z świadomościa tego wszystkiego,codziennie zżerana
      przez nieufność,i tak naprawdę braku jakiegokolwiek wsparcia z jego
      strony.Przecież nie będzie mi współczuł.Nie wyobrażam sobie zostać razem,wstać
      rano i zapomnieć o całej sytuacji.Ja raczej widzę to tak,że wstaję rano,patrzę
      na niego i ŁUP,wszystko od nowa cały koszmar,przejaskrawiona świadomość.I komu
      mam o tym opowiedzieć?przecież nie jemu!To też człowiek i chyba sam by
      zwariował.
      • zdzichu-nr1 Re: no i będzie dziecko :( 13.03.04, 23:14
        Envi, Twoim poglądom z dwóch ostatnich postów nic nie można zarzucić, są
        logiczne i sensowne, tylko.... To troszkę tak, jakby porównywać teorię
        prowadzenia działalności gospodarczej z praktyką. W teorii wiadomo - nakłady
        tyle, koszty tyle, planowanie rynku tak i tak, itp. itd. nawet zyski można
        sobie w przybliżeniu wyliczyć. W realnym świecie dochodzi gmatwanina niejasnych
        przepisów, nagłe kontrole skarbówki i uks-u, układy na rynku, łapówki i tysiąc
        innych dopustów Bożych z którymi trzeba sobie jakoś radzić. W rezultacie teoria
        ma się nijak do praktyki. Bardzo szanuję Twoje poglądy, ale sądzę, że dla
        niewielu kobiet mogą być przydatne. To tak jakbyś zalecała gospodyniom domowym
        codzienną rozgrzewkę zaczerpniętą z treningu Agaty Wróbel. Pozdrawiam
        • envi Re: no i będzie dziecko :( 13.03.04, 23:40
          nie przesadzasz?na zmiany zawsze jest pora,a my tu nie rozmawiamy o 90 letniej
          staruszce tylko o młodej kobiecie,która może sobie normalnie ułożyć życie.
          • zdzichu-nr1 Re: no i będzie dziecko :( 14.03.04, 00:03
            nie wiem, czy 36-cio letnia kobieta może swobodnie zaczynać życie od nowa. To
            zależy zapewne od jej charakteru, siły przebicia, no i środowiska w jakim się
            obraca. Jeżeli to zamknięte grono, gdzie nie ma wolnych facetów, to może być
            ekstremalnie trudno budować cokolwiek, bo nie ma z kim. Była już masa takich
            wątków na forum, i to pochodzących od młodszych kobiet.
            • lola211 Re: no i będzie dziecko :( 14.03.04, 00:07
              Własnie.Juz widze te tabuny fajnych, wiernych mezczyzn czekajacych na wolną 36
              latke.Opedzic sie nie mozna.Zwlaszcza, ze nie ma mowy o zadnych ustepstwach,
              nie mozna obnizac poprzeczki, a w razie złamania reguł idealnego zwiazku,
              nalezy szukac dalej, bo trzeba miec swoja dume i nie dac soba pomiatac.
            • envi Re: no i będzie dziecko :( 14.03.04, 00:15
              no ja uważam mimo wszystko że kobieta 36 letnia to młoda kobieta,a nie
              staruszka 90 letnia.A nawet jeśli żyje w zamkniętym gronie i nie ma szans na
              nowego faceta,to lepszy żaden niż taki.Zresztą co ty piszesz?ten facet,stary
              pryk, wyrwał sobie 20 letnią panienkę,a ona 36 letnia młoda kobieta nie ma
              szans?coś tu powiało kolejnym stereotypowym mysleniem.Chyba to grono aż tak
              zamknięte nie jest skoro i wolne 20 chętne są,to faceci wolni i porządni też,a
              nie jakieś niewiadomoco.
              Zresztą ja myslę że ta cała dyskusja nie ma sensu,ponieważ Anatoma już
              wybrała,ona tylko się miota i próbuje jakoś zracjonalizować swój wybór.Wiesz co
              to są mechanizmy obronne?Że masa takich wątków była i to od młodszych kobiet to
              sobie zdaję sprawę,ja na co dzień mam do czynienia z takimi kobietami.Ja im nie
              współczuję,tylko staram się zrozumieć.Uważam że nie ma współczuć komuś kto sam
              się ofiarnie składa i poszukuje jedynie racjonalego wytłumaczenia takiej
              sytuacji.Muszę takie babki rozumieć żeby im pomóc,np.napisać pozew o rozwód:)
              taka praca.Ale tylko wtedy jak już przestaną racjonalizować i same dojdą do
              wniosku że coś nie gra.Czasem jest za późno jak jest już dwójka dzieciaków i
              wspólne mieszkanie.
              • zdzichu-nr1 Re: no i będzie dziecko :( 14.03.04, 00:38
                envi napisała:

                >Zresztą co ty piszesz?ten facet,stary pryk, wyrwał sobie 20 letnią panienkę,a
                >ona 36 letnia młoda kobieta nie ma szans?coś tu powiało kolejnym stereotypowym
                >mysleniem.Chyba to grono aż tak zamknięte nie jest skoro i wolne 20 chętne
                >są,to faceci wolni i porządni też,a nie jakieś niewiadomoco.

                20-stki z natury są wolne, a niektóre czują miętę do starszych facetów (jak np.
                moja sekretarka z którą mam obecnie problem). Każdy ma ochotę na 20-stkę. Z
                ochotą na 36-letnią jest różnie.

                "Lepszy żaden niż taki" - nooooo, to mocny tekst... nie każda Pani chce żyć
                samotnie za cenę uratowania honoru...


                • envi Re: no i będzie dziecko :( 14.03.04, 01:03
                  ja pierdziele,tu nie chodzi o honor tylko o normalne życie.
                • miriammiriam Re: no i będzie dziecko :( 14.03.04, 09:56
                  >
                  > "Lepszy żaden niż taki" - nooooo, to mocny tekst... nie każda Pani chce żyć
                  > samotnie za cenę uratowania honoru...
                  >
                  stare przysłowie pszczół mówi: nie ważne czy pił, bił byle był

                  tu nie chodzi o jakiś abstrakcyjny "honor" tylko o święty spokój, sex nie jest
                  żadnym argumentem, bo primo w końcu kazdy facet zdradza swoją zonę, więc chętni
                  się znajdą, secundo zawsze można komuś zapłacić. mocno masz poprzestawiane w
                  systemie wartości, jesli sądzisz że warto ratować jakieś za przeproszeniem g***
                  tylko po to, aby oficjalnie nie być singlem. samiec to nie jest zaden
                  niezbednik tylko dodatek do życia, coś w rodzaju chipsów do piwa.
              • midgeure Re: no i będzie dziecko :( 14.03.04, 15:00
                Envi, napisałam już gdzieś wyżej, że zgadzam się z Tobą w kwestii zdrady. Ale
                nie przesadzaj, 36-letnia kobieta dzisiaj nie jest łakomym kąskiem, tak jak to
                już zdzichu napisał. Jeśli obraca się w dużym gronie fajnych (wolnych) facetów
                w okolicach 40-tki, to nie jest źle. Ale jeśli jest inaczej, na pewno będzie
                trudno znaleźć tę drugą połówkę jak się ma 36 lat. Jesteś młodziutka i czy
                naprawdę wiesz jak to jest z kobietami pod 40-tkę? Ja mam 32 lata, nie jestem
                sama, ale gdybym nie miała partnera, myślisz, że byłoby mi łatwiej niż 20-latce
                szukać drugiej połówki? No chyba że miałabym kupę szmalu, który pozwoliłby mi
                przesiadywać u kosmetyczki, tak by facet nie musiał się oglądać za młodszą i
                zgrabniejszą. Nie, ja odrzucam takie myślenie. Nie popieram zdrady. Ale pragnę
                zauważyć tylko, że kobiecie 36-letniej (już z bogatym bagażem życiowym),
                zranionej, z brakiem zaufania, nie będzie łatwo rozpocząć nowy związek. Zaufać
                na nowo jakiemukolwiek mężczyźnie. Słuchaj, to są uczucia, ogromne emocje, nad
                którymi trudno jest tak po prostu przejść do porządku dziennego... Pozdrawiam!
                • lola211 Re: no i będzie dziecko :( 14.03.04, 15:18
                  Otóz to.Niestety, realia bardzo odbiegaja od naszych wyobrazen o zyciu, gdy
                  mamy dwudziescia pare lat.Człowiekowi wtedy wydaje sie ,ze swiat nalezy do
                  niego, ze nie ma rzeczy niemozliwych, jest optymista.
                  O ile dla młodej dziewczyny nie ma problemu ze znalezieniem nastepnych chetnych
                  do zalozenia rodziny, to poźniej te szanse maleja z roku na rok.I jest spore
                  ryzyko zwiazania sie z kolejnym popaprancem, bo ci wartosciowi i porzadni juz
                  zajeci.
            • Gość: drogi Zdzichu Re: no i będzie dziecko :( IP: *.acn.waw.pl 14.03.04, 13:10
              Masz racje Zdzichu kobieta po trzydziestce to już stary wrak bez szans. Było i
              o tym wiele wątków, zwłaszcza, gdy wygląda o dziesięć lat mniej a o dwadzieścia
              od pani w okolicach piećdziesiątki. Rozbawiłeś mnie setnie. Ty pewnie masz
              ciało i duszę dwudziestolatka a twoja pani jeszcze się nie zestarzała pomimo
              wieku. Miłego dnia.
              • zdzichu-nr1 Re: no i będzie dziecko :( 14.03.04, 19:32
                Czytaj uważnie, wcale nie napisałem "stary wrak bez szans". Że młoda w
                porównaniu z 50-tką to fakt, ale o jaki target chodzi??? Bo jeżeli o
                zainteresowanie ze strony 60-70 latków, to owszem jest duże. Jednak równolatek
                36-cioletniej Pani będzie generalnie zerkał w stronę młodszych.

                Mam 7 lat młodszą parnterkę i rzeczywiście jeszcze się nie zestarzała:) Również
                życzę miłego dnia.
      • Gość: Magda Do Envi IP: 213.77.38.* 15.03.04, 12:56
        Envi.
        Czytałam Twoje posty z rosnącym zaangażowaniem, czując coraz większe
        pokrewieństwo duchowe. Sama szybciutko wykopuję facetów ze swojego życia za
        niesubordynację i jestem swięcie przekonana, że robię to na poczet świetlanej
        przyszłości u boku przyzwoitego faceta, który również wyznaje pewne zadady. A
        jedna z moich zasad brzmi: "wolę do końca życia być sama, niż z byle kim"

        Tylko, że ja (i przypuszczam Ty) mam 25 lat, jestem atrakcyjna i to JA wybieram
        sobie mężczyzn. Gdy mi sie jakiś podoba, to...po prostu go biorę. A potem
        wykopuję - tak się jakoś nieszczęśliwie składa.
        Ale autorka wątku ma 36 lat i pewnie ma też nieco zachwiane poczucie Swojej
        wartości. Tu nawet nie chodzi o to, że kobiety przed 30-stką się emancypują;
        mają zwyczajnie większy potencjał i więcej czasu do "przebierania". Nie wiemy
        nic o predyspozycjach Anatomy. Niby sytuacja klarowna: zranił mnie, wykopać. A
        jednak wiem, że są kobiety, które nie zniosłyby samotności i wybaczyłyby bo nie
        potrafią ułożyć sobie życia, zwłaszcza gdy nie są powabnymi dwudziestkami+ z
        wiankiem kandydatów chętnych podjąć się roli pocieszyciela.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka