antoma
12.03.04, 01:26
... niestety nie moje. Już na któryms z wątków dot. romansów na gg pisałam,
że mój M. też ma taki romans. Nie przeglądałam poczty czy gg. Wpadł, bo za
hotel i prezenty płacił, głupek jeden, - kartą! Głupota wyszła bezdenna. Raz -
bo romans. Dwa - bo mógł się domyślić, że się wyda, przecież wyciągi z kart
zawsze sprawdzam. Trzy - bo się nie pomyślał o antykoncepcji.
Efekt: ciąża, dwie osoby nieszczęśliwe: ja i ona. A facet ciężko przerażony,
no i po prawdzie tez nieszczęsliwy. Bo on niczego nie chciał zmieniać, tylko
się zabawić.
Zupełnie nie wiem, co zrobić. Małolata na początku zakochana i szczęśliwa, że
bedzie dziecko, teraz usyszała twarde NIE. W sumie, to żal mi jej. Głupia, bo
głupia, ale jednak wierzyła, że on nikogo nie ma.
M. mówi,że chce być tylko ze mną. Że wszystko będzie dobrze, że nakłoni ją,
by usunęla tę ciąże. I chyba do końca nie rozumie, że nie chodzi tylko o tę
ciąże.
I co teraz? Odejść? Przekreślić uczucia, wspólnie przeżyte chwile, parę
fajnych, było nie było, lat??? Zostać???? Przecież chyba już nigdy nie
zaufam...
Jeszcze nie wiem, co będzie z dzieckiem. M. chce, by ona usunęła. A jak
będzie chciała urodzić????
Żadne wyjscie z tej sytuacji nie jest dobre. Bez sensu to wszystko.
Mam pustkę w głowie. Ciągle mam nadzieję, ze się obudze, że okaze się, że to
tylko zły sen. Cholernie mi smutno. Już nawet nie płaczę.