Dodaj do ulubionych

zmiana w zwiazku mizoginistycznym

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 10:05
Witajcie.Własnie jestem po lekturze ksiazki S.Forward na temat
mizoginizmu.Sama zyje w takim zwiazku od lat, dopiero niedawno uswiadomilam
sobie, ze cos jest nie tak.W zdiagnozowaniu problemu pomogła mi lektura, to
juz pierwszy krok ku wyzwoleniu.Zastanawiam sie natomiast, czy rzeczywiscie
stosujac rady autorów mozna taki zwiazek odmienic, czy komus sie udało, czy
raczej nic sie nie zmienia lub kobieta odchodzi, a moze to partner ja
zostawia, gdy ona zaczyna sie zmieniac.
Mam nadzieje, ze odezwie sie ktos, kto ma w tym doswiadczenie, bardzo na to
licze, bo nie wiem jakie sa szanse na zmiane zwiazku, a rozstanie mimo
wszystko przyszło by mi z ogromnym trudem, z róznych powodów.
Obserwuj wątek
    • Gość: Lukrecja Re: zmiana w zwiazku mizoginistycznym IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 16.03.04, 14:51
      a co to na boga jest ten mizoginizm?
    • niuniek6 no wslasnie. co to ten mizo.... cos tam????? nt 16.03.04, 14:58
      • true_oveja Hmm.. az mi sie nie chce wierzyc ze nie wiecie 16.03.04, 15:14
        jak ja nie wiem to wrzucam pytanie w google
        a jak nie znam znaczenia slowa to pozostaje jeszcze slownik wyrazow obcych on-
        line:
        swo.pwn.pl/haslo.php?id=17983polecam
        • Gość: verte Re: Hmm.. az mi sie nie chce wierzyc ze nie wieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 15:44
          Mizoginista-masochista i Bóg wie co jeszcze,no bo po co sie żenił skoro czuje
          wstręt do kobiet.
          • Gość: Ania Re: Hmm.. az mi sie nie chce wierzyc ze nie wieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 16:01
            Nie nazwalabym tego wstretem. On POSWIADOMIE ich nienawidzi, jak go spytac, to
            powie, ze bardzo swoja kobiete kocha i on sam w to wierzy.Zachowuje sie tak
            okropnie, bo ma pretensje do kobiety ze ona nie kocha go wystarczajaco mocno,
            co u niego równa sie z brakiem zaspokojenia przez nia jego WSZYSTKICH potrzeb.
            A co do braku wiedzy na temat mizoginizmu- ja tez niedawno stosunkowo odkryłam,
            ze cos takiego w ogóle istnieje, mimo ze tkwie w tym od lat.Wiedza na ten temat
            nie jest powszechna.
        • Gość: Lukrecja Re: Hmm.. az mi sie nie chce wierzyc ze nie wieci IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 16.03.04, 15:49
          po prostu skandal, nie wiem jak będę teraz z tym żyć...
      • Gość: Ania Re: no wslasnie. co to ten mizo.... cos tam????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 15:52

        Pokrótce wyjasnie, choc to bardzo skomplikowane.Mizogin to mezczyzna, który ma
        w swojej podswiadomosci nienawisc do kobiet.Jako przyczyne autorka podaje
        niewłasciwe relacje z rodzicami w dziecinstwie.Nie moze bez kobiety zyc, co
        powoduje u niego podswiadomy lek przez porzuceniem, dlatego stara sie ja
        ubezwłasnowolnic, by czula sie nikim i nie miała sily go zostawic.Przejawia te
        nienawisc wobec swojej kobiety poprzez ciagle jej kontrolowanie, upokarzanie,
        czyli stosuje przemoc psychiczna, a z biegiem czasu posuwa sie do rekoczynów,
        choc niekoniecznie.Jednoczesnie cała wina za swoje złe samopoczucie,
        niezadowolenie zwala na kobiete, swojej winy nie widzi kompletnie, a co gorsza
        robi to w taki sposób, ze kobieta w swoja wine swiecie wierzy, mimo ze to on
        zachował sie karygodnie.Ciagle stara sie zmienic swoja partnerke, według niego
        ona musi spełniac wszystkie jego potrzeby, tylko wtedy jest wystarczajaco
        dobra.Nigdy nie bedzie zadowolony z jej milosci, bo zawsze wg niego ona za mało
        go kocha- niewykonalnym jest zadowolenie mizogina, bo trzeba by byc telepata,
        by odgadnac to, czego on oczekuje.
        W praktyce wyglada to tak, ze mizogin słownie upokarza, wyzywa, wysmiewa,
        wmawia kobiecie, ze bez niego nie istnieje, wybucha agresja w sytuacjach
        kompletnie nieuzasadnionych( np. ona stlukła szklanke, spóźniła sie, itd.)i co
        znamienne nie odczuwa zadnej przykrosci z powodu swojego niekontrolowanego
        wybuchu.On nie umie jej wspólczuc, nie przeprasza, jest przekonany, ze to ona
        go sprowokowala, choc obiektywnie jest inaczej.Złosci sie bez powodu,
        wyolbrzymia, robi z igły widły.
        Pomiedzy atakami gniewu potrafi byc kochajacy, czarujacy, wspanialy.
        A kobieta w takim zwiazku przezywa istna hustawke- nigdy nie wie, co bedzie
        przyczyna ataku na nia, coraz bardziej sie pogrąza.Jest to toksyczna sytuacja,
        w ktorej tkwi wiele kobiet, tylko ze wiekszosc jest nieswiadoma, ze jej facet
        to mizogin.
        Tak wyglada to w skrócie.
    • Gość: Lukrecja Re: zmiana w zwiazku mizoginistycznym IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 16.03.04, 15:51
      dowiedziałam sie już (ze słownika).
      no cóż... pozostaje ci tylko jedno: zmiana płci
      pozdro
      • Gość: Ania Re: zmiana w zwiazku mizoginistycznym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 16:08
        Niekoniecznie.Osoby znające problem na pewno mają metody bardziej realne do
        zastosowania niz zmiana plci.
    • Gość: miśka Re: zmiana w zwiazku mizoginistycznym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 16:05
      Aniu, tej konkretnej książki nie czytałam, (nie omieszkam), ale doświadczenie
      mam i to wieloletnie. Szczerze mówiąc wszelkie sposoby okazują się mniej lub
      bardziej zawodne, mniej lub bardziej doraźne. Ponadto im człowiek starszy, tym
      mniejsze możliwości zmian, mniej sił, a stan "obydwu chorych" czyli kata i
      ofiary coraz cięższy. Borykam się z tym problemem kilkanaście lat. Ostatnio
      moje wysiłki skupiają się głównie na ochronie dorastającej córki. C-Ó-R-K-I-!
      Obawiam się, że z różnych względów rozmowa o tym na forum nie będzie dla mnie
      możliwa.

      Niemniej pozdrawiam Cię wyjątkowo ciepło i serdecznie.
      m.
      • Gość: Ania Re: Misko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 16:15
        Koniecznie zdobadz te ksiazke, naprawde mozna zobaczyc swiatelko w tunelu.Ja
        wierze, ze dam rade.
        Takze mam córke, co jest podstawowym powodem, ze zaczełam szukac dla nas pomocy.
        Podam ci moje konto, moze napiszesz do mnie na priv stuartmalutki@gazeta.pl
        Pozdrawiam.
        • Gość: miśka Re: Misko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 16:41
          Napiszę.

          m.
      • Gość: Magulek Re: zmiana w zwiazku mizoginistycznym IP: *.icpnet.pl 16.03.04, 17:31
        Ja także mam wieloletnie doswiadczenie tego rodzaju. I 13 letnią córkę. Od
        dwóch lat trwa rozwód /mąż się nie zgadza/. Tylko dzięki karkołomnym woltom
        dyplomatycznym, narażeniu siebie i poświęceniu do granic możliwości udało mi
        sie i szczęśliwie udaje nadal chronić dziecko przed skutkami rozstania i
        wpływem męża. Mam wspaniałą, wrażliwą i inteligentną córkę. Długie miesiące
        pracowałam nad tym by nie bała się o ojca, który zwierzał jej się że przeze
        mnie ze sobą skończy. Też nie mogę więcej na ten temat... Jeszcze może to, że
        do dziś dopada mnie poczucie winy za to że on cierpiał przeze mnie, że- jak
        twierdził - przez lata ruinowałam mu życie. Jednocześnie jestem pewna że nie
        zasługiwałam sobie na taką ocenę. Inne sprawy funkcjonowały identycznie jak w
        opisie Ani. To jest bardzo ciężka sprawa. Ja uważam, że reforma takiego układu
        nie jest możliwa /no chyba że pracuje się nad tym od początku, co się rzadko
        zdarza.../. Odeszłam /kropla się przelała i działałam jak w transie/ i było to
        najlepsze, co mogłam zrobić. Był to chyba ostatni rozsądny moment na
        decyzję /równiez ze wzgl. na dziecko/. Mąż nie zniżył się do tego, by przyznać
        że chciałby bym została, nie odzywał się do mnie /nie zauważyłam z resztą
        róznicy/, za to pojechał do mojej matki by ta wybiła mi(33letniej babie)decyzję
        z głowy (mama się tylko zdrowo obśmiała, podała herbatkę a potem wskazała
        drzwi).
        Sytuacja nie jest łatwa, ale nigdy nie czułam się tak lepiej i spokojniej niż
        teraz.
        Miśko i Aniu - pozdrawiam Was serdecznie, trzymajcie się ciepło kobiety
        drogie:).
        Magulek
        P.S. Wiem, że taki mężczyzna jest przypadkiem chorobowym, że trzeba mu
        współczuć. Jednak nigdy żona, partnerka /którą pogardza mimo iż chciałby? ją
        kochać?/ nie namówi go na zmianę, terapię - jest na straconej pozycji i pogrąża
        się razem ze swoim partnerem. Może namówiłby go ktoś z zewnątrz, do kogo mąż
        miałby choć ksztę zaufania i szacunku /brat, przyjaciel?/. Na pewno do pionu
        postawiłaby delikwenta interwencja teścia - jednak obserwuję, że w takich
        związkach najczęsciej tkwią kobiety, które wychowywały się bez ojca (jak ja).
        • miriammiriam Re: zmiana w zwiazku mizoginistycznym 16.03.04, 17:46
          pewną szanse na zmianę mają ludzie młodzi 20-30 lat, oczywiście przy pomocy
          terapeuty. nadzieja, że sama doprowadzisz do zmiany zachowania mizogina to jest
          to samo złudzenie, które dotyczy ratowania z nałogu alkoholika.
          jak masz taki problem kobieto, to nie wierz poradnikom jak bridget jones tylko
          idź koniecznie do psychologa.
          • Gość: Magulek Re: zmiana w zwiazku mizoginistycznym IP: *.icpnet.pl 16.03.04, 17:52
            Jesli to do mnie, to w końcu sama to zrozumiałam i uczyniłam j.w.
            Ale nie jest to proste zrozumiec samemu, innym radzę też pomoc psychologa...
            • miriammiriam Re: zmiana w zwiazku mizoginistycznym 16.03.04, 17:59
              Gość portalu: Magulek napisał(a):

              > Jesli to do mnie, to w końcu sama to zrozumiałam i uczyniłam j.w.
              > Ale nie jest to proste zrozumiec samemu, innym radzę też pomoc psychologa...

              było ogólnie, do czytelniczek ;)
          • Gość: Ania Re: zmiana w zwiazku mizoginistycznym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 19:42
            Ksiazka to pierwszy krok.Teraz własnie mysle nad wizytą u profesjonalisty, moze
            ktos poleci przy okazji kogos dobrego z Wroclawia?
            Autorka takze stwierdza wyraźnie, ze jego zmienic sie nie da, tzn. cale zycie
            bedzie mizoginem, ale namawia i podaje recepte na zmiane własnej postawy wobec
            jego ataków.To ponoc moze przyniesc efekty, gdy on zauwazy ze jego metody juz
            nie skutkuja.
          • Gość: miśka Re: zmiana w zwiazku mizoginistycznym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 19:57
            miriammiriam napisała:

            > pewną szanse na zmianę mają ludzie młodzi 20-30 lat, oczywiście przy pomocy
            > terapeuty. nadzieja, że sama doprowadzisz do zmiany zachowania mizogina to
            jest
            >
            > to samo złudzenie, które dotyczy ratowania z nałogu alkoholika.
            > jak masz taki problem kobieto, to nie wierz poradnikom jak bridget jones
            tylko
            > idź koniecznie do psychologa.


            W wieku 20 lat nawet mi się nie śniło, że coś takiego może mi się przydarzyć,
            choć obecnego męża już znałam. Macki oplecione wokół mnie już wtedy, były już
            na tamtym etapie trudne do rozerwania. Niemniej, nie będąc tego świadomą, nie
            cierpiałam. W bardzo krótkim czasie okazało się być już za późno. Pomoc
            psychologiczna i okresowo farmakologia (coraz cięższe stany depresyjne)
            towarzyszą mi nieprzerwanie od 13 lat. Już około 10 lat temu, mój terapeuta
            otwarcie przyznał, że moje wizyty u niego nic więcej nie zmienią i że czas na
            terapię męża lub/i terapię małżeńską. Przez ostatnich 10 lat przestawiłam góry
            i zmieniłam obraz świata, ale nie udało mi się namówić męza na terapię.

            pozdrawiam.
            m.
        • Gość: miśka Re: zmiana w zwiazku mizoginistycznym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 19:42
          Gość portalu: Magulek napisał(a):
          Może namówiłby go ktoś z zewnątrz, do kogo mąż
          > miałby choć ksztę zaufania i szacunku /brat, przyjaciel?/.

          Problem w tym, że (przynajmniej w moim przypadku) choroba jest dziedziczna i
          zarówno brat, jak i ojciec rzeczonego mają dokładnie ten sam ogląd świata.
          Przyjaciół mąż NIE MA.

          Na pewno do pionu
          > postawiłaby delikwenta interwencja teścia - jednak obserwuję, że w takich
          > związkach najczęsciej tkwią kobiety, które wychowywały się bez ojca (jak ja).

          Tak jak ja, tak jak moja najbliższa przyjaciółka, tak jak kilka kobiet o
          których wiem, że zmagają się z tym samym problemem.

          Bardzo, bardzo serdecznie Cię pozdrawiam. Życzę dużo sił!

          m.


          • Gość: Ania Re: zmiana w zwiazku mizoginistycznym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 20:35
            Czy to rzeczywiscie dotyka tyle kobiet? Sama nie wiem, bo wydawalo mi sie, ze
            wszyscy wokól jako tako zyja ,a akurat ja wpadlam.
            Ja nie mam do kogo sie zwrócic- on reaguje agresywnie na wszelkie uwagi, próbe
            uzmyslowienia mu złego postepowania , które podejmuja osoby zarówno z jego
            rodziny jak i mojej.Ojciec nie zyje, z matka jest w złych stosunkach(wg mnie to
            ona jest powodem wyniesienia urazu z dziecinstwa, przynajmniej pasuje do modelu
            przedstawionego w ksiazce jako matka dominująca), do mojej mamy tez
            sie "rzuca", a moj ojciec sie nie wtraca, wiec nie mam w poblizu meskiego
            poplecznika.
    • losiu4 Re: zmiana w zwiazku mizoginistycznym 16.03.04, 20:43
      Gość portalu: Ania napisał(a):

      > Witajcie.Własnie jestem po lekturze ksiazki S.Forward na temat
      > mizoginizmu.

      nie czytaj zbyt wielu dzieł feministycznych (no może inaczej: czytaj, ale miej
      do nich dystans). To niezdrowe dla obu stron. Kol. Tad na FF miałby coś do
      powiedzenia, o ile się jeszcze tam udziela :)

      Pozdrawiam

      Losiu
      • miriammiriam debilny łosiu czwarty 16.03.04, 20:57
        jak wiesz o czym k*** mowa to zamknij ten chamski ryj
        • miriammiriam ankes dla łosia 16.03.04, 21:01
          zanim mi wytkniesz niewłaściwe zachowanie, wbij sobie w ten zakuty łeb ze
          autorki postów mają "partnerów", którzy często zwracają się do nich w podobny
          sposób, jak ja do ciebie w poście wyżej i pomyśl chwile, nim chlapniesz coś
          bezmyślnie.
          • losiu4 Re: ankes dla łosia 24.03.04, 18:31
            miriammiriam napisała:

            > zanim mi wytkniesz niewłaściwe zachowanie, wbij sobie w ten zakuty łeb ze
            > autorki postów mają "partnerów", którzy często zwracają się do nich w podobny
            > sposób, jak ja do ciebie w poście wyżej i pomyśl chwile, nim chlapniesz coś
            > bezmyślnie.

            e nie, nie wytknę. Jakos uodporniony jestem :) z różnym słownictwem można sie
            w zwiazkach spotkać zarówno z jednej, jak i drugiej strony. Co do literatury
            feministycznej jednak (tej twardej) mam jednak dosć podejrzliwe podejscie

            Pozdrawiam

            Losiu
        • losiu4 Re: debilny łosiu czwarty 24.03.04, 18:28
          miriammiriam napisała:

          > jak wiesz o czym k*** mowa to zamknij ten chamski ryj

          hej hej. Droga Miriam. Dzieki za miłe przywitanie :)

          Pozdraiwm

          Losiu
          • Gość: duch łosia gratuluję Łosiu opanowania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.04, 09:35
            i wstyd mi za rodzaj żeński w tym momencie:)
        • Gość: duch miriamm czy chamstwo to cecha naczelna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.04, 09:34
          u feministek? jeśli tak to ja wysiadam
      • Gość: Ania Re: losiu drogi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 21:14
        Widzisz, a ja załuje, ze dawno tego nie zrobilam, nie poczytalam co trzeba.Moze
        nie doszłoby do tego, ze zostałam skopana na oczach malego dziecka przez mojego
        mizogina za to, ze przez pomyłke wzielam ze sobą 2 pary kluczy albo dlatego, ze
        wyrzucilam do kosza robaczywe grzyby, które on przywiózl z lasu.
        I moze moje dziecko nie musialoby sluchac, ze jego matka to stara klępa,
        wywłoka, itp.on takie teksty rzuca do 4 letniej dziewczynki.Jeszcze to, ze mama
        na pewno nas nie kocha, tylko udaje, poszukajmy sobie nowej mamy, moja kochana
        coreczko, czy widzisz jak tatus musi sie meczyc z twoja mama?
        Co ty losiu na to? Wyolbrzymiam? Nie, ja nie mam juz ochoty byc workiem
        treningowym sfrustrowanego faceta, nie zamierzam przede wszystkim narazac córki
        na piekło.Wóz albo przewóz.


        • losiu4 Re: losiu drogi 24.03.04, 18:44
          Gość portalu: Ania napisał(a):

          > Widzisz, a ja załuje, ze dawno tego nie zrobilam, nie poczytalam co
          > trzeba.Moze nie doszłoby do tego, ze zostałam skopana na oczach malego
          > dziecka przez mojego mizogina za to, ze przez pomyłke wzielam ze sobą 2 pary
          > kluczy albo dlatego, ze
          > wyrzucilam do kosza robaczywe grzyby, które on przywiózl z lasu.

          w takim przypadku niekoniecznie trzeba czytać o mizoginach!!! Tu trzeba iść do
          prokuratury!!! i o tym wiedziała jedna kobieta u mnie ze wsi, chociaz kobieta
          po podstawówce i z baaardzo tradycyjną (w złym tego słowa znaczeniu) rodziną.

          > I moze moje dziecko nie musialoby sluchac, ze jego matka to stara klępa,
          > wywłoka, itp.on takie teksty rzuca do 4 letniej dziewczynki.Jeszcze to, ze
          mama
          > na pewno nas nie kocha, tylko udaje, poszukajmy sobie nowej mamy, moja
          kochana
          > coreczko, czy widzisz jak tatus musi sie meczyc z twoja mama?

          j.w.

          > Co ty losiu na to? Wyolbrzymiam? Nie, ja nie mam juz ochoty byc workiem
          > treningowym sfrustrowanego faceta, nie zamierzam przede wszystkim narazac
          córki

          nie, nie wyolbrzymiasz. Prawde mówiac jestem wstrząśnięty, że ktoś (mężczyzna w
          tym przypadku znaczy) mógł sie tak zachowywać. Kobieto!!! do prokuratora!!! i
          to bez żadnych książek o mizoginach, gdyz przemoc niezależnie od płci
          poszkodowanego jest karalna! Nie rozumiem, jak można tego nie wiedzieć :(

          Przepraszam, jesli Cie uraziłem. Po tonie Twojego pierwszego postu nie
          przypuszczałem, że sytuacja jest tak tragiczna

          Pozdrawiam i raz jeszcze przepraszam, jeśli Cię uraziłem

          Losiu
          • Gość: Ania Re: losiu drogi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.04, 20:23
            Nie czuje sie urazona.Wiekszosc osób niezorientowanych co do sytuacji w takich
            zwiazkach nie bardzo rozumie, czego ta kobieta chce? Bo na zewnatrz tego nie
            widac.Mozogin ma to do siebie, ze ataki złosci zdarzaja sie sporadycznie,
            przynajmniej u mnie tak jest.Te sytuacje ktore przedstawilam dzialy sie w
            przeciagu 10 lat.To wypada raz na 3 lata.Po swoich ekscesach staje sie cudowny,
            kochajacy, dbajacy o mnie.Az do nastepnego razu.Upokarzanie psychiczne zas ma
            miejsce czesciej, ale tez przeplata sie z bardzo spokojnymi okresami.Hustawka.
            Co do prokuratora, to nie pójde, chocby dlatego, ze on wywodzi sie z tego
            srodowiska, tak jakbym poszła z zalami do jego kolegi.
            Raczej spokojnie odejde, bo ciaganie go po sadach tak naprawde mi nic nie da, a
            ja nie potrzebuje sie mscic.
            • losiu4 Re: losiu drogi 30.03.04, 08:31
              Gość portalu: Ania napisał(a):

              > Nie czuje sie urazona.Wiekszosc osób niezorientowanych co do sytuacji w
              > takich zwiazkach nie bardzo rozumie, czego ta kobieta chce?

              wiadomo, czego kobieta chce. Szczęśliwego związku. Zresztą normalny meżczyzna
              też.

              > Bo na zewnatrz tego nie widac.

              Ano dlatego nie widać że sama kobieta maskuje ślady, albo nie chce się widziec
              (w imię tego, ze do spraw innych rodzin się nie wtrąca). Nadal twierdzę, że po
              pobiciu powinna być obdukcja i zgłoszenie sprawy.

              > Mozogin ma to do siebie, ze ataki złosci zdarzaja sie
              > sporadycznie, przynajmniej u mnie tak jest.Te sytuacje ktore przedstawilam
              > dzialy sie w przeciagu 10 lat.To wypada raz na 3 lata.Po swoich ekscesach
              > staje sie cudowny, kochajacy, dbajacy o mnie.

              0 3 razy za duzo (z jego strony) i o 3 zgłoszenia za mało (z Twojej strony).

              > Az do nastepnego
              > razu.Upokarzanie psychiczne zas ma miejsce czesciej, ale tez przeplata sie z
              > bardzo spokojnymi okresami.Hustawka.

              może mąż jakiś problem z psychika ma? nagłe napady nieuzasadnionej agresji to
              nie jest stan normalny, i niekoniecznie związany z mizoginizmem.

              > Co do prokuratora, to nie pójde, chocby dlatego, ze on wywodzi sie z tego
              > srodowiska, tak jakbym poszła z zalami do jego kolegi.

              Jeśli prokurator jest znajomym Twojego męża, można coś z tym zrobić. Adwokata
              wystarczy zapytać.

              > Raczej spokojnie odejde, bo ciaganie go po sadach tak naprawde mi nic nie da,
              > a ja nie potrzebuje sie mscic.

              Twoja sprawa. A ciąganie po sądach daje czasem efekty. Tu nie o zemste chodzi,
              ale o ukarania winnego oraz zapewnienie sobie i dziecku spokojnego życia.

              Pozdrawiam

              Losiu
              • Gość: Ania Re: losiu drogi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.04, 11:13
                Nie bardzo wiem, jak ci to wytłumaczyc.Załozmy ze jestes w zwiazku z kobieta
                pare juz latek, macie dziecko.I ona, wkurzona , pewnego razu cie
                spoliczkuje.Polecisz na obdukcje, do prokuratora? Zrobisz jej sprawe w sadzie,
                bo naruszyla twoja nietykalnosc osobistą?Jestem pewna , ze nie, choc jest na to
                stosowny paragraf.
                Bo to osoba ci bliska, jestes z nia zwiazany, kochasz po prostu.A milosc ma to
                do siebie, ze wybacza.Bedziesz sie zastanawiał, co zrobic by sytuacja sie nie
                powtórzyła, ale nie bedziesz uruchamiał machiny prawnej,bo mimo wszystko
                kochasz.
                Wiem, ze to dziwnie brzmi, bije, wyzywa, a ta go kocha, glupia baba .Tylko ze
                jesli weźmie sie pod uwage, ze w zwiazkach kierujemy sie emocjami a nie
                rozsadkiem, to wtedy sprawa przestaje byc tak prosta.Ludzie nawzajem wybaczaja
                sobie rózne swinstwa, nielojalnosc, zdrade, chamstwo.Gdyby kazda awantura miala
                konczyc sie rozstaniem, to zycie byłoby jedna wielka migracja z jednego zwiazku
                w drugi.

                Jestem utwierdzona w przekonaniu ze to mizogin, bo cale jego zachowanie na to
                wskazuje, chec kontrolowania wszystkiego co ze mna i dzieckiem zwiazane.Agresja
                to tylko jeden z symptomów tego zaburzenia.

                W tej chwili jestem juz w miare na prostej.Pare lat temu, gdy zdarzaly sie te
                sytuacje bylam calkowicie od niego zalezna materialnie.To jest naprawde ogromny
                problem, gdy nie masz pracy, masz malutkie dziecko, nie masz mieszkania.Nie
                stac by mnie bylo nawet na wynajecie pokoiku.Pieniedzy od niego na pewno nie
                zobaczylabym, bo w ten sposób starałby sie mnie ukarac za odejscie.Skad wtedy
                brac srodki na adwokata? Tylko nie pisz prosze o schronisku dla samotnych
                matek,pomocy spolecznej, itp.,równie dobrze mogłabym udac sie pod most.

                Wczoraj akurat w tv był program o kobiecie ktora zastrzelil maz.Pare godzin
                wczesniej ona byla na policji zglosic fakt posiadania przez niego broni i
                grozenia jej .Nikt sie nie pofatygowal, nikt nie wzial tego powaznie, sprawy
                domowe sa bagatelizowane.Spróbuj w takim razie isc na policje z
                taka "błahostka"i powiedziec, ze ktos cie uderzyl i kopnął, w dodatku tak, ze
                zewnatrz sladów nie ma.








        • Gość: duch ani Aniu droga! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.04, 09:37
          A nie widziały gały kogo brały? Wpadłaś czy wyszłaś za mąż ze ślepej miłości? A
          może, co ni daj Boże, z rozsądku? A może latka leciały i wzięło się co się
          nawinęło? Każdy ma to w życiu na co zasłużył. Widocznie zasłużyłaś na takie
          traktowanie.
          • Gość: Ania Re: Aniu droga! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 10:07
            Glupi jestes i tyle.
            • Gość: duch ani Re: Aniu droga! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.04, 10:44
              kochana, tym stwierdzeniem udowodniłaś starą prawde "jak się baby nie bije, to
              jej wątroba gnije".współczuję mężowi.
          • Gość: Ania Re: Aniu droga! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 10:16
            > A nie widziały gały kogo brały?
            Nie, nie widzialy.

            Wpadłaś czy wyszłaś za mąż ze ślepej miłości?

            Ani nie wpadłam ani za maz nie wyszlam.

            A może, co ni daj Boże, z rozsądku?

            Kasa rozumiem? Facet za duzo nie ma.Mial tyle samo co wiekszosc facetów w jego
            wieku.

            A może latka leciały i wzięło się co się
            > nawinęło?
            Latek mialam 20, sam sobie odpowiedz czy to pasuje do twojej teorii.

            Każdy ma to w życiu na co zasłużył. Widocznie zasłużyłaś na takie
            > traktowanie.

            Racja.Zasłuzyłam bo byłam za dobra.Nikt mnie nie nauczył, ze trzeba rozpychac
            sie łokciami i walic w pysk jak ktos cie zle traktuje.
            Widze, ze znasz sie na zyciu, same "madrosci".
            • miriammiriam Łoś 25.03.04, 12:25
              Łoś jest po prostu mizoginem i damskim bokserem, o nim jest ten wątek i dlatego
              tak się rzuca, aż doznal podzialu jaźni
              • losiu4 Re: Łoś 26.03.04, 09:01
                miriammiriam napisała:

                > Łoś jest po prostu mizoginem i damskim bokserem, o nim jest ten wątek i
                > dlatego tak się rzuca, aż doznal podzialu jaźni

                hihi, nowe łatki mi przypięto. Dorzucę do długiej listy głosów pochwalnych.
                Szkoda tylko że nie do końca na nie zasłuzyłem (to o rozdwojeniu).

                Pozdrawiam miłą forumowiczkę

                Losiu
    • Gość: sigrid Re: zmiana w zwiazku mizoginistycznym IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 16.03.04, 22:37
      jaki jest tytuł tej książki? Forward jest autorką wielu poradników
      • Gość: Ania Re: zmiana w zwiazku mizoginistycznym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 22:42
        "Dlaczego on nie kocha, a ona za nim szaleje"
        • antoma Re: zmiana w zwiazku mizoginistycznym 16.03.04, 22:53
          Witaj Aniu. Wysłałam Ci maila. Jesli masz ochotę - odpowiedz.
          Pozdr.
          • Gość: Ania Re: Antomo, zajrzyj do skrzynki n/t:)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 23:26
    • Gość: mizoginistka nie ma czegoś takiego, jak związek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.04, 09:32
      mozoginistyczny. mizoginista to określenie pewnej postawy u mężczyzny, a nie
      określenie związku. twój związek może być najwyżej związkiem toksycznym
      spowodowanym przez mizoginistę
      • Gość: Ania Re: Tak, masz racje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 10:09
        To taki skrot na potrzeby forum, krocej sie pisze po prostu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka