Dodaj do ulubionych

Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy

30.03.13, 16:28
Mam 40 lat, kiedys ludzie umierali w tym wieku, a teraz to wciaz musza sie czegos uczyc, nie tylko zawodowo ale i zyciowo.
Co nowego zmienilam ostatnio w swoim swiatopogladzie? Spoooro. Np stosunek do dziecka. Jak sie urodzilo wyobrazalam soebie, ze bede troszczyc sie i zabiegac o jego przyszlosc, dobry start w zycie. Wysle do najlepszych przedszkoi, szkol, uniwestytetow. Kupie mieszkanie, samochod, na dobry start, niech ma dobrze i syto.
Ale...slucham wypowiedzi roznych mlodych ludzi, czytam Forum Kobieta i czego sie dowaiduje? Ze mlodzi wlasnie czekaja na takie frajerki jak ja! Ida w zycie ze skalkulowanym programem ile od rodzicow a ile od tesciow wyciagna. Znajoma liczy ile dostanie jej maz jak tesciowa umrze (tesciowa w sile wieku na tamten swiat sie nie wybiera absolutnie), inna sie rozwodzi bo tesciowie nie rozpieszczali wnuczka finansowo, tutaj ktos sie zali, ze matka ma na swoje zachcianki a corce nie pozyczy. I tak sobie mysle: ja zachrzaniam, zeby jakos bylo a kiedys jakas mloda siksa (synowa mam na mysli) bedzie kiedys chciala z tego korzystac? O nie. Zaraz w poniedzialek ide kupic wszystko czego sobie odmawialam dotychczas, bo dziecko, bo przyszlosc itd. Wszysko bede wydawac na bierzaca, nic nie zaoszczedze. Przynajmniej nie beda do mnie miec zalu, ze mam a nie dam. A ile sie przy tym wybawie!
Dobry plan? Prosze przekonac mnie, ze sie myle, ze to margines te synowe-hieny, ze niema sie czego obawiac.
Obserwuj wątek
    • gyubal_wahazar Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 30.03.13, 16:33
      W tym to chyba nie pomogę, ale jakbyś chciała wiedzieć, czym przykleić podsufitkę w poldku karo, to wiesz gdzie mnie szukać
      • kochanic.a.francuza Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 30.03.13, 16:35
        Ze co?
        Pomagac nie musisz, wystarczy wyrazic opinie.
        • gyubal_wahazar Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 30.03.13, 16:51
          Jak tak, to morgi przepić, a srebra przehulać
    • gree.nka Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 30.03.13, 16:40
      plan do dupy. dzieciak zaczynając wszystko od nowa samemu ma na samym starcie już przegrane.
      • kochanic.a.francuza Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 30.03.13, 16:47
        Na nauke bedzie. Nie bedzie mieszkania w prezencie i takich tam.
        • wpieniona Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 30.03.13, 16:53
          Zmieniasz swiatopglad na podstawie plotek i gadek na forach internetowych? O_o. Wspolczuje.
        • facettt exact :) 30.03.13, 16:58
          kochanic.a.francuza napisała:
          > Na nauke bedzie. Nie bedzie mieszkania w prezencie i takich tam.

          exact.
          Ty masz taki same prawa do wlasnych przyjemnosci i wlasnego rozwoju, jak i Twoje dzieci.
          Trzeba to jakos wyposrodkowac.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 31.03.13, 08:31
          Akurat u nas mieszkanie jest dużo więcej warte niż "nauka".
          Nie wspominając o tym że dziecko z tych "uczonych" może nie być.
    • marguy Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 30.03.13, 16:58
      kochanica,
      dajesz dziecku wedke czyli wyksztalcenie. Potem musi, juz przeciez dorosle, samo zaczac zarabiac na zycie. Jesli wiec zapewnilas mu wedke, to nie zaluj sobie, bo zycie jest krotkie.

      Nie mam dzieci wiec nie mialam tego problemu: zapewnienia przyszlosci potomkom i w jakim stopniu. Pomimo tego bylam uwiazana jak burek: dom, praca, bardzo dobre dochody i... brak czasu na korzystanie z dorobku. Stad wspolna decyzja o sprzedaniu wszystkiego i wyjezdzie na drugi koniec swiata. Patrzono na nas jak na dwoje nieodpowiedzialnych furiatow, no bo jakze mozna dobrowolnie pozbyc sie wszystkich zewnetrznych oznak dobrobytu. Caly czas slyszelismy: poczekajcie do cywilnej emerytury meza. Gdybysmy to zrobili to bylibysmy w doopie i goowno widzieli. Maz zmarl cztery miesiace po przejsciu na emeryture. Zanim odszedl czesto cieszyl sie z tego, ze dalismy sobie szanse na realizacje wspolnych marzen i przezylismy razem szescioletnia wloczege po swiecie.
      Tak wiec realizuj marzenia, zyj, bo nigdy nic nie wiadomo.
      • kochanic.a.francuza Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 30.03.13, 17:15
        Marguy,
        Mam znajoma, ktorej ojciez zmarl rok poprzejsciu na emeryture. Cale zycie zawodowe opowidal, ze na emeryturze to sobie popodruzuja, znaczy on i rodzina. A tu guzik. No i ona wlasnie dlatego zyje "chwila". Hmm.. obawiam sie, ze ja nie potrafie. Mam bujan wyobaznie i wyobrazam sobie, ze zyje dlugo i jak to bedzie i ze trzeba byc przygotowanym.
        • paco_lopez Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 01.04.13, 21:13
          masz chyba rodziców w komplecie. z życiem , to bywa tak, ze jeszcze w marcu człowiek fika na imprezie, a w styczniu go nie ma. bardzo często niezależnie od tego jak bardzo przestrzegał diet i nakazów moralnych
          • kochanic.a.francuza Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 08.04.13, 17:27
            Ale ja serio moge miec bardzo dlugie te, te... telomery co za dlugosc zycia odpowiadaja. U moich przodkow one sie nijak skracac nie chcom;)
    • mila2712 Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 30.03.13, 17:03
      Zdrowy egiozm - dziecko jest ważne ale Ty i Twoje potrzeby także

      • kochanic.a.francuza Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 30.03.13, 17:08
        No tak, ale z drugiej strony mam wyrzuty, bo inne dzieci jednak dostaja i beda dostawac na start tamto i owamto.
        • mila2712 Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 30.03.13, 17:12
          kochanic.a.francuza napisała:

          > No tak, ale z drugiej strony mam wyrzuty, bo inne dzieci jednak dostaja i beda
          > dostawac na start tamto i owamto.

          Nie musisz podawać dziecku wszystkiego na tacy. Niewielka pomoc i wsparcie matki a potem musi sobie poradzić . Całe życie nie będziesz go przecież trzymać za ręke.
          Innymi się nie warto przejmować a tym bardziej na nich wzorować
    • karielcia Rodzice maja powinnosc zapewnic dzieciom 30.03.13, 17:08
      conajmniej takie same warunki startu - jakie mieli oni sami.

      a jesli chca dac wiecej - kosztem wlasnych poswiecen - to juz tylko ich dobra wola.
    • kino.mockba Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 30.03.13, 17:17
      Przecież ty już dawno pisałam i to kilka razy, że syn nic od ciebie nie dostanie, a mieszkania to już an pewno.
    • malwi.2 Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 30.03.13, 17:27
      nie wiem co ja mojemu dziecku kiedyś dam, bo nie wiem na co będzie mnie stać, ale bardzo chcę by był przede wszystkim szczęśliwym człowiekiem
    • zeberdee28 Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 30.03.13, 18:21
      Margines to nie jest, to częste zjawisko. Ale może być też tak że młody człowiek np. zechce poświęcić się jakiemuś mało popłatnemu ale lubianemu zawodowi no i Tobie będzie głupio że kisi się tam w jakimś pokoiku ze stadem ludzi, choć była możliwość kupienia kawalerki czy coś.
    • to.niemozliwe Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 30.03.13, 19:53
      To troche zalezy, ile mozesz dac bez wielkich wyrzeczen. Sa tacy, ktorzy po prostu kupuja to mieszkanie, bo i tak nic sensowniejszego z pieniedzmi nie zrobią, a przy okazji zaspokoją potrzeby mieszkaniowe zaczynającego doroslosc dziecka.
    • materac.francuza Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 30.03.13, 22:01
      > Dobry plan?
      Taki sobie. Zwłaszcza że tymi zakupami nakarmisz przy okazji jakieś hieny wolnorynkowe. Najprościej wydziedziczyć syna i skarb zabrać do grobu. Przy czym mąż i reszta ew. spadkobierców powinni zwinąć się z tego świata wcześniej od ciebie. To jest wykonalne.
    • okularnicagrudniowa Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 31.03.13, 07:43
      ja jestem na półmetku między kodem z 3 a 4,
      a wielu znajomych też dzieli skórę na niedźwiedziu - ile będzie po rodzicach, a ile po teściach , przechwałki kto kiedy ile dał, jaki z kogo pożytek...kasa, kasa,kasa, przeświadczenie, że wszytko należy się za nic....także szalej dziewczyno,życie ma się jedno, ile nie dasz i tak będzie za mało...
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 31.03.13, 08:37
      Ten wątek jest fajnym przykładem że ludzie się od siebie zasadniczo nie różnią.
      Nawet jeśli chcieliby światli i nowocześni być.
      Bo wystarczy że się chłopak urodzi i już matka oczami wyobraźni synową na dobra syna dybiącą widzi :D
      Śliczne :)
      Wyślij go na księdza. Baby nie spotka, wykształcenie dostanie, a i mieszkanie mu zbędne.
      • kochanic.a.francuza Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 01.04.13, 18:31

        "Bo wystarczy że się chłopak urodzi i już matka oczami wyobraźni synową na dobra syna dybiącą widzi "

        Wierz mi, ze dotychczas nie przyszlomi to do glowy, bo ja nigdy na nic od rodzicow czy tesciow nie liczylam. Dopiero jak uslyszalam na wlasne uszy, jak kobiety w moim wieku niby zartem przeliczaja ile sie im po tesciach nalezy to na oczy przejrzalam: tak, ludzie sie zasadniczo roznia miedzy soba, tylko nie rob ze mnie tej podlej!
        Śliczne
        Rownouprawnienie konczy sie wraz z pierwsza ciaza.
        Prawdziwe rownouprawnienie bedzie, kiedy ciaze bedzie mogl sobie zaaplikowac mezczyzna.
    • blondynka.online nie tylko dzieci i synowe "żerują" 31.03.13, 10:06
      W moim pierwszym małżeństwie żerowała mamusia męża i jego siostra. Od manipulacji poprzez żebractwo aż po zwykłą kradzież.
      • kochanic.a.francuza Re: nie tylko dzieci i synowe "żerują" 01.04.13, 18:34
        Tu akurat nie znam zadnego przykladu z wlasnego otoczenia. A przypomniala mi sie jeszcze jedna "fajna" synowa, ktora juz po uzyskani jakiegos tam spadku po tesciach, dochodzila, czy aby tesciowie nie zostawili gdzies zlota ukrytego w mieszkaniu, i zeby to sprawdzic. Nawet jakby bylo jakies zloto to i tak do podzielenie na mnostwo spadkobiercow, jakas chora malostkowosc.
        • blondynka.online Re: nie tylko dzieci i synowe "żerują" 01.04.13, 21:06
          Lepiej nie znać takich przykładów. Mamusia 3 razy wyprosiła kasę na nowy telewizor. Siostra była lepsza - wzięła towar i za niego nie zapłaciła - wart był jakieś 20 telewizorów, BTW.

          Prawdziwa jazda była ze spadkiem, ale to już nie moja bajka.
    • astrofan Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 01.04.13, 19:21
      i jak przygotujesz do tego syna? masz jakiś pomysł? ;]
    • anna_sla Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 01.04.13, 19:34
      ja też mam nadzieję, że to margines.. kompletnie nie mam pojęcia czy to ogół te harpie i hieny czy wybrane jednostki..
    • mocno.zdziwiona Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 01.04.13, 20:26
      Ja będę się starała zachować umiar i złoty środek. Dzieci mam nadzieję móc wyposażyć w mieszkania (mamy od teściów na tyle duży dom, że da się go na 3 oddzielne piętra podzielić), ale absolutnie nie zamierzam sobie niczego odmawiać. Sami dostaliśmy i wiemy jak bardzo brak kredytu ułatwia życie więc chciałabym móc to samo przekazać dzieciom. Chciałabym im też zapewnić możliwość rozwoju, nauki języków, studiowania. Ale zarazem zamierzam podróżować, zwiedzać świat, wydawać na własne i męża zainteresowania.
      Uważam, ża dobrze coś dziecku dać - nawet gdyby to była jakaś mała kwota bo innej z tego czy innego powodu odłożyć się nie udało. Na starcie każde pieniądze się przydadzą, czy to takie które pozwolą odmalować mieszkanie czy takie, które pozwolą kupić dom :) Na pewno dziecko, które dostaje ma łatwiej i ten start w dorosłość jest mniej stresujący. A czy trafi na żonę hienę lub męża harpagona to już poniekąd loteria.
    • paco_lopez Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 01.04.13, 21:08
      lepiej późno niż wcale. ja uczę liczyć i zarabiać. wiesz kiedy człowiek dostaje najwiekszą podwyżkę ? jak dziecko zaczyna zarabiać samo.
    • krytyk-systemu-edukacji Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 01.04.13, 21:36
      > Dobry plan?

      Moim zdaniem tak, mnie szlag trafia, kiedy patrzę na tych pasożytów, a jeszcze bardziej, jak widzę takich właśnie nadgorliwych rodziców, którzy co łakomsze kąski podsuwają dzieciom (nierzadko dorosłym). W imię czego?

      Moi rodzice na przykład ilekroć ich odwiedzam, biadolą, że nie zapewnili mi mieszkania (przy czym sami spłacają kredyt na dom, stanowiący dorobek ich życia). I ciągle tylko: „może działkę sprzedamy”, „może kredyt za ciebie spłacimy” itd. Żeby syneczek miał mieszkanie.

      Skąd w ogóle tak zasada, że rodzice mają cokolwiek „zapewniać” dorosłym dzieciom? Absurd. Dalej, jazda do roboty, jebane nieroby!

      PS Mam 28-letniego kolegę, gnidę i pasożyta, który jest czelny żerować na swojej biednej matce. Matka w piętkę goni ze zmęczenia, bokami wyrabia, a temu w głowie tylko balangi, alkohol i dziewczynki! Najnowszy telefon z abonamentem, laptop, wynajęte mieszkanko, słoiki. Pieniądze z bankomatu. I koleś uważa się za mistrza życia, a tych, którzy pracują, nazywa trybikami, a niekiedy nawet porównuje do pasywnych homoseksualistów.

      PPS Otrzeźwienie takich rodziców zaraz by przy okazji rozwiązało problemy polskiej edukacji tzw. wyższej, ponieważ jeden z drugim wiedząc, że po prostu musi pracować, jeśli chce zapchać kichę, dobrze by przemyślał wybór studiów. I upadłyby te wszystkie prywatne Wyższe Szkoły Wszystkiego Najlepszego, kształcenie rzesz ludzkich na kierunkach fabularnych, pseudodoktoraty itd.
      • paco_lopez Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 01.04.13, 21:45
        świetnie to opisałeś. dla mnie taki gorliwy stan mentalny starszego pokolenia jest równiez poniekąd przyczyną kryzysu, o którym wszyscy ciągle nawijają.
        • krytyk-systemu-edukacji Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 01.04.13, 21:55
          > dla mnie taki gorliwy stan mentalny starszego pokolenia
          > jest równiez poniekąd przyczyną kryzysu, o którym wszyscy ciągle nawijają.

          Też coś tak czuję. Nie mam na to, co prawda, dowodów, ale jak się patrzy na to obecne pokolenie, marniutkie i rozpieszczone, to aż się prosi, żeby wyciągnąć taki wniosek. Ci ludzie naprawdę nie rozumieją, że dobrobyt kraju niezasobnego w ropę i inne dobra naturalne bierze się z pracy.

          A najlepsze, że obecne pokolenie, zgodnie z logiką panującego ustroju ekonomicznego (system emerytalny, deficyt budżetowy itd.), albo wypracuje więcej niż poprzednie, albo wszystko runie. Tak, tak, rodzice!! Na takim właśnie założeniu cały czas jedziemy. Ha! ha! Doprawdy, tylko pusty śmiech pozostaje. :D

          PS Ostatni gasi światło. :)
    • facettt Bez przesady z tym "ciongle..." 01.04.13, 21:44
      Ja od jakiegos czasu (uczyc sie) przestalem i wreszcie mam spokoj.
      • paco_lopez Re: Bez przesady z tym "ciongle..." 01.04.13, 21:46
        no tyż prowda. od czterdziestki to nalezałoby sie pooduczać kilku rzeczy.
        • facettt Re: Bez przesady z tym "ciongle..." 01.04.13, 21:54
          paco_lopez napisał:
          > no tyż prowda. od czterdziestki to nalezałoby sie pooduczać kilku rzeczy.


          jak najbardziej.
          baba wlasnie odduczyla mnie myslenia, tlumaczac, ze ona potrafi to lepiej - duza ulga.
    • ziuta.z.bagien Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 06.04.13, 15:29
      Masz zupełną rację. Mnie też się scyzoryk w kieszeni otwiera.
      Mam w rodzinie takie materialistyczne suczydło płci żeńskiej. Myślałam, że wydoiła rodziców jak mogła, ale widzę że się dopiero rozkręca.
      Skąd się na świecie takie materialistyczne suki w ogóle biorą - ktoś mi odpowie??
    • lipsmacker Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 08.04.13, 12:57
      Ja zyje w kraju gdzie w razie rozwodu kobieta bezdzietna z automatu dostaje 50% majatku, posiadajaca jedno dziecko 70% a dwoje lub wiecej dzieci 85%. Jak udowodni ze mimo wszystko ciezko jej bedzie sie utrzymac (bo np. ma duzo mniej platny zawod od meza) to moze dostac i wszystko. Dlatego glowkuje jak ulokowac pieniadze synow aby w razie czego nie zostali z niczym, bo naprawde moze tak byc ze i to co dostana od nas na start i to co sami zarobia po prostu wezmie sobie jakas kobieta. Narazie moje glowkowanie w powijakach bo i synowie dopiero w podstawowce ale w stosownym czasie napewno zatrudnie w tym celu doradce i zabezpiecze ich jak trzeba, czy to nieruchomosciami zagranica czy inaczej, nie wiem.
    • berta-death Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 08.04.13, 13:20
      Znaczy liczysz, że to syn będzie przeliczał na kasę wartość potencjalnej synowej i swoich teściów. ;D

      Jak świat światem, ludzie dostawali spadki po rodzicach i jakieś posagi za życia tych rodziców. Dzięki temu ludzkość się rozwijała, bo kolejne pokolenia nie musiały zaczynać od zera. Tylko patologia wypuszczała dzieci z gołymi tyłkami z domów. Tak to już jest, masz psa to jesz z włosami, masz kota to sama nie wiesz z czym jesz, bo po wszystkim depcze, masz dzieci to wyskakujesz z kasy. W końcu dzieciakowi należy się jakaś rekompensata za to, że musiał na ten świat przyjść i się z tobą męczyć tyle lat. A jak ci ciężko to chłopa do roboty pogoń. Od niego też się coś dzieciakowi należy.
    • diodeo1 Majatek mój, majątek rodzinny. 08.04.13, 15:52
      Ja podejście mam takie: Co dostałam w spadku od swoich przodków (lub jakąs równowartosć) - to przekażę potomkom. A to co własnymi ręcami wypracowałam ponad to - to moja święta własnosc osobista i niech się żaden "gó...arz" o to nie upomina póki żyję tylko sam się za robotę bierze. Jak będę miała kaprys dać to dam, ale temu komu bedę chciala .
      • diodeo1 Re: Majatek mój, majątek rodzinny. 08.04.13, 16:02
        Znam taka rodzinę, gdzie dziadkowie nie dali ani grosza jednemu z dzieci. Dziecko samo się wszystkiego dorobiło z małżonkiem , dzieci wykształciło i powiedziało, że więcej swoim dzieciom nie dadzą-niech się sami dorabiają reszty. Pieniądze wydają na bieżąco na podróże, a dom zapisali jednemu z wnuków konkretnie za opiekę na starość. Ich dzieci mają pracę, nie maja źle, ale widziałam ich zazdrosc gdy pokazywaliśmy działki które od swoich rodziców dostaliśmy. Bo to przyzwyczajenie, że cały majątek rodziców powinny dostac dzieci jest bardzo silne.
        A takie osoby co każdego staruszka w rodzinie przeliczają na kasę jaka im się w spadku nalezy to tez znam...
      • berta-death Re: Majatek mój, majątek rodzinny. 08.04.13, 16:10
        Mocno niefeminstyczne podejście. Kobiety domagały się prawa do zarabiania i posiadania kasy, żeby być równe mężczyznom. Ale bycie mężczyzną, wiązało sie też z pewnymi obowiązkami wobec rodziny. To nie było tak, że chłop zdobył kasę, rzucił rodzinie ochłap, żeby ta nie pomarła z głodu a potem sam zajmował się jej przepuszczaniem na własne potrzeby. Jakby tak zrobił, to chyba by go cała wieś, z żonami i dziećmi na czele przy czynnej pomocy szwagrów, niczym Jagnę na gnojowicy wywiozła. Albo i jeszcze co gorszego zrobili. Bo niestety jak świat światem, majątek zdobywało się dla dzieci i rodziny, nie dla siebie. I im więcej dzieciom się zaoferowało, tym większy status społeczny się miało.
        A tu teraz kobitki chcą z jednej strony nie zajmować się domem i dziećmi pod pretekstem pracy a z drugiej strony ani myślą dawać dzieciom owoców tej pracy. Jednym słowem marzy im się zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko.
        • diodeo1 Re: Majatek mój, majątek rodzinny. 08.04.13, 16:51
          Ale niby co ma do tego feminizm i kobiety?? dorabiasz jakąś ideologię do nie wiadomo czego.
          Mój były chłop już 15 lat temu miał takie poglądy, że jak dzieci będą to daje wyżywienie, wykształcenie i kierunek wylotny z domu by sobie samodzielnie resztę życia układali. W przeciwieństwie do innych znajomych, którzy budowali wielka hacjendę z mysla by w przyszłości maniunie dzieciunie wyrośnięte dryblasy miały gdzie mieszkac nie wysilając się w życiu.
          Rodzina jest silna jak ma silne jednostki. A jak się stare konie ciągle "dokarmia" to nigdy silne nie będą bo się latac nie nauczą, naucza się tylko przejadac cudze.

          • berta-death Re: Majatek mój, majątek rodzinny. 08.04.13, 22:43
            A gdzie wg ciebie jest granica? Niektórzy sądzą, że i wykształcenie można sobie samemu zdobyć. W końcu można sobie pracować i studiować zaocznie. A inni są gotowi do utrzymywania studenta, przez cały okres studiów. Gotowi są jeszcze płacić ciężkie pieniądze za korepetycje, żeby się dostał na jakieś lepsiejsze, dające lepszy start w życiu. I nie tylko chodzi o korupcję i kupowanie pytań i odpowiedzi egzaminacyjnych, często chodzi o ciągnięcie nieuka za uszy z klasy do klasy, a potem przez maturę na studia i nawet na studiach też lekcje mu fundują. Jedni równie ciężkie pieniądze i znajomości uruchamiają, żeby juniora do pracy wepchnąć, nie tylko do intratnej i dobrze płatnej, ale także do jakiejkolwiek, którą można sobie przy odrobinie wysiłku samemu skombinować a inni uważają, że sam ma sobie radzić. Jedni sponsorują i bawią wnuki, żeby pomóc młodym a inni uważają, że swoje dzieci wychowali, chcą sobie odpocząć na emeryturze i nie mają zamiaru w rodzicielskich obowiązkach nikogo wyręczać. Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Mieszkanie czy samochód to tylko jedne z wielu dóbr i usług, które zazwyczaj dostaje się od rodziców jak tylko mają oni możliwość dać taki prezent.
        • diodeo1 Re: Majatek mój, majątek rodzinny. 08.04.13, 17:21
          I jeszcze dodam, bo kompletne bzdury napisałaś powyżej,
          Kobiety nie domagały się by być równe mężczyznom, tylko by człowiek bez względu na płeć miał równe prawa. "Bycie meżczyzną" często wyglądało tak, że facet zarabiał lub tylko przejadał majątek rodzinny, dawał ochłap na rodzinę a resztę przepuszczał na rozrywki. Jakoś panowie się tak nagle nie zmienili. Mało to fortun i fortunek zostało przetrwonionych? Rodowe majątki były uznaniowo przez nestorów rodu przydzielane tym z rodziny, komu oni chcieli. I zdarzało się, że kogoś wydziedziczali jesli nie był im posłuszny. Często bogatsza z domu bywała hrabianka z posagiem, wychodzaca za mąz za pana von jakiegośtam którego największym bogactwem było nazwisko i koligacje, bo gros majątku jakiś przodek przehulał.
          A majatek zdobywało się dla władzy. Bo jak nie miałeś władzy to musiałeś służyć innym.
          "Owoce pracy" rodziców dzieci dostaja od momentu narodzenia. Bo kosztuja niemało, czy to jako opeka bezpośrednia, czy zatrudnienie niani, czy zapłacenie za wakacyjny wyjazd.


          > A tu teraz kobitki chcą z jednej strony nie zajmować się domem i dziećmi pod pr
          > etekstem pracy a z drugiej strony ani myślą dawać dzieciom owoców tej pracy. Je
          > dnym słowem marzy im się zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko.

          A to to już kuriozalny tekst.
          Jeśli ci się wydaje, że współczesnie kobiety to wchodzą w związek i każą facetowi na dzieci, opiekunki i dom zarobić a same całą swoja pensję chowają przed wszystkimi - to ja współczuję towarzystwa w jakim się obracasz.
    • light_in_august Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 08.04.13, 16:19
      Trudno mi się jednoznacznie opowiedzieć po którejś z opcji. Z jednej strony widzę ludzi, którzy dostają od rodziców tzw. ptasie mleczko i myślę sobie: ale im dobrze!, z drugiej - takich, którzy mimo posiadania rodziców baaardzo zamożnych, zdani są na samych siebie i też dostrzegam w tym coś właściwego.
      W mojej rodzinie rodzice zawsze wspierają (wedle możliwości, oczywiście) swoje dzieci. Może nie na zasadzie "kupię ci mieszkanie i samochód na start", bo to nie ten poziom dochodów ;) ale inwestowanie w naukę czy doraźna pomoc finansowa w razie potrzeby - zawsze. Więc pewnie własnym dzieciom też nie umiałabym odmówić. Ale nie kosztem wyrzeczeń i ograniczania się we własnych wydatkach. Czyli nie tak, że dziecior mieszkałbym w wypasionym apartamencie w stolicy, a ja odejmując sobie od ust w starej chałupinie w lesie, spłacała jego kredyt. Ale też i nie tak, że sama pojadę w podróż dookoła świata, a dziecko będzie gazety roznosić, żeby zarobić na podręczniki na studia i opłacić akademik.
      • diodeo1 Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 08.04.13, 16:57
        Potem ludzie mają takie dylematy: forum.gazeta.pl/forum/w,567,143687656,143687656,_Premia_dla_niani.html

        Rodzice sa od tego by wesprzec na poczatku i nauczyć latać, nauczyć zarabiać, oszczędzać, nauczyć pomnażać dobrobyt. A często zaharowują się sami a dziecko uczą pasożytnictwa.
        Z dawnych "rodowych" majątków wiele zostało straconych, przepitych, przegranych w karty przez "klasę próżniaczą".

        • kochanic.a.francuza Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 08.04.13, 17:34
          Tak sie mowi, ze wszystkoo rozpieprza w trzecim pokoleniu wnuczki, patrz np. Parys Hilton. U mnie nie takie dochody sie sie porownywac, ale tez sobie mysle: co ja tam bede sobie odmawiac, wiadomo to co za gagatek mi sie na wnuka nawinie? Dobrobyt wcale nie dziala dobrze na ludzi wrecz demoralizuje. Znam pania po 40-ce, wychowana w luksusowch warunkach (dziadek sie dorobil, ojciec pilnowal zdobyczy dziadka) ktorej, jako ze trzecie pokolenie, palma uderza, zupelnia jak ta Parys Hilton.
          • berta-death Re: Czlowiek ciagle sie zmienia, uczy 08.04.13, 22:32
            Kto jak kto, ale Paris Hilton na pewno nie próżnuje. Dorobiła się własnoręczne całkiem niezłego majątku. Dlatego zwisa jej to, że dziadek chce ją wydziedziczyć za hańbienie nazwiska.

            Poza tym kto powiedział, że praca to wartość sama w sobie. Kiedy człowiek ma korzystać z kasy jak nie za młodu. Potem to już zdrowie i siły nie dopisują. A jak dopisują to się nie chce. Jedni przepuszczają majątki przodków inni je pomnażają, jak np Kulczyk, który pierwszy milion dostał od ojca. Podobnie jak jedni zaczynając z połatanymi porciętami dorabiają się majątków a inni popadają w menelstwo. A takie gadki w stylu, nie będę harować na dzieci bo i tak wszystko przepuszczą, to zazwyczaj wymówka leni jest albo tych, którzy mają swoje dzieci w dupie. A najczęściej tych, którzy mają średni zmysł do interesu i nawet jakby chcieli to nie są w stanie niczego się dorobić. Ci jeszcze kult minimalizmu i skromnego życia głoszą.

            Kasa na poziomie klasy średniej jest potrzebna od samego początku a samemu nie zarobi się jej od ręki. I nie chodzi tu o luksusy, tylko o najzwyklejsze w świecie bezpieczeństwo i godność osobistą.

            Wśród w miarę zamożnych osób które znam panuje przekonanie, że jednak dzieciom na start trzeba coś dać, łącznie z mieszkaniem i samochodem. I nie chodzi tu o willę z basenem, czy cokolwiek ponad stan rodzicielski, tylko o jak najlepszy start w życiu. Jak młodzian nie musi spłacać rat kredytu albo płacić za wynajem, to te pieniądze może przeznaczyć np na wyższą polisę zdrowotną w razie jakby zachorował czy uległ wypadkowi. Mając wsparcie rodziców może zamieszkać w bezpieczniejszej dzielnicy, jeździć bezpieczniejszym samochodem. Itp. Takie całkowite puszczenie kogoś na żywioł, jak czynią to menele, to też do niczego dobrego nie doprowadzi. Kasa nie tylko do siedzenia w 6-gwiazdkowym hotelu jest potrzebna.
            To jeszcze jest modyfikowane w zależności od predyspozycji potomka. Wiadomo, że jak się w kogoś zainwestuje w postaci dobrych studiów a potem dobrej pracy, co potrafi wynieść równowartość niemałego mieszkania, to potem nie ma potrzeby kupowania młodzianowi czegokolwiek. Sam sobie kupi co zechce, bo na tyle dobrze zarabia. Ale jak dzieciak predyspozycji do zdobywania wykształcenia i dobrej pracy nie ma, to kasę przeznaczoną na jego kształcenie jak najbardziej powinno się przeznaczyć na mieszkanie, rozkręcenie jakiegoś biznesu, itp.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka