Dodaj do ulubionych

Zdradziłam

13.11.22, 22:16
Hej,
Jestem w związku od 5 lat, od pół roku. Jest moim pierwszym chłopakiem, ja jego pierwsza dziewczyna, mamy po 24 lata. Już nie raz miałam takie myśli ze już z jednym do końca życia i nawet nigdy nie miałam szansy poznać jak to jest z kimś innym. Około 3 lat temu było między nami gorzej, pierwszy raz mialam właśnie takie wątpliwości, rozmawiałam z nim na ten temat i koniec koncow pijana, całowałem się w klubie z obcym typem. O niczym mu nie powiedziałam, próbowałam z nim zerwać ale chciał to przepracować. Od tego czasu było między nami okej, jest dużo małych rzeczy które mi w nim przeszkadzają ale ogólnie jest to dobry człowiek.
Niestety kilka miesięcy temu znowu zaczęłam mieć takie wątpliwości, zwlekałam z wyborem sukni ślubnej (ślub za rok) No i przydarzyła się impreza. Jestem atrakcyjna, nigdy nie narzekałam na brak zainteresowania mężczyzn co bardzo denerwowało mojego narzeczonego. Podczas tej imprezy z koleżankami byłyśmy w klubie i pod koniec podszedł do mnie Argentyńczyk. Zupełnie nie w moim typie, ale bardzo fajnie się z nim rozmawiało po przyjacielsku. Po tej imprezie napisał do mnie, po około tygodniu zgodziłam się z nim spotkać „jako znajomi”. W głębi obawiałam się ze o żadne koleżeństwo nie chodzi, ale typ zachowywał się naprawdę w porządku przy pierwszym spotkaniu, również moje koleżanki twierdziły ze zupełnie nie próbował zarywać. Na tym spotkaniu oczywiście wleciał alkohol, próbował mnie pocałować, udało mu się po kilku godzinach a wręcz wymusił mimo ze się wyrywałam. Wiem jak to brzmi, przy kolejnych pocałunkach już się nie wyrywalam, nie zgodziłam się wrócić z nim do mieszkania. Po tym czasie pojechał do Gdańska( tam miał wynajęte mieszkanie, we Wrocławiu był tylko na kilka dni), cały czas mieliśmy kontakt, ale to nie były jakieś wielkie rozmowy raczej pytał się jak mi mija dzien. Po około tygodniu uznał ze przyjedzie dla mnie do Wrocławia na resztę swojego pobytu w Polsce - musiał wrócić ze względu na kończącą się możliwość pobytu w Europie. Spotkałam się z nim w tym czasie kilka razy, ostatnim razem zdradziłam swojego narzeczonego.
Pomijając cały aspekt fizyczności - zdradziłam emocjonalnie, przywiązałam się do niego, zauwazylam różnice z jaka mogę rozmawiać ze starszym od siebie mężczyzna (różnica wieku 10 lat, po rozwodzie). Z jednej strony zżera mnie od środka co zrobiłam, nie jestem w stanie spojrzeć na swojego narzeczonego, wiem ze powinnam odwołać ślub.
Z drugiej strony nie mogę powiedzieć ze czuje się wykorzystana ale nie do końca rozumiem zachowanie tego gościa - niby chciał ze mną uprawiać seks od początku ale mówił rzeczy w stylu „sam wole zaczekać, bo moje poprzednie związki nie kończyły się dobrze kiedy robiliśmy to zbyt szybko”, „jestem w tym mieście tylko dla ciebie, a ty nadal myślisz ze jestem tu tylko żeby się z tobą przespać” - bo tak cały czas podkreślałam ze nie wierze w jego czyste zamiary wejscia w związek a nie tylko spędzenia jednej nocy.
Od czasu kiedy opuścił Polsce czyli już prawie dwoch miesiący - napisał do mnie dwa razy, raz niby z zamiarem spotkania się poza Polska. Poza tym bare minimum w postaci lajkowania postów. I szczerze nie wiem namieszał mi w głowie, wiem ze jakby chciał to kontynuować to by się odzywał, z drugiej wiem ze czeka aż zerwe zaręczyny a do polski ma zamiar przylecieć za pół roku i jak to powiedział „zobaczymy jak moje życie się wtedy potoczy” - wiem ze chodziło o to czy będzie mógł przylecieć do Wrocławia.
Szczerze potrzebowałam się wygadać, wiem ze zdrada to straszna rzecz i wiem ze skoro to zrobiłam to wcale nie kocham narzeczonego dlatego powinnam dać mu możliwość znalezienia szczęścia u boku kogoś innego. Ale również nie wiem jak się zachować w stosunku do Argentyńczyka czy robić sobie nadzieje czy zupełnie się odciąć. Nie jestem doświadczona w takim rodzaju kontaktów z mężczyznami ale tak jak powiedziałam, zawsze dużo gości się mną interesuje i wiem jakie bajki potrafią wciskać. Dlatego nie wierzyłam w jego intencji dopóki faktycznie nie wynajął mieszkania we Wrocławiu, jednoczenie wciąż mając mieszkania w Gdańsku bo stamtąd miał lot powrotny. Podjęłam decyzje odnośnie narzeczonego ale ciężko mi z faktem ze Argentyńczyk się mną nie interesuje, bo podchodzę do wszystkiego bardzo emocjonalnie. Czy powinnam go wszędzie zablokować czy jednak zobaczyć jak się sytuacja rozwinie.
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Zdradziłam 14.11.22, 10:23
      Odpuść sobie zarówno narzeczonego, jak i Argentyńczyka.
      • stasi1 Re: Zdradziłam 20.11.22, 15:21
        Czemu narzeczonego? Narzeczony daje jej stabilizację
        • yadaxad Re: Zdradziłam 24.11.22, 16:09
          Nic się tak nie destabilizuje, jak niechciana stabilizacja, co zresztą się właśnie już zaczęło.
          • stasi1 Re: Zdradziłam 26.11.22, 08:15
            Z brAku laku i taka stabilizacja jest dobra
    • herrpietru Re: Zdradziłam 25.11.22, 10:23
      Współczuje narzeczonemu, związać się z tak toksyczną osobą jak ty to już naprawde musi mieć chłop pecha..
      • yadaxad Re: Zdradziłam 25.11.22, 13:40
        Toksyczna to dopiero może być, jeśli będzie trzymała się związku, który ewidentnie był ciągnięty już z przyzwyczajenia. W 24 latach dojrzewa się do potrzeb, które w wieku 19 lat nie miały znaczenia i trzeba się zrewidować. Lepiej dojść do tego samemu niż pod wpływem przypadkowych doświadczeń, owocujących nielojalnością, ale trudno, zawsze to lepiej niż rozwijać dalej związek, który już nie satysfakcjonuje i nie rokuje dobrego małżeństwa. Zerwanie narzeczeństwa to nie jakiś delikt. Trzeba tylko pomyśleć do czego się dojrzało i czego się chce, by móc to realizować bez wpadania w wyobrażenia co to niby się straciło, a co mogło być. BO to czego nie ma, być nie może, a nie żeby stać się mogło.
        • horpyna4 Re: Zdradziłam 25.11.22, 16:46
          Problem jest właśnie w dojrzewaniu.

          Jeżeli ma się 24 lata na papierze, a umysł i emocje czternastolatki, to chyba lepiej na razie odpuścić sobie związki i trochę popracować nad sobą. Po co krzywdzić drugiego człowieka?
        • herrpietru Re: Zdradziłam 25.11.22, 19:17
          Napewno autorka tego wpisu to osoba fałszywa, nie liczyłbym więc na to iż ma jakiekolwiek współczucie dla swojego obecnego partnera.
          • taniarada Re: Zdradziłam 25.11.22, 20:25
            herrpietru napisał(a):

            > Napewno autorka tego wpisu to osoba fałszywa, nie liczyłbym więc na to iż ma ja
            > kiekolwiek współczucie dla swojego obecnego partnera.
            A skąd taka pewność w ocenie ludzi ? Prorok jaki czy co ? Na pewno nikt nie zna dnia i godziny .
            • herrpietru Re: Zdradziłam 26.11.22, 01:45
              To żart? Zdradziła swojego partnera z którym ma zaplanowany ślub. Od długiego czasu utrzymuje kontakt z jakimś innym facetem w tajemnicy przed swoim aktualnym partnerem. Gdyby to była szczera osoba to albo nigdy by nie zdradziła albo po fakcie powiedziałaby o wszystkim swojemu facetowi, rozstaliby się i po sprawie. Po jej wpisie od razu widać że to nie ostatnia "niewinna przygoda biednej zagubionej dziewczynki". :-)
              • yadaxad Re: Zdradziłam 27.11.22, 14:07
                Pierwszy chłopak, pierwsza dziewczyna, młody wiek. Jeśli przypadkiem nie trafiło się w sedno, a jeszcze nie jest uczuciowo dojrzałym, a tylko to ciągnie, bo przecież nie ma zdecydowanego osobowościowego sporu i nie jest nieprzyjemnie, to nie rozwija rozeznania potrzeb. Można to widzieć, że dziewczyna zachowuje się jak oczarowana 14latka, bo nie przeszła etapów wybierania, oceniania swoich sympatii.
      • taniarada Re: Zdradziłam 25.11.22, 16:19
        Czy ja wiem ,gdzie jest prawda .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka