Pisze, bo juz normalnie nie wytzrymam. Wlasnie worcilam do domu z podrozy
sluzbowej i na dadatek wymagaja ode mnie, zebym tankwala na jednej stacji.
strasznie mnie to denerwuje. Dlaczego tam pracuja ci lejkowi ktorzy namawiaja
mnie na vpowera a ja nie chce i tak za kazdym razem. Na dodatek jakas tepa
krowa przy kasei pyta mnie ciagle o karte na punkty no po prostu koszmar

Jak mozna tak wyniszczas klienta, ktory jeszcze im placi. Ze tez jakis
chloptas spod dystrybutora bedzie mi wmawial co mam tankowac a sam na dodatek
auta nie ma! W ogole to co to za praca jest! Co za glupia niewyksztalcona
swolocz; nie chcialo sie uczyc to teraz trzeba sie tych junk job lapac. Mam
bardzo negatywne wrazenia po wielokrotnym tankowaniu na shellach i to jeszcze
bedac stala klientka! Skandal! Jak myslicie, co zrobic w tej sytuacji?? macie
podobne odczucia i czy tankujecie na tych stacjach?