belletre
04.06.05, 19:13
Zaczeło sie od tego, ze zachorowało mi dziecko. Potem potwierdziły sie moje
przypuszczenia o romansie mojego męza ale nie miałam czasu z nim porozmawiac
bo wyjechal na weekend. Wczoraj zachorowałam ja i lezałam z gorączką a moje
dziecko skrupulatnie wykorzystalo to, że nie mam sily i broiło ze zdwojona
silą. Właśnie przed chwilą wysypało cała mąkę na podłoge i ja oczywiście
musiałam to posprzątac. Na szczeście jest sobota i może pech z koncem
tygodnia mnie opuści. Ale jutro czeka mnie jeszcze rozmowa z moim mężulkiem.
To nie jest jego pierwszy skok w bok i tym razem to ja jestem na silniejszej
pozycji. Wtedy sie nie przyznał choć miałam niezbite dowody i pewnie teraz
tez sie nie przyzna. Trzymajcie za mnie kciuki