Dodaj do ulubionych

Facet i przyjaciele

22.08.05, 12:40
mój facet i moi przyjaciele wzajemnie się nie lubią. niby nic, a jednak boli.
czas muszę spędzać tylko z nimi albo tylko z nim. przy czym jedni i drudzy
walczą o mój czas i się obrażają jak decyduję się spędzić go z drugą stroną. a
mnie chyj, za przeproszeniem strela, bo staram się jak mogę, żeby to
nielubienie się stłumić i nic z tego nie wychodzi, bo każda ze stron przy
swoim się upiera i winy własnej nie widzi.
Czy ja w ogóle mogę coś z tym zrobić?
Obserwuj wątek
    • mosfet29 Re: Facet i przyjaciele 22.08.05, 12:43
      zmienic znajomych a najlepiej faceta bo mniej zachodu
    • sol_bianca Re: Facet i przyjaciele 22.08.05, 12:43
      A dlaczego się nie lubią? Bo teoretycznie to ty wybrałaś sobie i przyjaciół i
      męża, więc powinni miec jakieś wspólne cechy, zainteresowania...?
      • haniaja Re: Facet i przyjaciele 22.08.05, 12:59
        no teoretycznie powinni, ale tak niestety nie jest. a czemu sie nie lubia-no
        coz, moj facet jest dosc specyficzny-nie jest typowym, sympatycznym chłopakiem
        to raz, dwa, ze to, ze wszyscy mieszkamy w innych miastach ogranicza nasze
        możliwośći widzenia sie tylko do weekendów, co oznacza dzielenie czasu między
        nich, a trzy , ze moi przyjaciele sa tez specyficzni, bo dla nich cos takiego
        jak miłość w wersji "chcesz z tym kimś spędzać każdą chwilę" nie istnieje.
        a ja chce wszystkich ich pogodzic, co sie ustawicznie nie udaje
        • sol_bianca Re: Facet i przyjaciele 22.08.05, 14:10
          > a trzy , ze moi przyjaciele sa tez specyficzni, bo dla nich cos takiego
          > jak miłość w wersji "chcesz z tym kimś spędzać każdą chwilę" nie istnieje.

          No to się nie dziwię. Rozwiązaniem byłoby spotykanie się z przyjaciółmi w
          tygodniu :)
          • haniaja Re: Facet i przyjaciele 22.08.05, 16:55
            byloby gdybysmy nie mieszkali wszyscy w roznych miastach i w tygodniu nie
            pracowali:)
        • mosfet29 Re: Facet i przyjaciele 22.08.05, 17:04
          haniaja napisała:

          > no teoretycznie powinni, ale tak niestety nie jest. a czemu sie nie lubia-no
          > coz, moj facet jest dosc specyficzny-nie jest typowym, sympatycznym chłopakiem
          > to raz, dwa, ze to, ze wszyscy mieszkamy w innych miastach ogranicza nasze
          > możliwośći widzenia sie tylko do weekendów, co oznacza dzielenie czasu między
          > nich, a trzy , ze moi przyjaciele sa tez specyficzni
          hehe
          to co twoj chlopak jest niesympatycznym dresiarzem a przyjaciele to punki?
          co to znaczy specyficzny?
          • haniaja Re: Facet i przyjaciele 23.08.05, 14:02
            specyficzny facet-ma gdzieś, co pomyślą o nim inni, nigdy nie gra, jak jest
            smutny, widzi to cały świat, jak ma depresje i nie chce z nikim gadać-z nikim
            nie gada, jak sie cieszy to najbardziej na świecie. A ze ma nature
            "refleksyjną", to przez większość czasu sie zamartwia,co wszyscy widza,
            atolerowac nie lubia.

            specyficzni znajomi-troche bananowa mlodziez, pracuja w dobrych firmach,
            zarabiaja kupe kasy i maja tendencje do manipulowania ludzmi i wpedzania ich w
            poczucie winy. bardzo sympatyczni i pomocni, ale najlepiej czujacy sie wsrod
            ludzi, ktorzy sie niczym nie wyrozniaja...

            no i tak to wyglada wlasnie
    • pink.girl Re: Facet i przyjaciele 26.08.05, 16:52
      Moje towarzystwo też długo przywykalo do mojego faceta. Początki były straszne.
      Tekie rzeczy się działy, ze szkoda gadać. Nie wiem jak u ciebie ale u nas
      problem wynikał głównie z tego, że podkochiwał się we mnie mój kumpel i nie
      mógł znieść, że mam innego.
      • squirrel22 Re: Facet i przyjaciele 26.08.05, 23:32
        Wiesz, ja nawet straciłam koleżanki przez faceta. Podobno spędzałam z nim za
        dużo czasu, chociaż uważam do tej pory, że wcale nie więcej niż z nimi.
        Zwłaszcza jedna, którą uważałam za najlepszą przyjaciółkę, była taka oziębła,
        też nie rozumiała jak można tak kochać drugą osobę, ciągle mi wytykała "zobacz
        jak on cię traktuje, zauważyłaś, że on coś tam? może to świadczy o tym że.." i
        takie tam podpuszczania typu jaki to on nie w porządku w stosunku co do mnie,
        sugestie typu "wrogiem inteligentnej kobiety jest mężczyzna, sama tak kiedyś
        powiedziałaś, a pozwoliłaś mu na..", no i tak rosło we mnie, aż w końcu
        uwierzyłam, że to co mówi najlepsza przyjaciółka to prawda i że robi to z
        dobrej intencji i zerwałam z nim. Dzisiaj ona jest z nim, już 2 lata, podobno
        wielka miłość, nie wiem, nie rozmawiam z nimi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka