Dodaj do ulubionych

Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznościach

IP: 195.94.198.* 31.08.02, 14:37
Warszawka ze swoimi pomysłami, kiedyś po obronie pracy
magisterskiej umówiłam się ze znajomymi w klubie i nie zostałam
wpuszczona poczułam się okropnie i na pewno nigdy więcej tam nie
zajżę. Rozumiem dresiży i "plastiki" ale
pozostali?.Selekcjonerka- nie zazdroszczę takiej pracy, czy Ona
się czasami źle nie czuje, to jak za czsów wojny selekcja ludzi
do obozu,przejdziesz pod poprzeczką-żegnaj (wiem że to zbyt
doslowne porównanie)ale...
Obserwuj wątek
    • wild i luz... 31.08.02, 14:50
      "Nie powinno się wymagać od właścicieli, by obsłużyli każdego, kto przychodzi
      do ich firmy, tak samo jak nie wymaga się od nich, by zapraszali każdego do
      swojego domu na kolację..."

      L.H. Rockwell, jr.,


      dodam tylko że niezgadzam sie na jakikolwiek limit usług - czasami popieranych
      przez uzurpatorskich prymitywnych "biznesmenów" chcących mieć komunistyczny
      monopolik na jakiejś ulicy itd...
      • Gość: carlito o tempra! o mores! IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 31.08.02, 17:40
        Co za beznadziejny artykuł. Co za beznadziejni ludzie.
        Wyobrażam sobie że Aśka po ukazaniu sie artykułu w Wysokich
        Obcasach stanie sie bożyszczem warszawskiej bohemy
        artystycznej, przepraszam - bedzie królową warszawkiego
        klubbingu, master of selection. Wszyscy jej zazdrościmy. Gdzie
        można zapisac sie na zajecia z selekcji ? Czy jest to coś czego
        można się nauczyć, czy też jest to coś wrodzonego -
        pewien "zmysł selekcji" którym poszczycic sie moga tylko
        wybrani...
        Szczerze współczuję wszystkim tym którzy byli obecni w klubie
        Trasa owego pamietnego dnia kiedy czujność Oli została na te
        pare sekund uśpiona. Musieliście być zdruzgotani na widok tych
        dwóch typków - wichrzycieli klubowego ładu. Nie mam pojęcia ile
        osob miesci sie w klubie Trasa...ale warto byloby się
        zastanowić czy pojawienie sie tych nicponi nie podpada pod
        jakiś paragraf.....nie wiem - może zakłucanie pożądku
        publicznego ...

        ......................................................
        • soczewica Re: o tempra! o mores! 01.09.02, 16:13
          Gość portalu: carlito napisał(a):

          > Wyobrażam sobie że Aśka po ukazaniu sie artykułu w Wysokich
          > Obcasach stanie sie bożyszczem warszawskiej bohemy
          > artystycznej, przepraszam - bedzie królową warszawkiego
          > klubbingu, master of selection. Wszyscy jej zazdrościmy.
          he he heh :)
          to ci aspiracje, nieprawdaż

          > Szczerze współczuję wszystkim tym którzy byli obecni w klubie
          > Trasa owego pamietnego dnia kiedy czujność Oli została na te
          > pare sekund uśpiona. Musieliście być zdruzgotani na widok tych
          > dwóch typków - wichrzycieli klubowego ładu. Nie mam pojęcia
          ile
          > osob miesci sie w klubie Trasa...ale warto byloby się
          > zastanowić czy pojawienie sie tych nicponi nie podpada pod
          > jakiś paragraf.....nie wiem - może zakłucanie pożądku
          > publicznego ...
          >
          idioci, po prostu idioci.
          snobistyczni idioci, należałoby dodać.
          czekam z niecierpliwością, kiedy na krakowskim rynku u wylotu
          ulic staną selekcjonerzy, i będą dobierac turystów wg własnego
          widzimisię.

          milena
          • Gość: Anesta Re: o tempra! o mores! IP: *.pl / 192.168.1.* 03.09.02, 10:45
            > idioci, po prostu idioci.
            > snobistyczni idioci, należałoby dodać.
            > czekam z niecierpliwością, kiedy na krakowskim rynku u wylotu
            > ulic staną selekcjonerzy, i będą dobierac turystów wg własnego
            > widzimisię.
            >
            > milena

            Mam nadzieję, że na krakowskim Rynku oraz w jego okolicach nigdy
            nic w takim stadium głupoty się nie rozwinie. To chimeryczne
            zjawisko nazwałabym "klubofaszyzmem", bo z niczym nie da się
            tego porównać. To jeden z najgorszych snów ludzkości i na nic
            nie zdadzą się szumne i oparte o wysokie C ideały wmawiające, że
            najważniejsze jest wnętrze. Plastikowa zasada selekcji odrzuca
            to, czym sama jest: czyli dresiarzy i tzw. "plastiki". Wszystko
            sztuczne, bez wyrazu, wymęczone po calotygodniowej harówce po 16
            h na dobę. Na szczęscie większość niezmanierowanych krakowskich
            dziennikarzy woli flanelowe towarzystwo studencko-bieszczadzko-
            luzackie od skostniałego (zapewne od zastrzyków z jadu
            kiełbasianego) uśmiechu.

            Z dziennikarskim pozdrowieniem

            Agnieszka
            • Gość: m1 Re: o tempra! o mores! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.02, 11:30
              Gość portalu: Anesta napisał(a):

              > > idioci, po prostu idioci.
              > > snobistyczni idioci, należałoby dodać.
              > > czekam z niecierpliwością, kiedy na krakowskim rynku u wylotu
              > > ulic staną selekcjonerzy, i będą dobierac turystów wg własnego
              > > widzimisię.
              > >
              > > milena
              >
              > Mam nadzieję, że na krakowskim Rynku oraz w jego okolicach nigdy
              > nic w takim stadium głupoty się nie rozwinie. To chimeryczne
              > zjawisko nazwałabym "klubofaszyzmem", bo z niczym nie da się
              > tego porównać. To jeden z najgorszych snów ludzkości i na nic
              > nie zdadzą się szumne i oparte o wysokie C ideały wmawiające, że
              > najważniejsze jest wnętrze. Plastikowa zasada selekcji odrzuca
              > to, czym sama jest: czyli dresiarzy i tzw. "plastiki". Wszystko
              > sztuczne, bez wyrazu, wymęczone po calotygodniowej harówce po 16
              > h na dobę. Na szczęscie większość niezmanierowanych krakowskich
              > dziennikarzy woli flanelowe towarzystwo studencko-bieszczadzko-
              > luzackie od skostniałego (zapewne od zastrzyków z jadu
              > kiełbasianego) uśmiechu.
              >
              > Z dziennikarskim pozdrowieniem
              >
              > Agnieszka

              Koleżanko K. jak zwykle się zgadzamy. No ale wiesz ta Wszawa, ten wielki
              świat... Oragazm estetyczny murowany. Aśka na pewno jest fajna, tylko jej
              uniejętności psycho-socjologiczne nie pozwalają nam jej lubić, imponują nam.
              Powiedzmy prawdę - zazdrościmy jej, że pracuje w takim fajnym klubie. Ale co
              tam - to samo zdaje się myśli literat Pilch (patrz "polityka") - też się nie
              zna.
              Już ćwiczę warianty rozmów z ludźmi, których imienia nie (chcę/potrzebuję
              pamiętać)- to takie kozackie zwyczaje.

              A właśnie coś mi się przypomniało... "Aśka miała fajny biust..." może to o to
              chodzi :)))

              pozdrowionka

              mk
      • Gość: carlito o tempra! o mores! IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 31.08.02, 17:41
        Co za beznadziejny artykuł. Co za beznadziejni ludzie.
        Wyobrażam sobie że Aśka po ukazaniu sie artykułu w Wysokich
        Obcasach stanie sie bożyszczem warszawskiej bohemy
        artystycznej, przepraszam - bedzie królową warszawkiego
        klubbingu, master of selection. Wszyscy jej zazdrościmy. Gdzie
        można zapisac sie na zajecia z selekcji ? Czy jest to coś czego
        można się nauczyć, czy też jest to coś wrodzonego -
        pewien "zmysł selekcji" którym poszczycic sie moga tylko
        wybrani...
        Szczerze współczuję wszystkim tym którzy byli obecni w klubie
        Trasa owego pamietnego dnia kiedy czujność Oli została na te
        pare sekund uśpiona. Musieliście być zdruzgotani na widok tych
        dwóch typków - wichrzycieli klubowego ładu. Nie mam pojęcia ile
        osob miesci sie w klubie Trasa...ale warto byloby się
        zastanowić czy pojawienie sie tych nicponi nie podpada pod
        jakiś paragraf.....nie wiem - może zakłucanie pożądku
        publicznego ...

        ......................................................
        • Gość: cogito Re: o tempra! o mores! IP: *.rrcnet.com 04.09.02, 20:01
          Gość portalu: carlito napisał(a):

          > Wyobrażam sobie że Aśka po ukazaniu sie artykułu w
          > Wysokich Obcasach stanie sie bożyszczem warszawskiej
          > bohemy artystycznej, przepraszam - bedzie królową
          > warszawkiego klubbingu, master of selection.

          Artykuł totalnie bzdurny. Primo i po pierwsze: byłem w
          Piekarni kilkadziesiąt razy, zawsze wszedłem i nie
          widziałem żadnej selekcjonera/nerki. Nie znam przypadku
          pośród moich znajomych, którzy by nie weszli. A
          chodziłem tam także w czasach studenckich :) Ludzi
          mnóstwo, ceny takie że studenci de facto wolą iść do
          jakiegoś klubu studenckiego (typu Park) więc do Piekarni
          się nie pchają. Towarzystwo pokroju modelowego bambusa,
          zrobione na cacy z mesiem pewnie zaparkowanym obok. Do
          tego parę znanych z TV twarzy, ale te zwykle chodzą tam
          gdzie niby modnie. Po drugie: jedyny klub o jakim wiem,
          że ma jakaś selekcjonerkę (jezu... co na to Zbigniew
          Boniek? :) to Muza. Nigdy tam nie byłem.
      • Gość: Nana Piekarnia IP: 2.4.STABLE* / 10.45.1.* 04.09.02, 16:48
        witajcie,
        ciekawe, ile ta dyskusja wzbudzila emocji... tez sie zeperzylam kilka razy, ale
        pomyslalam, ze wypowiem sie w miare neutralnie... kochani, prawda jak zwykle
        lezy po srodku... selekcja jest i dobra i zla, wybory Pani Selekcjonerki raz
        mniej, raz bardziej trafione, towarzystwo klubowe naprawde fajne lub zaledwie z
        pretensjami do bycia cool... a sama Piekarnia? bylam tam z 10 razy, czasami
        bylo super, a czasami dretwo (dotyczy to i muzyki i ludzi i klimatu), byli
        trzezwi i nacpani (w Piekarni narkotyki sa obecne, a ich branie jest, choc nie
        musi, czescia kultury clubbingu, czy sie ktos oburzy czy nie, selekcja tu nie
        pomoze...)
        natomiast kazdy moze zdecydowac, czy mu to odpowiada czy nie... nie potepiajcie
        innych, ze chca byc snobami i chodza do Piekarnii, miejcie odwage byc soba
        wbrew modzie na clubbing, jesli kluje Was on w oczy... a jesli najdzie Was
        ochota... wpadnijcie do Piekarni... dla jednych jest ona az klubem, a dla
        innych tylko klubem i nic w tym zlego
        pozdrawiam wszytskich za i przeciw,
        Nana
    • Gość: MMM Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.08.02, 15:42
      He he. Niezłe dorabianie teorii do braku pomysłu na różnicowanie oferowanej
      usługi. Tak naprawdę wiekszość tych klubów niewiele się różni od dyskotek i
      stąd konieczność zatrudniania "selekcjonerek" odsiewających niepożądanych
      klientów. A przecież wystarczy trochę pomyśleć i dostosować program imprez do
      wybranej grupy docelowej - podstawy marketingu się kłaniają. Po pewnym czasie
      element niepożądany sam zniknie, bo się po prostu zanudzi.
      Rozumiem, że taka selekcja jest pewnym elementem promocji, ale raczej
      zawężającym rynek a nie poszerzającym. A konkurencja będzie coraz większa.
      Zawsze można wprowadzić regułę dziedziczenia kart klubowych :))))
      Aha. I proponuję zmienić nazwę "selekcja", bo faktycznie bardziej się kojarzy z
      kciukiem dr Mengele.
    • Gość: acur Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc IP: *.interkom.pl 31.08.02, 16:10
      idiotyzm, typowo środkowoeuropejski kompleks polegający na ocenianiu ludzi po
      wyglądzie, stroju itp. z drugiej strony osobiście wolę chodzić od knajpki do
      knajpki, tu piwko tam drinek, a nie kisić się we "własnym, rodzinnym" sosiku...
      jeśli ktoś nie chce moich pieniędzy, trudno, naprawdę jest cała masa
      oryginalnych klubów, pubów czy innych przybytków zamiany gotówki na dobrą
      zabawę (przynajmniej w Krakowie); a już opowieść o tym jak to atmosferka się
      psuje po wejściu "obcego"......
      • Gość: santa_anita Płaskie-wysokie obcasy IP: 217.96.36.* 03.09.02, 15:19
        Wlasnie jestem swiezutko po przeczytaniu artykulu o
        SzanownychSelekcjonerachKtorzyWiedza ....
        Rozumiem, ze jest ogorkowy sezon, ale pewien poziom obowiazuje
        mimo wszystko. Tak plaski, powierzchowny i ... nawet nie wiem
        jak jeszcze nazwac to co przeczytalam, tekst moim skromnym
        zdaniem nie powienien miec pod zadnym pozorem miejsca w dodatku,
        ktory dotad cenilam wlasnie za poziom zamieszcznych w nim
        artykulow.
        Drukowanie nadetym tonem "prawd objawionych" jakoby w
        wzmiankowani Najmadrzejsi z Madrych mieli kosmiczna zdolnosc
        malo, ze oceniania charakteru, sposobu zachowania pariasow
        chcacych przekroczyc bramy techno-panteonu, ale takze
        przewidywania tego co zrobia po przekroczeniu ultrafioletowej
        granicy, swiadczy o wydawcy, delikatnie mowiac, niezby dobrze.
        Jestem w stanie zrozumieć próby chronienia klientów przed
        agresywnością "dresów", ale elinimowanie ludzi ze względu na
        fakt, że nie mają na sobie najmodniejszych ciuchów, albo po
        prostu dlatego, że nie pasują do naszego "wyobrażenia" jest po
        prostu żenujące. Nigdy nie uwierzę także w fakt, że dwie
        nieodpowiednio (a co to w ogóle znaczy?) ubrane osoby są w
        stanie zepsuć zabawę wszystkim pozostałym (jak mniemam
        odopowiednio ubranym) klubowiczom.
        A swoją drogą uważam, że artykuł swoim mentorskim tonem, zrobił
        klubom (czy ktoś lubi taką formę rozrywki czy nie) sporo szkody.
        W czasie gdy mieszkałam w Warszawie (a było to jeszcze 3
        miesiące temu) odwiedzałam tego typu miejsca dość często i nie
        zauważyłam, żeby wszyscy bywalcy byli umundurowani w zestawiki
        Mucci Prady anno domini 2002. Nie wszyscy również (a w zasadzie
        to mniejszość) dzierżyli w dłoniach najmodniejsze forsforyzujące
        drinki.
        Podsumowując, artykuł opisujący jakąś osobę i jej pracę -
        zdecydowane tak, przedstawianie zaś stanowiska, poglądów czy
        gustów tej jeden jako ogólnie obowiązujących norm - BARDZO
        ZDECYDOWANE NIE.
      • Gość: andy Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.09.02, 01:53
        Gość portalu: acur napisał(a):

        > idiotyzm, typowo środkowoeuropejski kompleks polegający na ocenianiu ludzi po
        > wyglądzie, stroju itp.

        Door selection to zjawisko znane w Wiedniu, Londynie, Nowym Yorku i pewnie
        wielu innych miejscach. Nie kompromituj sie takimi wpisami.

        > jeśli ktoś nie chce moich pieniędzy, trudno, naprawdę jest cała masa
        > oryginalnych klubów, pubów czy innych przybytków zamiany gotówki na dobrą
        > zabawę (przynajmniej w Krakowie); a już opowieść o tym jak to atmosferka się
        > psuje po wejściu "obcego"......

        Ciekawe ze wiekszosc krytykujacych ten artyku to mieszkancy/wielbiciele Krakowa.

    • mirabilis Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc 31.08.02, 16:37
      Generalnie nie łażę po takich klubach, ale nie mam nic przeciwko. Jasne, żę
      osoba, która nie została wpuszczona pewnie nie czuje się zbyt "komfortowo", ale
      te kluby są prywtne i właściciel może postawić swoje warunki. A ocena kryteriów
      to już inna sprawa... W artykule była mowa o kulcie młodości i piękna, a to już
      mi nie pasuje - do Piekarni nie miałby szans wejść np. Kurt Cobain, podczas gdy
      Britney Spears nie miałaby żadnego problemu...
      • Gość: D. Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc IP: *.pwr.wroc.pl / *.t17.ds.pwr.wroc.pl 31.08.02, 19:00
        mirabilis napisała:
        > do Piekarni nie miałby szans wejść np. Kurt Cobain, podczas gdy
        > Britney Spears nie miałaby żadnego problemu...

        Nie bardzo rozumiem oburzenie wielu ludzi tutaj. Przecież jeśli
        ktoś chce się napić z "Kurtem Cobainem" to chyba nie idzie w tym
        celu do clubu (jak odróżnić na piśmie "klub" od clubbingu
        od "klubu" zwykłego?), tylko do jakiegoś pubu, prawda?

        Rozumiem cele selekcji. Sam też kiedy idę do knajpki, to jako
        jedno z kryteriów biorę pod uwagę ludzi, którzy tam przychodzą.
        Nie lubię się bawić w towarzystwie studentów z mojej uczelni,
        którzy przy jednym piwie snują pogawędki o procesorach, nie
        lubię też pijanych piętnastolatek na parkiecie. Ale taka
        selekcja dokonuje się naturalnie - ja wiem, gdzie oni/one chodzę
        i chodzę gdzie indziej.

        Najbardziej podobała mi się naturalna selekcja we
        wrocławskim "Końcu wieku". Banda "studentów" we flaneli, albo
        innych "ludzi z miasta" wchodziła, pytała "po ile i jakie piwo"
        a następnie po usłyszeniu, że tu jest tylko wino robiła zwrot w
        tył :-)))

        Owszem, sztuczna selekcja może być skuteczna wtedy, kiedy lokal
        zaczyna niebezpiecznie dryfować w kierunku innym, niż zamierzył
        właściciel, lub wtedy gdy sława lokalu przyciąga osoby
        niepożądane (nie apsujące do niego).

        Nie demonizujmy selekcji. Tu chodzi tylko i wyłącznie o to, by
        wyłapać ludzi, którzy od danego miejsca oczekują tego samego.
        Jeśli ktoś ma pieniądze i chce je przyjemnie wydać bawiąc się
        tak jak lubi to co w tym dziwnego, że nie chce przy sąsiednim
        stoliku mieć gości, którzy przed wejściem do lokalu zaprawili
        się wódką a teraz sączą jedno piwo, żeby było tanio? Ja chodząc
        do "Końca wieku" też nie chciałem się przekrzykiwać z piwoszami,
        a kiedy chciałem wypić piwsko albo whisky, to szedłem
        do "Highlandera".

        Myślę, że Kurt Cobain nie miałby problemów w "Piekarni". On po
        prostu by tam nie poszedł.
        • Gość: cegła Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 31.08.02, 22:50
          Gość portalu: D. napisał(a):

          > co w tym dziwnego, że nie chce przy sąsiednim
          > stoliku mieć gości, którzy przed wejściem do lokalu zaprawili
          > się wódką a teraz sączą jedno piwo, żeby było tanio?

          Inna sprawa, kiedy ktos po prostu nie ma pieniędzy na to, żeby
          kupić sobie najnowszy krzyk mody co dwa tygodnie. Osobiscie mam
          w pogardzie tych wszystkich "klubowiczów świata reklamy i
          mediów", którzy uważają, że są ulepieni z lepszej gliny, albo
          ludzi, których na to stać za pieniądze rodziców. Nie ma nic
          gorszego, niz wywyższanie się w taki sposób.
          • connie1 Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc 31.08.02, 22:53
            W pełni się zgadzam. Po przeczytaniu tego artykuliku pomyślałam ,że mnie by
            pewnie nie wpuścili i dobrze...( nie jestem plastikową blondynką, ale...)
          • Gość: D. Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc IP: *.pwr.wroc.pl / *.t17.ds.pwr.wroc.pl 01.09.02, 03:50
            Gość portalu: cegła napisał(a):
            > Inna sprawa, kiedy ktos po prostu nie ma pieniędzy na to, żeby
            > kupić sobie najnowszy krzyk mody co dwa tygodnie.

            Przepraszam bardzo, ale podobno mamy kapitalizm i gospodarkę
            rynkową. Jeśli kogoś na coś nie stać, to sorry. Właśnie dlatego
            są takie problemy, że do ludzi nie dociera, że pójście w jakieś
            miejsce to nie tylko kwestia tego, czy stać nas na najtańsze
            piwo tam.

            Jeśli nie stać Cię na garnitur - nie idziesz do opery. Proste?
            Jak widać nie dla wszystkich.

            > Osobiscie mam
            > w pogardzie tych wszystkich "klubowiczów świata reklamy i
            > mediów", którzy uważają, że są ulepieni z lepszej gliny, albo
            > ludzi, których na to stać za pieniądze rodziców. Nie ma nic
            > gorszego, niz wywyższanie się w taki sposób.

            Gardzić tymi, którzy coś mają... Lenin bije Ci bravissimo z
            grobu, Towarzyszu. Czujesz się gorszy, pogardzany, bo kogoś stać
            na więcej niż Ciebie? No to masz problem.
            • Gość: acur Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc IP: *.interkom.pl 01.09.02, 18:37
              Gość portalu: D. nabredził:


              > Gardzić tymi, którzy coś mają... Lenin bije Ci bravissimo z
              > grobu, Towarzyszu. Czujesz się gorszy, pogardzany, bo kogoś stać
              > na więcej niż Ciebie? No to masz problem.

              przeczytaj dokładnie post, na który odpowiadasz, może ze dwa, trzy razy jeśli
              potrzebujesz aby zrozumieć jego sens.... to tylko taka techniczna rada, do
              reszty twoich wypowiedzi nie warto się ustosunkowywać.

            • hania_76 Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc 04.09.02, 11:16
              Gość portalu: D. napisał(a):

              > Gość portalu: cegła napisał(a):
              > > Inna sprawa, kiedy ktos po prostu nie ma pieniędzy na to, żeby
              > > kupić sobie najnowszy krzyk mody co dwa tygodnie.
              >
              > Przepraszam bardzo, ale podobno mamy kapitalizm i gospodarkę
              > rynkową. Jeśli kogoś na coś nie stać, to sorry. Właśnie dlatego
              > są takie problemy, że do ludzi nie dociera, że pójście w jakieś
              > miejsce to nie tylko kwestia tego, czy stać nas na najtańsze
              > piwo tam.

              Ja nie chodzę do warszawskich klubów, ponieważ odrażająca jest dla mnie
              selekcja gości. Może ubiorę się nie tak jak trzeba, może moja twarz
              selekcjonerce się nie spodoba, może bla, bla, bla. Wolę iść na dobrą kolację
              albo wyjechać na weekend gdzieś, gdzie nie dorabia się marki jakiejś tancbudzie
              poprzez dobór gości, żeby ci wybrani czuli się śmietanką towarzyską stolicy.

              > Jeśli nie stać Cię na garnitur - nie idziesz do opery. Proste?
              > Jak widać nie dla wszystkich.

              A co ma piernik do wiatraka?

              >
              > > Osobiscie mam
              > > w pogardzie tych wszystkich "klubowiczów świata reklamy i
              > > mediów", którzy uważają, że są ulepieni z lepszej gliny, albo
              > > ludzi, których na to stać za pieniądze rodziców. Nie ma nic
              > > gorszego, niz wywyższanie się w taki sposób.
              >
              > Gardzić tymi, którzy coś mają... Lenin bije Ci bravissimo z
              > grobu, Towarzyszu. Czujesz się gorszy, pogardzany, bo kogoś stać
              > na więcej niż Ciebie? No to masz problem.

              Nie, Twój przedmówca nie gardzi ludźmi, którzy coś mają, tylko tymi, którzy z
              tego powodu czują się lepsi od innych.
    • Gość: nora Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.08.02, 16:40
      Warszawa to nie Nowy Jork... I jeszcze jedno panie naganiaczki
      klubowe wcale nie znają się na ludziach, okulary na nosie nie
      świadczą o tym czy ktoś jest naćpany czy nie ( w klubach łatwiej
      kupić narkotyki niż na bajzlu w W-wie)to kolejny szpan jak modne
      ciuchy, włosy odpowiednio uczesane czy tak pożądany uśmiech od
      ucha do ucha - bo prawdziwy klubowicz musi być na luzie:)
      Dodam coś jeszcze z własnych doświadczeń na temat
      pracy "selekcjonerek" ostatnio byłam w klubie muzza nudno jak
      nieszczęście (w zasadzie to powinnam się cieszyć że znalazłam
      się w gronie tych wybrańców, którzy mogli wejść do tego tak
      upragnionego a nieosiągalnego dla wielu przybytku uciechy)
      zmanierowane panienki acz nienagannie wyglądające paliły
      ostentacyjnie papierosy... A faceci to już kompletne
      nieporozumienie... Prawdziwi mężczyzni tak nie wyglądają!!!
      Ale wracając do sedna prawy , w klubie było niewielu gości,
      większość stolików pusta, kiedy wychodziłam przed klubem stała
      garstka nieszczęśników, zatrzymanych przez tamtejszą
      selekconerkę, byli to młodzi dobrze wyglądający ludzie z ktorymi
      zapewne można by sobie pogadać nie tylko o ciuczach i tym
      podobnych banałach.
    • Gość: maly.k Jednych bawi to, drugich co innego IP: *.sympatico.ca 31.08.02, 16:45
      1. Przedstawienie naganiaczy klubowych jako
      'psychologicznych czarodziejow'. Co za absurd!
      2. Ot, taki srodkowoeuropejski kompleks - ktos to
      wspomnial juz i bylo to trafne spostrzezenie.
      3. W wiekszosci klubow z muzyka jest nudno do wyrzygania.
      Z selekcja i bez selekcji. Tlum 'wyluzowanych
      ksiegowych', hihi...

      Pozdrawiam,

      mk.
      • Gość: jendza Re: Jednych bawi to, drugich co innego IP: *.abo.wanadoo.fr 31.08.02, 16:54
        Czesc!
        musze Ci sie przyznac, ze przez moment, po
        przeczytaniu tego artykulu, mialam ochote
        zajrzec do tej nieszesnej Piekarni. Ups. ...
        sprobowac zajrzec... w celu weryfikacji.
        Po Twoim zwlaszcza, krotkim, a in medias res
        trafiajacym, poscie nie mam juz zadnych watpliwosci...
        Jesli bede miec jakakolwiek chwile na ojczyzny lonie -
        to dla przyjaciol i bliskich, a nie dla jakichs
        bezsensownych weryfikacji...
        Pozdrawiam!
        jendza
    • Gość: Lena Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc IP: 213.216.82.* 31.08.02, 16:59
      Tak się tworzy warszawskie snobizmy. A ja jestem krakoska szkoła ?dla
      warszawiaków krakowska/.
    • Gość: alka Re;CENZOR bez przesady, prosze! IP: *.oc.oc.cox.net 31.08.02, 17:18
      Ciekawe, dlaczego najwyzszy cenzor GW wycial moja wypowiedz?
      Jestem zawiedziona, bo na jej zamieszczenie czekalam az do
      konca przerwy na forum GW, co bylo rownoznaczne z pozna, nocna
      godzina w mojej okolicy. Byla to pierwsza zamieszczona uwaga i
      pojawila sie o 9 z minutami.

      Czy moze dlatego, ze napisalam, ze w cywilizowanym kraju
      niewpuszczenie dokadkolwiek inwalidy byloby rownoznaczne z
      zamknieciem budy i narazilo wlascicieli na sprawe sadowa?

      A moze dlatego, ze nawolywalam do bojkotu tego zalosnego
      przybytku?

      Istnieje przypuszczenie, ze cenzora zagniewalo pytanie o
      kryteria przy selekcji; czy wyznacza je znajoma pani fryzjerka,
      czy moze pisemko Bravo, o ile jeszcze wychodzi.

      A moze jeszcze dlatego, ze porownalam panujace tam maniery do
      wioskowych obyczajow kiedy to na zabawe w remizie wchodza tylko
      swojaki?
      Tak, czy inaczej sprawa jest raczej zalosna.
      Napisalam jeszcze, ze powodzenie(?) tego klubu jest mozliwe
      tylko w kraju, ktorego obywatele lubia byc traktowani z buta.

      To moze ten 'but', bo przeciez zadnych mocnych wyrazow nie
      uzylam, choc daloby sie powiedziec ich duzo?
      • Gość: LeM Re: Re;CENZOR bez przesady, prosze! IP: *.mok.waw.pl / 192.168.0.* 03.09.02, 23:13
        Gość portalu: alka napisał(a):

        > Ciekawe, dlaczego najwyzszy cenzor GW wycial moja wypowiedz?
        > Jestem zawiedziona, bo na jej zamieszczenie czekalam az do
        > konca przerwy na forum GW, co bylo rownoznaczne z pozna, nocna
        > godzina w mojej okolicy. Byla to pierwsza zamieszczona uwaga i
        > pojawila sie o 9 z minutami.
        >
        > Czy moze dlatego, ze napisalam, ze w cywilizowanym kraju
        > niewpuszczenie dokadkolwiek inwalidy byloby rownoznaczne z
        > zamknieciem budy i narazilo wlascicieli na sprawe sadowa?
        >
        > A moze dlatego, ze nawolywalam do bojkotu tego zalosnego
        > przybytku?
        >
        > Istnieje przypuszczenie, ze cenzora zagniewalo pytanie o
        > kryteria przy selekcji; czy wyznacza je znajoma pani fryzjerka,
        > czy moze pisemko Bravo, o ile jeszcze wychodzi.
        >
        > A moze jeszcze dlatego, ze porownalam panujace tam maniery do
        > wioskowych obyczajow kiedy to na zabawe w remizie wchodza tylko
        > swojaki?
        > Tak, czy inaczej sprawa jest raczej zalosna.
        > Napisalam jeszcze, ze powodzenie(?) tego klubu jest mozliwe
        > tylko w kraju, ktorego obywatele lubia byc traktowani z buta.
        >
        > To moze ten 'but', bo przeciez zadnych mocnych wyrazow nie
        > uzylam, choc daloby sie powiedziec ich duzo?


        droga Pani. Niefpuszcznie inwaliduff do Piexy to wierutna bzdura! Jakieś
        debilne dopowiedzenie autora nie bardzo rozumiejącego o co chodzi w selekcji
        gosci. Sprawa jest prosta. Nie wchodzą ludzie wyglądający na agresywnych.
        Chyba ze klub jest pełny, wtedy rzeczywiście normalni ludzie mogą się odbić od
        bramki i wchodzą tylko posiadacze kart klubowych czyli stali goscie. To są
        wymogi bezpieczeństwa bo lokal ma swoją pojemność jak również musi dbac o
        swoich przyjaciół.
    • Gość: Lena Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc IP: 213.216.82.* 31.08.02, 17:37
      Mysle ze cos im nie wyszlo z uruchomieniem forum. Weszlam tu ok 10-ej i
      widzialam wiecej postow. Mieli wgrane to z polnocy i po prostu to uruchomili.
      Powinni powiedziec chociaz "przepraszamy".
      • Gość: alka OK. to nie cenzura, to tylko nawalona technika IP: *.oc.oc.cox.net 31.08.02, 18:13

        ))
        Troche sie niepotrzebnie rozpedzilam.
        Siedzialam wczoraj do pozna, pomimo,ze spac mi sie chcialo jak cholera, ale
        chcialam dopilnowac, zeby moj post znalazl sie pod tekstem.
        A teraz widze, ze ni ma!

        Spiskowa teoria dziejow, pani rozumie...
        Na szczescie, to tylko technika.)))
        • Gość: Kaja Re: IP: *.man.polbox.pl 01.09.02, 00:24
          alka, przecież informowali, że wiadomości wysłane między północą a 9 nie ukażą
          się z powodu przerwy technicznej
          • Gość: alka Re: IP: *.oc.oc.cox.net 01.09.02, 03:19
            Wiedzialam o przerwie, Kaju, i dlatego niecierpliwie czekalam na te 9
            rano /polskiego czasu/, zeby wyslac post i polozyc sie spac. U mnie wtedy bylo
            po polnocy.
            W miedzyczasie system znow 'siadl' a wraz z nim wszystkie poranne posty i
            ruszyl na dobre dopiero po poludniu/polskiego czasu/.
            Ach, ten pokrecony czas)))
            • Gość: Kaja Re: IP: *.man.polbox.pl 01.09.02, 09:52
              :-)
    • Gość: LEON Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc IP: *.elektrownia-lagisza.com.pl 01.09.02, 00:54
      "...może się rozkręci, wyluzuje i następnym razem będzie lepiej
      ubrany."
      A może Pani Aśka...nieważne, i tak to wytną.
      • Gość: marla Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.02, 08:43
        Boże, jakie to beznadziejne. Rozumiem, że te panie na zdjęciach to arbiterki
        elegancji? Jak to dobrze, że nie mam takich problemów i mogę spać po nocach,
        nie przejmując się, ze nie spodobam się jednej czy drugiej farbowanej blondynie
        z odrostami? Mam niemodne martensy, z pewnością panie by mnie nie wpuściły.
        • Gość: beata Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc IP: *.chello.pl 01.09.02, 12:06
          czyli ludzie chodza do klubow po to aby sprawdzic czy ich
          wpuszcza .Jak wpuszcza to o 150% podniesie sie ich samoocena -
          jestem gosc !
          warszawka rules!

          beata
    • Gość: harry_wu Selekcja to swoisty rasizm. IP: 212.244.133.* 01.09.02, 12:32
      Chciałem kiedyś pojechać do Piekarni (kosztowałoby mnie to bilet
      kolejowy na trasie Szczecin - Warszawa) ponieważ do mojego
      rodzinnego miasta sławy house'u nie zaglądają. ALE NIE ZROBIĘ
      TEGO. Zasady jakimi kieruje się selekcjoner moim zdaniem (może
      zabrzmi to radykalnie) są na swój sposób rasistowskie. Nie
      wpuszczamy osób niepełnosprawnych lub z wadą wymowy (Janina
      Ochojska lub Adam Michnik do Piekarni nie wejdą), w klubie nie
      rozmawiamy o dragach (ale korzystamy z nich), student w koszuli
      flanelowej nie ma wstępu (w mojej grupie na studiach wszyscy
      byli z małych miasteczek, nie mieli pieniędzy na ciuchy z
      Cottonfielda czy Levisa) - te zasady to skandal!. W swoim życiu
      miałem etap, w którym byłem DJem. Imprezy trwały od 21-ej do 4
      lub 5 nad ranem. Co sobotę sala była pełna. Starałem się
      umiejętnie mieszać różne style - od disco'70 do nu-jazz,
      house'u, gdzieś pojawiał się blur,depeche mode, pearl jam,
      pidżama porno (grałem z CD nie z winyli). Do klubu przychodził
      każdy kto chciał oprócz dresiarzy, których odstraszała dobra
      atmosfera (nie za bardzo wiedzieli jak się bawić, dziewczyny ich
      omijały), plastikowej kobiety nie widziałem ani razu. Kiedy
      grałem "Should I stay...", The Clash i ludzi wypłaszało z
      parkietu kilka osób, które zaczynało pogować zdejmowałem hebel i
      grałem zupełnie coś innego. Ludzie wracali na parkiet. Poza tym
      spełniałem życzenia tych którzy się bawili jeśli chodzi o utwór.
      To również przyciągało do klubu tych którzy chcieli się pobawić.
      Jaką atmosferę można stworzyć w klubie do którego zapraszamy
      tylko tych uśmiechniętych, chcących się odprężyć, dobrze
      ubranych etc.? Przecież to bzdura. Ktoś kto nie będzie pasował
      do wieczoru (strojem, nastrojem, kulturą osobistą) sam z niego
      zrezygnuje - po prostu będzie odczuwał dyskomfort względem
      otoczenia. Wracając do klubu w którym grałem - czasami dzwoni do
      mnie znajoma i pyta kiedy jeszcze raz zagram ponieważ ludzie ją
      o to pytają. Mnie też jest szkoda nocy kiedy z walizką z płytami
      wracałem do domu i zasypiałem za kierownicą. Właściciele
      zbankrutowali ponieważ nie mieli odpowiednio wysokich wpływów w
      dni powszednie.
    • Gość: frolia Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 01.09.02, 13:21
      Opisany proces selekcji jest rzeczywiście przerażający, ale jeszcze bardziej
      zdumiewają mnie Ci, którzy tam regularnie chodzą, bądź o tym marzą (pomijam
      powody czysto muzyczne). Cóż to za wyrafinowana odmiana przyjemności, by
      spędzić wieczór w gronie odprężonych, uśmiechniętych, zdrowych i zabawnych,
      świetnie ubranych, skutecznie odizolowanych od tych paskudnych ludzi we flaneli
      i dziwnych okularach. Nieśmiali, zakompleksieni i bez obycia- precz.
      Zgroza- ale jak widać, wielu to odpowiada :(
    • Gość: Boski_Wiatr Dobry Klub IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.09.02, 14:58
      Atmosfera panująca w klubie jest b. sympatyczna i miła. W
      odróżnieniu od innych klubów, tu mam pewność że nie będę
      potraktowany przez kogokolwiek ,czy to klienta, czy też
      pracownika Piekarni w sposób nie uprzejmy - to chyba zasługa
      Selekcjonerki.
      Po drugie, muzyka jest na najwyższym poziomie z jaką się
      spotkałem w jakimkolwiek klubie - ja szary człowiek.
      Atmosfera + muzyka + dobry poziom audiowizualny tego obiektu
      skłania mnie do tego ,iż śmiem twierdzić że to dobry punkt ( nie
      mylić z Punktem nie daj Boże;) do zabawy.
      Zaznaczam że jestem studentem, nie mam wielu pieniędzy ani
      wystrzałowej fryzury i permanentnego idiotycznego uśmiechu od
      ucha do ucha a jednak ani razu nie miałem problemu z wejściem do
      owego obiektu.
      Nie byłem też we wszystkich klubach w Warszawie by móc
      twierdzić ,że to najlepszy klub, stwierdzam zaś -Dobry Klub.
      • Gość: bietka Re: Dobry Klub IP: *.acn.pl / 10.128.131.* 01.09.02, 15:22
        moje zastrzezenie co do omawianego arykulu sa zupelnie inne niz przedstawiane
        przez pozostalych. Przede wszystkim mam wrazenie, ze poprzez to co zosalo
        napisane Piekarnia chce stac sie jakims niezmiernie elitarnym miejsem, co jest
        totalna bzdura. Bylam tam wielokrotnie, pomimo ze trudno o mnie i moich
        znajomych powiedziec zebysmy nalezeli do najmodniejszych. Prawda jest, ze nie
        ma tam "dresiazy" i "plastikow" co mi bardzo odpowiada, ale za to nie
        zauwazylam tez zeby problemy z wejsciem mieli tzw. "sudenci".
        Zawsze uwazalam Piekarnie za dosc demokratyczny, nienadety i malo snobistyczny
        klub, dlatego tez mam bardzo mieszane uczucia po tym artykule. Prawda jest, ze
        sa miejsca w Warszawie, ze jak dobrze tzn. modnie, pseudo artystowsko nie
        wygladasz to nie wejdziesz (np Clubo Kawiarnia), ale Piekarnia moim zdaniem nie
        naleala nigdy do takich miejsc. Nigdy od nikogo nie slyszalam, zeby nie zostal
        tam wpuszczony.
      • Gość: tonid Re: Dobry Klub IP: *.tonid.net / 192.168.1.* 03.09.02, 17:06
        Gość portalu: Boski_Wiatr napisał(a):

        > Atmosfera panująca w klubie jest b. sympatyczna i miła. W
        > odróżnieniu od innych klubów, tu mam pewność że nie będę
        > potraktowany przez kogokolwiek ,czy to klienta, czy też
        > pracownika Piekarni w sposób nie uprzejmy - to chyba zasługa
        > Selekcjonerki.

        Bzdury i mity. Wlasnie w Pieksie nie raz bylem przez barmanow
        traktowany z gory, a goscie w garniturkach z drogimi drinkami
        patrzeli sie na mnie jak na wariata gdy pijac jakiegos
        bezalkoholowego soft drinka staram sie wyskakac i dobrze bawic.

        > Po drugie, muzyka jest na najwyższym poziomie z jaką się
        > spotkałem w jakimkolwiek klubie - ja szary człowiek.

        To chyba w malo ktorym klubie byles. Soundsystem jest bardzo
        sredni, powiem nawet slaby. Miejsca do tanczenia bardzo malo. A
        gwiazdy ktore tam bywaja wcale nie sa rewelacyjne.

        > Nie byłem też we wszystkich klubach w Warszawie by móc
        > twierdzić ,że to najlepszy klub, stwierdzam zaś -Dobry Klub.

        Polecam odwiedzic polozony nieopodal CDQ, szczegolnie jakas
        impreze z cyklu 'drum'n'bass qltura'.
        • Gość: LeM Re: Dobry Klub IP: *.mok.waw.pl / 192.168.0.* 03.09.02, 20:52
          Gość portalu: tonid napisał(a):

          > Gość portalu: Boski_Wiatr napisał(a):
          >
          >
          > Bzdury i mity. Wlasnie w Pieksie nie raz bylem przez barmanow
          > traktowany z gory, a goscie w garniturkach z drogimi drinkami
          > patrzeli sie na mnie jak na wariata gdy pijac jakiegos
          > bezalkoholowego soft drinka staram sie wyskakac i dobrze bawic.
          >
          > >
          > To chyba w malo ktorym klubie byles. Soundsystem jest bardzo
          > sredni, powiem nawet slaby. Miejsca do tanczenia bardzo malo. A
          > gwiazdy ktore tam bywaja wcale nie sa rewelacyjne.
          >
          >
          > Polecam odwiedzic polozony nieopodal CDQ, szczegolnie jakas
          > impreze z cyklu 'drum'n'bass qltura'.

          Tonid, przestań sie wygłupiać. W Piekarni byłes raz może dwa i to ze trzy lata
          temu. Fanatyk H2O i Undergroundu (sic!) zaprasza do CDQ? Dobre sobie!
          • Gość: her-ka Re: Dobry Klub IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.02, 21:09
            hłe hłe LeM

            :)))))))

            i o to chodzi!!!
    • Gość: sinto kto z Was, Szanowni Przedmowcy byl w Piekarni? IP: *.vub.ac.be 01.09.02, 15:41
      mam niestety nieodparte wrazenie ze kreujecie swoje opinie li
      tylko na podstawie wywiadu. Czemu tak boli Was ze jest miejsce,
      w ktorym mozna sie spokojnie pobawic i nie byc przez nikogo w
      chamski sposob zaczepianym? Bo istnieje mozliwosc, ze nie
      zostaniecie wpuszczeni? Bardzo to proste, prawda? Nie wiem jak
      TAM jest ale nie podoba mi sie bo mam stare martensy..... To
      bardzo polskie:( ktos sie dobrze bawi - trzeba spojrzec z
      wyzszoscia, powinien narzekac wraz z nami. Socjalistyczne
      spojrzenie - precz z burzujami, ktorzy chca sie bawic
      bezpiecznie, w milym towarzystwie, placac za piwo drozej niz w
      przydroznym barze. Dlaczego to potepiacie bez cienia
      refleksji?????? Bawi Was spocony prostak rzucajacy chamskie
      uwagi!!!! ????? To rzeczywiscie potrafi rozwalic humor na caly
      wieczor!!!! W Piekarni takiego czlowieka nie spotkacie!!
      Bywam tam rzadko, bo nie mieszkam w Polsce, ale jak jestem w
      Wawie to starm sie wykroic weekendowy wieczor. Piszecie ze to
      srodkowoeuropejski kompleks przebija przez selekcje wg ciuchow.
      Zapewniam Was ze nie. Na glebsza motywacje nie ma czasu, ot co.
      A za sposobem ubierania kryje sie znacznie wiecej, wiec nie jest
      to takie calkiem bezzasadne. Wyobrazacie sobie dobor gosci za
      pomoca ankiet? Bo ja nie.
      O dyskryminacji niepelnosprawnych nie slyszalam - jesli to
      prawda to jest to ogromne swinstwo - ale to tez jest prawda o
      nas, z reka na sercu, bez hipokryzji, ktoz Was chodzi ze swoim
      niepelnosprawnym znajomym do klubu czy dyskotek?
      Pozdrawiamserdeczniei prosze nie przekreslajcie czegos
      tylkodlatego ze nie znacie:)
      sinto
      • soczewica Re: kto z Was, Szanowni Przedmowcy byl w Piekarni 01.09.02, 16:10
        Gość portalu: sinto napisał(a):

        > mam niestety nieodparte wrazenie ze kreujecie swoje opinie li
        > tylko na podstawie wywiadu. Czemu tak boli Was ze jest
        miejsce,
        > w ktorym mozna sie spokojnie pobawic i nie byc przez nikogo w
        > chamski sposob zaczepianym?

        takich miejsc jest więcej. tylko nie w każdym przed drzwiami
        stoi laseczka bawiąca się w psychoanalityka i decydująca za
        mnie, czy mam wejść do środka, czy nie

        milena
      • Gość: Mi Re: kto z Was, Szanowni Przedmowcy byl w Piekarni IP: *.acn.pl / 10.128.130.* 02.09.02, 22:25
        do piekarni moga przychodzic niepelnosprawni :) sama widzialam jak jeden pan
        doskonale bawil sie, mimo iz siedzial na wuzku
        • Gość: trisss Re: kto z Was, Szanowni Przedmowcy byl w Piekarni IP: *.bas.roche.com 03.09.02, 19:13
          kochanie, czy to Ty? czy nie :)

          jak nie Ty, to i tak Cię lubię :))))))))))))))))))))
        • Gość: Zenon Re: kto z Was, Szanowni Przedmowcy byl w Piekarni IP: 217.17.38.* 21.10.02, 02:17
          Gość portalu: Mi napisał(a):

          > do piekarni moga przychodzic niepelnosprawni :) sama widzialam
          jak jeden pan
          > doskonale bawil sie, mimo iz siedzial na wuzku

          Pewnie lubił za to sieknąć sobie dobrego drinka. Wózek też pewnie
          był nie tani? ;-)
      • Gość: tonid Re: kto z Was, Szanowni Przedmowcy byl w Piekarni IP: *.tonid.net / 192.168.1.* 03.09.02, 17:07
        Gość portalu: sinto napisał(a):

        > mam niestety nieodparte wrazenie ze kreujecie swoje opinie li
        > tylko na podstawie wywiadu. Czemu tak boli Was ze jest

        Moja opinie wykreowalem sobie na podstawie co najmniej 5-10
        wizyt w Piekarni. Nigdy nie mialem problemu z wejsciem, moze
        dlatego ze ubieram sie w ciuchy Smoga i nie wygladam 'groznie'.
        Natomiast w srodku najczesciej widzialem wiecej garniturkow,
        yuppies i ludzi totalnie nie pasujacych do tzw. klubowej
        atmosfery, niz w jakimkolwiek klubie w Warszawie. Jedno im
        przyznam - dresy trafiaja sie nieczesto.

        • Gość: LeM Re: kto z Was, Szanowni Przedmowcy byl w Piekarni IP: *.mok.waw.pl / 192.168.0.* 03.09.02, 21:05
          Gość portalu: tonid napisał(a):

          > Gość portalu: sinto napisał(a):
          >
          > > mam niestety nieodparte wrazenie ze kreujecie swoje opinie li
          > > tylko na podstawie wywiadu. Czemu tak boli Was ze jest
          >
          > Moja opinie wykreowalem sobie na podstawie co najmniej 5-10
          > wizyt w Piekarni. Nigdy nie mialem problemu z wejsciem, moze
          > dlatego ze ubieram sie w ciuchy Smoga i nie wygladam 'groznie'.
          > Natomiast w srodku najczesciej widzialem wiecej garniturkow,
          > yuppies i ludzi totalnie nie pasujacych do tzw. klubowej
          > atmosfery, niz w jakimkolwiek klubie w Warszawie. Jedno im
          > przyznam - dresy trafiaja sie nieczesto.
          >

          Napisz jeszcze kiedy tam ostatni raz byłes bo cos mi sie zdaje ze twoja
          klubowa przygoda skonczyła sie 3 latka temu w Undergroundzie. He he
    • soczewica Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc 01.09.02, 16:05

      Kilka oderwanych uwag nie na temat:
      W 35 numerze „Wysokich obcasów” przeczytałam artykuł
      pt. „Plastików nie wpuszczam”... i opadły mi uszy na ramiona.

      W Waszej gazecie dotychczas mogłam przeczytać o kobietach
      mądrych, niebanalnych, odważnych, łapczywych na życie.
      Ciekawych. A tym razem cóż? Dziewczyna, która zajmuje się
      wpuszczaniem i odrzucaniem chętnych do zabawy w pseudoelitarnym
      klubie „Piekarnia”. Wspaniale. Nie mam nic przeciwko
      clubbingowi, miejscom, gdzie nie trzeba być narażonym na
      zaczepki chamskich amatorów trzech pasków i lokalom o wyższym
      standardzie niż dyskoteka z łomotliwym disco. Ale dlaczego to,
      czy będę się tam bawić czy nie, zależeć ma od jakiejś
      aspirującej do znajomości psychologii jakiejś Aśki?

      Taka Aśka nie wpuści „plastika”, który ciągnie za sobą
      potencjalną kohortę gangsterów, wyrzuci człowieka wyglądającego
      na naćpanego(zastanawia mnie tylko, jak po wyczerpującej pracy
      jest w stanie bawić się już od trzeciej nad ranem, pije dużo
      kawy, czy może stosuje inne pobudzacze, o których rozmowa w
      klubie jest zakazana?), i jednym okiem taksuje, czy „student”
      ubrany jest w przepisowe topowe łaszki, czy też broń Boże we
      flanelową koszulę w kratkę. Kilka sekund, i każdy człowiek ma
      przypiętą łatkę. Kompletne odwrócenie wartości: klub ma być MOIM
      miejscem do zabawy, które odwiedzam i opuszczam, kiedy mam
      ochotę. Przesadna gloryfikacja i ukultowienie jakiejś „Piekarni”
      czy innej „Trasy” wydaje mi się dziwne, a podniesienie do rangi
      nowego zawodu tego, co wykonuje Aśka – co najmniej śmieszne. Na
      szczęście nie mieszkamy w Ameryce, i póki co jesteśmy pozbawieni
      widoku osób drepczących przed wejściem i oczekujących, kiedy
      zwolni się miejsce w środku.

      Nie podoba mi się miła gazeto ten portret współczesnej rozrywki,
      ani trochę. Jest płytki i sugeruje, że współcześni młodzi
      ludzie zajmują się wyłącznie robieniem pieniędzy przez pięć dni
      w tygodniu, a potem bawią się do upadłego przez cały weekend,
      oczywiście pod czujnym okiem Takiej Aśki. Powstaje nowa
      generacja ludzi, zmutowane organizmy, uczące się, że przepustką
      do sukcesu jest ubrać się pod aktualnie modny sznurek, przylepić
      do twarzy szeroki uśmiech, i szturmować bramy w nadziei, że
      selekcjonerowi oko zbieleje. A taki selekcjoner to ważna szycha
      przecież, bo w ciągu jednego wieczora poznaje tyle ludzi ile ja
      przez cały rok (i zapewne bez kłopotu rozpoznaje wszystkich na
      ulicy).

      Trochę się przestraszyłam też, bo więcej takich miejsc oznacza
      zalew podobnych do siebie ludźmi, bezkrytycznie ciągnących w
      modne miejsce. Wśród moich znajomych nie do pomyślenia byłoby,
      gdyby część towarzystwa mogła gdzieś wejść a inni nie, bo nie
      sprawdzili się w teatrze jednego aktora Jakiegoś Daniela. jeśli
      idziemy się bawić wszyscy, to albo wchodzimy wszyscy, albo nikt,
      i nie poddajemy się tresurze i swoistej „fali”.

      Taką Aśkę kiedyś nazwano by furtianką albo odźwierną.
      A ja lubię kiedy Moja Mężczyzna ubiera swoją starą koszulkę.
      Od nadętych miejsc gdzie bawią się osoby z mediów i reklamy wolę
      knajpki na Kazimierzu, bo mogę tam przyjść w stroju dowolnym i
      niekoniecznie muszę mieć minę, jakbym pochłonęła dwadzieścia
      pigułek prozacu.

      Ble!

      Milena
      • Gość: acur Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc IP: *.interkom.pl 01.09.02, 19:03
        soczewica napisała:

        >
        > Kilka oderwanych uwag nie na temat:
        > W 35 numerze „Wysokich obcasów” przeczytałam artykuł
        > pt. „Plastików nie wpuszczam”... i opadły mi uszy na ramiona.
        >
        > W Waszej gazecie dotychczas mogłam przeczytać o kobietach
        > mądrych, niebanalnych, odważnych, łapczywych na życie.
        > Ciekawych. A tym razem cóż? Dziewczyna, która zajmuje się
        > wpuszczaniem i odrzucaniem chętnych do zabawy w pseudoelitarnym
        > klubie „Piekarnia”. Wspaniale. Nie mam nic przeciwko
        > clubbingowi, miejscom, gdzie nie trzeba być narażonym na
        > zaczepki chamskich amatorów trzech pasków i lokalom o wyższym
        > standardzie niż dyskoteka z łomotliwym disco. Ale dlaczego to,
        > czy będę się tam bawić czy nie, zależeć ma od jakiejś
        > aspirującej do znajomości psychologii jakiejś Aśki?

        o to, to


        > Taka Aśka nie wpuści „plastika”, który ciągnie za sobą
        > potencjalną kohortę gangsterów, wyrzuci człowieka wyglądającego
        > na naćpanego(zastanawia mnie tylko, jak po wyczerpującej pracy
        > jest w stanie bawić się już od trzeciej nad ranem, pije dużo
        > kawy, czy może stosuje inne pobudzacze, o których rozmowa w
        > klubie jest zakazana?), i jednym okiem taksuje, czy „student”
        > ubrany jest w przepisowe topowe łaszki, czy też broń Boże we
        > flanelową koszulę w kratkę. Kilka sekund, i każdy człowiek ma
        > przypiętą łatkę. Kompletne odwrócenie wartości: klub ma być MOIM
        > miejscem do zabawy, które odwiedzam i opuszczam, kiedy mam
        > ochotę. Przesadna gloryfikacja i ukultowienie jakiejś „Piekarni”
        > czy innej „Trasy” wydaje mi się dziwne, a podniesienie do rangi
        > nowego zawodu tego, co wykonuje Aśka – co najmniej śmieszne. Na
        > szczęście nie mieszkamy w Ameryce, i póki co jesteśmy pozbawieni
        > widoku osób drepczących przed wejściem i oczekujących, kiedy
        > zwolni się miejsce w środku.
        >
        kochana! już niedługo!! podobno Ta Aśka już otwiera Wyższą Szkołę Selekcji
        SPOŁeczno-EMocjonalnej, w skrócie WSS SPOŁEM.


        > Nie podoba mi się miła gazeto ten portret współczesnej rozrywki,
        > ani trochę. Jest płytki i sugeruje, że współcześni młodzi
        > ludzie zajmują się wyłącznie robieniem pieniędzy przez pięć dni
        > w tygodniu, a potem bawią się do upadłego przez cały weekend,
        > oczywiście pod czujnym okiem Takiej Aśki. Powstaje nowa
        > generacja ludzi, zmutowane organizmy, uczące się, że przepustką
        > do sukcesu jest ubrać się pod aktualnie modny sznurek, przylepić
        > do twarzy szeroki uśmiech, i szturmować bramy w nadziei, że
        > selekcjonerowi oko zbieleje. A taki selekcjoner to ważna szycha
        > przecież, bo w ciągu jednego wieczora poznaje tyle ludzi ile ja
        > przez cały rok (i zapewne bez kłopotu rozpoznaje wszystkich na
        > ulicy).

        ja chodząc ulicami "poznaję" dużo, dużo więcej osób :)
        > Trochę się przestraszyłam też, bo więcej takich miejsc oznacza
        > zalew podobnych do siebie ludźmi, bezkrytycznie ciągnących w
        > modne miejsce. Wśród moich znajomych nie do pomyślenia byłoby,
        > gdyby część towarzystwa mogła gdzieś wejść a inni nie, bo nie
        > sprawdzili się w teatrze jednego aktora Jakiegoś Daniela. jeśli
        > idziemy się bawić wszyscy, to albo wchodzimy wszyscy, albo nikt,
        > i nie poddajemy się tresurze i swoistej „fali”.

        to też rzuciło mi się w oczy, poza tym wydaje mi się, że w prawdziwych lokalach
        o charakterze zamkniętym, jeśli osoba zaufana, czyli członek danej grupy,
        bywalec stały, przyprowadzi gościa swego, ma on pełne prawo tam być jako ktoś
        wprowadzony przez "domownika"


        > Taką Aśkę kiedyś nazwano by furtianką albo odźwierną.

        podoba mi się określenie "wpuszczalska"

        > A ja lubię kiedy Moja Mężczyzna ubiera swoją starą koszulkę.
        > Od nadętych miejsc gdzie bawią się osoby z mediów i reklamy wolę
        > knajpki na Kazimierzu, bo mogę tam przyjść w stroju dowolnym i
        > niekoniecznie muszę mieć minę, jakbym pochłonęła dwadzieścia
        > pigułek prozacu.

        Kazik the best


        > Ble!
        >
        > Milena

        Też ble!

        acur
        • Gość: Mi Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc IP: *.acn.pl / 10.128.130.* 02.09.02, 22:31
          dla niepoinformowanych: klubowicz posiadajacy karte klubowa (nie wejsciowkowa)
          zawsze ma mozliwosc wprwadzenia swoich znajomych :)
      • Gość: trisss Joanna nasz "mentalny" ochroniarz :) IP: *.bas.roche.com 03.09.02, 19:32
        droga mileno,

        czy chciałabyś, żeby na imprezie u Ciebie w domu pojawili się ludzie, którzy
        kompletnie Ci nie odpowiadają? dobrze byś się bawiła? a może byś ich po prostu
        nie wpuściła?

        zapewniam Cię, że byś ich nie wpuściła, albo wyrzuciła po kilku chwilach.
        Byłabyś wtedy selekcjonerką. Ufff... straszne, prawda?

        Joanna zna klubowiczów, zna ich przyzwyczajenia, ulubione drinki, ludzi których
        tolerują. I dlatego ją lubimy (my- "klubowicze") i cenimy jej pracę.

        Tak samo jest z ochroną. Są dyskretni, niewidoczni, a równocześnie odwalają
        kawał dobrej roboty. Joanna jest naszym "mentalnym" ochroniarzem. Ona naprawdę
        potrafi dbać o prestiż klubu.

        Najlepszym przykładem jest to, że Piekarnia uznawana jest na całym świecie za
        jeden z najlepszych klubów w Europie.
        Dowód? Proszę:

        Hernan Cattaneo na www.residentadvisor.com "[...] The following night went to
        Poland to play in Warsaw, this was one of the best nights of the year. The club
        was kind of a terrace, not very big but packed with beautiful people. It was
        that good that I was meant to play for 3 hours and ended playing nearly 6!
        Can't wait to go back there to do another one. [...]"

        Jeszcze jeden? Proszę:

        Pete Haywood napisał wczoraj:
        "Busy packing the record bag with phat tunes for the Warsaw vibe!! Will be
        playing a mixture of dirty tribal beats, pounding tom toms, gating vocals and
        filtering maddness for the most up-for it beautiful people in Europe. I hope to
        see old and new faces in 'The Bakery' Piekarnia on Friday evening. I will be as
        good as you are, lets take it through the roof into the sky!!! : ) "


        I co moi drodzy? Aaaaaaa.........pewnie nic Wam te nazwiska nie mówią.
        Hmmm....

        Rozumiem dlaczego nie wpuszczają Was do Piekarni.
        Po prostu nie macie pojęcia o muzyce jaką tam grają :)

        I tym optymistycznym akcentem... :)))

        • soczewica Re: Joanna nasz 'mentalny' ochroniarz :) 04.09.02, 10:44

          Gość portalu: trisss napisał(a):
          > droga mileno,
          > czy chciałabyś, żeby na imprezie u Ciebie w domu pojawili się ludzie, którzy
          > kompletnie Ci nie odpowiadają? dobrze byś się bawiła? a może byś ich po
          prostu
          > nie wpuściła?

          hola, nie mówimy o imprezie w moim domu, ale o KLUBACH, IMPREZOWNIACH,
          MIEJSCACH DO ZABAWY. kluuuuu-bach, powtorz powolutku i nie stresuj się, że na
          początku nie wychodzi

          >
          > zapewniam Cię, że byś ich nie wpuściła, albo wyrzuciła po kilku chwilach.
          > Byłabyś wtedy selekcjonerką. Ufff... straszne, prawda?

          straszne. ale jakoś sobie poradzę.

          > Joanna zna klubowiczów, zna ich przyzwyczajenia, ulubione drinki, ludzi

          fenomenalna pamięć znaczy... ciekawe, jak ją trenuje (może w centrum u
          Wojakowskich, szanowni państwo, ogólne brawa dla fenomenalnej pamięci
          selekcjonerki)
          > Pete Haywood napisał wczoraj:
          [ciach]
          > I co moi drodzy? Aaaaaaa.........pewnie nic Wam te nazwiska nie mówią.
          > Hmmm....

          tak, nic nie mówią, ale od czego jest wyszukiwarka? szukam więc, i...

          "Jeden z ulubionych DJów housowych Brighton, także i w Polsce ma status
          gwiazdy. Jest rezydentem imprez Wild Fruit, a od niedawna Decoy uznanej przez
          DJ Magazine za jedną z 10 najlepszych imprez w Anglii. 6 maja Pete zagra back-
          to-back z samym Normanem Cookiem [vel Fat Boy Slim] na otwarciu wielkiego klubu
          Creation. "

          z SAMYM Fat Boyem? no no no. zaczynam z wrażenia gubić skarpetki.

          chyba się nie zrozumieliśmy.
          nie chodzi o to, czy słucham muzyki produkowanej przez pana Haywooda. chodzi o
          ton w jakim opisane jest przedziwne zjawisko selekcji: nikt nie ma wątpliwości
          kto tu rządzi (Aśka, dla jasności), różne s z k o ł y selekcjonerstwa (dają
          magistra? czy tylko licencjat?), selekcja bierze się z troski o kobiety
          (wzruszające, sama potrafię powiedzieć, że uprzejmie dziękuję za drinka, a
          jeśli typek jest nachalny to od czego są ochroniarze?)

          nie ma co zachłystywać się elitarnością (tak to odczytuję) i troskliwością Pani
          Selekcjonerki, która was doskonale zna i dba o Wasze upodobania. na drugi dzień
          na ulicy, w zwyczajnych ciuchach i bez obowiązkowego wyluzowania i uśmiechu
          raczej by was nie poznała. chyba, że cały czas posuwacie w najmodniejszych
          zestawach.

          ja sobie poradzę, i mogę się dobrze bawić bez elytarnego kłującego w oczy dor
          selekszynu (strefa22, alchemia, jemioła, tajemniczy ogród, uwaga - krakowskie
          miejsca). uczciwie mogę powiedzieć, że nie wiem, czy w strefie nie stoi jakiś
          selekcjoner. jeśli jest - to NAPRAWDĘ dyskretny. jeśli jest (śmiem wątpić), to
          po to, żeby ułatwiać życie klientom, a nie po to, do jasnej Anielki, żeby o nim
          pisano w prasie, i żeby napawał się tym ile może (każdy może, jak viagrę zażyje)

          > I tym optymistycznym akcentem... :)))

          tymże, tymże..

          milena
          • Gość: trisss Re: Joanna nasz 'mentalny' ochroniarz :) IP: *.bas.roche.com 04.09.02, 12:14
            odpowiedź ma:


            > hola, nie mówimy o imprezie w moim domu, ale o KLUBACH, IMPREZOWNIACH,
            > MIEJSCACH DO ZABAWY. kluuuuu-bach, powtorz powolutku i nie stresuj się, że na
            > początku nie wychodzi
            >

            hola: to jest PRYWATNY klub. nie kęsisz?
            > >
            > straszne. ale jakoś sobie poradzę.

            dobrze :)
            >
            > fenomenalna pamięć znaczy... ciekawe, jak ją trenuje (może w centrum u
            > Wojakowskich, szanowni państwo, ogólne brawa dla fenomenalnej pamięci
            > selekcjonerki)

            widujemy sie częściej niż myślisz, bo się po prostu lubimy.

            > z SAMYM Fat Boyem? no no no. zaczynam z wrażenia gubić skarpetki.

            uch! tylkop powiedz gdzie, zebym to miejsce omijala szerokim łukiem. pewnie są
            tak niemodne, że umrę na sam widok ;)
            >
            > chyba się nie zrozumieliśmy.
            > nie chodzi o to, czy słucham muzyki produkowanej przez pana Haywooda. chodzi
            o
            > ton w jakim opisane jest przedziwne zjawisko selekcji: nikt nie ma
            wątpliwości
            > kto tu rządzi (Aśka, dla jasności), różne s z k o ł y selekcjonerstwa (dają
            > magistra? czy tylko licencjat?), selekcja bierze się z troski o kobiety
            > (wzruszające, sama potrafię powiedzieć, że uprzejmie dziękuję za drinka, a
            > jeśli typek jest nachalny to od czego są ochroniarze?)

            i tu się z Tobą zgadzam
            >
            > nie ma co zachłystywać się elitarnością (tak to odczytuję) i troskliwością
            Pani
            >
            > Selekcjonerki, która was doskonale zna i dba o Wasze upodobania. na drugi
            dzień
            >
            > na ulicy, w zwyczajnych ciuchach i bez obowiązkowego wyluzowania i uśmiechu
            > raczej by was nie poznała. chyba, że cały czas posuwacie w najmodniejszych
            > zestawach.

            uwież mi, że nas naprawdę zna :) a ciuchy??? mam spódnicę sprzed 3 lat kupioną
            na bazarze- wszyscy się nią zachwycają.
            bo nie chodzi o to ZA ILE się ubierasz, ale JAK się ubierasz.

            >
            > ja sobie poradzę, i mogę się dobrze bawić bez elytarnego kłującego w oczy dor
            > selekszynu (strefa22, alchemia, jemioła, tajemniczy ogród, uwaga - krakowskie
            > miejsca). uczciwie mogę powiedzieć, że nie wiem, czy w strefie nie stoi jakiś
            > selekcjoner. jeśli jest - to NAPRAWDĘ dyskretny. jeśli jest (śmiem wątpić),
            to
            > po to, żeby ułatwiać życie klientom, a nie po to, do jasnej Anielki, żeby o
            nim
            >
            > pisano w prasie, i żeby napawał się tym ile może (każdy może, jak viagrę
            zażyje
            > )

            Asi też nie widać, bo od dawna na bramce nie stoi.


            pozdrawiam Cię Mileno i mam nadzieję, że wpadniesz kiedyś do Piekarni (nie bój
            się, na hasło "milena" wejdziesz :)
            zobaczysz dlaczego MUSI być ktoś taki jak Asia. (pomijając to, że Piex jest
            mała i trzeba robić odsiew, bo by się towarzystwo podusiło)

            wielki uśmiech na mojej twarzy obecnie gości, bez zbędnych ceregieli. tak po
            prostu. bo jestem pogodną osobą
            :)))))))))))))))))))))
            • Gość: Wojtek Re: Joanna nasz 'mentalny' ochroniarz :) IP: 194.237.142.* 04.09.02, 13:12
              Gość portalu: trisss napisał(a):

              > odpowiedź ma:
              > ...
              > hola: to jest PRYWATNY klub. nie kęsisz?
              Owszem prywatny i wlascieciel moze sobie wpuszczac kogo uzna za
              stosowne. Jak sie komus nie podobaja reguly przy wejsciu, to
              moze pojsc gdzie indziej. Wszystko pieknie, mam tylko jedno
              zastrzezenie: Nie wciskajmy kitu, jaka to selekcjoner(ka)
              wykonuje spolecznie odpowiedzialna funkcje i jaka
              odpowiedzialnosc dzwiga na barkach. Toz to sciema nad sciemami.
              Przeciez chodzi tylko o to, zeby w klubie pojawilo sie najwiecej
              ludzi z wypchanymi portfelami, ktorzy wyrzuca kilka stow na
              drinki.
              Nie wpuszczanie "dresow" itp. wynika po prostu ze wzgledow
              bezpieczenstwa, a wpuszczanie mlodych, wspanialych, modnych,
              atrakcyjnych, blyskotliwych, zyczliwych, dowcipnych, (zaraz sie
              porzygam od tego lukru), o pozytywnych wibracjach i niebanalnym
              usposobieniu ma tylko stworzyc pozytywne tlo /
              klimat / "kultowosc" dla wydawania kasy na drinki przez cala noc.
              Zastanowcie sie ludzie, nikt nie prowadzi klubu po to, zebyscie
              sie mogli dobrze bawic. Celem jest ZAROBIC, a wasza dobra zabawa
              jest tylko NARZEDZIEM (fakt, ze najwazniejszym). A caly bajer o
              dor-selekszynie i jego przydatnosci spolecznej to po prostu
              sciema, kreowanie mitow, ladowanie w proste umysly naiwnych
              przekonan o "elitarnosci" - patrz, wczesniejsza wzmianka o
              klimacie i "kultowosci".
              A tak przy okazji, wydawalo mi sie, ze ktos, kto wpuszcza lub
              nie do knajpy zwyczajowo zwany jest wykidajla. :-) Ciekawe, czy
              tytulowa Joanna bylaby taka dumna z pracy jako wykidajlo? :-)

              Pozdrawiam.
              Wojtek
            • soczewica Re: Joanna nasz 'mentalny' ochroniarz :) 04.09.02, 14:12
              Gość portalu: trisss napisał(a):

              > odpowiedź ma:
              > hola: to jest PRYWATNY klub. nie kęsisz?

              jak większość tych, do których uczęszczam. ale tam o selekcji nie słychać.

              > > nie chodzi o to, czy słucham muzyki produkowanej przez pana Haywooda. chod
              > zi
              > o
              > > ton w jakim opisane jest przedziwne zjawisko selekcji: nikt nie ma
              > wątpliwości
              > > kto tu rządzi (Aśka, dla jasności), różne s z k o ł y selekcjonerstwa (daj
              > ą
              > > magistra? czy tylko licencjat?), selekcja bierze się z troski o kobiety
              > > (wzruszające, sama potrafię powiedzieć, że uprzejmie dziękuję za drinka, a
              >
              > > jeśli typek jest nachalny to od czego są ochroniarze?)
              >
              > i tu się z Tobą zgadzam

              no to po co selekcjoner?
              > >
              > > nie ma co zachłystywać się elitarnością (tak to odczytuję) i troskliwością
              >
              > Pani
              > >
              > > Selekcjonerki, która was doskonale zna i dba o Wasze upodobania. na drugi
              > dzień
              > >
              > > na ulicy, w zwyczajnych ciuchach i bez obowiązkowego wyluzowania i uśmiech
              > u
              > > raczej by was nie poznała. chyba, że cały czas posuwacie w najmodniejszych
              >
              > > zestawach.
              >
              > uwież mi, że nas naprawdę zna :) a ciuchy??? mam spódnicę sprzed 3 lat
              kupioną

              wieŻę, wieŻę, niech ci już bENdzie.
              (właściwie, całkiem moRZliwe, że was zna wszystkich, skoro wejść mogą nieliczni)

              > na bazarze- wszyscy się nią zachwycają.
              > bo nie chodzi o to ZA ILE się ubierasz, ale JAK się ubierasz.
              >
              w tym przypadku na jedno wychodzi. moja stara flanelowa koszula ma stanowić
              o "być albo nie być w piekarni"?
              >
              > Asi też nie widać, bo od dawna na bramce nie stoi.

              nie spieramy się o Piekarnię, w każdym razie ja się nie spieram. zmierził mnie
              (i wszystkie moje flanele) TON, w jakim napisano o selekcji (Pani Selekcjonerce
              brakuje jeszce w dłoni ognistego miecza doprawdy)


              > pozdrawiam Cię Mileno i mam nadzieję, że wpadniesz kiedyś do Piekarni (nie
              bój
              > się, na hasło "milena" wejdziesz :)
              > zobaczysz dlaczego MUSI być ktoś taki jak Asia. (pomijając to, że Piex jest
              > mała i trzeba robić odsiew, bo by się towarzystwo podusiło)

              mam wątpliwości, czy by się podusiło...
              komentarz mojej przyjaciółki, krakowianki, bywajacej w Warszawie: stać ich na
              to, bo mają w mieście mało miejsc do zabawy, i ludzie wyjścia nie mają, muszą
              się płaszczyć. w stolicy Galicji - w samym obrębie Plant jest około 400 miejsc
              do zabawy. jak potraktują cię selekcjonerem, to hm, prędzej zbankrutują niż
              doczekają się pod drzwiami tłumku czekającego na wpuszczenie


              > wielki uśmiech na mojej twarzy obecnie gości, bez zbędnych ceregieli. tak po
              > prostu. bo jestem pogodną osobą
              > :)))))))))))))))))))))

              jestem pod wrażeniem, chociaż nie bardzo rozumiem, o co chodzi, pogodna osobo.
              też mi wesoło :))))))))))))))))))))))))
              < przymrużenie_oka_mode >
              ja ci przyjazdu do Krakowa nie polecam. wdepniesz do jakiegoś klubu, a potem
              gorzko zapłaczesz z żalu, że u was tak a nie inaczej
              < /przymrużenie_oka_mode >

              miłej zabawy w swojskiej, nieduszącej piekarni. dostanę może świeżą bułeczkę?

              milena
              • Gość: andy Re: Joanna nasz 'mentalny' ochroniarz :) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.09.02, 01:43
                soczewica napisała:

                > > mam wątpliwości, czy by się podusiło...
                > komentarz mojej przyjaciółki, krakowianki, bywajacej w Warszawie: stać ich na
                > to, bo mają w mieście mało miejsc do zabawy, i ludzie wyjścia nie mają, muszą
                > się płaszczyć.

                To troche dlugo tej Twojej kolezanki w Warszawie nie bylo skoro mowi ze malo
                miejsc do zabawy jest

                w stolicy Galicji - w samym obrębie Plant jest około 400 miejsc
                > do zabawy.

                I jakie gwiazdy tak goscily ze spytam??????????????????????????????

                jak potraktują cię selekcjonerem, to hm, prędzej zbankrutują niż
                > doczekają się pod drzwiami tłumku czekającego na wpuszczenie
                >
                >
                > milena

    • massta wydaje mi się że ten artykuł wprowadza duzo niepotrzeb 01.09.02, 16:24
      nego zamieszania. Kreuje nieprawdziwy wizerunek klubow i ludzi
      do nich uczeszczajacych. Nie wydaje mi sie zebym ubieral sie
      jakos wyjatkowo rewelacyjnie, jestem niski malo raczej
      (niestety) przystojny, studiuje (bynajmniej nie reklame) a nigdy
      nie mialem problemu z wejsciem do zadnego z warszawskich klubow.
      Odnosze wrazenie, ze (jak ktos juz wyzej napisal) krytyczne
      glosy oburzenia wynikaja wlasnie z tego ze ludzie je
      wypowadajacy nigdy nawet do rzadnego z wymienionych w artykule
      klubow nie probowali wejsc...
      A poza wszystkim innym jak zakladam klub, restauracje czy
      cokolwiek innego mam chyba prawo decydowac kto bedzie z tego
      korzystal..
      pozdrawiam
      • soczewica Re: wydaje mi się że ten artykuł wprowadza duzo n 02.09.02, 10:04
        massta napisał:
        [ciach]
        > A poza wszystkim innym jak zakladam klub, restauracje czy
        > cokolwiek innego mam chyba prawo decydowac kto bedzie z tego
        > korzystal..

        jest taka knajpka na ul. Rajskiej w krakowie, Kuriozum się nazywa. zacne
        miejsce, które jednakowoż mogłoby przyciągać ze względu na wystroj inną
        klientelę niż zakładali właściciele - wprawdzie nie gangsterow i plastiki,
        ale "mroczną" młodzież, z gatunku tych, co to dziesięć osób siedzi nad jednym
        browarem. poradzili sobie z tym: wywindowali cenę piwa, i nie ma kłopotu.

        a widział ktoś kiedyś plastika czy gangstera w Harrisie? Jemiole? Alchemii? a
        selekcjonera?
        pozdrawiam
        milena
    • Gość: igrazka Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 01.09.02, 18:28
      W Piekarni wprawdzie nie byłam, ale znajomy zachwalał mi swego
      czasu Utopię jako sympatyczne miejsce, gdzie można się dobrze
      bawić, zjeść i napić. Któregoś wieczora wybrałam się tam i
      weszłam bez problemu. Niestety nieopatrznie zostawiłam torebkę w
      samochodzie i gdy po pięciu minutach wróciłam już nie zostałam
      wpuszczona przez panów-selekcjonerów. Tłumaczyłam, że nie
      zamierzałam zmieniać lokalu i wyszłam tylko na chwilę -
      bezskutecznie. Były to same początki działalności Utopii i nie
      miałam pojęcia o istnieniu jakichkolwiek "selekcjonerów". Byłam
      wściekła - co innego, gdybym "ruszyła w miasto" i odwiedzała
      kolejne puby i kluby, ale ja się specjalnie tłukłam przez pół
      miasta do tej cholernej Utopii, bo ktoś mi ją polecił, a tu taka
      niespodzianka. Byłam wściekła, bo nie miałam pojęcia, że tak
      mogą mnie potraktować. Wiedziałam, że istnieją kluby,
      np. "Między Nami" gdzie się wymaga kart klubowicza, ale tu nie
      było żadnej informacji, nic!
      Reklamując swój lokal należy rzetelnie informować potencjalnych
      odwiedzających co do zasad panujących w lokalu. Nie mam ambicji
      uczęszczania do snobistycznych klubów, chcę tylko mieć pewność,
      że jeśli umówię się ze znajomymi w tzw. "fajnym" lokalu,
      rekomendowanym przez innych, to zostanę tam wpuszczona. Każdy ma
      prawo zaprowadzać swoje własne zasady i rządy w swoim prywatnym
      klubie, tylko niech to z góry zastrzeże, niech przed wejściem
      wisi info np. "klub prywatny, tylko dla posiadaczy kart
      klubowicza i osób, które spodobają się naszym selekcjonerom".
      Osoby, które znajdą się tam przypadkowo pójdą gdzie indziej, a
      te które chciały lokal "wypróbować", będą albo próbowały, albo
      na wstępie sobie odpuszczą cały ten cyrk.
      • Gość: Niech Re: Plastików nie wypuszczam w żadnych okolicznośc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.02, 19:05
        Dobrze, ze sa takie miejsca. Bo jak juz wyselekcjonowani sa w srodku, to spada
        prawdopodobienstwo, ze spotkam ich w miejscach, w ktorych ja sie bawie.
        Howgh
    • Gość: Drake Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.09.02, 20:15
      Dziecino,w generaliach to masz rację.Napisz przy okazji ,kto dał Ci dyplom?
      Popełniasz karygodne błędy ortograficzne .Magistrowi nie przystoi;(
      • Gość: jerzy Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc IP: *.pl 01.09.02, 20:35
        Kiedyś pracując za granicą w handlu nauczyłem sie NIE OCENIAĆ po
        wyglądzie - ale jeśli na celu jest dbanie o wspólną dobrą zabawę?
        Zastanawia mnie tylko, czy skoro mówimy sobie tylko cześć-cześć
        to faktycznie jest tak fajnie.
      • Gość: monika Re: Plastików nie wpuszczam w z˙adnych okolicznos´c IP: *.abo.wanadoo.fr 02.09.02, 14:11
        Selekcjonerzy pojawia sie wtedy, kiedy dobry klub przestaje byc
        dobrym klubem, a staje sie zaledwie klubem drogim i popularnym.
        Niestety, wtedy selekcja juz nie pomoze. Pa pa, piekarze...
    • Gość: zoluszka Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.02, 22:47
      selekcjoner, to brzmi dumnie! co za "cudowne" umiejetnosci
      posiada ten ktos, kto w ciagu kilku sekund jest w stanie wniknac
      i przesondowac "stan umyslu", jednoczesni zwracajac uwage, ze
      buty i spodnie juz niemodne pase! skoro jest to osoba obdarzona
      takimi ponadprzecietnymi umiejetnosciami proponuje, zeby
      zatruniac ja przy doborze stanowisk ministerialnych, tudziez
      innych stanowisk w firmach panstwowych i prywatnych, w dlaszej
      perspektywie moze czeka nas przymusowe wysiedlenie z polski?
    • Gość: trisss nie weszli? i dobrze!!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.02, 23:42
      weście sie zastanówcie o czym Wy piszecie???

      wczoraj wpuszczali wszystkich i co z tego wyszło???

      LIPA!!!!!!!

      jakieś pijane starsze nastolatki mówiły do mnie "spierdalaj", a
      najebani kolesie wywracali się na kolana i oblewali piwem. jak
      jest dobra selekcja- klub jest dobry.

      jak raz ktś nie wejdzie, to się zastanowi następnym razem
      dlaczego.

      pijaki FUJ!!!!!!
      • mamosz Re: nie weszli? i dobrze!!!!! 02.09.02, 00:17
        Przeczytałam ten artykuł i ucieszyłam sie bardzo,że za stara jestem żeby
        chodzić po klubach, ergo nie jestem narażona na eksperymenty psychologiczne
        wpuszczalskiej,niejakiej Aski.Cieszę się,że nie musze sie dowiadywac co to
        znaczy być "odpowiednio" ubranym i uczesanym.Współczuje Wam bardzo miłosnicy
        clubbingu,że nawet bawiac sie narażacie sie na takie stresy.A swoja droga cóz
        to jest za dziwne podejscie, miejsca w koncu egzystującego dzięki temu,że
        ludzie tam przychodzą.I ta zimna satysfakcja i pewność siebie panienki
        stwierdzajacej,że jednym słowem może komuś zepsuć plany na wieczór,może ta
        panna powinna sie zatrudnić jako kanar w MZA.A Gazeto czerwona kartka za
        lansowanie tak kretyńskiego snobizmu,nie po raz pierwszy zresztą
        • Gość: acur Re: nie weszli? i dobrze!!!!! IP: *.interkom.pl 02.09.02, 00:22
          mamosz napisała:

          > A Gazeto czerwona kartka za
          > lansowanie tak kretyńskiego snobizmu,nie po raz pierwszy zresztą


          jak czerwona, to wylot!!!
    • Gość: Witek pytanie do autora artykułu IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 02.09.02, 00:51
      tak mi sie cos wydaje, ze nasz szanowny autor (inteligent,
      redaktor GW, czlowiek - jak rozumiem - kulturalny, czlonek elity
      narodu etc.) tak jakby nie potepia a jedynie poddaje krytyce
      praktyke wyrzucania z klubow (wielkie mi co - zwykla tancbuda)
      osob niepelnosprawnych. Nie wiem - moze jestem niesprawiedliwy w
      mojej ocenie - w koncu to jedynie kwestia wyczucia jezykowego,
      ale cos mi sie wydaje, ze Wam szanowni redaktorzy juz odbilo -
      tacyscie elitarni - tyle, ze ja zawsze czytalem o tym jak to
      otwarci, tolerancyjni etc. jestescie. A moze to wszystko g....
      prawda!
    • Gość: Boeing 747 BOJKOT IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 02.09.02, 00:54
      Nie wiem jak Wy ale ja (4 razy wpuszczony, raz zawrocony - bo
      widac nie bylem wtedy "cool") - NIGDY tam juz nie pojde!!! Niech
      zbankrutuja!
      • Gość: na pohybel Re: BOJKOT IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 02.09.02, 01:24
        Skoro sa tacy cool i tacy wolni to niech ich ten ich Bog - wolny rynek bolesnie
        kopnie w d... - niech ZBANKRUTUJA. Kto tam chodzi od dzis jest miernym snobkiem
        w zlym guscie!!!

        Gość portalu: Boeing 747 napisał(a):

        > Nie wiem jak Wy ale ja (4 razy wpuszczony, raz zawrocony - bo
        > widac nie bylem wtedy "cool") - NIGDY tam juz nie pojde!!! Niech
        > zbankrutuja!
      • Gość: trisss Re: BOJKOT IP: *.pal.roche.com 02.09.02, 18:10
        a ić ćfoku!!

        i tak nie zbankrutują! właśnie dzięki takim snobom jak ja!!

        :)

        kiedyś tesz mnie nie wpuszczali do klubów.

        hłe hłe....
        • Gość: Mi Re: BOJKOT IP: *.acn.pl / 10.128.130.* 02.09.02, 22:36
          :DDD
        • Gość: ssoo Re: BOJKOT IP: *.michalowice.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 23:05
          Taa, pewnie, że nie zbankrutują...dzięki wam oczywiście...
          Ale nie dzięki mnie. Jeśli o mnie chodzi, to kłade na to lachę. Pierdolę. Razem
          z ta waszą aśką i innymi "selekcjonerami" możecie sobie wcisnąć po zaschłym
          gównie w swoje zasyfiałe dupska.
      • Gość: LeM Re: BOJKOT IP: *.mok.waw.pl / 192.168.0.* 03.09.02, 22:55
        Gość portalu: Boeing 747 napisał(a):

        > Nie wiem jak Wy ale ja (4 razy wpuszczony, raz zawrocony - bo
        > widac nie bylem wtedy "cool") - NIGDY tam juz nie pojde!!! Niech
        > zbankrutuja!
        I dzięki Bogu, bo nie miałbym gdzie chodzic w tym zdominowanym przez
        prymitywny desant zarobkowy miescie...
    • Gość: Bentley Podjechalem Bentleyem to mnie wpuscili IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 02.09.02, 01:01
      Pracuje w firmie naftowej - w piatek ca. 2 miesiace temu
      pojechalem do Piekarnii zobaczyc jak tam jest - nastepnego dnia
      mielismy zabrac naszego kontrahenta na jakas impreze - no i nie
      wpuszczono mnie. Ale jak nastepnego dnia podjechalem z moim
      szefem i naszym klientem Bentleyem szefa (z kierowca)( auto za
      ca. 250.000 USD) to juz bylo OK - a mozecie mi uwierzyc, ze moj
      szef jest raczej malo imprezowy a ow klient chcial tylko wyrwac
      panienke - wiec nie p... mi o jakies selekcji!!! Chcecie sie
      kur... - OK ale nie dorabiajcie do tego jakies zalosnej
      ideologii!!! A GW to juz chyba nie ma czego drukowac.
      • Gość: Mi Re: Podjechalem Bentleyem to mnie wpuscili IP: *.acn.pl / 10.128.130.* 02.09.02, 22:38
        oooo widze kolega sie uniusl ;) co za slownictwo ? wstyd ;)
      • Gość: KiziaMizia Re: Podjechalem Bentleyem to mnie wpuscili IP: *.mok.waw.pl / 192.168.0.* 03.09.02, 21:01
        Gość portalu: Bentley napisał(a):

        > Pracuje w firmie naftowej - w piatek ca. 2 miesiace temu
        > pojechalem do Piekarnii zobaczyc jak tam jest - nastepnego dnia
        > mielismy zabrac naszego kontrahenta na jakas impreze - no i nie
        > wpuszczono mnie. Ale jak nastepnego dnia podjechalem z moim
        > szefem i naszym klientem Bentleyem szefa (z kierowca)( auto za
        > ca. 250.000 USD) to juz bylo OK - a mozecie mi uwierzyc, ze moj
        > szef jest raczej malo imprezowy a ow klient chcial tylko wyrwac
        > panienke - wiec nie p... mi o jakies selekcji!!! Chcecie sie
        > kur... - OK ale nie dorabiajcie do tego jakies zalosnej
        > ideologii!!! A GW to juz chyba nie ma czego drukowac.

        Miałas duzo szczescia ze nikt tego Bentleya nie zauwazył. Inaczej by cie
        zawrócono na 100%
        Swoją drogą i tak nie wierze ze tam weszłas.
        • Gość: Bentley Re: Podjechalem Bentleyem to mnie wpuscili IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 05.09.02, 14:09
          Gość portalu: KiziaMizia napisał(a):

          > Gość portalu: Bentley napisał(a):
          >
          > > Pracuje w firmie naftowej - w piatek ca. 2 miesiace temu
          > > pojechalem do Piekarnii zobaczyc jak tam jest - nastepnego dnia
          > > mielismy zabrac naszego kontrahenta na jakas impreze - no i nie
          > > wpuszczono mnie. Ale jak nastepnego dnia podjechalem z moim
          > > szefem i naszym klientem Bentleyem szefa (z kierowca)( auto za
          > > ca. 250.000 USD) to juz bylo OK - a mozecie mi uwierzyc, ze moj
          > > szef jest raczej malo imprezowy a ow klient chcial tylko wyrwac
          > > panienke - wiec nie p... mi o jakies selekcji!!! Chcecie sie
          > > kur... - OK ale nie dorabiajcie do tego jakies zalosnej
          > > ideologii!!! A GW to juz chyba nie ma czego drukowac.
          >
          > Miałas duzo szczescia ze nikt tego Bentleya nie zauwazył. Inaczej by cie
          > zawrócono na 100%
          > Swoją drogą i tak nie wierze ze tam weszłas.

          wiesz co kochanie - wlasnie dlatego, ze za pierwszym razem tam nie wszedlem
          postanowilismy tam pojechac
      • Gość: trisss Re: Podjechalem Bentleyem to mnie wpuscili IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.02, 22:03
        hmmmm..... jakby Cie nie wpuścili za pierwszym razm, tobyś z klientem tam nie
        poszedł/poszła, bo to by mogła być totalna porażka dla firmy

        :))))
        • Gość: Bentley Re: Podjechalem Bentleyem to mnie wpuscili IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 05.09.02, 14:10
          Gość portalu: trisss napisał(a):

          > hmmmm..... jakby Cie nie wpuścili za pierwszym razm, tobyś z klientem tam nie
          > poszedł/poszła, bo to by mogła być totalna porażka dla firmy
          >
          > :))))


          wiesz co kochanie - wlasnie dlatego, ze za pierwszym razem tam nie wszedlem
          postanowilismy tam pojechac
    • Gość: Geox Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.09.02, 05:35
      Niestety uważam, że w Warszawie sztuczna selekcja jest
      konieczna. To miasto skrajnych kontrastów. Obok "bohemy" i
      świata "reklamowo-artystycznego" bądź typowych cool-
      clubbingowców mieszka tam nieprzebrana masa żulo-dresiarzy i
      plastko-półgłówków oraz innych mętów społecznych z
      tzw. "nizin". Dobrze, że mieszkam we Wrocławiu ... a tu
      clubbing rozkwita i można zmieniać cluby kilka razy w ciągu nocy
      (są blisko siebie a Wa-wie odległości jak Moskwie albo Pekinie.
      NO I WE WROCKU WYSTARCZA NATURALNA SELEKCJA !!! KTO NIE PASUJE
      SAM SIĘ WYKRUSZY BO RESZTA GO PO PROSTU OLEJE...
      • Gość: Paweł Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc IP: *.plaszew.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 10:23
        Witam
        Nie no ludzie, w jakim kraju my żyjemy!!! Zeby wejsc do lokalu trzeba wpasc
        w oko "selekcjonrce"....tfu, co to za paskudne słowo.Dla mnie taka selekcja
        jest kompletnym brakim szacunku dla innych i uwłacza mojej godności, Ale widać
        snobów nie brakuje, i jak sie chca dowartościować to kupują łacha za kilkaset
        złotych i po przejści TESTU u kobietki udjącej psychologa lądują w gronie
        takich samych snobów. I ten zachwyt -NOWY ZAWÓD-SELEKCJONERKA!!!
        Mam propozycję póścia dalej. Selekcjonerki...(tfu), nalezy ustawic np.
        w sklepach, byle łachudra nie wejdzie.
        Gazeto, gazeto!!! Czy ten teskt był "na poważnie" czy to pastisz inteligentnie
        komentujący nasze małpowanie zachodu ?? Mam nadzieje że to drugie

        Pozdr.
        • kasiulek Re: Plastików nie wpuszczam w żadnych okolicznośc 02.09.02, 11:59
          No wlasnie, ciekawe, czy ten artykul byl na powaznie...

          Swego czasu bywalam w Piekarni bardzo czesto, prawie w kazdy weekend i nie
          zdarzylo sie nigdy, zebym nie zostala wpuszczona (aha, swietnie sprawdzalo sie
          udawanie zagraniczniakow - kiedy panstwo na bramce slyszalo angielski, to
          wpuszczalo od razu i bez pytan:))))))))))))). I co prawda nie bylam w Piekarni
          juz dobre poltora roku, ale nie sadze, zeby az tak sie zmienilo! No chyba, ze
          tak...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka