sannab
06.12.01, 16:14
Mam obecnie 44 lata. Wyszlam za maz z wielkiej milosci i wydawolo mi sie ze z
wzajemnoscia. Koniec studiow, praca, dziecko i przeprowadzka do rodzinnego
miasta meza. I tu bum, rozczarowanie. Maz sie calkowicie zmienil nie do
poznania. Odsunal sie ode mnie calkowicie, poswiecajac czas swojej mamie i
pracy. Moje proby zwrocenia na siebie uwagi, ze jestem, ze zyje i ze
funkcjonuje spelzly na niczym. Poczatkowo nie zwwracalam, az na to takiej
uwagi, bo: praca, dom, dziecko. Zaczelam miec problemy zdrowotne. Ze strony
meza nadal male zainteresowanie. Liczyla sie tylko praca i mama (tesciowa). I
tak minelo 20 lat pozycia malzenskiego z miloscia z mojej strony z brakiem jej
z meza strony. Wychowalam syna, a gdy on skonczyl 15 lat (obecnie ma 19), nagle
wzroslo zaintersowanie meza wlasnie synem. Moja milosc do meza wygasla. Teraz
jestem sama i nie sama. I chyba dojrzalam do tego, aby zmienic swoje zycie,
znalezc milego czlowieka, za ktorym bym tesknila, gdy wyjdzie do pracy, do
ktorego chetnie bym sie przytulila, potrzymala za reke, poogladala wspolnie
telewizje, opowiedziala o wrazeniach ostatnio przeczytanej ksiazki. Brakuje mi
jak kazdej kobiecie w tym wieku ciepla, tolerancji, zrozumienia, akceptacji.
troski.