Dodaj do ulubionych

Podjęłam zyciową decyzję.

11.06.08, 17:27
Odchodzę od męża,. Małżeństwem byliśmy pół roku, w związku prawie 3.
Trudna decyzja, ale dla mnie najlepsza.
Obserwuj wątek
    • iberia.pl cool, good luck, n/t 11.06.08, 17:34

    • czarna.myszka Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 17:55
      ja bylam 5,5 roku z mezczyzna, bez slubu ale bylismy praktycznie jak
      małzenstwo. Tez zakonczylam zwiazek 3 tyg. temu . Ciezko mi z tym i
      dlugo sie borykalam z podjeciem decyzji ale wydarzylo sie cos co mi
      pomoglo. Mam nadzieje ze nie bede zalowac i ze nie przegapie tego
      jedynego. A TY masz jakies watpliwosci?
      • moniakos1 Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 18:13
        my po ślubie 5 lat ale z tego 3 lata męża nie ma w kraju, przylatuje
        3 razy w roku, on myśli że jest ok tzn nie domyśla sie ze ja chce
        odejść, jak tylko będę mogła wezmę rozwód, przyznam że wiem jak się
        czujesz bo trzeba dojrzeć do tej decyzji. Ja dopiero po 2 latach
        dojrzałam i wiem że będzie cięzko
        • czarna.myszka Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 18:16
          teraz po czasie widze ze rowniez musilalam dojrzec do tego by
          odejsc, by sie sprzeciwic. wczesniej wszyscy mi to mowili ale ja
          slepo wierzylam ze bedzie lepiej ze juz tak dlugo jestesmy raezm i
          nie moge tego zrobic... wystarczyla 1 powazna sytuacja ktora
          przekreslila wszytsko. Myslalam ze moge zniesc wszystko- i duzo
          znioslam ale jak widac kazda milosc ma swoje granice...
          • niesforna.blondynka Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 18:22
            Ja rozstań+ rozwód przezyłam wiele, więc jestem zaprawiona w bojach;)
            Proza zycia- spotkałam kogoś znacznie ciekawszego.
            • lilikitka Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 18:26
              pol roku i juz odchodzisz szybko.to poco wychodzilas za maz.
              • niesforna.blondynka Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 18:33
                Wróżką jesteś, przewidzisz w zyciu wszystko ? Bo ja takich zdolności
                nie posiadam, skąd mogłam wiedzieć, że los postawi na mojej drodze
                kogoś innego ?
                • vabe Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 18:35
                  znając cie z roznych forow,to wcale sie nie dziwie
                • laska.waniliowa Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 18:37
                  niesforna.blondynka napisała:

                  > Wróżką jesteś, przewidzisz w zyciu wszystko ? Bo ja takich zdolności
                  > nie posiadam, skąd mogłam wiedzieć, że los postawi na mojej drodze
                  > kogoś innego ?

                  może zatem należałoby dodać do przysięgi "...chyba że spotkam ciekawszego"
                  a palce miałaś chociaż skrzyżowane?
                  • rose-ana Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 19:28
                    Rozumiem, że po ślubie będąc, nawet jeśli spotkamy na swojej drodze kogoś w kim
                    się zakochamy i kto będzie dla nas odpowiedniejszym pod każdym względem
                    partnerem, to powinnyśmy tkwić przy mężu bo za niego wyszłyśmy?

                    Znałam kolesia, który 3 miesiące po ślubie poznał tę jedyną - zdarza się. Został
                    z żoną bo brak odwagi i kredyty. Nie jest zbyt szczęśliwy.
                    • kitek_maly Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 19:35

                      > Znałam kolesia, który 3 miesiące po ślubie poznał tę jedyną -
                      zdarza się. Zosta
                      > ł
                      > z żoną bo brak odwagi i kredyty. Nie jest zbyt szczęśliwy.

                      To skąd wiadomo, że ona jest tą jedyną? To chyba można stwierdzić
                      dopiero po latach wspólnego życia.

                      Żona pewnie też najpierw była tą jedyną...
                      • niesforna.blondynka Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 19:37
                        Niekoniecznie, czasem uczucie wybucha natychmiast.
                        • lilikitka Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 19:54
                          ale moze byc tak jak szybko wybuchlo tak szybko zgaslo.
                          • widokzmarsa Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 20:56
                            niektórzy moi znajomych mają takie "jedyne" co dwa lata od 15 lat. ALe nauczyli
                            się że to tylko rodzaj swędzenia a te najlepsze po 10 latach wyglądają tak jak
                            inne lub gorzej
                      • rose-ana Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 19:38
                        Sformułowanie ta jedyna było z przymrużeniem oka. Po prostu poznał dziewczynę w
                        której zakochał sie na zabój, wiele dla niej ryzykował i był gotów wiele dla
                        niej zrobić. Nigdy wcześniej nie był w takim stanie. Oczywiście - mogło to być
                        tylko bardzo mocne zauroczenie. Tak jak mogła to być właśnie "ta miłość", a z
                        zona tylko związek zakończony ślubem.
                        • kitek_maly Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 19:41

                          Tak jak mogła to być właśnie "ta miłość", a z
                          > zona tylko związek zakończony ślubem.

                          Tak, mogłaby być miłość, ale póki to był zakazany owoc (i takim
                          pozostał) to był to czynnik jeszcze bardziej podgrzewający to
                          uczucie. Facet tchórz a żonie współczuję.
                          • rose-ana Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 19:44
                            A ja nie. Uważam, że wszystko w życiu jest możliwe, a meczenie sie ze sobą tylko
                            dlatego, ze jest sie po ślubie jest bez sensu. Mamy jedno życie, powinniśmy
                            czerpać z niego ile jesteśmy w stanie i nie marnować życiowych szans.
                            • kitek_maly Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 19:45

                              Więc dlatego uważam, że facet jest tchórzem, skoro został z żoną.
                              I dlatego też żonie współczuję.
                              • rose-ana Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 19:52
                                No tak, tchórzem jest. Chociaż czasami mówi sie o kimś takim, że kieruje sie
                                rozsądkiem a nie uczuciami.
                            • niesforna.blondynka Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 19:48
                              rose-ana napisała:

                              > A ja nie. Uważam, że wszystko w życiu jest możliwe, a meczenie sie
                              ze sobą tylk
                              > o
                              > dlatego, ze jest sie po ślubie jest bez sensu. Mamy jedno życie,
                              powinniśmy
                              > czerpać z niego ile jesteśmy w stanie i nie marnować życiowych
                              szans.

                              O ładnie powiedziane. Ja się męczyć nie lubię, zatem się rozwodzę.
                              Wolę zyć z kim innym.
                            • youruichi Re: Podjęłam zyciową decyzję. 17.06.08, 17:32
                              to po co brać ślub?
                              czy to do niczego nie zobwiązuje?
                    • laska.waniliowa Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 20:12
                      rose-ana napisała:

                      > Rozumiem, że po ślubie będąc, nawet jeśli spotkamy na swojej drodze kogoś w kim
                      > się zakochamy i kto będzie dla nas odpowiedniejszym pod każdym względem
                      > partnerem, to powinnyśmy tkwić przy mężu bo za niego wyszłyśmy?

                      nie, po prostu trzeba przemyśleć decyzję o ślubie żeby zminimalizować ryzyko
                      pomyłki. jeśli ktoś po 3 miesiącach od złożenia przysięgi stwierdza że jednak
                      nie kocha, to nie ma szans żeby decyzja była przemyślana. kiedy ktoś jest w 100%
                      szczęśliwy to nie zakochuje się nagle (bo pół roku to jest nagle) w kimś innym,
                      a jeśli nie ma tych 100% pewności to nie powinno się brać ślubu.
                      ale to tylko teoria, ludzie popełniają błędy.. i faktycznie wtedy lepiej
                      przyznać się do nich, zamiast żyć w kłamstwie, jednak takie wyjście to tylko
                      mniejsze zło
                • prom_do_szwecji Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 18:39
                  a potem następnego i następnego...to normalne, ze spotyka sie nowych
                  ludzi, którzy wydają sie ciekawsi niż stary maż, co rzuca skarpety
                  tam, gdzie stoi. Jak długo znasz tego "ciekawszego"? Przeciez nie
                  tyle, co męża. Nie boisz sie, ze jest to zbyt pochopna decyzja?
                  • kitek_maly Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 18:54

                    > a potem następnego i następnego...to normalne, ze spotyka sie
                    nowych
                    > ludzi, którzy wydają sie ciekawsi niż stary maż, co rzuca skarpety
                    > tam, gdzie stoi.

                    Dobrze powiedziane. A z takim podjeściem (skąd miałam wiedzieć, że
                    spotkam kogoś innego), to po co za mąż wychodzić w ogóle?
                    • dziadek_54 Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 18:59
                      Jak to po co ?
                      Po to zeby miec mozliwosc podejmowac zyciowe decyzje.
                      Mnie to wydaje sie oczywiste. :))
                      • kitek_maly Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 19:13

                        > Po to zeby miec mozliwosc podejmowac zyciowe decyzje.

                        A to nie wystarczy bez tej całej szopki zwanej ślubem?
                        Potem tylko same problemy papierkowe z tym są.
                      • niesforna.blondynka Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 19:29
                        dziadek_54 napisał:

                        > Jak to po co ?
                        > Po to zeby miec mozliwosc podejmowac zyciowe decyzje.
                        > Mnie to wydaje sie oczywiste. :))

                        Słusznie prawisz Dziadek. Decyzje zyciowe to moja specjalność.
                  • niesforna.blondynka Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 19:28
                    prom_do_szwecji napisała:

                    > a potem następnego i następnego...to normalne, ze spotyka sie
                    nowych
                    > ludzi, którzy wydają sie ciekawsi niż stary maż, co rzuca skarpety
                    > tam, gdzie stoi. Jak długo znasz tego "ciekawszego"? Przeciez nie
                    > tyle, co męża. Nie boisz sie, ze jest to zbyt pochopna decyzja?

                    A tu ciekawostka, znacznie dłużej niz męża bo we wrzesniu będzie 21
                    lat. Dawny kolega szkolny.
                    • portobello_belle Re: Podjęłam zyciową decyzję. 12.06.08, 13:42
                      niesforna.blondynka napisała:
                      > A tu ciekawostka, znacznie dłużej niz męża bo we wrzesniu będzie
                      21
                      > lat. Dawny kolega szkolny.

                      Poznalas go 21 lat temu, ale w rzeczywistosci znasz go najwyzej
                      kilka lat ( zakladajac, ze nie utrzymywaliscie specjalnie kontaktow
                      po skonczeniu szkoly), a nie 21 lat.

                      Wkurza mnie, jak ktos mowi: "Ja znam dluzej od Ciebie", podczas gdy
                      ja poznal pare lat temu i widzial sie z nia od tamtej pory
                      kilkanascie razy, a ze mna od dwoch lat mieszka.

                      Takze zsumuj sobie ile godzin spedzilas z mezem a ile z kolega ze
                      szkoly, wtedy Ci wyjdzie kogo tak naprawde znasz dluzej.
                      • niesforna.blondynka Re: Podjęłam zyciową decyzję. 12.06.08, 13:54
                        portobello_belle napisała:
                        >
                        > Poznalas go 21 lat temu, ale w rzeczywistosci znasz go najwyzej
                        > kilka lat ( zakladajac, ze nie utrzymywaliscie specjalnie
                        kontaktow
                        > po skonczeniu szkoly), a nie 21 lat.
                        >
                        > Wkurza mnie, jak ktos mowi: "Ja znam dluzej od Ciebie", podczas
                        gdy
                        > ja poznal pare lat temu i widzial sie z nia od tamtej pory
                        > kilkanascie razy, a ze mna od dwoch lat mieszka.
                        >
                        > Takze zsumuj sobie ile godzin spedzilas z mezem a ile z kolega ze
                        > szkoly, wtedy Ci wyjdzie kogo tak naprawde znasz dluzej.

                        A co to ma do rzeczy ? Z mężem spędzałam bardzo mało czasu,
                        praktycznie prowadziliśmy osobne zycia. Pomijam, że całe dnie
                        spędzał w pracy, a po pracy wszystko było ważniejsze ode mnie. Nie
                        chcę tak zyć. Czeka mnie co prawda batalia sądowa, ale nie takie
                        rzeczy się przechodziło w zyciu.
          • cocakoala Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 18:33
            Do czarnej.myszki:
            Wow, jakbym o sobie czytała- wszystko się zgadza, nawet te nieszczęsne
            zmarnowane 5,5 roku :)
            Pozdrawiam zatem serdecznie.
    • soulshunter Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 18:53
      a ile zer po kropce dostaniesz na otarcie lez?
    • kora3 Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 20:02
      lepiej jest odejsc niż kogoś oszukiwac - tak myśle.
      A co do nowegoz wiazku - czas [pokaze
      • niesforna.blondynka Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 20:31
        Specjalistą od oszukiwania byl mój mąż. W końcu dostał to na co
        długo pracował.
        • zoofka Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 20:51
          z jednej strony pochopna decyzja, a z drugiej... podziwiam za odwagę. Kurcze! po
          raz pierwszy w życiu nie mam zdania, które mogę w spokoju wygłosić. Nie będę Cię
          oceniała. Coś mi w Twoim podejsciu nie pasi, ale życzę Tobie szczęścia mimo tego.
        • sundry Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 20:51
          Skoro był oszustem,to czemu za niego wyszłaś?
          • niesforna.blondynka Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 20:56
            Tak wyszło. W zyciu trzeba miec odwagę, aby zmieniać je na lepsze.
            Gdybym jej nie miała, tkwiłabym zapewne do tej pory w I studenckim
            małżeństwie, jako niezrealizowana zawodowo, niespełniona kobieta.
            • prom_do_szwecji Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 21:01
              ile masz lat - jeśli można zapytać? Jesli dobrze zrozumiałam to
              będzie to twój drugi rozwód a ty podchodzisz do tego z tak ogromną
              niefrasobliwością. Rozwodu nie przeżyłam, ale wydaje mi sie to
              strasznym doswiadczeniem. Między innymi ze strachu przed rozwodem i
              ze strachu przed poważnymi decyzjami jakoś do ślubu mi sie nie
              spieszy
              • niesforna.blondynka Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 21:14
                Ale jaką niefrasobliwością ? Mam drzeć szaty i rozpaczać, sądy są
                dla ludzi po to je wymyślono.Wolę żyć z kimś innym, kimś bardziej
                fascynującym niż mój mąż. Czasem do prawdziwego uczucia dochodzi się
                okreżną drogą, nie trafia się za pierwszym razem na " tego". Teraz z
                moim obecnym przyjacielem smiejemy się, że zmarnowaliśmy 20 lat na
                inne związki:)
                • prom_do_szwecji Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 21:47
                  sądy wymyślono akurat po coś innego ;)
              • kora3 Promie ... 11.06.08, 21:52
                prom_do_szwecji napisała:

                > ile masz lat - jeśli można zapytać? Jesli dobrze zrozumiałam to
                > będzie to twój drugi rozwód a ty podchodzisz do tego z tak ogromną
                > niefrasobliwością.

                Wiesz Promie, myslę sobie, ze podchodzi po prostu rzeczowo. Od
                pierwszego rozwodu pewnie upłynęlo już trochę, Blondynka ma do tego
                słusznei zresztą dystans.
                Po co być z kimś skoro jest źle?


                Rozwodu nie przeżyłam, ale wydaje mi sie to
                > strasznym doswiadczeniem.

                Ja przeżyłąm i powiem Ci, ze to zależy :) Rozwód to tak naprawde nie
                koniec zwiazku, tylko usankcjonowanie tego końca. Koniec nastapil
                juz wczesniej i sporo zależy od okolicznosci w jakich to sie stało,
                podejscia do sprawy obu stron i ...uczuć. Jeśli jedna ze stron jest
                jescze silnie zaangazowana emocjonalnie a do rozpau zwiazku doszło w
                jakiś dramatycznych okolicznosciach - to pewnie musi boleć, tak jak
                każde inne zakońzcenie zwiazku niefomalnego w takiej konfiguracji.
                ale jesli masz dosc współmałżonka, nie mieszkasz z nim juz jakis
                czas i szczeslliwa jesteś z powodu takiego stanu rzeczy to rozwód
                jest zwyczajną formalnoscią, nic strasznego. Mowię z doswiadcznia:)
                • prom_do_szwecji Re: Promie ... 11.06.08, 21:57
                  może dla faceta, którego żona porzuca po pół roku będzie to straszne
                  doświadczenie.
                  A rzeczowe podejscie to rozwodu po pół roku nie miesci mi sie w
                  głowie. Tak w sześć miesięcy z wielkiej miłości moze zrobić sie tak
                  bardzo wystygły popiół?
                  • kora3 Re: Promie ... 11.06.08, 22:13
                    prom_do_szwecji napisała:

                    > może dla faceta, którego żona porzuca po pół roku będzie to
                    straszne
                    > doświadczenie.

                    No moze, ale z drugiej strony : czy warto zyć z kimś oszukując go,
                    nie chcac z nim być tyklko dlatego, ze sprawe przeciagnąć o rok?
                    iesz to jest tak: jak się pojawia taka decyzja na ogól od pewnego
                    zcasu już coś się nie klei w zwiazku, weic pewnie się i nie sklei.
                    Gdyby chciała jednak być z tym gosciem zdecydowałaby się na romas, a
                    nie odchodzenie ..

                    > A rzeczowe podejscie to rozwodu po pół roku nie miesci mi sie w
                    > głowie. Tak w sześć miesięcy z wielkiej miłości moze zrobić sie
                    tak
                    > bardzo wystygły popiół?

                    Wiesz, sluby ludzie biorą nie tylko z wielkiej młosci, a co się moze
                    wydarzyć w ciągu pół roku, trudno przewidzieć...
                    • prom_do_szwecji Re: Promie ... 11.06.08, 22:39

                      >
                      > Wiesz, sluby ludzie biorą nie tylko z wielkiej młosci, a co się
                      moze
                      > wydarzyć w ciągu pół roku, trudno przewidzieć...

                      dlatego chyba lepiej nie brać wcale albo sto razy się zastanowić
                      zanim sie wezmie ślub a nie robic człowiekowi takiej przewałki w
                      życiu. I nie pisze a propos autorki wątku, tylko ogólnie
                      >
                      • kora3 Re: Promie ... 12.06.08, 15:31
                        prom_do_szwecji napisała:
                        >
                        > dlatego chyba lepiej nie brać wcale albo sto razy się zastanowić
                        > zanim sie wezmie ślub a nie robic człowiekowi takiej przewałki w
                        > życiu. I nie pisze a propos autorki wątku, tylko ogólnie
                        > >
                        Ano pewnie lepiej się zastanowić - jasne, tylko zycia nie
                        pzrewidzisz - moi znajomi byli dobraną parą pzrez prawie 7 lat, był
                        ślub, weselisko, a rozstanie po 8 miechach. Gośc na zabój zakocha
                        się w jakiejś pannie, swojej żonie wyznał szczezre, ze ożenil się z
                        nią, bo długo byli parą, tak wyszło, po prostu, a tearz kocha inną.
                        Pytanie, zcy chciałabyś, zeby ktoś kto kocha inna osobę był z Tobą,
                        bo się wczesniej nie zastanowił? ASlbo po to, zeby pzrewałki Ci nie
                        robic?
                        Jesli ktos kogos kocha - rozstanie jest cieżkie, zcy jest się po
                        slubach, czy nie. Sązdisz, ze lepiej, zeby oszukiwała?
        • kora3 Re: Podjęłam zyciową decyzję. 11.06.08, 21:45
          niesforna.blondynka napisała:

          > Specjalistą od oszukiwania byl mój mąż. W końcu dostał to na co
          > długo pracował.



          ale ja nie oceniam - xle mnie zrozumiałas - powiedzialam ogolnie, ze
          lepiej odejsc, niż żyć z kimś w kłamstwie... tylko tyle
          • clarenaclarena Re: Podjęłam zyciową decyzję. 12.06.08, 11:50
            Z wielką łatwością zmieniasz mężczyzn! Mąż się znudził- to bye,bye
            następny pan. A gdy następny pan się znudzi ?
            • kora3 RTo do mnie???? 12.06.08, 15:36
              clarenaclarena napisała:

              > Z wielką łatwością zmieniasz mężczyzn! Mąż się znudził- to bye,bye
              > następny pan. A gdy następny pan się znudzi ?


              bo nie przypominam sobie, zebym sie zweizrała Tobie:)

              Takiego meza, jak ja miałam, nie umiałabys sobie nawet w najgorszych
              snach "wymarzyć" kobieto - i nie pijak i nie dziwkarz, ale za to
              świr. Byłam z nim 4 lata i żałuje, ze tak długo. Gdybym była wówczas
              mądrzejsza podjjełabym decyzje jak blondynka, po pół roku, bo szkoda
              życia. Teraz to wiem.
              Popwodem naszego rozstania nie był inny pan, choć rzeczywiscie
              pojawil się takowy dosc predko po rozstaniou z mezem :) Bylo dobrze,
              ale okazało sie, ze monogamia to nie jest jego mocna strona - Ty
              moze bys tkwiła w takim "zwiazku", a ja - nie. Jasne, pojawił się
              inny pan - popatrz niektóre kobiety juz tak maja, ze się pojawia
              ktoś:) moze dlatego, ze tak kurczowo się nie trzynmaja wariatów,
              skapcow, brudasów i zdradzających - trzebna mieć jakas godnosc :
    • menk.a Re: Podjęłam zyciową decyzję. 12.06.08, 11:54
      Znacznie łatwiej odejść do kogoś, niż dlatego że jest źle, prawda?;)
    • clarenaclarena Re: Podjęłam zyciową decyzję. 17.06.08, 17:40
      Porzucony mąż się mści ? Bez klasy.
      • kachelbuch Re: Podjęłam zyciową decyzję. 17.06.08, 17:54
        clarenaclarena napisała:

        > Porzucony mąż się mści ? Bez klasy.


        pudło. obiektywny obserwator.:)

        męża to pani nicniewiem_0 powinna po stopach całować a nie opluwać
        po forach.
        więc strzał w płot, droga.:)
    • fotofirma popeiram 17.06.08, 17:40
      nie znam powodów i nie musze znac jesli 6 miechów po ślubie masz takie myśli
      dłużej niż miesiąc to siup, zanim nie będziesz mogła odróznic przyzwyczjenia od
      miłości albo pojawia się dzieci i kredyty, nie daj sie tym wszystkim co sugerują
      że "nie wypada" zycie ma się jedno, szczęsica nie dasz jeśli sama nie bedziesz
      szczęśliwa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka