hahahaczyk184
22.03.09, 10:47
mam 17 lat, niby całe życie przede mną.. Jednak dowiedziałam się w
piątek, odbierąc wyniki, że jestem śmiertelnie chora. Można z tą
chorobą walczyć - jest uleczalna.. Jednak jak wiadomo to tego
potrzeba siły, wsparcia, motywacji.. To nie jest tak ze tylko chory
walczy ze swoją przypadłością. Robi to także Jego rodzina i
przyjaciele, uKochani.. tu nie chodzi o chorobę.
2 miesiace temu zraniłam mojego uwczesnego chłopaka. On zerwał, ale
kontakt codzienny utrzymujemy.. a to kom, a to gadu-gadu.. jednak to
ja pisze pierwsza, On rzadziej - jednak na moje wypowiedzi zawsze
odpisuje. Usłyszałam od Niego pare niemiłych słow - na które
zasługuje oczywiscie. On znalazł sobie kogoś, z kim chciałby KIEDYŚ
spróbować, jednak dzieli ich bardzo duża odległosć. Ja przez te 2
miesiace probuje go odzyskać. Poszło o kłamstwo - okłamałam go, sama
sie do tego przyznałam, przepraszalam i naprawiłam to. Staram się
dla Niego wszystko... Jestem dość artystyczną duszą; w moim pokoju
leży pełno jego portretów, jego dłoni, warg, oczu, stóp.. nawet
piszę wiersze, ksiażki, komponuję piosenki.. o Nim. Teraz, cokolwiek
do Niego mowię - dokumentuję mu to jakimś dowodem. Żałuje tego
kłamstwa, to moja czysta glupota. Chce być z Nim, jednak ta
choroba..
powiedzieć mu o Niej? jest śmiertelna, ale mogłabym walczyć..
chciałabym z Nim życ, jednak boje sie ze jeżeli mu powiem to obróci
sie przeciwko mnie - on tymbardziej przestanie rozmawiać ze mną i
zajmie się tamtą dziewczyną.. chciałabym z Nim być, wyzdrowieć dla
Niego, żyć.. On wie, że mi zależy, ze mówie mu teraz tylko prawdę.
Powiedzieć o chorobie? Boje sie ze mnie zostawi.. a nie chce umierać
sama.. zasłuzyłam.. a nie chcę..