evila23
30.07.09, 14:34
Mam 22 lata. Jestesmy ze soba 4 lata, mieszkamy 1,5 roku. Kocham go.
Jest idealny. W maju mamy slub. Teraz jest idealnie, najchetniej nic
bym nie zmieniala i obawiam sie ze tym slubem sobie pogorsze. Ze
bede sie czula zniewolona, ograniczona i przestane miec kontrole nad
wlasnym zyciem. Moje obawy wynikaja z tego ze ostatnio moj mezczyzna
powiedzial mi ze po slubie sie wszystko zmieni, ze nie bedziemy
wychodzic osobno, ze nie wyjde na dyskoteke z kolezankami, nie
wyjade sama na wakacje... Oczywiscie nie mam mowy zebym sie do tego
dostosowala. Rozmawialam z nim o tym i powiedzial ze On poprostu tak
by chcial ale nie zamierza mi nic narzucac, ze po prostu zle sie
wczesniej wyrazil. Ostatnio zasugerowal mi tez ze za czesto wychodze
( doszlismy do wniosku ze to chyba tylko jego wrazenie bo
pojechalismy na wakacje osobno na 8 dni a pozniej sie nie wiele
widywalismy bo praca. w tym konkretnym tygodniu 2 wieczory spedzilam
z przyjaciolkami). Troche mnie tym uspokoil jednak zaczelam sie
obawiac ze skoro teraz On ma juz takie mysli to pozniej bedzie juz
tylko gorzej. Nie chce wziasc slubu i rozwiesc sie po paru
miesiacach. Slub oznacza dla mnie, ze nasz zwiazek bedzie jeszcze
bardziej powazny, ze z dnia na dzien nie znikniemy bez slowa,
bedziemy po sobie dziedziczyc i tyle - nie chce zadnych zmian po
slubie. Nie chce zeby cokolwiek sie zmienilo po tym slubie - teraz
jest idealnie. Czy ktoras z Was miala podobne watpliwosci? Jak sobie
z tym poradzilyscie?