osram.a.nie.tungsram
05.01.10, 14:00
Nie daję nawet złamanego grosza na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy!
I wcale nie dlatego, że nie podoba mi się 60-letni facet w czerwonych spodniach i żółtej koszuli z kolczykiem w uchu, wrzeszczący do ochrypnięcia i podrygujący przez całą niedzielę w TVP2.
Nie dlatego też, że się jąka (ale wiem, że kiedy chce, to się nie jąka!).
Nawet nie dlatego, że podczas któregoś z pierwszych finałów WOŚP w Piotrkowie jacyś harcerze dziwnej orientacji nie dowieźli do Warszawy kwoty zebranej podczas zbiórki.
Nie wspieram Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, bo uznaję zasadę: wspierać powinno się biednych i tylko biednych. Wspieranie średniozamożnych, a tym bardziej bogatych, to co najmniej marnotrawstwo pieniędzy, a najczęściej także demoralizacja. Wśród dzieci jest jakiś odsetek biednych, a właściciel szpitala, zwłaszcza, gdy jest nim państwo, z definicji do biednych nie należy. Jeśli Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zamiast pomagać szpitalom (i to na dodatek finansowanym przez generujący patologie NFZ) zacznie pomagać dzieciom z biednych rodzin, z pewnością wesprę to dzieło.
Szpitale mają z definicji bogatych właścicieli, oprócz jakichś bankrutów, ale bankrutem nie można być długo – szpital upada i na jego miejsce wchodzi nowy, wypłacalny, bo natura nie znosi próżni. Jeśli się pomaga szpitalowi, to tak naprawdę pomaga się jego właścicielowi (lub załodze – jeśli szpital, tak jak de facto wszystkie szpitale publiczne w Polsce, jest prowadzony na zasadzie non profit). Np. szpital, dzięki temu, że ma sprzęt od WOŚP, może mniej się zadłużyć lub zwiększyć pensje dyrekcji lub pracownikom.
Generalnie nie lubię "darczyńców", co to dają nie swoje, a czasem nieźle jeszcze z tego żyją.
Księżna Diana też rozdawała nie swoje i nawet została z tego powodu "królową ludzkich serc".
Szacunek mam natomiast niezmierny do normalnego, czasem równie biednego człowieka, co się z sąsiadem podzieli.
Szanuję dobre serca dzieci i młodzieży. I doceniam ich zaangażowanie, naprawdę szczere, w WOŚP, choć zmanipulowano młodych ludzi do takiej postawy. Źle także, że wpaja im się to zaangażowanie na rzecz WOŚP jako coś nieprawdopodobnie szlachetnego. A tak nie jest.
Tak, szpitale coś tam szpitale dostaną. To plusy dodatnie.
Lecz czy z żebractwa usprawnimy pomoc szpitalną na stałe?Czy to nie święta naiwność?
Mam duże wątpliwości.
Zbiórki, dary, pomoc np. dla państw afrykańskich leje się strumieniami od lat, lecz mam wrażenie( może się mylę?), że głód i nędza są tam coraz większe!.
Nie tędy droga. Chyba.
Każda złotówka ofiarowana na orkiestrę i na wyposażenie szpitali osłania pasożytyzm tak zwanego państwa "opiekuńczego", nieudolność państwa i jego polityków.
To nie jest wspieranie biednych, a tym bardziej bogatych!
Jest to ukrywanie nieudolności państwa jeszcze zwanego Polską i jego polityków. Jest to godzenie się z sytuacją. Przyzwolenie na dalsze marnotrawstwo i dalsze endopasożytnictwo.
Żyjemy w cywilizowanym świecie i każdy obywatel ma według konstytucji (podobno) pełne prawo do ratowania swego zdrowia. Więc jeśli musimy organizować specjalne zbiórki lub ratować dzieci poza państwem, poza konstytucją, poza standardową medycyną – to czego to dowodzi?
Ja nie wojuję z takimi akcjami, mam wielki podziw dla ludzi, którzy poświęcają wszystko, czas, pieniądze, tak naprawdę, a nie jedynie wrzucając na odczepnego parę groszy do puszki i chełpiąc się potem przez stulecia. Ale jednocześnie widzę, że w ten sposób, w bezczelny sposób, manipuluje się zdrowiem, manipuluje się emocjami, wiarą ludzi w dobro tylko i wyłącznie po to, aby zasłonić swoją nieudolność czy swoje - nazwijmy to dosadniej – złodziejstwo.
Ja oczekuję, że w momencie, gdy przestanę być okradany, gdy ktoś do złotówki rozliczy się z zabranego mi w formie podatków i "ubezpieczeń" pieniądza, będę mógł uczciwie zebrać pieniądze na to, na co jeszcze chcę dać.. Wszyscy składamy się przecież na urządzenia kupowane przez orkiestrę "ubezpieczając" się w NFZ. Więc co? Aprobujemy, że ktoś zmalwersował te pieniądze, po czym potulnie idziemy do sklepu i kupujemy sami to, co powinno dawno być kupione? A w szpitalach są praktycznie jedynie urządzenia z serduszkami orkiestry. Więc gdzie są nasze własne, pierwotne pieniądze?
Ponadto, każda frajerska złotówka dana owsiakowym umożliwia bizantyjski przepych finału, który pokazuje TVP2. Miesiąc reklamówek w TVP tej hucpy, ekipy telewizyjne, dźwiękowcy, montaż i demontaż scen, czas antenowy – ujawnił ktoś, jakie są tego rzeczywiste koszta?
Pewnie kilku nawiedzonych się znajdzie, ale nikt mi nie wmówi, że dziesiątki tysięcy osób wykonywało swoją pracę za darmo.
W 2009 roku rozwaliła mnie wiadomość, że za występ niejaki pan Szymon Wydra zażądał 30 tysięcy, a panowie bracia Cugowscy 20 tysięcy. Na miły Bóg, to ludzie dają pieniądze na to, żeby jeden z drugim szansonista, co to nut nie czyta, zarobił?
Żądano ponad koszty. Przyjazd na jeden dzień, hotel, transport gitar, perkusji etc. nie kosztuje 20-30 tysięcy. Artyści nie budują sceny, nie zapewniają nagłośnienia etc. A i za to ktoś musi zapłacić! Co, tacy np. akustycy czy oświetleniowcy w niedzielę za friko robią na mrozie?
Arka Noego w 2009 roku zażądała hotelu i wyżywienia dla 40 osób. Urząd Wojewódzki zapłacił, a motłoch się bawił.
Poza tym, nie podoba mi się nachalność kwestujących, a na stwierdzenie, że nie wspieram orkiestry, traktują mnie jak faszystkę..
Jeśli pan Jerzy (pardon, Jurek) Owsiak chce robić charytatywnie – to dobrze, chwali mu się, niech jednak zrobi to na zdrowych zasadach. Niech zorganizuje ciąg koncertów z płatnym wstępem, wykupi reklamy w TVP, zapłaci artystom ile tam trzeba, a zysk przekaże szpitalom; tak będzie OK.
Zbigniew Hołdys napisał:
„Jeżeli jakiś artysta bierze wynagrodzenie za występ na WOŚP, to jest zdemoralizowanym (wulgarne określenie męskiego narządu płciowego, które większość Polaków pisze z błędem ortograficznym) niewartym podania ręki. Możesz to przekazać Reutersowi jako moje oficjalne stanowisko.”
Zbyszek Hołdys
Owsiak nie bierze nic. Z kwoty zebranej, oczywiście. Robi z tej kwoty depozyt (zauważyliście może, że zakupy WOŚP robi zawsze pod koniec roku?) i kosi odsetki. Fajnie to wygląda w mediach: zebrano 88 mln i kupiono sprzętu za 88 mln.
I jeszcze z odsetek Woodstock organizuje.
Z części odsetek. Reszta wystarcza na dostatnie życie.
W USA człowiek dochodzi do majątku, a potem działa charytatywnie; w Polsce Owsiak działa charytatywnie, żeby majątek zdobyć.
Pamiętam człeka z dawnych czasów, kiedy wygłupiał się w radiowej czwórce, kręcił się przy imprezach rockowych ignorowany, wręcz unikany. Jedyną akcją, jaka mu wyszła była "Letnia zadyma w środku zimy" (debiut m.in. De Mono) i ciągle był bez grosza przy duszy. Dostał się tylnymi drzwiami do telewizyjnej dwójki, z której wywalili go na zbity pysk po tym, jak w jednym z programów bezczelnie zareklamował swoją produkcję witraży. Kasę zaczął trzepać po drugiej orkiestrze. Za wariata robił też w Rozgłośni Harcerskiej.
Ale swoje dzieci – co przyznał – lat temu dwa, może trzy – wcale nie wychowuje w myśl hasła „Róbta, co chceta!”
I na koniec: czy codziennie zanosicie datki dla chorych dzieci?
Bo jeśli "dotujecie" jedynie w świetle jupiterów, to jesteście kabotynami, a nie dobrodziejami.
Amen.