Plany w białe plamy

20.06.04, 23:24
Do rozpoczecia tego watku zainspirowal mnie artykul w Polityce z 29 maja 2004r. Oto link do tego artykulu:

polityka.onet.pl/162,1166075,1,0,2454-2004-22,artykul.html
Proponuje zapoznac sie z tym artykulem. Ja przedstawie tylko najwazniejsze fragmenty wyrwane tylko z kontekstu. Oto one:

"Największą przeszkodą w rozwoju budownictwa jest niewydolność administracji

(...)Łatwo rzeczywiście nie jest, inwestorzy płacą wysoką cenę za opieszałość gmin. W raporcie o barierach inwestycyjnych, przygotowanym przez resort gospodarki i organizacje przedsiębiorców, głównie Polską Konfederację Pracodawców Prywatnych, skutki braku planów i restrykcyjne przepisy obecnej ustawy uznano za zmorę inwestorów. Dochodzi do sytuacji absurdalnych. Na przykład na terenie nieuzbrojonym decyzję lokalizacyjną można dostać tylko wtedy, jeśli dostawcy wody, energii i innych mediów zamierzają je doprowadzić. Przyszły inwestor słyszy jednak zwykle, że otrzyma taką informację, jeśli... ma decyzję lokalizacyjną. (...)

(...)Władze gmin wiedziały od 1994 r. (od przyjęcia przez parlament poprzedniej ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym), że w ciągu 5 lat powinny uchwalić miejscowe szczegółowe plany. Termin przedłużano dwukrotnie, ostatecznie stare plany wygasły z końcem ubiegłego roku. Ile powstało nowych? – Ważne plany ma 2,45 proc. obszaru miasta – podaje dyr. Magdalena Jaśkiewicz z krakowskiego Biura Planowania Przestrzennego. Podobnie jest w Częstochowie. W Warszawie, według naczelnego architekta miasta, planami objęto 15 proc. terenów. Głównie w dawnych gminach Białołęka i Wilanów, które chciały mieć w grze o inwestycje atut, jakim jest miejscowy plan. Do prymusów należy Konin: ma aktualne plany dla ponad 90 proc. terenów.

Władze wielu miast uważają, że nie muszą się starać, bo inwestorzy i tak do nich przyjdą. Decydowanie w takim mieście, co gdzie można zbudować, sterowanie inwestycjami, oznacza także autentyczną władzę.

Rezultat jest taki, że zamiast po wypis z planu (którego nie ma) inwestor musi iść po decyzję o warunkach zabudowy. – Gminy mają za mało ludzi, żeby wydawać decyzje w trybie wprowadzonym ustawą. Boimy się zwłaszcza o przyszły rok – mówi Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.(...)"

A jak wyglada u nas sytuacja? Czy mamy juz wyznaczony plan zagospodarowania przestrzennego i jak on wyglada? Przeszukiwalem strony UM jak i tez BIP ale nie natrafilem na zaden taki plan. A z tego co czytalem brak takiego planu jest ogromnym utrudnieniem inwestycyjnym ... wiec jak mamy przyciagnac inwestorow? No i ten naprawde nie pokojacy fragment artykulu:

Władze wielu miast uważają, że nie muszą się starać, bo inwestorzy i tak do nich przyjdą. Decydowanie w takim mieście, co gdzie można zbudować, sterowanie inwestycjami, OZNACZA TAKŻE AUTENTYCZNĄ WŁADZE.

Czyli znow kolejne pole do rozwoju korupcji ... Obym sie mylil...
Pełna wersja