doroboty1
06.03.05, 12:19
Kiedyś przejmowałem firmę w małym miasteczku
Najważniejsi byli związkowcy strzelali z pap jak diabli ach ten prywaciarz co
z tego że zaczął od 20% podwyżki ale im się należy to i tamto. Podczas
negocjacji i czytania i durnego porozumienia zbiorowego przychodzi do mnie
pracownik i melduje. Szefie zginęły ... (bardzo ważna część od maszyny bez
której można ją wyrzucić). Czytam ten ich śmieszny regulamin a tam stoi jak
wół iż o majątek firmy trzeba dbać jak o swój. Powiem wam zgnoiłem ich za to
a teraz wszyscy łącznie z przewodniczącym są bezrobotnymi. Ja nie mam
związków i nie szanuje nikogo z nich to jest Wojna