ucecuce 09.04.07, 15:19 W domu jak w gazowni. Ciągle się ulatnia. Coś na to można poradzić? Żeby domowników do reszty nie zagazować? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
phonica A mój mąż 09.04.07, 19:37 Na początku było miło i kulturalnie...a teraz jesteśmy prawie dwa lata po ślubie i po czterech latach znajomości i mój mąż potrafi: - pierdnąć bez żenady- niby niechcący ale wcześniej mu to się nie zdarzało a teraz bardzo często - dłubie cały czas w nosie- to już bez krępacji- muszę sie drzeć na niego żeby przestał i to na chwilę pomaga a jak tylko sienie patrzę dłubie znowu - miesza sobie w jajkach i drapie się po tyłku ( długo i namiętnie) - rano wącha skarpetki czy się jeszcze nadają do włożenia - nie myje zębów wieczorem tylko rano - rzadko się kąpie (ostatnio 2-3 razy w tygodniu ale bywało że tylko raz na tydzień ) Nie wiem czy mój facet jest jakimś wyjątkiem czy wszyscy tak z czasem mają że przestają dbać o siebie i o to czy są przyjemni dla otoczenia... Odpowiedz Link Zgłoś
katapulta25 Re: Mam śmierdzące gazy po świętach. Co robić? 09.04.07, 17:16 Wszystko pójdzie do atmosfery. Takie marnotrawstwo i to w dobie kryzysu energetycznego! Odpowiedz Link Zgłoś
brzeskaa Rodzaje pierdów 09.04.07, 17:28 Rodzaje pierdów Kapucyn Nuta jego cicha rozlega się wyłącznie w ścianach plebanii, kiedy to natchniony pasterz parafii przygotowuje niedzielne kazanie i trudności se wielkie zadaje co by tu takiego wymyślić. Kopciuszek Popularny wśród bajkopisarzy. Występuje w chwilach natchnienia twórczego prozy dla milusińskich. Często kopci z portek kierownika domu dziecka. Niezbyt mile zaś witany przy pisaniu telenoweli oraz dramatu. Gama cmentarna Jest to bardzo niski a przeciągły odgłos, który straszy swym pomrukiem, gdyż przypomina charczenie dzikiej bestii. Bardzo niebezpiecznie jest zetknąć się z tym w miejscach cichych a odizolowanych. Nierzadko zaś dźwięk ten usłyszeć można z dup zatroskanych ekspedientów w sklepach z obuwiem i ceramiką, gdy to utarg dzienny nie pokrywa rachunku za światło. Liliput Ten grzeje z tyłka karłów i osób niskich. Tonacja jego jest średniocienka, lecz brzmi zaczepnie i z entuzjazmem. Korzyść z niego u tych osobników taka, że powoduje manię wyższości. Wapniak Uprzykrzenie starych pierdzieli. Odgłos paskudny a prostacki, który smrodzi otoczenie wonią zepsutego gulaszu węgierskiego. Zdecydowanie psuje apetyt. Parówa pojezierska Hula letnią porą na obozach wędrownych północnej części kraju. ( Należy zwrócić uwagę, by przy produkcji tego podmuchu nie siedzieć zbyt blisko ogniska, gdyż gaz jelitowy jest łatwopalny. ) Łajdak Wielce niepożądany na ważnych przyjęciach, gdy gościmy u siebie na przykład przyszłego pracodawcę. Zdecydowanie chamski dźwięk. Psuje atmosferę miłej konwersacji i jest często zwiastunem bezrobocia, stąd panoszy się w kolejkach po zasiłek. Weteran klawiszowy Puszczają go kamraci celi więziennej po ogłoszeniu ciszy nocnej. Barwą swą bywa różnoraki; od nuty smętnej do warczenia okrutnego. Często słychać go w suterenie dozorcy kamienicy oraz wśród kominiarzy. Mintaj Nie lada heca, gdyż jest to przywilej wyłącznie rybaków z wędką nad stawem siedzących. Pierd z gatunku łagodnych, stosunkowo dobrze harmonizujący z idyllą przyrody. Nieźle koordynuje z ruchami zarzucania wędki na wodę. Zupełnie natomiast nie pasuje puścić go w piekarni czy pracowni krawieckiej. Cytra zawodząca Utrapienie studentów weterynarii, gdyż dźwiękiem swym przypomina lament rannego czworonoga. Słychać go często w mieszkaniach osób na niskim budżecie i w akademikach. Dźwięk ten także towarzyszy panom płacącym alimenty. Absolutnie zabroniony na basenie. Chyba, że siedzimy w jacuzzi. Bździna staropanieńska Jak sama nazwa wskazuje, dotyczy to pań niezamężnych, które dźwiękiem tym wyładowują złość na niedolę losu. Jest to gama wielce zgorzkniała i tym samym okrutna w zapachu. Zdecydowanie odstrasza płeć brzydką. Ciupaga Dmucha z dup górali, kaskaderów i pracowników cepelii. Jest to pierd zdecydowanie głośny i nieprzyjemny dla ucha swym trzaskiem. Odpowiedz Link Zgłoś
widze.wszystko P jak pierdzenie 09.04.07, 18:43 P jak pierdzenie W święta nic tylko bąki zbijać. Przyznaję, że lubię pierdzieć – ale nie lubię, jak inni pierdzą w mojej obecności. Zapach własnego bąka zdaje mi się całkiem, całkiem, natomiast odór z cudzych odbytnic jest nie do wytrzymania. Myślałem, że to jakaś ekstremalnie rzadka płynąca z egoizmu przypadłość, dlatego wstydziłem się tym chwalić. Aż tu na siłowni, gdzie jak przystało na intelektualistę przewalam jakieś 10 ton jednorazowo, mój przyjaciel spierdział się, wypychając sztangę na ławce ukośnej: – Wiesz, jak sobie tak czasem pierdnę, to nawet lubię pociągnąć nosem, ale jak ktoś przy mnie jebnie cuchnącym cichaczem, to w pierwszej chwili mógłbym nawet go zabić. Eureka! Być może to, co postrzegałem za jak najbardziej odosobnione w kosmosie, jest pospolitością zawoalowaną wstydem. Święta idą, ludzie lepiej się będą karmić – postanowiłem do przedmiotu podejść metodycznie. Wyszło, że na opracowanie takie jest społeczne zapotrzebowanie. Oto kilka uwag z forum dla kobiet, na którym odkrywają one Amerykę: mężczyźni pierdzą! – Po czterech latach znajomości mój mąż potrafi pierdnąć bez żenady – niby niechcący, ale wcześniej mu to się nie zdarzało, a teraz bardzo często. – Mój mąż pierdzi cały czas, a najbardziej wieczorem i w nocy pod kołdrą, fuuuuujjjj i ja muszę spać w tym smrodzie – skarży się kolejna niewiasta. – A mój mężulo pierdzi non stop, no chyba że wali śmierdzące, to wtedy wychodzi z pokoju. Jak się irytuję i krzyczę na niego, że jest śmierdzielem, to jeszcze bardziej go cieszy moja reakcja i wachluje przykładowo poduszką tak, aby do mnie doleciało. – A moje kochanie ostatnio pierdnęło w ubikacji, jak robiło siusiu. Że zrobił to bardzo głośno, to się uśmiałam, a on na to: Prawdziwy facet jak sika, to pierdzi. Wyznań, z których wynikało, że dorosłe kobiety nie przypuszczały, że człowiek pierdzi, było krocie. Cóż, ekskluzywne żeńskie magazyny, wyrafinowana prasa o gotowaniu, a nawet poradniki psychologiczne jeszcze kobietom o tym nie bąknęły. Skąd zatem mogłyby wiedzieć... Fakty są takie, drogie panie, że wszyscy żywi ludzie pierdzą, a nawet ciałom po śmierci przytrafia się puścić bąka. Gazy dostają się do organizmu z połykanym powietrzem i musującymi napojami. Sam organizm wytwarza dwutlenek węgla jako efekt spalania wewnątrzkomórkowego. Chemiczne reakcje pokarmu z kwasami żołądkowymi i biologiczne z bakteriami w jelitach również wydzielają gazy. Każdy więc musi pierdzieć – z prezydentem Polski na czele. Pierdnięcie jest miksturą powietrza, azotu, węglowodorów i kilkunastu innych składników. Normalnie funkcjonujący organizm produkuje w przybliżeniu litr substancji gazowych na dobę wydalanych w mniej więcej 14 sesjach. Wypierdy śmierdzą, bo smród powodują siarkowodory. Czym bardziej zasiarczone pochłaniamy potrawy, tym szanse na śmierdzący wypierd większe. Dlaczego ludzka organoleptyka rozpoznaje niektóre zapachy jako przyjemne, a inne za smrodliwe – w istocie nie wiadomo. Wśród osmologów* dominował ongiś pogląd, że śmierdzą gazy niebezpieczne. Ewolucja – jak dowodzono – tak nas ukształtowała, aby smród motywował organizm do ucieczki. Późniejsze badania wykazały jednak, że równie niebezpieczne mogą być substancje lotne bezzapachowe, pachnące nieźle, a niektóre smrody mają nawet leczniczy charakter. Wbrew obiegowym błędnym opiniom hałaśliwość pierdzenia nie jest wywołana klaskaniem pośladków. Uchodzący z organizmu gaz powoduje drgania zwieraczy odbytu – których częstotliwość, a więc wysokość dźwięku, zależy od ciśnienia i objętości gazu w jelicie grubym oraz gibkości mięśni. Czym mięśnie bardziej zwiotczałe, tym pryki brzmią potulniej. Wydaje się dziwne, że gazy będące generalnie lżejsze od powietrza wydostają się wbrew grawitacji dołem, a nie górą – a człowiek nie pierdzi ustami, nosem lub uszami. Właściwość tę zawdzięczamy perystaltyce jelit, czyli ruchom mięśni przewodu pokarmowego, które wtłaczają gazy wraz z pożywieniem coraz niżej. Wdzięczni powinniśmy być zatem naturze, że nie posiadamy nosa w okolicach tyłka. Wbrew poglądom ochoczo prezentowanym przez kobiety, pod względem fizjologicznym nie są one predysponowane do rzadszego i bezwonnego pierdzenia. Wrażenie, że mężczyźni są bardziej smrodotwórczy, wynika z zamiłowania do potraw, które nie uchodzą za czysto męskie, ale jakoś facetom bardziej smakują. Pierdzeniu służą wszelkiego rodzaju nasiona, gdyż zawierają cukry trudne do strawienia. W kontakcie z nimi bakterie trawienne wprost dziczeją wydalając mnóstwo smrodliwych substancji. Pierdzenie stymuluje: kukurydza, papryka, kalafior, kapusta, mleko, chleb, jajka, piwo, rodzynki i pieprz. Wbrew obiegowej opinii wysnutej z legendarnego rozporządzenia Cezara Klaudiusza zezwalającego na pierdzenie podczas publicznych uroczystości ze względów zdrowotnych – wypierdy nie wypierdziane nie są niebezpieczne dla zdrowia. Powstrzymywanie się od bąka nie jest szkodliwe. Organizm wydali gazowe produkty przemiany materii później, zazwyczaj podczas snu. Również nie w pełni prawdziwe są legendy o łatwopalności ludzkich wiatrów. Palne bywają tylko te zawierające ponad 50 proc. metanu lub podobnych węglowodorów. Poza odosobnionymi przypadkami organizmów o wyjątkowych predyspozycjach ludzie z reguły aż tyle metanu nie produkują. Nie jest też możliwe poprzez wdychanie cudzych wypierdów uczynienie własnych bardziej śmierdzącymi lub łatwo palnymi. Wypierdy też nie są szkodliwe i nie mogą zasadniczo zabić, chyba że kogoś doprowadzą do furii. Zdaje się zatem, że w puszczaniu wiatrów nie ma nic niemoralnego, grzesznego, prawu naturalnemu i stanowionemu przeciwnego. Jest tylko uniwersalna zasada współżycia społecznego – nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. Skoro pierdzenie każdemu się przytrafia, należy wypracować metody, które będą chronić nas przed złowrogą reakcją społeczeństwa. Co robić? Amerykanie pracują nad bielizną, która będzie absorbować zarówno zapachy, jak i dźwięki. Antywypierdowe majtki były już na rynku, w każdym razie był już produkt tak reklamowany. Okazał się niestety bublem. Pozostaje więc jakieś polityczne wyjście... Odrzuciliśmy te najbardziej barbarzyńskie metody, kiedy śmierdziel patrzy znacząco na najbliższego sąsiada. Co bardziej bezczelni krzywoprzysięgają ostentacyjnie zatykając nos. Specjaliści od biznesowej etykiety zalecają w przypadku zaistnienia pierdzenia gwałtownie przesunąć krzesło. Dobrze też rozładowuje niezręczną sytuację oświadczenie: „Przepraszam, cholerna żaba” lub „Wybaczcie, to była sójka”. Jednak właściwie ciężar rozładowania zepsutej atmosfery w dystyngowanym towarzystwie leży na kimś, kto jest ofiarą. Gentleman pyta więc: „Czy ktoś nadepnął na kaczkę?”. Lub reaguje w rodzaju: „Nie chwal się, że jadłeś śniadanie”. Pierdzenie bowiem, mimo wielu obrzydliwych aspektów, jest po prostu śmieszne. * Osmologia – nauka zajmująca się badaniem właściwości i działaniem zmysłu węchu oraz jego zaburzeniami. W pisaniu tekstu bardzo pomocna okazała się strona internetowa „Facts on Farts” dostępna pod adresem: www.heptune.com Wiersz przypisywany Julianowi Tuwimowi Ballada o pierdzeniu Od pradziadków w całym świecie Kogo kolka w dupie gniecie Każdy sobie pierdzi chętnie Cicho, smutno lub namiętnie. Pierdzą księża dobrodzieje Panny, szlachta i złodzieje Nawet Papież choć je miernie Też czasami sobie pierdnie. Pierdzą ludzie na stojąco Na siedząco i niechcąco Pierdzą nawet przy kochaniu By do taktu jak przy graniu. Więc dziewczęta w wieku kwiecie Pierdzą cicho jak na flecie A w poważnym wieku damy Wypierdują całe gamy. Jeden w jadle przebrał miarkę Bo miał w dupie oliwiarkę Gdy chciał pierdzieć, dla odmiany Osrał okna piec i ściany. A jąkała w ką Odpowiedz Link Zgłoś
widze.wszystko P jak pierdzenie (dokończenie) 09.04.07, 18:44 A jąkała w kącie stoi Dupę ściska, bo się boi Chciałby sobie puścić bąka Lecz w pierdzeniu też się jąka. Tak na całym wielkim świecie Kogo kolka w dupie gniecie Każdy sobie pierdzi chętnie Cicho smutno lub namiętnie. Odpowiedz Link Zgłoś
sensacje.piotrkowskie Do tematu 10.04.07, 00:14 www.smiesznefilmy.net/video/254_Puscila_baka_na_wizji_-_Pierdziec_kazdy_moze.html Odpowiedz Link Zgłoś