krzysztofsf
19.12.03, 00:42
To juz chyba nastepny etap sms bedzie?
Przy okazji. Biorac pod uwage przewidywane korzysci finansowe dla
europarlamentarzysty, ciekawe ile bedzie kosztowal taki pakiecik 100-200 czy
wiecej kart cichaczem za piwo po sztuce skompletowany od roznych meneli i
zaoferowanych potem hurtem w ktoryms sztabie wyborczym? Ciekawe tez, jak
liczne beda falszywki (bo to chyba slabiej bedzie zabezpieczone niz banknoty)
i jaka ilosc kart falszywych spowoduje uniewaznienie wyborow ?
No i ciezko to bedzie zweryfikowac, bo o ile pobranie jest rejestrowane, to
jak wyglada wysylka na poczcie? Jesli wysylajacy jest spisywany z dowodu, ze
kowalski wyslal karte sztuk jeden i zapisywany na odrebna liste w urzedzie
pocztowym, to pol biedy (chodziaz z jednym dowodem mozna byloby obejsc
kilkanascie urzedow pocztowych nadajac po jednym glosie i i tak nikt tego nie
porowna ze soba, natomiast jesli tylko nieczytelnym gryzmolem ma potwierdzic
ze "obywatel sztuk 1" oddal glos?
ww2.tvp.pl/tvppl/120%2c2003121873369.strona
Korespondencyjne eurowybory
W wyborach do Parlamentu Europejskiego będzie można głosować
korespondencyjnie – zdecydował Sejm. Taką poprawkę posłowie przyjęli do
projektu ordynacji wyborczej do PE. Aby wybory odbyły się w przewidzianym
terminie 13 czerwca 2004 roku, ordynacja powinna wejść w życie 1 marca.
Głosowanie korespondencyjne to nowa instytucja w polskim prawie. Część
ugrupowań politycznych bez powodzenia próbowało ją wprowadzić przy okazji
referendum o członkostwo w Unii Europejskiej.
Wyborca, który zechce głosować pocztą, najpóźniej na trzy dni przed wyborami
będzie mógł pobrać w urzędzie gminy kartę do głosowania oraz koperty. Koszty
wysyłania karty do głosowania pocztą jako przesyłki priorytetowej poleconej
ponosi budżet państwa.
Przeciwnicy tego rozwiązania twierdzą, że otwiera ono drogę do kupowania
głosów i fałszowania wyborów. Zwolennicy zapewniają, że Poczta Polska
gwarantuje dotrzymania wszelkich procedur.
W Parlamencie Europejskim Polskę będzie reprezentować 54 deputowanych.
Zgodnie z ordynacją, kraj będzie podzielony na 13 okręgów wyborczych. Głosy
na mandaty będą przeliczane metodą premiującą duże ugrupowania.
W szranki obok partii politycznych będą mogły stawać komitety wyborców.
Partie i komitety startujące w wyborach będą musiały mieć co najmniej 5 proc.
poparcia na terenie całego kraju.
Udział list obywatelskich w wyborach do PE był głównym problemem, który
dzielił posłów. Zwolennicy tego rozwiązania z SLD, PO czy PiS argumentowali,
że należy do tych wyborów dopuścić obywateli bezpartyjnych. Przeciwnicy z LPR
przekonywali, że Parlament Europejski jest podzielony na frakcje i
bezpartyjny deputowany nie będzie w nim nic znaczył. Ostatecznie jednak
posłowie przyznali komitetom wyborczym prawo startu w wyborach.
Czynne prawo wyborcze będą mieli Polacy i obywatele Unii, którzy na stałe
mieszkają w Polsce. Kandydować będą mogły osoby, które skończyły 21 lat i od
5 lat mieszkają na terenie Unii.
Ordynacja nie pozwala na łączenie mandatów posła i senatora z mandatem
parlamentarzysty europejskiego. Ze stanowisk będą musieli również zrezygnować
członkowie rządu, jeżeli będą mieli zasiąść w Parlamencie.
Sejm zdecydował też, że kandydaci do Parlamentu Europejskiego będą podlegać
lustracji. Dotyczyć to będzie jednak tylko obywateli polskich, a w
eurowyborach w Polsce będą mogli także kandydować obywatele innych państw
Unii Europejskiej.