qqbek
02.06.18, 00:44
Dwa dni jestem bez samochodu i zaczyna mi doskwierać brak.
I tak zaczynam przeglądać oferty i widzę, że choroba sposobów na tanie zmotoryzowanie się jest w wuj i ciut ciut w tym kraju.
Od Seicento (ważne opłaty i przegląd!) za 700 po Alfę 156 ze sprawną klimą (podobno niepordzewiała) za 2.800.
A pośrodku Fiaty, Fordy, Renault, BMW (jedno E36 "okazja" i jedno E34 zmieściły się w kategorii "grubo poniżej tygodniówki").
Ktoś z was kupił kiedyś "gruza" na dwa tygodnie i przywarło to do niego na dłużej, czy to raczej "jednorazowa miłość"?