Dodaj do ulubionych

Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinskiego".

22.10.12, 11:23
"- Będę przeciwnikiem zwiększenia stawek za wykroczenia drogowe, bo to nie tędy droga - oponuje Sławomir Kopyciński z Ruchu Palikota. - Trzeba bezpieczeństwo zwiększać przez budowę szerszych i bezpieczniejszych dróg, bezkolizyjnych skrzyżowań czy zjazdów, a nie przez karanie kierowców"

Czy posel Kopycinski wie, ze znaczne podwyzki mandatow przyniosly w krajach sasiednich natychmiastowa i drastyczna obnizke ilosci ofiar na drogach?

Czy posel Kopycinski wie, ze "najlepsi kierowcy Europy" na zwyklych drogach zabijaja sie tylko 4 razy czesciej niz np. Niemcy albo Brytyjczycy ale za to na tych "szerszych i bezpieczniejszych bezkolizyjnych drogach" (autostrady) az 6 razy czesciej?


A to juz perelka:
"- Taka jazda z przesadnie niską prędkością (zgodnie z przepisami - przyp. red.) powoduje też sytuacje, że kierowcy są najeżdżani z tyłu albo w niebezpieczny sposób wyprzedani - wskazuje na paradoks Kopyciński."

Ciekawe, ze w Berlinie, Zurychu albo Wiedniu "jazda z przesadnie niska predkoscia (czyli zgodnie z przepisami!) nie tylko nie powoduje "sytuacji, ze kierowcy sa najezdzani z tylu albo w niebezpieczny sposob wyprzedzani" ale wrecz jest norma umozliwiajaca najbardziej plynne i bezstresowe przemieszczanie sie?

Ciekawe czemu na ulicach tych miast "przesadnie niska" (przepisowa) predkosc ulatwia ruch i czyni go bezpieczniejszym podczas gdy w Warszawie albo Moskwie prowadzi do "paradoksu Kopycinskiego"?
Obserwuj wątek
    • edek40 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 11:32
      > Czy posel Kopycinski wie, ze znaczne podwyzki mandatow przyniosly w krajach sas
      > iednich natychmiastowa i drastyczna obnizke ilosci ofiar na drogach?

      Byc moze nawet w nich byl i widzial co to znaczy dbanie o bezpiecznenstwo przez budowe drog. A potem dopiero podnoszac mandaty. Zapewne domyslil sie, ze jedno z drugim jest zadziwiajaco mocno pwiazane.

      Swoja droga, miesiac temu w Czechach, w ktorych tak niemilosiernie gniota mandatami, jadac autostrada okolo 120-130 bylem naprawde czesto wyprzedzany przez takich, co jada co najmniej 140-150 km/h. Byli to wylacznie Czesi. Polacy jechali pokornie, bo bali sie mandatow.

      > Ciekawe czemu na ulicach tych miast "przesadnie niska" (przepisowa) predkosc ul
      > atwia ruch i czyni go bezpieczniejszym podczas gdy w Warszawie albo Moskwie pro
      > wadzi do "paradoksu Kopycinskiego"?

      Przeceniasz tego pana. Tu nie on winien, tylko wszelkiej masci zaniechania wladz. W tym rowniez w egzekwowaniu KD.
      • tbernard Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 21:50
        > Swoja droga, miesiac temu w Czechach, w ktorych tak niemilosiernie gniota manda
        > tami, jadac autostrada okolo 120-130 bylem naprawde czesto wyprzedzany przez ta
        > kich, co jada co najmniej 140-150 km/h. Byli to wylacznie Czesi. Polacy jechali
        > pokornie, bo bali sie mandatow.


        Czyżby to ci sami rodacy, którzy u nas nie boją się mandatów? Może należy więc wyrównać poziom nieuchronności oraz uciążliwości, kary za łamanie przepisów.
        • edek40 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 08:26
          > Czyżby to ci sami rodacy, którzy u nas nie boją się mandatów?

          Wysoce prawdopodobne.

          > Może należy więc wyrównać poziom nieuchronności oraz uciążliwości, kary za łamanie przepisów.

          I co? Teraz to oni beda wyprzedzac zestresowanych Czechow na polskich autostradach?

          Faktem jest, ze przede wszystkim wazna jest nieuchronnosc. Bardzo wazne jest karanie adekwatne do wykroczenia. A i tak najwiekszy wplyw na smiertelnosc na drogach maja same drogi. O ile bowiem mandatu mozna uniknac, to dobrej drogi bez miliona skrzyzowan i obszarow zabudowanych juz nie, skoro przypadkiem sie na nia wjechalo ;)
          • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 09:33
            edek40 napisał:

            > A i tak najwiekszy wplyw na smiertelnosc na drogach maja same drogi.

            Zwlaszcza autostrady. Przynajmniej w przypadku najlepszych kierowcow Europy.
            • edek40 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 10:01
              > Zwlaszcza autostrady. Przynajmniej w przypadku najlepszych kierowcow Europy.

              Odnies sie do tego zdania, ale wylacznie w oparciu o porownanie danych z polskich drog. Porownanie do Szwajcarii czy Bali mnie nie interesuje. W Szwajcarii bowiem szkoli sie kierowcow na autostradzie, w Bali nie ma w ogole wypadkow na autostradach, wiec sa o wiele lepsi niz Szwajcarzy.
              • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 10:41
                edek40 napisał:

                > W Szwajcarii bowiem szkoli sie kierowcow na autostradzie.

                Masz na mysli owe 8 regulek, ktore stanowia program na nastepne kilka generacji nejlepszych kierowcow Europy?
                • edek40 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 10:53
                  > Masz na mysli owe 8 regulek, ktore stanowia program na nastepne kilka generacji
                  > nejlepszych kierowcow Europy?

                  Po co w Szwajcarii, nieekologicznie, gania sie przyszlych kierowcow po autostradzie, skoro wystarczy 8 regulek?
                  • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 11:07
                    edek40 napisał:

                    > Po co w Szwajcarii, nieekologicznie, gania sie przyszlych kierowcow po autostra
                    > dzie, skoro wystarczy 8 regulek?

                    "Gania"? Chodzi o te 2 czy 3(?) obowiazkowe godziny uczacych sie dopiero w ogole jazdy ludzi podczas kursu na PJ?

                    Czyli ludziom uczacym sie dopiero od paru dni jazdy starcza tam 2-3 godzinne "ganianie" podczas gdy "najlepsi kierowcy Europy" nawet po wieloletniej praktyce potrzebuja "pokolen" zeby skapowac co i jak na autostradzie. Kolejny paradoks godny Kopycinskiego.
                    • edek40 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 11:24
                      > "Gania"? Chodzi o te 2 czy 3(?) obowiazkowe godziny uczacych sie dopiero w o
                      > gole jazdy ludzi
                      podczas kursu na PJ?

                      Tak. Po co one w ogole sa, skoro w Polsce nie uznano za stosowne wprowadzic takiej regulacji, a przeciez naszym wladzom tak zalezy na poprawie bezpieczenstwa. Zapewne nawet bardziej niz szwajcarskim.

                      > Czyli ludziom uczacym sie dopiero od paru dni jazdy starcza tam 2-3 godzinne "g
                      > anianie" podczas gdy "najlepsi kierowcy Europy" nawet po wieloletniej praktyce
                      > potrzebuja "pokolen" zeby skapowac co i jak na autostradzie. Kolejny paradoks g
                      > odny Kopycinskiego.

                      W Polsce, podobnie jak w innych krajach, wiekszosc wypadkow powoduja mlodzi kierowcy. Czy masz jakies dane, swiadczace o tym, ze na naszych autostradach jest inaczej?
                      • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 11:31
                        edek40 napisał:

                        > Tak. Po co one w ogole sa,

                        Po to, zeby ludzi uczacych sie dopiero w ogole jezdzic samochodem w 2-3 godziny nauczyc tego, na skapowanie czego "najlepsi kierowcy Europy" maja - wedlug ciebie - potrzebowac "pokolen".


                        > W Polsce, podobnie jak w innych krajach, wiekszosc wypadkow powoduja mlodzi kierowcy.

                        Ano wlasnie "podobnie jak w innych krajach". Problem jednak w tym, ze choc w Polsce sa "najlepsi w Europie" (i mlodzi i starzy) to zabijaja sie 6 razy czesciej - na najprostszych i najbezpieczniejszych drogach jakie w ogole istnieja.
                        • edek40 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 11:38
                          > Po to, zeby ludzi uczacych sie dopiero w ogole jezdzic samochodem
                          > w 2-3 godziny nauczyc tego, na skapowanie czego "najlepsi kierowcy Europy" maj
                          > a - wedlug ciebie - potrzebowac "pokolen".

                          Ja nie pytalem o pokolenia tylko o naszych polskich nowicjuszy? Dlaczego ich sie nie uczy? Czym sa gorsi, a moze lepsi od Szwajcarow?

                          > Ano wlasnie "podobnie jak w innych krajach". Problem jednak w tym, ze choc w Po
                          > lsce sa "najlepsi w Europie" (i mlodzi i starzy) to zabijaja sie 6 razy czescie
                          > j - na najprostszych i najbezpieczniejszych drogach jakie w ogole istnieja.

                          To nie jest odpowiedz na moje pytanie. Ponowie: czy masz dane sugerujace, ze struktura wiekowa sprawcow na naszych autostradach jest wyraznie inna niz na pozostalych drogach?
                          • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 11:47
                            edek40 napisał:

                            > Ja nie pytalem o pokolenia

                            Ale pisales o "pokoleniach", jakoby te banalne osiem regulek stanowilo zadanie "na pokolenia".

                            > tylko o naszych polskich nowicjuszy? Dlaczego ich sie nie uczy? Czym sa gorsi, a moze lepsi
                            > od Szwajcarow?

                            Nie mam pojecia - jak kilka glupich regulek moze byc rownoczesnie tak proste, ze uczacy sie dopiero jazdy samochodem ludzie w Szwajcarii kapuja je po 2-3 godzinach i tak skomplikowane, ze "najlepsi kierowcy Europy" nie sa w stanie ich skapowac nawet po kilku "pokoleniach".



                            > To nie jest odpowiedz na moje pytanie. Ponowie: czy masz dane sugerujace, ze st
                            > ruktura wiekowa sprawcow na naszych autostradach jest wyraznie inna niz na pozo
                            > stalych drogach?

                            To przeciez nie moja a twoja teza. (ze wypadki na autostradach w Polsce powoduja w przytlaczajacej wiekszosc nowicjusze , ktorym nie bylo dane nauczyc sie 8 regulek w 2-3 godzinnym kursie).

                            Dlaczego mialbym udowadbniac twoje tezy, do tego tak absurdalne, ze godne posla Kopycinskiego?
                            • edek40 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 13:00
                              > Ale pisales o "pokoleniach", jakoby te banalne osiem regulek stanowilo zadanie
                              > "na pokolenia".

                              Ale chyba nie dzis?

                              > Nie mam pojecia - jak kilka glupich regulek moze byc rownoczesnie tak proste, z
                              > e uczacy sie dopiero jazdy samochodem ludzie w Szwajcarii kapuja je po 2
                              > -3 godzinach i tak skomplikowane, ze "najlepsi kierowcy Europy" nie sa w stanie
                              > ich skapowac nawet po kilku "pokoleniach".

                              Dzis pytam o roznice w szkoleniu.

                              Przyjalem do wiadomosci, ze znaczny odsetek Szwajcarow, tak jak i Polakow, na oczy nie widzial autostrady i po przeczytaniu 8 regulek wsiada w samochod i smiga, jak Szwajcar, a nie jak Polak. Zostawmy wiec starych i skupmy sie na tych, ktorzy jeszcze nie wyemigrowali z uwagi na identyczne warunki zycia w Polsce i na zachodzie.

                              > To przeciez nie moja a twoja teza. (ze wypadki na autostradach w Polsce powoduj
                              > a w przytlaczajacej wiekszosc nowicjusze , ktorym nie bylo dane nauczyc
                              > sie 8 regulek w 2-3 godzinnym kursie).

                              Probuje sprowadzic rozmowe do wspolnego mianownika. Przyjmuje, ze starsi kierowcy w Polsce nie potrafia czytac (a Szwajcarzy potrafia i chboc na oczy nie widzieli autostrady daja rade). Jednak faktem jest, ze wiekszosc kraks powoduja mlodzi. W Szwajcarii uczy sie ich jezdzic po autostradzie, a u nas nie. Skoro unikasz odpowiedzi, zakladam, ze masz wiarygodne dane, stwierdzajace, ze mlodzi (nie uczeni, choc w Szwajcarii uczeni) nie powoduja wypadkow i jest to domena wylacznie nieoczytanych i glupich Polakow starszej daty.
                              • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 15:15
                                edek40 napisał:

                                > Dzis pytam o roznice w szkoleniu.

                                A ja ci odpowiadam: szkolenie na PJ to i w Polsce i w Niemczech i Szwajcarii jedynie PODSTAWA, zeby w ogole wyjechac na drogi i dopiero tak naprawde uczyc sie jezdzic.

                                Jesli niedojrzali kierowcy juz w trakcie kursu mieliby rzeczywiscie po 2-3 godzinach opanowac w pelni jazde autostrada, ktora nie moga skapowac doswiadczeni kierowcy w kilka "pokolen" to chyba sam musisz przyznac, ze cos jest nie tak.

                                Albo Niemcy i Szwajcarzy to geniusze albo "najlepsi kierowcy Europy" to skonczone kiepy.

                                Jesli odczuwasz potrzebe tlumaczenia tego fenomenu tym, ze prawie wszystkie wypadki na polskich autostradach powoduja wylacznie mlodzi kierowcy, bo w czasie kursu nie doswiadczyli olsnienia po 2-3 godzinach praktyki na autostradzie to twoja sprawa.

                                Kazdemu wolno sie blaznic tak, jak chce.
                                • edek40 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 15:43
                                  > Jesli odczuwasz potrzebe tlumaczenia tego fenomenu tym, ze prawie wszystkie wyp
                                  > adki na polskich autostradach powoduja wylacznie mlodzi kierowcy, bo w czasie k
                                  > ursu nie doswiadczyli olsnienia po 2-3 godzinach praktyki na autostradzie to tw
                                  > oja sprawa.

                                  Ja ani tego ne twierdze, ani nie zaprzeczam. Czekam na dane. Albo mlodzi generuja, jak wszedzie, wiekszosc zdarzen i wtedy nalezaloby im fundowac to, co Szwajcarzy. Albo masz inne dane i rzeczywiscie nasi dorosli to skonczone glaby, a mlodzi nie powoduja akurat na autostradach wypadkow, wiec szkolenie im zbedne. Ale wtedy wyjdzie, ze mlodziez szwajcarska to glaby.
                                  • hanni Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 16:09
                                    edek40 napisał:

                                    > Czekam na dane.

                                    Jak sam nie podasz danych do twojej wlasnej tezy to bedziesz na nie dlugo czekal .

                                    > Albo mlodzi generuja, jak wszedzie, wiekszosc zdarzen i wtedy nalezaloby im fundowac to,
                                    > co Szwajcarzy.

                                    Jesli twierdzisz, ze jedynym powodem, dla ktorego w Szwajcarii jest 6 razy mniej zabitych na autostradach bo uczacy sie dopiero jazdy samochodem(!) ludzie spedzaja w trakcie kursu 2-3 godziny na autostradzie - i juz wszystko wiedza - to prosze bardzo, nikt ci nie broni.

                                    Jesli twierdzisz, ze praktyczne nadrobienie tego "deficytu" to zadanie "na pokolenia", to tez nikt ci tego nie broni.

                                    W sumie cokolwiek nie napiszesz to jest to smieszne.

                                    • edek40 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 16:12
                                      > W sumie cokolwiek nie napiszesz to jest to smieszne.

                                      Wciaz nie porownales wypadkowosci na autostradach w Szwajcarii i na Bali.
            • pejotpe4 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 02.11.12, 17:19
              Stawiam tezę, iż jest to spowodowane:
              - brakiem wyobraźni i podstawowej wiedzy z zakresu fizyki, bo jak można wytłumaczyć jazdę na zderzaku przy 150km/h?
              - ignorowaniem OBOWIĄZKU (którego zaniechanie obecnie jest już karane punktami) użycia kierunkowskazu przed zmianą pasa, lub kierunku ruchu (niektórzy "kierofcy" uważają, że kierunkowskazy mogłyby być przydatne przeciwnikowi na drodze),
              - kto potrafi dobrze ustawić lusterka i z nich potem korzystać? Czyżby wszyscy mieli detektory pojazdu na sąsiednim pasie w lusterkach? W moich pojazdach nie udało mi się całkowicie wyeliminować martwej strefy w prawym lusterku, ale da się to korygować częstym sprawdzaniem sytuacji na drodze - a zmiana pasa wprost na wyprzedzający pojazd jest śmiertelnym błędem (w końcu energia kinetyczna pojazdu jest proporcjonalna do kwadratu modułu prędkości)...
              • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 02.11.12, 21:17
                pejotpe4 napisał:

                > Stawiam tezę, iż jest to spowodowane:
                > - brakiem wyobraźni i podstawowej wiedzy z zakresu fizyki, bo jak można wytłuma
                > czyć jazdę na zderzaku przy 150km/h?
                > - ignorowaniem OBOWIĄZKU (którego zaniechanie obecnie jest już karane punktami)
                > użycia kierunkowskazu przed zmianą pasa, lub kierunku ruchu (niektórzy "kierof
                > cy" uważają, że kierunkowskazy mogłyby być przydatne przeciwnikowi na drodze),
                > - kto potrafi dobrze ustawić lusterka i z nich potem korzystać? Czyżby wszyscy
                > mieli detektory pojazdu na sąsiednim pasie w lusterkach? W moich pojazdach nie
                > udało mi się całkowicie wyeliminować martwej strefy w prawym lusterku, ale da s
                > ię to korygować częstym sprawdzaniem sytuacji na drodze - a zmiana pasa wprost
                > na wyprzedzający pojazd jest śmiertelnym błędem (w końcu energia kinetyczna poj
                > azdu jest proporcjonalna do kwadratu modułu prędkości)...

                Nie brak tutaj artystow, ktrzy uwazaja, ze dozwolone na polskich autostradach wyprzedzanie z prawej strony nie jest bardziej krytyczne od wyprzedzania z lewej strony.

                Np. w Niemczech to jedno z najpowazniejszych wykroczen na autostradzie.
    • apodemus Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 11:36
      Ruch drogowy odbywa się nie tylko w miastach.
      Myślę, że niewielu z nas ma wątpliwości co do ograniczeń w rodzaju "50" w obszarze zabudowanym (mam na myśli obszar zabudowany czymś więcej niż biała tablica z domkami), ale często odnoszę wrażenie, że ruch pozamiejski bywa wręcz szykanowany przez inżynierów drogownictwa. "Bezpieczne" wysepki i ograniczenia "od czapy" w dziwnych miejscach nie sprzyjają poszanowaniu prawa. I nie chodzi mi wcale o to, że chciałbym grzać z gazem w podłodze zawsze i wszędzie.
      • edek40 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 11:52
        > I nie chodzi mi wcale o to, że chciałbym grzać z gazem w podłodze zawsze i wszędzie.

        I slusznie. Jedna z glownych przyczyn smierci na naszych drogach jest calkowicie nie karane nieustapienie pierwszenstwa. Nie da sie go bowiem karac z krzakow, ani fotoradarem. A drogi mamy jakie mamy. Co i rusz jakiemus kierowcy konczy sie droga, a jak ladnie to ujal Jurek, przeciez mozna sie spodziewac, ze pojedzie dalej. I jedzie. Mnie kosztowalo to wymiane lozyska i ramy pomocniczej, po kolizji z wysepka (bedacy w prawie winowajca przezyl, poniewaz jechalem powoli - okolo 70 km/h), a czasem kosztuje zycie, gdy pedzacy 70 km/h TIR rozgniecie malucha wyjezdzajacego z podporzadkowanej.
        • agios_pneumatos Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 18:22
          edek40 napisał:

          >bedacy w prawie winowajca

          A ja łudziłem się, że 'jadących przepisowo stwarzających zagrożenie' nic nie przebije...
          • edek40 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 10:08
            > A ja łudziłem się, że 'jadących przepisowo stwarzających zagrożenie' nic nie pr
            > zebije...

            Uwazam, ze na tym forum padly co najmniej dwie o wiele lepsze tezy

            1. znakow nalezy przestrzegac, ale w zadnym wypadku im nie wierzyc (w odpowiedzi na moje doniesienia, ze rozmalowanie jezdni moze wprowadzac w blad)

            2. za zasade nalezy przyjac, ze majacy ustapic, gdy konczy mu sie droga, nie ustapi i pojedzie dalej (w odpowiedzi na moje doniesienia o zatrzymujacym sie i ruszajacym ciagniku, ktory mial mi ustapic drogi)

            Twoj cytat wyrwany jest z kontekstu (trudne slowo) oraz z realiow polskich, nadwyraz "przepisowych" drog.
            • agios_pneumatos Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 11:40
              Obawiam się, że żadne z powyższych nie jest mojego autorstwa.

              Kontekst nie jest trudnym słowem. Jest po prostu słowem z łaciny, którą z definicji uważam za język barbarzyńców.
              • edek40 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 11:45
                > Obawiam się, że żadne z powyższych nie jest mojego autorstwa.

                Ale sa swietne, nie? I jakiez na naszych drogach prawdziwe. I nie sa mojego autorstwa, wiec nie mozesz im zarzucic powierzchownosci czy zwalania na znakologow lub policje.

                > Kontekst nie jest trudnym słowem.

                To dobrze. Oznacza to, ze mozesz profesjonalnie wyrywac z kontekstu.
                • agios_pneumatos Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 11:49
                  edek40 napisał:


                  >
                  > > Kontekst nie jest trudnym słowem.
                  >
                  > To dobrze. Oznacza to, ze mozesz profesjonalnie wyrywac z kontekstu.

                  Sentencja.... wróć.... (ek)fraza ma to do siebie, że nie występuje w kontekście. O ile 'zacytowane' przez Ciebie zdania nie bronią się same i dlatego musiałeś dodać wyjaśnienie, ergo ten kontekst, o tyle Twoje radosne przemyślenia są klasą samą dla siebie i można spokojnie cytować je bez wyjaśnień jako złote myśli foruma.
    • bimota Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 11:39
      Niby skad ma wiedziec ? Jestes chyba jedynym oswieconym...

      > Ciekawe, ze w Berlinie, Zurychu albo Wiedniu

      JEstes tu rzadkim gosciem, wiec specjanie dla cie mala sugestia...

      Ciekawe, czy tam ograniczenia sa rownie adekwatne do warunkow, co u nas...
      • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 11:51
        bimota napisał:

        > Ciekawe, czy tam ograniczenia sa rownie adekwatne do warunkow, co u nas...

        Czy ograniczenie do 60-tki albo 80-tki na dobrze rozbudowanej autostradzie w obowiazujace 24/7 albo permanentne ograniczenia do 50-tki albo 30-tki w obszarze zabudowanym sa "adekwatne"?
        Wiem, ze wiekszosc kierowcow takie ograniczenia tam przestrzega (nawet noca) i bardzo niewielki odsetek jedzie +20. Domyslam sie, ze wiekszosc kierowcow w Warszawie albo Moskwie jezdzilaby w takich sytuacjach zupelnie inaczej bo nie sadze, zeby takie ograniczenie uznali u siebie za "adekwatne".
        • edek40 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 11:56
          > Czy ograniczenie do 60-tki albo 80-tki na dobrze rozbudowanej autostradzie w ob
          > owiazujace 24/7 albo permanentne ograniczenia do 50-tki albo 30-tki w obszarze
          > zabudowanym sa "adekwatne"?

          Nie mam pojecia o jakim miejscu mowisz? Znaczy sie konkretnie. Bo tak niekonkretnie... To wiesz.
          • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 12:00
            edek40 napisał:

            > Nie mam pojecia o jakim miejscu mowisz? Znaczy sie konkretnie.

            Wystarczy przeczytac (konkretnie):
            Pisze min. o "dobrze rozbudowanej autostradzie" gdzie wspomniane ograniczenia obowiazuja 24/7.
            O czym nie masz pojecia, co to takiego "dobrze rozbudowana autostrada" czy "24/7"?
            • edek40 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 12:05
              > Pisze min. o "dobrze rozbudowanej autostradzie" gdzie wspomniane ograniczenia o
              > bowiazuja 24/7.

              Rozumiem, ze podobnie jak w Polsce, powodem do ograniczenia jest fakt, ze obok sa stawy rybne i dochodzi tu czesto do gololedzi, a ponadto jest zakret, przez ktory jakis kretyn (Szwed w ferrari) probowal przejechac 300 km/h i niestety wylecial z drogi, scinajac po drodze kilka aut z przeciwka, co zaowocowalo postawieniem czarnego punktu i wlasnie wspomnianym ograniczeniem.
              • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 12:19
                edek40 napisał:

                > Rozumiem, ze podobnie jak w Polsce, powodem do ograniczenia jest fakt, ze obok
                > sa stawy rybne

                A co maja do rzeczy jakiekolwiek "powody"? Ani ja ani wiekszosc kierowcow nie ma (zapewnie) bladego pojecia o "powodach".
                Co w zwiazku z tym proponujesz? Czy wzorem "najlepszych kierowcow Europy" powinni poczuc sie "zdemoralizowani" i olac to ograniczenie? Raczej na to nie licz.
                • edek40 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 12:29
                  > A co maja do rzeczy jakiekolwiek "powody"? Ani ja ani wiekszosc kierowcow nie m
                  > a (zapewnie) bladego pojecia o "powodach".

                  Miara "powodow" jest ilosc ograniczen na drogach. W Szwajcarii bylem tylko raz i to samolotem. Bardzo mi sie nie podobalo.

                  W innych krajach, nawet w postkomunistycnych Czech, zapewne z checi do oszczedzania na bezpiecznestwie, nie widzialem tylu ograniczen.
              • htoft Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 24.10.12, 10:32
                Czy potrafisz sobie wyobrazić, że powodem ograniczenia może być coś innego, niż tylko bezpieczeństwo? Np. ograniczanie hałasu?
                • edek40 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 24.10.12, 10:44
                  > Czy potrafisz sobie wyobrazić, że powodem ograniczenia może być coś innego, niż
                  > tylko bezpieczeństwo? Np. ograniczanie hałasu?

                  Oczywiscie. Szczytowym osiagnieciem w walce z halasem jest piekna, ogrodzana barierami dwujezdniowka w Warszawie. Po jednej stronie ma port lotniczy Okecie, a po drugiej ruchliwa linie kolejowa. Zapewne dlatego stoi tam 50 km/h, z uwagi na to, aby samochody nie zagluszaly samolotow i kolei. Az boje sie pomyslec do ilu ogranicza predkosc na ekspresowce, ktora wcisna pomiedzy wspomniana szose i linie kolejowa...

                  O swojej dwujezdniowce nie wspomne. Zapewne z uwagi na walke z halasem nad Kanalem Zeranskim i w lasku z drugiej strony.

                  Jest naprawde wiele miejsc, gdzie juz na oko widac, ze chodzi o halas. I dlatego policja tak czesto pelni tu ofiarna sluzbe...
        • bimota Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 12:16
          Widocznie nie jestesmy takimi swiatowcami jak ty...

          W Wiedniu bylem raz, w Zurychu wcale, jedynie w Berlinie wiele razy i jakos tych twoich ograniczen nie widzialem, poza 50. w miescie, czesto nieprzestrzegana jesli np. jest na wielopasmowce... A wielopasmowek tam sporo... Prawie tyle co u nas. ;)
          • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 12:25
            bimota napisał:

            > jedynie w Berlinie wiele razy i jakos tych twoich ograniczen nie widzialem,

            Czyzbys sugerowal, ze ich tam nie ma a ja byc moze to zmyslilem?

            > poza 50. w miescie, czesto nieprzestrzegana

            "Czesto" w Berlinie albo Wiedniu i "czesto" w Warszawie albo Moskwie maja zupelnie rozne wymiary.
            Mimo zblizonego natezenia ruchu w obrebie miasta bilansy ofiar smiertelnych sa diametrlanie rozne. Swego czasu byly przytaczane tu statystyki: O ile mnie pamiec nie myli, w samej tylko Warszawie ginie tylu pieszych, co w calej Austrii (z Wiedniem wlacznie).
            • bimota Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 12:30
              Ano sugerowal bym...
              • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 13:00
                bimota napisał:

                > Ano sugerowal bym...

                W takim razie wspolczuje bo - jak widac - traktujesz obcych z zasady jako oszustow.

                I co bedzie, jak ci udowodnie, ze tak jest a ty posadziles mnie o oszustwo nie majac ku temu jakichkolwiek podstaw? Bedziesz chociaz w stane przeprosic?
                • edek40 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 13:19
                  > W takim razie wspolczuje bo - jak widac - traktujesz obcych z zasady jako oszus
                  > tow.

                  Zwroc laskawie uwage, ze Ty rowniez nas tak traktujesz. Jesli zwracamy Ci uwage, Tobie, daleko za granica, ze nasze drogi oznakowane sa fatalnie (pamietny raport policji, nie edka), system szkolenia lezy (gdzie to, gdzie, szkoli sie z jazdy po autostradach, a nie po parkingu?), egzekwowanie KD sprowadza sie glownie do pomiarow predkosci (a i to rzadko, patrzac na cytowana tu "mape" ilosci wystawianych mandatow), a podejscie wladz do motoryzacji sprowadza sie glownie do tego ile da sie jeszcze wydusic (wybudowano duzo nowych drog - szkoda, ze znaczna ich czesc jest niedostepna z powodow ekonomicznych - wszak w Szwajcarii autostrady wychodza o wiele taniej), to traktujesz to jak jakies bajeczki i dalej piszesz o tym, jakimi zlymi kierowcami jestesmy.
                  • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 13:33
                    edek40 napisał:

                    > Zwroc laskawie uwage, ze Ty rowniez nas tak traktujesz. Jesli zwracamy Ci uwage
                    > , Tobie, daleko za granica, ze nasze drogi oznakowane sa fatalnie

                    Pierniczysz - z przeproszeniem - edku jak zwykle calkiem od rzeczy.

                    Po pierwsze, w ktorym to miejscu twierdze, ze oszukujesz?

                    Po drugie okreslenie, "fatalne" jest czysto subiektywnym odczciem, ktorego prawdziwosci nie mozna potwierdzic empirycznie (nowe Maserati tez ktos moze uznac za "fatalne").
                    W przeciwienstwie do kwestii, czy w danym miejscu stoi czy nie jakis znak. To nie subiektywne odczucie tylko fakt, ktory mozna stwierdzic.
                    • edek40 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 14:35
                      > Po pierwsze, w ktorym to miejscu twierdze, ze oszukujesz?

                      Bezposrednio? Raczej nie. Posrednio - stale. Porownujesz bowiem nieporownywalne.

                      Piszesz o tym, ze kazdy kursant w Szwajcarii MUSI spedzic na autostradzie kilka godzin lekcji. Nie przeszkadza Ci to szydzic, ze Polacy na autostradach sie zabijaja, choc autostrady jakims tam faktem sa bardzo krotko, a szkolenie nie obejmuje jazdy po nich. Tak wiec w Szwajcarii kursant musi jezdzic (choc juz jako dziecko widywal jak tatus sobie radzi), a naszemu ma wystarczyc zdjecie i czytanka w podreczniku, aby dorownac Szwajcarowi.

                      Pomijam fakt, ze wlasnie niedawno dostrzezono, ze o wiele bezpieczniejsze jest odpowiednio wczesne oznakowywanie pasow, na ktorym ma sie znalezc samochod, zblizajacy sie do wezla. Nie, nie w Szwajcarii. W Polsce to dostrzezono i w ciagu kilku lat wymienia wszystkie tablice.

                      Ale, ale. Juz wiem. Polacy zabijaja sie na autostradach, bo wolno na nich jezdzic 140 km/h.

                      Zapraszam do Polski na lekcje ecodrivingu. Jesli jedzisz 120 km/h nie wyprzedza wiele aut. A jesli, to glownie niemieckich, bo oni maja kase na paliwo i... ewentualne mandaty.

                      > Po drugie okreslenie, "fatalne" jest czysto subiektywnym odczciem, ktorego praw
                      > dziwosci nie mozna potwierdzic empirycznie

                      Czy w Szwajcarii policja rowniez, jak polska w 2009 roku, dopatrzyla sie wszelkiej masci uchybien w oznakowaniu srednio 1 blad na 2 km drogi? A moze to za malo obiektywne i musi wypowiedziec sie Prezydent albo Episkopat?

                      > W przeciwienstwie do kwestii, czy w danym miejscu stoi czy nie jakis znak. To n
                      > ie subiektywne odczucie tylko fakt, ktory mozna stwierdzic.

                      Patrz wyzej. Nawet srednio rozgarniety baran zobaczy choc 1 zle postawiony na 10 km. Jesli zna droge dobrze i wnikliwie sie przyglada, do i dostrzeze tyle, co nasza policja.
                      • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 14:40
                        edek40 napisał:

                        > > Po pierwsze, w ktorym to miejscu twierdze, ze oszukujesz?
                        >
                        > Bezposrednio? Raczej nie. Posrednio - stale.

                        No to "fatalnie" edku, ze nie jestes w stanie wskazac zadnego bezposredniego posadzenia cie o oszustwo.
                        • edek40 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 14:47
                          > No to "fatalnie" edku, ze nie jestes w stanie wskazac zadnego bezposredniego po
                          > sadzenia cie o oszustwo.

                          A czy uwazasz, ze mialem taki zamiar? Dosc rzadko sie tu pojawiasz, ale nauczony doswiadczeniem staram sie ograniczac rzeczowe dyskusje z Toba. To jak walenie glowa w mur. Ty udowadniasz, ze Szwajcar ma luksusowe auto, piekny dom, wysokie gory, a Polak ma stare auto, rozpadajaca sie rudere i niskie gory, bo jest glupi.
                          • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 14:54
                            edek40 napisał:

                            > Ty udowadniasz, ze Szwajcar ma luksusowe auto, piekny dom, wysoki
                            > e gory, a Polak ma stare auto, rozpadajaca sie rudere i niskie gory, bo jest glupi.

                            To ci sie nawet udalo :)
                            I nawet nic nie szkodzi, ze jak zwykle zmyslone.
                • bimota Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 15:06
                  Podstawy podalem.

                  A co bedzie - nie wiem, chyba cud :)
                  • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 15:21
                    bimota napisał:

                    > Podstawy podalem.

                    Bo TY tego bedac w Berlinie nie widziales, tak? Przy takich "podstawach" niejeden moglby traktowac opowiesci o wiezy Eiffla jako wymysly oszusta. Wspolczuje.

                    > A co bedzie - nie wiem, chyba cud :)

                    Na cud nie licz. Bedzie tylko glupio - dla ciebie.

                    "Berlin: W Berlinie zarejestrowano najszybszego pirata drogowego od 10 lat: 20-letni poczatkujacy kierowca pedzil z predkoscia ponad 240 km/h na ograniczeniu do 60km/h obowiazujacym na autostradzie miejskiej A100."

                    Ponizej oryginal i link do artykulu.

                    Jak sie domyslam, pojawi sie nastepny problem: Tlumaczac ten tekst tez pewnie wywnioskujesz, ze "oszukalem". Popros na wszeli wypadek kogos trzeciego (albo czwartego). Trzeci tez moze okazac sie oszustem.

                    "Berlin
                    In Berlin wurde der schnellste Raser seit zehn Jahren geblitzt: Ein 20-jähriger Fahranfänger raste mit über 240 km/h bei vorgeschriebenem Tempo 60 über die Berliner Stadtautobahn A 100."

                    www.express.de/panorama/schnellster-raser-seit-10-jahren-fahranfaenger-mit-240-km-h-durch-60er-zone,2192,11929718.html
                    • bimota Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 17:16
                      1 przyklad... Ha, ha... I to chyba dowod, ze tam tez przekraczaja... I cos tam gadlaes o ograniczeniach w miescie do 30., a tu mamy 60... :P
                      • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 17:37
                        Owszem, poddales w watpliwosc konkretnyprzyklad, ktory podalem a ja wykazalem, ze twoje insynuacje to brednie. Twoje usilowania odwrocenia teraz uwagi, ze tylko "1 przyklad" sa teraz zalosne.

                        Zawsze trzeba sie liczyc z czyms tak beznadziejnie dennym, ze ktos fakt zlamania jakiejs reguly w jednym lub bardzo niewielu przypadkach zinterpretuje jako dowod na to, ze opisana sytuacja nie rozni sie niczym od innej sytuacji, gdzie ta sama regula lamana jest nagminnie.

                        Nie wiem czemu ale nie spodziewalem sie po tobie az tak dennej reakcji. Chyba cie pomylilem z kims innym.
                        • bimota Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 20:41
                          Jakes taki konkretny, to autostrada miala byc rozbudowana, a nie zabudowana... Ale niech ci bedzie, wygrales... :P
                          • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 22:29
                            bimota napisał:

                            > Jakes taki konkretny, to autostrada miala byc rozbudowana, a nie zabudowana...

                            "Zabudowana"? Mozna wiedziec czym?
                            Bywam tam w regularnych odstepach i nie widzialem jeszcze zeby byla czyms "zabudowana": To normalnie rozbudowana autostrada, dwa pasy, pas awaryjny i bezkolizyjne rozjazdy.
                            • bimota Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 10:21
                              Miastem, a czym...
                              • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 10:42
                                bimota napisał:

                                > Miastem, a czym...

                                na autostradzie?
                                • bimota Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 12:31
                                  KAzde slowo bede musial ci zatwierdzac ?
                    • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 21:48
                      > Bo TY tego bedac w Berlinie nie widziales, tak?

                      Jak każdy może sprawdzić, na A 100 jest permanentne 80.
                      Gdzie jednak jest permanentne 60? Nie twierdzę że nie ma, bo nie chciało mi się jechać przez cały Berlin przez street view - jestem po prostu ciekawy, gdzie takie jest (remonty się nie liczą).
                      • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 22:32
                        klemens1 napisał:

                        > Jak każdy może sprawdzić, na A 100 jest permanentne 80.

                        Nie tylko.

                        > Gdzie jednak jest permanentne 60? Nie twierdzę że nie ma, bo nie chciało mi się
                        > jechać przez cały Berlin przez street view -

                        Cieszy mnie, ze wypelnilem ci dzisiaj wieczor :)

                        > jestem po prostu ciekawy, gdzie takie jest (remonty się nie liczą).

                        To chwalebne, ze jestes ciekawy.
                        • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 22:44
                          > > Gdzie jednak jest permanentne 60? Nie twierdzę że nie ma, bo nie chciało
                          > mi się
                          > > jechać przez cały Berlin przez street view -
                          >
                          > Cieszy mnie, ze wypelnilem ci dzisiaj wieczor :)

                          10 minut ok. 16-tej sobie pojeździłem przez street view. W sumie zastanawiałem się czy ci o tym pisać, bo pewnie zniwelowałem główne źródło twojego dobrego samopoczucia. Jakby co - wmawiaj sobie że tak naprawdę 3 godziny wieczorem siedziałem przy komputerze żeby ci udowodnić że nie masz racji. To powinno pomóc.

                          > > jestem po prostu ciekawy, gdzie takie jest (remonty się nie liczą).
                          >
                          > To chwalebne, ze jestes ciekawy.

                          A kogo to obchodzi czy to chwalebne czy nie?
                          • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 22:50
                            klemens1 napisał:

                            > 10 minut ok. 16-tej sobie pojeździłem przez street view. W sumie zastanawiałem
                            > się czy ci o tym pisać, bo pewnie zniwelowałem główne źródło twojego dobrego sa
                            > mopoczucia. Jakby co - wmawiaj sobie że tak naprawdę 3 godziny wieczorem siedzi
                            > ałem przy komputerze żeby ci udowodnić że nie masz racji. To powinno pomóc.

                            Nie tlumacz sie tak.

                            > > > jestem po prostu ciekawy, gdzie takie jest (remonty się nie liczą).
                            > >
                            > > To chwalebne, ze jestes ciekawy.
                            >
                            > A kogo to obchodzi czy to chwalebne czy nie?

                            A kogo obchodzi, ze jestes ciekawy?
                            • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 22:58
                              > > 10 minut ok. 16-tej sobie pojeździłem przez street view. W sumie zastanaw
                              > iałem
                              > > się czy ci o tym pisać, bo pewnie zniwelowałem główne źródło twojego dobr
                              > ego sa
                              > > mopoczucia. Jakby co - wmawiaj sobie że tak naprawdę 3 godziny wieczorem
                              > siedzi
                              > > ałem przy komputerze żeby ci udowodnić że nie masz racji. To powinno pomó
                              > c.
                              >
                              > Nie tlumacz sie tak.

                              Od razu lepiej, co?
                              Ty byś w nocy nie spał żeby mi coś udowodnić.

                              > > > > jestem po prostu ciekawy, gdzie takie jest (remonty się nie l
                              > iczą).
                              > > >
                              > > > To chwalebne, ze jestes ciekawy.
                              > >
                              > > A kogo to obchodzi czy to chwalebne czy nie?
                              >
                              > A kogo obchodzi, ze jestes ciekawy?

                              To dosłownie raczej nikogo, bo to przenośnia - inni też zapewne są ciekawi gdzie te 60 są. Więc ich to obchodzi.
                              Mógłbym użyć określenia "ciekawe, gdzie takie są".
                              A kogo to obchodzi czy to chwalebne czy nie?

                              P.S. W 3 minuty znalazłem - są 60.
                              • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 23:01
                                klemens1 napisał:

                                > P.S. W 3 minuty znalazłem - są 60.

                                No widzisz, gratulacje. Nie mozna tak bylo od razu?
                        • jureek Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 22:50
                          hannl napisał:

                          > > Gdzie jednak jest permanentne 60? Nie twierdzę że nie ma, bo nie chciało
                          > mi się
                          > > jechać przez cały Berlin przez street view -
                          >
                          > Cieszy mnie, ze wypelnilem ci dzisiaj wieczor :)

                          Widzę, że z tej radości zapomniałeś odpowiedzieć na pytanie, gdzie jest ta permanentna sześćdziesiątka na berlińskiej autostradzie.
                          Jura
                          • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 22:53
                            jureek napisał:

                            > Widzę, że z tej radości zapomniałeś odpowiedzieć na pytanie, gdzie jest ta perm
                            > anentna sześćdziesiątka na berlińskiej autostradzie.
                            > Jura

                            Zle widzisz.
                            • jureek Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 23:00
                              hannl napisał:

                              > Zle widzisz.

                              No to gdzie jest ta permanentna sześćdziesiątka?
                              Jura
                              • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 23:02
                                jureek napisał:

                                > No to gdzie jest ta permanentna sześćdziesiątka?
                                > Jura

                                No to z czego niby wynika, ze "zapomnialem"?
                                • jureek Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 23:09
                                  hannl napisał:

                                  > No to z czego niby wynika, ze "zapomnialem"?

                                  Z tego, że nie odpowiedziałeś. OK. Brak odpowiedzi nie musiał wynikać z zapomnienia, mogłeś nie odpowiedzieć celowo.
                                  Myślę, że wystarczy już jednak tej metadyskusji, czyli dyskusji o dyskusji. Odpowiesz konkretnie, gdzie są te permanentne sześćdziesiątki?
                                  Jura
                                  • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 23:12
                                    jureek napisał:

                                    > Z tego, że nie odpowiedziałeś. OK. Brak odpowiedzi nie musiał wynikać z zapomni
                                    > enia, mogłeś nie odpowiedzieć celowo.

                                    N o w l a s n i e .

                                    > Myślę, że wystarczy już jednak tej metadyskusji, czyli dyskusji o dyskusji. Odp
                                    > owiesz konkretnie, gdzie są te permanentne sześćdziesiątki?

                                    Nie. Ale zawsze mozesz sprobowac szczescia u klemensa. On juz wie. Przynajmniej tak twierdzi.
                                    • jureek Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 23:23
                                      hannl napisał:

                                      > Nie. Ale zawsze mozesz sprobowac szczescia u klemensa. On juz wie. Przynajmniej
                                      > tak twierdzi.

                                      No cóż. Po raz kolejny wykazałem się naiwnością licząc na normalną merytoryczną rozmowę. Ty jednak wolisz pyskówki, a gdybyś miał odpowiedzieć na jakieś pytanie, to by Ci chyba korona z głowy spadła.
                                      Żegnaj więc i "dyskutuj" sobie dalej z Klemensem.
                                      Jura
                                      • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 23:30
                                        jureek napisał:

                                        > No cóż. Po raz kolejny wykazałem się naiwnością licząc na normalną merytoryczną
                                        > rozmowę.

                                        Nie czaruj. Znam cie nie od dzisiaj.
                                        To ja o malo nie wykazalem sie naiwnoscia ale powstrzymalem sie na czas.

                                        Ktos, kto jest zainteresowany "merytoryczna dyskusja" wlacza sie inaczej do dyskusji.
                                        • edek40 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 10:10
                                          > Nie czaruj. Znam cie nie od dzisiaj.

                                          A ja mysle, ze znajacy, jako byly mieszkaniec, Niemcy Jurek zlapal Cie na co najmniej niescislosci.
                                          • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 10:45
                                            edek40 napisał:

                                            > A ja mysle, ze znajacy, jako byly mieszkaniec, Niemcy Jurek zlapal Cie na co najmniej
                                            > niescislosci.

                                            Zdradzisz nam tez na jakiej to "niescislosci"? Straszniem tego ciekaw. Na miejscu Jurka tez bylbym ciekaw.

                                            No wiec?
                                          • nazimno Edek, czy ty nie widzisz, ze... 23.10.12, 17:21
                                            hannl to nowe wcielenie dobrze znanego Ci hanni ?

                                            Dowod:

                                            forum.gazeta.pl/forum/w,510,139798985,139831284,Re_Monty_Python_s_cd_czyli_paradoks_Kopycinski.html
                                            PS
                                            Nie ma sie co dalej meczyc.
                                            • bimota Re: Edek, czy ty nie widzisz, ze... 23.10.12, 22:12
                                              Ale odkrycie... :)
                                              • nazimno Nie zadne odkrycie, dziwie sie Edkowi, ze sie tak 24.10.12, 09:36
                                                meczy, chcialem Mu skrocic cierpienia.

                                                • bimota Re: Nie zadne odkrycie, dziwie sie Edkowi, ze sie 24.10.12, 10:56
                                                  On to lubi. :)
                                                  • nazimno Aaaaaa, to co innego. Zycze sukcesow oraz 24.10.12, 10:58
                                                    zadowolenia z wymiany pogladow.
                                                  • edek40 Re: Aaaaaa, to co innego. Zycze sukcesow oraz 24.10.12, 11:35
                                                    > zadowolenia z wymiany pogladow.

                                                    O tym nie ma mowy!

                                                    Czasem nie moge sie oprzec pokusie. I tyle.
                                  • klemens1 60 na A 100 23.10.12, 11:48
                                    > > No to z czego niby wynika, ze "zapomnialem"?
                                    >
                                    > Z tego, że nie odpowiedziałeś. OK. Brak odpowiedzi nie musiał wynikać z zapomni
                                    > enia, mogłeś nie odpowiedzieć celowo.

                                    Ach, te mirosukcesiki, jakże wbrew pozorem cenne ... Spodziewałbyś się? W sumie powinieneś, chociaż czujność stracić jest łatwo.

                                    Tu jest 60, tyle że na A 103:

                                    goo.gl/maps/0XbSe
                                    Na A 100 znalazłem, ale to przy zjeździe, nie wiem gdzie jest 60 na głównej nitce:
                                    goo.gl/maps/wrQ51
    • rapid130 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 13:55
      Od dawna dziwi mnie zakończenie stopniowania mandatów na +51 km/h. A nie można by kasować za +61 km/h sumy 500-600 zł, +71 km/h - 600-700 zł, itd.?

      Od dawna dziwi mnie brak rozgraniczenia mandatów zależnie od obszarów (co ciekawe, pierwotna idea systemu punktowego około 1993 roku zakładała taki podział) - takie samo (cyfrowo) przekroczenie prędkości w obszarze zabudowanym powinno być traktowane surowiej niż na autostradzie.

      Od dawna dziwią mnie niskie mandaty i punkty za mordercze manewry na autostradzie (jazdę "pod prąd", cofanie, etc.).

      Dopóki jednak kulawy system mandatowania sprawia, że kierowca X zaczynający wyprzedzanie na podwójnej ciągłej zanikającej za 10 metrów, mający otwartą widoczność, dostaje 5 punktów i 200 zł, zaś kierowca Y kończący wyprzedzanie tuż przed czubkiem wzniesienia i na łuku dostaje 1 punkt i 100 zł za przekroczenie pojedynczej linii ciągłej...

      ...dopóki zdarzają się sytuacje, że policjanci mierzą prędkość wideorejestratorem, doganiając delikwenta, co skutecznie zawyża wynik pomiaru (vide eksperyment Motoru)...


      ...dopóki za jazdę z szaloną prędkością 61 km/h np. tutaj, tutaj, tutaj, tutaj i tutaj będzie MI grozić 100 zł mandatu i 2 punkty karne...

      ...dopóty będę przeciw wszelkim formalnym dokręcaniom śruby.
      • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 14:23
        > ...dopóki za jazdę z szaloną prędkością 61 km/h np. tutaj, tutaj,
        > tutaj, tutaj i tutaj
        > będzie MI grozić 100 zł mandatu i 2 punkty karne...
        >
        > ...dopóty będę przeciw wszelkim formalnym dokręcaniom śruby.

        Nie znasz się - w Szwajcarii w takim miejscu byłoby 30 i nikt by nie pytał dlaczego. A nie pytałby, bo zagrożenie widać od razu, tylko polscy miszczowie szybcyalebezpiecznie go nie widzą i zapie...ją 65 km/h. To przez takich są wypadki.
        • rapid130 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 16:42
          klemens1 napisał:

          > Nie znasz się - w Szwajcarii w takim miejscu byłoby 30 i nikt by nie pytał dlac
          > zego.

          Na bezgraniczne zaufanie trzeba latami zarobić.
          I nie da się go uzyskać pejczem.
          • edek40 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 17:01
            > Na bezgraniczne zaufanie trzeba latami zarobić.

            Zaufanie? Wolne zarty!!! Po co zaufanie. Wladza jest od tego, aby dyrygowac maluczkimi (samo pozostajac poza strefa dzialania ustanowionych przez siebie praw).

            > I nie da się go uzyskać pejczem.

            Zaufanie jest zbedne. Rozkaz ma byc wykonywany bez namyslu. Tylko takie spoleczenstwo do czegos dojdzie. A dla nas i pejcza za malo.
      • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 17:14
        rapid130 napisał:

        > Od dawna dziwi mnie zakończenie stopniowania mandatów na +51 km/h. A nie można
        > by kasować za +61 km/h sumy 500-600 zł, +71 km/h - 600-700 zł, itd.?
        >
        > Od dawna dziwi mnie brak rozgraniczenia mandatów zależnie od obszarów (co cieka
        > we, pierwotna idea systemu punktowego około 1993 roku zakładała taki podział) -
        > takie samo (cyfrowo) przekroczenie prędkości w obszarze zabudowanym powinno by
        > ć traktowane surowiej niż na autostradzie.
        >
        > Od dawna dziwią mnie niskie mandaty i punkty za mordercze manewry na autostradz
        > ie (jazdę "pod prąd", cofanie, etc.).
        >

        Okay, wszystko to racja. Najlepiej byloby wszystko zreformowac za jednym zamachem.

        Niemniej, perfekcyjne rozwiazania, ktore satysfakcjonowaloby wszystkich to iluzja. To samo dotyczy policji i drogowcow: to ze beda kiedys bezbledni to tez kolejna iluzja. Tego nigdzie nie ma. Zawsze znajdzie sie dosyc powodow do krytyki. Zawsze beda tacy, ktorzy zaplaca choc beda niewinni i tacy, ktorym ciezkie wykroczenia beda uchodzic bezkarnie.

        Niemniej: Nie ustosunkowales sie do przeswietnego argumentu posla Kopycinskiego, ze przepisowa jazda stanowi zagrozenie dla bezpieczenstwa.
        • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 20:10
          Witam po kwarantannie - widzę, że raczej się nie polepszyło. Czy wymalowałeś już w pokoju na ścianie krzywy czerwony napis z ociekającymi z nadmiaru farby fontami "giń, przebrzydły klemensie1"? Dzisiaj miałem lekkie rozwolnienie z nieznanego powodu, mam prośbę żebyś przestał męczyć już laleczkę voodoo.

          Ale do rzeczy:

          > argumentu posla Kopycinskiego
          > , ze przepisowa jazda stanowi zagrozenie dla bezpieczenstwa.

          Stanowi, i to nie dlatego że jest przepisowa sama w sobie, tylko dlatego że nieodpowiedzialni urzędnicy wyczyniają głupoty zasłaniając się autorytetem przepisów. Przykłady miałeś wyżej w filmikach. Jest jakaś granica absurdu w oznakowaniu i tutaj już dawno została przekroczona. A oto relacja.

          wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,11914977,Jedziemy_z_Wroclawia_do_Warszawy__Zgodnie_z_wszystkimi.html
          • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 22:27
            klemens1 napisał:

            > Witam po kwarantannie

            Pochwalisz sie tez, jak ci tam bylo, na tej "kwarantannie"?

            > Czy wymalowałeś już w pokoju na ścianie krzywy czerwony napis z ociekającymi z
            > nadmiaru farby fontami "giń, przebrzydły klemensie1"? Dzisiaj miałem lekkie rozwolnienie

            Okay, nie musisz sie juz chwalic.

            > Ale do rzeczy:
            >
            > > argumentu posla Kopycinskiego
            > > , ze przepisowa jazda stanowi zagrozenie dla bezpieczenstwa.
            >
            > Stanowi,

            Jesli mialbym wytypowac na tym forum kogos, kto rzeczywiscie moglby powaznie(!) poprzec idiotyzm posla Kopcinskiego to bylbys - i jestes - pierwszym kandydatem.

            W przypadku kogos, kto gubi sie na widok kombinacji dwoch znakow, nie odroznia pojec wynik i pomiar i uwaza, ze kluczowy manewr na autostradzie wykonywany przy znacznie gorszej widocznosci nie stanowi zwiekszonego zagrozenia (to tylko kilka twoich wykwitow) latwo to jednak przewidziec.
            • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 22:31
              Jak zwykle dałeś się podpuścić. I jak zwykle piszesz o przeszłości, byle nie na temat.

              Podałem ci linka z relacją z próby jazdy zgodnej z przepisami i wynikającym z tej próby wnioskiem. Przypominam na wypadek gdybyś jak zwykle zapomniał o czym mowa.
              • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 22:36
                klemens1 napisał:

                > Jak zwykle dałeś się podpuścić.

                Ano jak zwykle. Zawsze sie daje nabierac.

                > I jak zwykle piszesz o przeszłości, byle nie na temat.

                Bo co to tez za przeszlosc! Jaki temat masz wlasciwie na mysli: Twoja kwarantanne, "krzywy czerwony napis - gin przebrzydly klemensie"(czy tak jakos) czy paradoks Kopycinskiego?


                > Podałem ci linka z relacją z próby jazdy zgodnej z przepisami i wynikającym z tej próby wnioskiem.

                No i co w zwiazku z tym klemensie?
                • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 22:53
                  > Bo co to tez za przeszlosc! Jaki temat masz wlasciwie na mysli: Twoja kwarantan
                  > ne, "krzywy czerwony napis - gin przebrzydly klemensie"(czy tak jakos) czy para
                  > doks Kopycinskiego?

                  Zgaduj dalej - być może zajmę ci tym kilka miesięcy.
                  Zapomniałem dopisać, że jak zwykle odpowiadasz na fragmenty zdań - to chyba przez oczywistość tego faktu.

                  > > Podałem ci linka z relacją z próby jazdy zgodnej z przepisami i wynikając
                  > ym z tej próby wnioskiem.
                  >
                  > No i co w zwiazku z tym klemensie?

                  Spróbuj teraz skorelować ten wniosek z pytaniem zadanym rapid130. To się po prostu nie może udać, ale dla spokoju własnego sumienia - spróbowałem. Od razu wrzucam podpowiedź: zacytowałem to pytanie które rzeczonemu rapid130 zadałeś.
                  Po takich podpowiedziach i twoim nieuchronnym niezrozumieniu o co chodzi, będę mógł bez konsekwencji prawnych używać wobec ciebie pewnych - mam nadzieję nadal znanych, a być może nawet używanych przez innych w stosunku do ciebie - określeń.

                  P.S. Właśnie wymyśliłem jak zarobić na tobie pieniądze. Bukmacherstwo. Tylko te podejrzenia że to wszystko ustawione ...
                  • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 22.10.12, 22:58
                    klemens1 napisał:

                    > Spróbuj teraz skorelować ten wniosek z pytaniem zadanym rapid130.

                    Jesli pragniesz mojej odpowiedzi to po prostu sprobuj ow "wniosek" i "pytanie zadane rapidowi" wyartykulowac w jednym zdaniu. Jestes w stanie? Trzymam kciuki.
                    • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 11:28
                      > > Spróbuj teraz skorelować ten wniosek z pytaniem zadanym rapid130.
                      >
                      > Jesli pragniesz mojej odpowiedzi to po prostu sprobuj ow "wniosek" i "pytanie z
                      > adane rapidowi" wyartykulowac w jednym zdaniu. Jestes w stanie? Trzymam kciuki.

                      Masz to bezpośrednio wyżej, jeżeli nie zauważyłeś.
                      Chyba że chodzi ci o zacytowanie pytania rapida, bo to było w jednym z poprzednich postów, a ty jak zwykle zachowujesz się jakbyś miał tam access denied. Dlaczego jednak w takim przypadku miałoby to być w jednym zdaniu, skoro pytanie zadane rapidowi to oddzielne zdanie?
                      • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 11:37
                        klemens1 napisał:

                        > Masz to bezpośrednio wyżej, jeżeli nie zauważyłeś.

                        Szkoda, ze - jak zwykle - nie jestes w stanie wskazac co.
                        Znow wyglada na to, ze oczekujesz, ze sformuluje za ciebie pytanie, ktore chcialbys zadac ale nie wiesz jak go sformulowac.

                        > Chyba że chodzi ci o zacytowanie pytania rapida,

                        Chodzi mi o to, zebys sam w koncu sformulowal (jesli w ogole jestes w stanie) o co w ogole ci chodzi. W poprzednim poscie pisales "o pytaniu zadanym rapid". Teraz (dla odmiany) mamy "pytanie rapida".

                        Daj znac jak bedziesz wiedzial o co ci chodzi i jak uda ci sie w koncu sformulowac pasujace do tego pytanie.
                        • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 19:29
                          > Chodzi mi o to, zebys sam w koncu sformulowal (jesli w ogole jestes w stanie)
                          > o co w ogole ci chodzi. W poprzednim poscie pisales "o pytaniu zadanym rapid".
                          > Teraz (dla odmiany) mamy "pytanie rapida".
                          >
                          > Daj znac jak bedziesz wiedzial o co ci chodzi i jak uda ci sie w koncu sformulo
                          > wac pasujace do tego pytanie.

                          Zapomniałem że szybko tracisz kontekst, tudzież dla ciebie "pytanie" musi mieć odpowiednią formę gramatyczną. Pewnie post który jest odpowiedzią nie jest nią dla ciebie, o ile we wcześniejszym nie było pytania.

                          Spróbuj jeszcze raz, nie koncentruj się na kwarantannie i doczytaj do końca, jedno słowo które dałeś radę skompilować za pierwszym podejściem to trochę za mało. Od "Ale do rzeczy: "

                          forum.gazeta.pl/forum/w,510,139798985,139812086,Re_Monty_Python_s_cd_czyli_paradoks_Kopycinski.html
                          • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 23.10.12, 22:48
                            klemens1 napisał:

                            > > Chodzi mi o to, zebys sam w koncu sformulowal (jesli w ogole jestes w st
                            > anie)
                            > > o co w ogole ci chodzi. W poprzednim poscie pisales "o pytaniu zadanym ra
                            > pid".
                            > > Teraz (dla odmiany) mamy "pytanie rapida".
                            > >
                            > > Daj znac jak bedziesz wiedzial o co ci chodzi i jak uda ci sie w koncu sf
                            > ormulo
                            > > wac pasujace do tego pytanie.
                            >
                            > Zapomniałem że szybko tracisz kontekst, tudzież dla ciebie "pytanie" musi mieć
                            > odpowiednią formę gramatyczną. Pewnie post który jest odpowiedzią nie jest nią
                            > dla ciebie, o ile we wcześniejszym nie było pytania.
                            >
                            > Spróbuj jeszcze raz, nie koncentruj się na kwarantannie i doczytaj do końca, je
                            > dno słowo które dałeś radę skompilować za pierwszym podejściem to trochę za mał
                            > o. Od "Ale do rzeczy: "
                            >
                            > forum.gazeta.pl/forum/w,510,139798985,139812086,Re_Monty_Python_s_cd_czyli_paradoks_Kopycinski.html

                            Czyli to by bylo na tyle. Fajnie.

                            Jeszcze cos?
                            • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 24.10.12, 11:54
                              A co jeszcze jest dla ciebie niejasne?
                              Teraz odpowiedz tak jak to każdy by zrobił od razu.
                              • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 24.10.12, 13:01
                                klemens1 napisał:

                                > A co jeszcze jest dla ciebie niejasne?

                                W zasadzie wszystko jest jasne.

                                1. Twoja kwarantanna - jesli miala ci pomoc - zawiodla na calej linii. "krzywy czerwony napis", ktory widzisz i podejrzenie, ze maltretuje cie za pomoca vodoo to nowy, glebszy wymiar twoich starych problemow zdrowotnych.

                                2. To, ze jestes zwolennikiem posla Kopycinskiego - jak juz napisalem - nie moze tak naprawde dziwic, w obliczu twoich dawnych problemow np. z rozumieniem znakow drogowych albo zaleznosci miedzy znacznie gorsza widocznoscia a wzrostem zagrozenia podczas kluczowych manewrow na autostradzie itd..

                                3. Teze Kopycinksiego uzupelniles linkiem do przydlugiego opisu przejazdu dwoch ludzi z Wroclawia do Warszawy piszac w nastepnym watku cos o "wynikajacym" z tego "wniosku".

                                Jednoznacznego "wniosku" nie byles jednak do tej pory ani wskazac ani sformulowac.

                                Czyli w zasadzie nic nowego.
                                • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 24.10.12, 16:31
                                  > 1. Twoja kwarantanna - jesli miala ci pomoc - zawiodla na calej linii. "krzywy
                                  > czerwony napis", ktory widzisz i podejrzenie, ze maltretuje cie za pomoca vodoo
                                  > to nowy, glebszy wymiar twoich starych problemow zdrowotnych.

                                  Jeżeli już o problemach - umów się do specjalisty, pokaż mu co napisałem, a następnie swoją powyższą odpowiedź. I nie opie...j go za to co usłyszysz, on naprawdę może ci pomóc. Punkt 2 z twoimi chorobliwymi fobiami, które sobie zapewne powtarzasz we łbie przez większą część dnia też możesz mu zapodać - wtedy potraktuje cię poważniej.

                                  > 3. Teze Kopycinksiego uzupelniles linkiem do przydlugiego opisu przejazdu dwoch
                                  > ludzi z Wroclawia do Warszawy piszac w nastepnym watku cos o "wynikajacym" z t
                                  > ego "wniosku".
                                  >
                                  > Jednoznacznego "wniosku" nie byles jednak do tej pory ani wskazac ani sformulow
                                  > ac.
                                  >
                                  > Czyli w zasadzie nic nowego.

                                  Wniosek jest w tym artykule. Każdy by go zobaczył, tylko ty nie - czyli w zasadzie nic nowego.

                                  Naprawdę nie potrafisz z kilkudziesięciu zdań wybrać tych kluczowych, które mówią o niebezpieczeństwie jazdy zgodnej z przepisami? Wkleić ci kilka cytatów, dzidziusiu intelektualny? Bo bez tego do następnej kwarantanny nie odpowiesz na temat, tylko będziesz wyrzucał swoje frustracje - a już się zaczynasz rozkręcać.
                                  • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 24.10.12, 16:51
                                    klemens1 napisał:

                                    > Wniosek jest w tym artykule. Każdy by go zobaczył, tylko ty nie

                                    Jesli rzeczywiscie jest, to kazdy by go wskazal (zacytowal), tylko ty- jak zwykle - nie.
                                    Czyli pozostanie to co zwykle, dalsze bicie piany o jeszcze jeden fantom klemensa widzacego "czerwone krzywe litery". I vodoo przez ktore dostaje rozwolnienia.
                                    • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 24.10.12, 19:02
                                      > > Wniosek jest w tym artykule. Każdy by go zobaczył, tylko ty nie
                                      >
                                      > Jesli rzeczywiscie jest, to kazdy by go wskazal (zacytowal), tylko ty- jak zwyk
                                      > le - nie.

                                      Jak zwykle chcę cię ośmieszyć, bo bardzo komicznie się zaperzasz, jakbyś walczył o własne życie.
                                      Masz, bo jeszcze pomyślisz że faktycznie nie zauważyłeś niczego, bo niczego tam nie ma:


                                      Tir za nami - na czeskich tablicach - jedzie tak blisko, ze chyba można przeczytać przez szybę, co tutaj wam wysyłam. Pewnie chce na nas wymusić przyspieszenie

                                      Chyba tu zaraz dojdzie do linczu. Przed nami pusta droga, za nami sznur aut. Srebrne subaru na szwajcarskich blachach czai się do wyprzedzenia, ale pasy są oddzielone plastikowymi słupkami i stale ktoś jedzie z naprzeciwka. Właśnie zwolniliśmy tuż przed zielonym światłem, bo ograniczenie mówiło - 50 km na godz.

                                      Podrzucamy naszym podróżnikom pomysł, żeby na tylnej szybie wywiesili kartkę: ''Przepraszamy. Jedziemy zgodnie z przepisami i udowadniamy w ten sposób, że w wielu miejscach są one bezsensowne''. Michał: - Lepiej nie, jeszcze by pomyśleli, że to ironia. Nie chcemy sprowokować kilkudziesięciu zmęczonych jazdą kierowców. Zjedziemy na najbliższym skrzyżowaniu w bok i puścimy te najbliżej za nami, bo ci którzy jadą dalej jeszcze nas nie widzieli. To taki nasz master plan, żeby przeżyć.
                                      • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 24.10.12, 20:24
                                        I to ma byc ten "wniosek" potwierdzajacy teze Kopycinskiego, ze przepisowa jazda stanowi zagrozenie dla bezpieczenstwa ruchu i dlatego nie nalezy wymuszac jej wyzszymi karami?

                                        Widze tam tylko historyjke dwoch ludzi jadacych przepisowo, bojacych sie linczu jadacej za nimi tluszczy i wyrazajacych ich prywatna opinie, ze ograniczenia sa bez sensu.
                                        Nie widze, zeby z powodu takiej jazdy zaistnialo tam cokolwiek niebezpiecznego.

                                        Jesli to, co zacytowales ma byc tym "wnioskiem" to rownie dobrze wnioskiem moze byc to:
                                        "Wiem jednak, że północ Europy z powodzeniem przestrzega zasad ruchu z pożytkiem nie tylko dla prowadzących, ale i pieszych, którzy nie muszą czuć się intruzami''.

                                        Poki co to (niestety) wszystko.



                                        klemens1 napisał:

                                        > Jak zwykle chcę cię ośmieszyć

                                        I jak zwykle ci nie wyszlo i jak zwykle osmieszyles tylko siebie.
                                        • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 25.10.12, 17:07
                                          > I to ma byc ten "wniosek" potwierdzajacy teze Kopycinskiego, ze przepisowa jazd
                                          > a stanowi zagrozenie dla bezpieczenstwa ruchu i dlatego nie nalezy wymuszac jej
                                          > wyzszymi karami?

                                          A = "zawalidroga który na szerokiej, prostej drodze bez zabudowań itp. jedzie 50"

                                          TIR jadący na zderzaku, bo musi towar dowieźć na czas, ale trafił mu się A.
                                          Wyprzedzający w niedozwolonych miejscach bo jedzie przed nimi A.
                                          Zmęczeni kierowcy po wielu godzinach jazdy z perspektywą kolejnych minut straconych bez sensu, bo trafił im się A.

                                          To jest niebezpieczne - niewielkie przekroczenie prędkości w ww. miejscach niebezpieczne nie jest.

                                          P.S.
                                          Jak ci się spodobał mój nowy alias? Dopisz go sobie do sygnaturki.
                                          • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 26.10.12, 17:04
                                            klemens1 napisał:

                                            > A = "zawalidroga który na szerokiej, prostej drodze bez zabudowań itp. jedzie 50"

                                            Ten "zawalidroga" to twoj wymsl. To po pierwsze.
                                            Po drugie jadacy przepisowo samochod "na szerokiej, prostej drodze bez zabudowań" (lol) jest "zawalidroga" dla wielu w Polsce (i dalej na wschodzie) ale o dziwo gdzie indziej, gdzie min. obowiazuja nawet surowsze ograniczenia wcale nie.

                                            > TIR jadący na zderzaku, bo musi towar dowieźć na czas, ale trafił mu się A.

                                            Ten "towar" byl konieczny, zeby udramatyzowac i tak niesamowicie lipny opis Asi i Michala?
                                            Myslisz, ze w krajach, gdzie wiekszosc(!) kierowcow jezdzi przepisowo, kierowcy TIRow zawsze dowoza swoj towar na czas?

                                            > Wyprzedzający w niedozwolonych miejscach bo jedzie przed nimi A.

                                            Kaze mu ktos popelniac to wykroczenie?

                                            > To jest niebezpieczne

                                            To jest tak niebezpieczne jak niebezpieczne w niektorych krajach/regionach jest pojawienie sie np. ubranej w jeansy kobiety z odkryta glowa. Staje sie natychmiast celem atakow werbalnych a nawet fizycznych ze strony hord miejscowych mezczyzn.

                                            Dlatego lokalny Borat-Kopycinski twierdzi, ze winna jest kobieta, ktorej konstytucja kraju nawet gwarantuje taka swobode. Ale niebezpieczne przeciez jest bo widac, co sie dzieje. Gdyby kobiety ukazywaly sie w takich miejscach tylko zapatulone po czubek glowy, to sytuacji stresowych by nie byllo.

                                            Oto kolejny dno, ktorego dobiles - poziom Borata. Twoje dotychczasowe tezy pasowaly do tej pory do wschodnich krancow Europy i Balkanow. Teraz - mentalnie - czulbys sie nawet jak u siebie w Anatolii.

                                            > - niewielkie przekroczenie prędkości w ww. miejscach niebezpieczne nie jest.

                                            Przez kilka ostatnich dni policja w zachodnich Niemczech i Holandii przeprowadzila "maraton-blyskawiczny". Skontrolowano lacznie 830 000 kierowcow. Jedna z konkluzji jest opinia mowiaca, ze zmniejszenie ogolnej sredniej predkosci tylko o 2 km/h spowodowalaby redukcje zabitych o okolo 15%.

                                            Ale Boraty wiedza lepiej.
                                            • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 26.10.12, 19:10
                                              > > To jest niebezpieczne
                                              >
                                              > To jest tak niebezpieczne jak niebezpieczne

                                              Jest to bardziej niebezpieczne niż przekraczanie prędkości w rozsądnych granicach.
                                              Takie są fakty - nie dyskutuję dlaczego tak jest.

                                              Oto podsumowanie:
                                              Chociaż jechaliśmy zgodnie z przepisami, to kilka razy byliśmy większym zagrożeniem dla ruchu niż kierowcy przekraczający prędkość - najbardziej niecierpliwi próbowali nas wymijać na linii ciągłej, między słupkami oddzielającymi pasy jezdni, na mostach, także korzystając z pasów do lewoskrętów. Większość remontowanego odcinka drogi krajowej nr 8 przejechaliśmy z prędkością od 50 do 70 km/godz. Niektórzy kierowcy próbowali zmusić nas do przyspieszenia. Wtedy trąbili klaksonem lub świecili światłami drogowymi. Trzeba jednak przyznać, że większość cierpliwie czekała na swoją kolej, żeby nas wyprzedzić. Nie mamy jednak wątpliwości, że jadąc zgodnie z przepisami, byliśmy zawalidrogą. Właściwie przez cały czas ciągnęła się za nami kolumna innych samochodów. Czasem więc sami woleliśmy na chwilę zjechać z drogi, by przepuścić długi sznur aut.
                                              Po całej drodze jazdy nie mamy wątpliwości - jadąc zgodnie z przepisami do Warszawy, jazda przypomina nie tylko drogę przez mękę, ale stwarza zagrożenie dla innych kierowców.

                                              wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,12201093,Przepraszamy__jedziemy_do_Warszawy_zgodnie_z_przepisami.html#ixzz2AQRUBU6D
                                              Jakbyś się nie silił, faktem jest, że ograniczenia prędkości NIE SĄ ustanawiane wg jakiejkolwiek naukowej metodyki, a wyłącznie na zasadzie uznaniowej, często przez urzędnika który danego odcinka drogi nie widział na oczy. Zdarzają się podniesienia limitu w związku z remontem. Limity obniża się, bo są wypadki przy prędkości dwukrotnie wyższej od dozwolonej. Dozwoloną prędkość podnosi się na tej samej drodze o 60%, albo obniża prawie dwukrotnie na tej samej drodze, ale po remoncie. A najlepsze jest to, że działa to w obie strony - są miejsca gdzie niebezpiecznie jest jechać równo z ograniczeniem. Ograniczenia prędkości nie są skorelowane z faktycznie bezpieczną prędkością - stąd olewanie przepisów w Polsce.
                                              • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 27.10.12, 12:15
                                                klemens1 napisał:

                                                > Jest to bardziej niebezpieczne niż przekraczanie prędkości w rozsądnych granica
                                                > ch.
                                                > Takie są fakty - nie dyskutuję dlaczego tak jest.

                                                To nie sa zadne "fakty", tylko opinia jakiegos faceta z Europy Wschodniej, slynacej z burdelu na drogach (i nie tylko) i katastrofalnie wysokiej liczby ofiar smiertelnych.

                                                Faktem natomiast jest, ze podniesinie mandatow w innych krajach przynioslo drastyczny spadek ilosci ofiar.

                                                Faktem jest tez, ze w krajach, w ktorych kierowcy generalnie przestrzegaja ograniczen ilosc ofiar smiertelnych jest wielokrotnie nizsza niz w Polsce.
                                                I to mimo to, ze niemal wszystkimi drogami w tych krajach, mozna byloby jezdzic znacznie szybciej niz obowiazujace ograniczenia.


                                                > Oto podsumowanie:
                                                > [i]Chociaż jechaliśmy zgodnie z przepisami, to kilka razy byliśmy większym zagr
                                                > ożeniem dla ruchu niż kierowcy przekraczający prędkość

                                                To opinia Asi i Michala. Jak spytam dzisiaj o opinie na ten temat moja ciocie.
                                                Mimo rzekomej "grozby linczu" i mimo owego zagrozenia Asi i Michalowi nic sie nie stalo. Nikt ich nie zlinczowal i nikt nie przejechal ich samochodu. Zajechali calo i zdrowo do stolycy.

                                                Jesli Asia i Michal odczuwaja poczucie winy, to jest tylko taki sam przejaw ogolnej perwersji obyczajow, jak w przypadku kobiety meczacej sie poczuciem winy, ze pokazala sie w Anatolii w jeansach i koszulce co dla wszystkich mogloby skonczyc sie niedobrze. Ona moglaby zostac zelzona a nawet pobita a mezczyzni, ktorzy by sie tego dopuscili mogliby trafic do wiezienia.
                                                • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 27.10.12, 16:33
                                                  > > Jest to bardziej niebezpieczne niż przekraczanie prędkości w rozsądnych g
                                                  > ranica
                                                  > > ch.
                                                  > > Takie są fakty - nie dyskutuję dlaczego tak jest.
                                                  >
                                                  > To nie sa zadne "fakty", tylko opinia jakiegos faceta

                                                  Widzę, że trzeba po kolei.
                                                  A nie jest faktem, że ograniczenia prędkości w Polsce są ustanawiane "bo tak", a nie ze względu na infrastrukturę drogową w miejscu obowiązywania ograniczenia?

                                                  > Faktem natomiast jest, ze podniesinie mandatow w innych krajach przynioslo dras
                                                  > tyczny spadek ilosci ofiar.

                                                  To się sprawdzi pod warunkiem że ograniczenia są tak ustanowione, że ich przekroczenie stwarza niebezpieczeństwo. U nas kara się tych co nie stwarzają zagrożenia, więc nie tych co powodują wypadki, a więc i ofiary.
                                                  • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 29.10.12, 19:57
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > A nie jest faktem, że ograniczenia prędkości w Polsce są ustanawiane "bo tak",
                                                    > a nie ze względu na infrastrukturę drogową w miejscu obowiązywania ograniczenia ?

                                                    Nawet gdyby, to takie jest obowiazujace prawo.

                                                    Czyzby przestrzeganie (lub nie) obowiazujacego prawa bylo zalezne tylko od indywidualnej oceny slusznosci tego prawa? Cos takiego okresla sie mianem anarchii.


                                                    > To się sprawdzi pod warunkiem że ograniczenia są tak ustanowione, że ich przekr
                                                    > oczenie stwarza niebezpieczeństwo.

                                                    To sie nie musi "sprawdzic", bo juz sie sprawdzilo. Nie slyszalem, zeby w opisanych krajach przed podniesieniem mandatow przeprowadzono jakas zakrojona na wielka skale akcje korektur ograniczen. I mimo to pomoglo.
                                                  • edek40 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 30.10.12, 08:08
                                                    > Nawet gdyby, to takie jest obowiazujace prawo.

                                                    SLUSZNIE!!! Jak bandyckie i antyobywatelskie by nie bylo. W kazdej dziedzinie zycia w Polsce, z podejsciem do drog wlacznie.

                                                    Jako obywatel mam prawo zauwazyc bledy i wypaczenia. Urzad ma obowiazek odpowiedziec. I odpowiada, z blogostanu nienaruszalnosci, ze wszystko jest zgodne i zatwierdzone. Jak chocby las na dwujezdniowce, ktory wymaga ograniczenia predkosci do 50 km/h. Zgodne i zatwierdzone...

                                                    > To sie nie musi "sprawdzic", bo juz sie sprawdzilo. Nie slyszalem, zeby w opisa
                                                    > nych krajach przed podniesieniem mandatow przeprowadzono jakas zakrojona na wie
                                                    > lka skale akcje korektur ograniczen. I mimo to pomoglo.

                                                    A po jaki grzyb leczyc zdrowego lub tylko troszke zaziebionego? Czy w ktorymkolwiek kraju policja drogowa stwierdzila, ze srednio 1 znak na 2 km jest ustawiony w sposob co najmniej budzacy watpliwosci? Czy opublikowala to na swoich stronach (a potem wstydliwie ukryla?). Czy w tego typu opracowaniu napisano, ze w porownaniu z rokiem poprzednim stan oznakowania pogorszyl sie i to znacznie? Czy po kilku latach publikowania takiego raportu, zaniechano tego? Czy ktorakolwiek wladza mialaby czelnosc w odpowiedzi na taki raport zajmowac sie glownie stawianiem fotoradarow i budowa wysokoplatnych autostrad, niemal calkowicie olewajac potrzeby tzw. zwyklych ludzi?
                                                  • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 31.10.12, 09:00
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > Nawet gdyby, to takie jest obowiazujace prawo.
                                                    >
                                                    > SLUSZNIE!!! Jak bandyckie i antyobywatelskie by
                                                    > nie bylo. W kazdej dziedzinie zycia w Polsce, z podejsciem do drog wlacznie.

                                                    Ograniczenie do 50-tki jest "bandyckie"? A wziecie na maske pieszego?

                                                    Fajny artykul podsunales edku:
                                                    "Tu i tam żyją, oczywiście, bardzo różne społeczeństwa, ale społeczeństwa krajów Europy Wschodniej kształtują swoją przestrzeń publiczną tak, jak kształtuje się ją w krajach trzeciego świata. Nie jesteśmy w stanie oddolnie stworzyć przestrzeni wspólnej z prawdziwego zdarzenia. Jeśli zaprojektuje nam ją urbanista, to jeszcze w porządku, ale sami dbać o nią nie potrafimy. Porządkujemy ją i urządzamy do granic własnego podwórka. To, co jest poza nim - jest wspólne, czyli niczyje."

                                                    "Nie jesteśmy w stanie oddolnie stworzyć przestrzeni wspólnej z prawdziwego zdarzenia.". To, co jest poza naszym podworkiem jest niczyje. Takie tez sa zachowania.

                                                    > Jako obywatel mam prawo zauwazyc bledy i wypaczenia. Urzad ma obowiazek odpowie
                                                    > dziec. I odpowiada, z blogostanu nienaruszalnosci, ze wszystko jest zgodne i za
                                                    > twierdzone.

                                                    A dlaczego mialaby odpowiadac inaczej?
                                                    To nie wladza plodzi spoleczenstwo tylko spoleczenstwo plodzi przyszla wladze. Przyszli policjanci, sedziowie, drogowcy, znakolodzy to nie jacys nadludzie przywozeni w teczkach tylko jednostki splodzone i uksztaltowane przez spoleczenswo, gdzie normy, przepisy, dbalosc o wspolna przestrzen nie gra zadnej roli.

                                                    > A po jaki grzyb leczyc zdrowego lub tylko troszke zaziebionego?

                                                    Jak mam rozumiec ta dygresje? Jak odebrane i przestrzegane byloby przez najlepszych kierowcow Europy ograniczenie do 60-tki albo 80-tki na prostej autostradzie?
                                                    A to, to przejaw zdrowia czy zaziebienia? Skad ta dziecieca wiara w to, ze gdzie indzziej jest wszystko tylko cacy?
                                                    https://data.lustich.de/bilder/incoming/12458-verwirrender-schilderwald.jpg
                                                  • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 30.10.12, 17:37
                                                    > > A nie jest faktem, że ograniczenia prędkości w Polsce są ustanawiane "bo
                                                    > tak",
                                                    > > a nie ze względu na infrastrukturę drogową w miejscu obowiązywania ograni
                                                    > czenia ?
                                                    >
                                                    > Nawet gdyby, to takie jest obowiazujace prawo.
                                                    >
                                                    > Czyzby przestrzeganie (lub nie) obowiazujacego prawa bylo zalezne tylko od indy
                                                    > widualnej oceny slusznosci tego prawa? Cos takiego okresla sie mianem anarchii.

                                                    Zgadza się, tylko że w łańcuchu przyczynowo-skutkowym owa anarchia już zaistniała wcześniej (wyróżnienie moje):

                                                    5.2.48.2. Ustalenie granic obszaru zabudowanego

                                                    Granica obszaru zabudowanego wyznaczonego znakiem D-42 powinna być powiązana z występującą wzdłuż drogi zabudową o charakterze mieszkalnym i występującym na drodze ruchem pieszych. Znak D-42 powinien być umieszczony w pobliżu miejsca, w którym następuje wyraźna zmiana charakteru zagospodarowania otoczenia drogi. Znak D-42 powinien być powiązany z takimi elementami zagospodarowania drogi, jak:

                                                    — początek chodnika,

                                                    — wyjazdy bramowe z posesji,

                                                    — pas postojowy lub parking wyznaczony wzdłuż jezdni,

                                                    — skrzyżowanie.

                                                    Jako obszar zabudowany nie powinny być oznakowane miejsca, w których:

                                                    — zabudowa mieszkalna jest oddalona od drogi i nie jest z nią bezpośrednio związana,

                                                    — strefy przedmieść, w których zabudowa ma charakter handlowo-ustugowy (hurtownie, warsztaty, duże sklepy), jeżeli nie wiąże się z nią intensywny ruch pieszych w pobliżu drogi,

                                                    — konieczność ograniczenia prędkości wynika jedynie z warunków geometrycznych i technicznych drogi,

                                                    — występujący ruch pieszych wynika jedynie z lokalizacji przystanku autobusowego, skrzyżowania dróg lub ma charakter sezonowy.


                                                    > To sie nie musi "sprawdzic", bo juz sie sprawdzilo. Nie slyszalem, zeby w opisa
                                                    > nych krajach przed podniesieniem mandatow przeprowadzono jakas zakrojona na wie
                                                    > lka skale akcje korektur ograniczen. I mimo to pomoglo.

                                                    Miałbyś rację, gdyby w tych krajach burdel i samowolka w oznakowaniu była taka jak tu.
                                                  • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 31.10.12, 09:03
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Zgadza się, tylko że w łańcuchu przyczynowo-skutkowym owa anarchia już zaistnia
                                                    > ła wcześniej (wyróżnienie moje):

                                                    To logika zlodzieja.
                                                    Prawo, chocby nie wiem jak egzekwowane przez wladze ciagle pozostaje prawem. Lamanie lub naruszanie go jest i pozostaje per se anarchia.


                                                    > [i]5.2.48.2. Ustalenie granic obszaru zabudowanego

                                                    Definicja jest bardzo plynna i pozostawia wiele mozliwosci interpretacji (np. w przypadku ruchu pieszych, ruchu rowerowego, wystepowania skrzyzowan). Dla ciebie jako kierowcy zasadniczym wyznacznikiem sa jednak znaki. Nie stosowanie sie do nich jest lamaniem prawa. Masowe niestosowanie sie do nich to "burdel i samowolka" czyli anarchia.

                                                    > Miałbyś rację, gdyby w tych krajach burdel i samowolka w oznakowaniu była taka
                                                    > jak tu.

                                                    To znaczy w Polsce kierowcy lamia przepisy z powodu "burdelu i samowolki w oznakowaniu" a gdzie indziej lamali bo tak?

                                                    Masz jakies konkretne dane na temat stopnia "burdelu i samowolki w oznakowaniu" w tych krajach?
                                                    Czy permanentne ograniczenie do 60-tki na autostradzie byloby odebrane przez najlepszych kierowcow Europy jako wlasciwe czy jako "burdel i samowolka" ?

                                                    A to?
                                                    https://www.glueckwunsch-blog.de/WordPress/wp-content/uploads/2009/02/schilderwald1.jpg

                                                  • edek40 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 31.10.12, 12:27
                                                    > Definicja jest bardzo plynna i pozostawia wiele mozliwosci interpretacji

                                                    Szalenie plynny. Na ten przyklad dajac TU byl ofiarnie patrolowany obszar zabudowany. Ten bialy punkt, na dole, przy dwujezdniowce to wiata przystanku i tu wlasnie chronili sie stroze prawa i porzadku, a moze nawet sprawiedliwosci. A teraz sie uplynnil i go nie ma. Bo jest plynny i podlega interpretacji. Teraz stoi tu 70 km/h, ktore z uwagi na brak ruchu poprzecznego jest rowniez dyskusyjna, ale choc nie tak jaskrawo sprzeczne z przepisami.

                                                    > To znaczy w Polsce kierowcy lamia przepisy z powodu "burdelu i samowolki w ozna
                                                    > kowaniu"

                                                    Bez watpienia. Oraz przez posla Kurskiego.

                                                    > Czy permanentne ograniczenie do 60-tki na autostradzie byloby odebrane przez na
                                                    > jlepszych kierowcow Europy jako wlasciwe czy jako "burdel i samowolka" ?

                                                    Ostatnio w Wiedniu na permanentnym ograniczeniu do 80 km/h jechalem cos kole tego, lub ciut szybciej. Bylem naprawde obficie wyprzedzany. Ale to pewnie wplyw bliskosci Slowian.
                                                  • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 31.10.12, 13:29
                                                    > Szalenie plynny. Na ten przyklad dajac TU
                                                    > ]
                                                    byl ofiarnie patrolowany obszar zabudowany.

                                                    goo.gl/maps/PSiYo
                                                    Przejście dla pieszych jest - tylko że w innych miejscach nie przeszkadza postawić przed przejściem 70 lub zostawić obowiązujące ustawowo 100.

                                                    > Ostatnio w Wiedniu na permanentnym ograniczeniu do 80 km/h jechalem cos kole te
                                                    > go, lub ciut szybciej. Bylem naprawde obficie wyprzedzany. Ale to pewnie wplyw
                                                    > bliskosci Slowian.

                                                    W szalonym eksperymencie, do którego link podałem, piratowali TIR na czeskich numerach i coś na szwajcarskich. Tu już bliskość Słowian była bezapelacyjna.
                                                  • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 31.10.12, 14:34
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > W szalonym eksperymencie, do którego link podałem, piratowali TIR na czeskich n
                                                    > umerach i coś na szwajcarskich. Tu już bliskość Słowian była bezapelacyjna.

                                                    Przepiswoa jazda to "szalony eksperyment"? W Angoli - z tego co wiem - rzeczywiscie.
                                                    Jechanie za kims (nawet jesi za blisko) i proba wyprzedzania to "piratowanie"?
                                                    I skad ta pewnosc, kto kierowal jednym i drugim pojazdem?
                                                  • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 31.10.12, 17:33
                                                    > Przepiswoa jazda to "szalony eksperyment"?

                                                    Przy szalonym oznakowaniu - jak najbardziej. A takie mieli co chwila.
                                                  • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 01.11.12, 15:35
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Przy szalonym oznakowaniu - jak najbardziej.

                                                    Gdyby "szalone" bylo oznakowanie, to odbierane byloby wszedzie tak samo.
                                                    Tymczasem tak nie jest. Tak samo restrykcyjne ograniczenia na duzo lepszych drogach w innych krajach wcale nie uchodza za "szalone".
                                                  • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 02.11.12, 20:26
                                                    > Gdyby "szalone" bylo oznakowanie, to odbierane byloby wszedzie tak samo.
                                                    > Tymczasem tak nie jest. Tak samo restrykcyjne ograniczenia na duzo lepszych
                                                    > drogach
                                                    w innych krajach wcale nie uchodza za "szalone".

                                                    Prawdopodobnie dlatego że są to wyjątki, a nie reguła. Może stąd wynikają różne czasy przejazdu na dystansie kilkuset kilometrów w różnych krajach.
                                                  • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 02.11.12, 21:04
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Prawdopodobnie dlatego że są to wyjątki, a nie reguła.

                                                    Acha "prawdopodobnie".
                                                    Nawet gdyby to co? Ograniczenie to ograniczenie.

                                                    > Może stąd wynikają różne czasy przejazdu na dystansie kilkuset kilometrów w różnych
                                                    > krajach.

                                                    "Moze"...
                                                    Co to ma do tego "czasy przejazdu na dystansie kilkuset kilometrow"?
                                                    Ludzie jezdzacy codziennie do pracy w jednym kraju nie maja zadnych problemow z ograniczeniem do 60-tki na swietnej autostradzie, podczas gdy w innym kraju takie samo ograniczenie na duzo gorszej drodze to "bandytyzm".
                                                  • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 02.11.12, 21:48
                                                    > > Prawdopodobnie dlatego że są to wyjątki, a nie reguła.
                                                    >
                                                    > Acha "prawdopodobnie".
                                                    > Nawet gdyby to co? Ograniczenie to ograniczenie.

                                                    Z kontekstu wynika, co. Przestrzeganie sporadycznych dziwnych ograniczeń szaleństwem nie jest, przestrzeganie takich które są co 2 km na trasie kilkusetkilometrowej już jest.

                                                    > > Może stąd wynikają różne czasy przejazdu na dystansie kilkuset kilometrów
                                                    > w różnych
                                                    > > krajach.
                                                    >
                                                    > "Moze"...
                                                    > Co to ma do tego "czasy przejazdu na dystansie kilkuset kilometrow"?

                                                    Częstotliwość występowania dziwnych ograniczeń?
                                                  • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 02.11.12, 22:06
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Przestrzeganie sporadycznych dziwnych ograniczeń szaleństwem nie jest,

                                                    1. "Sporadyczne dziwne ograniczenia" to znow jedynie twoja opinia nie poparta zadnymi faktami.
                                                    2. To, ze przestrzeganie takich ograniczen "szalenstwem nie jest" to znow jedynie twoja opinia nie poparta zadnymi faktami.

                                                    Kiedy wreszcie zrozumiesz, ze domysly i upodobania jakiegos faceta z Pultuska to tylko domysly i upodobania faceta z Pultuska i dlatego nie sa prawda objawiona caelj ludzkosci.
                                                  • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 03.11.12, 11:43
                                                    > 1. "Sporadyczne dziwne ograniczenia" to znow jedynie twoja opinia nie poparta z
                                                    > adnymi faktami.

                                                    Każdy kto jeździł za granicą to mówi. Takie są fakty.

                                                    > 2. To, ze przestrzeganie takich ograniczen "szalenstwem nie jest" to znow jedyn
                                                    > ie twoja opinia nie poparta zadnymi faktami.

                                                    Czyżbyś sugerował że przestrzeganie dziwnych, sporadycznie występujących ograniczeń jest szaleństwem?
                                                  • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 31.10.12, 14:32
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > To znaczy w Polsce kierowcy lamia przepisy z powodu "burdelu i samowolki
                                                    > w ozna
                                                    > > kowaniu"
                                                    >
                                                    > Bez watpienia. Oraz przez posla Kurskiego.

                                                    Calosc pytania brzmiala:
                                                    "To znaczy w Polsce kierowcy lamia przepisy z powodu "burdelu i samowolki w oznakowaniu" a gdzie indziej lamali bo tak? "


                                                    > Ostatnio w Wiedniu na permanentnym ograniczeniu do 80 km/h jechalem cos kole ...

                                                    Pytanie brzmialo:
                                                    "Czy permanentne ograniczenie do 60-tki na autostradzie byloby odebrane przez najlepszych kierowcow Europy jako wlasciwe czy jako "burdel i samowolka" ?
                                                  • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 31.10.12, 12:54
                                                    > To logika zlodzieja.
                                                    > Prawo, chocby nie wiem jak egzekwowane przez wladze ciagle pozostaje prawem. La
                                                    > manie lub naruszanie go jest i pozostaje per se anarchia.

                                                    Prawo ustanawiane niezgodnie z prawem jest bezprawne. Np. ustawy niezgodne z konstytucją. Podobnie oznakowanie niezgodne z rozporządzeniem.
                                                    Nie jest np. tak, że cokolwiek policjant ci powie, to musisz to wykonywać jakbyś był jego niewolnikiem. On nie ma prawa nadużywać swoich uprawnień. A w kwestii oznakowania znakolodzy swoich uprawnień nadużywają i postępują niezgodnie z prawem.

                                                    > Definicja jest bardzo plynna i pozostawia wiele mozliwosci interpretacji

                                                    Nie aż tyle żeby obszarem zabudowanym był permanentny las/łąka. Takie przypadki to nie wyjątki, jakie starasz się usilnie wskazywać, lecz norma w polskim oznakowaniu.
                                                  • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 31.10.12, 14:31
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Prawo ustanawiane niezgodnie z prawem jest bezprawne. Np. ustawy niezgodne z ko
                                                    > nstytucją.

                                                    O tym, czy prawo egzekwowane jest "zgodne z prawem" czy nie moze zdecydowac jedynie sad. Twoja opinia nie ma jakiejkolwiek mocy prawnej a twoje dzialanie pozostaje sprzeczne z prawem.
                                                    To, co tu prezentujesz to ciagle logika zlodzieja okradajacego sasiada w przekonaniu, ze sasiad dorobil sie majatku nielegalnymi metodami.

                                                    > A w kwestii oznakowania znakolodzy swoich uprawnień nadużywają i postępują niezgod
                                                    > nie z prawem.

                                                    To tylko twoja opinia, niczym nie rozniaca sie od opinii zlodzieja przekonanego, ze bogaty sasiad naduzyl swoich upawnien i postepuje niezgodnie z prawem i dlatego nalezy go okrasc.

                                                    > Nie aż tyle żeby obszarem zabudowanym był permanentny las/łąka.

                                                    Owszem, az tyle. To zalezy od tego, jak dlugi jest ten "las/laka", jak daleko sa skrzyzowania, wjazdy, jaki jest ruch pieszy, rowerowy itd.
                                                  • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 31.10.12, 17:39
                                                    > O tym, czy prawo egzekwowane jest "zgodne z prawem" czy nie moze zdecydowac jed
                                                    > ynie sad.

                                                    Co nie zmienia faktu, że sytuacja jest tak oczywista, że oznakowanie w wielu miejscach nie jest zgodne z prawem. Potwierdziła to policja w swoim raporcie, potwierdza to metodyka ustanawiania ograniczeń (w skrócie "bo tak"). Potwierdza to ten las, obok którego jeżdżę często i ruch pieszo-rowerowy tam po prostu nie istnieje:
                                                    goo.gl/maps/V6RWM
                                                    > To, co tu prezentujesz to ciagle logika zlodzieja okradajacego sasiada w przeko
                                                    > naniu, ze sasiad dorobil sie majatku nielegalnymi metodami.

                                                    Okradanie złodzieja pozostaje nielegalne, niezależnie od tego, czy kradnie się to co ten złodziej ukradł, czy nie. W omawianej sytuacji ten sam czyn można zalegalizować i przestać robić bandytów z normalnych ludzi.
                                                  • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 01.11.12, 15:29
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Co nie zmienia faktu, że sytuacja jest tak oczywista, że oznakowanie w wielu mi
                                                    > ejscach nie jest zgodne z prawem.

                                                    To ciagle tylko twoja opinia nie rozniaca sie niczym od opinii zlodzieja przekonanego, ze okradajac innych robi cos wlasciwego.

                                                    > Potwierdza to ten las, obok którego jeżdżę często i ruch pieszo-rowerowy tam po prostu nie
                                                    > istnieje:

                                                    No i mamy: W kraju powszechnie uznawanym za wysoko rozwiniety takie samo ograniczenie na wielokilometrowym odcinku autostrady nie budzi niczyich zastrzezen.

                                                    W kraju uznawanym przez wielu za kraj trzeciego swiata
                                                    - na duzo gorszym odcinku drogi,
                                                    - z mozliwoscia ruchu rowerowego,
                                                    - z ostrzezeniem przed zwierzyna lesna,
                                                    - i ktory liczy zaledwie kilkaset metrow od jednego do drugiego skrzyzowania z przejsciem dla pieszych(!)
                                                    takie samo ograniczenie uchodzi za "szalone".

                                                    > Okradanie złodzieja pozostaje nielegalne, niezależnie od tego, czy kradnie się
                                                    > to co ten złodziej ukradł, czy nie.

                                                    W kraju majacym wewnatrz i na zewnatrz opinie kraju trzeciego swiata, slynacym z burdelu, anarchii i niskich standardow cywilzacyjnych jakis facet objasnia, dlaczego zakres, w jakim ON olewa obowiazujace prawo jest jedynie sluszne.

                                                    Oryginalny to ty nie jestes. W takiej Angoli znalazbys wielu pobratymcow.
                                                  • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 02.11.12, 20:34
                                                    > To ciagle tylko twoja opinia nie rozniaca sie niczym od opinii zlodzieja przeko
                                                    > nanego, ze okradajac innych robi cos wlasciwego.

                                                    Różnicę wskazałem ci dalej - naucz się kiedyś doczytywać do końca zanim odpowiesz.
                                                    A co do opinii - jakiegoż fachowca trzeba żeby stwierdzić czy w ww. przypadku:
                                                    - zabudowa mieszkalna jest oddalona od drogi i nie jest z nią bezpośrednio związana,
                                                    - konieczność ograniczenia prędkości wynika jedynie z warunków geometrycznych i technicznych drogi (tu nawet tego nie było, bo droga jest prosta).
                                                    - występujący ruch pieszych wynika jedynie z lokalizacji przystanku autobusowego, skrzyżowania dróg lub ma charakter sezonowy (ruchu pieszych praktycznie brak).

                                                    Zaiste, komisję trzeba powołać.
                                                    Pewnie tu też masz wątpliwości co do "intensywnego ruchu pieszego", no i wyjazdów z posesji i chodników przylegających do drogi jest bez liku:
                                                    goo.gl/maps/e5dej
                                                    > No i mamy: W kraju powszechnie uznawanym za wysoko rozwiniety takie samo ograni
                                                    > czenie na wielokilometrowym odcinku autostrady nie budzi niczyich zastr
                                                    > zezen.

                                                    Znowu nie doczytałeś albo jak zwykle refresh pamięci ci nawala. Odróżnij pojedyncze przypadki od reguły. Chyba że chcesz wmówić, że niemieckie autostrady są na cały świat słynne z ograniczeń do 60.

                                                    > > Okradanie złodzieja pozostaje nielegalne, niezależnie od tego, czy kradni
                                                    > e się
                                                    > > to co ten złodziej ukradł, czy nie.
                                                    >
                                                    > W kraju majacym wewnatrz i na zewnatrz opinie kraju trzeciego swiata, slynacym
                                                    > z burdelu, anarchii i niskich standardow cywilzacyjnych jakis facet objasnia,
                                                    > dlaczego zakres, w jakim ON olewa obowiazujace prawo jest jedynie sluszne.

                                                    W tym przypadku objaśniam ci, dlaczego twoja analogia ma przydatność identyczną jak pozostałe analogie które swego czasu tu pompatycznie przedstawiałeś.
                                                  • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 02.11.12, 21:00
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Różnicę wskazałem ci dalej

                                                    Niczego nie "wykazales". Wyraziles jedynie przekonanie, ze TY lamiesz obowiazujace prawo slusznie a inni nie. Filozofia kazdego zlodzieja.

                                                    > A co do opinii - jakiegoż fachowca trzeba żeby stwierdzić czy w ww. przypadku:
                                                    > - zabudowa mieszkalna jest oddalona od drogi i nie jest z nią bezpośrednio zwią
                                                    > zana,
                                                    > - konieczność ograniczenia prędkości wynika jedynie z warunków geometrycznych i
                                                    > technicznych drogi (tu nawet tego nie było, bo droga jest prosta).
                                                    > - występujący ruch pieszych wynika jedynie z lokalizacji przystanku autobusoweg
                                                    > o, skrzyżowania dróg lub ma charakter sezonowy (ruchu pieszych praktycznie brak
                                                    > ).
                                                    >
                                                    > Zaiste, komisję trzeba powołać.

                                                    Nie trzeba zadnej komisji. Wystarczy jeden w miare rozsadny czlowiek, ktory stwierdzil, ze zniesienie ograniczenia na odcinku zaledwie kilkuset metrow miedzy dwoma skrzyzowaniami z sygnalizacja swietlna i przejsciami dla pieszych to oczywisty idiotyzm.

                                                    > Odróżnij pojedyncze przypadki od reguły.

                                                    Czegos znow nie zrozumiales: Ten pojedynczy przypadek jedynie ilustruje pewne reguly:
                                                    - ze w Niemczech jest masa podobnie restrykcyjnych ograniczen czesto na bardzo dobrych drogach
                                                    - ze ludzie nie traktuja ich tam jako "bandytyzmu" i nie robia z drog chlewu, jak gdzie indziej.

                                                    > W tym przypadku objaśniam ci, dlaczego twoja analogia ma przydatność identyczną
                                                    > jak pozostałe analogie które swego czasu tu pompatycznie przedstawiałeś.

                                                    Niczego "objasnic" nie jestes w stanie.
                                                    Faktem pozostaje, ze i ty i zlodziej przewodow elektrycznych macie swoje powody lamania prawa, ktore uwazacie za jedyne sluszne. Chocbys nie wiem, jak sie prezyl i "objasnial", fakt pozostanie faktem, ze i ty i zlodziej przewodow lamiecie obowiazujace prawo i robicie z tego kraju chlew jakim jest.
                                                  • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 02.11.12, 21:43
                                                    > > Różnicę wskazałem ci dalej
                                                    >
                                                    > Niczego nie "wykazales".

                                                    Kluczowym słowem było tu "dalej" - tam o tym dyskutuj.

                                                    > > Zaiste, komisję trzeba powołać.
                                                    >
                                                    > Nie trzeba zadnej komisji. Wystarczy jeden w miare rozsadny czlowiek, ktory stw
                                                    > ierdzil, ze zniesienie ograniczenia na odcinku zaledwie kilkuset metrow miedzy
                                                    > dwoma skrzyzowaniami z sygnalizacja swietlna i przejsciami dla pieszych to oczy
                                                    > wisty idiotyzm.

                                                    Na czym polega oczywistość tego idiotyzmu?

                                                    > - ze w Niemczech jest masa podobnie restrykcyjnych ograniczen czesto na bardzo
                                                    > dobrych drogach

                                                    "Masa" - czyli ile? Stosuj skalę względną - ile mniej niż w Polsce na km?

                                                    > > W tym przypadku objaśniam ci, dlaczego twoja analogia ma przydatność iden
                                                    > tyczną
                                                    > > jak pozostałe analogie które swego czasu tu pompatycznie przedstawiałeś.
                                                    >
                                                    > Niczego "objasnic" nie jestes w stanie.
                                                    > Faktem pozostaje, ze i ty i zlodziej przewodow elektrycznych

                                                    Dyskutuj z argumentami które przedstawiłem, zamiast powtarzać w kółko to samo. Napisałem ci, na czym polega różnica.
                                                  • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 02.11.12, 22:05
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Kluczowym słowem było tu "dalej" - tam o tym dyskutuj.

                                                    Powtorze. Niczego nie wykazales. Opinia faceta z Pultuska pozostala jedynie opinia faceta z Pultuska.


                                                    > Na czym polega oczywistość tego idiotyzmu?

                                                    Gdybys rozumial na czym polega idiotyzm rozpedzania sie do 90 km/h na krotkim diocinku miedzy dwoma skrzyzowaniami z sygnalizacja i przejsciami dla pieszych po to, ze zaraz (przed drugim skrzyzowaniem) hamowac to rozumialbys tez jakim idiotyzmem jest:
                                                    - twierdzeinie, ze znacznie gorsza widocznosc na autostradzie nie ma wplywu na bezpieczenstwo podczas wyprzedzania
                                                    - nie kapowanie prosciutkiej kombinacji dwoch znakow
                                                    - nie odrozniainie znaczenia pojec "pomiar" i "wynik"
                                                    itd.


                                                    > Dyskutuj z argumentami które przedstawiłem, zamiast powtarzać w kółko to samo.

                                                    Problem w tym, ze ty nie przedstawiles zadnych argumentow i - jak widac - nawet o tym nie wiesz.
                                                  • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 03.11.12, 11:39
                                                    > > Kluczowym słowem było tu "dalej" - tam o tym dyskutuj.
                                                    >
                                                    > Powtorze. Niczego nie wykazales.

                                                    Powtórz to tam, gdzie jest o tym mowa. Nie pisz w kilku miejscach jednego posta o tym samym - nawet tego nie ogarniasz?

                                                    > Gdybys rozumial na czym polega idiotyzm rozpedzania sie do 90 km/h na krotkim d
                                                    > iocinku miedzy dwoma skrzyzowaniami z sygnalizacja i przejsciami dla pieszych

                                                    Ty nadal dyskutujesz o swoich wyobrażeniach wynikających z niezrozumienia tego co czytasz oraz galopującej sklerozy. Podpowiem ci, bo mi już ciebie żal. Pytam, dlaczego w tym miejscu jest "obszar zabudowany". O ograniczeniach nie było mowy.

                                                    > Problem w tym, ze ty nie przedstawiles zadnych argumentow i - jak widac - nawet
                                                    > o tym nie wiesz.

                                                    Przecież ci napisałem w kolejnym zdaniu na czym te argumenty polegały - oczywiście to zdanie opuściłeś. Przedstawiłem ci różnicę pomiędzy kradzieżą a nieprzestrzeganiem przepisów. Do tej różnicy się nie odniosłeś, jedynie powtarzasz w kółko "nie przedstawiłeś argumentów".
                                                  • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 04.11.12, 01:06
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Powtórz to tam, gdzie jest o tym mowa.

                                                    Ile razy i po co mialbym "powtarzac", ze tlumaczenia zlodzieja lamiacego prawo nie zmieniaja niczego w tym, ze lamie prawo? Co z tego mialoby wyniknac? Ze lamiac prawo nie lamiesz prawa?

                                                    > Pytam, dlaczego w tym miejscu jest "obszar zabudowany". O ograniczeniach nie było
                                                    > mowy.

                                                    Ale ograniczenie mamy, przede wszystkim twoje. Nie wiem, jak wytlumaczyc to komus takiemu jak ty.

                                                    Moze dla odmiany opiszesz teraz ty, jak powinno wygladac wlasciwe oznakowanie na tym odcinku. Moze uda ci sie samemu wpasc na to, co (o wiele inteligentniejszy od ciebie) "znakolog" mial na mysli.

                                                    Dasz rade? Obawiam sie, ze powtorzy sie znow fiasko z ograniczeniem do 70-tki i znaczkiem "dotyczy ciezarowek", ktorego do tej pory nie rozumiesz i nie potrafisz nawet przedstawic, jak owe ograniczenie powinno wygladac.




                                                    > > Problem w tym, ze ty nie przedstawiles zadnych argumentow i - jak widac -
                                                    > nawet
                                                    > > o tym nie wiesz.
                                                    >
                                                    > Przecież ci napisałem w kolejnym zdaniu na czym te argumenty polegały

                                                    A ja ci napisalem, ze to nie sa argumenty.
                                                    Wypowiedz facet z Pultuska ze lamanie przepisu A jest "nielegalne" a lamanie przeisu B (ktory on lamie) "mozna zalegalizowac" nie jest argumentem.
                                                    Jedno i drugie JEST nielegalne. Jeden i drugi zlodziej

                                                    > Przedstawiłem ci różnicę pomiędzy kradzieżą a nieprzestrzeganiem przepisów.

                                                    Kradziez to rowniez "nieprzestrzeganie przepisow".

                                                    > Do tej różnicy się nie odniosłeś,

                                                    Powyzej widac, co to za "roznica".
                                                  • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 04.11.12, 21:18
                                                    > > Powtórz to tam, gdzie jest o tym mowa.
                                                    >
                                                    > Ile razy i po co mialbym "powtarzac", ze tlumaczenia zlodzieja lamiacego prawo
                                                    > nie zmieniaja niczego w tym, ze lamie prawo?

                                                    Nie chodzi o to ile razy i po co, tylko o to, że mowa o tym (skoncentruj się, funkcjonalny) jest już w innym miejscu. Powtarzam ci to kolejny raz, a ty do tej pory nie rozumiesz że chodzi o miejsce gdzie masz się nad tym roztkliwiać, a nie treść czy sens tego roztkliwiania. Czyli nie rozumiesz co czytasz, więc spełniasz definicję.

                                                    > > Pytam, dlaczego w tym miejscu jest "obszar zabudowany". O ograniczeniach
                                                    > nie było
                                                    > > mowy.
                                                    >
                                                    > Ale ograniczenie mamy, przede wszystkim twoje. Nie wiem, jak wytlumaczyc to kom
                                                    > us takiemu jak ty.
                                                    >
                                                    > Moze dla odmiany opiszesz teraz ty, jak powinno wygladac wlasciwe oznakowanie n
                                                    > a tym odcinku. Moze uda ci sie samemu wpasc na to, co (o wiele inteligentniejsz
                                                    > y od ciebie) "znakolog" mial na mysli.

                                                    Znowu piszesz nie na temat.
                                                    Pytam, dlaczego w tym miejscu jest "obszar zabudowany". O ograniczeniach nie było mowy i nie wypowiadam się na temat ich zasadności. Ciekawe za którym razem w końcu to załapiesz.

                                                    > > Przedstawiłem ci różnicę pomiędzy kradzieżą a nieprzestrzeganiem przepisó
                                                    > w.
                                                    >
                                                    > Kradziez to rowniez "nieprzestrzeganie przepisow".
                                                    > (...) Powyzej widac, co to za "roznica".

                                                    Było tam coś więcej napisane, co wskazywało różnicę, ale ty jak zwykle to pominąłeś.
                                                  • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 05.11.12, 09:39
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Nie chodzi o to ile razy i po co, tylko o to, że mowa o tym (skoncentruj się, f
                                                    > unkcjonalny)

                                                    O biedaku, to kiedy wysiadziesz to zawsze tylko kwestia czasu.

                                                    > jest już w innym miejscu. Powtarzam ci to kolejny raz,

                                                    A ja powtarzam kolejny raz, ze ta "mowa" nie zmienia niczego w tym, ze jedno i drugie to lamanie obowiazujacych przepisow i tlumaczenia zlodziejaszka ze lamiac prawo nie lamie prawa tylko smiesza.

                                                    > O ograniczeniach nie było mowy i nie wypowiadam się na temat ich zasadności.

                                                    Przeciez cala ta dyskusja wziela sie z ponoc absurdalnych ograniczen, jakim torturowani Asia i Michal. Teraz nagle w tym koronnym dowodzie wcale nie chodzi o ograniczenia.
                                                    Czyli o co ci wlasciwie chodzi? O to, ze znak stoi nie tam, gdzie chcialby klemens? I to ma tlumaczyc zlodziejaszka, ze lamie obowiazujace prawo bo taki poszkodowany przez to prawo?


                                                    > Było tam coś więcej napisane, co wskazywało różnicę, ale ty jak zwykle to pominąłeś.

                                                    Budyn i kisiel tez sie "roznia" co nie zmienia nic w fakcie, ze jedno i drugie jest i pozostanie tylko deserem.
                                                    Tak samo choc poszczegolne przepisy roznia sie forma i sposobem ich egzekwowania ich lamanie ciagle pozostanie lamaniem przepisow i dzialaniem niezgodnym z prawem.
                                                    To, ze jakis zlodziejaszek widzi sie jako ofiara, nie zmienia niczego w fakcie, ze przylapany na goracym uczynku musi bulic.
                                                    Dlatego nie rob sobie zludzen - nawet jesli uwazasz, ze masz racje - bedziesz bulil, jesli zostaniesz przylapany bo takie wlasnie jest prawo.
                                                  • klemens1 Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 05.11.12, 20:10
                                                    > > Nie chodzi o to ile razy i po co, tylko o to, że mowa o tym (skoncentruj
                                                    > się, f
                                                    > > unkcjonalny)
                                                    >
                                                    > O biedaku, to kiedy wysiadziesz to zawsze tylko kwestia czasu.

                                                    To że reagujesz na takie prymitywne prowokacje nie jest kwestią czasu - to u ciebie permanentne. Chęć podbudowania swojego ego jest u ciebie nadal na ponadnormatywnym poziomie.

                                                    > > jest już w innym miejscu. Powtarzam ci to kolejny raz,
                                                    >
                                                    > A ja powtarzam kolejny raz, ze ta "mowa" nie zmienia niczego w tym

                                                    Więc pisz to tam, gdzie jest o tym mowa. Nie tu. Nie powtarzaj czegoś w kilku miejscach. Jeżeli ty takich prostych kwestii nie rozumiesz, to nie masz podstaw do oburzania się że ktoś cię określa jako funkcjonalnego.

                                                    > > O ograniczeniach nie było mowy i nie wypowiadam się na temat ich zasadnoś
                                                    > ci.
                                                    >
                                                    > Przeciez cala ta dyskusja wziela sie z ponoc absurdalnych ograniczen, jakim tor
                                                    > turowani Asia i Michal.

                                                    Dyskusja zaczęła się od podania linka pneumatycznemu, po czym ty się niefortunnie wtrąciłeś i dopiero teraz odkrywasz na jaki temat w ogóle pisaliśmy.

                                                    > > Było tam coś więcej napisane, co wskazywało różnicę, ale ty jak zwykle to
                                                    > pominąłeś.
                                                    >
                                                    > Budyn i kisiel tez sie "roznia" co nie zmienia nic w fakcie, ze jedno i drugie
                                                    > jest i pozostanie tylko deserem.

                                                    Z różnicy, którą wskazałem, wynika że jedno z nich może się stać czymś innym niż deserem.
                                                  • hannl Re: Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinski 06.11.12, 13:47
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > To że reagujesz na takie prymitywne prowokacje nie jest kwestią czasu

                                                    "Prymitywne prowokacje" - trafnie ujales swoj "styl" prowadzenia dyskusji.


                                                    > Więc pisz to tam, gdzie jest o tym mowa. Nie tu.


                                                    > Z różnicy, którą wskazałem, wynika że jedno z nich może się stać czymś innym niż deserem.

                                                    Czyli dokladnie jak w przypadku deseru.
                                                    To ciagle nie dowod na to, ze jeden zlodziejaszek lamiac obowiazujace prawo nie lamie prawa a drugi lamiac prawo inaczej je lamie. To tylko ciagle to samo: opowiesci zlodziejaszkow przekonuajcych, ze naleza do tych "dobrych".