Dodaj do ulubionych

Wrazenia z trasy

03.04.06, 11:38
W ostatnia sobote pierwszy raz od kilku miesiecy mialem "przyjemnosc" poruszac
sie w trasie poza miastem. Piekna wiosenna pogoda wyzwolila chyba w kierowcach
instynkt zabojcy. Nie zlicze przypadkow ile razy musialem uciekac na pobocze
(na szczescie bylo dosc szerokie) przed wyprzedzajacymi "na trzeciego" a
jadacymi z przeciwka. Szczytem byl pan ktory postanowil wyprzedzic mnie z
prawej strony (droga jednojezdniowa), wyobrazcie sobie ze manewr przy
predkosci okolo 150 km/h wykonywal w pozycji kompletnie lezacej i z jedna reka
na kierownicy, druga mial podniesiona do gory w sposob umozliwiajacy
sprawdzenie czy mu klepie spod pachy.
Gdybym mial na glowie jakies wlosy to bym wylysial, to co sie dzieje na
drogach przechodzi ludzkie pojecie a poruszanie sie w takich warunkach odbiera
mi kompletnie radosc z jazdy. Nastepnym razem wezme chyba cos mocnego na nerwy.
Obserwuj wątek
    • edek40 Re: Wrazenia z trasy 03.04.06, 11:52
      Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly...

      Kto zyw wyciaga cegly spod kol i korzystajac z pogody wreszcie, po miesiacach oczekiwania, rusza w droge. Zjawisko doroczne.
    • p-iotr Re: Wrazenia z trasy 03.04.06, 14:06
      Skoro droga jest szeroka, pobocza wyasfaltowane i rowne, to dlaczego nie
      zjechac kawalek na bok, zeby umozliwic komus wyprzedzenie? No i co z tego ze
      ktos wyprzedza na trzeciego, skoro miejsca jest pod dostatkiem?

      Twoj post sugeruje jednak, ze chciales cos komus udowodnic na sile, a reakcja
      goscia wyprzedzajacego Cie z prawej moze swiadczyc o Twojej wrodzonej
      sklonnosci do trzymania sie srodka drogi.

      Jezeli chcesz tak dalej postepowac to zycze Ci duzo szczescia i mocnych nerwow.
      Tylko daruj sobie placze na forum.

      pzdr
      • edek40 Re: Wrazenia z trasy 03.04.06, 14:12
        Kiedys tak ustapilem. Zza furgonetki. I prawie wykosilem prawidlowo jadacego wyasfaltowanym poboczem rowerzyste. Gdybym trafil, gosc zginalby w kulturalnych okolicznasciach. Rodzina zabitego na pewno by to docenila.
      • palovlad Re: Wrazenia z trasy 03.04.06, 14:31
        p-iotr napisał:

        > Skoro droga jest szeroka, pobocza wyasfaltowane i rowne, to dlaczego nie
        > zjechac kawalek na bok, zeby umozliwic komus wyprzedzenie? No i co z tego ze
        > ktos wyprzedza na trzeciego, skoro miejsca jest pod dostatkiem?

        Miejsca nie bylo pod dostatkiem i ruch byl spory.


        > Twoj post sugeruje jednak, ze chciales cos komus udowodnic na sile, a reakcja
        > goscia wyprzedzajacego Cie z prawej moze swiadczyc o Twojej wrodzonej
        > sklonnosci do trzymania sie srodka drogi.

        Wyroslem juz z udowadniania komukolwiek czegokolwiek a reakcja wyprzedzajacego
        swiadczy o tym ze jest kompletnym debilem nie potrafiacym wyobrazic sobie czym
        moze taki manewr sie zakonczyc.


        > Jezeli chcesz tak dalej postepowac to zycze Ci duzo szczescia i mocnych nerwow.

        czyli jak?

        > Tylko daruj sobie placze na forum.

        przepraszam o boski

        • p-iotr Re: Wrazenia z trasy 04.04.06, 08:42
          > Miejsca nie bylo pod dostatkiem i ruch byl spory.

          Tak. A koles mogl Cie wyprzedzic z prawej strony. Z braku miejsca zapewne.

          Nie wierze, ze ktos wyprzedzal na trzeciego na drodze bez wyasfaltowanych
          poboczy (no, moze w sytuacji awaryjnej).

          pzdr
    • mejson.e Terroryści 03.04.06, 21:09
      W śniegu, deszczu, na lodzie jeździli grzecznie albo siedzieli w domu.
      Niektórzy czekali na ciepło, by zdechłe akumulatory w końcu uruchomiły stare ale
      czasami bardzo mocne silniki.
      Gdy jest sucho, wystarczą nawet stare, zdarte opony.

      No i wreszcie wiatr we włosach, pedał dno, wypi...ać kapelusznicy kołyszący się
      dziewięćdziesiątką na równej, a więc szybkiej drodze, na której "można" i złoty
      pięćdziesiąt!

      Albo z niektórych wyłażą kompleksy, albo nadmiar pewności siebie.

      Prawo jazdy i samochód można kupić już za niewielkie pieniądze.
      Doświadczenia i rozsądku już nie.

      To trzeba przeżyć.

      Oby.

      Strzeżcie się - nadchodzi czas Nieśmiertelnych.

      Ja w ten weekend robiłem 500 km-wą trasę i musiałem czmychać z głównych dróg na
      wojewódzkie - wąskie ale równe i przede wszystkim mało zatłoczone.
      Dojechałem w przyzwoitym czasie, z niezłym zużyciem paliwa i całkiem spokojny.

      Ale czy to jest rozwiązanie, by rozsądni uciekali z głównych dróg, zostawiając
      je na pastwę terrorystów?

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • edek40 Re: Terroryści 03.04.06, 21:55
        Jak naprawde sporo jezdzilem po Polsce to mialem opracowane trasy alternatywne. Uzywalem nawet podrzednych drog gminnych. I osiagalem znakomite czasy przejazdow przy minimalnym stresie. Jednak teraz, z dziecmi wole drogi glowne. Tu mozna sie zatrzymac prawie w dowolnym momencie w barze czy na stacji benzynowej. Zgubienie sie raczej nie wchodzi w gre, a na drogach podrzednych to najlepiej z GPSem. Poczekam az mi pociechy podrosna i znowu bede jezdzil w nieznane. To, poki co, najlepszy i wcale szybki sposob jezdzenia po naszym kraju.
        • mejson.e Alternatywnie 03.04.06, 22:11
          edek40 napisał:

          "Jak naprawde sporo jezdzilem po Polsce to mialem opracowane trasy alternatywne.
          Uzywalem nawet podrzednych drog gminnych. I osiagalem znakomite czasy przejazdow
          przy minimalnym stresie."

          Wierzę - sam tak od lat jeżdżę.
          Zaczęło się jakieś dziesięć lat temu w czasie drogowego szczytu przy "zmianie
          turnusów".
          W jeden taki weekend musiałem czterokrotnie (!) pokonać odcinek W-wa - Kołobrzeg
          i szlag mnie trafił juz za drugim razem. Wyciągnąłem mapę i opracowałem trasę
          alternatywną.
          Jadąc spokojniej, z maksymalnie stówą na liczniku osiągałem lepsze średnie niż w
          wyścigach na głównych często trzymając 120-140.

          "Jednak teraz, z dziecmi wole drogi glowne. Tu mozna sie zatrzymac prawie w
          dowolnym momencie w barze czy na stacji benzynowej. Zgubienie sie raczej nie
          wchodzi w gre, a na drogach podrzednych to najlepiej z GPSem."

          Nie dziwię się - mało awarii mi się przytrafiło, ale raz np. zerwał mi się pasek
          klinowy o północy w Puszczy Kozienickiej (nie było wtedy komórek).
          Sami dorośli byli na pokładzie, więc stresu nie było takiego, jak z dziećmi.

          "Poczekam az mi pociechy podrosna i znowu bede jezdzil w nieznane. To, poki co,
          najlepszy i wcale szybki sposob jezdzenia po naszym kraju."

          Niestety - jeszcze długo pozostanie niezbędną alternatywą dla zatłoczonych i
          niebezpiecznych głównych dróg jednojezdniowych.

          Dobrze chociaż, że unijne dotacje coraz lepiej wykorzystywane przez lokalne
          społeczności sprawiają, że lokalne drogi są coraz gładsze i bezpieczniejsze...

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • edek40 Re: Alternatywnie 04.04.06, 10:30
            Szkoda, ze nasze kochane, socjalistyczne panstwo nie potrafi zagospodarowywac unijnych funduszy. Nasze obecne, najlepsze wladze beda mialy spory problem, bo o ile dobrze uslyszalem ze srodkow przeznaczonych na lata 2004-2006 wykorzystano juz 9%. Przypominam, ze mamy 2006 rok.
    • gigaizyda Re: Wrazenia z trasy 03.04.06, 22:15

      to teraz zanalizuj to z punktu widzenia motocyklisty - to dopiero jest
      przyjemnosc unikac katamaranow...
      -------------------------------------------
      niszczyć szroty zza odry!
      wasiek29 i habudzik robią lody niemcom!
      • mejson.e Zanalizowanie... 03.04.06, 22:29
        gigaizyda napisała:

        "zanalizuj to z punktu widzenia motocyklisty"

        To coś wspólnego z (wybaczcie) analnym punktem widzenia?

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • gigaizyda Re: Zanalizowanie... 03.04.06, 22:37

          dla kazdego cos dobrego - jezeli lubisz to napisz na priv do habudzika lub
          waska29 i ci zrobia co potrezbujesz!
          -------------------------------------------
          niszczyć szroty zza odry!
          wasiek29 i habudzik robią lody niemcom!
    • derduch Re: Wrazenia z trasy 04.04.06, 05:29
      To mogłem z dużą dozą prawdopodobieństwa być ja. Jeżeli jakiś "anglik" jedzie
      przy osi pasa, na drodze na której spokojnie mieszczą się obok siebie 4
      samochody to bywa że takiego <autocenzura> omijam prawą stroną. Oczywiście, jest
      to wykrocznie z mojej strony, nie jest to jednak złamanie PODSTAWOWEGO przepisu
      Kodeksu Drogowego który stanowi iż ruch jest u nas prawostronny. To dla takich
      jak Ty są w Austri tabliczki po Polsku "jechać prawą stroną jezdni!"
      • wiemicho1 Re: Wrazenia z trasy 04.04.06, 08:19
        derduch napisał:
        "Jeżeli jakiś "anglik" jedzie przy osi pasa, na drodze na której spokojnie mieszczą się obok siebie 4 samochody to bywa że takiego <autocenzura> omijam prawą stroną. Oczywiś cie, jest to wykrocznie z mojej strony, nie jest to jednak złamanie PODSTAWOWEGO przepisu Kodeksu Drogowego który stanowi iż ruch jest u nas prawostronny."

        Ruch prawostronny oznacza, że pojazd winien poruszać się prawą częścią jezdni, mozliwie blisko jej krawędzi, zajmując nie więcej niż jeden pas ruchu jeżeli są one wyznaczone. Mozliwie blisko to takie trochę niedoprecyzowane pojęcie, celowo pozostawione przez ustawodawcę ocenie kierującego.Ale Ty pewnie wiesz lepiej jak blisko krawędzi jezdni inni powinni jechać, bo Ty jedziesz zawsze idealnie.

        Oczywiście Ty nie omijasz a wyprzedzasz prawa stroną. Jezeli chodzi o wyprzedzanie prawą stroną: kierujacy pojazdem jest zobowiązany przy wyprzedzaniu przejeżdżać z lewej strony wyprzedzanego pojazdu ( z nielicznymi wyjątkami). Ale w Twojej klasyfikacji ten przepis nie jest PODSTAWOWY (!)

        Do tego dokładamy przepis mówiący o tym, że uczetnik ruchu ma prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegaja przepisów ruchu drogowego, czyli miedzy innymi wyprzedzaja lewą stroną.

        Ostro grasz. Co masz do wygrania?

        Dla Ciebie i podobnych należy stawiać tabliczki "wyprzedzać z lewej strony". Tu w Polsce.
      • emes-nju Re: Wrazenia z trasy 04.04.06, 12:55
        derduch napisał:

        > To mogłem z dużą dozą prawdopodobieństwa być ja. Jeżeli jakiś "anglik" jedzie
        > przy osi pasa, na drodze na której spokojnie mieszczą się obok siebie 4
        > samochody to bywa że takiego <autocenzura> omijam prawą stroną. Oczywiś
        > cie, jest to wykrocznie z mojej strony, nie jest to jednak złamanie
        > PODSTAWOWEGO przepisu Kodeksu Drogowego który stanowi iż ruch jest u nas
        > prawostronny.


        Ciekawe co o takim wyprzedzaniu mowi taryfikator? A co o jezdzie blisko osi jezdni?


        > To dla takich jak Ty są w Austri tabliczki po Polsku "jechać
        > prawą stroną jezdni!"


        Specjalnie dla Polakow tablice te najpierw maja napis po Niemiecku, potem po Czesku, a na koncu po Polsku. I szczerze powiedziawszy wiecej na tej drodze austriackich "anglikow" niz polskich.

        Pomijam juz taki drobiazg jak to, ze na autriackiej drodze nie ma szerokich poboczy (dla kogo? Dla pieszych, rowerzystow, furmanek?) i da sie jechac blisko prawej. W Polsce jazda blisko prawej zbyt czesto konczy sie zahaczeniem jakiejs trakcji wolnobieznej albo pijaka (czasem w tejze trakcji wolnobieznej). Nie bede na takiej drodze, spacjalnie dla wygody scigantow, ryzykowal potracenia czegos/kogos na poboczu. Nie znaczy to, ze nie ustapie. Ale tylko w dzien i tylko wtedy, gdy widze droge przed soba! Ale dla niektorych spieszacych sie czas potrzebny na ocene przeze mnie sytuacji jest zbyt dlugi - oni nie oceniajac sytuacji MUSZA wyprzedzic po prawej. Chocby mialo to oznaczac zdmuchniecie np. idacych poboczem dzieci :-/
    • trug Re: Wrazenia z trasy 04.04.06, 08:26
      Nie zamierzam nikogo (ani siebie) usprawiedliwiać, ale mam wrażenie, że te
      nasze szybkie życie przekłada się na ulice. Ciągły pośpiech, nerwy, pogoń za
      kasą, ktoś tam czegoś nie dopilnował, to bank zaraz zamkną, przedszkole,
      żłobek, itd, itd. Łapałem się nie raz na tym, że się śpieszę, gonię slalomem.
      Po całym dniu (po śniadaniu, obiedzie i kolacji za jednym zamachem) zastanawiam
      się po jaką cholerę tak goniłem? I tak wiele rzeczy nie załatwiłem, muszą
      poczekać do jutra. W weekendy to samo, bo codziennie się śpieszymy i niejako
      rozpędem pędzimy do jakiegoś francuskiego badziewia (hipermarketu) bo co,
      zamkną?
      • palovlad Re: Wrazenia z trasy 04.04.06, 09:15
        Eeeee, szkoda bylo palcow do rozpoczynania tego watku. Oczywiscie znalezli sie
        jak wszedzie MISZCZOWIE ktorzy tam byli, widzieli i jak zwykle WIEDZO lepiej.
    • simon_r Wrazenia z trasy II 04.04.06, 11:10
      No cóż moje wrażenia z trasy są podobne (zero przyjemności z jazdy) ale z innego
      powodu... otóż w trasie jestem przez rok cały dwa razy w tygodniu bo muszę i
      staram się owa trasę pokonywac w czasie jak najkrótszym.
      Zimą nie sprawiało mi to problemu bo wszyscy snuli się spokojnie prawym pasem
      ale było ich niewielu czyli też tylko ci co musieli... problemem były łosie
      podczas ferii i przed swiętami.
      A teraz łosie wyległy na drogi masowo i zaczęla sie maniana jadą takie trąby w
      pięciu za TIRem i nawet jak mają 2km pustej szosy na lewym pasie to sie nie
      wezmą za wyprzedzanie ale też i nie zjada do prawej żeby ułatwić innym... i tak
      sobie jedziesz za takim dając mu szansę na ruszenie do przodu a on nic.. no to w
      końcu sam sie decydujesz bo ile mozna się wlec za TIRem gdy nagle łoś podejmuje
      męską decyzje wyjeżdża na lewy pas i zaczyna wyprzedzać.. i wyprzedza,
      wyprzedza, wyprzedza muląc tą swoją skodzinę na piątym biegu bo mu się
      zredukować nie chce.. tymczasem z naprzeciwka wreszcie coś się wyłania a my
      ciągle w połowie TIRa.. wreszcie udało się!!... facet kończy wypredzanie a jego
      pojazd wreszcie osiąga obroty pozwalające przyspieszać i PO wyprzedzeniu nagle
      zaczyna jechać oczywiście nie pozwalając się już wyprzedzić temu TERRORYŚCIE co
      mu siedział na ogonie w czasie wyprzedzania TIRa... nagle duch bojowy w łosia
      wstępuje i zap..la 150/h aż zatrzyma go następny TIR... tylko przy następnym nie
      daję mu już szans na rozpoczęcie wyprzedzania w jego stylu i jak ostatni cham
      ojeżdżam go pakujac się w przestrzeń między niego a TIRa... na szczęście łosie
      mają to do siebie, że tej przestrzeni zostawiają dużo... na tyle dużo żeby potem
      wyprzedzanie TIRa znowu mogło trwać w nieskończoność...
      • maedma Re: Wrazenia z trasy II 05.04.06, 16:35
        Niestety, samochody okryte na zimę kołderkami odkryto i tłuszcza pseudokierowców
        wytoczyła się na drogi i pomyśleć, że jak zrobi się całkiem ładnie będzie ich
        więcej, zgroza.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka