palovlad
03.04.06, 11:38
W ostatnia sobote pierwszy raz od kilku miesiecy mialem "przyjemnosc" poruszac
sie w trasie poza miastem. Piekna wiosenna pogoda wyzwolila chyba w kierowcach
instynkt zabojcy. Nie zlicze przypadkow ile razy musialem uciekac na pobocze
(na szczescie bylo dosc szerokie) przed wyprzedzajacymi "na trzeciego" a
jadacymi z przeciwka. Szczytem byl pan ktory postanowil wyprzedzic mnie z
prawej strony (droga jednojezdniowa), wyobrazcie sobie ze manewr przy
predkosci okolo 150 km/h wykonywal w pozycji kompletnie lezacej i z jedna reka
na kierownicy, druga mial podniesiona do gory w sposob umozliwiajacy
sprawdzenie czy mu klepie spod pachy.
Gdybym mial na glowie jakies wlosy to bym wylysial, to co sie dzieje na
drogach przechodzi ludzkie pojecie a poruszanie sie w takich warunkach odbiera
mi kompletnie radosc z jazdy. Nastepnym razem wezme chyba cos mocnego na nerwy.