Gość: agulha
IP: *.acn.pl / 10.67.0.*
25.05.03, 16:50
Hej! Ma ktoś może doświadczenia z sądu grodzkiego? Pańcia, która uderzyła w
tył mojego samochodu (Płock, wrzesień ub.r.) i nie doczekawszy się na policję
odjechała sobie, została właśnie odnaleziona przez dzielną policję
szczecińską (ona jest ze Szczecina). Skierowano jej sprawę do SG w Płocku
(o "spowodowanie zagrożenia w ruchu"). Pani nie przyznaje się do spowodowania
wypadku (nie wiem jeszcze, czemu ona konkretnie zaprzecza, tzn. czy mówi, że
jej tam wcale nie było, czy też, że to moja wina, a nie jej). Poradzono mi,
abym zgłosiła się jako "oskarżyciel posiłkowy", chociażby po to, żeby powołać
swojego świadka: koleżankę, która była moim pasażerem, a której policja wtedy
nie przesłuchała. PZU napisało do mnie, że do czasu wyroku nie zdejmą
obciążenia z mojego AC.
Zamierzam złożyć w czasie tego procesu lub po nim powództwo cywilne, żeby mi
ta pani oddała pieniądze, które przez nią straciłam (czasu mi i tak nie
zrekompensuje). Zresztą nie takie wielkie pieniądze, rzędu 500 zł.
Mile widziane wszelkie komentarze na ten temat: czego mogę się spodziewać?
jakie stanowisko zajmuje zwykle sąd, jeśli np. ona mówi,że jej tam nie było,
a dwie niespokrewnione osoby, które nie znały jej wcześniej, podają numery
samochodu i markę oraz ogólny opis sprawczyni? ile to może trwać? czy
obecność obwinionej na rozprawach jest konieczna, innymi słowy, czy
zwolnieniami lekarskimi ta pani może grać na zwłokę?