Dodaj do ulubionych

jazda "na suwak"

10.09.08, 19:09
Podobno lada chwila mają klepnąć do kodeksu drogowego tzw "jazdę na suwak", mającą rozładować korki przy zwężeniu z dwóch pasów ruchu na jeden. Ciekaw jestem opinii innych kierowców na ten temat. Jesteście: za, przeciw?; jak to się sprawdzi w praktyce?
Obserwuj wątek
    • jaki71 Re: jazda "na suwak" 10.09.08, 19:16
      Pierwsi już sobie wyrobili zdanie i pilnują starego porządku:
      ww6.tvp.pl/6287,20080818774286.strona
      ww6.tvp.pl/6287,20080901782382.strona
      Włos się na głowie jeży jak się to ogląda.
      • camel_3d jaki71 - no bo to buractwo jest..i nic 15.09.08, 10:01
        nie poradzisz...
        kazdy jest "panockiem" na drodze...w PL jeszcze jest chamowka na dorgach bo
        plebs sobei moze sobie kupic samochod i chce pokazac kto jest panem na drodze..
    • dewulot1 Re: jazda "na suwak" 10.09.08, 19:19
      Tego nie mozna uregulowac prawnie bo nie ma jak tego kontrolowac.
      Nie sprawdziloby sie nawet gdyby kazdy z pasow mial swoje oddzielne
      swiatlo, lewy czerwone prawy zielone a za chwile odwrotnie. Nawet
      wtedy bylby jeden gigantyczny korek bo niestety nasz narod nie
      dorosl do pojecia "teraz on", zawsze musi byc "teraz ja".
      • yosemitesam Re: jazda "na suwak" 10.09.08, 19:37
        Już pomijając możliwości kontroli - w świadomości polskich kierowców (no, nie wszystkich oczywiście) zakodowane jest, że ten co usiłuje dojechać do zwężki lewym pasem to cwaniaczek a cały tłum stojący na prawym to normalni uczciwi ludzie. Prawda jest jednak taka, że normalni ludzie umieją wykorzystać ten lewy pas, a cała reszta ustawiająca się z uporem godnym lepszej sprawy na prawym pasie to stado bezmyślnych owieczek. Wśród tych owieczek zdarzają się natomiast megabarany (przeważnie w TIRach), którzy w stylu Janosika wjeżdżają na lewy pas poruszając się równo z pojazdami sąsiadującymi, choćby nawet mieli przed sobą 10 km wolnego asfaltu.
        • koxiarz Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 16:18
          Jestem ZA. To jest świetne rozwiązanie i naprawdę działa, nawet w
          Polsce. Takie znaki (informacyjne bo czarne na żółtym tle) ustawiono
          na Zakopiance, przed zwężeniami związanymi z robotami drogowymi. Co
          prawda część kierowców zachowuje się tak jak mówisz (debile
          ustawiają się na prawym pasie już 5 km przed zwężeniem, nawet, gdy
          lewy pas jest cały wolny, a potem oczywiście nie chcą wpuszczać tych
          z lewego pasa), jednak postęp jest znaczący i większość kierowców
          radzi sobie z jechaniem na zakładkę.

          PS. To że teraz bezmyślni kierowcy stają na prawym pasie a tych z
          lewego uważają za cwaniaka szybko się zmieni, gdyż im więcej osób
          będzie jeździło na zakładkę, tym częsciej debile z prawego pasa
          blokujący ruch staną się celem ataków (słownych, klaksonów czy w
          ostateczności zostana obici)
        • kraq to fakt, każdy kto jezdzi po polskich drogach wie 12.09.08, 10:04
          jakie to sk...synstwo czystej postaci siedzi w tirach. blokowanie 2
          pasów jest tego najlepszym przykładem. zastanawiam się wtedy o co
          chodzi tym mega mózgom blokującym drogę? lubią zaglądać do kabiny
          kolegi, jak ten się bolcuje, czy co?
          • szaruczek Re: to fakt, każdy kto jezdzi po polskich drogach 12.09.08, 15:44
            Rzeczywiście, zwłaszcza na autostradach (które u nas mają 2 pasy w
            każdą stronę, a nie 3 jak w Niemczech) zdarza się, że jeden tir
            wyprzedza drugiego i trwa to strasznie długo, przez co za
            tym "wyprzedzającym" ustawia się kolejka osobówek. A przy tym
            stwarza się dodatkowe zagrożenie, bo jeśli ktoś sunący szybko lewym
            pasem nie zorientuje się w porę co się święci (bo np. wyjedzie zza
            wzniesienia), to karambol mamy gotowy.
            Zdaje się, że takie rzeczy zaczęły się dziać od momentu wprowadzenia
            w tirach obowiązkowych ograniczników prędkości. Gdy ten na prawym
            pasie jedzie z maks. dozwoloną mu przez ogranicznik prędkością, albo
            niewiele mniejszą, a drugi zacznie go wyprzedzać nie mając
            mozliwości przyśpieszyć, to cały manewr trwa i trwa, aż ten na
            prawym pasie nie zluzuje trochę i nie zwolni, żeby przepuścić tego
            wyprzedzającego. A przecież po co miałby to robić, skoro jedzie
            prawidłowo i z dozwoloną prędkością. Nie ma sobie nic do zarzucenia.

            Inna sprawa - po co na autostradzie jedna ciężarówka miałaby
            wyprzedzać drugą jadącą z tą samą prędkością? Właśnie w podejmowaniu
            takich niepotrzebnych manewrów wyprzedzania, z góry skazanych na
            niepowodzenie, upatrywałbym się złośliwości ze strony niektórych
            kierowców tirów. A niech sobie to tałatajstwo w osobówkach poczeka,
            gdzie im się tak śpieszy.
        • mama303 Re: jazda "na suwak" 13.09.08, 22:13
          yosemitesam napisał:

          > . Prawda jest jednak taka, że normalni ludzie umieją wykorzystać
          ten lewy pas,
          > a cała reszta ustawiająca się z uporem godnym lepszej sprawy na
          prawym pasie to
          > stado bezmyślnych owieczek.

          Bzdury piszesz. Brak kultury i tyle. Co to za sztuka wepchnąć się
          komuś przed maskę???
          W kolejce np do sklepu tez sie wciskasz jak jest wolna przestrzeń ?
        • drab59 Re: jazda "na suwak" 05.01.09, 16:59
          Właśnie tak jeżdżę, osobówką, żeby chamstwo, które dotarło do korka po mnie nie
          próbowało za wszelką cenę dotrzeć do celu poza kolejnością. Do zobaczenia na
          drodze :-)
      • kruder76 Re: jazda "na suwak" 12.09.08, 20:49
        dewulot1 napisał:

        > Tego nie mozna uregulowac prawnie bo nie ma jak tego kontrolowac.
        > Nie sprawdziloby sie nawet gdyby kazdy z pasow mial swoje oddzielne
        > swiatlo, lewy czerwone prawy zielone a za chwile odwrotnie. Nawet
        > wtedy bylby jeden gigantyczny korek bo niestety nasz narod nie
        > dorosl do pojecia "teraz on", zawsze musi byc "teraz ja".

        Czy Polacy są głupsi od Niemców czy Austriaków, że się akurat u nas "nie da"???
        Będzie znak nakazu i jak ktoś się nie zastosuje to będzie stłuczka i jak jeden z
        drugim zapłaci za naprawę swojego auta to się szybko okaże, że "się da".
    • derduch-reaktywacja Re: jazda "na suwak" 10.09.08, 19:30
      Doskonała sprawa, ważne żeby psy przez pewien czas ustawiali się w
      newralgicznych miejscach i walili po 500 debilom blokującym dwa pasy czy
      spowalniającym.
      • regent206 Re: jazda "na suwak" 10.09.08, 19:55
        Dokładnie tak, jedynym sposobem na edukacje takich idiotów byłyby
        prewencyjne akcje Policji - i nie takie gadka-szmatka z debilem z
        TIR-a a następnie pouczenie, tylko od razu wpierniczyć mandat za
        kilka wykroczeń naraz i szybko by zwyczaj wyeliminowano...
        • drab59 Re: jazda "na suwak" 05.01.09, 17:05
          Wolałbym, aby policja karała mandatami tych cwaniaczków, którzy widząc zwężenie
          jezdni gnają lewym pasem do końca, aby być sprytniejszym od tych cierpliwie
          czekających. Kierowcy tirów, jestem z wami !!! Też tak jeżdżę, osobówką !!!
          Jestem z tego dumny !!! Na pohybel cwaniaczkom !!!
          • galtom Re: jazda "na suwak" 06.01.09, 08:32
            >Wolałbym, aby policja karała mandatami tych cwaniaczków, którzy >widząc zwężenie
            >jezdni gnają lewym pasem do końca, aby być sprytniejszym od tych >cierpliwie
            >czekających. Kierowcy tirów, jestem z wami !!! Też tak jeżdżę, >osobówką !!!
            >Jestem z tego dumny !!! Na pohybel cwaniaczkom !!!

            Czyli jak jest korek na jednym pasie a drugi jest wolny to stoisz???
            No to ja gratuluje!!!!
            Pewnie jak stoisz w tym korku i jedziesz zdezak w zdezak (przeciez nie mozna
            miejsca zostawiac bo te cwaniaki z pasa obok by sie zmiescily przed Ciebie) to
            tych co stoja w uliczkach dojazdowych tez nie wpuszczasz... Toz to tez cwaniaki
            - korek bokiem objezdzali i teraz sie wpychaja!!!

            Gratuluje!
            • drab59 Re: jazda "na suwak" 06.01.09, 09:48
              A wydawało mi się, że tu inteligentni ludzie piszą. No cóż, errare humanum est.
              Mogę wytłumaczyć całą moją filozofię poruszania się po drogach publicznych, ale
              chyba nie czas i nie miejsce.
              Nie znoszę chamstwa i cwaniactwa. Kierowców z bocznych ulic podporządkowanych
              wpuszczam, nie jestem idiotą, natomiast zawsze gdy zbliżamy się do zwężenia
              jezdni z dwóch pasów w jeden i większość kierowców już zjeżdża "na suwak" na
              jeden pas, znajdzie się jakiś cwaniak, który udaje, że nie wie, o co chodzi. Gna
              tym pasem, który za chwilę się kończy i próbuje wcisnąć się przed maskę jakiegoś
              nieszczęśnika, który zostawi mu choćby odrobinę miejsca. Potem mrugnie
              awaryjnymi, niby taki kulturalny, a frajerzy niech stoją za nim, on się bardzo
              spieszy.
              Zwyczaj blokowania lewego pasa jezdni przed zwężeniem przez dwie ciężarówki np.
              z jednej firmy przyszedł do nas z Niemiec, na ich autostradach funkcjonuje od
              dawna, nikomu nie przeszkadza oprócz kierowców z polskich wiosek i byłych
              republik radzieckich. Zapewnia wszystkim uczestnikom ruchu drogowego
              przedostanie się przez zwężenie autostrady w takiej kolejności, w jakiej do
              owego zwężenia dojechali.
              A kto tego nie rozumie, ten jest kiep.
              A kto tego nie respektuje, ten jest cham.
              Proste, choć jak widać nie dla wszystkich.
              W Niemczech wielokrotnie przed zwężeniem umieszcza się dwa znaki: informacyjny
              zalecający jazdę "na suwak" i... zakaz wyprzedzania. To dla kierowców z Polski,
              którzy na co dzień praktykują na ulicach Warszawki i innych wiosek.
              Poczucie anonimowości w naszym blaszanym pudełku nie zwalnia nas z zachowania
              elementarnych zasad dobrego wychowania, o czym wielu z nas zapomina. Szerokiej
              drogi !!!
              • galtom Re: jazda "na suwak" 06.01.09, 10:02
                Spoko, tylko jesli zechcesz przeczytac uwaznie!!! (i daj Boze ze zrozumieniem)
                moj pierwszy post to pisalem o sytuacji gdzie takie znaki sa dopiero 1km dalej.
                Tam gdzie nagle na prawym pasi wszystko stanelo nie bylo nic (znaki drogowe,
                dymne, itp) co sugerowalby, ze jest zwezenie, gdzie jest, itd. Po prostu wszyscy
                staneli. Ja (skoro lewy pas byl CALKIEM) wolny stwierdzilem, ze stac nie bede. I
                dobrze - bo spokojnym tempem przejchalem jeszcze co najmniej kilometr do
                pierwszysch znakow inf. o rob otach drogowych. W miedzy czasie wszyscy ci co z
                tego prawego pasa chcieli zjechac w prawo w dwie drogi przed zwezeniem) musieli
                stac i czekac bo auta zamiast jechac dwoma pasami ledwo sie poruszaly po jednym.
                I to jest bez sensu? Dlaczego nie korzystac z calej drogi??? Skoro jest!!! I
                ponawiam pytanie. Jesli przez takich "uprzejmych" jak ty nie chce byc nazwany
                cwaniakiem to o ile wczesniej juz sie ustawiac przed zwezeniem? 1km, 5km, 25km????

                Lubisz stac i nie lubsz ryzykowac!!! na drodze niebezpiecznymi manewrami zmiany
                pasa to stoj - ale ludzi ktorzy maja rozum i jak widza pusta droge to nia jada
                nie nazywaj cwaniakiami. Chociaz nazywaj... mnie zazdrosc nie przeszkadza,
                kiedys tez sie nauczysz korzystac z auta :-)
                • drab59 Re: jazda "na suwak" 06.01.09, 10:28
                  Siedzisz widzę przed kompem. No dobrze, uściślijmy poglądy. Jeśli droga ma dwa
                  pasy i jeden z nich jest zawalony, a drugi wolny, to jadę tym wolnym. Mówię o
                  sytuacji, w której znaki już informują o korku, zwężeniu itp, cwaniaczki próbują
                  wszelkimi środkami dostać się na sam przód kolejki czekających samochodów. To
                  sytuacja podobna do tej, gdy np. pas do skrętu w lewo jest zajęty i zanosi się
                  na czekanie przez kilka cyklów zmiany świateł, a spryciarze jadą pasem do jazdy
                  na wprost i dopiero przed samym skrzyżowaniem "przypomina im się, że oni jednak
                  muszą jechać w lewo. Dla mnie to jest objaw pogardy dla innych kierowców i
                  zwykłe cwaniactwo. Szanujmy innych kierowców, ich czas i... prawo o ruchu drogowym.
                  Pozdro.
                  • galtom Re: jazda "na suwak" 06.01.09, 10:51
                    I z tym sie zgadzam.
                    Natomiast nie zgadzam sie z notorycznym ustawianiem sie wszystkich aut na jednym
                    pasie bo tam dalej jest zwezenie.
                    W Londynie na bardzo wielu skrzyzowaniach za swiatlami z dwoch pasow robi sie od
                    razu jeden. I nie ma problemu, auta - wlasnie na suwak - zjezdzaja sie z dwu w
                    jeden bez klopotu. I jakos nikt przed swiatlami nie ustawia sie na jednym pasie
                    bo dalej jest jeden.
                    • drab59 Re: jazda "na suwak" 06.01.09, 11:05
                      No i dobrze, widać Angole myślą, mimo że jeżdżą lewą stroną. Takie rozwiązanie
                      na drogach jedno jezdniowych, czyli zrobienie dwóch pasów do jazdy na wprost
                      bezpośrednio przed skrzyżowaniem, a następnie zwężenie do jednego pasa
                      kilkadziesiąt metrów za skrzyżowaniem w efekcie podwaja przepustowość
                      skrzyżowania. I to należy wykorzystać. Natomiast martwi mnie tak wyraźna
                      polaryzacja poglądów w tak prostej z pozoru kwestii jaką wydaje się być
                      postawione na wstępie pytanie. Powinniśmy czerpać wzorce z krajów, w których
                      podobne problemy rozwiązano już dawno. Wyważanie otwartych drzwi nie specjalnie
                      ma sens.
                      • galtom Re: jazda "na suwak" 06.01.09, 11:14
                        Dlatego dziwia posty kwestionujace idee jazdy na suwak. A tych ktorzy chca zeby
                        bylo normalnie nazywaja cwaniakami.
                • drab59 Re: jazda "na suwak" 06.01.09, 10:33
                  I jeszcze jedno. Cieszę się, że umiesz już korzystać ze swojego samochodu. Masz
                  rację, nie lubię niepotrzebnego ryzyka, może faktycznie niedokładnie
                  przeczytałem twoją wypowiedź. Zwyczaj omijania korków za wszelką cenę kwitł
                  przed laty w Turcji. Tam zbudowali krawężniki o wysokości ok. 40cm. Poskutkowało
                  !!!
      • edgar22 Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 09:00
        derduch-reaktywacja napisał:
        > Doskonała sprawa

        Dokładnie tak. Też jestem zdecydowanie za.
        (Nie przypuszczałem, że kiedykolwiek zgodzę się z derduchem)
    • iberia.pl jazda "na suwak"-jestem ZA, n/t 10.09.08, 19:31

      • klemens1 to raczej od niedawna 12.09.08, 21:59
        Bo do tej pory wyzywałaś tych korzystających z kończącego się pasa od cwaniaczków.
    • 01boryna Re: jazda "na suwak" 10.09.08, 20:12
      Jezdzac na codzien w Niemczech wielokrotnie przekonalem sie o zaletach
      wjezdzania na suwak. Niestety w Polsce kilkakrotnie albo czekalem dlugie minuty
      na jakiegos litosciwego albo zostalem wyzwany. Na dodatek sa "sprawiedliwi"
      ktorzy od znaku o zwezeniu jada srodkiem zeby nikt sie nie wslizgnal.
      Skutecznosc i zalety tego systemu w Polsce to sprawa mentalnosci kierowcow a z
      ta jest nie najlepiej. Cieszy zrozumienie internautow na tym forum, tylko ze na
      ulicach sa oni niezauwazalni.
      • good_morning_vietnam Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 09:24
        Wszystko fajnie o ile to chodzi o zwężenie z dwu pasów do jednego, niestety mentalność,jak to ktoś wyzej napisał,"owieczek" powstała wskutek zachowań chamskich gdy się zap... pasem do skrętu, a na końcu rżnie się głupa i wali prosto :/ To takie zachowania powodują, że owieczki się czasem buntują i blokują. Zapraszam na Dźwigową w Wawie w kierunku z Włoch na Wolę - można sobie taką patologię poglądać :/
        • edgar22 Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 10:37
          good_morning_vietnam napisał:
          > Wszystko fajnie o ile to chodzi o zwężenie z dwu pasów do jednego,
          (...)
          > zap... pasem do skrętu, a na końcu rżnie się głupa i wali prosto

          Ale jest jakiś problem odróżnić te dwie sytuacje?
          • good_morning_vietnam Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 11:47
            Dla mnie nie, ale jak się często jeździ taką Dźwigową, to skojarzenia z "suwakiem" ma się nienajlepsze :/
            • edgar22 Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 12:05
              good_morning_vietnam napisał:
              > Dla mnie nie, ale jak się często jeździ taką Dźwigową, to
              > skojarzenia z "suwakiem" ma się nienajlepsze :/

              Jakie skojarzenia, jeśli ta sytuacja nie ma się nijak do "suwaka"?
              • rowerzysta.3 Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 14:29
                No jak ma sie nijak? Jeżdząc samochodem zauważyłem, że pojęcie "na suwak" zostało w Polsce wypaczone. Jedzie baran, jeden z drugim, pasem do skretu w lewo, a przed skrzyzowaniem wrzuca prawy kierunek i jeszcze ma pretensje że go nie chcę wpuścić, a on przeciez jest taki światowy człowiek i jedzie "na suwak". Aż krew sie gotuje widząc takich matołów. Dlatego wolę jechac rowerem i tylko spoglądać, jadąc scieżką, na matołów, którzy sie nawzajem wyklinają.
                I jeszcze jedna obserwacja. Im lepszy pojazd(to dotyczy także rowerzystów)tym wieksze przekonanie o swojej wyższości. Nieraz, jadąc rowerem, zostałem wyzwany od zawalidrogi, tylko dlatego, że gościu miał rower lepszej firmy, a ja sobie jechałem powoli, turystycznie. No ale jak takiego doganiałem na światłach to juz nie byl taki odważny. Wtedy odwraca taki bohater głowe w drugą strone i udaje, że nie widzi.
                Wracając do tematu, jeśli zmieni sie mentalność Polaków, to nie będą potrzebne zmiany w prawie. A na dzień dzisiejszy, jakos nie widze tego aby kierujący np. mercem lub betą wpuścil przed siebie poloneza.
                • nessie-jp Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 14:44
                  A nie przyszło ci do głowy, że ten człowiek może po prostu wcześniej nie zdołał
                  zmienić pasa, bo też go żaden altruista nie chciał wpuścić? Nie każdy chce/umie
                  wymusić wjazd na pas do jazdy prosto, zwłaszcza gdy tym pasem grzmią 80km/h tacy
                  altruiści, jak ty. Osoba jadąca zgodnie z przepisami będzie stała na tym pasie
                  do skrętu do czasu, aż trafi na jakiegoś porządnego człowieka. Inaczej nie ma
                  szans.

                  No bo jeśli nie wpuszczasz przed samym skrzyżowaniem, to i 50 metrów przed
                  skrzyżowaniem też nie wpuścisz, bo się przecież spieszysz do świateł. Ani 100m
                  przed też nie wpuścisz, bo po co... I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej...

                  Jeśli masz jakieś światłe porady, w jaki sposób zmienić pas, nie łamiąc
                  przepisów ani nie blokując ruchu, ani nie wymuszając przepuszczenia, ani też nie
                  licząc na zmiłowanie boskie, to podziel się proszę. Gdyby pojawił się przepis o
                  jeździe na suwak, odszedłby przynajmniej problem z wymuszaniem przejazdu...
                  • rowerzysta.3 Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 14:55
                    A tobie nie przyszło do głowy,że pasy do skrętu w lewo powstają z poszerzenia jezdni przed skrzyżowaniem? Przykładowo: Jedziesz skrajnym lewym pasem, zbliżasz sie do skrzyżowania, jezdnia poszerza się i obok ciebie jest pas do skrętu w lewo. I nie trzeba zmieniac pasa. No chyba, że akurat do skretu w lewo jest wolny a ty jestes cwaniakiem.
                    • nessie-jp Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 18:48
                      Przecież nie zawsze pasy do skrętu powstają z poszerzenia. Tam gdzie tak jest,
                      nie ma żadnego powodu zmieniać pasa. Ale jeśli ulica jest trójpasmowa i nagle
                      prawy pas pozwala tylko skręcić
                    • aiczka Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 19:30
                      > A tobie nie przyszło do głowy,że pasy do skrętu w lewo powstają z
                      poszerzenia j
                      > ezdni przed skrzyżowaniem?
                      No wlasnie na omawianym wyzej skrzyzowaniu wlochowskim tak nie jest.
                      Jedziesz sobie prosto, w miare szeroka ulica dwupasmowa. Przed
                      wjazdem do tunelu robia sie dwa pasy - prawy wydaje sie w naturalny
                      sposob przeznaczony dla samochodow wjezdzajacych z prawej strony i
                      blokuje go dlugi sznur samochodow. Nie znajac okolicy, jestes
                      przekonany, ze lewy pas bedzie prowadzil prosto a z prawego bedzie
                      sie za tunelem skrecac w jakies poboczne uliczki. Wiec prujesz dalej
                      pustym lewym pasem. A za tunelem niespodzianka - jestes na pasie do
                      skretu.
                      Moze moznaby postawic jakis znak informujacy zawczasu o tym, co sie
                      bedzie dzialo za tunelem. Na Slowacji maja takie znaki
                      podpowiadajace, ze niby jescze przez jakis czas sa tylko dwa pasy do
                      jazdy prosto, ale jesli chcesz jechac "na taka-a-taka miejscowosc"
                      to lepiej juz zjezdzaj na lewy/prawy.
                      To moze nie usprawniloby ruchu dla wszystkich (spowodowaloby tylko,
                      ze nieznajacy okolicy karnie ustawialiby sie w sznurze samochodow, a
                      przyjazdnych jest jednak mniej niz miejscowych), ale przynajmniej
                      skrecajacy w lewo/zwracajacy mieliby latwiej.
                  • bambussi Re: jazda "na suwak" 12.09.08, 09:23
                    nessie-jp napisała:

                    > A nie przyszło ci do głowy, że ten człowiek może po prostu
                    wcześniej nie zdołał
                    > zmienić pasa, bo też go żaden altruista nie chciał wpuścić?

                    ha ha ha - takich którzy się pomylili i za dlugo pojechali nie tym
                    pasem co trzeba jest BARDZO łatwo odróżnić od cwaniaczków którzy
                    dzień w dzień powtarzają ten sam numer...

                    > Nie każdy chce/umie
                    > wymusić wjazd na pas do jazdy prosto, zwłaszcza gdy tym pasem
                    grzmią 80km/h tac
                    > y
                    > altruiści, jak ty.

                    co jakim cudem taki ktos otrzymal prawo jazdy???

                    > Osoba jadąca zgodnie z przepisami będzie stała na tym pasie
                    > do skrętu do czasu, aż trafi na jakiegoś porządnego człowieka.
                    Inaczej nie ma
                    > szans.

                    osoba jadąca zgodnie z przepisami, a co najważaniejsze kulturalna, w
                    sytuacji takiej pomyłki skręci tak jak prowadzi ją pas i najwyżej na
                    następnym skrzyżowaniu zawróci, wykręci itp. - ale na pewno nie
                    zdezorganizuje ruchu kilkudziesięciu samochodów dla JEDNEGO kierowcy

                    > No bo jeśli nie wpuszczasz przed samym skrzyżowaniem, to i 50
                    metrów przed
                    > skrzyżowaniem też nie wpuścisz, bo się przecież spieszysz do
                    świateł. Ani 100m
                    > przed też nie wpuścisz, bo po co... I tak dalej, i tak dalej, i
                    tak dalej...

                    wystarczy odpowiedno wcześniej ustawić się na odpowiednim pasie i
                    nie będzie kłopotów dla nikogo. "puszczać" powinno się do tablicy
                    informującej o tym w jakim kierunku "jadą" poszczególne pasy - od
                    tego momentu nie ma już tłumaczeń że nie wiedział, pierwszy raz tedy
                    jedzie czy sę zagapił - ślepi nie prowadzą samochodzów :))))

                    > Jeśli masz jakieś światłe porady, w jaki sposób zmienić pas, nie
                    łamiąc
                    > przepisów ani nie blokując ruchu, ani nie wymuszając
                    przepuszczenia, ani też ni
                    > e
                    > licząc na zmiłowanie boskie, to podziel się proszę.

                    pisałem o tym chwile wyżej - nienawidzę, jak ktoś dezorganizuje cały
                    pas (a własciwie dwa pasy, bo ci za nim też stoją) "bo sie zagapił" -
                    w takim wypadku TRUDNO, jade tak jak prowadzi pas i potem jakoś
                    wykręcam

                    > Gdyby pojawił się przepis o
                    > jeździe na suwak, odszedłby przynajmniej problem z wymuszaniem
                    przejazdu...

                    ja nie mam takiego problemu, po prostu odpowiednio wcześnie ustawiam
                    się na właściwym pasie :))))))) co wszystkim polecam :)
                    • niknejm Re: jazda "na suwak" 12.09.08, 13:17
                      bambussi napisał:

                      Co do 'suwaka' (czyli głównego tematu) - na 1000% ZA. Skraca korek,
                      co odblokowuje część skrzyżowań 'przed korkiem'. Blokowanie dwóch
                      pasów w sytuacji zwężenia to najwyższy rodzaj buractwa i chamstwa,
                      za który należy rąbać zgodnie z taryfikatorem 300zł + 6 punktów za
                      powodowanie zagrożenia.

                      > osoba jadąca zgodnie z przepisami, a co najważaniejsze kulturalna,
                      > w
                      > sytuacji takiej pomyłki skręci tak jak prowadzi ją pas i najwyżej
                      > na
                      > następnym skrzyżowaniu zawróci, wykręci itp. - ale na pewno nie
                      > zdezorganizuje ruchu kilkudziesięciu samochodów dla JEDNEGO
                      > kierowcy

                      Absolutnie sie zgadzam! Jak przypadkiem (b. rzadko mi się to zdarza)
                      wyląduję np. na pasie do skrętu, a chcę jechać na wprost, a przy tym
                      nie ma warunków do 'bezkolizyjnej' i szybkiej zmiany pasa, NIE
                      BLOKUJĘ całego pasa (a co gorsza dwóch, wcinając się skosem), tylko
                      jadę tam, dokąd prowadzi dany pas. A potem np. zawracam. Nie cierpię
                      niemot drogowych skutecznie (i egoistycznie) blokujących ruch na
                      zasadzie "bo ja jestem pi...a, wpuśćcie mnie". Takim należy się
                      mandat za utrudnianie ruchu. Jak ktoś sobie nie radzi, niech bierze
                      jazdy doszkalające.

                      Pzdr
                      Niknejm
                      • kgsz Re: jazda "na suwak" 12.09.08, 13:54
                        > Absolutnie sie zgadzam! Jak przypadkiem (b. rzadko mi się
                        > to zdarza) wyląduję np. na pasie do skrętu, a chcę
                        > jechać na wprost, a przy tym nie ma warunków do
                        > 'bezkolizyjnej' i szybkiej zmiany pasa, NIE BLOKUJĘ
                        > całego pasa (a co gorsza dwóch, wcinając się skosem),
                        > tylko jadę tam, dokąd prowadzi dany pas. A potem
                        > np. zawracam.

                        Plan sytuacyjny (prosze powiększyć i włączyć widok z satelity):
                        42.pl/u/YSO_wyjazd_ze_stacji
                        Czyli wyjeżdżając (rano, w stumetrowym korku) ze stacji paliw
                        (niebieska linia) mam jechać wewnętrznym, oznaczonym na czerwono
                        pasem i korzystając ze skrzyżowania skręcić na nim o 270 stopni?

                        Powiększając i tak już niemały tłok i chaos?

                        Zrobiłem inaczej - pan jadący ładną Toyotą wpuścił mnie na
                        wewnętrzny (czerwony) pas, włączyłem prawy kierunkowskaz (korek
                        zatrzymał się na światłach), następnie kilka metrów dalej wjechałem
                        w lukę, którą w jakiś taki "naturalny" sposób zostawił mi pan z
                        dużego dostawczaka i potem ze środkowego ("żółtego") pasa szybko na
                        prawy (także wpuścił mnie pierwszy samochód), a stamtąd "czarnym"
                        zjazdem w pożądanym kierunku.

                        Żaden z kierowców, którzy mnie wpuszczali nie wstrzymał ruchu (po
                        prostu nieco zwolnili zostawiając przed sobą lukę), a ja najszybciej
                        jak to możliwe opuściłem skrzyżowanie.

                        A teraz wyobraź sobie, że to skrzyżowanie jest kilometr dalej.
                        Nadal jechałbyś prosto?
                        Ty i każda inna osoba mająca pecha skorzystać w tłoku ze stacji?

                        Jakoś wolę być uprzejmym i korzystać z uprzejmości innych.

                        Pozdrowienia.
                      • nessie-jp Re: jazda "na suwak" 12.09.08, 15:43
                        Ja też skręcam. I nadkładam drogi i robię dziwne zawijasy. Trudno. Ale są takie
                        pasy, co donikąd nie prowadzą. I co wtedy?

                        Gdy pojawi się przepis o jeździe na suwak, w takiej sytuacji nie będę musiała
                        ani jechać tam, gdzie nie chcę, ani stać jak kołek, czekając na kulturalnego --
                        ktoś będzie miał obowiązek mnie wpuścić. I odwrotnie, ja widząc taką sytuację
                        też będę miała obowiązek tego kogoś wpuścić.

                        Mało tego, uważam, że wówczas każdy powinien mieć obowiązek dojeżdżania do końca
                        takiego pasa i tam czekania w kolejce, aż go wpuszczą.
                        • niknejm Re: jazda "na suwak" 12.09.08, 16:35
                          nessie-jp napisała:

                          > Ja też skręcam. I nadkładam drogi i robię dziwne zawijasy. Trudno.
                          > Ale są takie
                          > pasy, co donikąd nie prowadzą. I co wtedy?

                          Nie ma pasów prowadzących 'donikąd'. No chyba, że w czarną dziurę ;-)
                          A jak pas zanika, to tutaj właśnie mamy do czynienia z
                          zasadą 'suwaka'!

                          > Gdy pojawi się przepis o jeździe na suwak, w takiej sytuacji nie
                          > będę musiała
                          > ani jechać tam, gdzie nie chcę, ani stać jak kołek, czekając na
                          > kulturalnego
                          • nessie-jp Re: jazda "na suwak" 12.09.08, 18:31
                            > Tylko wtedy, gdy Twój pas zanika! Tj. 2 pasy łączą się w jeden.
                            > Jeśli utkniesz na pasie do skrętu, chcąc jechać prosto, to jest to
                            > ZUPEŁNIE inna sytuacja. I nic się nie zmienia w porównaniu z
                            > obecnymi przepisami KD.

                            Masz rację. Ale ja mimo wszystko mam po prostu taką naiwną, dziecinną nadzieję,
                            że może ludzie nabiorą po prostu odrobinę kultury, przyzwyczają się do tego, że
                            wpuszczenie kogoś, kto musi zmienić pas, to żadna hańba.

                            Bo to w końcu wychodzi tak, że nawet WIEDZAC, że pas jest do skrętu, czasem po
                            prostu zostaję zmuszona do skręcenia, bo nikt mnie nie wpuści na pas do jazdy
                            prosto. Wymuszać wjazdu nie mogę, blokować skrętu nie mogę, więc co robić?
                            Jeździć w kółko? Tylko dlatego, że wszyscy inni łamią przepisy (przekraczają
                            prędkość)?


                            > Ale NIGDY nie robię tak, że zatrzymuję się na
                            > pasie do skrętu, włączam kierunek i tamując pas do skrętu czekam, aż
                            > ktoś mnie wpuści.

                            Bez przesady, chyba nikt tak nie robi. Ja pisałam o sytuacji takiej, że pas do
                            skrętu jest raczej pusty (bo akurat skręt jest mało popularny), za to prosto
                            wali cała horda tatarska 80 km/h. Weź wtedy i zmień pas... Przed samym skrętem
                            zresztą i tak nie można, bo tam jest linia ciągła, a nie przerywana.

                            Dopóki nikt za mną nie jedzie, nie widzę nic zdrożnego w zwolnieniu na tyle,
                            żeby przeczekać tabun wariatów pędzących do czerwonych świateł.
                            • mama303 Re: jazda "na suwak" 13.09.08, 22:33
                              nessie-jp napisała:

                              > Bez przesady, chyba nikt tak nie robi. Ja pisałam o sytuacji
                              takiej, że pas do
                              > skrętu jest raczej pusty (bo akurat skręt jest mało popularny), za
                              to prosto
                              > wali cała horda tatarska 80 km/h. Weź wtedy i zmień pas... Przed
                              samym skrętem
                              > zresztą i tak nie można, bo tam jest linia ciągła, a nie
                              przerywana.


                              To może warto pomyśleć o tym wcześniej a nie wpychac sie tuż przed
                              skrzyżowaniem na siłę przed kogoś kto swoje już odstał w
                              zakorkowanym pasie do jazdy na wprost.
                              I to ma być ta jazda na suwak? pogratulować dobrego samopoczucia.
                              • nessie-jp Re: jazda "na suwak" 13.09.08, 23:24
                                > To może warto pomyśleć o tym wcześniej a nie wpychac sie tuż przed
                                > skrzyżowaniem na siłę

                                Mamusiu. Zanim porwiesz się na pisanie, naucz się czytać ze zrozumieniem.

                                Pisałam kilkakrotnie, że NIGDY nie "wpycham się na siłę". Uważam to za najgorsze
                                z możliwych wyjść z ww. sytuacji.
                                • niknejm Re: jazda "na suwak" 15.09.08, 13:38
                                  > > Ale NIGDY nie robię tak, że zatrzymuję się na
                                  > > pasie do skrętu, włączam kierunek i tamując pas do skrętu
                                  > > czekam, aż ktoś mnie wpuści.

                                  > Bez przesady, chyba nikt tak nie robi.

                                  Oj robi, robi... Codziennie widzę sceny takie jak opisałem np. koło
                                  stacji metra Marymont w W-wie. Mimo dobrego oznakowania zawsze
                                  kupa 'cwanych gap' usiłuje wpychać się na prawy pas (do skrętu w
                                  prawo). Stoją barany, często 'wcięte skosem', z włączonym
                                  kierunkowskazem - i pięknie blokują co najmniej jeden pas do jazdy
                                  na wprost. Oczywiście powoduje to korki. NIE CIERPIĘ takich młotków.

                                  > Dopóki nikt za mną nie jedzie, nie widzę nic zdrożnego w
                                  > zwolnieniu na tyle,
                                  > żeby przeczekać tabun wariatów pędzących do czerwonych świateł.

                                  I OK, jest to zgodne ze zdrowym rozsądkiem.
                                  Ale 'tamującym ruch mówimy NIE' ;-)

                                  Co do wypowiedzi koleżanki 'mamy' - to widać, że w ogóle nie
                                  odróżnia suwaka (przy pasach zanikających) od objeżdżania korka
                                  pasem do skrętu. A są to dwie zupełnie różne sprawy.

                                  Pzdr
                                  Niknejm
                                  • simr1979 Re: jazda "na suwak" 15.09.08, 14:04
                                    niknejm napisał:


                                    > > Bez przesady, chyba nikt tak nie robi.
                                    >
                                    > Oj robi, robi... Codziennie widzę sceny takie jak opisałem np. koło
                                    > stacji metra Marymont w W-wie. Mimo dobrego oznakowania zawsze
                                    > kupa 'cwanych gap' usiłuje wpychać się na prawy pas (do skrętu w
                                    > prawo). Stoją barany, często 'wcięte skosem', z włączonym
                                    > kierunkowskazem - i pięknie blokują co najmniej jeden pas do jazdy
                                    > na wprost. Oczywiście powoduje to korki. NIE CIERPIĘ takich młotków.

                                    Spokojnie !
                                    To wjazdówka do Wawy, pełno tam nietutejszych nie mających pojęcia, że już 200 m
                                    przed skrzyżowaniem trzeba się ustawić na prawym pasie(często 200 m przed to
                                    taki nietutejszy nawet jeszcze nie wie że będzie musiał tam w prawo skręcać).
                                    Zylion razy byłem w takiej samej sytuacji w mało lub wcale nie znanych mi miastach.
                                    • mama303 Re: jazda "na suwak" 15.09.08, 21:51
                                      simr1979 napisał:


                                      > Spokojnie !
                                      > To wjazdówka do Wawy, pełno tam nietutejszych nie mających
                                      pojęcia, że już 200
                                      > m
                                      > przed skrzyżowaniem trzeba się ustawić na prawym pasie(często 200
                                      m przed to
                                      > taki nietutejszy nawet jeszcze nie wie że będzie musiał tam w
                                      prawo skręcać).


                                      Jasne ja codzień na trasie do pracy rano spotykam
                                      takich "nietutejszych"
                                      > ach.
                                    • niknejm Re: jazda "na suwak" 16.09.08, 14:14
                                      simr1979 napisał:

                                      > To wjazdówka do Wawy, pełno tam nietutejszych nie mających
                                      pojęcia, że już 200
                                      > m
                                      > przed skrzyżowaniem trzeba się ustawić na prawym pasie

                                      Duża część tych 'nietutejszych' ma rejestrację na 'WD' ;-) Wiem, że
                                      to nie przesądza, ale mimo wszystko. Poza tym, często ten numer
                                      robią kierowcy różnej maści autobusów liniowych.

                                      > Zylion razy byłem w takiej samej sytuacji w mało lub wcale nie
                                      > znanych mi miastach.

                                      Ja też. Wtedy albo zmieniałem pas nie blokując ruchu, albo (jeśli
                                      było to niemożliwe) jechałem tam, dokąd dany pas prowadzi. Dlatego
                                      maksymalne zwalnianie lub zatrzymywanie się z włączonym
                                      kierunkowskazem i w ten sposób blokowanie ruchu na pasie do jazdy na
                                      wprost (na którym akurat zazwyczaj nie ma dużego korka, więc ruch na
                                      nim jest płynny, o ile jakiś baran akurat go nie zablokuje, co jest
                                      nagminne) uważam za skrajne chamstwo.

                                      Pzdr
                                      Niknejm

                • obama1 Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 14:46
                  > A na dzień dzisiejszy, jakos nie widze tego aby kierujący np.
                  > mercem lub betą wpuścil przed siebie poloneza.

                  jezdze betą kilkuletnią, nie mam problemow z wpuszczaniem przed siebie poloneza. Ani zadnego innego samochodu. Lubie natomiast jak ludzie wpuszczeni dziekuja, chociazby machnieciem reki (bo nie kazdy tak robi)
                  • rowerzysta.3 Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 15:00
                    "jezdze betą kilkuletnią"
                    No własnie. 10 letni samochód to nie jest powód do dumy, nawet jeśli to jest beta. dlatego jeszcze nie wywyższasz się ponad innych. I za to szacun dla ciebie. Bo niektórzy to nawet jeżdżąc 15 letnią beta uważają się za lepszych, bo dla nich ważność osoby oceniaja po samochodzie jaki ma.
                    • kgsz Re: jazda "na suwak" 12.09.08, 13:24
                      Od czasu do czasu jeżdżę służbowo dwulitrowym Mondeo TDI z 2007 roku
                      i nie sprawia mi żadnej trudności wpuszczenie przed siebie Tico czy
                      zdezelowanego Poloneza.

                      Wystarczy przecież delikatnie zwolnić.

                      Teza, że tylko dlatego, że dziesięcioletni samochód to już staruszek
                      i "dlatego jeszcze nie wywyższasz się ponad innych" jest, krótko
                      mówiąc, głupia (z moich obserwacji (kiedy akurat poruszam się
                      ponaddziesięcioletnim punto) wynika, że generalnie CHĘTNIEJ
                      wpuszczają kierowcy nowych, dobrych, szybkich, błyszczących
                      samochodów).

                      Może oni po prostu nie muszą udowadniać jakiego mają wielkiego?

                      Pozdrowienia,
                    • obama1 Re: jazda "na suwak" 12.09.08, 18:26
                      nie no, kilkuletnia czyli 2004, a nie 1998 :) ale nie zmienia to dwoch faktow:

                      1. samochod nie jest przedluzeniem meskosci i nie potrzebuje nikomu niczego udowadniac. Mnostwo osob ma gorsze samochody od mojego, mnostwo ma duzo lepsze. Nie jest to powod zeby nie wykazac sie minimum kultury czy uprzejmosci na drodze. Ja wpuszczam i mnie wpuszczają :)

                      2. utrudnianie komus wlaczenia sie do ruchu czy zmiany pasa powoduje ogolne pogorszenie "globalnej" sytuacji na drodze, bo za takim zmieniającym pas zaraz zrobi sie zator, albo zablokuje sie skrzyzowanie albo cokolwiek innego. Wiec brak uprzejmosci dla jednej osoby spowoduje utrudnienie dla kilkunastu innych

                      dlatego wpuszczam :)
              • aiczka Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 19:14
                > > Dla mnie nie, ale jak się często jeździ taką Dźwigową, to
                > > skojarzenia z "suwakiem" ma się nienajlepsze :/
                >
                > Jakie skojarzenia, jeśli ta sytuacja nie ma się nijak do "suwaka"?

                Opis sytuacji jest moze niewystarczajcy. Typowo wyglada to tak:
                bardzo dluga kolejka samochodow na prawym pasie, ktory "jedzie
                prosto i w prawo". Pustki lub niewiele samochodow na pasie
                lewym, "skret w lewo". Za skrzyzowaniem ze swiatlami z dwoch pasow
                robi sie jeden (no, ale teoretycznie nie ma problemu, bo lewy pas
                jest do skretu w lewo). Oznaczenia, ze lewy jest do skretu pojawiaja
                sie oczywiscie dopiero niedaleko przed skrzyzowaniem ze swiatlami. W
                tym miejscu niezorientowani kierowcy z lewego usiluja sie wkrecic na
                prawy pas. Oczywiscie czesto nie sa wpuszczani, bo "nie stali
                grzecznie w kolejce" wiec elegancko blokuja droge tym nielicznym,
                ktorzy CHCA skrecic w lewo. Niektorzy desperaci lub bezczelni
                korzystaja z ogolnego zamieszania i jada prosto z pasa do skretu,
                zakladajac zsuwakowanie sie za skrzyzowaniem. Generalnie wszyscy sa
                obrazeni a kierowcy, ktorym blokuje sie lewy pas, z ktorego chca
                skorzystac by zawrocic (jest ich sporo) powoduja zagrozenie,
                zasuwajac pod prad i przecinajac pasy ruchu w przeciwna strone.

                Formalnie w tym miejscu sytuacja nie jest "suwakowa", ale chyba ruch
                szedlby sprawniej, gdyby ja taka uczynic. Gdyby z obu pasow wolno
                bylo jechac prosto i byl nakaz suwakowania za skrzyzowaniem, na
                pewno odetchneliby wszyscy skrecajacy/zawracajacy.
        • v-6 Przykład Dźwigowej... 11.09.08, 22:57
          strasznie irytujący, niestety tu nie pasuje. Suwakowanie musi być uprawomocnione znakiem: inaczej obowiązują ogólne zasady pierwszeństwa na pasie.
          A co do samej Dźwigowej: zdarza mi się jeździć na róg Połczyńskiej i Powstańców Śląskich (z Wilanowa). I naprawdę wolę jechać przez śródmieście! Właśnie przez to skrzyżowanie.
          Pozdrawiam
          v-6
    • v-6 Adwokat diabła. 10.09.08, 23:04
      To ja. Też jestem za, ale przecież są i wątpliwości. Prawdą jest, co pisze jaki w innym wątku, że tak sie jeździ w Stanach. Nieprawdą, że nie budzi to sporów:
      www.usatoday.com/life/books/news/2008-07-28-traffic-vanderbilt_N.htm
      Kiedy zaczynałem tam jeździć byłem przekonany, że napis "merge left (right)", automatycznie mnie podporządkowuje. Dopiero na kursie amerykańskiego prawka dowiedziałem się, że ZOBOWIĄZUJE także tych jadących niekończącym się pasem do wpuszczenia mnie. Czyli wszyscy mamy uważać itd. Ale potem na forach samochodowych przeczytałem, że wielu wolałoby moją pierwotną interpretację. Zarzuty emocjonalne były dokładnie takie same, jak u nas: nadużywanie przez cwaniaków. Zarzut merytoryczny był poważniejszy: taka zasada premiuje niereagowanie na znaki drogowe. No bo stało jak byk: "lane ends one mile" czy coś w tym stylu, był też znak graficzny. Ale delikwent zamiast zwolnić i się "wmergować" pruł do samej szyjki, po czym wymuszał wpuszczenie przez zdyscyplinowanych kierowców. I to w majestacie prawa, oni mieli obowiązek go wpuścić! I nie mówcie mi, że jazda "na suwak" polega na czymś innym: przy naszym cwaniactwie drogowym, sto razy większym niż w Stanach, każdy będzie chciał być tym ostatnim, najwyższym "ząbkiem suwaka". Jeśli dostanie do tego legitymację prawną, to wyjdzie śmiesznie: pas kończący się będzie jechał, a ten mający kontynuację - stał. Nie raz już życie robiło karykaturę ze słusznych skądinąd założeń legislacyjnych.
      A więc - jestem za, a nawet przeciw. Doskonale rozumiem motywy i zgadzam sie z nimi, tylko obawiam sie o wynik.
      Pozdrawiam
      v-6
      • jaki71 Re: Adwokat diabła. 10.09.08, 23:19
        To jest kwestia przełamania swojego zakorzenionego sposobu myślenia. Dla wielu
        zmiana pasa to najtrudniejszy manewr i wola bezstresowo włączyć się właśnie w
        chwili zobaczenia znaku informacyjnego przy pierwszej okazji a nie czekać do
        końca pasa. Z zazdrością patrzą na tych co odważnie lub według nich beztrosko
        jadą do końca pasa, i w ich małych rozumkach pojawia się wątpliwość że skoro ja
        mogłem zjechać od razu a on nie to znaczy że on cwaniak a nie ja dupa. I w tym
        momencie należy rozróżnić sytuacje kiedy powinien działać suwak bo kończy się
        jeden pas od sytuacji kiedy cwaniaki jadą na pasem do skrętu na wprost przez
        skrzyżowanie lub wpychają się na samym końcu. To drugie zachowanie pogłębia w
        nas przekonanie że wszyscy jadący pustym pasem to cwaniacy.
        A co do jazdy w USA to po powrocie do kraju mam syndrom zająca na polowaniu -
        wydaje się że wszyscy dookoła chcą mnie zabić.
        • v-6 Re: Adwokat diabła. 10.09.08, 23:51
          jaki71 napisał:

          > A co do jazdy w USA to po powrocie do kraju mam syndrom zająca na polowaniu -
          > wydaje się że wszyscy dookoła chcą mnie zabić.
          Oj, ja też! A ja jeszcze pamiętam cudownie puste polskie drogi z lat osiemdziesiątych. Teraz naprawdę jest niebezpiecznie, może nie w miastach, ale przed podróżą "szosową" zawsze jestem spięty.
          Pozdrawiam
          v-6
          • jaki71 Re: Adwokat diabła. 11.09.08, 00:14
            Miałem okres że do roboty dojeżdżałem około 50 km drogą z Tarnowa do Krakowa.
            Następnie zamieszkałem w Krakowie. Nagle stałem sie spokojniejszy, mniej
            pobudliwy i generalnie bardziej wyluzowany. Dopiero po kilku tygodniach dotarło
            do mnie to że jazda po wspaniałej E4 tak na mnie wpływała.
            • sokolasty Re: Adwokat diabła. 11.09.08, 12:32
              "każdy będzie chciał być tym ostatnim, najwyższym "ząbkiem suwaka"."


              Na tym właśnie polega suwak. Pasem zanikającym jedziesz do końca i wtedy zeń
              wjeżdżasz.
              • niknejm Re: Adwokat diabła. 12.09.08, 13:24
                sokolasty napisał:

                > Na tym właśnie polega suwak. Pasem zanikającym jedziesz do końca i
                > wtedy zeń wjeżdżasz.

                DOKŁADNIE. Inaczej nie byłoby sensu. Ciumcie drogowe stałyby w
                połowie pasa zanikającego, nie wykorzystując go, i wydłużając korek
                na kolejne skrzyżowania. A w przypadku poprawnego suwaka jest
                przejrzyście. Jedziemy DO KOŃCA pasa zanikającego. A potem po kolei:
                lewy/prawy/lewy...
                Nadal jest sporo baranów drogowych nie potrafiących stosować zasady
                suwaka, ale subiektywnie wydaje mi się, że jest chyba coraz lepiej.

                Pzdr
                Niknejm
      • hrabia-monter-christo Re: Adwokat diabła. 11.09.08, 01:05
        v-6 napisał:

        No bo stało jak byk: "lane ends one mile" czy coś w tym stylu, był też znak
        > graficzny. Ale delikwent zamiast zwolnić i się "wmergować" pruł do samej szyjki
        > , po czym wymuszał wpuszczenie przez zdyscyplinowanych kierowców. I to w majest
        > acie prawa, oni mieli obowiązek go wpuścić! I nie mówcie mi, że jazda "na suwak
        > " polega na czymś innym: przy naszym cwaniactwie drogowym, sto razy większym ni
        > ż w Stanach, każdy będzie chciał być tym ostatnim, najwyższym "ząbkiem suwaka".
        > Jeśli dostanie do tego legitymację prawną, to wyjdzie śmiesznie: pas kończący
        > się będzie jechał, a ten mający kontynuację - stał

        ty najwyrazniej nie rozumiesz jak dziala jazda na suwak :-(
        wlasnie o to chodzi by nie zjezdzac z konczacego sie pasa wczesniej niz na samym
        jego koncu
        i nic smiesznie nie wyjdzie, bo jazda na suwak to nie pierwszenstwo pasa ktory
        sie konczy a jazda na zmiane 1 na 1 przy jego koncu
      • tiges_wiz Re: Adwokat diabła. 11.09.08, 08:38
        jezeli kierowcy ustawialiby sie od razu na dwoch pasach, to gdzie
        miejsce na cwaniakow?
        • regent206 Re: Adwokat diabła. 11.09.08, 10:44
          No właśnie - w tym tkwi problem, część drajwerów ma problem ze
          zmianą pasa robią to jak najwcześniej a później mają problem, że
          inni dojeżdżają do końca i bez problemu "wpinają" się na sąsiedni
          pas przed samym zwężeniem wyprzedzając takie nierozgarnięte łajzy...
          Z tego co się orientuję to w Niemczech przy kolizjach związanych
          właśnie ze zwężeniami i "zapinaniem się suwaka" samochodów Policja
          za bardzo nie rozstrząsa o winie, bo winni są zawsze obaj kierowcy i
          ten co zmieniał pas i ten co jechał swoim
      • nessie-jp Re: Adwokat diabła. 11.09.08, 14:47
        No tak, ale właściwie... to co ci szkodzi, że ktoś się przed tobą włączy do
        ruchu, bo podjedzie do samego końca pasa? Gula ci skacze, że cię ktoś wyprzedza?

        Nie rozumiem problemu. Przecież ty również możesz pojechać do końca tamtego pasa
        i czekać na wpuszczenie. Jeśli będzie zasada wpuszczania na suwak, to ten
        kończący się pas również będzie zastawiony samochodami czekającymi na wjazd na
        pas jadący dalej.

        Możesz podać choć jedną realną szkodę, jakiej doznasz, gdy ktoś pojedzie sobie
        drugim pasem do końca, a ty go będziesz musiał wpuścić przed siebie? Nawet jeśli
        będzie miał wredną gębę, albo będzie cwaniakiem? Ubędzie ci tego pasa czy
        będziesz o 5 minut później w domu?
        • bambussi Re: Adwokat diabła. 12.09.08, 09:29
          nessie-jp napisała:

          > Ubędzie ci tego pasa czy
          > będziesz o 5 minut później w domu?

          teraz beztrosko rozdajesz 5 minut, ale w chwili śmierci kazdy z nas
          będzie z calych sił walczył nawet o minutę :))))
      • koxiarz Re: Adwokat diabła. 11.09.08, 16:34
        v-6 napisał:

        > Zarzut me
        > rytoryczny był poważniejszy: taka zasada premiuje niereagowanie na
        znaki drogow
        > e. No bo stało jak byk: "lane ends one mile" czy coś w tym stylu,
        był też znak
        > graficzny. Ale delikwent zamiast zwolnić i się "wmergować" pruł do
        samej szyjki
        > , po czym wymuszał wpuszczenie przez zdyscyplinowanych kierowców.

        Zarzut o niesznowaniu przepisów prawa jest nie na miejscu, gdyż znak
        mówił coś w stylu: "lane ends one mile", co oznacza, że jeszcze
        przez milę dopuszczalny, a nawet zalecany był ruch dwoma pasami
        (naprawdę usprawnia to ruch). Przecież chodzi o to, żeby usprawnić
        ruch w miejscu, gdzie znajduję sie przeszkoda, a nie kilometr
        wczesniej.

        a następnie:

        I nie mówcie mi, że jazda "na suwak
        > " polega na czymś innym: przy naszym cwaniactwie drogowym, sto
        razy większym ni
        > ż w Stanach, każdy będzie chciał być tym ostatnim,
        najwyższym "ząbkiem suwaka".
        > Jeśli dostanie do tego legitymację prawną, to wyjdzie śmiesznie:
        pas kończący
        > się będzie jechał, a ten mający kontynuację - stał.

        Kolejny dowód na to, że nie rozumiesz działania zasady "na suwak",
        której istota jest to, że jedzie jeden samochód z prawego pasa, a
        następnie jeden z lewego, po czym znowu jedzie samochód z prawego w
        pasa. W tej zasadzie nie chodzi o to, by pierwszeństwo dać tym
        zjeżdżającym ze "znikającego" pasa, ale by umozliwić im włączenie
        się do ruchu tuz przed przeszkodą.

        PS. Takie znaki (informacyjne, czyli czarne na żłótym tle) można już
        w Polsce spotkać, np. na zakopiance. Z moich doświaqdczeń świetnie
        spełniają swoją rolę przy średnim natęzeniu ruchu (nie mówiwmy o
        ekstremalnych sytuacjach typu powrót z sylwestra czy długiego
        weekendu bo wtedy ludzie zachowują sie jak dzicz i żadne znaki nie
        pomogą). Co więcej strasznie tam razi w oczy zachowanie sporej
        części kierowców, którzy wpychają się na prawy pas na kilka km przed
        zwężeniem. To jest debilizm, który tylko wydłuża korki i czas w nich
        spędzony.
    • 111slavo Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 00:10
      W ogole nie rozumiem 'czy jestes przeciw'?
      Przeciw czemu? Suwak to suwak i chyba tylko niedorozwiniety moze byc
      przeciw (absolutnie nie adresuje tego do autora lecz w ogole).
      Raz jeszcze - suwak to doskonale rozwiazanie sprawdzajace sie
      wszedzie na swiecie (i bedace czyms zupelnie normalnym, typowym) za
      wyjatkiem Polski.

      pozdr
      • bambussi Re: jazda "na suwak" 12.09.08, 09:33
        111slavo napisał:

        > W ogole nie rozumiem 'czy jestes przeciw'?
        > Przeciw czemu? Suwak to suwak i chyba tylko niedorozwiniety moze
        byc
        > przeciw (absolutnie nie adresuje tego do autora lecz w ogole).

        no tak, polityczna poprawność rulezzz

        > Raz jeszcze - suwak to doskonale rozwiazanie sprawdzajace sie
        > wszedzie na swiecie (i bedace czyms zupelnie normalnym, typowym)

        taka teza to juz nadużycie
    • totutotu Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 11:37
      Doświadczenia z Gdańska. Raz kończył się prawy pas, raz lewy. W obu przypadkach
      okazywało się, że szybciej jedzie się pasem, który się kończy, mimo iż samochody
      były jeden za drugim do samego zwężenia. Przyczyna - większość samochodów z
      kończącego się pasa nie dojeżdżała do samego jego końca tylko starała się
      wcisnąć na sąsiedni pas kilkadziesiąt metrów przed końcem ich pasa. Wtedy inni z
      kończącego się pasa mogli pojechać trochę do przodu i dopiero tam zjeżdżali na
      sąsiedni pas. W ten sposób przejeżdżało dalej więcej samochodów z pasa, który
      się kończył niż z pasa, który się nie kończył. Stąd apel: wszyscy powinni
      dojeżdżać do samego zwężenia i dopiero tam wjeżdżać na "zamek błyskawiczny".
      • ideefiks Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 12:37
        > Stąd apel: wszyscy powinni
        > dojeżdżać do samego zwężenia i dopiero tam wjeżdżać na "zamek
        błyskawiczny".

        i na tym właśnie polega zamek błyskawiczny a nie na zmianie pasa 80m
        przed zwężeniem...

        Ale to się u nas nie sprawdzi - nie z naszymi debilami, o sorry:
        kerowcami... :)
    • turbo_wesz Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 12:41
      jestem za. ale jak pomyśle o moim ojcu, to sobie myślę, że u części ludzi
      spowoduje to zawał serca (usankcjonowanie tego prawnie)
    • bambambama Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 12:47
      mi jazda na suwak wydaje sie tak naturalna ze jestem wielce zdziwiony ze w
      polsce sie tego nie stosuje. przeciez to logiczne! takie proste! ostatnio
      jezdzilem pare razy trasa katowice-tychy, gdzie jest przewezenie do jednego
      pasa. jechalem lewym pasem, przede mna auto sunace z predkoscia pasa po prawej
      (wolniutko) a przed nim kilometr pustej drogi. do przodu debilu! po cholere
      tamujesz ruch???
      • rowerzysta.3 Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 14:42
        A dlaczego tak wolno jechał? odpowiedz jest prosta. Znając podejście polskich kierowców, chciał jak najszybciej zjechać na pas nie zamknięty. Gdyby dojechał do końca zamkniętego, to dopiero czekałby z 10 minut aż ktos go wpuści, a jeszcze pewnie zostal by wyzwany od najgorszych.
        Logiczne jest że jazda na suwak przyspiesza ruch ale niewielu kierowców to rozumie. Przecież szybciej jest gdy 50 samochodów jedzie pasem nie zamkniętym i każdy wpuści po jednym z 50 samochodów jadących pasem zamkniętym,przy jego końcu, niz cała setka miałaby wlec się pasem niezamkniętym.
        • funia81 Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 15:35
          > Przecież szybciej jest gdy 50 samochodów jedzie pasem nie zamkniętym
          > i każdy wpuści po jednym z 50 samochodów jadących pasem zamkniętym,
          > przy jego końcu,niz cała setka miałaby wlec się pasem niezamkniętym.

          No chyba nie do konca. O szybkosci przemieszczenia sie dalej i tak decyduje
          przepustowosc ZWEZENIA, ktoremu to zwezeniu jest ganz egal, z ilu pasow sie na
          nie wjezdza.
          --
          Jak wiadomo, tylko jedna teczka SB byla sfalszowana. Reszta zawiera prawdy
          objawione.
          • rowerzysta.3 Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 17:25
            "O szybkosci przemieszczenia sie dalej i tak decyduje przepustowosc ZWEZENIA"
            No i tym stwierdzeniem przyznałas mi rację. Jeśli 100 samochodów jedzie pasem niekończącym się, to przepustowość zwężenia wyniesie zero. Ale jeśli część z nich będzie jechało pasem kończącym się, to przepustowość zwężenia bedzie większa od zera.
            • mr_smok Re: jazda "na suwak" 12.09.08, 01:49
              Paradoksalnie, przepustowość zwężenia słabo decyduje. Na Zakopiance przed
              zwężeniem korek, a w zwężeniu samochdy mkną 60km/h i powstają pomiędzy nimi
              przrwy na 50m. Korek powstaje w wniku za wolno wykonywanych manewrów przed
              zwężeniem, kilkusekundowych zawahań przy decyzji o zmianie pasa, wpuszczeniu lub
              jeździe na wprost. Jazda na suwak likwiduje rozterki, wiadomo czyja kolej i
              można przemieszczać się choćby 5km/h ale płynnie. Zaletą suwaka jest też
              sprawiedliwość, jeżeli jesteś na swoim pasie 70-ty to wjedziesz najpóźniej jako
              140-ty, a nie 500-tny.
          • rowerzysta.3 Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 17:41
            miasta.gazeta.pl/gorzow/10,88275,5663315,Zamek_blyskawiczny_dla_kierowcow__czyli_jak_jezdzic.html
        • sebekbiker Re: jazda "na suwak" 12.09.08, 12:23
          Jazda na suwak nie przyspiesza ruchu, można powiedzieć że wręcz go trochę bardziej spowalnia. Zaletą tego jest jedynie rozładowanie korka, którego długość skróci się o połowę
    • m3rkury Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 12:59
      Hej hej :)

      a ja uważam, że ta "akcja" informacyjna Gazety (i ten reportaż TVP Kraków) są
      dobrym pomysłem.
      Muszę się przyznać, że do tej pory byłem w grupie "owieczek", które grzecznie
      ustawiają się na niekończącym się pasie i wkurzały mnie osoby pomykające tym
      kończącym się. W sumie nie uważam się za debila :) i na drodze staram się być
      uprzejmy i pomocny dla innych użytkowników. Ale dopiero teraz zostałem
      "uświadomiony" w tej materii i z pewnością będę już jeździł prawidłowo.

      Włączenie tego do kodeksu miałoby tą zaletę, że zapewne pojawiłoby się pytanie
      na teście na prawko o ten suwak -> przynajmniej część osób podobnych do mnie
      zostałaby uświadomiona wcześniej :)

      Pozdrawiam wszystkich suwakowców z Radiowej w wawie ;)

      BS
    • amambilis Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 13:34
      Pomysł dobry, tak się powinno jeździć, ale sprawdzi się tylko wtedy,
      gdy przy każdym zwężeniu będzie stał gliniarz i łapał wciskających
      się na siłę cwaniaczków.
      amabilis.blox.pl
      • vvavva Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 13:39
        Konczy ci sie pas, to grzecznie czekaj az cie ktos laskawie wpusci.
        Pierwszenstwo maja ci ktorym pas sie nie konczy.
        • derduch-reaktywacja Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 13:45
          Lecz się człowieku! Po to ten znak abyś musiał wpuścić przed siebie, za trudne?
          • bambussi Re: jazda "na suwak" 12.09.08, 09:36
            derduch-reaktywacja napisał:

            > Lecz się człowieku!

            sam się lecz - jak na razie takiego znaku NIE MA więc twój
            przedmówca ma rację!

            > Po to ten znak abyś musiał wpuścić przed siebie, za trudne?

            nie, nie za trudne - po prostu głupie....
        • turbo_wesz Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 13:47
          żartujecie sobie wytrawnie, czy naprawdę nie wiecie na czym polega suwak?
    • naprawdetrzezwy Typowy PRL. 11.09.08, 13:44
      ZAMIAST zająć się prawidłową organizacją remontów i budową dróg, ONI zajmują się
      regulowaniem ruchu w bu.rdelu, który sami stworzyli.

      A naród to kupuje i jak durny dyskutuje, jaka ta WADZA (pisownia prawidłowa,
      odwołująca się do dawnych kabaretów) jest dobra i troszczy się o obywatela...
      ;>>>
      • vvavva Re: Typowy PRL. 11.09.08, 13:54
        Masz racje trzezwy, chca zmniejszenia korkow nie budujac drog. Korki
        wcale sie nie zmniejsza, cudow nie ma. Samochodow bedzie tyle samo i
        drog tez. Ciekawe czyja bedzie wina jak dojdzie do stluczki?
        • rowerzysta.3 Re: Typowy PRL. 11.09.08, 14:47
          Owszem, zmniejszą się korki na zwężeniach, bo w jednostce czasu, będzie mogło przejechać wiecej samochodów. To chyba logiczne dla każdego kto skończył chociaż podstawówkę.
          • vvavva Re: Typowy PRL. 11.09.08, 15:35
            w jednostce czasu przejedzie tyle samo samochodów.. pomysl...
            • rowerzysta.3 Re: Typowy PRL. 11.09.08, 17:29
              Tu nawet nie trzeba myśleć. Od razu widać, że przejedzie więcej samochodów. Pomyśl: jeden samochód na jednym pasie, plus drugi samochód na drugim, to razem dwa samochody. A dwa samochody, to więcej niz jeden, na jednym pasie.
              • xsl Typowy uczen PRL-u (niemyślący ale pewny siebie. 11.09.08, 19:00
                dałeś czadu...
                najgorzej gdy się przyjmie błędne założenia. bo jak wytłumaczysz to, że z dwóch
                różnych pasów wjeżdżają w jednostce czasu dwa samochody a z jednego tylko jeden.
                wydaje się, że też dwa ale może jakoś wytłumaczysz swój tok myślenia i wtedy
                zmienię zdanie.
                przez zwężenie przejeżdża tyle samo samochodów, niezależnie od tego z ilu pasów
                będą na to zwężenie wjeżdżać.
                zanim więc zaczniesz wygłaszać sądy, że tu nie trzeba nawet myśleć - po prostu
                pomyśl. i nie pokazuj innym jak mają myśleć skoro sam nie potrafisz.
                • rowerzysta.3 Re: Typowy uczen PRL-u (niemyślący ale pewny sieb 11.09.08, 23:19
                  Smiac mi się chce z tego że nie rozumiesz tego co czytasz. Nigdzie nie napisałem, że to dotyczy przewężenia.

                  "wydaje się, że też dwa ale może jakoś wytłumaczysz swój tok myślenia i wtedy zmienię zdanie"
                  skoro wiesz, że jest inaczej, to dlaczego sam mi tego nie wytumaczyłes od razu? Po prostu, sam tego nie wiesz. Ale skoro nie wiesz, to dlaczego uważasz, że ja się mylę? Odpowiedź jest prosta. To ty dałeś czadu. przyjmujesz rozumowanie innych(tych co nie potrafią liczyć) a sam nie przemyślałeś tematu. A do twojej wiadomości: nie jestem uczniem PRLu, bo go nie pamiętam. z kolei ty pewnie masz ze 20 lat, ale wiesz wszystko o tamtych czasach, ba, nawet odczułes uciśnienie na własnej skórze. Troche szacunku dla ludzi którzy musieli życ w tamtych latach.
                  • xsl Re: Typowy uczen PRL-u (niemyślący ale pewny sieb 12.09.08, 02:25
                    > Smiac mi się chce z tego że nie rozumiesz tego co czytasz. Nigdzie nie napisałe
                    > m, że to dotyczy przewężenia.
                    A tu:
                    "Owszem, zmniejszą się korki na zwężeniach, bo w jednostce czasu, będzie mogło
                    przejechać wiecej samochodów. To chyba logiczne dla każdego kto skończył chociaż
                    podstawówkę."

                    To Twoje słowa?
                • rowerzysta.3 Re: Typowy uczen PRL-u (niemyślący ale pewny sieb 11.09.08, 23:23
                  Skoro nie potrafisz sam myśleć, nie wierzysz też mi, to masz tu przykład prosty przykład i komentarz kogos lepiej poinformowanego.
                  miasta.gazeta.pl/gorzow/10,88275,5663315,Zamek_blyskawiczny_dla_kierowcow__czyli_jak_jezdzic.html
                  Poza tym, o czym tu dyskutować. Gdyby jazda na suwak nie przynosiła efektów, nie stosowano by jej w krajach, w których kierowcy sa bardziej cywilzowani od polskich.
                  • xsl Re: Typowy uczen PRL-u (niemyślący ale pewny sieb 12.09.08, 02:35
                    Wydaję mi się, że potrafię myśleć samodzielnie i dlatego podtrzymuję to co
                    napisałem wyżej.
                    Nie neguję sensu jazdy "na suwak".
                    Neguję Twoje wynurzenia, sugerujące jakoby przez zwężenie jezdni (a tym jest w
                    istocie zamiana dwóch pasów drogi w jeden) mogło przejechać więcej samochodów
                    tylko dlatego, że będą wjeżdżać z dwóch pasów.

                    Dostrzegasz różnicę?
                    Jeśli nie to może lepiej już nie odpowiadaj...
                    • the_nameless Re: Typowy uczen PRL-u (niemyślący ale pewny sieb 12.09.08, 08:32
                      Hmm..

                      O co tu sie klocic? To oczywiste ze zjazd na suwak nie zwieksza
                      bezposrednio przepustowosci - jakby tak bylo po co budowac 3 pasmowe
                      autostrady - wpuszcza sie wszystkich na jeden pas i jest to
                      samo... :-D
                      Oczywiscie pomijajac przestoje kiedy dwoch baranow zajezdza sobie
                      droge, staje i sobie wsadzaja zamiast jechac...
                      Zjazd na suwak powoduje jedynie wykozystanie w pelni dodatkowego
                      miejsca, a co za tym idzie korek przed zwezeniem bedzie mniejszy i
                      moze nie zablokuje skrzyzowania 500m przed zwezeniem. I tyle.

                      Pozdro, Nameless.
              • pocieszne Re: Typowy PRL. 12.09.08, 00:50
                rowerzysta.3 napisał:

                > Tu nawet nie trzeba myśleć. Od razu widać, że przejedzie więcej samochodów. Pom
                > yśl: jeden samochód na jednym pasie, plus drugi samochód na drugim, to razem dw
                > a samochody. A dwa samochody, to więcej niz jeden, na jednym pasie.

                łomatko, Ty powaznie ?
    • dotadota Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 14:13
      Wyobraźmy sobie zwężenie drogi, z 2 pasów lewy zjeżdża na prawy.
      Zwężenie zaczyna się jakieś 100m za skrzyżowaniem. Co się stanie z
      kierowcami, którzy chcą włączyć się do ruchu (do korka) - z lewej
      strony skrzyżowania? Nie są w stanie wjechać na lewy pas, który
      kończy się za 100 m, bo jest kompletnie zatkany przez samochody
      jadące prosto jeszcze sprzed skrzyżowania na światłach uda się
      wskoczyć może 3-4 samochodom, bo dobijają Ci z jadący z góry - i
      zatykają pas do samego końca, gdzie się wbijają "na suwak" .Bo na
      skrzyżowanie nie możesz wjechać nie wiedząc, czy po zmianie świateł
      nie zostaniesz na środku! Tak wygląda w Gdańsku zjazd Słowackiego w
      stronę Wrzeszcza - to skrzyżowanie to zjazd z Niedźwiednika (rondo
      konkretnie). Jakby tu egzekwować "suwak", to Niedźwiednik
      zablokowany na amen.
      • mojek Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 14:32
        No nie do końca, bo światło dla jadących z Niedźwiednika powinno zapalić się z takim opóżnieniem żeby miejsce już się zrobiło, albo czerwone światło dla jadacych od obwodnicy powinno być o te kilka sekund wcześniej tak żeby zrobiła się przerwa , w ktorą moga wjechać samochody jadace z lewej strony.
    • mojek Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 14:15
      A czy przypadkiem znak "zakaz wyprzedzania przez samochody osobowe"
      postawiony przed zwężeniem nie rozwiązuje problemu (znam przynajmniej
      jedno miejsce w 3Mieście gdzie taki znak stoi - przed zwężeniem ul.
      Słowackiego w stronę Wrzeszcza tuż przed dawnym nasypem kolejowym)?
      Tylko że tego znaku nikt nie respektuje w takich miejscach :-(
      A przecież samochód jadący pasem "niekończącym się" nie może
      wyprzedzić tego jadącego drugim pasem już za tym znakiem. I po to one
      tam stoją, a znaki "jazda na suwak" powinny być tylko dodatkiem
      informacyjnym.


      • dean08 Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 15:00
        Tylko, że u nas problemem nie jest "zwykłe" zwężenia tylko cwaniakowanie jak np.
        na moście Grota Roweckiego w Warszawie przy zjeździe na Modlińską (w lewo) i w
        Jagiellońską (w prawo) - po jednym pasie. "Owieczki" jada swoim pasem do skrętu
        w Modlińską a ci "lepsi" do końca tym drugim pasem a kiedy jest rozwidlenie to
        na chama się wciskają. Tyle, że to nie jest "suwak" a to co u nas naprawdę się
        robi...
        • vvavva Re: jazda "na suwak" 12.09.08, 10:31
          wiem, o ktorym zwezeniu piszesz... ja w tym miejscu cwaniaczkow nie
          wpuszczam ;)
    • alex-alexander Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 16:15
      Tak jest na calym swiecie.
      • xsl Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 19:02
        ciekawe...
        a jak jest we wszechświecie?
    • dokto Spoko, spoko 11.09.08, 19:20
      Do dróg dwu- i więcej pasowych w końcu się przyzwyczaimy i nauczymy
      się je wykorzystywać.
    • pompompom Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 19:23
      Bardzo przepraszam, że się wtrącam. Znalazłam się przypadkiem, bo
      kierowcą nie jestem (ba! nawet prawka nie mam), a po drugie jestem
      kobietą. Temat mnie jednak zaintrygował, bo pasażerem bywam i stanie
      w korkach też mnie wkurza.
      Po pierwsze chciałbym się dowiedzieć do czego służy drugi pas ruchu
      w tym samym kierunku? Domyślam się, że ten z prawej służy do ew.
      skrętu w prawo. Czy jednak zabroniona jest nim jazda na wprost jeśli
      nie kończy się on samoistnie skrętem w prawo)?
      Jeśli jazda na wprost nie jest zabroniona również prawym pasem to
      dlaczego kierowcy jadą tylko jednym - lewym, a każdy kto korzysta z
      tego drugiego to cwaniak? Nie wolno jechać obok siebie skoro budowa
      drogi na to pozwala?
      A teraz ten cały "suwak". Moim zdaniem ma on sens tylko przy drodze
      z więcej niż jeden pas ruchu w tym samym kierunku. Jak jest jeden i
      po drodze trafi się przewężenie to można je objechać (jeśli nie
      zajmuje całej szerokości pasa) lub powinien być objazd. Nie ma sensu
      tworzenie jednej nitki pojazdów, bo ona i tak już jest. W tym
      momencie rozumiem wkurzanie się na cwaniaczków, którzy wyprzedzają
      z lewej przeciwległym pasem, podjeżdżają kilka lub kilkanaście
      samochodów do przodu i usiłują się wepchnąć. Nie ma o czym mówić.
      Chamstwo i tyle.
      Inaczej chyba sprawa ma się przy dwóch pasach ruchu, kiedy jeden z
      nich z powodu przeszkody nagle urywa się. Do tego momentu kierowcy
      korzystają z obu pasów (jadą obok siebie). Przypuśmy, że prawy pas
      się kończy przeszkodą. Lewy wolny. Kierowca z lewego zwalnia na
      chwilę i wpuszcza tego z prawego pasa. Za tym z prawego pasa rusza
      ten, który zwolnił, kolejny z lewego zwalnia, robiąc miejsce dla
      tego z prawej. Tworzy się jeden pas ruchu, który w miarę gładko
      posuwa się teraz już jednym pasem ruchu.
      To ma sens, bo ci z pasa, który skończył się przeszkodą stali by do
      usranej śmierci, czekając aż ktoś ich łaskawie wpuści. Gdzieś padło
      pytanie kto będzie odpowiedzialny w razie stłuczki: ten co wjeżdżał
      w pas obok czy ten co go nie puścił? Moim zdaniem ten co nie wpuścił
      jeśli zaistniały powyższe warunki (dwa pasy + przeszkoda). Jeśli
      jest jeden pas i ktoś usiłuje wepchnąć się z samego końca przez
      wyprzedzanie z lewej to w tym przypadku winny jest wpychający się.
      Czy dobrze rozumiem jazdę na suwak?
    • grey55 Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 19:27
      Może jestem niedzisiejszy a może mało świata widziałem, ale mam pytania. Jak
      będzie wyglądała sytuacja prawna gdy oba samochody (przed zwężeniem) zechcą
      jechać do przodu i sie zderzą (bokami)? Drugie pytanie. sytuacja hipotetyczna:
      za zweżeniem są światła (jakieś 50-70 metrów - korek dość duży, robi sie sznur
      samochodów czy ktoś mi morze wytłumaczyć jak jazda na suwak rozwiąże ten problem
      - czy jeżdżąc na suwak przejadę szybciej te skrzyżowanie (w krótszym czasie) i
      pojadę sobie dalej. Pozdrawiam i dziękuje za odpowiedz.
      • pompompom Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 20:18
        Jadą obok i zderzą się bokami? A co to ma wspólnego z suwakiem?
        Suwak nie polega na jechaniu obok tylko na wpuszczaniu z pasa na
        którym jest przeszkoda.
        Światła? Najlepiej nie wjeżdżać na żółtym. A skrzyżowanie masz
        przejechać w normalnym czasie, a nie w szybszym czy wolniejszym.
        Jest chyba jakaś przepustowość. Na jednej fazie przejeżdża tyle i
        tyle. Stop. Następni czekają. Nikt nie musi wpuszczać z sąsiedniego
        pasa, jeśli samochody przed tobą stoją (za tobą też), bo zwyczajnie
        nie ma miejsca. Dopiero jak ci z przodu ruszą, zaczekaj chwilkę,
        wpuść tego z pasa obok. Jeśli nie na tej samej fazie zielonego
        przejedziecie to na następnej. Obowiązkiem tych z przodu jest jak
        najszybsze opuszczenie skrzyżowania. I w podanych przykładzie z
        przewężeniem do jednego pasa ruchu mowa chyba o jakimś odcinku drogi
        (krótszym - dłuższym). Jak skończy się przewężenie to po diabła
        jechać dalej gęsiego. Pas obok czeka.
        • grey55 Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 20:47
          no to tak - jade sobie wolno pasem, niedaleko przed nami jest zwężenie - gość po
          mojej lewej chce sie "wsuwakowac" na moj pas i mu nie wychodzi - zaczepia mnie
          swoim tyłem (po jego lewej stronie ma uszkodzony samochod) a ja przodem (po
          prawej stronie mam uszkodzony samochod) czyja jest wina? z tym skrzyzowaniem to
          chodziło mi o to - czy suwak przyspieszy przejazd przez nie. Chodzi o to czy
          przez te skrzyżowanie przejadę (jako jednostka) szybciej niż na starych zasadach
          gdy na lewym pasem stało dużo samochodów i czekało w kolejce a na prawym, z
          reguły o wiele luźniejszym samochody jechały dużo szybciej ale przed samym
          końcem (jest zweżenie) stawały i rzadko ktoś je puszczał bo każdy pilnował
          swojego miejsca (lewy pas) w kolejce. Pozdrawiam
          • pompompom Re: jazda "na suwak" 12.09.08, 18:19
            Myślę, że jak mu dasz szansę na "wsuwakowanie :)" i odpowiednio dużo
            miejsca to stłuczki nie będzie. Chyba wszystko zależeć będzie od
            tego czy w danym miejscu stanie taki znak. Jeśli tak, to kierowcy
            będą mieli obowiązek wpuścić kolegę z innego pasa. Do tego potrzeba
            miejsca (odległości), a nie jechania jeden drugiemu na zderzaku,
            bo "nie wpuszczę i już!". Moim zdaniem winny wtedy będzie kierowca
            jadący za samochodem, który chce wjechać (np. ty - wjeżdżający -
            ktoś za tobą), bo to on ma zwolnić na tyle, żeby odległość między
            tobą a nim zrobiła się na tyle duża, że ten trzeci może wjechać.
            Druga okoliczność to wina tego wjeżdżającego, jeśli widzi, że
            samochód przed nim nie ma szansy na odjechanie (przed stoją inne
            samochody, np. światła), ten z tyłu cofnąć się nie może, bo za nim
            stoją inni. Słowem brak miejca na wjechanie.Człowiek przy zdrowych
            zmysłach nie będzie próbował się wpychać, a jak mu odbiło to niech
            poniesie karę. Trzecia to wina pierwszego (czyli w przykładzie -
            ciebie), jeśli będziesz zwlekać z odjechaniem mimo, że przed tobą
            nic nie stoi i jest dość miejsca.
            Czym innym natomiast będzie chamskie wyrwanie się z końca kolejki
            (przy jednym pasie) zajechanie z lewej i próba wpieprzenia się
            pomiędzy inne samochody, bo z przeciwnej coś jedzie.
    • eas_y Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 20:00
      hmmm w sumie mi tam rybka czy na suwak, na zatrzask czy też na
      haftkę będziemy jeździć. W sumie guzik mnie to obchodzi byle było
      szybciej.

      Pozdrawiam
      • v-6 Adwokat diabła c.d. 11.09.08, 21:26
        Witam!
        Tak czułem, że to punkt zapalny. Tyle już zostało powiedziane, że ograniczę się do odpowiedzi dwóm polemistom:
        slavo pyta, czemu tu można "być przeciw". Zmianie prawa, oczywiście. Wprowadzenie suwaka oznacza zawieszenie (przez nakaz suwakowania) jednego z najważniejszych przepisów kodeksu drogowego: że zmieniający pas ruchu musi ustąpić temu, kto juz tym pasem jedzie. Teraz sytuacja, kiedy jadący "właściwym" pasem nie chcą wpuścić tych z kończącego się, jest podejrzana moralnie, ale przynajmniej czysta prawnie: wpychający się na siłę, jeśli spowoduje stłuczkę, będzie winny. I ta świadomość powstrzymuje go od wykorzystania innych atutów, jak większy samochód, mocniejsze nerwy czy wrodzona bezczelność. A tak uzyskamy drogowy nihilizm. W imię czego? Ano NICZEGO. Jak parę osób tu juz zauważyło, problemem jest szyjka butelki, w którą samochody i tak wjeżdżają jeden za drugim, zderzak przy zderzaku. Tego się nie przeskoczy. Po prostu zamiast jednego długiego korka, poruszającego się np. 10 km/godz, będziemy mieli dwa krótsze, poruszające się 5 km/godz każdy. W rezultacie Malinowski przejedzie szybciej niż Kowalski, co go być może ucieszy. Ale gdzie tu usprawnienie i przyspieszenie ruchu drogowego?
        Tiges pyta, gdzie miejsce dla cwaniaków, skoro oba pasy będą zajęte.
        To zależy, z jaką szybkością suwak będzie się zapinał. A jeżeli natężenie ruchu będzie małe? Albo będzie częste w takich miejscach ograniczenie prędkości? Nie ma NAKAZU jazdy lewym pasem (załóżmy, że to on się kończy). Bez trudu można wyobrazić sobie sytuację, kiedy lewy pas jednak BĘDZIE wolny. A prawym jedzie sobie spokojnie kolumna 60 km/godz, nieważne, z powodu ograniczenia czy dlatego, że tak im się podoba. Cwaniak przyspiesza, wyprzedza kogo może i nie zwalniając, przed samą przeszkodą, daje prawy kierunkowskaz i zjeżdża, zmuszając jakiegoś nieszczęśnika do awaryjnego hamowania. A kto będzie winien ewentualnego wypadku? Ten, kto będzie ciszej krzyczał? Ten, kogo nie będzie stać na dobrego adwokata? Nawet jeśli cwaniak przekroczył prędkość, nie ma to znaczenia: reguła suwaka obowiązuje, znak stoi i stanowi prawo, które jest ważne w każdych warunkach drogowych.
        Wszystkim, którzy sądzą, że zawieszenie/usunięcie reguły pierwszeństwa tego, kto był na pasie wcześniej, nie powoduje poważnych konsekwencji, polecam amerykański film "Zmiana pasa".
        Pozdrawiam
        advocatus diaboli
        • grey55 Re: Adwokat diabła c.d. 11.09.08, 21:37
          widzę to mniej wiecej w kolorach jak v-6 i nadal nie rozumiem jak to jazda na
          suwak usprawni mój przejazd z punktu A do punktu B gdy będę musał pokonać 2
          pasy, zwężenie, kawałek jednego pasa, światła i dopiero znowu jazdę 2-ma pasami
          • ten_kapuczino Re: Adwokat diabła c.d. 12.09.08, 00:01
            > widzę to mniej wiecej w kolorach jak v-6 i nadal nie rozumiem jak to jazda na
            > suwak usprawni mój przejazd z punktu A do punktu B gdy będę musał pokonać 2
            > pasy, zwężenie, kawałek jednego pasa, światła i dopiero znowu jazdę 2-ma pasami
            >

            Wyobraź sobie przewężenie tuż za światłami (bardzo powszechne w Warszawie) i teraz rozważ oba przypadki.
            1) Bez suwaka - wszyscy się grzecznie się ustawiają w długiej kolejce na jednym pasie. Przez skrzyżowanie ze światłami przejeżdża więc mniej samochodów niżby mogło i przez to tworzy się dodatkowy korek przed światłami.
            2) Z suwakiem - w jednym cyklu świateł przejeżdża dwa razy więcej samochodów. Mniej samochodów pozostaje przed skrzyżowaniem.
            • wolfgang87 Re: Adwokat diabła c.d. 12.09.08, 00:07
              Ciekawe co to zmieni na przyklad w Warszawie przy dojezdzie Marszalkowska do
              placu Bankowego?
              Pas w lewo, pas prosto i pas autobus/w prawo. Korek na 2 pasach taki sam, tylko
              ze lewy pas duzo szybciej posuwa sie w korku. A na samym koncu sporo osob z
              lewego probuje (skutecznie) jechac prosto. Pare razy postalem i juz wiedzialem,
              ze tez tak bede robil. Az dziw, ze do tej pory to sie nie wyrownalo.
          • pompompom Re: Adwokat diabła c.d. 12.09.08, 18:25
            Zrozumiesz jak znajdziesz się na pasie zakończonym przeszkodą i
            postoisz sobie z godzinkę, albo i lepiej, bo nikt cię nie wpuści.
            Wierzę natomiast, że trudno jest zrozumieć temu co jedzie pasem
            niezablokowanym. On już jedzie, więc co go inni?
        • bambussi Re: Adwokat diabła c.d. 12.09.08, 09:44
          v-6 napisał:

          Wprowadzen
          > ie suwaka oznacza zawieszenie (przez nakaz suwakowania) jednego z
          najważniejszy
          > ch przepisów kodeksu drogowego: że zmieniający pas ruchu musi
          ustąpić temu, kto
          > juz tym pasem jedzie. Teraz sytuacja, kiedy jadący "właściwym"
          pasem nie chcą
          > wpuścić tych z kończącego się, jest podejrzana moralnie, ale
          przynajmniej czyst
          > a prawnie: wpychający się na siłę, jeśli spowoduje stłuczkę,
          będzie winny. I ta
          > świadomość powstrzymuje go od wykorzystania innych atutów, jak
          większy samochó
          > d, mocniejsze nerwy czy wrodzona bezczelność. A tak uzyskamy
          drogowy nihilizm.
          > W imię czego? Ano NICZEGO.

          dokładnie - poza tym po wprowadzeniu tej zasady co bardziej
          bezczelni kierowcy będą zmieniać pasy nie patrząc już w ogóle na nic
          ani na nikogo - rozciągną sobie zasadę suwaka na wszystkie drogi w
          wszytskie pasy, nawet tam gdzie zwężenia ani znaku nie ma...

          a lobby blacharskie zaciera ręce...
          • niknejm Re: Adwokat diabła c.d. 12.09.08, 13:45
            bambussi napisał:

            > dokładnie - poza tym po wprowadzeniu tej zasady co bardziej
            > bezczelni kierowcy będą zmieniać pasy nie patrząc już w ogóle na
            nic
            > ani na nikogo

            Bzdury. W DE jeśli na suwaku 2 auta się stukną, to jest współwina.
            Więc nikt nie pojedzie na pałę. Pewnie to samo zrobią i u nas.

            > - rozciągną sobie zasadę suwaka na wszystkie drogi w
            > wszytskie pasy, nawet tam gdzie zwężenia ani znaku nie ma...

            Jeśli zakładasz, że wszyscy wokół to kretyni, może lepiej wprowadzić
            na wszelki wypadek KD z jednym tylko artykułem: "zabrania się
            jakiegokolwiek ruchu, gdziekolwiek, komukolwiek". I będzie spokój :-)
            A suwak to dobre rozwiązanie. Skraca korek i odblokowuje
            wcześniejsze skrzyżowania. Dzieki temu możesz np. kawałek wcześniej
            wjechać na drogę z pierwszeństwem, a na następnym skrzyżowaniu
            skręcić w lewo (jeszcze zanim zacznie się korek). Gdyby nie było
            suwaka, korek na ulicy z pierwszeństwem byłby dłuższy, a więc
            wieksza szansa, że nie mógłbyś bezkolizyjnie przejechać.

            > a lobby blacharskie zaciera ręce...

            Raczej teraz mają lepiej. Przy 'suwaku' zasady są jasne, a w dodatku
            dominuje współwina, więc ludzie jadą ostrożniej. A póki co, mamy
            wolną amerykankę.

            Pzdr
            Niknejm
          • informer75 Re: Adwokat diabła c.d. 13.09.08, 23:56
            Jesli zmieni sie świadomość kierowców to wtedyto wszystko bedzie
            działać. trzeba tez młodych uczyć od samego początku takiej kultury
            jazdy, a nie zeby mysleli tylko aby zdać egzamin i wszystko.
            Ja się stosuję i powiem wszystkim, ze to działa - zyczliwośc na
            codzień i usmiech. pomysly znalazłem nie tylko w netcie.
            nauka-jazdy.zlotemysli.pl/informerzgora,1/
            Pozdrawiam wszystkich Myślących kierowców
    • fredmer Re: jazda "na suwak" 11.09.08, 20:32
      ci któży do tej pory wpuszczali z grzeczności nie będa w mniejszości
      ale może jak będzie znak to nieużytki się dostosują.
    • realgniot Re: jazda "na suwak" 12.09.08, 00:09
      Uważam, że nie. Spowodowane jest to brakiem kultury...
    • kwiat333 Re: jazda "na suwak" 12.09.08, 07:27
      Zastanawiacie się nad jazdą "na suwak", a może ktoś wymyśli coś,
      żeby można było normalnie wyjechać z firmy mieszczącej się na ulicy
      Grobla 10? Wczoraj, żeby minąć bramę firmy musieliśmy czekać
      przeszło godzinę. Czy to jest normalne? "Najważniejsze", że na
      Rataje można dojechać tramwajem 2 minuty szybciej. O tym "sukcesie"
      nie mogę już słuchać. Nikt nie pomyślał o osobach dojeżdżających z
      innych rejonów (spod Poznania), które nie mają innej możliwości
      dojazdu tylko samochodem. Może szanowne władze miasta przyjrzy się
      tej sytuacji i znajdzie jakieś rozwiązanie? Podobno jest jakieś
      wyście?
    • bambussi Re: jazda "na suwak" wcale nie przyspiesza... 12.09.08, 09:47
      tak naprawdę to jedynym argumentem za tym zeby zamiast jednego 100
      metrowego korka były dwa korki po 50 metrów jest kwestia
      zakorkowanego kskrzyżowania tam gdzieś z tyłu...

      bo taki jeden korek zawsze przejedzie szybcie - cudów nie ma, nikt
      nie da rady tak suwakować zeby nie zmienijszyć predkości i żeby
      wszystko było super płynnie - jeden się zagapi, inny wpuści dwóch
      zamiast jednego, kto inny spanikuje i da po hamulach itp. - w
      konsekwencji przejazd zamiast płynnego będzie szarpany...
      • raskol Re: jazda "na suwak" wcale nie przyspiesza... 12.09.08, 10:32
        popieram w całej rozciągłości.
        Patrz post niżej
      • niknejm Re: jazda "na suwak" wcale nie przyspiesza... 12.09.08, 13:48
        bambussi napisał:

        > tak naprawdę to jedynym argumentem za tym zeby zamiast jednego 100
        > metrowego korka były dwa korki po 50 metrów jest kwestia
        > zakorkowanego kskrzyżowania tam gdzieś z tyłu...

        Jedynym. Ale BARDZO ważnym. Bo każde kolejne zakorkowane
        skrzyzowanie to mnożenie się korka w tempie geometrycznym.

        Pzdr
        Niknejm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka