Dodaj do ulubionych

nie mogę się połapać w tej biurokracji

30.10.07, 12:28
Witam ponownie, pewnie niektórzy pamiętają mój wątek o tym jak nie
chcieli mnie puścić do mojego ukochanego. W końcu wzięliśmy ślub, 19-
ego października, na wyspie Jersey (dziękuję serdecznie wszystkim
jeszcze raz za porady na ten temat) no i teraz pora złożyć dokumenty
o tak zwane sponsorowanie i wizę dla mnie i córki. Czytam i czytam
tą stronę (www.cig.gc.ca) i kurczę nie wiem już naprawdę czy
rozumiem czy nie rozumiem co tam jest napisane. Może ja słabiej znam
angielski niż mi się wydawało, a może to jest takie zawiłe, nie
wiem. Możecie mi wytłumaczyć, na podstawie własnych doświadczeń
najlepiej, czy ja dobrze zrozumiałam, że te przeklęte papierzyska
się składa WSZYSTKIE NARAZ? To znaczy wypełnione formularze (jego o
to, ze chce być moim sponsorem i moje te chyba 4 inne o wizę) + moje
badania lekarskie + moje police chceck + opłaty oczywiście + nasze
zaświadczenie o ślubie + nasze zdjęcia, listy, bilety z jego
odwiedzin i inne "dowody związku" + te inne tam papiery (nasze
rozwody, akty urodzenia, ksero paszportów i nie wiem co tam
jeszcze)? Cz może ja coś źle rozumiem i najpierw część a potem
część? Przepraszam, ale ja się naprawdę nie umiem połapać i jestem w
histerii w ogóle, że na przykład tych badań całych nie zrobiłam
przed ślubem, żeby zaoszczędzić czas. Jak mi ktoś wyłoży wszystko po
kolei jak krowie na rowie, etapami jak to ma być, to będę
niezmiernie wdzięczna.
Obserwuj wątek
    • nenella P.S. 30.10.07, 12:29
      • nenella Re: P.S. 30.10.07, 12:34
        Sorry, wysłałam pusty niechcący, bo jestem w kafejce, bo mi się znów
        zepsuł internet w domu i śpieszę się okropnie oczywiście smile. Otóz na
        stronie 6 przewodnika "Immigrating to Canada", który znalazłam w
        odpowiednim dziale na stronie www.cig.gc.ca jest coś dziwnego na
        temat police check z Polski. To znaczy Polska jest na liście krajów,
        z których nie może być normalny police check, tylko, o ile
        zrozumiałam, jakiś specjalny (zabawne, na tej liście jest tez
        Afganistan, Tajlandia i jakies inne takie ciekawe kraje). Nie wiem o
        co chodzi!!!! Czy Wy może wiecie? Robił ktoś z Was coś takiego
        ostatnio? Nie moze być zwykłe zaświadczenie o niekaralności takie
        jakie dostaje się z sądu rejonowego za 50 PLN bodajże? A jak ma być
        jakieś specjalne to jakie i ile to trwa i ile kosztuje? (Zaraz się
        okaże, że trwa pół roku, bo przeszukują Krajowy Rejestr Skazanych i
        diabli mnie wezmą)
        • portala1 Re: P.S. 30.10.07, 13:10
          ja dalam zwykle zaswiadczenie z sadu o niekaralnosci , trwalo to
          godzine, po godzinie przyszlam i mi je dali za 50 zl.
          • wiedzma30 Re: P.S. 30.10.07, 13:16
            Ja rowniez mialam takie zaswiadczenie z sadu.
    • wiedzma30 Re: nie mogę się połapać w tej biurokracji 30.10.07, 13:15
      Tak, wszystkie te dokumenty musisz złożyć razem.
      Badania lekarskie zrób na samym końcu - przed wysłaniem papierów, bo są ważne
      rok i jak - odpukac - nie wyrobia sie w tym czasie z wydaniem decyzji, to odloza
      Twoja "sprawe" i wysla prosbe o ponowne ich wykonanie.
    • sylwek07 Re: nie mogę się połapać w tej biurokracji 30.10.07, 14:34
      badania mozesz zrobic w tych gabinetach,zadzwon wpierw i sie upewnij
      czy nadal moze ten lekarz takie cos robic:

      www.cic.gc.ca/dmp-md/medicalinfo.aspx?CountryID=1901&ProvID=&CountryName=Poland&ProvinceName=

      jak czegos nie bedziesz miec to Oni Cie o tym poinformuja ale wtedy
      tez i Twoja sprawa bedzie isc wolniej..

      Nie wiem gdzie bylas ale jesli ponad 6 miesiecy po za Polska to z
      kazdego takiego miejsca powinnas miec takie zaswiadczenie o
      niekaralnosci..
    • nenella Mam jeszcze wiele pytań 02.11.07, 20:05
      Mam jeszcze sto tysięcy innych pytań, mogę?
      1. Czy my musimy jeszcze coś robić z naszym aktem ślubu zanim im go
      poślemy? Gdzieś go jakoś zatwierdzać w Polsce albo w Kanadzie?(na
      Jersey jest zatwierdzony na wszelkie możliwe sposoby, urzędnik,
      który dawał nam ślub poradził nam, żebyśmy go jeszcze podbili w
      tamtejszym immigration, co też uczyniliśmy i to ponoć ma wystarczyć,
      żeby był wszędzie uznawany.)
      2. Nie rozumiem w ogóle tych przeklętych formularzy. Czy mogę Was
      popytać punkt po punkcie jak to się wypełnia? Robił ktoś cos takiego
      ostatnio? Na przykład w punckie o pierwszym spotkaniu jest podpunkt
      czy jakies prezenty sobie dawaliśmy? Rozumiem, ze skoro to jest w
      tym miejscu akurat to dotyczy prezentów na pierwszym spotkaniu, a
      nie prezentów w ogóle, tak, czy nie?
      3. Czy rozmaite dokumenty towarzyszące jak np. akt urodzenia mojej
      córki, muszą być przetłumaczone na angielski?
      4. O co mogą się przyczepić? Czy przyczepią się o to, ze nie mamy
      obrączek (bo nie mamy naturalnie z naszym swiatopoglądem, ale możemy
      pozyczyć jak trzeba będzie od kogoś)? Czy przyczepią się o to, że
      widzieliśmy się tylko trzy razy przed ślubem? (To przez nich, drani,
      nie moglismy częściej, bo mnie do niego nie puścili) Czy przyczepią
      się o to, że nie mamy "normalnych" listów, tylko koło tysiąca maili?
      Czy przyczepią się w końcu o jego zarobki czy nie?
      5. Dalej nie mqam jeszcze wyroku sądu o pozbawieniu praw
      rodzicielskich mojego byłego, jak na razie miałam tylko warunkową
      zgodę sądu na wyjazd dziecka na chwilę i teraz ten dokument jest
      bezwartościowy - czy myślicie, że możemy na razie złozyć papiery
      mimo to, ewentualnie tylko dołożyć jakieś zaświadczenie, że sprawa
      się toczy, czy trzeba czekać aż będzie ten wyrok? (A diabli wiedzą
      kiedy to będzie, bo koleś jest "nieznany z miejsca pobytu", a to
      przeciąga sprawę mimo moich ciągłych jęków na piśmie, że proszę,
      żeby szybciej.)
      • sylwek07 Re: Mam jeszcze wiele pytań 02.11.07, 22:00
        jak bedziesz chciala miec nowe dane osobowe w paszporcie
        polskim ,dowodzie osobistym to bedziesz musiala go zarejestrowac w
        USC .
      • osek222 Re: Mam jeszcze wiele pytań 03.11.07, 00:17
        Wiesz co, zal mi ciebie. Jak dla mnie przez twoje posty przemawia
        brak jakiejkolwiek zaradnosci i dziecinada. Dlaczego nie napiszesz
        do ambasady?? Oni z checia ci odpisza. Na odpowiedzi czekalem nie
        dluzej niz 3 dni a wszystkie byly bardzo rzeczowe i niekiedy z
        poczuciem humoru. Oni nie gryza.
        A wrzucajac kolejny post w ktorym zarzucasz pytaniami tylko ludzi
        irytujesz
        • nenella Re: Mam jeszcze wiele pytań 03.11.07, 00:52
          No to dziwne, bo kiedyś pisałam do ambasady w sprawie wizy
          turystycznej i w ogóle mi nie odpisali. I zreszta po tym jak miałam
          z nimi trochę do czynienia, nawet przez myśl by mi teraz nie
          przeszło liczyć choćby na uncję dobrej woli czy zrozumienia z ich
          strony.
          A swoją drogą nie wiem kim ty jesteś kolego, zeby się tu mądrzyć czy
          moje pytania są dziecinadą, itd. Jakoś Sylwek i Wiedźma i inne osoby
          mogą mi normalnie odpowiadać na moje pytania i jak widać ręce im od
          tego nie pousychały. Fora dyskusyjne są po to, zeby na nich
          zasięgnąć języka na dany temat i ja do tego ich używam właśnie.
          Owszem nie jestem "zaradna" jesli chodzi o całą tą koszmarną
          biurokrację i przyznałam się do tego w pierwszym poście swojego
          wątku. I co, to jest jakiś grzech śmiertelny, czy coś? Niektórzy są
          niezaradni w biurokracji, inni w innych dziedzinach, a niektórzy są
          ogólnie niezaradni i to nie znaczy, ze mają siedzieć cicho, dzioba
          nie otwierać i nie mogą nawet o nic spytać, bo to irytuje jakiegos
          oseka.
          • osek222 Re: Mam jeszcze wiele pytań 03.11.07, 12:44
            Oseska...skoro nawet poprawnie nie potrafisz przeczytac "nicka" to
            nie dziwie sie, iz masz problemy z odczytaniem tego, co jest na
            stronach ambasady. Sylwek to zadziwiajaco cierpliwa osoba i moze on
            Ci odpisuje...jeszcze odpisuje. Nie zmienia to jednak faktu, ze dla
            mnie to co wypisujesz jest niedojrzale emocjonalnie. Jesli ambasada
            przestala Ci juz odpisywac to musi miec ku temu powod. Jesli czytaja
            takie widziwasy po raz kolejny, te same pytania po raz setny to juz
            stracili cierpliwosc. Poprzedni temat wywolal burze i ludzie tez
            pod koniec przestali odpowiadac (poza Sylwkiem), a jesli
            odpowiadali, to juz z nuta niecheci. Powtorze jeszcze raz, napisz do
            ambasady, ale w innym tonie. Nie pretensji, nie milosnych
            historii.Oni lubia fakty i konkrety. Jesli zadasz w ten sposob
            pytanie to odpowiedz dostaniesz.
            Pozdrawiam i powodzenia
            • wiedzma30 Re: Mam jeszcze wiele pytań 03.11.07, 13:44
              Patrze i patrze i ja tez widze "osek-a", a nie "oseska".
              Cos za wiele osob nie potrafi tutaj czytac wink)))
            • nenella Re: Mam jeszcze wiele pytań 06.11.07, 00:15
              osek222 napisał:

              "Oseska...skoro nawet poprawnie nie potrafisz przeczytac "nicka" to
              nie dziwie sie, iz masz problemy z odczytaniem tego, co jest na
              stronach ambasady."

              Oseku czy też Osesku, nie wiem o co ci chodzi, ale to nie ja tu nie
              umiem czytać.

              "Nie zmienia to jednak faktu, ze dla mnie to co wypisujesz jest
              niedojrzale emocjonalnie."

              Nie zmienia to jednak faktu, ze tego rodzaju uwagi nie wnoszą nic do
              dyskusji i wobec tego jeżeli ktoś zaśmieca to forum to ty, nie ja.

              "Jesli ambasada przestala Ci juz odpisywac to musi miec ku temu
              powod."

              Ambasada nie odpisała mi na JEDYNEGO maila, którego do nich
              wysłałam. I nie byla to historia miłosna.

              "Pozdrawiam i powodzenia"

              Cóż pozdrawiam wzajemnie kolegę dojrzałego oseska.

              • nenella P.S. 06.11.07, 00:21
                Ale osiągnąłeś swój cel, być może masz rację i zamęczam ludzi, nie
                mogę wiedzieć czy nie masz, bez względu na to jak mało cenię twoją
                wypowiedź i na wszelki wypadek postaram się ich tyle nie męczyć,
                poszukam gdzie indziej odpowiedzi na swoje pytania, skoro na tym
                forum nie powinnam, zgłoszę się znowu do Was dopiero jak utknę na
                dobre.
                • sylwek07 Re: P.S. 06.11.07, 09:17
                  nenella wiele osob nie pisze bo juz maja inne sprawy na glowie i
                  moze sie zdarzyc tak ze za dzis lub tez jutro ktos Ci odpisze wiec
                  zagladaj tutaj co jakis czas no i pisz jak tam sie maja Twoje sprawy
                  bo moze to komus innemu moze sie przydac.
                  • nenella Re: P.S. 06.11.07, 13:28
                    Dziękuję Sylwek. Tak, jak będą jakieś ciekawostki po drodze to
                    opiszę ku przestrodze ludzkości.
                    Na razie mogę opowiedzieć, że juz zrobiłyśmy badania (tak wiem, że
                    za wcześnie, trudno, pewnie powtórzymy je za rok, ale ja się bałam,
                    bo nie wiedziałam jak to wygląda, czy np. nie czepią się mojej
                    rozedmy płuc i wolałam to miec już za sobą) i jeśli ktoś ma przed
                    sobą cos takiego to na pewno z przyjemnością sie dowie, że cała
                    akcja zabiera tylko jeden dzień (cały dzień praktycznie, bo trzeba
                    troche polatać), ale kosztuje prawie 400 złotych od osoby. Ja byłam
                    u jednego z lekarzy w Warszawie, bo teraz tu mieszkam, bardzo
                    sympatyczny pan, własciwie nie tyle nas zbadał co obejrzał po
                    prostu, spytał czy jesteśmy zdrowe i wypisał pięćdziesiąt tysięcy
                    świstków (trzeba miec do nich 4 zdjęcia). Jedyne "prawdziwe" badania
                    w tym to badanie krwi na HIV i kiłę oraz roentgen płuc (szukają
                    chyba tylko gruźlicy lub raka, bo mojej rozedmy ani krzywego
                    kręgosłupa nie opisali na szczęście), badanie krwi jest tylko dla
                    dorosłych, roentgen także dla dzieci od 11 roku życia. Zasadniczo
                    trzeba mieć ze sobą paszporty wszystkich badanych (także dziecka),
                    bo wpisują numer paszportu na wynikach, ale poniewaz paszport mojej
                    córki jest w tej chwili w depozycie sądowym (przez to, że w lecie
                    sąd mi dał warunkowe zezwolenie na jej wyjazd do Kanady na wakacje),
                    w końcu zadowolili sie jej legitymacją szkolną i ten lekarz
                    twierdził, że tak będzie ok, a chyba się zna, bo z tego co widziałam
                    parę tych ambasad obsługuje. Opisałam to, bo może ktoś wybiera się
                    na badania i chciałby wiedzieć jak to wygląda i boi się, tak jak ja
                    się bałam. (Ja na przykład, nauczona doświadczeniem z państwowymi
                    przychodniami, bałam się też, że może trzeba czekać miesiącami na
                    wolny termin u lekarza, a tymczasem umówiłam się telefonicznie z
                    dnia na dzień bez zadnego problemu).
                    W ogóle moja idea jest taka, że właśnie takie rzeczy się opowiada, i
                    ważne i drobiazgi, i w takich zasięga się języka, czy to dotyczy
                    starań o wizę, czy "realiów Kanady" i każdy zainteresowany może mieć
                    z tego dla siebie jakiś pożytek. Niektórzy się mnie czepiają, ale
                    może ktoś w podobnej sytuacji wyciagnął dla siebie jakąś użyteczną
                    wiedzę z moich opowieści o wielomiesięcznym użeraniu się o
                    zezwolenie na wyjazd dziecka, czy o ślubie na Jersey. I bez względu
                    na to jak nieporadne czy dziecinne są moje pytania, właśnie dzięki
                    temu, ze niektóre z nich tu zadałam, znalazłam rozwiązania
                    niektórych problemów. Będę zaglądać i przekazywać wieści z frontu. smile
                    • znikad Re: P.S. 06.11.07, 17:32
                      Dzioucha, Ty sie pytaj, nie krepuj sie. Nie ma glupich pytan. Tu
                      jest chyba tylko problem z audience. Wielu z nas wszystkie przeboje
                      imigracyjne ma juz dawno albo i bardzo dawno za soba i zwyczajnie
                      nie jestesmy Ci w stanie sensownie poradzic ani odpowiedziec na dosc
                      szczegolowe pytania. Inni uczestnicy forum albo sami sa w trakcie
                      procesu i maja swoje specyficzne watpliwosci, albo przeszli inna
                      droge i tez nie beda dobrym zrodlem informacji. Tak wiec musisz sie
                      liczyc z tym, ze nie uzyskasz odpowiedzi nie dlatego, ze jestesmy
                      tacy wredni tylko glownie dlatego, ze nie mamy zbyt wiele do
                      powiedzenia. Tak na marginesie, uwaga o skupieniu medykow na
                      ewentualnej gruzlicy jest bardzo trafna - gruzlica szalala w Ontario
                      do poznych lat 60-tych, wciaz bywa problem przywozonym przez
                      imigrantow, ostatnio nie tak dawno temu z Ukrainy. Jesli Ci sie
                      kiedys trafi wizyta na polnocy Ontario w takim np. Moose Factory to
                      Ci tam pokaza szpital/sanatorium dla gruzlikow, ktory byl czynny
                      bodajze do '75 roku czy nawet dluzej. Tu taki klimat. A ten Twoj
                      facet to sie nie moze skontaktowac z polnijnymi biurami dla
                      imigrantow i tam dostac pomoc w wypelnianiu tych Waszych aplikacji?
                      W takich biurach to sa najczesciej sami pros wlasnie w takich
                      sprawach. Powodzenia!
                      Cheers.
                      • nenella a propos gruźlicy 08.11.07, 15:10
                        Czytałam gdzieś właśnie, że gruźlica, choroba powszechnie uważana za
                        zwalczoną dość dawno temu, dzięki masowym szczepieniom, powraca
                        obecnie, ponieważ rozkwita ponownie w krajach bylego Związku
                        Radzieckiego. Kiedyś, kiedy jechałam do pracy do UK, musiałam
                        przynieść zaświadczenie, że moje szczepienie na gruźlicę wciąż
                        działa i zbadać się specjalnie w tym kierunku u pulmunologa (wtedy
                        się dowiedziałam, że mam rozedmę płuc, bo normalnie nikt nie zwraca
                        na to uwagi smile) i czytałam właśnie, że w krajach Ameryki Północnej
                        także obawiają się poważnie, że sobie zaimportują gruźlicę
                        niechcący. Zresztą trudno się dziwić, wystarczy sobie przeczytać
                        parę powieści z końca XIX i początków XX wieku, żeby sobie wyobrazić
                        jak poważne zagrożenie stanowi ta choroba.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka