siostra_brata
27.01.08, 13:27
Kilka dni temu moja koleżanka opowiedziała mi historię swojej kuzynki, która
jest w ciąży ze starszym facetem, wiązały ich wyłącznie kontakty seksualne.
Facet naturalnie się wyparł i zwiał z pola widzenia. Owa dziewczyna dodatkowo
ma już jedno dziecko i chłopaka który Ja kocha. Pomińmy moralną stronę, gdyż
swój brak słów już wyraziłam.
Moja koleżanka zdradziła mi że tamta próbuje usunąć ciążę, nie może zdobyć
tabletek i pyta mnie "jak Jej pomóc co może jeszcze zrobić". Mnie jako osobę
zorientowaną w wielu sprawach, nie z owym doświadczeniem.
Poradziłam mojej koleżance aby:
1. nie próbowała Jej pomagać, gdyż ciężar spadnie kiedyś na Jej barki, jak
współsprawczyni, będzie to psychicznie przeżywać
2. nie próbowała pomagać gdyż, dziewczyna kiedyś będzie i Ją obwiniać za
śmierć dziecka
3. odwodziła kuzynkę od chęci stosowania tabletek gdyż skutki mogą być inne
niż oczekiwane (dziecko się urodzi chore, bądź dojdzie do silnego krwotoku)
4. okazałam Jej swoje zdziwienie, że pomoc w tej sytuacji powinna wyglądać
inaczej
Wczoraj dowiedziałam się, że dziewczyna urodzi dziecko. I nie ukrywam, że
dobrze mi ze świadomością że choć troszkę przyczyniłam się do losu tego dziecka.