Dodaj do ulubionych

poród w Mińsku Mazowieckim

26.01.09, 17:50
Witam.Interesuje mnie Wasza opinia na temat porodu w mińskim
szpitalu. Jeśli któraś z Was niedawno rodziła tutaj bardzo proszę o
opinię.
Obserwuj wątek
    • magnezja222 Re: poród w Mińsku Mazowieckim 26.01.09, 21:02
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=45196794&v=2&s=0
      sprzed dwóch lat moje doświadczenia, ale z tego co wiem teraz jest
      jeszcze lepiej!!! jeśli miałabym drugi raz rodzić to tylko tam!
      polecam też szkołę rodzenia przy szpitalu....pozdrawiam
    • afrikana Re: poród w Mińsku Mazowieckim 27.01.09, 00:01
      Ja też jestem ciekawa najnowszych opinii na temat naszego szpitala.
      Za dwa miesiące czeka mnie poród, a ja nadal zastanawiam się czy
      zostać tutaj, czy jechać do Warszawy. Najbardziej odstrasza mnie
      brak ZZO na życzenie:(((
      • aagata4 Re: poród w Mińsku Mazowieckim 27.01.09, 01:26
        1,5 roku temu chciałam rodzic w Mińsku ... ale niestety ze wzgledu na duże
        powikłania w ciązy kazali mi jechać do Warszawy... po prostu nie przyjęli mnie ...

        w ciązy dwa razy leżalam na "podtrzymaniu" bardzo mi sie podobała tam porodówka
        i tam chcialam rodzić ... polecam gorąco ...

        a ten brak zoo - hmmm - wiesz w W-wie troche mnie olali mimo iz chcialam to zoo
        - po prostu jak mialam stosowne rozwarcie to anastozjolog jechal bardzo dlugo
        (nie wiem czy z drugiego konca miasta czy z sąsiedniej sali) i nie dojechal i
        porod sie zaczął bez tego znieczulenia...- a mnie najbardziej bolało jak jeszcze
        było za wcześnie ... może wyda się dziwne ale - nawet jestem zadowolona ze nie
        mialam tego zoo (ten porod mialam wywoływany oksytocyną - która jest bardzo
        bolesna i nie ma możliwości znieczulenia od początku gdy potwornie boli).

        nie martw się... tak naprawde jak jest ciąza zdrowa to najlepiej rodzic tam
        gdzie są najbliźsi aby mogli odwiedzic i pomóc przy pilnowaniu maleństwa abys
        mogła sobie troche pospac spokojnie w szpitalu .... tej pomocy mi bardzo
        brakowało ...

        pozdrawiam

        Agata
      • matogrossom Re: poród w Mińsku Mazowieckim 27.01.09, 08:24
        A po co ci ZZO? Będziesz rodzić czy opalać się? Ja w trakcie porodu
        miałam takie myśli, że potrzebuję znieczulenia, ale szybko z tego
        zrezygnowałam.
        Co do opinii o mińskim szpitalu - porażka. Że niby II miejsce w
        akcji rodzić po ludzku? Exequo z kilkoma innymi szpitalami -
        widziałam ranking.
        Neonatolog (nie wymienię nazwiska, bo zraz będzie afera na forum)
        nie interesowała się zbytnio poinformowaniem mojej siostry o stanie
        zdrowia dziecka. Rodziła niedawno i wyniki badań krwi noworodka nie
        były zbyt dobre. Nawet nie wytłumaczyła o co chodzi, tylko ja
        musiałam te wyniki dyktowac przez tel znajomej lekarce.
        Albo np odradzanie matkom zakładania czapeczek dzieciom. A co ją
        obchodzi czy matka tę czapeczkę założy? Zresztą przy dziecku, które
        ma duzo włosków na głowie, po kąpieli chyba jest wskazane zakąłdac
        czapeczkę? Moje dziecko przez 3 m-ce miało czapeczkę na noc i
        czasami w trakcie spacerowania po mieszkaniu na rączkach. A mojej
        siostrze odradzają. O ile wiem, to nadal podtrzymywana jest opinia,
        że cytrusy uczulają i ze karmiaca nie powinna ich jeśc. Oczywiście
        nikt nie zwrócił uwagi dziewczynom na sali mojej siostry, że
        mandarynki i banany to trzeba na kilka m-cy odstawić.
        Jest kilka innych przykładów, ale nie chce mi się pisać.
        • qet123 Re: poród w Mińsku Mazowieckim 27.01.09, 08:38
          A w związku z czym ta czapeczka??? Dlaczego trzeba dziecku ją zakładać???
          Proponuje samemu po kąpieli pochodzić w czapce na głowie i najlepiej chodzić w
          niej cały czas.
          Mandarynki rozumiem, ale od kiedy banan to cytrus i dlaczego trzeba go
          odstawić??? Jest to jeden z pierwszych owoców które podaje się dziecku bo nie uczula
          • malwina85j Re: poród w Mińsku Mazowieckim 27.02.10, 16:56
            Może i nie uczula,ale podaje się go dziecku po 10-tym miesiącu życia,gdyż jest
            ciężki dla malutkiego brzuszka.Wiem,bo sama dałam wcześniej i później były
            problemy!!!
        • nutencja1 matogrossom 27.01.09, 08:53
          a po co ten złośliwy komentarz???? cierpienie uszlachetnia wg.
          Ciebie??
          kazdy ma inny próg bólu i każdy może się bać bólu i porodu. Jeżeli
          dziewczyna chce zzo to powinna je dostać a inna sprawa, że w mińskim
          szpitalu nie dostanie...jeżeli ktoś chce rodzić bez znieczulenia to
          niech tak rodzi , sprawa indywidualna
          Ja rodziłam 1,5 roku temu w mińsku bez znieczulenia, nie było
          najgorzej, na opiekę też nie mogę narzekać. Następne dziecko też
          planuję urodzić w mińsku i bez znieczulenia;)
          • matogrossom Re: matogrossom 27.01.09, 11:04
            Uważam, ze zakładanie czapeczki (ale nie na całą dobę) uchroni od
            ewentualnego wyziębienia.
            Co do znieczulenia, to uważam, że wiele kobiet zbyt pochopnie
            podejmuje decyzję o jego zastosowaniu. I właśnie dlatego dobrze, że
            nie dostaja tego odrazu na zawołanie. To może przy najbliższej
            menstruacji, gdy będzie bolał brzuch (a to nic innego jak skurcze
            macicy), to też sobie taka osoba zażyczy zzo?
            • nutencja1 Re: matogrossom 27.01.09, 11:52
              no błagam nie porównuj @ do porodu....
              a tak idąc Twoim tropem to zapewne mając bóle menstruacyjne nigdy
              nie wzięłaś nospy ani srodka przeciwbólowego.
              • matogrossom Re: matogrossom 27.01.09, 15:07
                nutencja1 napisała:

                > no błagam nie porównuj @ do porodu....
                > a tak idąc Twoim tropem to zapewne mając bóle menstruacyjne nigdy
                > nie wzięłaś nospy ani srodka przeciwbólowego.
                >

                No tak się składa, że chyba raz w życiu no-spę łyknęłam. Od tamtej
                pory wolę pomasować sobie brzuch, albo zazyć kąpieli jak mnie bardzo
                boli.
                • nutencja1 Re: matogrossom 27.01.09, 20:33
                  prawdziwa bohaterka z Ciebie ale bądź tak miła i pozwól innym na
                  mniejsze nieco bohaterstwo
                  • matogrossom Re: matogrossom 28.01.09, 08:32
                    To niech cię smieszy. Tylko widać, że nie znasz funkcji porównania...
                    • nutencja1 Re: matogrossom 28.01.09, 10:21
                      litości...jak mozna łatwo, bez większego wysiłku wywnioskować z
                      poprzednich postów to mam @ i rodziłam w związku z czym widać chyba
                      wyraźnie że mam porównanie
                      Szymek 17.08.2007
                      picasaweb.google.pl/rnoszczak/AlbumBezTytuU#5266696020350082162
                      • matogrossom Re: matogrossom 28.01.09, 13:16
                        A co ty cały czas z tą miesiaczką?!?!
                        • nutencja1 Re: matogrossom 28.01.09, 13:49
                          a to że porównałaś poród do menstruacji...nie pamiętasz?
                          "To może przy najbliższej
                          menstruacji, gdy będzie bolał brzuch (a to nic innego jak skurcze
                          macicy), to też sobie taka osoba zażyczy zzo?
                          • matogrossom Re: matogrossom 28.01.09, 15:48
                            Oczywiście, że pamiętam co napisałam. Ale zastanawiam się dlaczego
                            ty na okrągło to wspominasz. Widać, nie taka zła metafora.
                            • nutencja1 Re: matogrossom 28.01.09, 19:43
                              ależ ty jestes dziwna...przez ostatnie kilka postow piszę o tym ze
                              to nieuzasadnione porownanie a ty wciaz to samo nie chce mi sie juz
                              z toba gadac zyj w swoim przeswiadczeniu.
                • mimiwp Re: matogrossom 29.01.09, 11:17
                  Kochana, to ze Ty wolisz sie masowac nie znaczy, ze kazdy musi, moze
                  lub, ze mu to pomaga. Ja tez sobie kiedys pomasowalam, bo nie mialam
                  prochow pod reka i w efekcie sie porzygalam i z bolu i z napiecia
                  miesni, ktore probowalam mechanicznie rozluznic. Osoboscie ciesze
                  sie,ze mialam cesarke, bo nie wiem jakbym ten bol zniosla.
                  Przypuszczam, ze przyplacilabym to wymiotami i omdleniem, co mi sie
                  z bolu w trakcie @ pare razy zdarzylo. Nie mierz wlasna miara.
            • qet123 Re: matogrossom 27.01.09, 13:04
              Wyziębienia? Przy jakiej temperaturze w domu? Rozumiem, ze poniżej 20 stopni -
              wtedy oczywiście zgadzam się
              • abcde-25 Re: matogrossom 27.01.09, 13:44
                Odradzam MMz i wiem, co piszę, na szczegóły, dlaczego zabrakłoby
                miejsca. Polecam za to z całego serca KAROWĄ w W-wie, super opieka,
                zzo bez problemów za 400 zł.
              • matogrossom Re: matogrossom 27.01.09, 15:08
                qet123 napisała:

                > Wyziębienia? Przy jakiej temperaturze w domu? Rozumiem, ze poniżej
                20 stopni -
                > wtedy oczywiście zgadzam się

                A przepraszam, mam mieć w domu 40 st.?
                "Lepszy lekki chłodek, niż parszywy smrodek."
                • skarbus34 Re: matogrossom 27.01.09, 16:36
                  Poród w Mińsku jedna wielka katastrofa, nigdy więcej, nie chodzi mi o warunki a
                  o kompetencje lekarzy. Powiem Ci tak, o mało co ja i dziecko nie straciliśmy
                  życia.... przykre, ale prawdziwe.
                • qet123 Re: matogrossom 27.01.09, 21:50
                  Zalecana temperatura w mieszkaniu przy niemowlaku to 21-22; w nocy 20 a do
                  kąpieli ok 25.
                  W takiej temperaturze w mieszkaniu czapka nie jest potrzebna a już na pewno nie
                  po pierwszym miesiącu życia kiedy organizm musi się zacząć uczyć utrzymywać
                  prawidłową temperaturę.
                  Ale jeżeli masz poniżej 20 i wychowujesz eskimosa to czapka wskazana
        • afrikana matogrossom 28.01.09, 00:43
          Matogrossom, Ty chyba jakaś nawiedzona jesteś...Aż szkoda czasu na
          dyskusję z Tobą. Wyobraź sobie, że zażyczę sobie ZZO kiedy tylko
          będę miała na to ochotę. A Ty nos w sos. Nie Twoja broszka. I nie
          wymądrzaj się tak, bo doskonale wiem co oznacza ból porodowy. To
          będzie moje drugie dziecko i tylko i wyłącznie ja wiem, co wtedy
          przeżyłam i jak bardzo i długo się wycierpiałam. A Ty jak chcesz, to
          sobie i zęby kanałowo lecz bez znieczulenia jak taka jesteś
          strasznie bohaterska. G.... mnie to obchodzi. Pomysł z czapeczką jak
          dla mnie rodem ze średniowiecza. Większej bredni dawno nie
          słyszałam. No comment. Co do diety matki karmiącej, to też się tak
          nie wymądrzaj, bo każda matka postępuje jak uważa, może jedynie
          wysłuchać rad a i tak zrobi po swojemu. Nikt jej nie zabroni. Co to
          w ogóle znaczy, że TRZEBA cośtam odstawić na kilka misiący ? Wyobraź
          sobie, że każde dziecko jest inne, a moje nie jest i nigdy nie było
          alergikiem. Ja od początku jadłam wszystko na co miałam ochotę i
          czego domagał się mój organizm, oczywiście bacznie obserwując
          reakcje dziecka. Nigdy nie miało kolek, wysypek i innych STRASZNYCH
          rzeczy z powodu mojego sposobu odżywiania. Kiedyś diet nie było,
          więc skoro nie ma musu, to po co ??? Bo tak ktoś każe ??? I pewnie
          każda kobieta Twoim zdaniem MUSI karmić piersią, bo Ty jej tak
          każesz ? Pukniej się w główkę i zachowaj swoje mądre rady dla siebie
          bo są wręcz żenujące...
          A pozostałym dziewczynom dziękuję za szczere opinie na temat naszej
          porodówki. Z chęcią poczytam więcej...Moze ułatwi mi to podjęcie tej
          trudnej decyzji. Pozdrawiam.
          • matogrossom Re: matogrossom 28.01.09, 08:42
            afrikana napisała:

            > Matogrossom, Ty chyba jakaś nawiedzona jesteś...Aż szkoda czasu na
            > dyskusję z Tobą. Wyobraź sobie, że zażyczę sobie ZZO kiedy tylko
            > będę miała na to ochotę. A Ty nos w sos. Nie Twoja broszka.

            WIDZĘ, ŻE KAŻDA PROWOKACJA JEST DOBRA, ŻEBY DZIEWCZYNKI Z NASZEGO
            MIASTA ZACZĘŁY SIĘ PIENIĆ NA FORUM. HEHEHEHE... DOBRZE MIEĆ CZASEM
            TAKĄ ROZRYWKĘ :)

            I nie
            > wymądrzaj się tak, bo doskonale wiem co oznacza ból porodowy. To
            > będzie moje drugie dziecko i tylko i wyłącznie ja wiem, co wtedy
            > przeżyłam i jak bardzo i długo się wycierpiałam.

            TRZEBA BYŁO CESARKĘ ODRAZU ZAMÓWIĆ ZAMIAST ZZO.


            A Ty jak chcesz, to
            > sobie i zęby kanałowo lecz bez znieczulenia jak taka jesteś
            > strasznie bohaterska.

            MAM ZADBANE ZĘBY, WIEC NIE MUSZĘ LECZYĆ ICH KANAŁOWO :) A JAK MUSZĘ
            WIERCIĆ ZĄB, TO ROBIĘ TO BEZ ZNIECZULENIA, BO MI SZKODA 10 ZŁ.

            Co to
            > w ogóle znaczy, że TRZEBA cośtam odstawić na kilka misiący ?

            OH, JAKA BOJOWNICZKA O PRAWA MATEK KARMIACYCH.

            Ja od początku jadłam wszystko na co miałam ochotę i
            > czego domagał się mój organizm,

            I DOMYŚLAM SIĘ, ŻE MASZ TERAZ JAKIEŚ 15 KG NADWAGI :]

            Kiedyś diet nie było,
            > więc skoro nie ma musu, to po co ??? Bo tak ktoś każe ???

            NIKT NIE KAŻE. SKORO WYCZYTAŁAŚ W MĄDREJ KOBIECEJ GAZETCE JAKA JEST
            OPTYMALNA TEMP POKOJOWA DLA DZIECKA, TO ZAPEWNE WIESZ, ŻE IM BLIŻEJ
            CZASÓW OBECNYCH , TYM WIĘCEJ POJAWIAŁO SIE ALERGII WŚRÓD LUDZI.
            zARÓWNO WZIEWNYCH JAK I POKARMOWYCH.

            I pewnie
            > każda kobieta Twoim zdaniem MUSI karmić piersią, bo Ty jej tak
            > każesz ?

            ZMIEŃ PROSZKI....

            • agbr Re: matogrossom 18.12.09, 14:27
              tak przy okazji, to największe pieniactwo, to u Ciebie widać!
          • qet123 Re: matogrossom 28.01.09, 09:36
            Ja mam mieszane uczucia co do szpitala. Wszystko zależy od tego kto jest akurat
            na dyżurze. Raz panie położne super, raz trochę zołzowate.
            Ale ogólnie moje wrażenia raczej na plus niż na minus.
            Jedyne co uważam za baaardzo duży minus to czystość. Mam porównanie z innym
            szpitalem gdzie rodziłam pierwsze dziecko i w MM jest po prostu brudno
            • lesnapani1 brudno 28.01.09, 10:23
              To prawda, brudno jest w MMz w szpitalu. CO do rad i porad, to
              niektóre teorie mnie dziwiły. Jestem położną, ale nie mogłam
              przecież w domu rodzić :) jednak w mińskim szpitalu niektóre
              zachowania i wypowiedzi miejscowych połoznych mnie dziwiły. Jak sie
              dowiedziały, że pracuję jako połozna w W-wie, to tylko sie
              uśmiechnęły, że niezdążyłam do jechać do siebie i teraz musze poddać
              sie regułom minskim, a potem przestały przy mnie rozmawiać na tematy
              medyczne z pacjentkami.
              • nutencja1 Re: brudno 28.01.09, 10:37
                czysto nie jest to fakt. Ja leżałam w sali jednoosobowej więc byłam
                w komfortowej sytuacji. Co do znieczulenia to pisałam już że
                niemiałam i myśle że przy kolejnym porodzie też nie będę chciała.
                Przede wszystkim ze względu na to ze wolę mieć kontrolę nad własnym
                ciałem, mam tu na myśli to, ze wolę czuć nadchodzący skurcz.
                Rodziłam długo więc przeszłam chyba wszystkie zmiany położnych...na
                szczęście te średnio miłe i jak mi się wydaje średni kompetentne
                były na samym początku. Potem było juz tylko lepiej i położne(panie
                ze szkoły rodzenia) naprawdę bardzo starały mi się ulżyć masowały mi
                plecy i nogi, mogłam sobie siedzieć w wannie kiedy tylko chciałam.
                Dlatego poród w mińsku wspominam całkiem miło. MOja ciąża
                przebiegała prawidlowo i dlatego zdecydowałam się rodzić w mm, gdyby
                jednak coś bło nie tak chciałabym rodzić w wawie na karowej
                najlepiej.
                • 3mika Re: brudno 28.01.09, 19:42
                  Ja rodziłam 3 lata temu w Mińsku i muszę powiedzieć że byłam zdziwiona jak
                  położne o mnie dbały. Spędziłam 12 godz. na porodówce podłączona pod oksytocynę
                  a i tak skończyło się cesarką,byłam tydzień po terminie i decyzją lekarzy
                  dziecko musiało już przyjść na świat. Przez cały dzień babki były super i bardzo
                  pomagały. Niestety jak się okazało że trzeba mnie przygotować do cesarki
                  przyszła nowa zmiana położnych, (starsza babka z krótkimi czarnymi włosami to
                  porażka) i skończyło się rumakowanie, traktowała mnie jak przedmiot i bardzo
                  służbowo. jakbym znalazła się w innym szpitalu. wtedy byłam wykończona i było mi
                  już wszystko jedno wiedziałam już że to zaraz się skończy cesarką ale reasumując
                  gdybym znowu miała rodzić to też w mińsku ale wcześniej zrobiłabym wywiad czy
                  ten babsztyl jeszcze pracuje.Łącznie spędziłam w szpitalu tydzień a jedyne złe
                  wspomnienia to te pół godziny spędzone na zmianie wspomnianej położnej.
                  • waxi Re: brudno 28.01.09, 23:31
                    Wiem który to babsztyl. To jest podobno taki niereformowalny
                    człowiek ale nie mogą jej zwolnić bo zostało jej już mało do
                    emerytury. Byłam świadkiem jak pacjentka składała na nią skargę i
                    sama też przez nią płakałam (ordynator nawet mnie przepraszał)
                    Podobno przenoszą ją z oddziału na oddział ale wszedzie się tak
                    zachowywała a na porodówce najmniej wg lekarzy "szkód czyni" :)
                    • nutencja1 taak, ona mnie przyjmowała 30.01.09, 09:55
                      dziękowałam Bogu że kończyła dyżur
                  • kacperek1901 Re: brudno 03.03.09, 12:00
                    3mika-jak miala ta babka na imie lub nazwisko?? ja tez rodzilam w
                    minsku,rok temu i nie moge zlego slowa powiedziec. bylo naprawde
                    spoko. trafil mi sie lekarz ktory dowcipy opowiadal abym sie tylko
                    rozluznila. dla mnie bylo super.
            • sliweke Re: matogrossom 28.01.09, 19:05
              Ja chodzę do lekarza do W-awy i boję się, że będą przez to krzywo na
              mnie patrzeć, poza tym miałam styczność z panią doktor Kurtz- Lorenz
              i nie chciałabym na nią trafić:( Mam jeszcze trzy miesiące na
              podjęcie decyzji, ale to na pewno szybko minie:)
              • nutencja1 Re: matogrossom 28.01.09, 19:36
                ja tez chodzilam do lekarza w wawie, ostatnie 1.5mca jak juz
                niechcialo mi sie jeździć to chodzolam doo florczaka. NIkt krzywo na
                mne nie patrzyl
                • micia_79 Re: matogrossom 28.01.09, 20:48
                  Reasumując - poród w Mińsku raczej brzmi nieciekawie:-( A szkoda..
                  Pierwsze dziecko rodziłam w W-wie, z drugim (na razie w planach)
                  miałam zamiar mordować się na miejscu. W stolicy dochodzi problem
                  pt. "pani dziękujemy - brak miejsc", co przeżyłam na własnej skórze.
                  Może za kilka miesięcy zmieni się na lepsze:-)
                  • marzuusia Re: matogrossom 29.01.09, 07:36
                    Witam wszystkich,
                    Urodzilam w Mińsku dwójkę dzieci, bez zzo, ale za to rodzinnie :)).
                    Pierwszy poród sprzed 7 lat wspominam cudnie, wspaniała
                    profesjonalna położna, z wieloletnim doświadczeniem, Ona po prostu
                    wyczuwała mnie wcześniej niż ja sama i nie pamiętam bólu (były to
                    czasy poprzedniego ordynatora). Drugi poród już za czasów obecnego
                    ordynatora - MASAKRA, trafiłam na młodziutką położną i miałam
                    wrażenie, że jest to pierwszy poród, który odbiera. Gdyby nie mąż,
                    pewnie urodziłabym na podłodze, bo dla Panienki położnej "jeszcze
                    nie pora", Ale to wszystko mało z przykrościami jakie czekają nas na
                    oddziale położniczym, nie daj Panie Boże, żeby któraś nie mogła
                    karmić piersią (jak ja), bo będzie do tego zmuszana, na siłę będą
                    miętosić jej piersi i będzie musiała zniżać się do podawania dziecku
                    sztucznego mleka PO KRYJOMU. Niestety przy obojgu dzieci mleko u
                    mnie się nie pojawiło, więc po doświadczeniach z pierwszym dzieckiem
                    przy drugim miałam świadomość, że może tak być. Dziewczyny jeśli
                    Wasza ciąża nie jest skomplikowana POLECAM Mińsk, mimo wszystko co
                    napisałam powyżej, najważniejsze jest aby najbliżsi mogli do Was
                    przyjść w każdej chwili, kiedy tylko macie na to ochotę, wynagrodzi
                    Wam to wszystkie niedogodności... pozdrawiam wszyskie Ciężarówki
                    • kruszyna41 Re: matogrossom 30.01.09, 00:21
                      witam rodzilam w mm we wrzesniu .napisze wam tak. pierwsza corke rodzilam w
                      warszawie gdzie mieszkalam w szpitalu na madalinskiego porod byl indukowany
                      oxytocyna .mialam oplacona prywatna polozna bylam z mezem w pojedynczej sali z
                      wanna full wypas -super. przeprowadzilam sie pod minsk 2 lata temu i
                      zdecydowalam sie rodzic wmm. mimo ze porodowka niewyglada super.porod 2 mialam
                      rowniez wywolywany -rodzialm z bratowa bo maz byl akurat za granica.nic nie
                      placilam meczylam sie 12h ale nienazekam.obsluga ze tak powiem byla super
                      ,pomocne ,mile o wszystkim mnie informowaly i przy koncowej fazie porodu
                      naprawde bardzo pomagaly (cora byla duza 3950 g i 57 dl. porod wspominam dobrze
                      i polozne tez .i to bez zadnych dodatkowych oplat.powiem jeszcze tak .czasem jak
                      kobieta rodzaca niewspolpracuje z zespolem to niestety trzeba doprowadzic ja do
                      wspolpracy i czasem taka metada jest ostrzejszy ton glosu poloznych to na ogol
                      pomaga bo niestety czesto do zmeczonej rodzacej spokojne mowienie nie trafia ,po
                      prostu kobieta tego moze nieslyszec bo bol wylacza ja z otoczenia .uwazam yez ze
                      sluchanie o problemach podczas porodu kobiecie przygotowujacej sie do tego
                      wydarzenia po raz pierwszy tylko szkodzi .KAZDY POROD JEST INNY. KAZDA PACJENTKA
                      JEST INNA I MA INNY PROG BOLU. trzeba sie pozytywnie nastawic do tego ale miec
                      na uwadze ze to mosi bolec ( w takim szeroko rozumianym pojeciu) to nieznaczy ze
                      rodzaca ma udawac superodwazna bo nie musi ale wazne jest zeby sobie wytlumaczyc
                      ze to wszystko musi rozciagnac sie do takich rozmiarow aby moglo sie urodzic
                      dziecko.i dlatego sluchanie o bolach i cierpieniach innych jest niedobre bo
                      kobiety to czesto sobie koduja w glowie ze ktos opowiadal o strasznych cierpieniach
                      powiem jeszcze raz KAZDY JEST INNY I INACZEJ BEDZIE TO ODCZOWAL ale oczywiscie
                      dobrym wyjsciem jest wtedy zzo ( ja nie maialam) ale nie uwazam zeby bylo zle
                      ,jesli moze to pomoc kobiecie w skoncetrowaniu sie na rodzeniu a nie na mysleniu
                      o bolu . to super temu wlasnie ma to sluzyc. na zachodzie (w londynie i w usa)
                      zzo podawane jest przy kazdym porodzie to standardowa usluga. ale sa tez
                      przeciwskazania .pozdrawiam
    • netkama.11.net Re: poród w Mińsku Mazowieckim 21.02.09, 20:41
      witam.ja urodziłam w mm troje dzieci i zdecydowanie polecam.Dwoje za czasów
      Wociala i jedno przy nowym ordynatorze.Rodziłam w warunkach idealnych.Położne
      miłe,pomocne,kompetentne.Lekarze na zawołanie.Moja siostra rodziła w słynnym
      bielańskim miała wszystko opłacone i wszystko z ich strony było łaską.Mogę się
      nawet pochwalić iż mam szew kosmetyczny.Polecam mm i dr Florczaka (podejmował
      słuszne decyzje o przebiegu mojego porodu jestem mu bardzo wdzięczna)Po porodzie
      leżałam na pojedyńczej sali.A co do znieczulenia to byli otwarci.Przy poprzednim
      porodzie miałam i nie byłam zadowolona.
      • lenka30a Re: poród w Mińsku Mazowieckim 26.02.09, 09:29
        witam,
        urodziłam w Mińsku drugą córkę, ale miałam znajomą położną, a raczej
        znajomą która kiedyś pracowała w szpitalu i jej znajome były na
        dyżurze gdy akurat rodziłam. Pewnie dzięki temu były takie miłe.
        Generalnie polecam rodzić w Mińsku jeśli ciąża przebiega prawidłowo,
        dziecko ułożone prawidłowo itp. Jeśli dzieje się coś złego z
        dzieckiem w Mińskim szpitalu nie mają odpowiedniego sprzętu do
        ratowania życia, tak powiedziały mi dwie położne pracujące w
        szpitalu. Należy więc mieć nadzieję, że wszystko będzie ok.
        Opieka poporodowa wg mnie ok.Nie narzekałam.
        To, że nie ma zzo to wielki minus niestety...
    • larie Re: poród w Mińsku Mazowieckim 10.03.09, 00:08
      Wszystko super, wszystko fajnie, ale czy naprawdę nie można wydębić
      tego zzo? Ja tam rodzę pierwszy raz i panikuję okropnie.
      Znieczulenie dałoby mi poczucie bezpieczeństwa i nie musiałabym już
      śnić jak to w krzyku i rozrywającym bólu każą mi rodzić.
      • mgo-nia Re: poród w Mińsku Mazowieckim 10.03.09, 07:12
        co do zoo ja pierwsze dziecko rodziłam w Wawie. Poród wywoływany
        oksytocyną. Bolało, więc poprosiliśmy o znieczulenie - i przy
        następnym porodzie tego nie zrobię. zzo sprawia oczywiście, że przez
        jakiś czas mniej boli, ale poród zostaje spowolniony nie czujesz
        skurczy, więc i tak trzeba czekać aż zzo "przestnie" działać. Plus
        szycie. Koleżanka w tym samym czasie rodziła w mińsku zzo co prawda
        nie miała ale lekarz co jakiś czas podawał jej leki przeciwbólowe,
        które były bardzo skuteczne. Wiem każdy inaczej odczuwa ból, ale ja
        wiem że przy następnym porodzie chciałabym rodzić bez zzo żeby nasz
        dzidziuś był szybciej z nami - przecież to o niego chodzi.
        • sliweke Re: poród w Mińsku Mazowieckim 11.03.09, 16:15
          Ja córkę rodziłam 6 lat temu i też miałam poród wywoływany. Męczyłam
          się ok.10 godzin, oczywiście miałam podawane srodki przeciwbólowe.
          Wtedy myślałam że już nigdy nie zdecyduje się na drugie dziecko i
          drugi poród:( Ale teraz mam nadzieję że będzie lepiej. Na początku
          też myślałam o tym znieczuleniu, ale chyba jednak nie zdecyduje się
          na to. Raz dałam radę to może i drugi raz też dam:)
    • joshima Re: poród w Mińsku Mazowieckim 01.04.09, 11:21
      sliweke napisała:

      > Witam.Interesuje mnie Wasza opinia na temat porodu w mińskim
      > szpitalu. Jeśli któraś z Was niedawno rodziła tutaj bardzo proszę o
      > opinię.

      Właśnie wczoraj wróciłam z dzieckiem z mińskiego szpitala. Wcześniej czytałam
      ten wątek i na szczęście podeszłam z dużą ostrożnością do niektórych "rewelacji"
      jakie się tu pojawiały, nie pozwoliłam sobie na panikę i zmianę decyzji. Na
      wybór szpitala poświęciliśmy z mężem trochę czasu, byliśmy w kilku miejscach,
      rozmawialiśmy z personelem, oglądaliśmy porównywaliśmy. Wybór padł na szpital w
      Mińsku i cieszę się, że tak zostało.

      Spokojnie, czysto i schludnie. Może bez rewelacji jeśli chodzi o wygląd, ale
      mieliśmy również porównanie ze szpitalami, w których oddziały są świeżo po
      remoncie i wyglądają pięknie. Co z tego skoro na przykład wyposażenie porodówki
      było o wiele gorsze a w dodatku za jednoosobową trzeba było zapłacić kilka stów,
      a za obecność męża na porodówce wieloosobowej też trzeba był opłacić.
      Zdecydowaliśmy, że piękne płytki na ścianach łazienki to nie to o co nam chodzi.

      Personel? Dla mnie w zasadzie bez zarzutu.
      Może dobrze trafiłam, ale pracowały ze mną dwie położne (nieco zmęczone po
      bardzo ciężkim porodzie na sali obok) wspaniale kobiety. Miłe cierpliwe, choć
      stanowcze (ale tak trzeba postępować z półprzytomną kobietą) i fachowe. Czułam
      się "zaopiekowana" całkowicie. Nawet kiedy jeszcze trwała akcja na sąsiedniej
      sali nie byłam pozostawiona sama sobie (a dziewczyny miały co tam robić).

      Pielęgniarki, zarówno te zwykłe jak i te od noworodków, przemiłe kobiety.
      Pomagały mi z uśmiechem i bez łaski. W nocy jak się któreś dziecko rozkrzyczało
      zawsze przychodziła pielęgniarka sprawdzić, co się dzieje i czy nie trzeba pomóc
      mamie. Pierwszej nocy nawet proponowały, że wezmą dziecko, żeby się mama mogła
      wyspać po porodzie.

      Jedyne do czego ewentualnie mogłabym się "doczepić" to brak instruktażu na temat
      prawidłowego przystawiania do piersi. Ale może to dlatego, że się o takowy nie
      upomniałam (jakoś sobie radziłam po kursie w szkole rodzenia). Jednak jak
      widziały, że jest problem pomagały przystawić, malucha.

      A... I jeszcze jedna pani doktor (neonatolog, czy pediatra, nie wiem) taka mało
      przyjemna, ale profesjonalna. Tą jedną wizytę dziennie dało się przeżyć.

      Sale porodowe miłe, kolorowe, czyste. W każdej kącik do "obsługi" niemowlaka, ze
      światłem grzejnikiem itd. Regularnie myty (a nie jak w niektórych szpitalach, że
      się nie można doprosić o domycie wanienki, była ostatnio taka afera w Warszawie).

      Łazienki i prysznice nieszczególne, ale to już kwestia remontu, którego nie
      było. No i odgłosy z sali porodowej mogłyby nie dochodzić na oddział :) Mnie to
      nie przeszkadzało, bo to naturalna sytuacja i sama "przed chwilą" przez to
      przeszłam, ale zdaję sobie sprawę, że niektóre mamy mogło to drażnić.

      No to takie są właśnie moje wrażenia "na świeżo" po powrocie.
      • acicja Re: poród w Mińsku Mazowieckim 24.07.09, 10:25
        dziewczyny co trzeba zabrac do szpitala czy doslownie wszystko wlacznie z ,,łyzeczka do herbaty''dajcie znac .Dziekuje
        • afrikana Re: poród w Mińsku Mazowieckim 24.07.09, 12:14
          Lepiej weź wszystko, bo potem trzeba się prosić. Nie musisz jedynie
          kosmetyków dla dziecka, tylko ubranka i pampki. Rożek też
          niekonieczny. Dla siebie wszystko - podkłady poporodowe, majtki
          jednorazowe, kosmetyki, jedzonko (bo ubogie jak dla kobiety
          karmiącej), ciuchy, sztućce, kubek - bez talerzy oczywiście:)
          Powodzenia:)
          • acicja Re: poród w Mińsku Mazowieckim 24.07.09, 13:18
            dzieki bardzo za info :)
        • edzik22 Re: poród w Mińsku Mazowieckim 01.08.09, 13:00
          Od niedawna wszedł obowiązek zabrania ze sobą do porodu i później na
          łóżko podkładów higienicznych, żeby za bardzo nie zabrudzić
          szpitala. Jak widać oszczędzają na wszystkim.
      • iagi Re: poród w Mińsku Mazowieckim 30.07.09, 14:32
        Poród: kwestia trafienia na właściwą ekipę przy porodzie. ważne
        dziewczyny, żeby pilnowali tętna waszego dziecka i sprawdzali
        położenie oraz inne parametry. często zaniedbują to co istotne.
        Noworodki: kobietki muszą sobie radzić same bo miłej, pomocnej babki
        tam nie znajdziecie.
        • joshima Re: poród w Mińsku Mazowieckim 03.08.09, 23:43
          iagi napisała:
          > Noworodki: kobietki muszą sobie radzić same bo miłej, pomocnej babki
          > tam nie znajdziecie.

          Ja jakoś znalazłam ;)
          • izzzkaaa Re: poród w Mińsku Mazowieckim 04.08.09, 09:41
            ja tez nie miałam z tym problemu,wszystkie panie były miłe i pomocne.a z porodem
            faktycznie zalezy na kogo sie trafi ja jestem zadowolona
    • i_ja_tez Re: poród w Mińsku Mazowieckim 08.12.10, 19:40
      Czy może ktoś wie jaką jest aktualna sytuacja?
      • tosia11.0 Re: poród w Mińsku Mazowieckim 20.03.11, 13:25
        Witam, to był mój drugi poród w mińsku, pierwszego nie wspominam miło, pani położna z krótkimi ciemnymi włosami, obcięta na chłopaka, imienia nie znam była b. nie miła. wredna. Drugie dziecko rodziłam w grudniu 2010,obsługa przemiła, cały poród trwał 2 godziny, w tym godzina oczekiwania na skurcze, miałam podłaczona oksytocynę. Pani położna mówiła co mam robić, ze spokojem, chwaliła za współprace. Wszystko zależy od tego na kogo się trafi, niestety. Też miałam problemy z karmieniem , całą noc dziecko ciągnęło pierś, panie które miały dyżur mówiły ze nie dokarmiaja dzieci, bo nie wolno. Na drugi dzień były inne panie i dokarmiły dziecko koleżance z sali. I znowu się sprawdza, że wszystko zależy odobsługi.

        • joshima Re: poród w Mińsku Mazowieckim 20.03.11, 14:40
          tosia11.0 napisała:

          > Też miałam problemy
          > z karmieniem , całą noc dziecko ciągnęło pierś, panie które miały dyżur mówiły
          > ze nie dokarmiaja dzieci, bo nie wolno. Na drugi dzień były inne panie i dokar
          > miły dziecko koleżance z sali.
          Tylko ja osobiście uważam, że to nie jest najlepszy pomysł dokarmianie takiego maluszka, choć wiele zależy od tego jak się to zrobi. Przepraszam Za OT.
          • tosia11.0 Re: poród w Mińsku Mazowieckim 20.03.11, 15:29
            Czasami trzeba dokarmić, po 6 tygodniach karmienia piersią (na żądanie)zaczęłam dokarmiać, nie pomogły wizyty w poradni laktacyjnej, herbatki, tabletki pod język, picie 2 litrów wody. Moja kruszynka nie przybierała na wadze, po 6 tygodniach waga stała w miejscu. Dzieciątko ważyło mniej niż się urodziło.
            • joshima Re: poród w Mińsku Mazowieckim 20.03.11, 19:12
              tosia11.0 napisała:

              > Czasami trzeba dokarmić, po 6 tygodniach karmienia piersią (na żądanie)zaczęłam
              > dokarmiać, nie pomogły wizyty w poradni laktacyjnej, herbatki, tabletki pod ję
              > zyk, picie 2 litrów wody. Moja kruszynka nie przybierała na wadze, po 6 tygodni
              > ach waga stała w miejscu. Dzieciątko ważyło mniej niż się urodziło.
              Owszem, ale o takich problemach to właśnie wiadomo po tygodniach. Tymczasem dokarmianie dziecka już w pierwszych chwilach jego życia może właśnie do takich problemów prowadzić.
    • dalajlama01 Re: poród w Mińsku Mazowieckim 19.03.11, 14:01
      ja miałam nieszczęście rodzić w tym roku w mińskim szpitalu i poród wspominam jako najgorszy koszmar. poród był wywoływany i trwał 13 godz. dziecko okręcone pępowiną, zamartwica ale cc nie absolutnie rodzimy naturalnie sn. naciecie krocz standard, brak znieczulenia, brak kultury u położnej która mówiła, że jak wcześniej było miło to teraz musi boleć, oraz tekst no i co pani tak krzyczy tak pania boli? znieczulica i tyle. nie miałam pokarmu, a położne nie dokarmią dziecka, nie można też mieć ze sobą smoczka aby uspokoić malucha, ordynator zabronił. Jeżeli ten szpital ma drugie miejsce w rankingu rodzić po ludzku to jak wygląda szpital, który ma ostatnie miejsce.
      • nutk-a Re: poród w Mińsku Mazowieckim 20.03.11, 16:13
        O to pewnie mialysmy nieszczescie rodzic z ta sama polozna:/
        Pierwszy poród, chociaz bardzo dlugi, ponad 18 godz wspominam dobrze, drugi niespełna rok temu, krótki bo tylko 3 godziny wspominam bardzo źle i jest to zdecydowanie wina położnej
        • an_7 Re: poród w Mińsku Mazowieckim 21.03.11, 15:28
          Zaletą może być mała odległość - częstsze odwiedziny itp. Ale jeśli są jakiekolwiek podejrzenia trudnego porodu/przedwczesnego itp., polecam wybrać inny szpital, chociaż nie zawsze zdąży się do niego dojechać. Bardzo dobry szpital jest w Sokołowie Podlaskim (super wyposażony oddział dla noworodków+specjaliści), położniczy też b.dobry.
          Jeśli nie - któryś z warszawskich szpitali, np. Instytut Matki i Dziecka.
          • stylistka23 Re: poród w Mińsku Mazowieckim 12.06.11, 17:51
            Witam
            Ja rodziłam 25 listopada 2010 i powiem że żałuję że tam się znalazłam .Zgłosiłam się do szpitala dzień po terminie bo miałam wysokie ciśnienie i strasznie spuchłam , na drugi dzień wsadzili mi cewnik foleja tzw balonik, po nim miałam straszne skurcze ale brak rozwarcia .Balonik nie wypadł na następny dzień badanie i nic. później miałam podaną oxytocyne przez chwilę byłam podłączona pod ktg i brak skurczy i brak rozwarcia , za 2 dni zaaplikowali mi żel na rozwarcie i też nic ciągle tylko badali i badali już byłam strasznie obolała załamana psychicznie ze coś sie stanie z moim maluszkiem prosiłam florczaka o cesarkę po każdym wywołaniu , Ale on twierdził że jeszcze jest czas i że za 2 dni urodzę trzymali mnie caly tydzień we czwartek minoł tydzień i powiedzieli ze bede miała ostatnią próbę indukcji oksytocyny ,.Pojechałam na sale przed porodową zostałam podłaczona pod ktd i po pół godziny leżenia pod ktg podłaczyli mi oksytocynE <i tu zaczął się koszmar> po 1,5min oksytocyny nastąpiło brak tętna Kubusia , zaczełam krzyczeć przybiegła położna zaczeła naciskać brzuch i nic brak tętna , było to przed obchodem i zaczeli zbierac sie lekarze . Blisko porodówki był dr kolano i dr skóra zaczeli szybko sprawdzać mi rozwarcie lecz bylo brak :( , szybko znieczulali mi krocze do cewnika bo zadecydowali cesarke podłaczali kroplówki i jakiś lekarz przyleciał żebym podpisała dokumenty o zgodę na cesarkę oni są nie normalni brak tętna a ty musisz wypełniać dokumenty krzyczałam ze sie na wszystko zgadzam .
            Gdy przyjechałam na blok operacyjny na ginekologię zaczeli mnie usypiać gdy usypiałam widziałam zę nie ma tetna a oni mi wmawiali że jest usypiałam z myślą że urodzę dziecko martwe albo jak roślinkę :(( . Gdy mnie obudzili to krzyczeli pani Beato urodziła pani SYNKA 3200, 53długi i pytam ile punktów 10pkt aBgar odrazu mi ulżyło .Jeszcze jak go zobaczyłam łzy mi poleciały .
            Teraz Kubuś ma prawie 7 mies a od 5 mies dowiedzielismy sie ze ma torbielke w główce i wodniaczki i jezdzimy do centrum zdrowia dziecka a to wszystko spowodowane jest zlym odebraniem porodu i nie powinien dostac 10pkt bo bylo brak tetna fakt ze sam oddychaŁ mogli mi powiedzieć ze powinnam wybrać sie do neurologa.
            przezyłam koszmar<jak mialam podana za pierwszym razem oxytocyne to nawet bym nie wiedzała ze kubus nie żyje bo nie było podłączenia ktg gdy była podana oksytocyna.

            NIE POLECAM !!!!!!!!!!!!!!!!!!NIE DAJCIE IM EKSPERYMENTOWAĆ!!!!!!!!
            • monika_505 Re: poród w Mińsku Mazowieckim 12.06.11, 18:37
              moja bratowa miala cesarkę i zarazili ją gronkowcem. Mimo dwóch zabiegów po cesarce dopiero w Warszawie jej pomogli.
              Ja, patrząc na ten syf w tym szpitalu nie mam zamiaru tam rodzić.
              • mm1501 Re: poród w Mińsku Mazowieckim 14.06.11, 09:36
                Jak myslicie że w Warszawie was gronkowcem nie zarażą albo nie bedzie problemów z porodem to sie mylicie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka