Dodaj do ulubionych

Różny wymiar przykrych wydarzeń.

15.06.04, 22:42
Dochodzę do wniosku, że się spospolitowało używanie ekstremalnych określeń.
Byle co nazywane jest od razu "tragedią", zwykłe nielubienie staje
się "nienawiścią", lubienie lodów to "uwielbianie"... Same, kurcze,
superlatywy.

Przytoczę dwa, moim zdaniem zabawne, przykłady.
W pracowni architektonicznej prowadziliśmy też nadzory wykonawcze i
zatrudniony był na etacie kierowca, młody gamoń imieniem Tomuś. Tomuś miał
zwyczaj zadawać "pytanko" i jego egzystencja polegała na wożeniu klamotów
samochodem, dbanie o samochód i "pytanka". Każdy na wesołe hasło "Panie
Inżynierze, mam pytanko!" dostawał guli. Kiedyś podczas ważnej narady z
inwestorami Tomuś wsadził kwadratowy łeb do pokoju konferencyjnego. Wszyscy
zastygli w oczekiwaniu na "pytanko" :))) A kwadratowy łeb wytrzeszczył
niebieskie oczęta i wyjąkał: Panie Inżynierze tragedia, BORYGO PODROŻAŁO!!!!
Inwestorzy mało nie spadli pod stół ze śmiechu. :))))))))

Przypadek drugi:

Jedna manicurzystka do drugiej:
"Monika, ty wiesz co się stało? Normalnie tragedia. WACIKI SIĘ SKOŃCZYŁY!"
Druga:
"O matko!!! Co my teraz zrobimy."
:))))))))
Obserwuj wątek
    • ogabignac Re: Różny wymiar przykrych wydarzeń. 15.06.04, 23:00
      Na swej drodze spotkałem kiedyś pewnego Darka.
      Darek o swojej dziewczynie wyrażał się - przedobra natomiast na kolegów
      którzy mu podpadli miał krótkie i zdecydowane określenie "przech---".
      Jak widać był przeciwnikiem określeń ekstremalnych;)
    • ormond Re: Różny wymiar przykrych wydarzeń. 16.06.04, 08:03

      > zastygli w oczekiwaniu na "pytanko" :))) A kwadratowy łeb wytrzeszczył
      > niebieskie oczęta i wyjąkał: Panie Inżynierze tragedia, BORYGO PODROŻAŁO!!!!

      Czy aby ow Tomus nie raczyl sie plynem borygo jak trunkiem "wyskokowym".
      Tlumaczyloby to jego pogarszajacy sie stan umyslowy, tudziez doglebnie
      przezywana tragedie z powodu podwyzki?
      • anahella Re: Różny wymiar przykrych wydarzeń. 16.06.04, 08:13
        ormond napisał:

        > Czy aby ow Tomus nie raczyl sie plynem borygo jak trunkiem "wyskokowym".

        Wierzysz Ormond, ze to da sie pic?;)
      • habitus Re: Różny wymiar przykrych wydarzeń. 16.06.04, 08:35
        > Czy aby ow Tomus nie raczyl sie plynem borygo jak trunkiem "wyskokowym".
        > Tlumaczyloby to jego pogarszajacy sie stan umyslowy, tudziez doglebnie
        > przezywana tragedie z powodu podwyzki?

        Czy się raczył nie wiem? Chyba nie - bo stać go było na zacniejsze trunki. Ale
        dlaczego postanowił się podzielić tą hiobową wieścią z szefami podczas narady?
    • anahella Re: Różny wymiar przykrych wydarzeń. 16.06.04, 08:12
      habitus napisała:

      > Jedna manicurzystka do drugiej:
      > "Monika, ty wiesz co się stało? Normalnie tragedia. WACIKI SIĘ SKOŃCZYŁY!"
      > Druga:
      > "O matko!!! Co my teraz zrobimy."

      No faktycznie, tragedia z tymi wacikami. Czy panie przywdzialy patnicze szaty i
      posypaly glowy popiolem?:))))
      • fringilla Re: Różny wymiar przykrych wydarzeń. 17.06.04, 22:25
        W przedszkolu mojej córki: przychodzi mama po dziecko, zanim weszła do sali
        wychodzi do niej wychowawczyni z bardzo zatroskaną miną:
        - Wie pani co, zdarzył się wypadek - mówi grobowym tonem do matki, która
        natychmiast robi się blado-zielona. - Niech się pani nie denerwuje, bo już
        opanowaliśmy sytuację... - matka zaczyna dygotać. Wychowczyni jeszcze przez
        jakis czas dręczy biedaczkę w ten sposób, w końcu wydusza z siebie: Kubuś wylał
        na siebie kompocik...
        • anahella Re: Różny wymiar przykrych wydarzeń. 17.06.04, 23:17
          Hehhehe bardzo lubie jak ktos mowi mocne slowo (np. wypadek), a potem innego w
          zdrobnieniu (kompocik). Nienawidze zdrobnien!
          • ogabignac Re: Różny wymiar przykrych wydarzeń. 17.06.04, 23:25
            anahella napisała:

            > Hehhehe bardzo lubie jak ktos mowi mocne slowo (np. wypadek), a potem innego
            w
            > zdrobnieniu (kompocik). Nienawidze zdrobnien!
            >
            >
            Buuuuuu...
            To plaga. W całej Polsce nie zaproponują ci flaków czy golonki tylko
            flaczki i goleneczkę. I setuchnę i śledzika. I grzybki i klopsiki;)
            • awee Re: Różny wymiar przykrych wydarzeń. 21.06.04, 12:30
              ogabignac napisał:

              > To plaga. W całej Polsce nie zaproponują ci flaków czy golonki tylko
              > flaczki i goleneczkę. I setuchnę i śledzika. I grzybki i klopsiki;)

              ....i gołąbki i szarlotkę ;)
          • anahella Re: Różny wymiar przykrych wydarzeń. 18.06.04, 00:22
            anahella napisała:

            > Hehhehe bardzo lubie jak ktos mowi mocne slowo (np. wypadek), a potem innego

            Bledow gramatycznych tez nie lubie, zwlaszcza gdy sa moje;)
          • awee Re: Różny wymiar przykrych wydarzeń. 21.06.04, 09:27
            anahella napisała:
            > Nienawidze zdrobnien!


            ja też!
            • all2 Re: Różny wymiar przykrych wydarzeń. 21.06.04, 11:15
              ale jest pewna różnica między czekoladą a czekoladką...
              • awee Re: Różny wymiar przykrych wydarzeń. 21.06.04, 11:32
                Jedno i drugie słodkie :)
                To są dwa odrębne produkty. Jak cukier i cukierek ;) Tak samo śmietana i mleko
                oraz mleczko i śmietanka do kawy. Ale jak różnica jest pomiędzy masłem
                a masełkiem, chlebem a chlebusiem itp....?
                • janiolka Re: Różny wymiar przykrych wydarzeń. 21.06.04, 11:35
                  maselko i chlebus lepiej smakuje ;)
                  • awee Re: Różny wymiar przykrych wydarzeń. 21.06.04, 11:39
                    janiolka napisała:

                    > maselko i chlebus lepiej smakuje ;)

                    ....i jeszcze z miodzikiem? ;)
                    • janiolka Re: Różny wymiar przykrych wydarzeń. 21.06.04, 12:01
                      pychotka ;)
                      • all2 Re: Różny wymiar przykrych wydarzeń. 21.06.04, 12:48
                        znaczy się miodzio ;)
                        • anahella Re: Różny wymiar przykrych wydarzeń. 21.06.04, 18:48
                          all2 napisała:

                          > znaczy się miodzio ;)

                          innymi slowy "mniut ze szmalcem";)
          • fringilla Re: Różny wymiar przykrych wydarzeń. 21.06.04, 20:31
            anahella napisała:

            Nienawidze zdrobnien!
            >
            >
            Wejdź na forum dla młodych matek, tam tylko dzieciaczki, jedzonko, czapeczki,
            spacerki, wózeczki, aż do... Blee!
    • all2 Re: Różny wymiar przykrych wydarzeń. 21.06.04, 12:50
      habitus napisała:

      > Dochodzę do wniosku, że się spospolitowało używanie ekstremalnych określeń.
      > Byle co nazywane jest od razu "tragedią", zwykłe nielubienie staje
      > się "nienawiścią", lubienie lodów to "uwielbianie"... Same, kurcze,
      > superlatywy.

      anahella napisała:

      Nienawidze zdrobnien!

      hehehe ;))))
      • chatka_ Re: Różny wymiar przykrych wyrażeń :) 28.06.04, 22:39
        Majstrowal ostanio przy moim kompie pewien moj znajomy i za co by się nie
        wziął, to przeklinal słowem "masakra" :))) Za pierwszym razem jak
        cos "masakrowal" to mi sie nawet podobalo, ale po dziesiatym razie wydal mi się
        dziwny cokolwiek :). Malo nie spadalam z krzesla jak nastepnego dnia "masakra"
        padlo w teatrze, "Testosteron" to wylansowal :) Jest jeszcze ciag dalszy tej
        historii, przypadkiem dowiedzialam się ze kolega te sztuke widzial :))) I
        ucieszyłam, bo to nie ladnie o kims zle myśleć :)
    • habitus Re: Różny wymiar przykrych wydarzeń. 05.10.04, 11:52
      Gdy zobaczyłam ten absolutny brak wjazdu na działkę, to byłam wśćiekła. A teraz
      jest bardzo fajnie. Klienci nawet się nie bardzo dziwili. W polsce wszystko jest
      możliwe. A po południu pojadę sobie do miasta WKDką :)
      • awee Nie wyrzucaj biletu :) 05.10.04, 12:28
        habitus napisała:
        > A po południu pojadę sobie do miasta WKDką :)


        No chyba, że będziesz jechała na gapę :)
        • habitus Re: Nie wyrzucaj biletu :) 05.10.04, 12:39
          Dobrze, że przypomniałaś! Mam dla Ciebie miesięczny!
          • awee Re: Nie wyrzucaj biletu :) 05.10.04, 12:50
            habitus napisała:

            > Dobrze, że przypomniałaś! Mam dla Ciebie miesięczny!

            :))) Dzięki, dzięki. Z góry i z dołu.
            • ralston Re: Nie wyrzucaj biletu :) 05.10.04, 14:01
              A ja mam dla Ciebie coś specjalnego. Bilet ważny przez kilka dni na wszystkie
              środki lokomocji miejskiej z wyjątkiem taksówek w pewnym europejskim mieście.
              Znalazłem w pawlaczu przy okazji szukania jakiejś innej rzeczy :)
              • habitus Re: Nie wyrzucaj biletu :) 05.10.04, 14:06
                Ale ona zbiera tylko polskie bilety. Patriotka jedna. :(
                • awee Re: Nie wyrzucaj biletu :) 05.10.04, 14:31
                  habitus napisała:

                  > Patriotka jedna. :(

                  :DDDD Nie mam miejsca na światowe śmieci :)))

                  Rals, jeśli chcesz to wyrzucić, to ja mam chętnych odbiorców na europejskie
                  i nieeuropejskie. Za rarytasy to dostanę mnóstwo krajowych-patriotycznych :)))
                  • ralston Re: Nie wyrzucaj biletu :) 05.10.04, 14:40
                    1. Wyrzucać nie będę
                    2. A kto powiedział, że te europejskie miasto to nie między Odrą i Bugiem?
                    • awee Re: Nie wyrzucaj biletu :) 05.10.04, 14:55
                      ralston napisał:

                      > 1. Wyrzucać nie będę

                      :)

                      > 2. A kto powiedział, że te europejskie miasto to nie między Odrą i Bugiem?

                      Ha! Nie było że nie, ale nie było też że tak.
                      Zresztą na europejskie między Odrą a Bugiem też mam odbiorców :)
                      (a ten bilet to za 6, 12 czy 24 zł ? :)
                      • ralston Re: Nie wyrzucaj biletu :) 05.10.04, 16:06
                        awee napisała:

                        > Ha! Nie było że nie, ale nie było też że tak.
                        > Zresztą na europejskie między Odrą a Bugiem też mam odbiorców :)
                        > (a ten bilet to za 6, 12 czy 24 zł ? :)
                        >

                        Szczerze mówiąc to nie pamiętam czy za ten bilet płaciłem w złotówkach w
                        forintach, czy w koronach... Miałem kiedyś takie trzy. Ostał się jeden - tylko
                        teraz nie pamiętam który.
                        • habitus Re: Nie wyrzucaj biletu :) 05.10.04, 16:11
                          ralston napisał:

                          > Szczerze mówiąc to nie pamiętam czy za ten bilet płaciłem w złotówkach w
                          > forintach, czy w koronach... Miałem kiedyś takie trzy. Ostał się jeden - tylko
                          > teraz nie pamiętam który.

                          Pewne jest jedynie, że to było w Galicji sądząc po liście walut :))))))))))))
                          • ralston Re: Nie wyrzucaj biletu :) 05.10.04, 16:15
                            Szansa na Galicję jest 2:3 :)
                    • habitus Re: Nie wyrzucaj biletu :) 05.10.04, 15:00
                      ralston napisał:

                      > 1. Wyrzucać nie będę
                      > 2. A kto powiedział, że te europejskie miasto to nie między Odrą i Bugiem?

                      Mądralo, między Odrą i Bugiem nie ma takiego miasta gdzie jednym biletem można
                      opędzlować całą komunikację miejską (z wyjątkiem taksówek) :)) "Za młodą mamy
                      demokrację" hehe.
                      • ralston Re: Nie wyrzucaj biletu :) 05.10.04, 16:11
                        habitus napisała:

                        > Mądralo, między Odrą i Bugiem nie ma takiego miasta gdzie jednym biletem można
                        > opędzlować całą komunikację miejską (z wyjątkiem taksówek) :)) "Za młodą mamy
                        > demokrację" hehe.

                        Muszę Cię zmartwić, bo z takiego biletu korzystałem między Odrą a Bugiem i to
                        na przełomie 1989 i 1990 roku. A może nawet 1988/89? Dawno było to i nie
                        pamiętam dobrze. Bilet był ważny na tramwaje i autobusy oraz na kolej na
                        trasach dojazdowych do miasta, metra nie było wtedy nawet poł metra...
                        • habitus Re: Nie wyrzucaj biletu :) 05.10.04, 16:17
                          ralston napisał:

                          >
                          > Muszę Cię zmartwić, bo z takiego biletu korzystałem między Odrą a Bugiem i to
                          > na przełomie 1989 i 1990 roku. A może nawet 1988/89? Dawno było to i nie
                          > pamiętam dobrze. Bilet był ważny na tramwaje i autobusy oraz na kolej na
                          > trasach dojazdowych do miasta, metra nie było wtedy nawet poł metra...

                          A dlaczego to mnie musi zmartwić?
                          • ralston Re: Nie wyrzucaj biletu :) 05.10.04, 16:19
                            Masz rację - nie ma obowiązku martwienia się :)
                            • habitus Re: Nie wyrzucaj biletu :) 05.10.04, 16:20
                              Oj, to dobrze. Już mi się od martwienia słabo robi.
                              • chatka_ Re: Nie wyrzucaj biletu :) 05.10.04, 23:16
                                Awee, a ja nie mam dla Ciebie biletu z Wrocławia, ludzie tam inne zwyczaje
                                widac maja i bilety do kosza wyrzucaja, 1 slownie jeden bilecik znalazlam, ale
                                mogl być i z Białegostoku tak był nieczytelny. A poźniej na Snieżniku czy
                                Szczelińcu jakoś nie przyszło mi do glowy żeby rozglądać się za biletami.
        • aanneett do awee :) 05.10.04, 21:20
          droga awee

          czy byłabyś zainteresowana biletem pkp, tekturowym z dziurką?
          nie jest to zapewne rarytas:) chociaż został wydany na trasie trypucie-bojary:)
          chętnie się go pozbędę, a ze wzgledu na wartość sentymentalną, wyrzucić go nie
          wypada...


          _______________________________________________________
          * uprawiam p r o wokację, posiałam całą grządkę
          • awee do aanneett :) 05.10.04, 22:42
            Aanneett droga
            Bilet pkp trypucie-bojary? Tekturowy? Z dziurką? To rarytas wielki jak....jak
            nie wiem co! :) Osobiście mam baardzo wąską specjalizację - tylko komunikacja
            miejska. Ale wiem, że takim cudem byłoby zainteresowanych parę osób.
            Jeśli zaś ma wartość sentymentalną, to nie wiem czy wypada mi o to zabiegać ;)
            • habitus Re: do aanneett :) 05.10.04, 22:55
              A bilet miejski ulgowy za złotówkę z Krakowa?
              • awee Re: :) 05.10.04, 23:09
                Pytasz czy to rarytas ? :)
                • habitus Re: :) 05.10.04, 23:11
                  Nieee. Czy chcesz...
            • aanneett Re: do aanneett :) 06.10.04, 23:20
              awee napisała:

              > Aanneett droga
              > Bilet pkp trypucie-bojary? Tekturowy? Z dziurką? To rarytas wielki jak....jak
              > nie wiem co! :) Osobiście mam baardzo wąską specjalizację - tylko komunikacja
              > miejska. Ale wiem, że takim cudem byłoby zainteresowanych parę osób.
              > Jeśli zaś ma wartość sentymentalną, to nie wiem czy wypada mi o to
              zabiegać ;)
              >
              ... no przecież chcę się go pozbyć:)
              tylko nie wiem jak go wysłać... mailem:)???



              _______________________________________________________
              * uprawiam p r o wokację, posiałam całą grządkę
              • awee do aanneett :) 07.10.04, 08:53
                aanneett napisała:

                > tylko nie wiem jak go wysłać... mailem:)???


                podpowiedź wysłana e-listem :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka