brezly
18.08.08, 10:53
czyli zas moje przygody z jezykiem dojcz.
Wystarczylo glownie z NO i P pobyc i po rodzimemu gadac by stracic czujnosc.
Owoz ide ja sobie przez nowe Miasto i widze jakby zaklad krawiecki z
garniturkami na wystawie. I stoi na szybie "Masskonfektion". Aha, znaczy
"konfekcja masowa". Taka "dla mas?". Dziwna nazwa, brzmi torche DDRowsko, ale
co tam. Od czasu jakem sie dowiedzial ze okreslenie "Kultur tasche" czyli
"torba kultury/na kulture" oznacza polskie "kosmetyczka" to mnie malo zdziwi.
Najbardziej mnie zdziwi jak mnie kiedys jezyk dojcz przestanie dziwic.
Ale ide drugi raz i zas widze te "konfekcje masowa/dla mas". A tu patrze a
naszybie stoi pare nazwisk wloskich, takich co to nawet ja wiem ze to
eksluzywni supersnobistyczni krawcy. Bo nawet ja wiem kto to jest Ermengildo
Zenda (czy jakos tak). Wiec nie "konfekcja dla mas" a "maß"! Czyli na miare!!
Fakt, swiat jakby ulozyl sie z powrotem "do porzadku", jak mowia w moich
rodzinnych stronach. Ze na tej akurat ulicy to nie "dla mas". Ze tam obok
sklep ze srubkami, to inna sprawa. Srubki sa demokratyczne z natury. Podkladki
tez.