Dodaj do ulubionych

prosze....pomocy

17.11.06, 21:21
prosze pomozcie...
kocham Go od 7 lat...spotykalismy sie 6 lat temu przez 3 miesiace...potem
klotnia, nieporozumienie...cisza zapadla na dobre...ale pracujemy razem, wiec
kontakt slaby, ale byl..ja dotad sama, czekalam na Niego (powiedzial kiedys:"
nie jestem gotowy...")...on byl sama do czerwca..wtedy poznal Ja
i...zareczyli sie niedawno...planuja slub w wakacje...
przyprowadza Ja na spotkania w pracy...tuli i caluje...nie moge patrzec,
normalnie funkcjonowac...dowiedzialam sie, ze w poniedzialek na wspolnym
piwie po pracy maja znow przyjsc razem i oglosic zareczyny...
mam ochote krzyczec...a milcze i usmiecham sie...bo kocham wciaz....chce
walczyc...ale jak??????????????????????????????????????????????????????
czy dac do zrozumienia, ze piekielnie boli, gdy sa razem...?czy dociac Mu, by
sie zorientowal..?czy ...udawac, ze swietnie sie bawie i ciesze z nimi,
zeby...miec kontakt...?
trace glowe...ale zwlaszcza ochote do zycia...
nie mija nic od 7 lat, mimo, ze poznaje innych, bywam, staram sie...

do slubu jeszcze powinnam probowac...zgadzacie sie...?tylko
prosze...podpowiedzcie, jak, bo...nie wiem, czy powinnam juz nie chodzic na
spotkania, zeby sie nie zdolowac, czy isc i docinac, czy usmiechac sie...?

pomozcie...prosze..
Obserwuj wątek
    • fnoll Re: prosze....pomocy 17.11.06, 21:28
      ty to tak na serio piszesz?
    • pietruszka98 Re: prosze....pomocy 17.11.06, 21:39
      Zmień prace. To na początek. Przestniesz go widywac.
      To i miłośc może przejdzie.
    • taisy Re: A czy on wie o twoich uczuciach? 17.11.06, 21:39
      Moze nie wie ze o nim jeszcze myslisz. Rozmawialas z nim?
      • fnoll Re: A czy on wie o twoich uczuciach? 17.11.06, 22:13
        taisy napisała:

        > Moze nie wie ze o nim jeszcze myslisz. Rozmawialas z nim?

        a jakie to ma znaczenie?

        czy to, że ktoś się w tobie skrycie i obłędnie kocha sprawia, że masz wobec
        niego jakiekolwiek "zobowiązania"? poza tym co to za miłość, która podsuwa
        dylemat w stylu "czy mu dogryzać?" - chyba tylko miłość własna...
        • onaxx Re: A czy on wie o twoich uczuciach? 17.11.06, 22:34
          o docinaniu myslalam...by zwrocic uwage na siebie w jakikolwiek sposob...
          mileczenie, ktore do tej pory uskutecznialam...zwiodlo na manowce...

          a ze trace glowe, juz napisalam...
    • jan_stereo Re: prosze....pomocy 17.11.06, 21:46
      e tam,przeczekaj,kiedys sie pewnie rozejda, a tym czasem nic Ci nie przeszkadza
      nadal Go kochac, moze nawet za 15 lat pochodzicie z sobe przez kolejne 3
      miesiace jak dobrze pojdzie.
      • onaxx Re: prosze....pomocy 17.11.06, 21:57
        serio pisze...

        wie, rozmawialam z Nim...

        • jan_stereo Re: prosze....pomocy 17.11.06, 21:57
          i co ON na To ?
          • onaxx Re: prosze....pomocy 17.11.06, 22:00
            co on na to...praktycznie nic..milczal prawie caly czas...potem skwitowal, ze
            my to sie nie dogadamy...
      • onaxx Re: prosze....pomocy 17.11.06, 21:58
        wersja Jana Stereo jest najbardziej prawdopodobna chyba...
        przeraza mnie to...

        prosze o pomoc...jak sie zachowac na spotkaniu...?
        • triss_merigold6 Re: prosze....pomocy 17.11.06, 22:08
          Lecz się kobieto. Zmarnowałaś 6 lat na rojenia o "panu idealnym" i masz szansę
          na zmarnowanie kolejnych. Gość się żeni, wszystko wskazuje na to, że jest
          szczęśliwy a Ty się narzucasz z jakimiś wyznaniami?! Taktu trochę. Może jak się
          wpieni na żone to kiedyś Cię weźmie z litości do łóżka i finito. N awięcej nie
          licz.
          • fnoll Re: prosze....pomocy 17.11.06, 22:16
            że co?

            że jak się wpieni na żonę to puknie narzucającą mu się kiedyś histeryczkę? chyba
            w ramach samoumartwienia?
            • triss_merigold6 Re: prosze....pomocy 17.11.06, 22:24
              Nienienie. O ile nie zachowa instynktu samozachowawczego to w ramach
              poprawiania sobie samooceny puknie laskę, która twierdzi, że kocha go nad
              życie. Niektorzy faceci to lubią: tj. oni bezuczuciowo raczej ale preferują jak
              dama jest zaangażowana. I jeszcze by się czuł wspaniałomyśny, przecież dał jej
              to czego chciała.D
              • jan_stereo Re: prosze....pomocy 17.11.06, 22:33
                laske powiadasz,i jakos przez 6 lat tego nie chcial zrobic.
                • triss_merigold6 Re: prosze....pomocy 17.11.06, 22:35
                  Kiedyś może być bardzo pijany i mu się zachce. Chociaż faktycznie wątpliwe.
          • onaxx Re: prosze....pomocy 17.11.06, 22:27
            wyznania byly, gdy byl jeszcze sam...
            rojenia...chyab nie wchodza w gre, gdy zna sie kogos tyle lat....


            histeryczka...niestety nie...
    • vvitch Re: Moim zdaniem... 17.11.06, 22:22
      Powinnaś już dawno dać mu i sobie spokój. Miłość w marzeniach jest miłością w
      marzeniach i z rzeczywistością nie ma wiele wspólnego.Gdyby ten meżczyzna był
      Tobą choć o drobinę zainteresowany, to czy byś musiała czekać na niego az tak
      długo? Zastanów się. On jest zakochany w innej i żeni się, to ją kocha, a nie
      ciebie. On względem ciebie nie ma takich uczuć jak ty względem niego.Czy nie
      czas dać im błogosławieństwo na drogę i sobie poszukac kogoś innego do
      kochania? Moim zdaniem nie wszystko w twojej szanownej czasce jest równe po
      układane przydałaby się ktoś do rozmów ale u profesjonalnej osoby.Jakiś dobry
      psycholog?
      • onaxx Re: Moim zdaniem... 17.11.06, 22:32
        dzieki za szczerosc...rozmawialam juz...jest zdania, ze mam poznac innego...

        probuje, ale nie potrafie o Nim zapomniec...
        • triss_merigold6 Re: Moim zdaniem... 17.11.06, 22:36
          To idź do psychiatry, bierz jakieś prochy i zajmij się własnym życiem. Nikt Ci
          nie podziękuje za to, że bezpłodnie wzdychałaś do typa parę lat.
          • onaxx Re: Moim zdaniem... 17.11.06, 22:40
            ale on wlasnie stanowi jakas tam czesc tego mojego "wlasnego zycia"...wiec
            szukam recepty chyab wlasnie nie na nie...?
            prochy na zapomnienie...?pytalam, nie ma takich

            • vvitch Re:Sa prochy na zapomnienie... 17.11.06, 22:42
              • onaxx Re:Sa prochy na zapomnienie... 17.11.06, 22:56
                jakie?
                cala garsc jakichkolwiek....?
                • vvitch Re:Sa prochy na zapomnienie... 18.11.06, 12:33
                  Nie jakichkolwiek, tylko specialnie wybranych. Taka tęsknota to też "uczcucia"
                  zawarte w substancjach, które neuroprzekaźniki otrzymują i rozpoznają. Dobry
                  psychiatra zna lekarstwa, które mogą zablokować pewne neuroprzekażniki. Ogólnie
                  rzecz ujmując musisz sama dużo nad sobą popracować. Zacząć kochać i stawiać
                  siebie w pierwszym miejscu, szanować swoje uczucia.
                  Nikt nikogo nie jest w stanie zmusić do kochania i nawet jeżeli jego wybór
                  partnerki nie jest dobry to jednak jest to jego życie i jego wybór.Uszanuj ten
                  wybór, on nie jest podmiotem, który daje się nagiąć do czyjejeś woli.
                  Będziesz miała większy szacunek dla siebie jako jednostki - będzie ci łatwiej
                  uszanować innych i zrozumiesz ich postępowanie bardziej dogłębnie.
                  Ja w twojej sytuacji szuakałabym pomocy u osoby profesjonalnej. Dokładna
                  psychoanaliza pomagłaby ci zrozumieć twoje zachowanie i powody dla których tak
                  się dzieje.
                  Taka kobieta "szalejąca" w przededniu ślubu faceta, nie sprawia dobrego
                  wrażenia, a wręcz odwrotnie utwierdza go jeszcze bardziej w opinii, że dobrze
                  wybrał.
        • onaxx Re: Moim zdaniem... 17.11.06, 22:36
          z calym szacunkiem i podziekowaniami za Wasze wywody...jednak proponowalabym
          takze zwrocic uwage, ze...nikt z Was nie probowal nawet odp. na pyt....

          ciekawe, o czym to swiadczy...
          • jan_stereo Re: Moim zdaniem... 17.11.06, 22:46
            to troche nie ma sensu,przez tyle lat przysypialas i nagle przed samym jego
            slubem obudzila sie lwica gotowa dzieci rodzic,jakby nie poznal baby to pewnie
            nadal bys wzdychala do krzyza. Znajdz sobie kogos realnego a w wolnych chwilach
            jak juz nawet "M jak Milosc"( leci to jeszcze ?) nie bedzie w tv to sobie
            pokochaj goscia w myslach.
            • onaxx Re: Moim zdaniem... 17.11.06, 22:55
              nie przysypialam...
              "nie jestem jeszcze gotowy" zrozumialam jako "czekaj"...
              niestety dopiero teraz dotarlo, co chcial powiedziec...ale lepiej pozno niz
              wcale...
              skad wiesz o dzieciach? bylam i jestem gotowa...
              kogos realnego b. chcialabym ...ale nie dziala...
              m jak milosc leci

              odp. jak nie bylo tak nie ma....
              • ja_adam Re: Moim zdaniem... 17.11.06, 22:57
                Masz jedyną w swoim rodzaju okazje nauczyc sie radować szczęsciem przyjaciela

                nie czesto mamy takie okazje....
                • onaxx Re: Moim zdaniem... 17.11.06, 23:07
                  musialabym byc przekonana najpierw, ze to dla Niego dobre...
                  niestety...ani ja ani znajomi nie wierza w uczciwosc tego ukladu...tzn. Jej
                  dobro wobec Niego...
                • onaxx Re: Moim zdaniem... 17.11.06, 23:09
                  zawsze macie w zwyczaju odpowiadac omijajac odp. na zadane pyt....?
                  dzieki za posty, tylko strasznie zaluje, ze ...nadal jestem w tym samym
                  miejscu...
                  • jan_stereo Re: Moim zdaniem... 17.11.06, 23:19
                    moze to sadystyczne sie wyda,ale wiekszosci sie wydaje ze ty przywyklas do
                    bycia w tym samym miejscu. Fajna babka jestes ale nie potrafie stworzyc kogos
                    kto by sie na tobie poznal,chociaz znam kilka takich osob.

                    Powodzenia
                    • hatroha Re: Moim zdaniem... 17.11.06, 23:41
                      Ten facet ma szczęście, że nie była na Ciebie gotowy
                      jestes tak zaborcza, ze sama w sobie jestes jednym wielkim rozbiorem rozsądku
                      • jan_stereo Re: Moim zdaniem... 17.11.06, 23:42
                        babka wcale nie jest zaborcza akurat.
                        • hatroha Re: Moim zdaniem... 17.11.06, 23:51
                          to ze pazurami nie wydarła go z zyciorysu nie ma znaczenia
                          zaborcza w tym sensie ze jej miłośc (zaborcza) przesłania jej rozsadek
                          • jan_stereo Re: Moim zdaniem... 17.11.06, 23:57
                            czemun akurat te 3 plyty, a podobalo sie 10000 day's ?
                            • hatroha Re: Moim zdaniem... 18.11.06, 00:02
                              stopka za mała na 10000 płyt :)
    • greengrey Re: prosze....pomocy 18.11.06, 10:38

      Wiesz, przykro mi to mówić, ale za wiele do zrobienia w tej sytuacji nie masz..

      On wie o Twoich uczuciach i to do niego należy teraz decyzja co z tym zrobi

      A wygląda na to, że wybiera swoją dziewczynę i z nią wiąże swoje plany

      Zatem zostaw , odpuść, pozwól mu iść w swoją stronę

      Nie do Ciebie należy ocena czy wybrał dobrze,czy źle

      Na spotkanie idź- jeśli czujesz się na siłach cieszyć się (choć trochę) jego
      szczęściem..Jeśli nie, to może sobie odpuść, nie idź , zwłaszcza jeśli jeszcze
      chodzą Ci po głowie te absurdalne myśli o docinaniu..

      powodzenia :)

      • jasny_niebieski Re: prosze....pomocy 18.11.06, 11:23
        < Nikt Ci nie pomoże
        < Ja nie znam ludzkiej siły i lekarstwa
        < Na nieodwzajemnioną miłość
        < Spójrz z miłością i spokojem na Jego wybór
        < Pozdrawiam :)
        • czika24 Re: prosze....pomocy 18.11.06, 14:43
          przeżyłam podobną sytuację , daj sobie spokój przebolejesz jakoś kobitki są
          silne, zobacz ile czasu już straciłaś potem będziesz pluła sobie w brodę , nie
          warto , pozostaw w swej pamięci piękne chwile a te przykre wyrzuć, zachowaj to w
          sobie jako tą idealną najpiękniejszą miłość, ale teraz już odpuść, skoro on się
          żeni , nie szukaj sygnałów nie szukaj nadziei naprawdę nie szukaj!!!
          • lalkajakzadna gdyby chcial z Tobą byc to stanąłby na rzęsach juz 25.11.06, 18:51
            dawno i bylibyscie razem
    • hubkulik Re: prosze....pomocy 26.11.06, 01:54
      On wybral inna i mysle, ze warto to zaakceptowac.
      Nie ma co sie szaprac.
      Bol samotnosci kazdy zna.

      Pozdrawiam Hubert
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka