mala_kropeczka
15.03.07, 11:30
Nie wiem od czego zaczac, moe od chwili kiedy weszlam do rodziny mojego meza.
Tesciowa powiedziala mi wtedy, ze wchodzac do ich rodziny splugawilam ich
nazwisko.Pochodze z normalnej rodziny ale odczulam ze strony mojej tesciowej
brak szacunku do mnie i moich rodzicow.Wyzwiska,oszczerstwa, obrazanie i
obmawianie za moimi plecami to standart.Zaznacze,ze Tesciowa nie zna moich
rodzicow(na slubie udala, ze ich nie widzi) a na slub koscielny ubrala sie jak
na pogrzeb.Ksiadz mial problem z kontynuacja slubu poniewaz T.zanosila sie od
placzu!Kiedy zaprosila mnie i mojego Meza na Wigilie zapomniala o talerzu dla
mnie wiec przyniosla go z kuchni twierdzac, ze :"dla niespodziewanych gosci
talerz zawsze sie znajdzie".Przez rok czasu mieszkalismy razem i byl to
najgorszy okres w moim zyciu.Przez ten czas Tesciowa slowem sie do mnie nie
odezwala(chyba, ze chciala mnie obrazic, a jak wchodzilam do kuchni to
ostentacyjnie wychodzila mowiac, ze powietrze zasmierdzialo i nie mozna
oddychac)Od razu zaznaczam, ze Tesc wcale nie reagowal, a moj Maz byl i jest
dla mnie wielka podpora!Zawsze mnie bronil i dlatego Tesciowa ma wielki uraz
do mojego Meza.Kiedys mi powiedziala, ze nigdy mi nie wybaczy tego, ze sie
urodzilam i, ze moj Maz kocha mnie bardziej od wlasnej Matki-argument chory!bo
jak mozna porownywac milosc Matki do Milosci do Zony.Na szczescie
wyprowadzilismy sie od nich i od 2 lat mieszkamy osobno w innym miescie.Mamy
dwojke fajnych dzieci.Spelniam sie jako Matka i Zona.Studiuje i jestem
szanowana.Nigdy nie bylam cicha myszka i jezeli Tesciowa mnie obrazala
bronilam swojego honoru majac swiadomosc, ze Maz nie da mi zrobic krzywdy.Moje
dzieci sa ignorowane.Corcia na urodziny dostala od Babci uzywana kurtke
zapakowana w foliowy worek, a nie cierpia Oni na brak pieniadze.Coreczka(5
lat)sama ostatnio zauwazyla, ze Babcia jej nie kocha choc jej w tym nie
utwierdzam.Nie moze nawet u nich przenocowac bo za blisko mieszkamy(kolo 30
km)i spac moze we wlasnym lozku.Tesciowa bardzo nie lubi sprzeciwu a ja razem
z Mezem zawsze bylismy na "nie".Nie jest to osoba wyksztalcona, nie pochodzi z
lepszej rodziny od mojej(choc przyznam, ze bylo biednie i jest to dla
Tesciowej problem bo chciala miec synowa z dobrej rodziny).Nie staram sie juz
nawet do niej dotrzec, raczej Jej unikam.Rok czasu do niej nie jezdzilam(a i
moje dzieci nie przejawialy takiej checi).Bola mnie jednak do tj pory okrutne
slowa, ktore bede pamietac do konca zycia.Pragne podkreslic, ze nie tylko mnie
tak traktuje.Jak Jej cos nie pasuje to wlasnego Meza potrafi zdeptac z
blotem(bije go , drapie, wyzywa"jestes zerem, nikim,
prostakiem,gó..em")wrzeszczy jak opetana jak cos ja zdeneruje.Przy okazji
wszystkich zapewnia o swojej wyzszosci nad innymi, ze jest ponad to!Tesciowa
miala bardzo despotycznego ojca, ktory nie przebieral w slowach w chwilach
zlosci i byc moze Tesciowa pewne okreslone schematy wyniosla podswiadomie z
domu ale ja nie pozwole aby mna pomiatala niezaleznie od tego gdzie tkwi
geneza Jej problemow.Moj Maz i ja jestesmy jedynymi osobami w rodzinie ktore
potrafia sie przeciwstawic Tesciowej.Moze Wy, obiektywne osoby, powiecie mi
dlaczego ta osoba wplywa tak destruktywnie na cala rodzine choc wiem, ze to ja
jestem zmora jej zycia!!!I nie wiem do tej pory dlaczego!!!!!