Dodaj do ulubionych

Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ?

30.05.07, 23:32
Jak to ugryź ;)

Znam przyczyny swoich kłopotów z jedzeniem - ale i tak jestem nadal chora ...
Jak mam sobie w głowie poukładać zeby mieć normlane zycie ;((( ?
Dlaczego mam nadal objawy ? Jak mam się qrna uleczyć ?

Jak sobie radzą inni ? Przecież niemożliością jest wiecznie "chorować" ?
Prędzej umrę niż będę zdrowa ;(


Przecież ludzie, którzy doświadczyli czegoś okropnego <np.obozy kon.> - dalej
żyli ... Co takiego jest w ludziach, którzy po strasznych traumach podnoszą
się i żyją normalnie ?

Już na prawdę nie wiem jak mam zadawać pytania, jak postępować żeby być
zdrowym człowiekiem ;( żeby nie mieć pieprzonych objawów ;( żeby móc zacząć
normlanie żyć ...


A na terapię chodzę - a i tak, nie wiem nic ;(((
Chciałąbym tylko żyć
Obserwuj wątek
    • solaris_38 Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 30.05.07, 23:53
      może nie wiesz jak zrobić to dobrze
      jak dobrze jeść

      ja bym ci radziła jakieś wczasy odchudzające
      rażniej w grupie :)
      a potem .. warsztaty z gotowania żeby pokochać jedzenie

      zrobić z jedzenia SZTUKĘ

      w koncu jeteśmy zbvudowani z tego co i jak jemy

      dzięki dobremu jedzeniu zbudujesz INNĄ siebie

      bo to koło zamkniter
      'jak źle jesz to nie masz siły zacząć dobrze jeść a jak nie jesz dobrze to
      nawet nie wiesz co to znaczy dobrze jeść i jaka to nagroda

      silne nagrody nas silnie motywują

      poderwij kogoś kto cudownie i z miłością gotuje :) ;) :)
      może cię zarazi i zachęci ??
      :)

      powodzenia
      większość ludzi ma z tym mniejszy lub większy kłopot
      lecz tobie skoro tak ci z tym źle uda sie na pewno :)
    • lsilanow Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 02:06
      zmien terapeutę, na mądrego
    • shachar Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 02:46
      ty wiesz dokladnie,co masz zrobic, ale chcesz sie jeszcze wymigac

      na samym koncu wszystkiego nie ma juz terapeuty, mamy i taty, jestes tylko ty

      i to jest ta okrutna prawda, ktorej nie chcesz zobaczyc

      ale sorry, jestes tylko ty i talerz
      • lsilanow Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 02:58
        shachar, ładnie kogoś nakłaniasz, by zakceptował siebie, jaką jest, by zamiast katowac siebie, siebie pokochał i dbał, by przestał obwiniac siebie za grzechy całego świata, by był z sobą w przyjaźni, by kopnął w dupe wszystkie diety i tabelki z kaloriami i opinie innych, i stwierdził - ja chce życ
        ładnie, chcesz, żeby dziewczyna jadła wbrew sobie, tzn. nie chce jesc, ale się zmuszam, bo nie mam powodu, będzie w nieustannym konflikcie przez reszte życia, a w każdej chwili może przestac jesc
        a więc autorko wątko sprawa wygląda następująco: nie ma: jestes ty i talerz, jestes ty po prostu, sama i dobra, ładna i miła, pokochaj siebie, jak kochają ciebie inni
        pozdrawiam :)
      • bszalacha Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 03.06.07, 22:09
        NO WŁAŚNIE!
      • bszalacha Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 03.06.07, 22:26
        Tutaj miało być "no właśnie"
    • lsilanow Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 03:00
      i nadal uważam, że psychoterapeuta zawiódł, skoro nawet nie próbuje naprowadzic na rozwiazanie, a daje suchą wiedzę...
    • lsilanow Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 03:01
      a jak mu to powiesz, to moze byc wsciekły/wsciekła, ze podważasz jej autorytet
      • beerd Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 08:25
        Nie rozumiecie ;)

        Terapeutka jest mądrą kobietą. Nie bronię jej, ale po prostu przedstawiam
        fakty. W żadnym wypadku nie zdenerwowałabym ją takim posunieciem. Wie też, że
        ona jest II ter. - i w głównej mierze to ona doprowadziła mnie do stanu normy
        psychicznej po kontakcie z I. Jak się okazało, chorym człowiekiem - dość znanym
        w ichniejszym środowisku.


        Gdyby to było takie proste jak piszecie ;(((
        Jak kogoś dajmy na to zgwałcą to wystarczy powiedzieć pokochaj siebie i będzie
        dobrze ? Guzik prawda.
        Ja chyba szukam jakiegoś skryptu - jak sie zachowywać, co robić, co myśleć byle
        być normalną. A to z gruntu jest niedorzeczne.
        Już po prostu nie wiem.


        • shachar Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 12:04
          alez wiesz droga opiwiona:)

          i nikt nie wspomnial o tym, ze cos jest proste

          tylko wiesz, jesli w terapi rozbierasz na kawalki to ,co ci sie przytrafilo,
          zdobywasz wiedze potrzebna, wiesz dlaczego tak sie dzieje czasami, to... co
          dalej z tym robic?
          mozna siasc i dalej dumac, i to jest OK

          ale ty bys chciala, zeby cos zaczelo sie dziac, zeby zaczelo byc normalnie

          otoz zacznie byc normalnie jesli wlozysz swoj osobisty wysilek, zaden
          cudotworca, ani sam bog z niebios nie pomoga, jesli ty swoimi recami nie
          zrobisz tego, co musisz zrobic
          i to jest ten kiepski moment, bo chcialoby sie uiscic i niech sie samo stanie
          bezbolesnie
          ale tak nie ma i nie bedzie

          well, z tym tez trzeba sie oswoic, bo to niefajna nowina, wiec sie oswoj i do
          roboty :)


          • beerd Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 13:00
            nie, to ja wiem.
            Ja b.b.b. dużo zrobiłam. Wiem, ze nikt za mnie nie "wyzdrowieje".
            Tylko już nie wiem co dalej ;((( a i sił już nie mam.

            Tak bardzo chciałabym być inna, normalna ;), bez "urokliwych" objawów choroby -
            ale ja po prostu inaczej chyba nie potrafię.
            • shachar Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 13:15
              ja nie wiem, jaki dokladnie jest twoj problem, ale...rozejrzyj sie, kto wg
              ciebie jest normalny? i czy na pewno chcialabys byc w ten sposob normalna ?:)

              jestes jaka jestes i to jest najnormalniejsza rzecz pod sloncem

              uszi do gory, ej, przynajmniej uszi masz normalne, czyz nie? :D
              • narko_manka Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 13:17
                Niektorzy tak maja, lubia byc chorzy i lubia informowac o tym otoczenie. Jest
                to zwykle wyrachowanie, ale ludzie na to sie lapia, niestety.
                • beerd Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 13:32
                  Tak sie skłąda, że o moim problemie nie wie nikt.
                  Nie mam w zwyczaju chwalić się swoimi ułomnościami tudzież nienormalnością.
                • lsilanow Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 17:32
                  niekoniecznie, bywa, że jest to mechanizm nieświadomy, nad którym nie ma sie
                  kontorli
              • beerd Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 13:35
                Hmm, ważne że uszy są na miejscu ;) jakoś nieszczególnie odstające, a nawet bym
                rzekła że zwyczajnie przylegające do czachy ;)

                Wymiotuje, jem, głodze się i tyje ;( i w takim skrypcie funkcjonuje już połowę
                swojego życia - a to nie nalezy do normy ...

                Tak poza powyższym, to jestem normalna ;)))
                Nie no, nie interesuje mniekto mi jaką etykietę nie/normalnosci przyspawa ;)
                Jedynie, nie chciałabym mieć objawów.
                • shachar Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 13:44
                  no widzisz, uszy som, poczucie humoru tez :)
                  ee, wiesz jak sie najem, to tez czasami nic tylko sie wyrzygac, ale mi sie nie
                  chce dowlec do muszli, za leniwa jestem ;)

                  well, nie ma rady, trzeba znalezc sobie inna przyjemnosc w zyciu, kolezanko
                  opiwiona;), nizli jedzonko, ale sama wiesz lepiej, co ci bede mowic
                  a to moze byc broblem, wez i znajdz, damn it:)
                • lsilanow Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 17:43
                  Leczenie objawów to leczenie skutków, a przyczyny nadal nie pozostają wyleczone
                  chcesz zmienic swoje myslenie?
                  nie wierz więc w to, że cokolwiek na tym świecie da się zrobic doskonale
                  Acha, piątki, czwórki, pały - to wszysko żenujaca marnośc, jedna z najmniej
                  ważnych rzeczy na świecie.
                  Acha, kobitek na zdjęciach w Vouge, Twoim Stylu itd. nie ma, one nie istnieją
                  zostały zrobione na bazie realnych, całkiem zwyczajnych kobiet za pomocą
                  Photoshopa, i zaawansowanych technik fotograficznych i odrobiny sprytu.
                  Obejrzyj sobie film: Dove.
                  A kto Cie nie kocha za tą, jaka jesteś
                  Rzekłbym, że jest głupcem.
                  Nic w rodzinie, czy gdziekolwiek indziej, nie jest Twoją winą

                  Z szacunkiem
                  Łukasz
                  • beerd Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 18:00
                    No tak - ja zdecydowanie wolę "jęczeć" o objawach niż przyczynach. Umarłabym
                    wraz z mówieniem o tym ;( Nie, omijam łukiem szerokim.

                    BTW, Dove - to tylko chwyt marketingowy nic więcej ;) Nie, żeby byli tacy
                    fajni ;))) Po prostu, jak jakaś kobitka widzi taką reklamę to ... kupi ich
                    produkt, no bo przecież tacy fajni ;) co reklamują mnie, "zwykłą" kobietę ;)

                    Ja to wszystko wiem - nie ma ideałów etc. Ja nawet nie mam w głowie tego typu
                    myślenia, że jest wzór babki X i ja muszę tak wyglądać choćbym miała
                    się "zarzygać" <przepraszam> na śmierć. Nie, ja tak nie mam. Ja chciałąbym
                    normlanie żyć, ja przez to jestem b.ograniczona. Ja już mam zgodę na to, że
                    mogę wyglądać jak małe prosię <ale tylko małe> <sic>. Nic, po prostu nic nie
                    działa.


                    Widocznie przebywam wśród samych głupców ;) Ah, to był żart.

                    Pozdrawiam ;)
                    • lsilanow Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 22:01
                      Widocznie przebywam wśród samych głupców ;) Ah, to był żart.

                      Czyżby? ;) Rozpatrz to i się zastanów, jeśli chcesz ;)
                    • lsilanow Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 22:04
                      Chodziło mi o film anty-Dove, dostępny na wrzuta.pl. :)
                      • beerd Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 22:45
                        Obrzydliwość, bleahhh

            • lsilanow Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 22:06
              wyluzuj kobito, bo się wyprztykasz kompletnie
              będzie: operacja się udała, pacjent zmarł
          • lsilanow Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 17:34
            absurdem jest wymaganie od kogos, by cos zrobił, jak nie wie, jak to zrobic
            to tylko poglebia bezradnosc
      • bszalacha Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 03.06.07, 22:08
        Isilanow! znów na czoło wysuwa się Twoja paranoja.Napisz "boję się przeokropnie
        psychologów"zamiast zniechęcać innych z pozycji znawcy tematu.
    • arwen8 Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 14:45
      beerd napisała:

      > Znam przyczyny swoich kłopotów z jedzeniem - ale i tak jestem nadal chora ...

      To dlatego, że uświadomiłaś sobie przyczyny swoich kłopotów tylko i wyłącznie
      intelektualnie. Takie uświadomienie rzeczywiście niewiele zmienia. Potrzebne
      jest przede wszystkim emocjonalne uświadomienie.

      Zresztą, jakie wg Ciebie są owe przyczyny i w jaki sposób je odkryłaś?
      Niepokojący jest też sposób, w jaki piszesz o swojej terapeutce, szczególnie
      to, że bałabyś się jej cokolwiek zarzucić (bo mogłaby się poczuć urażona).
      Błąd, błąd, błąd! Od "terapeuty" który n ie jest w stanie przyjąć żadnej
      krytyki pod swoim adresem, lub który może poczuć się obrażony/urażony, trzeba
      uciekać jak najdalej. Być może postrzegasz terapeutę jako rodzica, stąd lęk
      przed "urażeniem" go. Taka terapia nie może przynieść żadnych pozytywnych
      skutków.
      • beerd Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 17:25
        Przyczyny - tajemnica ;(

        NIe ;) Moja terapeutka już nie raz słyszała ode mnie rzeczy - hmm - dziwne ;)
        Jak ja uważam coś za niestosowne, albo czuje że coś mi nie pasuje - to mówię
        wprost. Dlatego napisałam, że miałam b.ciezki kontakt z ter. nr 1 - stąd ona
        wie, z kim i z jakimi nienormlanościami w jej zawodzie <a takie się spotykają,
        niestety> ja miałąm do czynienia.
        Może też z racji mojego I kontaktu, ona ma cieżej ze mną ;)))

        Emocjonalnie - jak to zrobić ;((( Płakać już nie płaczę ... Zresztą, po tam tym
        kontakcie - trzymam wszystkich, włąćznie z relacją terapetyczną - na dystans
        conajmniej 100 milowy.
        • arwen8 Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 18:59
          beerd napisała:

          > Emocjonalnie - jak to zrobić

          Sprawdź pocztę...

          > trzymam wszystkich, włąćznie z relacją terapetyczną - na dystans conajmniej
          > 100 milowy.

          Przypuszczam, że siebie samą również...


          • beerd Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 19:10
            Dzięki, na pewno skorzystam z rady i przeczytam ;)
          • lsilanow Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 22:08
            ja też chce odpis, przydałby mi się tak do życia, proszę :) możesz pozmieniac szczegóły
            • arwen8 Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 31.05.07, 22:50
              lsilanow napisał:

              > ja też chce odpis, przydałby mi się tak do życia, proszę :) możesz pozmieniac
              > szczegóły

              "Odpis" jest taki: sięgnij po książki Alice Miller.
              • beerd Do Arwen8 ;))) 01.06.07, 23:15
                Niestety, ksiazka wypożyczona i muszę czekać.

                A mnie CIEKAWOŚĆ zżera ;((( Co tam jest napisane ?
                Czy piszą - jak sobie poradzić ;) ?

                Cokolwiek, mi napisz ;) pleaseeeee
    • beerd Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 03.06.07, 23:15
      Zwariuję ;(((

      Żle się dzieję, jakoś tak zapaliłam myślą że ktoś coś powie, napisze, wyjaśni.
      Tak, żebym zrozumiała. Da mi odpowiedź.

      Wiem, że nic takiego nie nastąpi ;(
      Sama muszę sobie wymyślić ;(
      A już nie mam siły ...

      I tylko sprawdzam - a może się mylę ? A może ktoś mnie oświeci ;(((

    • bumbak Re: Znajomość przyczyn objawów - i co dalej ? 03.06.07, 23:19
      Chodzi o to, żeby walnąć głową o glebe tak mocno, że już nic nie myślisz, tylko
      robisz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka