dominikadro
25.07.08, 11:36
witam, piszę na tym forum bo nie mam gdzie szukać porady. Nasz dorosły syn
(22lata) nie pracuje, nie uczy się. Całymi dniami siedzi przed telewizorem i
wrzeszczy, jeśli ktoś mu przeszkadza. Oczekuje dobrego jedzenia i spokoju,
oraz pieniędzy, których od dawna mu nie dajemy. Wieczorami znika z domu i
wraca pod wpływem narkotyków i alkoholu. Jest agresywny i wulgarny, często
szarpie się z nami, zwłaszcza wtedy, gdy potrzebuje pieniędzy a my ich nie
dajemy. Wyzywa nas najgorszymi słowami, nie wyobrażacie sobie Państwo jak
dziecko potrafi nazwać matkę czy ojca. Taka sytuacja trwa kilka lat, zdarzały
się interwencje policji w domu, próba wysłania syna na leczenie zakończyła się
niepowodzeniem. W tym momencie jest coraz gorzej - syn grozi nam, że "nas
wykończy". Wczoraj powiedział do ojca, że powiesi go na drzewie w ogrodzie,
mnie grozi w zależnośći od sytuacji że mnie zadżga nożem lub zastrzeli.
Zachowuje się jak człowiek niepoczytalny. W jego pokoju otwarcie leży sprzęt
do zażywania narkotyków. W celu zdobycia pieniędzy zaczyna wynosić sprzęt z
domu, sprzedał min komputer i dvd, zapowiedział że jak nie dostanie pieniędzy
to wyniesie nasz telewizor. Nie chodzi jednak o sprzęty, ale o to poczucie
zagrożenia, powoli nie jesteśmy w stanie funkcjonować. Dostajemy dobre rady od
rodziny, typu wyrzucić z domu czy zgłosić na policję, ale zapowiedział że jak
coś takiego przypadkiem przyjdzie nam do głowy, to "nas dopadnie i załatwi".
Czujemy ogromną bezradność, wstyd przed opowiedzeniem komuś tego, cosię dzieje
w domu naszym, niemoc i strach przed własnym dzieckiem. Jesteśmy spokojnymi,
kulturalnymi ludzmi, mamy drugie dorosłe dziecko ktore funkcjonuje w zdrowy
sposob, skonczylo studia, pracuje. Syn jest kompletnym przeciwienstwiem, byc
moze byly nasze bledy wychowawcze - byl rozpieszczony i duzo mu bylo wolno, bo
byl mlodszym synkiem, zawsze uwazalismy ze jeszcze czas zeby mu narzucic choc
odrobine dyscypliny, a od malego ciagnelo go do tzw zlego towarzystwa. Widzimy
dzis te bledy, ale co robic,juz teraz na nic nie mamy wplywu. Boje sie, ze
kltorejsc nocy on wroci do domu pod wplywem narkotykow i zwyczajnie pozabija
nas w lozku. momentami zachowuje sie jak opetany, wygaduje dziwne rzeczy ( o
tym, ze uprawia czarym aby nas wykonczyc, ze wszyscy sie go boja i ma wszedzie
znajomosci, co nie jest zgodne z prawda bo wychodzi z domy tylko po
narkotyki). OStatnio nawet zaczal znecac sie nad psem :(. czujemy sie
bezradni, boimy sie podejmowac jakiekolwiek kroki. Bez srodkow uspokajajacych
nie jestem juz w stanie przebywac w domu i funkcjonowac. Moze jest na tym
forum ktos kto wie, jak moglibysmy szukac ratunku? bylismy w monarze w naszym
miescie, ale powiedziano nam, ze on musi sam chciec sie leczyc - on nam
powiedzial, ze lubi cpac i bedzie to nadal robil. Z gory dziekuje za
odpowiedzi, Dominika.