amlam
08.07.07, 19:37
Mam w domu pokój, w którym kilka lat temu została położona "raufaza" (taka papierowa tapeta z lekką strukturą którą można wielkrotnie malować).
Pokój jest to poddasze w przedwojennym domu (ok 1935r).
Sufit jest "półkolisty" w związku z czym tapeta została położona rownież na niego z zamiarem malowaia całego pomieszczenia na jeden kolor.
Malarz (tapeciarz) nie chciał kłaść jednego paska dookoła, bo taki pasek musiałby miec z 10m długości, wiec kładł pasek na ściane, nastepnie na sufit i znowu na ściane. Łączenia sciany z sufitem powlekł cienką warstwa akrylu, bo mowil ze to konieczne. No i te łączeia po wyschnięciu okazały sie sporo ciemniejsze i poprostu bardzo widoczne. Próbował ratować sytuację i pomalował te łączenia jakąś farbą na plamy (biała w malutkim wiaderku jak po śledziach - niestety nie paietam nazwy). Nastepnie pomalował to kolorem ale nie pomogło.
Jestem teraz przed kolejnnym malowaiem tego pokoju. Tapety nie będę zrywał. Chciałbym sie dowiedzieć czy jest jakikowiek sposób na pozbycie się tych śladów.
Dodam tylko, że drugi pokój zrobił tą samą techniką, z tymże tam jest kolor jasno zółty (farba śnieżynka z pigmentem jesli dobrze pamietam) i widzę ślady dopiero jak sie przypatrzę i nie sa one ciemniejsze tylko co najwyzej struktura tapety jest lekko zamazana co wynika z warstwy akylu.
Pokój w ktorym jest ten problem ma kolor na pograniczu różowego i fioletu, farba była mieszana w maszynie w sklpie z farbami (dużo czerwonego pigmentu) i była to na 90% Śnieżka.
Malarz mówił, że kolejne malowanie kolorem nic nie da dopóki nie pokryje się tych saldów czymś - niestety on nie miał pomysłu czym.
Z góry dzieki za jakiekolwiek rady.
pzdr