godzillla
10.12.07, 03:37
Ja wiem że ten wątek był poruszany milion razy. Wszyscy mamy problemy, my z
wykonawcami, a wykonawcy z nami. Ale muszę się wyżalić.
Oczywiście chciałem tak jak ociec i wój kazali jedną ekipę do wszystkiego, ale
w dzisiejszych czasach to nie takie proste. Mała firemka specjalizująca się w
dachach, co mi złote góry obiecała, w rok zamieniła się w big korporejszyn i
tłucze wielkie hale. Rynek taki się zrobił, że nawet u tych najlepszych jestem
w szarym ogonku. Zdeczko się podłamałem.
Ale jakoś doprowadzam wszystko do końca. No i mam taką obserwację. Jak ktoś
jest miły i fajny to mi od razu zapala się lampka alarmowa. I się sprawdza. W
80 % były tylko problemy. I nie chodzi o kasę, bo w sumie godziłem się na
wszystko. Nie chcą, Po prostu nie chcą, znikają po 2/3 roboty, bo obok jest
lepsza.
Na szczęście trafiłem na fachurę (i tacy są) który patrzył na mnie spode łba,
nie chciał w ogóle gadać, tylko powolutku wszytko mi pięknie wyprowadził. A na
wiosnę się przeprowadzam. Nie łamcie się będzie dobrze!