Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Ciąża to nie choroba

      • Gość: xxx Re: Ciąża to nie choroba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.10, 14:46
        A wiecie co mnie bardzo zaskoczyło w tym artykule ?? że niby taki problem jest "załatwić" zwolnienie. Będąc pierwszej ciąży już na pierwszej wizycie (wcale nie prywatnej ale normalnej refundowanej z NFZ) dostałam propozycję zwolnienia - no bo jest Pani w ciąży. Uprzejmie zapytałam się czy ciąża jest zagrożona, czy są jakieś medyczne przesłanki do zwolnienia .. no nie ma więc chcę pracować .... po dwóch miesiącach akurat moja pani doktor miała urlop i trafiłam na innego lekarza - ten bez dyskusji chce wypisywać zwolnienie - mówię, Pan poczeka... zadzwonię do pracy zapytam się czy mogę wykorzystać urlop wypoczynkowy wcześniej bo i tak za tydzień miałam go zacząć ... wielkie zdziwienie lekarza - to pani jest w ciąży czy tylko udaje ?? przecież każda ciężarna aż prosi o zwolnienie. No cóż... jestem nienormalna....
        na zwolnieniu byłam mniej więcej 2 miesiące... już w połowie rozmawiałam z lekarką o powrocie do pracy - warunek był - wzorowe wyniki badań i zero dolegliwości... udało się - wydała zaświadczenie o zdolności do pracy.... czas na badania po 30dniach choroby.. i znowu wielkie zdziwienie lekarza... to Pani w ciąży i nie ciągnie zwolnienia do końca ??

        udało mi się jeszcze popracować 2 miesiące i już poszłam na zwolnienie do końca ciąży ... przez cały czas byłam w kontakcie z pracodawcą - przyszłam do pracy poznać dziewczynę zatrudnioną na zastępstwo i wytłumaczyć jej kilka spraw .... po urlopie macierzyńskim nie wykorzystywałam zaległego urlopu tylko o d razu przyszłam do pracy - opiekę nad dzieckiem sprawował w tym czasie tatuś na zmianę z babciami i dziadkami ....

        to było 3 lata temu ...

        dziś jestem w drugiej ciąży.. poszłam do lekarza i co na pierwszej wizycie ?? czy wystawiamy zwolnienie ?? więc nie mówcie mi tutaj że to wina ciężarnych... podejrzewam, iż często lekarz sie nawet nie pyta tylko mówi - proszę zwolnienie....

      • Gość: **** Ciąża to nie choroba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.10, 14:47
        Oczywiście, że ciąża nie jest chorobą, ale co z kobietami, które dobrze czuja się w ciąży, ale ich praca jest na tyle stresujące by bać się konsekwencji wpływu na dziecko ciągłego stresu w trakcie ciąży? Jest sporo kobiet, które pracują na wysokich i odpowiedzialnych stanowiskach, które maja ogromny dylemat - albo będe pracowac i pracodawca będzie zadowolony, ale jest duże prawdopodobieństwo urodzenia bardzo niespokojnego i nerwowego dziecka, albo pójda na zwolnienie lekarskie bez możliwości powrotu do firmy i urodzą normalne dziecko.... DLACZEGO O TYM NIKT NIE PISZE?
        • rikol Re: Ciąża to nie choroba 08.09.10, 16:20
          No jak to? Przeciez ciagle sie o tym trabi, tylko nie w dodatku praca czy ekonomia. Przeciez to jest powszechnie wiadome, ze jesli dziecko urodzilo sie chore, to jest to wina matki, bo pracowala, palila, albo nie rodzila naturalnie tylko przez cesarskie ciecie (albo nie daj Boze ze znieczuleniem!). Te baby same sobie robia dzieci i potem wszystkich nimi obciazaja, np. 30-letnich emerytow policjantow.
          • Gość: nie bądź śmieszna Re: Ciąża to nie choroba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.10, 10:28
            rikol, ja rozumiem Twoją ironię, ale gdzie Ty widziałaś, żeby kobieta zrobiła sobie dziecko bez udziału faceta? ew. nawet jak z banku spermy, to bez udz. męskiego materiału genetycznego? ;)
            chyba, że sama jesteś takim pełnoletnim dzieckiem-samoróbką
      • Gość: Kola Ciąża to nie choroba IP: *.tktelekom.pl 09.09.10, 11:08
        Kobieta w ciąży jest pod szczególną ochroną nie bez powodu!!! Osobiście uważam, że należy wykorzystywać wszystkie możliwości ( zgodne z prawem ) i brać od państwa, zusu i kogo tam jeszcze wszystko, co nam się należy.
        • helena_5 Kola - od ZUSu? A skąd ZUS ma kasę? 09.09.10, 11:26
          Kola, czy masz pojęcie o rzeczywistości?
          To co napisałaś jest jawnym wzywaniem do OKRADANIA PRACUJĄCYCH.

          Państwo jako takie NIE MA PIENIĘDZY. Pieniądze na świadczenia chorobowe i macierzyńskie są z ZUSU, który też nie ma swoich pieniędzy. Pieniądze w kasie ZUSu to są składki, które obowiązkowo ściąga się z pensji pracujących!

          Im więcej ludzi "bierze zasiłków ile się da, bo to zgodne z prawem", tym trudniej znaleźć pracę na umowę, bo pracodawca prócz twojej pensji musi płacić horrendlanie wysokie składki na ZUS i bandę wylegujących się nierobów, "bo im się należy".

          Nie należy się! Składka choroba z 40 (czterdziestu!!!) miesięcy pokrywa 1 miesiąc na chorobowym. Jak ktoś chce być 6 miesięcy na chorobowym-wypoczynkowym w ciąży, to powinien odprowadzać pełne składki przez minimum 240 miesięcy, to jest 20 lat!!!! przed każdą ciążą.
          • kazjenka Re: Kola - od ZUSu? A skąd ZUS ma kasę? 10.09.10, 10:52
            Dlaczego bronisz Zakładu Utylizacji Szmalu, który dyma wszystkich na prawo i lewo?

            > Państwo jako takie NIE MA PIENIĘDZY. Pieniądze na świadczenia chorobowe i macie
            > rzyńskie są z ZUSU, który też nie ma swoich pieniędzy. Pieniądze w kasie ZUSu t
            > o są składki, które obowiązkowo ściąga się z pensji pracujących!

            Z takim stosunkiem do ciężarnych Zakład Utylizacji Szmalu za kilkadziesiąt lat będzie nam wypłacać emerytury 200-300zł, bo zabraknie młodych, którzy będą zarabiać na nasze emerytury. Artykuł i Twoja wypowiedź brzmi tak, że każda ciężarna jest w stanie normalnie pracować, a chodzi na zwolnienia, bo ma taki kaprys. Nie z każdą tak jest, więc dlaczego wrzucacie je do jednego worka? Nie jestem zwolenniczką wyłudzania, ale bez przesady. Potem będą krokodyle łzy, że mamy niski przyrost naturalny, pfff.

            > Im więcej ludzi "bierze zasiłków ile się da, bo to zgodne z prawem", tym trudni
            > ej znaleźć pracę na umowę, bo pracodawca prócz twojej pensji musi płacić horren
            > dlanie wysokie składki na ZUS i bandę wylegujących się nierobów, "bo im się nal
            > eży".

            A kiedy ostatnio podwyższono składki ZUS? Ostatnio to ZUS bierze kredyty (4 mln czy 4 mld zł, już nie pamiętam ile), by spłacić swoje aktualne zobowiązania. Nie mówiąc o nieprzesyłaniu części składek do OFE. A także o nowo wyremontowanych pałacach, gdzie ZUS ma swoje siedziby. Oczywiście, składki są za wysokie, ale sam ZUS też je marnotrawi.
            • nchyb Re: Kola - od ZUSu? A skąd ZUS ma kasę? 10.09.10, 11:40
              > Z takim stosunkiem do ciężarnych Zakład Utylizacji Szmalu za kilkadziesiąt lat
              > będzie nam wypłacać emerytury 200-300zł, bo zabraknie młodych, którzy będą zara
              > biać na nasze emerytury

              za kilkadziesiąt lat to emerytur nie będzie pewnie już wcale, te wysokości, o których piszesz (kilkaset złotych) to juz za kilkanaście lat emerytom się szykują, bo już teraz nie ma komu opłacić wszelkich potrzeb.

              > A kiedy ostatnio podwyższono składki ZUS? Ostatnio to ZUS bierze kredyty (4 mln
              > czy 4 mld zł, już nie pamiętam ile), by spłacić swoje aktualne zobowiązania.
              ZUS jako taki sam nie zaciąga kredytów, o tym decydują - no właśnie, w ogóle wiesz, kto zarządza ZUSem i decyduje o podwyżkach składek itp? Nie ZUS sam w sobie...
      • Gość: zlobiva Ciąża to nie choroba IP: *.centertel.pl 10.09.10, 00:06
        Ciąża to nie choroba! Zawsze byłam tego zdania i planowałam pracować do ostatniego miesiąca. niestety w szóstym tygodniu ciąży okazało się, że odkleja mi się kosmówka i w związku z tym powinnam leżeć i pozwolić się jej przykleić. chciałam być lojalna wobec szefa i pojechałam do firmy, aby osobiście mu o tym powiedzieć i zapewnić go, że będę pracować przy komputerze z domu i jeśli po dwóch tygodniach (na które początkowo pani doktor mnie uziemiła) wszystko wróci do normy, to i ja wrócę do pracy. w odpowiedzi usłyszałam, że szef nie wyobraża sobie dalszej współpracy ze mną i nie chce mnie więcej widzieć; dlatego mam iść na L4; i że to najgorszy moment jaki mogłam sobie wybrać, dlatego prywatnie mi gratuluje, a służbowo jest na mnie wkur... (dosłownie).
        ponieważ nie pałałam do niego miłością, a przy okazji nie wyobrażałam sobie siedzenia kolejnych 8 miesięcy w domu, chciałam wrócić do pracy (choćby jemu na złość). niestety, przy kontroli lekarskiej okazało się, że powrót jest niemożliwy. w ten sposób zostałam pozbawiona możliwości pracy w ciąży, co tylko przekonało mnie, że w niektórych przypadkach ciążę należy rozpatrywać w kategoriach choroby.
        niestety, po kilku miesiącach zwolnienia, okazało się również, że po ciąży nie mam do czego wracać, bo mój super szef zapowiedział (moim kolegom), że jeśli zechcę wrócić, to on mnie zniszczy...
        także okazuje się, że wzajemne relacje pomiędzy przełożonym a pracownikiem, mogą ulec zmianie na gorsze (a nawet całkowitemu zniszczeniu) nie tylko z winy ciężarnej pracownicy.
      • Gość: GOŚĆ Ciąża to nie choroba IP: 82.160.188.* 10.09.10, 08:33
        Wszystko ładnie pięknie ale w teorii. Ja jestem w 9 m. ciąży, a na zwolnienie poszłam mimo szczerych chęci pozostania w pracy na początku 4m. Dlaczego? bo NIKT nie wpadł na pomysł, że skoro prawo określa ilość godzin jakie ciężarna może spędzić przed komputerem, to nie jest bzdura. NIKT nie zastanawiał się nad tym że na początku ciąży(później zresztą też) spędzanie średnio 10-12 godzin w pracy(mówimy o nadgodzinach, a w banku nikt nie zastanawia się czy pasuje tobie czy nie i tak za nadgodziny nie dostajesz kasy-masz być) może źle wpłynąć na przebieg ciąży. Zwłaszcza że decydujemy się na dzieci nie jako 20 latki ale jako kobiety 30-letnie. NIKT nie zastanawia się nad tym jakie ryzyko podejmujemy zachodząc w ciążę. Ja już usłyszałam od przełożonego że" najprawdopodobniej nie będzie dla ciebie miejsca po powrocie"(a mam blisko 5letni staż pracy, wyższe wykształcenie i umowę na czas nieokreślony). Przepisy mówiące o tym, że kobiety nie można zwolnić po powrocie z macierzyńskiego można bardzo ładnie obejść, a my pozostajemy z dzieckiem, kredytami i problemem z ogarnięciem rzeczywistości w której do tej pory byłyśmy w TOP One. Naprawdę nie należę do kobiet leniwych a zmuszona w tej chwili do leżenia, biorąc leki na podtrzymanie ciąży o niczym innym nie myślę ostatnio jak o tym, że za chwilę mimo świetnego i przemyślanego planu o urodzeniu chcianego, planowanego dziecka stracę pracę i CAŁY PLAN po prostu przestanie mieć znaczenie, a radość z malucha przysłonią traumy rzeczywistości.
        • nchyb Re: Ciąża to nie choroba 10.09.10, 10:18
          > KT nie wpadł na pomysł, że skoro prawo określa ilość godzin jakie ciężarna moż
          > e spędzić przed komputerem, to nie jest bzdura.
          pamietaj, że ten przepis powstał w czasach zupełnie innych monitorów i to o to chodziło.

          Natomiat najzabawniejsze jest to, że te mamy, które krzycza o prawie do siedzenia przed kompem tylko 4 godziny, potedm bezproblemowo siedzą w domu w necie po kilkanaście godzi. W pracy komputer szkodzi, w domu nie?

          Zagrożonej ciąży współczuję, wiem, co to znaczy przeleżeć całą, ale ryzyko, jakie podjęłaś, to Ty podjęłaś, a nie Twój szef, czy ktokolwiek inny...
          • Gość: GOŚĆ Re: Ciąża to nie choroba IP: 82.160.188.* 10.09.10, 10:42
            w domu mogę pisac i leźeć, gdybym mogła pracować w domu nie miałabym nic przeciwko temu. Gratuluję drobiazgowości i bezmyślności. Nie wiem, czy wszystkimwydaje się, że siedzenie, w właściwie leżenie przez kilka miesięcy, uzależnienie od pomocy innych jest super przyjemnością. Tak dla kogoś kto tego nie przeżył może wyglądać jak wakacje a człowiek po tygodniu lezenia wariuje i czuje sie jak w więzieniu. Nie ma to jak społeczna znieczulica.
            • nchyb Re: Ciąża to nie choroba 10.09.10, 11:34
              nie rozumiesz co czytasz...

              Więcej niż 4 godziny pracy przy monitorze o którym wspomina się w wielu postach - szkodzą pracownicom (przy nowych monitorach nie szkodzą...) w pracy. Ale te same pracownice nie mają problemów z siedzeniem przed takimi samymi monitorami w domu. O tym pisałam.

              A co do leżenia - jkedną ciążę całą przeleżałam, więc znam to uczucie, ale ja nie plotę, jakie to szkodliwe siedzenie przed monitorem w pracy, a w domu nie...
              I nie o znieczulicę tu chodzi, a o myślenie. Zdroworozsądkowe...
              • Gość: GOŚĆ Re: Ciąża to nie choroba IP: 82.160.188.* 10.09.10, 12:06
                Nie, to ty nie rozumiesz o czym ja piszę. Moim problemem, nie był brak monitora LCD ale siedzenie - dla Twojej wiadomości pozycja ta powoduje zbyt duży ucisk na szyjkę macicy co przy długotrwałym(10,12 godzinnym) siedzeniu może spowodować przedwczesne jej obniżenie i rozwarcie. Nie rozmawiasz z głupią gęsią.
                • annajustyna Re: Ciąża to nie choroba 10.09.10, 12:10
                  A nie moglas regularnie robic przerw - np. isc cos zalatwic do innego pokoju czy chocby przespacerowac sie do kserokopiarki, odebrac poczte etc.? Nie wiem, jaki masz charakter pracy, ale tak naprawde to nikt 8 bitych godzin nie siedzi...
                  • Gość: GOŚĆ Re: Ciąża to nie choroba IP: 82.160.188.* 10.09.10, 12:36
                    Gdyby jedyną kwestią było siedzenie jakoś dałabym radę. To oczywiście jest jedna z kilku przyczyn. W sytuacji obniżenia szyjki ani chodzenie ani siedzenie nie jest wskazane, pomijając leki, które zażywam a powodują m.in drgawki i uniemożliwiają tak naprawdę normalne funkcjonowanie.
                    • annajustyna Re: Ciąża to nie choroba 10.09.10, 12:55
                      No to oczyiwiste, ze idz na zwolnienie, bez dwoch zdan!
                • nchyb Re: Ciąża to nie choroba 10.09.10, 12:48
                  > Nie, to ty nie rozumiesz o czym ja piszę. Moim problemem, nie był brak monitora
                  > LCD ale siedzenie

                  Gościu, ale to ty w pierwszym poście pisałaś, że nikt w twojej pracy nie rozumiał, że nie możesz siedzieć przed komputerem dłużej niż określony czas. Nie pisałaś o siedzeniu jako takim,a le właśnie o komputerze:

                  Dlaczego? bo NIKT nie wpadł na pomysł, że skoro prawo określa ilość godzin jakie ciężarna może spędzić przed komputerem

                  Siedzenie non stop 8 godzin jest dla KAŻDEGO, nie tylko ciężarnej szkodliwe. Dla ciężarnej też. Ale przepis nie dotyczył siedzenia jako takiego a był powiązany z komputerem.

                  > Nie rozmawiasz z głupią gęsią.
                  To wypowiadaj się precyzyjnie... Siedzenie non stop nie jest wskazane dla nikogo. Zabraniali ci co jakiś czas wstać i rozprostować kości?
                  Skoro miałaś problemy zdrowotne to nic dzinego, że poszłaś na zwolnienie, ale sama rozpoczęłaś dyskusję na inny temat, o szkodliwości siedzenia przy kompie i o ryzyku podjętym przez zajście w ciążę. Teraz okazuje się, ze co innego jest problemem. Wypowiadaj się konkretnie o co ci chodzi, a nie krzycz o jakiejś znieczulicy...
          • Gość: Arletta Re: Ciąża to nie choroba IP: *.acn.waw.pl 10.09.10, 21:11
            nchyb napisała:

            > > prawo określa ilość godzin jakie ciężarna może spędzić przed komputerem

            > pamietaj, że ten przepis powstał w czasach zupełnie innych monitorów i to o to
            > chodziło.

            A ja mam wrażenie, że zupełnie nie o rodzaj monitora w tym przepisie chodziło, i nie o sam komputer, tylko o pozycję siedzącą, którą zwykle praca w biurze przy komputerze wymusza, a która na dłuższą metę jest w ciąży bardzo niekorzystna.
            A.
            • nchyb Re: Ciąża to nie choroba 11.09.10, 12:13
              > A ja mam wrażenie, że zupełnie nie o rodzaj monitora w tym przepisie chodziło,
              > i nie o sam komputer, tylko o pozycję siedzącą

              Arletto, twoje wrażenie jest błędne.

              Przepis sprzed 14 lat (LCD nie było wtedy). Chodzi o:
              Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 10.09.1996 r. w sprawie wykazu prac szczególnie uciążliwych lub szkodliwych dla zdrowia kobiet

              IV. Prace narażające na działanie pól elektromagnetycznych, promieniowania jonizującego i nadfioletowego oraz prace przy monitorach ekranowych
              1. Dla kobiet w ciąży:
              (...)
              4) prace przy obsłudze monitorów ekranowych - powyżej 4 godzin na dobę


              Przepis powstał po to, by chronić ciężarne przed szkodliwym promieniowaniem tych monitorów sprzed kilkunastu lat...


              O pozycji ciała mowa jest w innym punkcie i nie dotyczy siedzenia, lecz wymuszonego stania powyżej 3 godzin...
              • Gość: Arletta Re: Ciąża to nie choroba IP: *.acn.waw.pl 11.09.10, 13:52
                Dziękuję za sprostowanie!
                A.
      • Gość: kasia Ciąża to nie choroba IP: *.net.stream.pl 10.09.10, 08:39
        proszę abyście obiektywnie przedstawili drugą stronę medalu - czyli pracodawcę, nie uogólniając są też przypadki skrajne, o których kobiety słyszały i dlatego często dzieje się tak, że muszą dać zwolnienie. Sama coraz częściej słyszę od potencjalnych pracodawców, że umowa na czas nieokreślony się nie należy, zwłaszcza paniom bo mogą zajść w ciążę.
      • Gość: sprzeciw do autora mobbing ciezarnych IP: *.jmdi.pl 10.09.10, 09:01
        Autorka tego artykuliku nie zna realiów. Sama jestem obserwatorem sytuacji w naszej Firmie gdzie ciężarne są mobbingowane ( to wielka panstwowa uczelnia, ktora szczyci sie wieloma tytulami). I nie ma znaczenia ze pracownica wczesniej, juz na poczatku ciazy uprzedzila zwierzchnika i pracowala solidnie do samego konca zawartej umowy. Od czasu kiedy pracodawca zostal powiadomiony, przyszla mama zostala zawalona robota!!!!!!!!!! , brzydko i nie kulturalnie traktowana, wykpiwana. Z kobiety ktora powinna byc szczesliwa zrobil sie klebek nerowo. Chciala utrzymac swoja prace po powrocie zaraz z macierzynskiego, wiec pracowala do konca kosztem swojego i dzecka zdrowia narazajac przede wszystkim dzieciatko na duzy stres i GDZIE TU JEST SENS TEGO ARTYKULU . Tak - ciaza to nie choroba ale tez nie stan komfortowy sprzyjajacy zdrowiu i rozwojowi dziecka jezeli warunki i atmosfera w pracy sa dla ciezarnej duzym obciazeniem psychicznym przez co i fizycznym . Co w takiej sytuacji ( ktora niestety ale jest w wielu firmach ) radzi Pani Sylwia Ch.???? Bedac swiatkiem takich zachowan wobec ciezarnej na przyszlosc w zadnym przypadku nie powiadomie pracodawcy wczesniej dopoki nie bede zabezpieczona.
        Czytajac ten artykul i widzac co sie dzieje w obecnej mojej firmie i pamietajac co dzialo sie w poprzedniej gdzie kobiety wracajace po macierzynskim byly zwalniane zawrzala we mnie zlosc i bezsilnosc wobec slow tu przytoczonych ze kobiety ciezarne innym robia czarny PI-ar. Bzdura totalna bzdura ................ ktos nie zna realiow w jakimch poruszaja sie w wiekszosci kobiety ciezarne w POLSCE tej POLSCE ktora to glosi wszem i wobec polityke prorodzinna. JEstem matka 3 dzieci i nigdy jej nie doswiadczylam................ zwlaszcza w zakladzie pracy a wrecz odwrotnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jak to mowia moje dzieci ZAL.PL
        • Gość: pestka86 Re: mobbing ciezarnych IP: *.rt1.pogodna.net 29.11.11, 17:23
          Witam,
          sama niestety zostałam dotknięta niewidzialna macką mobbingu... Jestem w 10 tygodniu ciąży i pech chciał, że około tygodnia temu pojawiły się komplikacje i zagrożenie poronieniem. Mój pracodawca (a w zasadzie pracodawczyni) został poinformowany o ciąży w 6 tygodniu- zaraz po pierwszej wizycie lekarskiej. Należę do kobiet wyznających zasadę "ciąża to nie choroba", dlatego przez cały czas pracowałam tak jak dotąd, bez taryfy ulgowej. Wszystko wydawało się być wspaniale, gratulacje, rozmowy o moim stanie, porady doświadczonej matki dwójki dzieci, aż tu nagle... Krwotok, zwolnienie na okres 3 tygodni i widmo kolejnego. I zaczęło się- miałam dziś wizytację przełożonego imputującego moje "lewe zwolnienie", "łapówkarstwo względem lekarza" ( bo przecież wystarczy dogadać się z lekarzem), kombinatorstwo. Wszystko mi opadło, daję słowo... Na zakończenie dowiedziałam się jeszcze, ze mam się w ramach spaceru stawić jutro w pracy żeby nadrobić zaległości, na które naraziłam firmę... Oczywiście słowa wypowiedziane przez Pana X były pełne troski o mnie i moje nienarodzone jeszcze dziecko... I co z tym fantem zrobić??
          • snajper55 Re: mobbing ciezarnych 29.11.11, 21:29
            Gość portalu: pestka86 napisał(a):

            > sama niestety zostałam dotknięta niewidzialna macką mobbingu... Jestem w 10 tyg
            > odniu ciąży i pech chciał, że około tygodnia temu pojawiły się komplikacje i za
            > grożenie poronieniem. Mój pracodawca (a w zasadzie pracodawczyni) został poinfo
            > rmowany o ciąży w 6 tygodniu- zaraz po pierwszej wizycie lekarskiej. Należę do
            > kobiet wyznających zasadę "ciąża to nie choroba", dlatego przez cały czas praco
            > wałam tak jak dotąd, bez taryfy ulgowej. Wszystko wydawało się być wspaniale, g
            > ratulacje, rozmowy o moim stanie, porady doświadczonej matki dwójki dzieci, aż
            > tu nagle... Krwotok, zwolnienie na okres 3 tygodni i widmo kolejnego. I zaczęło
            > się- miałam dziś wizytację przełożonego imputującego moje "lewe zwolnienie", "
            > łapówkarstwo względem lekarza" ( bo przecież wystarczy dogadać się z lekarzem),
            > kombinatorstwo. Wszystko mi opadło, daję słowo... Na zakończenie dowiedziałam
            > się jeszcze, ze mam się w ramach spaceru stawić jutro w pracy żeby nadrobić zal
            > egłości, na które naraziłam firmę... Oczywiście słowa wypowiedziane przez Pana
            > X były pełne troski o mnie i moje nienarodzone jeszcze dziecko... I co z tym fa
            > ntem zrobić??

            Jak to co? Masz zwolnienie i zostajesz w domu. Dbaj o dziecko i sienie a nie o humory pracodawcy.

            Pamiętaj też, że pracowanie w czasie zwolnienia może się dla Ciebie skończyć zwrotem zasiłku chorobowego i grzywną. ZUS traktuje takie osoby jako oszustów wyłudzających nienależne świadczenie.

            S.
      • Gość: MOBBING CIEZARNYCH Ciąża to nie choroba IP: *.jmdi.pl 10.09.10, 09:04
        Autorka tego artykuliku nie zna realiów. Sama jestem obserwatorem sytuacji w naszej Firmie gdzie ciężarne są mobbingowane ( to wielka panstwowa uczelnia, ktora szczyci sie wieloma tytulami). I nie ma znaczenia ze pracownica wczesniej, juz na poczatku ciazy uprzedzila zwierzchnika i pracowala solidnie do samego konca zawartej umowy. Od czasu kiedy pracodawca zostal powiadomiony, przyszla mama zostala zawalona robota!!!!!!!!!! , brzydko i nie kulturalnie traktowana, wykpiwana. Z kobiety ktora powinna byc szczesliwa zrobil sie klebek nerowo. Chciala utrzymac swoja prace po powrocie zaraz z macierzynskiego, wiec pracowala do konca kosztem swojego i dzecka zdrowia narazajac przede wszystkim dzieciatko na duzy stres i GDZIE TU JEST SENS TEGO ARTYKULU . Tak - ciaza to nie choroba ale tez nie stan komfortowy sprzyjajacy zdrowiu i rozwojowi dziecka jezeli warunki i atmosfera w pracy sa dla ciezarnej duzym obciazeniem psychicznym przez co i fizycznym . Co w takiej sytuacji ( ktora niestety ale jest w wielu firmach ) radzi Pani Sylwia Ch.???? Bedac swiatkiem takich zachowan wobec ciezarnej na przyszlosc w zadnym przypadku nie powiadomie pracodawcy wczesniej dopoki nie bede zabezpieczona.
        Czytajac ten artykul i widzac co sie dzieje w obecnej mojej firmie i pamietajac co dzialo sie w poprzedniej gdzie kobiety wracajace po macierzynskim byly zwalniane zawrzala we mnie zlosc i bezsilnosc wobec slow tu przytoczonych ze kobiety ciezarne innym robia czarny PI-ar. Bzdura totalna bzdura ................ ktos nie zna realiow w jakimch poruszaja sie w wiekszosci kobiety ciezarne w POLSCE tej POLSCE ktora to glosi wszem i wobec polityke prorodzinna. JEstem matka 3 dzieci i nigdy jej nie doswiadczylam................ zwlaszcza w zakladzie pracy a wrecz odwrotnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jak to mowia moje dzieci ZAL.PL
      • Gość: ewa Ciąża to nie choroba - nie ma sensu sie poświecać IP: *.cable.ziggo.nl 10.09.10, 09:04
        dla firmy. Ja harowałam do 3 miesiąca, mimo, ze mialam ciążę zagrożoną. Nie chcialam powiedziec za szybko, bo a nuż bede miala poronienie. Wiec cierpiałam i milczalam. W momencie, kiedy powiedzialam, bedąc dokladnie w pierwszym dniu 3 miesiąca - otrzymalam wymowienie. Akurat kończyl sie okres kontraktu 1 rocznego, ktory byl zresztą 2 razy przedłuzany. I wogole nikogo to nie obchodziło, bo takie jest prawo. Było to w Holandii, wiec przestrzegam przed tym krajem. Tam kobieta w ciązy nie jest chroniona.
      • Gość: Magda0708 Ciąża to nie choroba IP: *.189.220.2.skyware.pl 10.09.10, 09:21
        Ciąża to nie choroba - to samo odpowiadałam osobom, któe mówiły, że jestem głupia, że nie idę na zwolnienie lekarskie. Całą ciąże przepracowałam nie biorąc ani jednego dnia chorobowego, i uważam, że właśnie dlatego czułam się świetnie. Teraz mam tylko nadizeję, że pracodawca przyjmie mnie z powrotem na moje stanowisko, choć mam obawy.
        Wszystkim kobietom w ciąży polecam pracę, samopoczucie miałam fantastyczne a i poród przyszedł szybko i wszystko poszło gładko, a synek rośnie z dnia na dzień. Nie miałam czasu obmyślać pesymistyczne plany i dlatego wszystko jest super. Nie zamknęłam się na ludzi przed ciążą, a teraz też nie. Z małym jesteśmy podróżnikami, jeździmy razem wszędzie, a co niech mały nie boi się ludzi i świata.
        • Gość: ***** Re: Ciąża to nie choroba IP: 82.160.188.* 10.09.10, 09:33
          Widocznie Twoja praca należy do tych nielicznych w których przestrzegane są przepisy prawa, albo zwyczajnie, miałaś spokojną ciażę przebiegająca bez większych zakłóceń - gratuluje ale nie każdy ma takie szczęście
          • dabrowianka21 Re: Ciąża to nie choroba 10.09.10, 10:08
            Droga Pani Redaktor!

            Jestem w szoku że kobieta napisała tak krzywdzący artykuł. Za pare lat pomyśli pani o macierzynstwie lub może bedzie mieć kolerzankę w takim stanie. Może wtedy inaczej Pani spojrzy na sytuację.

            Ciąża to nie choroba. Jak najbardziej. Ale trzeba też napisać o tym że kobiety maja coraz wiekszy problem z płodnością. Wiekszość moich kolerzanek jest już po poronieniu. Kilka już po 4...Zresztą ja też. Nie wiem czy to przez styl życia, odżywiania się czy rozwój cywizlizacji.

            Po 5 latach cieżkiej walki zaszłam w ciażę. Od początku miałam problemy. Plamiłam w pracy, ciagły ból brzucha od pozycji siedzącej. I jak pracowała by Pani Redaktor na moim miejscu dalej???
            Czy walczyła o tą małą istitkę??? Ciąża to nie choroba, ale w ostatnich czasach coraz o nią cieżej a szczególnie o happy end. Raczę poczytac troche wypowiedzi na forach dla osób dotkniętych niepłodnością i poronieniami. Szczególnie że jest ich tak wiele na Waszym Portalu - Gazeta.pl. Jest tam wiele czytelniczek które zostały urażone takim artykułem.

            Jest tyle reklam w TV mówiące że dzieci to nasz przyszłość Pani Redaktor. Dlaczego do nikogo to nie dociera?? Dlaczego szef który dowiaduje się o ciąży swojej pracowniczki krzyczy na nią jak mogła mu to zrobić. Że będzie zwolniona jak to tylko będzie mozliwe. Grozi dyscyplinarką. Jest wiele takich historii niestety. Do koleżanki przyszedł szef po porodzie z rachunkiem ile stracił przez jej ciażę i nawrzeszcał na nią przy nowo narodzinym dziecku. Takie są teraz realia Pani Redaktor Mam nadzieję że nie będzie musiała Pani tego doświadczać.

            Ale liczyłam że tak powazny portal podejdzie do sprawy z dwóch stron, a nie tak jednsotronnie. Kobiety są złe bo chodzą na l4. A może z drogej strony to napisać. Kobiety walczą o potomstwo i zrobią wszystko aby je utrzymać. Rezygnją z kariery. Nawet przykuwają się do łużej i siedzą miesiacami w domu. Biorą leki na podtrzymanie i modlą się o szczęśliwe zakończenie.

            Takie artykuły prowadzą do jeszcze wiekszej dyskryminacji kobiet, szczególnie tych w ciaży. Uciera to sterotyp o tym że kobiety wykorzystują pracodawcę. A przecież każdy pracodawca chce mieć rodzinę i ma lub będzie mieć dzieci. Takich artykułów nie powinno być w takim protalu. Prosze poczytać troche o forach Niepłodność, Dla starających sie i Promyczek. Wszytstkie są na waszym portalu.

            Jeszcze raz napiszę - jestem w szoku że taki artykuł napisała kobieta ...
            • Gość: po Re: Ciąża to nie choroba IP: *.telpol.net.pl 10.09.10, 13:54
              To się odszokuj i przeczytaj jeszcze raz - artykuł jest o problemie kobiet, które bez powodu biorą L4 i stwarzają problemy innym kobietom - bo przekonanie, że kobieta, a już kobieta ciężarna w pracy to problem nie wzięło się znikąd.
              Nie jest o bestialskich pracodawcach, chamstwie ludzkim, ani o beznadziejnych pustych przepisach prawa pracy, czy patologii lekarzy wystawiających L4 "z zasady"
              Po przeczytaniu wpisów na forum jestem załamana polską zdolnością do ciągłego oburzania się wszystkich na wszystko. Jeśli masz realne problemy, idź do lekarza i weź zwolnienie.
              Zmęczenie, rzyganie, bezsenność - to się zdarza każdemu i bez ciąży, jeśli uniemożliwia ci pracę - idź do lekarza i weź zwolnienie, ale na miłość boską - to nie powód do siedzenia w domu przez kolejne pół roku! Pewnie, gdyby lekarze nie wystawiali zwolnieni machinalnie, problem nie byłby taki wielki.
              A jeśli pracodawca łamie wszelkie przepisy i otwarcie ci mówi, że nie masz do czego wracać (albo i tak nie zamierzasz do niego wracać - jak napisało kilka osób na forum) - to donieś na niego!!!!!!!!!! Inaczej to błędne koło nigdy się nie skończy.
              Jako społeczeństwo zrozummy wreszcie, że te zasiłki, dodatki, ubezpieczenia - to tak naprawdę nasze pieniądze i na dłuższą metę okradamy samych siebie!
              "Wykiwałem pracodawcę i jestem z tego dumny" - tak rzeczywiście, powód do dumy...
      • Gość: kobieta Ciąża to nie choroba IP: *.1-1.cable.virginmedia.com 10.09.10, 10:40
        Każda przyszła mama zdecyduje się na wszystko co jest lepsze dla jej dziecka, już od momentu jego poczęcia. Nie tylko mama, przyszli tatusiowe, których znaczna część jest szefami przyszły bądź obecnych mam, również.
        Przykład przedstawiony w artykule jest absurdalny i śmieszny.
        Autorka artykułu powinna się wstydzić tak stronniczego i płytkiego podejścia do tematu.
      • Gość: Agnes Ciąża to nie choroba IP: *.gdynia.mm.pl 10.09.10, 10:42
        Rozumiem, że ciężarna pracownica jest kłopotem dla pracodawcy i zwolnienia lekarskie na caly okres ciąży to w niektórych przypadkach przesada. Ale tylko w niektórych. Kto zna temat od strony kobiety 30-35 letniej starającej sie o dziecko, ten ma pojęcie o rozmiarach i skali problemów jakie teraz maja kobiety z zajściem w ciąże, utrzymaniem i donoszeniem ciąży. Ja w tym siedzę i to jest jakaś plaga. Tak więc trzymam kciuki za każdą mamę i chuchajcie i dmuchajcie na siebie ddziewczyny w ciąży. Praca nie zając, a człowiek nie robot.
        • krzysztofsf Re: Ciąża to nie choroba 10.09.10, 11:19
          Moje malzenstwo ma za soba 1,5 ciazy (przy czym ta druga, to mialo byc juz bez takich problemow jak przy pierwszej - i dlatego zostalo z niej to 0,5).
          stad mam inne spojrzenie na artykul niz osoby bezdzietne lub donaszajace bezproblemowo.
          • dabrowianka21 Re: Ciąża to nie choroba 10.09.10, 11:34
            Przykro mi Krzysztofsf,
            takich przypadków jest coraz wiecej, dlatego tak się oburzylam i rozpisałam.
            Nie rozumiem dlaczego redaktor nie poryszyla ani słowem obecnych problemów z donoszeniem ciaży i że może mieć to związek z coraz wiekszą ilością L4.
            • annajustyna Re: Ciąża to nie choroba 10.09.10, 11:58
              Artykul jest o pladze nieuzsadanionych zwolnien. Nie ten temat.
              • krzysztofsf Re: Ciąża to nie choroba 10.09.10, 14:08
                annajustyna napisała:

                > Artykul jest o pladze nieuzsadanionych zwolnien. Nie ten temat.

                Jesli wzrost poronien bylby skorelowany ze wzrostem zwolnien, byloby to jak najbardziej na temat.
        • annajustyna Re: Ciąża to nie choroba 10.09.10, 11:36
          A co maja powiedziec te, ktore maja problemy z zajsciem, a zasuwaja za dwie-trzy kolezanki na lewym zwolnieniu?
          • Gość: Anula Re: Ciąża to nie choroba IP: 83.238.44.* 10.09.10, 23:55
            otóż to! Nie dość, że same mają problem, szpikują się hormonami, po których też wymiotują i mają nudności to jeszcze dostają prace za koleżanki, którym się udało, albo które "wpadły" chociaż dziecka wcale nie chcą.
        • nchyb Re: Ciąża to nie choroba 10.09.10, 11:37
          > ie ddziewczyny w ciąży. Praca nie zając, a człowiek nie robot.

          masz jak najbardziej rację. jest jeden mały problem, kasy brak, deficyt olbrzymi, kto ma płacić?
      • zawsze_coca_cola bzdura powtarzana po facetach przez facetów 10.09.10, 17:41

        którzy w przypadku kaca biorą urlop na telefon ...
        proszę popracować 4 miesiące z permanentnym zatruciem bez dostępu do łazienki, kolejne kilka z przeziębieniem, migreną na które nie wolno niczego połknąć, wreszcie dostać poważnego nadciśnienia w wyniku zdenerwowania i mieć na tę okazję wcześniaka ...
        są kobiety którym ciąża służy a są takie dla których to pasmo niekończących się dolegliwości ...
        pierwszą ciążę straszliwie się przemęczyłam a ponieważ wcale to nie zaprocentowało w mojej "karierze", phi ... drugi raz już nie byłam taka głupia i odpoczywałam w domu przez pół roku ...


        • annajustyna Re: bzdura powtarzana po facetach przez facetów 11.09.10, 11:30
          NIc nie robic w domu przez pol roku - wspolczuje, ja bym na sama mysl umarla...
      • gonia28b Ciąża to nie choroba 11.09.10, 22:55
        Zupełnie nie rozumiem takich kobiet, ktre tylko dowiedzą się, że są w ciąży, od razu rzucają na stół zwolnienie L4.
        OK, rozumiem jeśli praca zbyt ciężka, jeśli współpracownicy palą praktycznie w pomieszczeniu gdzie się pracuje, no cóż - też bym się wkurzyła...
        ale rozmawiam z lekarzem i rozmawiam też ze swoim bezpośrednim przełożonym - dgadać się z pracodawcą chyba też można, a na pewno nie stawiać go w sytuacji, że w trybie natychmiastowym musi szukać zastępstwa.

        I jeszcze: pani z fundacji ma rację - kobiety spdziewające się pierwszego dziecka nie są świadome tego jak zmienia się rzeczywistość po narodzinach. Z własnego doświadczenia, naprawdę bardzo się cieszyłam, kiedy po ośmiu miesiącach od porodu dostałam nową pracę :)
        Dodam, że wcześniej miałam ogromne trudności ze znalezieniem pracy właśnie jako "młoda mężatka bez dziecka"... :)
      • Gość: przyszła_mama A ja jestem po invitro IP: *.aster.pl 12.09.10, 15:41
        M oje drogie mamy, każda z nas ma inną sytuację. Ja np. nie mogłam urodzić dziecka w sposób naturalny i poddałam się zabiegowi invitro. Dla wszystkich kołtunów, którzy od razu będą we mnie rzucac kamienimi powiem: mam 10 lat męza, nie brałam nigdy tabletek antykoncepcyjnych i chodziłam dobrze ubrana.
        Poprostu natura tak chciała, że nie mogę mieć dzieci naturalnie. Jeśli ktoś myśli, że invitro to pestka to niech się poduczy: najpierw seria badań, ciągłe pobieranie krwi etc, potem zaczyna się stymulacja - codziennie kilka zastrzyków w brzuch i milion leków. Boli wszystko. Jajniki, brzuch, jest niedobrze. Kolejnym punktem jest punkcja czyli pobranie komórek jajowych i tu zaczynają sie modlitwy aby one były, bo choć przeciwnicy mówią, że przez to jest bardzo wiele komórek to ja w pierwszym invitro w 5 pęcherzykach nie miałam żadnej. Za drugim razem się udało i kolejna modlitwa, żeby się zapłodniły. Udało się, ale większośc odpadła. Więc modlitwa aby się dobrze dzieliły. Udało się. Zostały 2 zarodki (z 11 komórek). Oba zarodki zostały włożone podczas transferu do macicy i tu kolejna modlitwa aby się zagnieździły. Kolejne dni czekania. Na razie jest dobrze. Jestem w ciąży, ale nie wiem co będzie dalej................Boję się marzyć...........
        DLACZEGO O TYM PISZĘ?
        Dlatrego, że nie wyobrażam sobie, że po przejściu czegoś takiego mogłabym pójść do pracy i zaryzykować życiem swojego wyczekanego dziecka. NIGDY!!!!!
        Co do pieniędzy, bo o nich się tu dużo pisze. Ja łącznie na leki, wyizyty i zabiegi wydałam ponad 45 000 zł. Dlaczego to nie jest refundowane?
        • nchyb Re: A ja jestem po invitro 12.09.10, 16:27
          Przyszła mamo, przede wszystkim trzymam kciuki i dużo zdrowia życzę.Poza tym, przeczytaj uważnie wątek, tu nie chodzi o kobiety z zagrożoną ciążą, czy ciążą wychuchaną, wydmuchaną po wielu zabiegach osiągniętą.
          Naprawdę, są sytuacje gdy zwolnienie jest niezbędne i takie, gdy wystarczyby np. tydzien odpoczynku...

          Natomiast co do Twojego pytania:
          > Co do pieniędzy, bo o nich się tu dużo pisze. Ja łącznie na leki, wyizyty i zab
          > iegi wydałam ponad 45 000 zł. Dlaczego to nie jest refundowane?
          Moim zdaniem dlatego, ze nie mężczyźni zachodzą w ciążę. Gdyby oni zachodzili i rodzili, byłaby pełna refundacja, a także bezpłatne znieczulenia itd... :-)
          Pozdraiwma
        • annajustyna Re: A ja jestem po invitro 12.09.10, 20:30
          Przyszla Mamo, trzymam kciuki! Ja bym sie IVF nie poddala, wlasnie ze wzgledu na ryzyko powiklan po tak drastycznej dawce lekow + niewielka jednak szanse powodzenia. A dlaczego nie jest refundowane? Bo Polska jest za biedna, bo nawet dla ludzi juz urodzonych i potrzebujacych nie ma etc.
          • Gość: przyszla_mama Re: A ja jestem po invitro IP: *.aster.pl 12.09.10, 22:14
            Anno-Justyno, rozumiem biedę Polski, ale prawda jest taka, że pieniądze są marnowane na głupawe projekty. Mówi się o polityce prorodzinnej a jednocześnie słucha kościoła, który wymyślił, że kobiety które poddały się invitro nie mogą przystępowac do komunii, podobnie jak inni popierający tą metodę. Własnej teściowej o tym nie powiedziałam, aby wnuka/wnuczki nie wyklęła jako dziecko szatana.
            Dookoła jest wszędobylska biurokracja i panoszące się zawody uprzywilejowane, które w czasch kryzysu gdy w mojej firmie wszyscy mieli obniżone pensje o 20% dostawały podwyżki.
            Pytam z czego? z moich i waszych podatków.
            Dlatego też nie potrafię być solidarna z tak zarządzanym Państwem i ryzykować dla niego swoim zdrowiem a tym bardziej zdrowiem dziecka!

        • helena_5 invitro nie leczy! 13.09.10, 09:40
          Gość portalu: przyszła_mama napisał(a):
          > Co do pieniędzy, bo o nich się tu dużo pisze. Ja łącznie na leki, wyizyty i zab
          > iegi wydałam ponad 45 000 zł. Dlaczego to nie jest refundowane?

          To bardzo proste.
          In vitro nie jest leczeniem, po nim nie jesteś bardziej płodna niż byłaś (a to twoja
          "choroba") i dlatego nie jest refundowane i nigdy nie powinno być. In vitro jest spełnianiem marzeń (tych których na to stać) i jakimś ingerowaniem w naturę, która ma zawsze swoje powody, dla których dana para nie może mieć dzieci.

          To są suche fakty, nic do Ciebie nie mam.

          Poza tym in vitro to jest biznes i wiele par, które się na nie decydują tak naprawdę mogłoby mieć dzieci naturalnie, ale albo im się bardzo śpieszy (lekarz pod presją spełnia ich życzenia, bo ma z tego zarobek), albo lekarze z niewiedzy lub celowo źle ich diagnozują.
          • annajustyna Re: invitro nie leczy! 13.09.10, 09:59
            Co do ostatniego akapitu, to sie zgodze - sama tez bylam namawiana do IVF od lat, jak sie okazalo zupelnie bezpodstawnie.
        • Gość: Arletta Re: A ja jestem po invitro IP: *.acn.waw.pl 14.09.10, 19:19
          Gość portalu: przyszła_mama napisał(a):

          > (... ) poddałam się zabiegowi invitro. (...) łącznie na leki, wizyty i
          > zabiegi wydałam ponad 45 000 zł. Dlaczego to nie jest refundowane?


          A ja popieram to, że in vitro nie jest refundowane. To nie kwestia ideologii, tylko rozsądku w wydawaniu publicznych pieniędzy. Rozumiem chęć posiadania "własnego" potomstwa, ze "sprawdzonego" materiału genetycznego, doświadczenia/przeżycia ciąży etc. Rodzi się jednak wystarczająco dużo niechcianych, porzucanych dzieci, które tylko czekają na kochającą rodzinę. I jestem za tym, żeby pieniądze państwowe wydawać raczej na ułatwienie procedur adopcyjnych i opiekę nad życiem już istniejącym niż inwestować je w czasochłonne, często bezowocne, a zawsze kosztowne sztuczne powoływanie nowego.

          A za pomyślny przebieg ciąży trzymam kciuki!
      • Gość: www.gorzow-praca.p Praca Gorzów IP: 82.160.209.* 12.09.10, 20:25
        Portal pracy Gorzów Wlkp. www.gorzow-praca.pl
      • Gość: buszel Ciąża to nie choroba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.10, 16:02
        No tak, oto Polska właśnie.
        Artykuł jest dyskryminujący kobiety, które i tak mają pod górkę i przez to podły.
        Kobiety jako grupa nie bronią swoich praw, więc można je obrażać.

        Jedna kobieta pójdzie na zwolnienie inna nie i nic tu pracodawcy do weryfikowania nie ma.

        Jakoś jak ktoś ma grypę żołądkową i wymiotuje to wszyscy mu współczują i rozumie się samo przez się że zwłaszcza jak to facet że leży na zwolnieniu i nie może nawet się ponieść.

        Czym takie wymiotowanie różni się od rzygania przez 2 miesiące dalej niż się widzi jak się jest w ciąży?
        Dlatego że to ciąża to dyskomfort jest inny?

        Sorry w tym kraju brakuje elementarnej edukacji i myślenia. Przykre jeśli opiniotwórcze środowiska, tworzą takie krążące później latami niezniszczalne stereotypy.
        • Gość: Szehe Re: Ciąża to nie choroba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.10, 23:12
          Nie jest podły tylko szczery. Prawda boli? Nikt nie odbiera NIKOMU prawa do chorowania. Mowa o tym, że ciąża to nie choroba i nie wymaga leżenia w domu. Mdłości, zatrucie, powikłania to wskazania do zwolnienia lekarskiego, ale nie samo bycie w ciąży.

      • moiss Ciąża to nie choroba 08.10.10, 08:19
        ja pracowałam do 5 tego m-ca, i może popracowałabym jeszcze trochę gdyby nie podejście szefa. W firmie byłam sama, bez ciepłego posiłku, ale to nic w porównaniu z tym, że przy prawie 40 st. upale zabrakło zapomniał kupić wody mineralnej. Wspomniałam, że się skończyła na co odpowiedział ze za kilka dni będzie w markecie to kupi... bardzo im zależało zebym pracowała do 8-ego miesiąca, ponieważ wyjeżdżali na wczasy :). To jest ostatni m-ąc mojej ciąży, czeka mnie poród i masę wydatków, a mój szef "zapomniał" dostarczyć zwolnienie lekarskie do zus-u. Także nie będę miała w tym m-cu żadnych świadczeń.... w tej chwili żałuję, ze tak długo pracowałam. Niektórzy uważają, że to nie obowiązkowość a jedynie głupota.
      • Gość: mimi Re: Ciąża to nie choroba IP: *.147.45.91.nat.umts.dynamic.eranet.pl 08.10.10, 11:36
        W 1 ciąży pracowałam i zakończyła się poronieniem- ale nie z powodu pracy.
        W 2 ciąży po jakimś czasie okazało się ze muszę leżeć , leżałam , choć bardzo chciałam pracować.
        Obserwuję zaciążone koleżanki w pracy - wszystkie pracują.Pracuję w szkole.Jedynie kiedy pojawia się jakaś epidemia ospy , grypy itp , dziewczyny zachowują środki ostrożności.W 8-9 miesiącu ciężko stoi się pod tablicą , ale są takie dziewczyny które pracują niemalże do dnia porodu.W szkole nawet jak ktoś przyjdzie na zastępstwo to nikt nie wykona za mnie pracy tak ja bym to ja zrobiła.
        Ciąża nie jest chorobą , choć wyniszcza ciut organizm kobiety - myślę że od około 8-9 miesiąca , czasem nawet 7 można myśleć o ewentualnym zwolnieniu.Jeśli jest zagrożenie to nie ma dyskusji który miesiąc ,trzeba iść na l4.Nie wspomnę o pracy przy jakiś chemikaliach...
        Kobiety w ciąży powinny być uczciwe wobec pracodawcy i tego również oczekiwać od niego - a samo życie weryfikuje nasze postępowanie.
        Przeleżałam część ciąży i było to tak nudne , nudne, stresujące.Ciąża to fajny okres , wszyscy patrzą z pobłażaniem i uśmiechem na wcinanego pączka , uroczo komentują powiększający się brzuch i rosnącą pupę ( przynajmniej tak jest w moje pracy) i naprawdę aż dziwne byłoby się zamykać w domu żeby to przechodzić wyłącznie w czterech ścianach.
        Ja osobiście wolę żeby pracodawca wykazał się zrozumieniem wtedy kiedy dzieci zachorują i muszę iść naprawdę na zwolnienie opiekę.
        pozdrawiam
      • Gość: Aniłek 25 Ciąża to nie choroba IP: *.gecon.com.pl 04.03.11, 16:12
        Zgadzam się, że ciąża to nie choroba. Tylko ja akurat jestem pielęgniarką, pracuję na ciężkim oddziale i moja lekarka nie chciała dać mi zwolnienia, więc chodziłam do pracy, wiadomo na nocki też, inaczej się nie da i w efekcie straciłam dziecko. Na przyszłość na pewno wezmę od razu zwolnienie. Pozdrawiam
      • Gość: mama Re: Ciąża to nie choroba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.11, 21:56
        Przykre to plucie jadem na kobiety w ciąży.
        Ja w ciąży byłam dwa razy i do ostatniego dnia przy biurku. Było mi bardzo ciężko szczególnie w ostatnich miesiącach, dodam że dojeżdżałam samochodem 30 km w jedną stronę.
        W ciąży dokucza wiele spraw i bardzo nieuczciwe jest określanie kogoś pasożytem i leniwą babą dlatego że jest się w ciąży na zwolnieniu.
        Ja osobiście uważam, że każdej kobiecie się należy odpoczynek w tym czasie.
        Ja niestety mimo oddanej pracy zostałam potraktowana jak przestępca, jak śmiałam zachodzić w ciążę, miejsca po macierzyńskim już dla mnie nie było. I to mówiła szefowa, kobieta, matka dwójki dzieci, która sama będąc w ciąży ,poszła na zwolnienie.
      • Gość: Phi Ciąża to nie choroba IP: *.aster.pl 25.08.12, 10:44
        Mnie to już nie dziwi, że pracodawcy zwalniają kobiety w ciąży. Mnóstwo z nich bierze zwolnienie, mimo braku przeciwwskazań do pracy i byciu zdrowym jak koń. Zobaczy taka kreskę na teście i po byciu kilka dni w ciąży, od razu na zwolnienie 9 miesięczne. Jeszcze rozumiem kobiety, które ciężko pracują fizycznie, ale nie panienki z biura przekładające papierki.
        Takie podejście szkodzi to firmom, współpracownikom, którzy muszą pracować za nie i kobietom w zagrożonej ciąży. Tym ostatnim najbardziej. Ponieważ mnóstwo ciężarnych idzie na zwolnienie, nie sposób odróżnić, muszących od leniwych. Niestety jak to w życiu bywa, obrywa się uczciwym, bo nieuczciwe się wykręcą. Dlatego trzeba zaostrzyć przepisy, eliminujące cwaniaczki. W krajach zachodnich zwolnienie na ciąży dostaje się tylko wtedy, gdy rzeczywiście jest zagrożona. Lekarz może zostać ukarany, gdy wystawi fałszywe zwolnienie.
      • mijo81 Re: Ciąża to nie choroba 26.08.12, 16:14
        Ludzie, czy ciąża, czy choroba czy jakakolwiek długa nieobecność w pracy to problem dla pracodawcy i dodatkowe obciążenie finansowe, więcz czego wy oczekujecie? Mama się cieszy, tata się cieszy, państwo się cieszy a pracodawca ma problem.
        • Gość: wojtek Re: Ciąża to nie choroba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.14, 18:37
          gdyby nie ten problem, który ma pracodawca to by ciebie na świecie nie było i nie wypisywałbyś takich bredni

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka