Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Graficzki komputerowe

    23.09.04, 12:13
    Od dawna szukam pracy w swoim zawodzie, ale tak to jest że zawsze ile razy
    startuję w konkursach to wygrywają faceci. Nie ważne są
    kwalifikacje,umiejętności. W jaki sposób Wam się udało?
    Obserwuj wątek
      • Gość: Ania Re: Graficzki komputerowe IP: *.centrum.punkt.pl / *.centrum.punkt.pl 23.09.04, 13:35
        Trafilam w dobrym czasie - od znajomej znajomego szefa dowiedzialam się że
        barkuje im grafików. A ja akurat szukalam pracy. Łut szczęścia to podstawa.
        Ale to fakt - firma istnieje 15 lat a jestem chyba pierwszą kobietą na tym
        stanowisku....
        • Gość: Tmp Re: Graficzki komputerowe IP: 195.117.30.* 23.09.04, 17:37
          W mojej firmie jest pół na pół. Ale tylko dlatego, że każdemu proponuje się
          stawkę minimalną (żaden etat, zlecenie albo o dzieło, czasem wychodzi mniej niż
          500zł a siedzieć w robocie trzeba znacznie dłużej niż 8 godz.) I wśród panów z
          jakimś tam doświadczeniem nikt się na to nie godził, pozostają kobiety i
          studenci, którzy po zaliczeniu paru miesięcy odchodzą, gdy już mogą wpisać
          sobie doświadczenie do cv. Panie raczej nie mają gdzie odejść i tak trwają
          ucząc coraz to zmieniających się nowych żółtodziobów. Na ogłoszenia o
          poszukiwaniu grafików zgłasza się więcej kobiet, ale trzeba przyznać, że
          aplikacje panów są bardziej pomysłowe, nie boją się odchodzić od schematów, na
          przykład korzystnie się wyróżniła aplikacja na stronie A4 w układzie poziomym
          (a przecież to pomysł niesłychanie prosty). Pomimo, że w ogłoszeniu była
          wzmianka "mile widziane próbki własnych prac", panie w zasadzie poprzestawały
          na standardowych lm i cv. W ogłoszeniu podano że wymaganymi dokumentami są lm i
          cv oraz ksero ostatniego świadectwa pracy, a w przypadku osób niepracujących
          ostatniego świadectwa szkolnego, reszta to było "preferowane" oraz "mile
          widziane". Wymogi tzw. twarde to praktyczna znajomość jednego z programów...
          (tu były wymienione trzy, ale i tak wszyscy potem deklarowali znajomość Corela)
          Na podstawie aplikacji zaprasza się na sprawdzian praktyczny. Kryteria wyboru -
          najważniejsze doświadczenie, jeżeli ktoś w grafice robił cokolwiek (nawet
          projektował szkolną gazetkę albo brał udział w jakimś konkursie) to był
          zaproszony. Potem miejsce zamieszkania - preferowane osoby z miasta, bo przy
          proponownych zarobkach i pracy często wieczorami od razu było wiadomo, że osoba
          dojeżdżająca szybko zrezygnuje. Potem wykształcenie - preferowane plastyczne,
          ale każde inne też mogło być. Potem sytuacja życiowa - preferowane osoby krótko
          bezrobotne albo studenci zaoczni.
          Teraz z drugiej strony kto został odrzucony z miejsca: osobnik, który wysłał
          skserowane podanie do innej firmy (z zupełnie innej branży), z ręcznie
          przekreślonym adresem i wpisanym naszym, zresztą ani jedno słowo w jego cv nie
          wskazywało, że cokolwiek miał wspólnego z grafiką komputerową. Następnie
          plastyk starszy wiekiem, który przyznał się do nieznajomości obsługi komputera
          (podanie napisane ręcznie, piękną kaligrafią ale nie tego potrzebujemy).
          Następnie panienka po zawodówce, która miała ukończony podstawowy kurs obsługi
          komputera, a w dołączonym ostatnim świadectwie szkolnym zachowanie naganne i
          same oceny dopuszczające (czyli pały). Następnie gość z doktoratem, wykładowca
          w prywatnej uczelni - bo napisał, że interesuje go praca w domu w weekendy - no
          to sorry, nie u nas. Zresztą bardzo wiele osób myślało że może sobie podorabiać
          na domowym komputerze, wyśle dziełko i dostanie kasę, w tym bardzo wielu
          uczniów w wieku okołomaturalnym, a nie o to chodziło. Dyspozycyjność była
          konieczna. Bardzo wiele osób dzwoniło i pierwsze pytanie jakie są zarobki,
          mówiło się bez ogródek, że płaca minimalna (ale że harówa wieczorami i żadnych
          szans na etat tego się nie mówiło) w tym momencie 95% kończyło rozmowę.
          W sumie zostawało kilkadziesiąt aplikacji, dzwoniło się do ludzi z zaproszeniem
          do sprawdzianu, w tym momencie większość pytała o zarobki albo czy możliwa jest
          praca w domu i rezygnowali. W ostateczności zgodziło sie przyjść ok. 15 osób, z
          tego przyszła połowa. Jeszcze potem dzwoniło się do tych odrzuconych z powodu
          dalekiego miejsca zamieszkania, parę następnych osób dało się wyłowić.
          Końcową decyzję podejmuje szef grafików na podstawie konkretnych umiejętności,
          zaproszone osoby sadza się przed komputerem i niech pokażą, co umieją. I w tym
          sprawdzianie kobiety zazwyczaj przegrywały, okazywało się, że proste polecenie
          zrobienia czegoś paraliżowało je kompletnie, może to była wina stresu, tremy
          czy czegoś tam jeszcze, ale skoro nie można było ocenić jak ktoś się posługuje
          programem, to niestety - dziękujemy. Panowie nawet jak nie umieli, to nie bali
          się klikać na oślep i coś im wychodziło, zostało to lepiej ocenione niż strach
          w oczach i tłumaczenia w rodzaju "posługiwałam się wersją gdzie tu była taka
          ikonka..." W końcu zostawało 2-3 osoby, które coś tam umiały i godziły się na
          wymienione warunki. Za mojej kadencji wymieniły się już trzy ekipy grafików...
          • barbara15 Re: Graficzki komputerowe 24.09.04, 13:25
            Tak szczegółowej relacji nie spodziewałam się - dziękuję. Może opiszę jedną z
            moich ostatnich prób o pracę.
            Zarejestrowałam się w pośredniaku z nadzieją, żę znajdą mi jakąś ofertę, gdyż
            ja nie miałam już więcej pomysłów na siebie. (próbowałam szukać sama, wysyłałam
            ogłoszenia, nawet raz znajomy grafik polecił mi swoje miejsce gdyż on odchodził)
            Nic, przyjmowali facetów, a mi zostawały drobne projekty i umowy o dzieło.
            Stał się cud, gdyż największa drukarnia na moim terenie ogłaszała konkurs
            zgłosiłam się. Było na troje. Z moim plastycznym wykształceniem i bardzo dobrą
            znajomością programów (CorelDRAW, Adobe Photoshop, Adobe InDesign)szybko po
            paru dniach rywale ( informatycy ) poszli w odstawkę. Zostałam sama przez
            miesiąc na polu bitwy o etat. Wszystko było super, potrafiłam robić extra
            szybkie projekty na już, miałam już swoich stałych klientów, ludzie wracali do
            mnie z nowymi ofertami, szef przynosił mi na biurko coraz to nowe zlecenia (
            miałam ich tyle co pracujący tam graficy) Było naprawdę super. Radziłam sobie
            ze stresem, pracą na zabój, robiłam ciekawe i przykówające oczy projekty.
            Zmieniałam istniejące już projekty na ciekawsze ( może to błąd ).Wykonywałam
            też typowe prace bez jakiegoś pomysłu plastycznego (druki, itp) No i stało się.
            Dodam też,że pracownicy lubili mnie, gdyż nie stwarzałam sztucznych konfliktów.
            Byłam lubiana i okazywano mi dowody sympatii. No i stało się . Po miesiącu
            wróciła szefowa ( żona szefa ) i podziękowała mi za współpracę.
            Właściwie to ryczałam, bo nie mogłam zrozumieć o co jej chodzi. Sama przed
            wyjazdem proponowała mi dobre warunki, 1/2 i co?
            Taki to już mój los. Kobiety chyba mnie nie lubią.
            Czyli wracają do listu: mam doświadczenie, jestem plastykiem, potrafię znaleść
            się w grupie i nie oczekuję kokosów.
            Czego mi brakuje? Prawa jazdy, mieszkania w mieście, i stanu wolnego.
            Ciężko jest kobietom mieszkającym na wsi.
            Pozdrawiam

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka