Gość: UKrepatryjant :-)
IP: *.uni.lodz.pl
14.04.05, 13:36
Nie bede ukrywal, ze pobyt w Anglii mnie nieco zmanierowal i teraz ciezko mi
sie przestawic na polskie warunki placowe.
Nie moge tez czytac postow, ze pracy w Polsce nie ma. Jest, oczywiscie ze jest
- vide moj przyklad ( wysylam email w poniedzialek, w czwartek ktos z firmy
oddzwania, w poniedzialek rozmowa, we wtorek telefon - zapraszamy do
podpisania umowy ( to w szystko w Lodzi, gdzie ponoc takie bezrobocie ), ale
tu zaczynaja sie schody...
Umowa tak, ale za 850 zlotych, na miesiac, potem 3 i ewentualnie potem
podwyzka o 50, 100 zloty. Ok, o ile rozumiem te warunki z umowami na czas
okreslony - moge sie nie sprawdzic itd o tyle nie szukam pracy za 800-900 zloty.
Rozumiem, winne jest panstwo ( zlodziejskie skladki i podatki sprawiajace ze
od kazdych 100 pln 40 idzie na oplaty ), ale jak mam przezyc za 850 pln?
Chmmmm....
Daje sporo - dwa jezyki, doswiadczenie w HR w UK i PL, siebie ( bo lubie to co
chce robic ), a oni mi jakby w twarz 800pln?
I jeszcze pani mi mowi, ze w sezonie jest tyle pracy, ze bedzie trzeba
zostawac po godzinach ( domyslam sie, ze nieplatnych ) i pracowac w domu.
Matko Boska! JA MOGE i chce to robic, ( a nawet wiecej ) ale...nie za tyle.
Co o tym myslicie?
A moze ja wariat jestem i sie juz do kraju, gdzie kruszyne chleba, nie nadaje?