Gość: dz
IP: *.pp.rzeszow.pl
05.04.01, 02:12
Ponieważ widzę,że się tu wypowiadają fachowcy (między innymi), dlatego też
proszę o pomoc w zrozumieniu pewnego paradoksu:
w tej chwili jestem bezrobotnym, mam troche znajomych pracujących i tak im sie
przyglądam - niezależnie, w jakiej firmie by nie pracowali (handel, usługi,
produkcja) harują po 12, czasem 14 h na dobę (umordowani, wory pod oczami,
często zaszczuci przez szefów perspektywą utraty pracy). Równolegle rosnie
bezrobocie i tak wysokie. Z tych dwóch faktów nawet taki laik, jak ja jasno
moze wywynioskować,że MIEJSCA PRACY SĄ ZA DROGIE i lepiej eksploatować do
granic mozliwości pracownika, niż zatrudnić mu zmiennika (o tym 40-h tyg. pracy
wg Sejmu to nawet nie wspominam, bo to paradoks kompletny). Czy aby stwierdzić
tak prosty fakt nasz Sejm potrzebuje mnóstwa posiedzeń, dyrektyw, rozporzadzeń,
głosowań, wypłaconych diet ? Zapewne są jakies przeszkody, żeby pracownik był
tańszy. Jakie ? I jak im przeciwdziałać ?