sgk
30.06.05, 16:58
Dziś jedna z pań księgowych odeszła na emeryturę po 35 latach pracy w
zakładzie (tzn. została zwolniona ale zbiegło się z prawem do emerytury). No i
było dzisiaj pożegnalne ciasto, przemowy Prezesa, ale była to też okazja do
niezłych jaj:
* dziwiliśmy się jak to można w jednej robocie pracować tyle lat, a potem z
dnia na dzień wstać i nigdzie nie iść... Przerypane chyba :)
* stwierdziliśmy, że to musić być fajnie tak pracować 35 lat a potem dostać
od kolegów i koleżanek na pożegnanie album ze zdjęciami fajnych miejsc na
świecie:)
* śmialiśmy się, że taki emeryt-Japończyk to kilka dni po przejściu na
emeryturę pojedzie na wycieczkę oglądać piramidy albo inne ciekawostki, a taki
polski emeryt to sobie może najwyżej wyciąć zdjęcia piramid z tego albumu, co
to go dostał i przykleić sobie na słomianej makatce w działkowej altance :)
A jak u Was wyglądają pożegnania?
Jak Wy widzicie swoje emerytalne perspektywy?