Gość: Mirek Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó IP: *.ipt.aol.com 06.10.05, 08:44 W USA takze nie oplacaja sie kierunki techniczne. Praca jest sezonowa. Ne zaleznie jaka jest konuktora na rynku pracy sasilek dostaje sie tylko na pol roku. Kierunki informatyczne opanowane sa przez Hindusow. Elektronika opanowana jest przez Chinczykow. Oplaca im sie pracowac za minimalne stawki. Bardzo czesto ogloszenia o prace juz nie wymagaja Amerykanskiego dyplomu inzynierskiego tylko zagranicznego odpowiednika. Wiele firm takich jak Cisco zatrudnia 80% personelu technicznego z Azji gdzie sie produkuje wszystkie wyroby bo jest najtaniej. Podobnie jak w Polsce mlodziez nie jest w ciemie bita i nogami zaglosowala przeciw naukom technicznym. Bardzo widoczny jest spadek zainteresowania kierunkami technicznymi wsrod bialych. Ciekawe czy niskie zarobki jak na polskie zarobki sa w stanie odstraszyc Azjatow. Jesli nie to mozna zwiekszyc ilosc wiz i problem bedzie rozwiazany. Bedzie w Polsce jak w USA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: me_czyli_ja Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó IP: 5.6.* / 212.123.206.* 06.10.05, 08:53 bardzo dobre spostrzezenie - ten kto bym w USA wie o co chodzi. Lepiej byc cienkim managerem niz super inzynierem po polibudzie. Wyjechalem w latach 90-tych na zachod i nie zaluje ze skonczylem polibude bo oprocz fachu(telekom) nauczylem sie niezle kombinowac jak przetrwac. Polibuda to survival school ;-) Pozdrowka, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bil Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó IP: *.server.ntli.net 06.10.05, 18:20 Gość portalu: Mirek napisał(a): > W USA takze nie oplacaja sie kierunki techniczne. Praca jest sezonowa. > Ne zaleznie jaka jest konuktora na rynku pracy sasilek dostaje sie tylko na pol > > roku. Kierunki informatyczne opanowane sa przez Hindusow. Elektronika opanowana > > jest przez Chinczykow. Oplaca im sie pracowac za minimalne stawki. > Bardzo czesto ogloszenia o prace juz nie wymagaja Amerykanskiego dyplomu > inzynierskiego tylko zagranicznego odpowiednika. Wiele firm takich jak Cisco > zatrudnia 80% personelu technicznego z Azji gdzie sie produkuje wszystkie wyrob > y > bo jest najtaniej. Podobnie jak w Polsce mlodziez nie jest w ciemie bita i > nogami zaglosowala przeciw naukom technicznym. Bardzo widoczny jest spadek > zainteresowania kierunkami technicznymi wsrod bialych. > Ciekawe czy niskie zarobki jak na polskie zarobki sa w stanie odstraszyc > Azjatow. Jesli nie to mozna zwiekszyc ilosc wiz i problem bedzie rozwiazany. > Bedzie w Polsce jak w USA. Powiedzmy sobie też prawdę, żółtki i te śniade hindusy są często lepsze w te techniczne sprawy niż białasy. A białasy robią się poprostu leniwe z dobrobytu. W dodatku nie wierze, żeby w USA tak nieopłacało sie byc inżynierem, pie..sz stary. Odpowiedz Link Zgłoś
pendrek_wyrzutek Bil mocno wierzy 07.10.05, 14:51 Gość portalu: Bil napisał(a): > > W dodatku nie wierze, żeby w USA tak nieopłacało sie byc inżynierem, pie..sz > stary. To nie jest sprawa wiary tylko faktow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bil Re: Bil mocno wierzy IP: *.server.ntli.net 07.10.05, 18:59 A jakie fakty ty podałeś, tylko takie, że na kierunkach technicznych kolorowi wypierają białych. Co może świadczyć o niższości rasy białej, nie o tym, że zarobki inżynierów są niskie. Dalej ci nie wierzę, bo nie podajesz faktów tylko piepszysz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: D.S. "Bo tylko uczelnie państwowe tego uczą" IP: *.atr.bydgoszcz.pl 06.10.05, 08:45 Autor artykułu sobie przeczy. Za jedn z powodów niskiego odsetka studentów studiów technicznych uważa to że "tylko uczelnie państwowe tego uczą". Ale nawet te nieliczne uczelnie państwowe mają za mało studentów. Skąd miałby je brac uczelnie niepaństwowe. Zresztą "uczlenie niepaństwowe" jako przedsiębiorstwa nastawione na zysk nie są na tyle nierozważne żeby otwierać trudne i niepopularne kierunki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna praca i placa jest dla inzynierow IP: *.albq.qwest.net 06.10.05, 08:49 Po kierunkach technicznych zakonczonych doktoratem duzo latwiej niz po innych mozna wyjechac i miec na prawde dobra prace. Oczywiscie po porzadnych "trudnych" studiach. Ale jak patrze na wybory mlodziezy to nikt nie chce na prawde pracowac, wszyscy tylko rzadzic, kierowc, reprezentowac. Ludzie - miejsc pracy (nieobsadzonych) dla menagerow jest setki razy mniej niz dla inzynierow. Poza tym w brew pozorom zadna radosc. Kilka lat temu weszlam niesamowitym zbiegiem okolicznosci do dosyc prestizowego "menagment teem" w USA. I co? Wieczna szarpanina: jak pogodzic produkcje z wymaganiami niekonczacych sie kontroli ochrony srodowiska, jak nie dac sie zjesc zywcem podwladnym mezczyznom co na babe i to cudzoziemke patrza z gory (kolezanka-Chinka miala jeszcze gorzej), jak zaglowac w goszczu stanowych i federalnych przepisow, bynajmniej nie spojnych itd itp. Po paru latach takiego zycia (ok. kupiony dom pod miastem i mieszkanie w centrum miasta i pare innych gadgetow) na ponad rok musialam przerwac prace i leczyc wyczerpanie psychiczne. Poszukalam normalnej, technicznej pracy, jestem szeregowym pracownikiem w "research", zajecie ciekawsze,swobode i spokoj mam duzo wieksze, a i place, wbrew pozorom tez. Tylko CEO wielkich firm zarabiaja w USA miliony. Menager i to nawet wyraznie wyzej niz sredniego stopnia dostaje mniej niz dobry informatyk z doktoratem. W wielu innych specjalnowsiach technicznych jest to samo. Jasne kryteria oceny pracy, samodzielnosc. Miec porzadne techniczne wyksztalcenie to teraz lepiej niz wygrac los na loterii (np imigracyjeni). A specialisci od marketingu np. w Meksyku to na chodnikach szmaciane laleczki sprzedaja. Piosenkarze i to calkiem dobrzy speiwaja w Stanach w restauracjach za napiwki. Panie psycholog z Polski pomagaja tu przedszkolankom za pensje ok. minimalenj. Na prawde nie wiem gdzie mlodziez ma oczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Simon Re: praca i placa jest dla inzynierow IP: *.eranet.pl 06.10.05, 08:55 Od siebie dodam, że każdy inżynier po rocznym kursie zarządzania i marketingu będzie dokładnie takim samym dobrym managerem jak gość po studiach managerskich.. a i liczyć będzie umiał lepiej :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jpo Re: praca i placa jest dla inzynierow IP: *.aster.pl 06.10.05, 09:12 Od siebie dodam, że inżynierowie po doktoracie radzą sobie nieżle, np. w instytucjach finansowych. Liczy się człowiek, a nie tylko papier... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GREG Prawie mówicie dobrze IP: 212.14.63.* 06.10.05, 11:06 Prawie się z wami wszystkimi zgadzam... tylko uważam, że na wybicie się mają szansę ludzie z bogatszych rodzin, którzy chodzą na nauki języka prywatnie, którzy mogą sobie pozwolić na ukończenie nie jednego kursu. Uważam, że na uczelniach wyższych dużo za późno zaczęli nauczać języków obcych a i poziom ich nauczania też pozostawia wiele do życzenia. Przede wszystkim zajęcia powinny być częściej i przez cały okres trwania studiów. Kończyłem zaocznie wyższe, ponieważ nie mogłem pozwlić sobie na dzienne... no i języka praktycznie nie było. Może kiedys to się zmieni..... Pozdrawiam wszystkich inżynierów! GREG Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misio jezyka sie samemu trzeba nauczyc IP: *.nottingham.ac.uk / *.nottingham.ac.uk 06.10.05, 12:44 nikt cie nie nauczy angielskiego jesli nie bedziesz siedzial sam 2 godz dziennie nad nim, wkuwal slowka i sluchal bbc, ja tak robilem i wyjechalem na stypendium do anglii Odpowiedz Link Zgłoś
oblesnik Re: jezyka sie samemu trzeba nauczyc 06.10.05, 14:08 Za pozno rozpoczynac nauke jezyka obcego po 15. roku zycia. Najlepiej zaczac juz w przedszkolu. Tylko ludzie o rzadkich, wrodzonych predyspozycjach moga nauczyc sie dobrze jezyka obcego w wieku doroslym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misio nieprawda IP: *.nottingham.ac.uk / *.nottingham.ac.uk 06.10.05, 14:12 fakt ze akcentu juz pewnie nie zlapiesz (lub z wielka trudnoscia) ale wszystkiego innego mozna sie nauczyc tylko od poswieconego czasu i wysilku to zalezy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZZ Re: nieprawda IP: *.top.net.pl 06.10.05, 15:06 A właśnie, że można dobrze nauczyć się języka obcego w wieku dorosłym. Zalecam metodę Yabu Kashigi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maja Re: praca i placa jest dla inzynierow IP: *.c155.petrotel.pl 06.10.05, 12:23 Święta racja. Natomiast menager, chodźby padł, nie będzie inżynierem bez studiów technicznych! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: viinga Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 06.10.05, 09:04 Nie dziwię się, że ludzie nie chcą studiowac na politechnikach. 2 lata temu skończyłam inzynierie środowiska. W tej chwili pracuje na czarno za 600 zł, kazdy z mich kolegów czy kolezanek ma załatwioną prace, wiele nadal jest bezrobotnych, a tych co sobie sami znaleźli prace, to mogę policzyć na palacach. I po co studiować?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jack Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó IP: *.autocom.pl 06.10.05, 09:20 jak studia to tylko techniczne , pracy jest wystarczająco dużo , trzeba zdobyć trochę doświadczenia i lubić swoją robotę , Jeszcze nie spotkałem nikogo kto by politechnice nie miał by pracy , Odpowiedz Link Zgłoś
viinga Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó 07.10.05, 09:49 A ja oczym wyżej pisałam?, bo chyba mojej pracy nie mozna nazwac pracą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MDz Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 09:04 W moim odczuciu problem zaczyna się znacznie wcześniej niż podczas wyboru przedmiotów maturalnych. Proszę zajrzeć na stronę dowolnej szkoły podstawowej czy gimnazjum (państwowego, społecznego, prywatnego). W programie - zarówno obowiązkowym jak i pośród zajęć dodatkowych - na pewno znajdą się poszerzone kursy językowe, plastyka, ceramika, kółko teatralne, itp.. Natomiast konia z rzędem temu, kto wskaże szkołę stawiającą sobie za cel rzetelne wychowanie _politechniczne_. Przy czym IMO wychowanie politechniczne wcale nie musi oznaczać potrojonej liczby godzin matematyki/przyrody a raczej nauczanie nastawione na umiejętność obserwacji, kojarzenia faktów i tłumaczenie zjawisk zachodzących w najbliższym otoczeniu. A także okazje do wykonania czegoś _własnoręcznie_ - np. w pracowni modelarskiej. Nic zatem dziwnego, że obecnie dorasta armia technicznych półanalfabetów, zdolnych jedynie do przyswajania instrukcji obsługi w postaci obrazkowej i wymagających ostrzeżeń typu "Kawa jest gorąca" ;-> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GREGOR Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó IP: 212.14.63.* 06.10.05, 09:07 Jestem od roku absolwentem Politechniki Szczecińskiej Wydział Elektryczny. Zrobiłem zaocznie Elektronikę i Telekomunikację. Wcześniej ukończyłem szkołę techniczną o kierunku radiokomunikacja z bardzo dobrymi wynikami. Obecnie pracuję jako urzędnik i zarabiam 1000zł miesięcznie... w między czasie szukam ofert pracy. Niestety rynek pracy w tym sektorze jest tak wygórowany, że zastanawiam się czy zdobycie dyplomu było mi potrzebne, czy czasem nie lepiej byłoby po szkole technicznej zainwestować w jakieś kursy, którymi mógłbym się teraz pochwalić pracodawcy. Problem leży głównie w oczekiwaniach pracodawców. Życzą sobie zazwyczaj znajomości specjalistycznych oprogramowań, których nazwy na uczelni nawet nam nie wymienili. Generalnie nauczanie naszych studentów z dziedziny elektorniki znacząco odbiega od oczekiwań pracodawców. Uczelnie powinny się "aktualizować" z programem nauczania a rzeczywistość pokazuje, że tak nie jest. Po drugie, że tak powiem jest też fakt, że tak naprawdę dyplom nic nie zmienia. Nie można liczyć na jakieś gratyfikacje z tego tytułu (jakąś podwyżkę , czy też dodatek do pensji) .... pracodawca zazwyczaj mówi ..." przecież nikt na siłę Cię tam nie wysyłał" ... świetne podejście, którego gratuluję!. Każdemu młodemu człowiekowi, który teraz mówi o rozpoczęciu nauki na uczelni mówię, żeby się dobrze zastanowaił czy potrzebuje dyplomu, czy może lepiej znajomości!!!! POZDRAWIAM WSYZTSKICH INŻ. ELEKTONIKI I TELEKOMUNIKACJI:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ramon Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó IP: 5.6.* / 212.123.206.* 06.10.05, 09:15 Znasz angielski i unix/linux/cisco stuff Moge Ci podeslac pare wakatow w Holandii jesli chcesz - daj znac, Pozdrawiam, Ra Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GREGOR Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó IP: 212.14.63.* 06.10.05, 10:12 Wielkie dzięki kolego... ale widzisz... angielski mam jedynie w podstawie a o systemach o których piszesz wiem, że są, ale nigdy na nich nie pracowałem. Właśnie we wcześniejszym poście pisałem o tym, że pewne rzeczy na uczelniach powinny ulec modyfikacji - aktualizacji. Nie problem nauczyć się obsługi tego, czy innego systemu, a z drugiej strony nie sposób też znać je wszystkie, aby móc złapac każdą ofertę pracy. U mnie w firmnie ( a jest to budżetówka - POLICJA) jest tak: języków obcych uczą tylko mundurowych, cywile uczą się na własną rękę (a ja jestem cywilem - czego się wogóle nie wstydzę - choć mudurowi traktują cywilów jak zło konieczne), to po pierwsze... po drugie w sprawach przesunięć do innych pionów - wydziałów musisz zwracać się do samego Pana Boga, bo nie mając znajomości jest to już niemożliwe. I nie liczy się co Ci mówili w chwili podpisywania z Tobą umowy o pracę. Nie wiem ...chyba czekają na łapówkę...tylko z czego mam na nią uzbierać hihihi :-).... pozatym dla przykładu: decyzja odmowna w sprawie przeniesienia mnie do innego zespołu brzmiała " Nie, bo nie", więc wyobraź sobie co tu się dzieje i na jakim poziomie są ludzie, którzy są decydentami. Nagminnie rzecz jasna przyjmuje się ludzi, którzy nie mają pojęcia o pracy na danym stanowisku. Na informatyków przyjmuje się ekonomistów, którzy nie wstawią zasilacza PC 300W w miejsce 250W, bo twierdzą, że im płyta główna się zjara... mnie ręce opadają i straciłem już wszelkie nadzieje, że może będzie lepiej - bo nie będzie!. No i chyba nie muszę dodawać, że Ci wszyscy ludzie są przyjęci po znajomości... więc nie dziwmy się, że ten aparat państwowy dzała tak a nie inaczej... bo przewiduję, że będzie jeszcze gorzej. Zaczynam dochodzić do wniosku, że powinni tę firmę jak najszybciej sprywatyzować hehehe ;-) W każdym razie dzięki za oferowaną pomoc. Pozdrawiam, Gregor. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ramon Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó IP: 5.6.* / 212.123.206.* 06.10.05, 10:24 Ok - rozumie Cie doskonale dlatego stwierdzilem juz dawno ze sam tego marazmu nie pokonam i .... wyjechalem. Nie jest latwo zyc na obczyznie ale nie jest zle - w miejsce "Twoich" problemow pojawiaja sie inne hehe. Anyhow - obecnie jestem na delegacji w Rosji. Pociesz sie ze tu jest jeszcze gorzej niz w PL ;-) Pozdrowka z Sojuza, Ramon Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GREGOR Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó IP: 212.14.63.* 06.10.05, 10:36 Trzymaj się ... życzę Ci wszelkiej pomyślności... ja tez będe próbował się stąd wydostać i miejmy nadzieję, że mi się to uda jak najszybciej. Pozdrawiam, GREGOR. <north west PL> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ramon Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó IP: 5.6.* / 212.123.206.* 06.10.05, 11:37 Jeszcze slowko - radze Ci powaznie sie zainteresowac: No 1 - angielski - zrob wszystko zebys nim mowil, czytal, pisal No 2 - Cisco - CCNA egzamin i CCNP(pozniej) No 3 - Linux - zainstaluj sobie na kompie zamiast kretynskiego windowsa i poznawaj go - sa rozne wersje jak Red hat, suse itp Pozdrawiam i zycze powodzenia, Ramon tez po telekomunikacji i elektronice ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jpo Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó IP: *.aster.pl 06.10.05, 09:08 Liczy się jakość a nie ilość.Poza tym i tak chętnych jest więcej niż miejsc ( a miejsc więcej niż możliwości ). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: b00g13 Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó IP: *.lodz.dialog.net.pl 06.10.05, 09:10 Jakby na kierunkach uniwersyteckich po pierwszej sesji zostawało 40% pierwotnego stanu studentów, to tam też by się nikt nie pchał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bezrobotna Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 06.10.05, 09:13 Jestem inzynierem, wg. tego artykułu jestem w tych 6 % zwiazanych z naukami ścisłymi ... i co ? i nie mam pracy, szukałam rok zaraz po studiacch (potem przerwa na wychowywanie dziecka) i teraz ponownie szukam od roku. Teraz właśnie chodzę na kursy które mnie przekwalifikują na księgową. Zamierzam szukac pracy za jakiekolwiek pieniadze, nie mam prawa mieć wymagań - ot, brutalne realia, szczególnie dla młodej matki... I po co mi były te studia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GREGOR Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó IP: 212.14.63.* 06.10.05, 10:41 Witaj.... naprawdę rozumiem Cię doskonale, ponieważ też doszedłem do tych samych wniosków,.... dyplom jest mi chyba zbędny...ale trzymaj się i nie poddawaj... ja też walczę tak jak pewnie inni nasi koledzy rówieśnicy, którzy pracy nie mają, a jak mają to nędzną i nie związaną z zawodem. Pozdrawiam, inż. GREGOR Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: twoja_stara Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó IP: *.nyc.res.rr.com 06.10.05, 09:16 Pieprzenie. Tu trzeba zaczac od przedszkola, obowiazkowych zajec gry w szachy na matematyce w szkole podstawowej, moze lekcje muzyki a nie kombinowac przy przyjeciu na studia bo to zatykanie dziury w tamie przy pomocy gumy do zucia. Polacy nie posiadaja zbyt mocnych glow do przedmiotow scislych, wystarczy popatrzec na naszych noblistow. Bajkopisarze glownie i wierszoklety. To mozna poprawic ale potrzebny jest zintegrowany system i zmiana w kulturze umyslowej spoleczenstwa a nie kolejne dorazne pomysly. Odpowiedz Link Zgłoś
ton9 Lepsze jest wrogiem dobrego... 06.10.05, 09:59 Po co poprawiać to, co jest dobre? Jeżeli jesteśmy dobrzy w bajkach i poezji, to po co to zmieniać? Nie potrzeba jeszcze jednej "reformy", która przyniesie nam nowe zamieszkanie. Kształćmy jeszcze lepszych poetów-noblistów! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: twoja_stara Re: Lepsze jest wrogiem dobrego... IP: *.nyc.res.rr.com 06.10.05, 10:39 Cywilizacja i samostanowienie kazdego panstwa opiera sie na energii i rolictwie. W te newralgiczne dziedziny gospodarki anagazuja sie nauki formalne (matematyka, fizyka, chemia) i realne (biologia, ekonomia). Polska potrzebuje technokratow skali Alberta Speera zeby istniec jako panstwo, spoleczenstwo i kultura. Bez zmiany w umyslowych przyzwyczajeniach rodakow zawsze bedziemy ofiara zlego zbiegu okolicznosci. Bajkopisarstwem sie nie najesz. Odpowiedz Link Zgłoś
ton9 Re: Lepsze jest wrogiem dobrego... 07.10.05, 09:36 Przesada... Jakoś bez większych problemów mogę czytać posty na forum, a więc z energetyką i informatyką nie jest w Polsce aż tak źle. Nie ma również kleski głodu, a to oznacza, że nasze rolnictwo jest wystarczająco dobre. Nie jesteśmy w czołówce technologicznej świata. I nie będziemy, bo nie mamy do tego warunków. Ale przecież nie wszyscy muszą być pierwsi, mnie wystarczy dobra średnia pozycja, i właśnie taka zajmujemy. Za to wyróżniamy się na innych polach. I mamy do tego warunki. Dlatego należy iść za ciosem i starać się utrzymać tą pozycje. Bajki nie służą do jedzenia, ale potrafią przykuć uwagę innych na nas. Przecież nie można myśleć tylko o jedzeniu, energi i rolnictwie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga to wiekszy odsiew robcie... IP: *.range81-153.btcentralplus.com 06.10.05, 09:20 to napewno studentow przybedzie Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó 06.10.05, 09:22 Wymagania obniżono już dawno, bo bez tego nie byłoby komu studiować na kierunkach technicznych. Z tego co sam zauważam, ogólnie wysoki poziom "rekruta" jest wyłącznie na elektronice/informatyce/telekomunikacji oraz na wciąż bardzo popularnym budownictwie i architekturze. Reszta wydziałów technicznych orze jak może, ale jak mawia moja babka-staruszka "z g*wna bata nie ukręcisz" - 3/4 tych ludzi nie nadaje się w ogóle do studiowania a co dopiero nauk ścisłych. Czemu ludzie nie idą na studia techniczne? 1) Widzą swoje marne szanse, bo szkoły średnie kompletnie ich do tego nie przygotowują. Młodzież po maturze nawet nie potrafi się uczyć czegokolwiek a poziom mat-fiz-chem jest w większości żenujący. Jeśli dodać do tego mrożące krew w żyłach pogłoski o strasznych zaliczeniach - skutecznie odstrasza to chętnych. 2) Poznikały wszelkie kółka zainteresowań dla dzieciaków: jakieś radiowe, elektroniczne, majsterkowanie, etc. PRL-u ani trochę nie żałuję, ale tego mi trochę szkoda. 3) Rynek pracy dla inżynierów jest fatalny. Zresztą było to poruszane już wielokrotnie w tym wątku. Architekt lub budowlaniec pracując po 12 godzin na dobę wyciąga do 1500 zł w porywach. Za tak ogromny nakład pracy i wcześniejszego wysiłku w zdobycie kwalifikacji to nie zapłata tylko żebry. 4) Brakuje choćby minimalnie kreatywnych miejsc pracy. Działy R&D w Polsce praktycznie nie istnieją - polskie firmy są za słabe a zachodnie koncerny szukają tu taniej siły roboczej do wkręcania śrubek. Mój znajomy po ZSZ mechanicznej przy obrabiarce wyciąga więcej niz większość ludzi po polibudzie - to gdzie tu motywacja do studiów? 5) Same Politechniki - programy studiów z lat 50-tych, laboratoria jeszcze starsze, pracownicy wyglądający jakby się z Księżyca urwali, profesorowie-chałturnicy bez publikacji naukowych. Idzie lepsze, ale to jeszcze potrwa długo, bo polski światek akademicki jest straszliwie skostniały. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: don Pedro Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó IP: *.hsd1.ut.comcast.net 06.10.05, 09:43 kotek.filemon napisał: > 5) Same Politechniki - programy studiów z lat 50-tych, laboratoria jeszcze > starsze, pracownicy wyglądający jakby się z Księżyca urwali, No, nie wiem. Skończyłem chemię organiczną na Politechnice Łódzkiej, na doktoracie trochę się przekwalifikowałem, pojechałem do Hameryki na postdoca. Na spotkaniach grupowych robiliśmy sobie systematycznie ćwiczenia dla amerykańskich doktorantów z organiki (jako nie-organik trafiłem do grupy organicznej) i wniosek z tych zabaw jest taki, że więcej zapomniałem z pozdawanych na studiach magisterskich nowoczesnych metod syntezy, stereochemii itd., niż się amerykańscy doktoranci w ogóle uczą. Ech, co tam Zwierzak porabia... Tajemniczy don Pedro szpieg z Krainy Deszczowców Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawie_absolwent Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 13:34 moze polski światek akademicki inżynierski! jest skostniały stąd politechniki nie potrafia przygotować studentów do wejścia na rynek pracy. Pamietajcie najwazniejsza jest wyobraznia rynkowa. Juz w momencie wyboru studiow trzeba sie zastanowic jakie sa możliwości zatrudnienia w danej branży i jakie będą za 5 lat jak je ukończymy i ile płacą w jakiej firmie. Powinno się zdobywać wiedzę najlepiej pod konkretną firmę i jeśli się tam taki student nie dostanie to może zwyczajnie jest kiepski. Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó 06.10.05, 13:40 > trzeba sie zastanowic jakie sa możliwości zatrudnienia w danej branży i jakie > będą za 5 lat jak je ukończymy i ile płacą w jakiej firmie. Świeta racja. Tyle że w ten sposób myśli może z 10% maturzystów. Reszcie brak wyobraźni i szturmuje wszystko to, co w danej chwili modne. Skutkiem jest nadprodukcja specjalistów od zarządzania, którzy nie mają czym zarządzać i prawników, którzy nigdy w życiu nie zrobią aplikacji. Widać też ogromne zaniedbania w polityce edukacyjnej państwa. Właściwie coś takiego nie istnieje, bo jakieś tam śmieszne ramowe założenia robione są na lat cztery - wiadomo z góry, że każdą władzę przy korycie lud przy najbliższej okazji wymieni. A mądra polityka edukacyjna powinna być wypracowana ponad partyjnymi interesami i obejmować okres przynajmniej 20 lat - bo tyle trwa kształcenie młodego człowieka od zerówki do magisterki. Rzut oka na scenę polityczną wystarczy by stwierdzić, że do czegoś takiego nigdy w tym kraju nie dojdzie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cygi Inżynierowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.05, 09:23 W tym kraju można tylko nażekać. Ale to też dziwne że inżynierowie nie pracują w swoim fachu. I co z tego że ciężko kształcą się 5 lat-skoro nie ma dla nich pracy i muszą się imać innych zajęć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Radek Re: Inżynierowie i technicy IP: 157.25.139.* 06.10.05, 10:58 A jest obecnie tak że osoby z wykształceniem czysto technicznym są mniej zauważane przez pracodawcę który aby poprawić sobie statystykę zatrudnia mgr np. teologii. To że człowiek nie ma zielonego pojęcia o wykonywanej pracy jest mniej ważne. Ważne, że na tabliczka widnieje mgr przed nazwiskiem. Jak widnieje inż. to jest gorzej taki człowiek w branży traktowany, nie wspomnę o Technikach. A to że taki technik ma więcej wiedzy o danej branży od osoby mającej mgr niczego jest obecnie mało ważne. Zauważają to dopiero wtedy jak tacy ludzie zawalają sprawę doprowadzając prawie do plajty Przedsiębiorstwo. Ale wtedy niejednokrotnie jest już za późno. Odpowiedz Link Zgłoś
pachaka Re: Inżynierowie i technicy 06.10.05, 13:10 Wykładam na uniwersytecie. Mamy m.in. studentów na informatyce. Mam na niej większość swoich zajęć. Prawda jest taka, że władze uczelni i wydziału w ogóle mają w nosie poziom zajęć. Wkład w edukację studentów ma się nijak do habilitacji. Habilitacja daje spokój do emerytury i możliwość dorabiania na różnych latających uczelniach typu szwagier i spółka. Doktorant i adiunkt po doktoracie nie ma żadnego bodźca, żeby przykładać się do zajęć i szukać kontaktu z przemysłem. Im bardziej oddalone od rzeczywistości badania naukowe, tym łatwiej zrobić habilitację, bo trudniej sprawdzić, czy te badania mają sens, czy nie. Mam dobry kontakt z bardzo rozwojową polską firmą. Zaawansowane technologie. Załatwiam sprzęt od nich do prac mgr. Ale do mojej habilitacji ma się to nijak. Rada Wydziału, oceniając moją osobę, nie będzie brała tego pod uwagę. Czy opłaca mi się pracować ze studentami nad technologiam z tej firmy? Nie opłaca się. Szkoda czasu, bo to tylko opóźnia habilitację. Nawet na pracach mgr będzie napisane, że to nie ja byłem promotorem, tylko jakiś prof. albo hab., który nie ma pojęcia o tej technologii. Prace wymyślam ja, ale podpisuje się na nich ktoś inny. Ta schizofrenia jest jednym z powodów obecnego stanu rzeczy. To system feudalny. Dlatego nie będzie poprawy sytuacji. Poprawi się dopiero wtedy, kiedy uczelnie zaczną działać według modelu anglosaskiego. Tam nie ma habilitacji i można szybko robić karierę. Nie ma starych dziadków, którzy dopisują się do prac i jeszcze kasują za to pieniądze. Sprawa nie leży w samych pieniądzach. Wystarczyłoby dzielić je inaczej, żeby zauważyć istotne zmiany. Ale jak ma być inaczej, skoro rektor załatwia sobie pieniądze dla swojej grupy badawczej. I okazuje się, że na notebook dla mnie nie ma już pieniędzy. A ja z notebooka prowadzę swoje wykłady. Prawie wszystko pokazuję na żywo. Do tej pory robiłem to na swoim prywatnym notebooku! Teraz mój notebook się zepsuł i będę jechał po tablicy. I coraz mam pokazać całemu temu systemowi gest Kozakiewicza. Zrobię sobie habilitację i będę miał wszystko w nosie. Skoro uczelnia ma w nosie mój wysiłek, to dlaczego ja miałbym się starać? Podkreślam: pasjonaci, którzy lubią technikę, przemysł i pracę ze studentami stoją na przegranej pozycji w kontekście habilitacji. Publiczne deklaracje to jedno, a rzeczywistość uczelniana jest zupełnie inna. W obecnym systemie można wrzucić dowolną ilość pieniędzy w projekt, jeśli grupa, która go prowadzi ma dobre układy. Jak nie wyjdzie, nikt się nie przejmuje. Ważne, że próbowaliśmy. Jest mnóstwo mniejszych projektów, które bez większego ryzyka możnaby finansować. Ale doktor nie dostanie sam pieniędzy, bo nad nim jest czapa w postaci feudalnego rządcy. Teoretycznie może dostać. W praktyce b. rzadko. A jak już zrobi habilitację, to jakie ma bodźce, żeby się rozwijać? Żadnych. Odpowiedz Link Zgłoś
cynik9 Re: Inżynierowie i technicy 07.10.05, 01:07 masz racje, znam to z autopsji. Jednak dodam ze nie ma tu latwych systemowych rozwiazan. Dodam rowniez ze w UE sytuacja - co do zasady - jest podobna. Owszem, moze wiecej kasy, ale uniwerki takze tam sa forma dozywotnich folwarkow dla kadry ktora od pewnego punktu jest nieusuwalna i poza kontrola. Model anglosaski, a przynajmniej amerykanski, w ktorym profesor nie jest urzednikiem panstwowym a studia sa generalnie platne, jest niewatpliwie atrakcyjny, szczegolnie dla ambitnych ludzi na dorobku. A kluczem do sukcesu - konkurencja. Natomiast w socjalizujacej Unii interes wielu sil w utrzymaniu istniejacego status-quo jak i socjalistycznej retoryki mas o "prawie do bezplatnej nauki" wykluczaja wg mnie ewolucje systemu w tym kierunku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kot Behemot Dobrze ktoś zauważył - popatrzcie na domeny :) IP: *.hsd1.ut.comcast.net 06.10.05, 09:29 Polska nauka i inżynieria na emigracji. forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15562 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glox Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó IP: *.128.101-84.rev.gaoland.net 06.10.05, 09:34 Problem jest bardzo powazny.Zachod wkracza lub wkroczyl(USA) w ere technopolizacji, czyli trzeciej rewolucji przemyslowej.Podstawa technopoli sa prezne osrodki naukowo-techniczne. W przemysle 3G (technopol) nie ma ludzi po zawodowkach,ani pseudo-inteligencji po "Wyzszej szkole nauk spolecznych i akrobacji" . Potrzebni sa fizycy, informatycy, inzynierowie i technicy z matura+2. Technopol to polaczenie badan podstawowych z nowymi technologiami Polska jest bardzo w tyle - wlasciwie wkroczyla dopiero w druga rewolucje przemyslowa tzn. przemysl samochodowy , autostrady , poczatek mobilnosci spolecznej.Niezwykle potrzebne jest tez ustawiczne ksztalcenie dla doroslych Mam bardzo zle przeczucia czy nasz kraj bedzie w stanie przeskoczyc luke Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czosnek Myślę, że pomija się jeden znaczący fakt IP: 62.29.160.* 06.10.05, 09:41 Dla mnie jednym z najważniejszych argumentów zaistniałej sytuacji to dno finansowe uczelni technicznych, w sumie to cały system edukacji. Wielu narzeka tutaj na męki piekielne podczas 5 lat studiów, czyli zadania, zadania, zadania... Ja skończyłem politechnikę raczej nie z czołówki rankingowej ale zauważyłem prawidłowość pasującą do wszystkich chyba uczelni technicznych. Otóż, z wyjątkiem informatyki, wszystkie kierunki techniczne straszą średniowieczem i postkomunistycznym marazmem. Zajeżdża się studentów bredniami typu zadania z mechaniki płynów, termodynamiki, i innych mechanik, ponieważ kadra kształcąca tak na prawdę nie ma nic ciekawego do powiedzenia. Nie ma systemu, który cały czas weryfikowałby program pod kątem światowych trendów badawczych, uczelnie nie mają kasy na dokształcanie kadry doktorskiej, udział w konferencjach, prenumeraty specjalistycznych czasopism (i nie chodzi mi tutaj np. o jakiegoś "Odlewnika Polskiego"). Nie ma nowoczesnych laboratoriów, nie ma środków służących temu aby studia na kierunkach technicznych mogły być atrakcyjne. Nie ma nic, co przekonałoby młodych ludzi, że jak pójdą studiować, np. fizykę, to nie będą przez 5 lat rozwiązywać durnych zadań, tylko będą mieli okazję uczestniczyć w projektach badawczych swoich profesorów. Będą mieli jakiś wkład w naukę. Tyle że rzeczywistość jest inna. Przykład: wkuwając automatykę i robotykę, studenci rysują na ćwiczeniach schematy jakichś durnych modułów, członów inercyjnych pierwszego rzędu majacych zastosowanie w technologiach analogowych 40 lat temu. Natomiast to co dzieje się dzisiaj na świecie to kosmos nawet dla profesorków z tej automatyki i robotyki. I nie piszcie tutaj o tym, że centra badawcze to tylko zachodnie koncerny. Popatrzcie sobie na USA. Tam koncerny właśnie korzystają z kadr uniwersyteckich. Tworzone są zespoły składające się z uniwerysteckich profesorów i korporacyjnych inzynierów, które wspólnie opracowują nowe rozwiązania a potem z nich wszyscy czerpią korzyści. I koło się zamyka. Pisze się że w Polsce nie ma dobrej pracy dla inżynierów. Nie ma, bo kuleje przemysł. Przemysł kuleje, bo nie ma innowacyjności, nowych technologii. A nowych technologii i innowacyjności nie ma, bo one się nie tworzą. A nie tworzą się bo uczelnie nie mają pieniędzy. Koniec, kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IMiR'owiec Re: Myślę, że pomija się jeden znaczący fakt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.05, 10:00 Zgadzam sie z Toba w stu procentach. Jestem na IV roku Inzynierii Mechanicznej i Robotyki na AGH. Do tej pory nie widzialem na moim wydziale w miare porzadnego laboratorium z dobrym osprzetem (czyt. nowoczesnym), a tylko przestarzale i dawno nie uzywane maszyny, urzadzenia pomiarowe... Szczytem wszystkiego jest przedmiot Obrobka ubytkowa i obrabiarki (popularne jako skrawki) - laboratoria odbywaja sie najczesciej na hali maszyn-obrabiarek, gdzie najmlodsza to chyba pierwsza na swiecie obrabiarka numeryczna (bodajze z 70 roku?), a reszta to przynajmniej 50-60 letnie obrabiarki! W jakim zakladzie dzisiaj uzywa sie takiego sprzetu? Chyba juz nigdzie - wszystko leci na obrabiarkach numerycznych. Przedmiot jest z kosmosu, wszyscy ucza sie go na pamiec, a i tak okolo 70% musi brac z tego warunki (przedmiot konczy sie egzaminem!), no chyba ze trafi na mlodego magistra, ktory dobrze wie, ze meczenie studentow z tego zakresu nie ma sensu... Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dar Re: Myślę, że pomija się jeden znaczący fakt IP: *.man.poznan.pl 06.10.05, 12:19 Gość portalu: IMiR'owiec napisał(a): > Zgadzam sie z Toba w stu procentach. Jestem na IV roku Inzynierii Mechanicznej > i > Robotyki na AGH. Do tej pory nie widzialem na moim wydziale w miare porzadnego > laboratorium z dobrym osprzetem (czyt. nowoczesnym), a tylko przestarzale i > dawno nie uzywane maszyny, urzadzenia pomiarowe... Szczytem wszystkiego jest > przedmiot Obrobka ubytkowa i obrabiarki (popularne jako skrawki) - laboratoria > odbywaja sie najczesciej na hali maszyn-obrabiarek, gdzie najmlodsza to chyba > pierwsza na swiecie obrabiarka numeryczna (bodajze z 70 roku?), a reszta to > przynajmniej 50-60 letnie obrabiarki! W jakim zakladzie dzisiaj uzywa sie > takiego sprzetu? Chyba juz nigdzie - wszystko leci na obrabiarkach numerycznych > . > Przedmiot jest z kosmosu, wszyscy ucza sie go na pamiec, a i tak okolo 70% musi > brac z tego warunki (przedmiot konczy sie egzaminem!), no chyba ze trafi na > mlodego magistra, ktory dobrze wie, ze meczenie studentow z tego zakresu nie ma > sensu... Pozdrawiam! tu sie z Tobą nie zgodzę bo żebyś dobrze umiał programować numeryki musisz miec wiedzę z zakresu projektowania procesów technologicznych i obróbki skrawaniem. przecież cnc to normalna obrabiarka tylko ze sterowaniem. z tego co wiem zasady skrawania są identyczne tak jak na numeryku tak konwencjonalnej tokarce z lat 60tych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IMiR'owiec Re: Myślę, że pomija się jeden znaczący fakt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.05, 13:58 Problem w tym, ze na laboratoriach nie mowiono nam o procesach skrawania - o tym jest mowa na cwiczeniach, ktore z reszta zaliczaja wszyscy bez wiekszego problemu.. Na laboratoriach jest mowa o konkertnych obrabiarkach na naszej hali - nazwa, symbol i wiele innych informacji, ktore naprawde sa zbedne! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Radek Re: Racja!!!!! IP: 157.25.139.* 06.10.05, 10:44 Dodam jeszcze to, że system Państwa ponosi całkowitą winę za zaistniały fakt. Dzieciaki przyjmowane są do różnego rodzaju liceum profilowanych, ekonomicznych itd. Byle bez praktyki. Później wymieszane idą na turystykę lub inny łatwy fach. Byle mgr z przodu. Śmiać mi się chce, gdy słyszę wypowiedzi tzw. Profesorów To akurat winno być odnawialne, co 5 lat. Bo rzeczywiście wiedza przez nich przerabiana obecnie mieści się na poziomie gimnazjalnym. Odpowiedz Link Zgłoś
a3212 Re: To konsekwencje "humanizmu" 06.10.05, 09:58 Urzednicy ministerialni zlikwidowali obowiązek matury z matemytyki. Konsekwencje: mniej jest arbiturientów mających prawo zdawać na kierunki matematyki wymagające. Nawet jeśli niektórzy z absolwentów intelektualnie byliby w stanie sobie poradzić z matematyką. Na modę i zarozumiałość młodzieży nic się nie poradzić. Ot jeśli, jak w Berlinie, absolwenci prawa i socjologii będą prowadzić taksówki, to może kierunki w ich mniemaniu łatwe, tzn. humanistyczne przestaną być oblegane. Ta moda jest pewnie też pokłosiem oszałamiających karier, jakie po 1990 roku robili młodzi, znający języki absolwenci, niekoniecznie prawa, socjologii czy ekonomii. Już teraz łatwiej znaleźć prace po górnictwie(!?) niż po prawie, czy ekonomii. Tylko, że taka nauka na błędach kosztuje - i głupią młodzeż i społeczeństwo, a władze nic nie robią, by sterować edukacją zgodnie z zapotrzebowaniem gospodarki. Wydaje się, że właśnie zasoby absolwentów uczelni technicznych i ścisłych uniwersyteckich decydują o intensywnym rozwoju Wrocławia i Krakowa. A zresztą, wolę, żeby mi kran wymieniał mgr prawa niż ćwok po zasadniczej. Z doświadczenia wiem, że szybko nauczy się to lepiej robić od "fachowca" Odpowiedz Link Zgłoś
ton9 Re: To konsekwencje "humanizmu" 06.10.05, 10:13 Rynkiem edukacji rządzą reguły popytu i podaży: istnieje popyt na kierunki uniwersyteckie, który można niedrogo zaspokoić, pnieważ są to kierunki niskobudżetowe. Zamiana popytu (mody) ukierunkowana na uczelnie techniczne, nie przyniesie spodziewanych rezultatów, dlatego, że nas na to nie stać finansowo. Zamiast narzekać, trzeba rozwijać to, co się nam udaje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maja Re: To konsekwencje "humanizmu" IP: *.c155.petrotel.pl 06.10.05, 12:30 Kurczę, Ty chyba miałeś same dwóje z matmy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GREG INŻYNIEROWIE WPISUJCIE SIĘ JEŚLI NIE PRACUJECIE IP: 212.14.63.* 06.10.05, 10:54 W SWOIM FACHU! inż. elektroniki i telekomunikacji, lat 27(Szczecin) - pracuje jako urzędnik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zzx ale bzdury! IP: 195.8.101.* 06.10.05, 11:30 po prostu inżynierowie z jednej strony nie mają co robić, bo w polskich firmach działy R&D nie funkcjonują, albo płace są tak niskie, że lepiej wyjechać dokądkolwiek na Zachód. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: humanista Re: ale bzdury! IP: *.brda.net 06.10.05, 11:51 W dodatku na uczelniach technicznych zakładane są wydziały ekonomiczne - kolejna pomyłka. Niestety wskutek reformatorskiej polityki rządów technologie przywożone są z zewnątrz. Czasem tłumaczę niemieckojęzycze ekipy podczas montażów i widzę, jak dużo zagraniczne firmy zarabiają na sprzedaży technologii. Aż żal, że nasz kraj poddał się w tej dziedzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Inz Dziwne nie jest, bo "glupi" manager... IP: 193.109.212.* 06.10.05, 11:38 ... , ktory zajmuje sie nie wiadomo czym, duzo gada i chodzi na bezsensowne spotkania zarabia wiecej niz dobrze wyksztalcony magister inzynier. Ten ostatni dodatkowo caly czas musi sie uczyc, zeby byc w temacie i byc dobrym specjalista, a manager to musi dbac tylko o plecy i uklady. Pozdrawiam, Inz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bez złudzeń Śmiać mi się chce, jak przypomnę sobię swoją IP: *.proxyweb.net 06.10.05, 11:38 pierwszą pracę po studiach "w zawodzie", zdobytą po kilkumiesięcznych poszukiwaniach. Skończyłem Wydział Elektroniki na polibudzie warszawskiej, ciężkie studia przez 5 lat, wysokie oceny (cały czas stupendium naukowe) i zapieprzałem przez kilkanaście godzin dziennie za mniej niż sprzątaczka, której sprzątanie zajmowało pół godziny dziennie. Na szczęście po paru miesiącach znalazłem 3 pracę w Irlandii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czarek A INŻYNIER W POLSCE TO ŚMIEĆ IP: *.autocom.pl 06.10.05, 11:41 zatrudniany na słabych stawkach. Sprzątaczka ma niewiele mniej. I po co się uczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inzynier Re: A INŻYNIER W POLSCE TO ŚMIEĆ IP: 217.97.138.* 06.10.05, 13:21 chyba nie jestes inzynierem.... nawet sobie nie zdajesz sprawy jak bardzo w tym kraju sie szanuje inżynierów - pojedź do jakiejś fabryki i przekonaj się na własnej skórze Odpowiedz Link Zgłoś
lesrus Za to studenci mają dość Politechniki 06.10.05, 11:43 A zwłaszcza Wydziału SIMR... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: phytonica Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó IP: *.autocom.pl 06.10.05, 11:55 studiuje na Politechnice Krakowskiej i jakos nie dostrzegam braku studentow- wrecz przeciwnie! ale moze PK jest pod tym wzgledem wyjatkowa ...:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wszechpolski Studia w Politechnikach są trudne a absolwenci.... IP: 213.42.2.* 06.10.05, 11:57 byli, są i będą marnie przygotowani do zawodu, czego doświadczają w pierwszej pracy. A rady naukowe radzą, radzą i radzą dochodząc do wniosku, że kasy trzeba więcej - na badania. Rzeczywiście, cała kadra dydaktyczna powinna być starannie przebadana i "zlustrowana". A wyniki przyjdą! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jerzy Politechniki alarmują - Są za drodzy ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.05, 12:07 Należy wprowadzić wysokie opłaty za studia. Młodzi będą się garnąć jak muchy do lepu. A tak poważnie. Studia są po to, żeby posiąść potrzebną wiedzę. Dostęp do wiedzy nie może być w jakikolwiek sposób ograniczany. Czym będziemy mieli więcej ludzi rozumnych (co nie znaczy po studiach) tym lepiej dla naszego kraju. Odpowiedz Link Zgłoś