push.sp
01.01.06, 10:24
CYTAT:
"Napisałam list protestacyjny do kancelarii premiera (podziekowania
dla pana () za sugestie)nastepujacej treści:
"Ja, niżej podpisana, (), apeluję o pilne uchylenie
ustawy o zawodzie psychologa i samorządzie zawodowym psychologów,
która wchodzi w życie dn. 01.01.06 r.
Obecny kształt ustawy zawiera liczne usterki prawne i nie pozwala
na realne ustosunkowanie się do wprowadzanych przez nią zmian.
Ponadto spowoduje wzrost bezrobocia wśród kilku roczników
absolwentów psychologii, uniemożliwiając im wykonywanie zawodu.
Jestem tegoroczną absolwentką psychologii (studia ukończyłam w
czerwcu). Zaniepokojona pomysłem ustawy o zawodzie psychologa i
samorządzie zawodowym psychologów z dn. 08.06. 2001 r., rok temu
zdecydowałam się na kosztowne szkolenia w jednej ze szkół
rekomendowanych przez PTP.
Większość moich kolegów i koleżanek ze studiów, nie widząc innej
alternatywy, wyjechało za granicę. Nie chciałam się w ten sposób
poddać. Skończyłam szkołę, kontynuowałam pracę jako wolontariusz i
szukałam stażu lub pracy- okazuje się jednak, że w zawodzie do
którego najwyraźniej nie mam uprawnień ( z dniem wejścia w życie
ustawy utracę zawód). Sądziłam jednak naiwnie, że mgr psychologii
jest psychologiem.
Nie dopuszczałam myśli, że coś tak absurdalnego może się
urzeczywistnić- że wejdzie ustawa wspierająca bezrobocie.
Powszechnie wiadomo, jak wygląda sytuacja na polskim rynku pracy
oraz że znalezienie zatrudnienia nie należy do rzeczy
najłatwiejszych.
Ustawa o zawodzie psychologa, która wchodzi w życie dn. 01.01.06
r. zamyka dostęp do zawodu młodym absolwentom psychologii skazując
na poddanie się i bezrobocie.
Uniemożliwiają to m. in. ogromne koszta jakie trzeba będzie
ponieść, żeby zdobyć uprawnienia do wykonywania zawodu. Teraz
absolwent psychologii nie będzie miał już żadnych szans (chyba, że
ma spore pieniądze od rodziców).
Kolejny absurd polega na tym, że po wielu zmaganiach i
poszukiwaniach nie znalazłam stażu absolwenckiego, ale pracę. W
grudniu podpisałam umowę, że zaczynam od 1 stycznia 2006. Okazuje
się, że jeżeli zacznę (wg ustawy) grozi mi „kara ograniczenia
wolności albo grzywny”...?( art. 61, ust.1)
Czy z mojej strony nieodpowiedzialnym było szukanie pracy?
Czy powinnam znów zarejestrować się jako bezrobotna i z tej pracy
zrezygnować? Z ustawy wynika, że powinnam szukać stażu , ale nie
wiem gdzie, jak długo, w jakim trybie i na jakich warunkach
powinnam go odbyć, żeby móc starać się o prawo do wykonywania
zawodu i podjąć pracę. W ostatnich miesiącach odbyłam już jeden
staż (staż studencki), ale nie wiem czy jest wystarczający i
spełni nieznane obecnie wymogi, które dopiero powstaną (por. art.
8 ust. 9. ).
Ustawa zabiera mi możliwość podjęcia pracy, jako absolwentka bez
rocznego stażu pracy, nie mam prawa do zasiłku. Warunki odbywania
stażu pozwalające mi uzyskać prawo do wykonywania zawodu są
nieokreślone, a więc niemożliwe jest dostosowanie się do nich.
Dodatkowo opłacam kosztowne szkolenia (w placówce rekomendowanej
przez PTP), które mają podnieść moje kwalifikacje, w zawodzie do
wykonywania, którego nie będę miała prawa ( bo utracę je z dniem
wejścia ustawy). Powstaje zatem pytanie: Skoro nie mogę podjąć
pracy, nie dostanę zasiłku, skąd mam znaleźć fundusze na
uaktywnienie zawodowe (pomijając minimalne koszty utrzymania się).
Inny niepokój budzą we mnie dalsze losy prowadzonej przeze mnie
grupy wsparcia dla osób chorych na schizofrenię (pracuję tam jako
wolontariusz). Po wejściu ustawy w życie nie będę mogła
kontynuować tej pracy, ponieważ udzielam osobom w tej grupie
pomocy psychologicznej. Czy któryś z psychologów, którzy dostaną
uprawnienia zdecyduje się mnie tam zastąpić i pracować
charytatywnie? Czy teraz osoby z prowadzonej przeze mnie grupy
zostaną pozbawione pomocy?
Treść ustawy wnosi dla mojej sytuacji wiele niejasności i
niepokoju.
Podejrzewam, że nie jestem w tej sprawie odosobnionym przypadkiem.
Czy po 5-latach studiów i 1, 5 roku szkoleń, stażu studenckim,
kilkumiesięcznej pracy jako wolontariusz jestem zmuszona
zrezygnować z zawodu, bo nie mam uprawnień do jego wykonywania?
Wydaje mi się to nieprawdopodobne, szczególnie, że kiedy
zaczynałam studia ustawa jeszcze nie powstała. Natomiast teraz
kiedy je skończyłam okazuje się, że ustawa wchodzi w życie i ma
zasięg dwóch lat wstecz (art. 63, ust. 1).
Z powyższych powodów apeluję o pilne uchylenie ustawy o zawodzie
psychologa lub wprowadzenie poprawek umożliwiających realne
ustosunkowanie się do wprowadzanych przez nią zmian."
Czy jako mgr psychologii (pozbawiona prawa do wykonywania zawodu-
już za pare godzin)z obronioną pracą magisterską na temat
homoseksualizmu zostałam juz na coś z góry skazana?