ekropelka
21.07.06, 22:13
Niedawno bylam na dosyc ciekawej rozmowie kwalifikacyjnej. Najpierw dwie dwie
mile panie, z ktorymi bylam umowiona, spoznily sie 2O min. (przyszlam 10 min.
wczesniej, wiec czekalam pol godziny).
Nie podajac zadnego powodu takiego opoznienia, zaczely od niechcenia
opowiadac mi o firmie. Pisze "od niechcenia", gdyz w miedzyczasie ZIEWAŁY,
BAWILY SIE KOMORKA, ODBIERALY TELEFONY LUB ZAWIESZALY GLOS I TRACILY WATEK,
JAKBY BYLY GDZIE INDZIEJ MYSLAMI.
Nastepnie zwrocily sie do mnie z prosba o zadawanie pytan. Nie tracac
rezonansu,zaczelam pytac o wszystko, co mnie interesowalo w zwiazku z
oferowana przez firme praca. Staralam sie nie dac wyprowadzic z rownowagi ich
totalnym BRAKIEM ZAINTERSOWANIA I ZDAWKOWYMI ODPOWIEDZIAMI, ktore
otrzymywalam. Caly czas mialam przykre wrazenie, ze trace czas, a panie
odwalaja nudna robote, za ktora ktos im placi.
Na koniec mile panie wysilily sie na zadanie mi kilka pytan, zupelnie BEZ
ZWIAZKU Z PROPONOWANA PRACA i zostawily tekst do tlumaczenia, kierujac sie ku
wyjsciu. Dzieki mojemu refleksowi udalo mi sie je zatrzymac (!) i zapytac,
kiedy mam sie spodziewac odpowiedzi i komu mam przekazac przetlumaczony tekst.
Mimo ze jestem osoba bardzo cierpliwa i staralam sie do konca byc w porzadku
zwlaszcza wobec samej siebie (teskt przetlumaczylam najlepiej jak
potrafilam), to po rozmowie mialam POCZUCIE NIESMAKU A WRECZ WSTRETU. Dodam,
ze specjalnie przyjechalam na te rozmowe ponad 500 km.
Zwracam sie wiec z PYTANIEM DO OSOB ODPOWIEDZIALNYCH ZA REKRUTACJE:
czy sa to nowe techniki majace na celu sprawdzenie cierpliwosci czy tez
asertywnosci kandydata, czy po prostu ABSOLUTNY I KARYGODNY BRAK KULTURY,
ktorego nie da sie w zaden sposob wytlumaczyc czy usprawiedliwic?
A moze kandydat dawno juz jest wybrany, a cala rekrutacja to teatr, tyle ze w
moim wypadku i podobnych mi kandydatow bardzo kosztowny???!!!