Gość: zbędny
IP: 82.160.71.*
11.09.06, 14:02
Szanowni Państwo HR oraz specjaliści od rynku pracy: na początek przepraszam,
że się wogóle urodziłam i to w dodatku na początku lat osiemdziesiątych, bo
teraz generuję niepotrzebnie bezrobocie i nie wiecie co ze mną zrobić - wyż
demograficzny jako uzasadnienie bezrobocia - oto temat na rozprawę doktorską.
(w kraju, w którym jak mówią, nie ma kto płacić na renty i emerytury) Druga
sprawa, zamiast grzecznie skończyć zawodówkę - handlową albo
fryzjersko-kosmetyczną mnie się zachciało uczyć i studiować. Tu bym Państwa
znowu serdecznie przeprosiła, ale nie mogę, bo Państwo siedem lat temu sami
mówili, że bez studiów to nie ma szans na pracę w ojczyźnie. Wybrałam kierunek
tak zwany humanistyczny - cóż za niefart. Podobno mamy za dużo wykształconych
ludzi po tych kierunkach. Naprawdę, bardzo mi przykro, że się akurat nauczyłam
tego, co nie trzeba. Ale pięć lat temu, Państwo sami mówili, że wiedza ogólna
jest niezwykle potrzebna, bo specjalistyczną można zdobyć już w trakcie pracy.
No i co ja mam teraz, proszę Państwa ze sobą zrobić? Zmieniłabym zawód, ale
ja już nie wierzę, że dodatkowe umiejętności dadzą mi lepsze szanse na rynku
pracy. Nie wierzę - bo to mówią specjaliści od rynku pracy i HR - tak samo jak
pięć i siedem lat temu.