Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    PRACA LEŻY NA ULICY ...

    IP: *.setup.com.pl 03.04.03, 14:59
    Ludzie praca leży na ulicy, wystarczy tylko ją podnieść !!!! Nie róbcie z
    siebie niedołęgów, tylko zacznijcie naprawdę ją podnosić !!! Schowajcie dumę
    i dyplom do kieszeni i na początek zacznijcie robić cokolwiek !!! Ja
    skończyłam miesiąc temu studia magisterskie ZZL. Chcę pracować jako
    specjalista ds. kadr i płac. Na dzień dzisiejszy pracuje jako ekspedientka w
    sklepie i jest okay. Zarabiam 1200 plus premia, ale ile ludzi można poznać,
    wyrobić sobie znajomości ... A specjalistą będę napewno, robię kursy różnego
    rodzaju, nadal się dokształcam i na razie schowałam dyplom do szuflady.
    Napewno kiedyś zrealizuję marzenia, ale nie mogę na początek wymagać
    kokosów !!! Dlatego nie strugajcie z siebie niewiadomo kogo, tylko zacznijcie
    robic cokolwiek, to też procentuje !!!!!
    Obserwuj wątek
      • Gość: mouchi Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: 195.136.95.* 03.04.03, 15:30
        Gość portalu: Kika napisał(a):

        > Ludzie praca leży na ulicy, wystarczy tylko ją podnieść !!!! Nie róbcie z
        > siebie niedołęgów, tylko zacznijcie naprawdę ją podnosić !!! Schowajcie dumę
        > i dyplom do kieszeni i na początek zacznijcie robić cokolwiek !!! Ja
        > skończyłam miesiąc temu studia magisterskie ZZL. Chcę pracować jako
        > specjalista ds. kadr i płac. Na dzień dzisiejszy pracuje jako ekspedientka w
        > sklepie i jest okay. Zarabiam 1200 plus premia, ale ile ludzi można poznać,
        > wyrobić sobie znajomości ... A specjalistą będę napewno, robię kursy różnego
        > rodzaju, nadal się dokształcam i na razie schowałam dyplom do szuflady.
        > Napewno kiedyś zrealizuję marzenia, ale nie mogę na początek wymagać
        > kokosów !!! Dlatego nie strugajcie z siebie niewiadomo kogo, tylko zacznijcie
        > robic cokolwiek, to też procentuje !!!!!

        Twoją głupotę tłumaczy tylko młody wiek i kompletny brak doświadczenia życiowego
        • Gość: kika Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: *.setup.com.pl 03.04.03, 15:40
          Gość portalu: mouchi napisał(a):

          > Gość portalu: Kika napisał(a):
          >
          > > Ludzie praca leży na ulicy, wystarczy tylko ją podnieść !!!! Nie róbcie z
          > > siebie niedołęgów, tylko zacznijcie naprawdę ją podnosić !!! Schowajcie du
          > mę
          > > i dyplom do kieszeni i na początek zacznijcie robić cokolwiek !!! Ja
          > > skończyłam miesiąc temu studia magisterskie ZZL. Chcę pracować jako
          > > specjalista ds. kadr i płac. Na dzień dzisiejszy pracuje jako ekspedientka
          > w
          > > sklepie i jest okay. Zarabiam 1200 plus premia, ale ile ludzi można poznać
          > ,
          > > wyrobić sobie znajomości ... A specjalistą będę napewno, robię kursy różne
          > go
          > > rodzaju, nadal się dokształcam i na razie schowałam dyplom do szuflady.
          > > Napewno kiedyś zrealizuję marzenia, ale nie mogę na początek wymagać
          > > kokosów !!! Dlatego nie strugajcie z siebie niewiadomo kogo, tylko zacznij
          > cie
          > > robic cokolwiek, to też procentuje !!!!!
          >
          > Twoją głupotę tłumaczy tylko młody wiek i kompletny brak doświadczenia
          życioweg
          > o

          Mylisz się, pracowałam w różnych miejscach przez 5 lat studiów! Robiłam wiele
          rzeczy. byłam hostessa, sekretarką, składałam długopisy i kleiłam znaczki,
          rozprowadzałam kosmetyki itd. Teraz jestem ekspedientką, ale pogadamy za 2
          lata. Jestem ambitna i napewno zrealizuję, to do czego dążę, a głupkiem jest
          ten, co siedzi w domu, nic nie robi i czeka, aż znajomi mu pomogą .... Jest
          ciężko, ale wystarczy chcieć, ja jestem zadowolona i dziwie sie ludziom, którzy
          płaczą nad swoim losem, a nic nie robią !!!!
          • Gość: MM Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: 195.117.30.* 03.04.03, 20:39
            Gość portalu: kika napisał(a):

            > wystarczy chcieć, ja jestem zadowolona i dziwie sie ludziom, którzy
            > płaczą nad swoim losem, a nic nie robią !!!!

            Nie kochaniutka, nie wystarczy chcieć! Piszesz że masz 1200zł? i taką pracę
            znalazłaś na ulicy? Ciekawe na której i ciekawe w jakim mieście? Założę się że
            w Warszawce a ty mieszkasz u mamusi i możesz sobie pozwolić na "dokształcanie"
            bo za utrzymanie nie płacisz. A weź pod uwagę, że są w Polsce inne miejsca i
            jest ich znacznie, znacznie więcej. W moim mieście na posadę kasjerki w
            hipermarkecie za 800zł brutto przyszło 20 podań na jedno miejsce. Więc według
            ciebie te 19 pozostałych osób wysłało cevałki nie chcąc pracować???? Chciały a
            jednak nie pracują, jak to się ma do twojej teorii???
            OK, rób swoje, bądź sobie zadowolona, ale nie pogardzaj tymi, którzy mieli
            mniej szczęścia a więcej lat...
        • Gość: coox Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: *.bsk.vectranet.pl 03.04.03, 15:49
          no i właśnie na tym cały pic polega że jesli dziewczyna
          jest młoda to jednocześnie rozgarnięta, dokształca się
          dalej. Jest jeden problem co napisze o swojej pracy w CV
          przed doświadczonym HR-owcem się nie ukryje bedzie
          musiała tylko zdecydowanie argumentować. Ma dużo oleju w
          głowie, za dużo jednak dumy w głosie to może zniechęcać.
          Cieszę się że stoisz mocno na ziemi i że drażnią Cię
          lamenty ale to nasza narodowa cecha a radzimy sobie bo
          zawsze mamy nadzieję i to też nasza narodowa cecha.
          pozdrawiam
        • Gość: NINA Trzeba być egoistą??? IP: 195.116.222.* 07.04.03, 17:08
          Tu trzeba uruchomić jakieś "dwójmyślenie":
          1. Z jednej strony - brawo - radzisz sobie, jak tylko możesz. Człowiek musi z
          czegoś żyć.
          2. Z punktu widzenia sytuacji społecznej wygląda to inaczej, bo odbierasz
          szansę na pracę komuś, kto kształcił się w zawodzie "ekspedientka" , poprzestał
          na maturze bo na studia go nie stać i chce uczciwie pracować. Rozbestwiasz
          pracodawcę ( a i pracodawców na większą skalę) i teraz utwierdzą się oni w
          przekonaniu, że ekspedientka powinna być magistrem. Ciekawe, kiedy zacną być na
          podobnych stanowiskach preferowani ludzie po studiach MBA...
        • Gość: Iwona Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: *.complex.com.pl 28.04.03, 15:16
          a co z ludzmi ktorym mowia w takich "pracach nizszych lotow" ze niestety maja
          za wysokie kwalifikacje i wobec tego sie nie nadaja?
          A nawiasem mowiac to ekspedientka w moim miescie zarabia 400 pln i pracuje po
          godzinach gratis zeby nie wyleciec (ponad 30% realnego bezrobocia to raj dla
          pracodawcow)
          mimo wszystko ciesze sie z twojego optymizmu
          Iwona
      • Gość: Artemida Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: 195.205.212.* 03.04.03, 15:54
        Chciałam powiedzieć...że masz rację i z ta duma to jest strasznie. Ja niedługo
        będę miała dwa dyplomy, i praca jaka by mnie satysfakcjonowała lezy poza moim
        zasięgiem...przede wszsytkim dlatego ze nie mam doświadczenie w tym kierunku...
        Naprawde poodziwaim i uwazam ze masz w 100% rację widac ze jestes
        przedsiębiorcza...tylko pozazdrościć zapału..
        • Gość: coox Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: *.bsk.vectranet.pl 03.04.03, 16:01
          Artemida wszystko jeszcze przed Tobą, taki może przyszedł
          czas że musisz posiedzieć i pomyslec czy popłakać.
          Kobieto pomyśl drugi dyplom ile potrzeba energii i
          zaangażowania, dyscypliny i samozaparcia to TOJE OGROMNE
          ZALETY!!!!
          Myślę że jesteś równie przedsiębiorcza!!!
          pozdrwiam
          • Gość: falbala Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: *.jdnet.pl 03.04.03, 17:05
            tez bym chciala miec tyle sami=ozaparcia co kolezanka... ja szukam pracy od
            ponad 9 miechow, mam mgr filologii romanskiej, pobylam sobie roczek we francji,
            i staram sie , staram... oprocz standardow jakimi sa komputer, prawko i cos tam
            jeszcze moglabym sie pochwalic... no wlasnie czym... ambicje to nie wszystko...
            brak mi kasy na finansowanie studiow ( myslalam o podyplomowce tlumaczenia-
            semestr w krakowie ok. 30 baniek), chyba juz i wiary w znalezienie czegokolwiek
            i chyba znajomosci... bo przeciez ani taka glupia ani brzydka nie jestem... i
            co dalej?
            • Gość: xxxxxxxxxxxx Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: *.opoczno.sdi.tpnet.pl 03.04.03, 18:07
              jezeli widzisz ze lezy to ja szybko podnies
            • Gość: coox Falbalko IP: *.bsk.vectranet.pl 03.04.03, 18:16
              Falbanko tylko i wyłącznie Fast Forward
              szkoła językowa może, albo agencja tłumaczeń, może PAP
              do tłumaczenia depeszy, może znowu do Francji jako native
              speaker, może jakieś wydawnictwo, korki.
              Zrób pilota wycieczek
              Głowa do góry znajdziesz coś napewno!!!
              • Gość: falbala Re: Falbalko IP: *.jdnet.pl 03.04.03, 22:06
                cooxie drogi cooxie! nie wiem czy sobie ze mnie pokpiwasz proponujac mi start
                do PAP-u, bo cudem jest jakiekolwiek zalapanie osob na korki. dzieki jednak za
                wsparcie? potrzebuje tego sporo. a jak tylko cos znajde, bedziesz o tym
                wiedzial. rowniez pozdrawiam. czesc.
                • Gość: coox Re: Falbalko IP: *.bsk.vectranet.pl 03.04.03, 23:23
                  W życiu nie miałem takiego niecnego zamiaru, przyszło mi
                  parę rzeczy do głowy i napisałem nie wiem gdzie mieszkasz
                  bo z tym PAPem różnie bywa czemu by nie spróbować?
                  Pomyśl co lubisz w swoim magisterstwie, może pracować z
                  dziećmi, może lubisz pisać jedź za granicę i pisz
                  korespondencje, swoje spostrzeżenia o Francyji, kiedyś
                  magazyn Wyborczej drukował takie rzeczy, robią to też
                  inne czasopisma. Tak mi znowu coś do łebka przyszło.
                  I nie czekaj na inny film, nakręć swój własny. I uśmiech
                  na twarz, ładna jesteś przecież!!!
                  Trzymaaaaaj się!!!
                  • Gość: falbala Re: Falbalko IP: *.jdnet.pl 04.04.03, 15:23
                    to sie zacyna robic przyjemnie niebezpieczne wymiana naszych ( moich? )
                    spostrzezen. a wiec jeszcze pomecze ten temat- mieszkam na slasku:{, o prace
                    probowalam dopytywac sie i jezdzic od przedszkoli poczawszy po gimnazja, licea
                    i szkoly jezuykowe. spotkanie z pania insepktor w wydz. edukacji utwierdzilo
                    mnie w przekonaniu iz w najblizszym czasie etatow sie nie spodziewaja. ale
                    podanie swe oczys=wiscie w wydz. edukacji zlozylam. wyjazd za granice laczy sie
                    z pozostawieniem rodziny ( ale czego sie nie robi dla kariery!!!:))no i
                    szukaniem w ciemno.. mam 27 lat, najmlodsza nie jestem a pozostwaloby mi tylko
                    pilnowanie cudzych dzieci w zamian za kawalek kata...jak sam widzisz, latka
                    leca, doswiadczenia zawodowego niewiele a pracodawcy chca mlode, z
                    doswidczeniem i tak jakby kolo sie zamyka. wiem ze strasznie jestem smetna ale
                    powoli odechciewa mi sie wszystkiego...mam wrazenie ze zebram o cokolwiek wiec
                    juz zakoncze swoje wynurzenia. pozdrawiam cie jednak bardzo serdczenie.... ty
                    chyba pracujesz jako psycholog?:)
                    • coox Re: Falbalko!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.04.03, 14:15
                      Falbanko dzisiaj 07.04 widziałem ogłoszenie w wyborczej
                      szukają tłumaczy i korektorów z francuza też zobacz
                      koniecznie duże ogłoszenie w dodatku praca.

                      Nie jestem (niestety?)psychologiem co najwyżej bywam
                      domorosłym czyli barmanem.

                      Jakie latka lecą??? Młoda dziewczyno!!! Nie rezygnuj z
                      życia dopiero się zaczyna. Wiesz co nagraj się na videło.

                      W czoraj zobaczyłem siebie jak na studniówce gdzie byłem
                      zaproszony, przeprowadzałem wywiad z nauczycielkami
                      (jedna moja ukochana, druga jej koleżanka). Sobie myślę
                      za gruby jest ten facet diabła ma w oczach i 100% luzu, w
                      życiu nie widziałem siebie w takiej akcji. Zupełnie
                      inaczej patrzę na siebie. Doszło do tego że pomyślałem
                      rano całkiem na serio jakimś castingu do filmu. Kurczę
                      Falbalko do działa/dzieła i głowa do góry.
                      • Gość: falbala Re: Falbalko!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.jdnet.pl 07.04.03, 23:17
                        jak to milo ze do mnie piszesz.... oczywiscie, wszelkie kroki zmierzajace do
                        podjecia pracy wykonalam, jak co tydzien od 9 miechow. napisalam, wyslala no i
                        jak zwykle czekam. a tak na marginesie, to musisz byc dobrym domoroslym
                        psychologiem. twoi bliscy maja jak w bajce!!!a tak na powaznie, nie zawracaj
                        sobie wiecej mna glowy, w koncu albo znajde tutaj ta robote albo bede myc gary
                        gdzies za granica. wazne aby cos zrobic z czasem i dziwnymi myslami
                        przychodzacymi do glowy. dzieki za wsparcie, to naprawde mile...
                        • coox Re: Falbalko!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.04.03, 00:16
                          ależ Falbanko :] wcale nie zawracam sobie Tobą głowy. Po
                          prostu i zwyczajnie czytałem ogłoszenia i mając wiedzę na
                          temat Twoich możliwości i zainteresowań dałem zwykły
                          cynk, po prostu i zwyczajnie ani się nie wysiliłem ani co
                          jakiś taki naturalnie ludzki odruch nic nie kosztujący i
                          do niczego nie zobowiązujący.
                          Po prostu trzymam kciuki żeby Ci się udało.

                          A propos moich bliskich to czasem po ich minach widzę, że
                          nie mają ze mną różowo. Wiesz każdy ma swojego zakrętaska.

                          Co do dziwnych myśli niech pozostaną myślami nawet w Twej
                          głowie ale ma być ona wysoko podniesiona!!!!
                          pozdrawiam
          • Gość: Artemida Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: 195.205.212.* 04.04.03, 09:09
            Gość portalu: coox napisał(a):

            > Artemida wszystko jeszcze przed Tobą, taki może przyszedł
            > czas że musisz posiedzieć i pomyslec czy popłakać.
            > Kobieto pomyśl drugi dyplom ile potrzeba energii i
            > zaangażowania, dyscypliny i samozaparcia to TOJE OGROMNE
            > ZALETY!!!!
            > Myślę że jesteś równie przedsiębiorcza!!!
            > pozdrwiam

            Dzieki, coox naprawde kochany jestes.Zawsze to dobre słowo i od razu jakoś
            lepiej sie robi. Z ta dyscyplina to roznie bywa i z tym samo zaparciem.
            Generlanie chyba brak mi dobrej motywacji....
            jak na razie jestesem stłamszona praca w ktorej jeszcze tkwie (ale juz nie
            dlugo :) )....a "kochany" kolega z pracy (lizus szefa) stara sie zrobic
            atmosfere typu: my wszyscy i ty jedna, jako ze jestem juz "obca"...na szczescie
            dosc dobrze rozpoznaje intencje ludzi i jak na razie bawia mnie takie
            sztuczki...(Och ...cos dzisiaj chyba mam lepszy dzien - moze z powodu
            piątku? :) )

            PA! Kochani!
      • Gość: Gacek Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: *.unisi.it / 172.16.18.* 03.04.03, 17:40
        Kice moge tylko pogratulowac zapalu i checi. Przeciez nie bedzie cale zycie
        sprzedawac. Jest to jedynie srodek do osiagniecia celu- etap przejsciowy.
        pzdr
      • Gość: :) PRACA NIE ZAWSZE LEŻY NA ULICY ... IP: *.acn.pl / 10.65.0.* 03.04.03, 18:08
        Gość portalu: Kika napisał(a):

        > Ludzie praca leży na ulicy, wystarczy tylko ją podnieść !!!! Nie róbcie z
        > siebie niedołęgów, tylko zacznijcie naprawdę ją podnosić !!! Schowajcie dumę
        > i dyplom do kieszeni i na początek zacznijcie robić cokolwiek !!! Ja
        > skończyłam miesiąc temu studia magisterskie ZZL. Chcę pracować jako
        > specjalista ds. kadr i płac. Na dzień dzisiejszy pracuje jako ekspedientka w
        > sklepie i jest okay. Zarabiam 1200 plus premia, ale ile ludzi można poznać,
        > wyrobić sobie znajomości ... A specjalistą będę napewno, robię kursy różnego
        > rodzaju, nadal się dokształcam i na razie schowałam dyplom do szuflady.
        > Napewno kiedyś zrealizuję marzenia, ale nie mogę na początek wymagać
        > kokosów !!! Dlatego nie strugajcie z siebie niewiadomo kogo, tylko zacznijcie
        > robic cokolwiek, to też procentuje !!!!!
        Jak na razie to gratuluje Tobie, ze nie jestes jeszcze Pierdolona Oszustka
        jesli idzie o droge kariery zawodowej. Jednak w innym miejscu wychodzi na
        swiatlo dzienne Twoj profesjonalizm a dokladnie klopot z okresleniem wlasciwego
        podpisu. Pracuj na roznych stanowiskach to moze nauczysz sie szacunku i pokory
        dla ludzi ktorzy nie maja takich mozliwosci jak Ty i nie moga przejsc takiej
        kariery jak Twoja. Powod?? W swoim zyciu zawodowym spotykali specjalistow ds.
        kadr i plac ktorzy zajmowali sie oszustwem gospodarczym. Mam nadzieje, ze na
        kierunku Twoich studiow wyjasnili Tobie niektore uzywane przeze mnie terminy.
        Na razie pozdrawiam Ciebie , chociaz nie do konca jestem przekonany czy ktos
        komu myli sie wielkosc literek zasluguje na jakiekolwiek pozdrowienia.
      • john1 Re: PRACA LEŻY NIE TYLKO NA ULICY ... 03.04.03, 18:16
        Oczywiście, że masz 100 % racji.

        Tylko źle tu trafiłaś. To forum to jest giełda największych nieudaczników
        życiowych. Na palcach jednej ręki można policzyć tych co coś potrafią zrobić.
        Zresztą, ci co tu pozostali bardzo skutecznie dbają, żeby tutaj nie przebił się
        nikt z inicjatywą. Są tak ubezwłasnowolnieni swoją głupotą, że dawno zatracili
        sposób logicznego myślenia i nawzajem się popierają w nieudolności
        i niudacznictwie. To jest ich sposób na życie.

        Oczywiście, amerykański pucybut po to jest pucybutem, żeby mieć codziennie
        kontakt z bogatymi ludmi. I to pragnie wykorzystać w odpowiedniej chwili.

        W Polsce każda praca, dla tych ludzi, jest za karę.

        Masz rację, zaczynaj od kontaktu z ludzmi, i nie siedź tam 2 lata.
        To są kolejne stopnie Twojej kariery.

        Życzę Ci dużo szczęścia i powodzenia w życiu bo wierzę, że zrobisz karierę.

        • Gość: coox Re: PRACA LEŻY NIE TYLKO NA ULICY ... IP: *.bsk.vectranet.pl 03.04.03, 19:42
          fajnie wiedzieć johnnyone że masz tyrkę i jesteś super
          zaradnym gościem, nie daj Boh jesteś pracodawcą albo nim
          będziesz. Poczytaj w Dilbertozie co piszą o Tobie lub
          pisać będą.

          Zrozumiałem że ludzie mają Ci "posłużyć" lub będą Ci
          "służyć" za szczeble Twojej kariery, pomyśl że wystarczy
          by jeden szczebel się wyłamał.
          Mam wrażenie, że nie słuchasz ludzi najwyżej po to by
          wydobyć coś dla własnej korzyści, nie lubisz ludzi a
          szkoda wielka szkoda
      • mareczekkk Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... 03.04.03, 19:18
        Gość portalu: Kika napisał(a):

        > Ludzie praca leży na ulicy, wystarczy tylko ją podnieść !!!! Nie róbcie z
        > siebie niedołęgów, tylko zacznijcie naprawdę ją podnosić !!! Schowajcie dumę
        > i dyplom do kieszeni i na początek zacznijcie robić cokolwiek !!! Ja
        > skończyłam miesiąc temu studia magisterskie ZZL. Chcę pracować jako
        > specjalista ds. kadr i płac. Na dzień dzisiejszy pracuje jako ekspedientka w
        > sklepie i jest okay. Zarabiam 1200 plus premia, ale ile ludzi można poznać,
        > wyrobić sobie znajomości ... A specjalistą będę napewno, robię kursy różnego
        > rodzaju, nadal się dokształcam i na razie schowałam dyplom do szuflady.
        > Napewno kiedyś zrealizuję marzenia, ale nie mogę na początek wymagać
        > kokosów !!! Dlatego nie strugajcie z siebie niewiadomo kogo, tylko
        zacznijcie
        > robic cokolwiek, to też procentuje !!!!!


        Wiesz, że statystycznie rzecz ujmując na jedną oferte pracy przypada 350
        zgłoszeń chętnych na owe stanowisko.
        Pojęcie rynku pracodawcy znasz zakładam, a może na zajęciach cie omineły.
        O tym, że są regiony gdzie o prace nie jest tak trudno, ale są i takie gdzie
        miejsc pracy nie przybywa, a rzesze bezrobotnych dochodzą z dnia na dzień
        zapewne wiesz.

        Wydaje mi się też, że za dwa lata twój zawód wykonywany nazywał się
        będzie "ekspedientka".










      • Gość: finka Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: *.zachod.pl / 10.0.0.* 03.04.03, 19:39
        Ciekawa jestem w jakim mieście mieszkasz. W moim jako ekspedientka w sklepie
        nie zarbiłabyś więcej niż 600 zł na rękę. I nie trzeba być pesymistą, żey się
        wkurzyć.
        • Gość: jeszcze optymistka Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: PROXY:* / 172.20.6.* 03.04.03, 19:47
          to i tak dużo , u nas zatrudniają na pół etatu pracuje się cały albo i lepiej
          za 400, 500 netto. No do tego jeszcze nie można mieć więcej niż 30 lat.
          Za 1200 plus premia, mogę dyplom zagrzebać i o nim nie myśleć. Tylko głupia
          sprawa, prawie 40- latka sprzedawać już w Polsce nie może- bo klienci by
          zwiali:))
      • qczi Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... 03.04.03, 21:52
        pracuj sobvie jako ekspedientka ale szukaj przy okazji czegos innego, i to caly
        czas, bo w koncu tam zdziadziejesz
      • Gość: absolwentUW Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: 63.166.226.* 03.04.03, 23:54
        W zasadzie nie ma nic zlego w takim podejsciu, tyle ze niektore prace moga byc,
        w pewnych warunkach, obciazeniem w CV. Jesli ktos nie chce uwzglednic zlej
        sytuacji na rynku pracy to moze w Twojej pracy ekspedientki widziec Twoja
        porazke, ze nie udalo Ci sie lepszej pracy zdobyc, zgodnej z Twoimi
        zainteresowaniami i kierunkiem studiow. Oczywiscie mozna to pominac na CV.
        Jednak wtedy powstaje dziura w zyciorysie ktora trzeba jakos wytlumaczyc.

        Ale generalnie mysle ze podejscie dobre. Zadna praca nie hanbi.
      • Gość: krzysztofsf Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: 213.155.166.* 06.04.03, 01:12
        Gość portalu: Kika napisał(a):

        > Ludzie praca leży na ulicy, wystarczy tylko ją podnieść !!!! Nie róbcie z
        > siebie niedołęgów, tylko zacznijcie naprawdę ją podnosić !!! Schowajcie dumę
        > i dyplom do kieszeni i na początek zacznijcie robić cokolwiek !!! Ja
        > skończyłam miesiąc temu studia magisterskie ZZL. Chcę pracować jako
        > specjalista ds. kadr i płac. Na dzień dzisiejszy pracuje jako ekspedientka w
        > sklepie i jest okay. Zarabiam 1200 plus premia, ale ile ludzi można poznać,
        > wyrobić sobie znajomości ... A specjalistą będę napewno, robię kursy różnego
        > rodzaju, nadal się dokształcam i na razie schowałam dyplom do szuflady.
        > Napewno kiedyś zrealizuję marzenia, ale nie mogę na początek wymagać
        > kokosów !!! Dlatego nie strugajcie z siebie niewiadomo kogo, tylko zacznijcie
        > robic cokolwiek, to też procentuje !!!!!


        Kiedys bralem udzial w naborze (jako jeden z "nabierajacych";) na stanowicko
        specjalisty do spraw marketingu.

        Z przykroscia musze Ci powiedziec, ze osoby 2-3 lata po studiach, pracujace w
        miedzyczasie na roznych dziwnych stanowiskach w geantach i innych tesco, mialy
        mniejsze szanse niz aktualni absolwenci. Nastawienie bylo takie, ze raczej
        przez ten okres robiac cos kompletnie niezwiazanego z zawodem, sa znacznie do
        tylu w stosunku do zielonego absolwenta, ale tegorocznego.

        Jesli chcesz pracowac w swoim zawodzie, znajdz prace nawet za 600 zl, ale
        zwiazana z nim. Tak skromnie ci doradze. Chyba, ze wspomnane kursy masz scisle
        powiazane z wyuczonym zawodem...wtedy nie bedziesz postrzegana jako osoba
        powoli zapominajaca tego co sie nauczyla kiedys na studiach.

        krzysztof

      • Gość: akryl Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: ipcop:* 07.04.03, 13:40
        większość przeczytanych tutaj tekstów uswiadomiło mi to co i mnie było obce
        jeszcze kilka lat temu - wszystko - znaczy nic, wszędzie - znaczy nigdzie,
        jeżeli szukacie każdej pracy - nie szukacie zadnej.
        Mam 33 lata i dopiero teraz robie mature, która jest mi niezbędna do podjęcia
        studiów. Bardzo żałuję, ze nie miałam tej wiedzy wcześniej, bo teraz chociazby
        egzamin z angielskiego, który mam 13.04 sprawia mi kłopot, nie mówiac o tym, że
        majac prawie 40 po skonczeniu studiów dopiero rozpocznę "karierę zawodowa" - to
        oczywiscie zart. Prawda jest jednak że wiem czego chce, dokładnie wiem który
        kierunek bedzie tym własciwym.
        Usidźcie w spokoju, napiszcie sobie kilka rzeczy, którym chcielibyscie sie
        oddac bez reszty.
        Sama wybrałam opcje z filmu "Skazani na ..." gdzie bohater odsiadujacy wyrok
        miał na tyle czasu aby codziennie ( lub raz na tydzien ) wysyłac listy do władz
        z prosba o wyasygnowanie kwoty na załozenie więziennej biblioteki. Ja tez tak
        zaczęłam robić i nie tylko mam nadzieje ale wem, ze prędzej czy pózniej będą
        chcieli ze mną porozmawiać. Póki co ...ja mam czas . Dla pełnej wiadomosci -
        jestem bezrobotna.
        • coox Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... 07.04.03, 13:57
          mocne i prawdziwe taka świadomość przychodzi u każdego w
          innym wieku, więc nie należy się stresować późną maturą
          czy studiami liczy się chęć i świadomość tego co chce się
          robić i przekonanie że do zajęcie da nam satysfakcję nie
          tylko zawodową
          pozdrawiam
        • Gość: jeszcze optymistka Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: PROXY:* / 172.20.6.* 07.04.03, 15:09
          Gość portalu: akryl napisał(a):

          > większość przeczytanych tutaj tekstów uswiadomiło mi to co i mnie było obce
          > jeszcze kilka lat temu - wszystko - znaczy nic, wszędzie - znaczy nigdzie,
          > jeżeli szukacie każdej pracy - nie szukacie zadnej.
          > Mam 33 lata i dopiero teraz robie mature, która jest mi niezbędna do
          podjęcia
          > studiów. Bardzo żałuję, ze nie miałam tej wiedzy wcześniej, bo teraz
          chociazby
          > egzamin z angielskiego, który mam 13.04 sprawia mi kłopot, nie mówiac o tym,
          że
          >
          > majac prawie 40 po skonczeniu studiów dopiero rozpocznę "karierę zawodowa" -
          to
          >
          > oczywiscie zart. Prawda jest jednak że wiem czego chce, dokładnie wiem który
          > kierunek bedzie tym własciwym.
          > Usidźcie w spokoju, napiszcie sobie kilka rzeczy, którym chcielibyscie sie
          > oddac bez reszty.
          > Sama wybrałam opcje z filmu "Skazani na ..." gdzie bohater odsiadujacy wyrok
          > miał na tyle czasu aby codziennie ( lub raz na tydzien ) wysyłac listy do
          władz
          >
          > z prosba o wyasygnowanie kwoty na załozenie więziennej biblioteki. Ja tez
          tak
          > zaczęłam robić i nie tylko mam nadzieje ale wem, ze prędzej czy pózniej będą
          > chcieli ze mną porozmawiać. Póki co ...ja mam czas . Dla pełnej wiadomosci -
          > jestem bezrobotna.


          Ja też tak myślałam, zaczęłam studia w wieku 34 lat, pełna nadziei i
          optymizmu, że to się przyda, zaowocuje. Teraz w czerwcu, będzie finisz,
          magisterium. I zastanawiam się po co, nic mi to nie da. Bezowocnie szukam
          pracy od listopada. Zastanawiam się czy był sens pakować w to wszystko tyle
          kasy, wysiłku, wyrzeczeń. W naszej rzeczywistości, osoba przed 40-tką jest na
          straconej pozycji.
          • Gość: akryl Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: ipcop:* 07.04.03, 15:33
            nie jestem zażartą katoliczka ale lubię przysłowie " tam gdzie Bóg zamyka
            drzwi, tam otwiera okno ' - słyszałam to w jakims filmie i bardzo mi sie
            spodobało.
            Niestety nabyty optymizm to proces, trzeba go wypracowac w sobie - a to do
            prostych rzeczy nie należy. Jednakze nie wolno nam go utracic....pisząc JESZCZE
            OPTYMISTKA. Pamietaj - nigdy nie patrz na kloszardów ( co nie znaczy, że nie
            masz ich zauwazac ) patrz na najdrozsze kreacje w oknach wystawowych. Nie patrz
            na uliczny asfalt zadzieraj głowę aby zobaczyc piękne zwieńczenia kamienic na
            ostatnich piętrach. oczywiście nie oznacza to, ze nie ma dni kiedy nie chce sie
            zyc ale i te sa potrzebne.
            Jeżeli studia podjełas tak późno to pewnie bardziej swiadomie, zapomniałas
            jednak, ze uczysz sie dla siebie.
            Cały czas trudno nam jest zrozumieć, że to my kierujemy swoim losem. A czy nie
            było tak, ze podchodziłaś do czegos ze zbytnia rezerwą? wtedy nie dziw sie, ze
            nie wychodzi - myslę, że kluczem jest świadomośc tego co chce sie zrobić...nie
            tylko dla siebie, choc zdrowy egoizm jest wskazany
            Serdecznie pozdrawiam
            P.S. Pozdrawiam także Cooxa
            • coox Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... 07.04.03, 15:53
              dziękuję za pozdrowienia a jeśli chodzi o cytat to z
              ks.Twardowskiego pochodzi to jedna z najoczywistszych
              prawd, których dosięgamy dopiero gdy uda nam się wspiąć
              na palcach i daleko wyciągnąć rekę by koniuszkiem palca
              środkowego ściągnąć prawdę z jakiejś zakurzonej półeczki.
              pozdrowienia
            • Gość: jeszcze optymistka Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: PROXY:* / 172.20.6.* 07.04.03, 16:24
              Ładnie napisane ,tyle tylko, że satysfakcją i tym że uczyłam się dla siebie
              nie nakarmię dziecka. Jestem sama, nie mogę liczyć na pensję męża i na czyjąś
              finansową pomoc. Życie jest dla niektórych bardzo brutalne, i wcale nie znaczy
              to że oni coś źle robili.
              • coox Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... 07.04.03, 17:03
                Myślę że nikt 30-40-50(pozdrowienia dla P.Asi) nie
                znajduje się na z góry przegranej pozycji, szczególnie
                wykształcony. To wszystko wbrew temu co "mówią na mieście".

                Nie skazuj się sama na przegraną, co to za studia które
                kończysz?Trzymam kciuki za Twoją magisterkę.


                "Nasza rzeczywistośc" jest taka jaką sobie sami wymyślimy
                i jest dosłownie NASZA i niczyja więcej.

                Wierz mi że właśnie dzięki satysfakcji i pracy włożonej
                we własny rozwój nakarmisz swoje dziecko i siebie.
                Myślę że musisz sobie wyznaczyć nowy cel, bo jeden z
                ostatnich prawie osiągnęłaś (studia), usiądź spokojnie
                zrób sobie kawę, pomyśl co teraz chcesz robić, co możesz
                teraz wykonać, umów się z przyjaciółką, znajomą opowiedz
                jej o tym. Kończysz jakis etap do tej pory studia
                stanowiły cel teraz ... własna działalność(?).

                Pamiętam jak śp. Maciej Słomczyński opowiadał o nocy,
                której skończył tłumaczyć Ulissesa Joyce'a.
                Przyszedł nad ranem do żony i rozpłakał się bo nie
                wiedział co ma dalej robić w życiu. Nasz wielki tłumacz
                skończył coś co było celem do którego dążył przez wiele
                lat, doszedł, osiągną cel i po prostu nie wiedział!

                trzymam mocno kciuki za Ciebie i TWÓJ OPTYMIZM!
                pozdrawiam
                • Gość: jeszcze optymistka Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: PROXY:* / 172.20.6.* 07.04.03, 17:18
                  coox napisał:

                  > Myślę że nikt 30-40-50(pozdrowienia dla P.Asi) nie
                  > znajduje się na z góry przegranej pozycji, szczególnie
                  > wykształcony. To wszystko wbrew temu co "mówią na mieście".
                  >
                  > Nie skazuj się sama na przegraną, co to za studia które
                  > kończysz?Trzymam kciuki za Twoją magisterkę.
                  >
                  >
                  > "Nasza rzeczywistośc" jest taka jaką sobie sami wymyślimy
                  > i jest dosłownie NASZA i niczyja więcej.
                  >
                  > Wierz mi że właśnie dzięki satysfakcji i pracy włożonej
                  > we własny rozwój nakarmisz swoje dziecko i siebie.
                  > Myślę że musisz sobie wyznaczyć nowy cel, bo jeden z
                  > ostatnich prawie osiągnęłaś (studia), usiądź spokojnie
                  > zrób sobie kawę, pomyśl co teraz chcesz robić, co możesz
                  > teraz wykonać, umów się z przyjaciółką, znajomą opowiedz
                  > jej o tym. Kończysz jakis etap do tej pory studia
                  > stanowiły cel teraz ... własna działalność(?).
                  >
                  > Pamiętam jak śp. Maciej Słomczyński opowiadał o nocy,
                  > której skończył tłumaczyć Ulissesa Joyce'a.
                  > Przyszedł nad ranem do żony i rozpłakał się bo nie
                  > wiedział co ma dalej robić w życiu. Nasz wielki tłumacz
                  > skończył coś co było celem do którego dążył przez wiele
                  > lat, doszedł, osiągną cel i po prostu nie wiedział!
                  >
                  > trzymam mocno kciuki za Ciebie i TWÓJ OPTYMIZM!
                  > pozdrawiam


                  Działalność była i poprostu się wyłożyłam. Od 94 roku byłam na własnej
                  działalności, różne były jej formy. I nie mam już siły, szarpać się sama. Na
                  coś większego niestety brak kasy. Za parę groszy nic sensownego się nie
                  wykombinuje a może ja już nie mam pomysłu? Drobnego obecny rynek niestety zje,
                  nie da rady wyrobić na koszty, które wciąż idą w górę.
                  Studia, nie najlepiej chyba trafione w obecny czas - ekonomia.
                  pozdrawiam
                  • coox Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... 07.04.03, 18:08

                    Studia-chyba dobra droga by prowadzić dalej swoją
                    działalność.
                    A co z nowym celem w życiu, może coś związanego z
                    działalnością.
                    Pomysłów napewno Ci nie zabraknie, nie wierzę!!!!!!!!!!
                    Z tym zjadaniem drobnych przedsiębiorców też się do końca
                    nie zgadzam, trzeba poszukać niszy i tam się umościć.

                    Optymistko wszystko się wyprostuje, wyznacz sobie nowy cel.
                    Znajdą się ludzie którzy Ci pomogą, nie będziesz sama.
                    Cały czas trzymam kciuki!
                  • Gość: akryl Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: ipcop:* 07.04.03, 18:12
                    Pięknie wymieniacie sie zdaniami tyle, że to nasza narodowa cecha.
                    Pocieszę Cie - optymistko - ja takze prowadziłam działalnosc i tez siły nie
                    miałam ...a raczej pieniedzy na rozwój, wtedy stwierdziłam - jak nie pójde do
                    przodu to bede sie cofać - i skończyłam z tym.
                    Zaczęłam cos zupełnie innego. Ksiazki podają taką definicję:zastanów sie kiedy
                    robiłas cos co dawało Ci szczególna satysfakcje ...i rób to!
                    Ja doszłam do wniosku, że najlepiej czuje sie wsród dzieci i ludzi starszych.
                    Obecnie opiekuje sie dwójka dzieci i mam dwójke podopiecznych.
                    Twoje powodzenie to twoja swiadomosc tego powodzenia.
                    Jak już wspomniałam wszystko ma druga strone - może własnie te słowa powinny Ci
                    byc drogie - napisałam wczesniej, że mam 33 lata mam otoczenie dzieci - sama
                    dziecka nie mając, mam otoczenie 70-latków a pozbawiona jestem rówieśników
                    to moje koszty, byc moze duzo za duże.
                    Raz jeszcze pozdrowienia dla Coox-a i podziękowania za źródła mojego cytatu.
                    Zgadzam sie z Tobą w tym, że to nasze życie i tylko nasze
                    • coox Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... 07.04.03, 18:30
                      i coraz częściej dochodzę do takiego właśnie wniosku,
                      nasze frustracje biorą się z tego że nie robimy tego
                      chcielibyśmy i umiemy robić. Wybieramy sobie jakieś
                      zawody bo z tego jest kasa, bo jest modne zapominając co
                      siedzi w nas, co nam w duszy gra, potem brak nam sił lub
                      boimy się zmienić cokolwiek cociaż to też ludzkie cechy:
                      umiejętnośc dostosowania się i niechęć do zmian.
                      No i po raz kolejny zgadzam sie z Tobą Acrylu(o)
                      pozdrawiam
                      • Gość: akryl Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: ipcop:* 07.04.03, 21:31
                        Juz odzwyczaiłam się od tego, że ktokolwiek zgadza się z moim zdaniem,
                        zazwyczaj reakcja na wypowiedzi podobne powyzszym kwitowane były uśmieszkiem -
                        nawet mój 11 letni siostrzeniec podsumowuje moje uwagi zdaniem " ciocia ty nie
                        filozofuj ". Dlatego kłaniam sie nisko w podziękowaniach i pozdrawiam.Alicja
                        Mam tylko nadzieję, że nasze uwagi czyta bezpośrednio zainteresowana - JESZCZE
                        OPTYMISTKA
                        • Gość: jeszcze optymistka Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: PROXY:* / 172.20.6.* 07.04.03, 22:40
                          Gość portalu: akryl napisał(a):

                          > Juz odzwyczaiłam się od tego, że ktokolwiek zgadza się z moim zdaniem,
                          > zazwyczaj reakcja na wypowiedzi podobne powyzszym kwitowane były
                          uśmieszkiem -
                          > nawet mój 11 letni siostrzeniec podsumowuje moje uwagi zdaniem " ciocia ty
                          nie
                          > filozofuj ". Dlatego kłaniam sie nisko w podziękowaniach i pozdrawiam.Alicja
                          > Mam tylko nadzieję, że nasze uwagi czyta bezpośrednio zainteresowana -
                          JESZCZE
                          > OPTYMISTKA

                          Czytam, czytam. Tyle tylko, że naprawdę mówić jest bardzo łatwo. Sama to
                          potrafiłam, zawsze jakoś wychodziłam na prostą. Ale obecnie mam pustkę przed
                          sobą. Koleje losu tak się potoczyły że przed 4 laty straciłam wszystko co
                          miałam i zaczynam od zera, próbuję się wygrzebać z tego dołu ale cały czas
                          ziemia usuwa mi się spod nóg i tyle..... Ładnie powiedziane- znaleźć niszę
                          rynkową - u nas jeszcze coś takiego jest? Codziennie kombinuję i na nic
                          genialnego nie mogę wpaść. Robić to co się lubi, można jasne- uwielbiam
                          gotować, lubię dzieci i co z tego. Raz że i w tym kierunku próbowałam iść-
                          potrzebne referencje, bądź wykształcenie to raz a za stawkę godzinową jaką u
                          nas można ewentualnie dostać 2, 3 zł na godzinę nie zarobię nawet na
                          jedzenie.i jak tu pałać optymizmem i patrzeć radośnie w przyszłość? Robię się
                          już marudna, zdaję sobie z tego sprawę, ale nerwy też mają swoje granice
                          wytrzymałośći. Pozdrawiam
                          • Gość: akryl Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: ipcop:* 07.04.03, 23:11
                            ty nie mów - TAK ALE, bo tym ALE przekreślasz to TAK.
                            przeczytaj wszystko co napisalismy z coox-em ( chyba, że to ona )jeszcze raz a
                            potem jeszcze raz MYŚL POZYTYWNIE nie czekaj na przysłowiowa cegłę w drewnianym
                            kosciele a zobaczysz, ze wszystko nagle się odwróci.
                            ze mną było tak; zajmowałam się jednym dzieciatkiem, kiedy poszedł do żłobka
                            pomyślałam musze znów dać ogłoszenie ale po 3 dniach gospodyni domu przyszła
                            czy nie zaopiekowałabym sie dwójka innych, następnego dnia znajoma mojej
                            zmarłej babci poprosiła mnie czy nie zaopiekowałabym sie jej siostrą, po dwóch
                            miesiacach odebrałam telefon , okazało sie, ze ktoś takze chce mnie do opieki
                            nad swoją mamą bo sam mieszka w Warszawie ( ja w Katowicach )( to także powinno
                            Ci dać do myslenia - kontakty ). Jakie zdziwienie
                            moje było kiedy latem spotkała mnie kolezanka i zapytała ( nie wiedziała co
                            robie ) czy od czasu do czasu nie posiedziałabym z jej babcią...
                            Nie przelewa mi sie, tym bardziej, ze mieszkam sama i sama muszę sie utrzymać
                            ale nie mam prawa narzekać. Powtarzam jednak, ze jest to proces . Jestem zdania
                            innego od innych że to świadomość określa byt.
                            PAMIĘTAJ MÓW ZAWSZE, ZE SZKLANKA JEST DO POŁOWY PEŁNA - NIE INACZEJ!
                            Alicja
                            P.S. Ciekawe czy i tym razem coox sie ze mna zgodzi
                            • coox Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... 07.04.03, 23:44
                              facet jestem jakby co.
                              Nasze, Alicji i moje mówienie nie bierze się z niczego,
                              jak i twój Optymistko pesymizm. Zapewne Ona jak i ja
                              jesteśmy w czasie jakiejś przemiany czy dojrzewania,
                              ewolucji osobowości czy rozwoju różnie można to nazwać.
                              Jest to jakiś postępujący proces. Książki na takie tematy
                              pomagają o tyle że zwykle jasno i prosto mówią to co sami
                              wiemy o sobie lub się domyślamy a trudno nam to
                              zwerbalizować. A werbalizacja czy opis zmian daje nam
                              możliwość zrozumienia i akceptacji.
                              Jest taka prawda, że najpierw trzeba chcieć pomóc sobie
                              samemu, a ludzie naokoło napewno zaczną Ci sami pomagać.
                              Pewnie że są góry i doły, czasem głębsze, czasem płytsze.
                              To jest jak ogień i woda, smutek i radość jedno nie
                              istnieje bez drugiego.
                              Co do bytu myślę że określoność bytu przez świadomość
                              miesza się z deterministycznym widzeniem naszego
                              istnienia. (Ciocia ty nie filozofuj :]]])
                              A MOJA SZKLANKA BYŁA DZISIAJ DO POŁOWY PEŁNA!
                              o trzymaniu kciuków nie będę wspominał bo to oczywiste
                              • Gość: jeszcze optymistka Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: PROXY:* / 172.20.6.* 07.04.03, 23:53
                                Spokojnej nocy...
        • Gość: magda Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.03, 08:35
          Dobrze mieć świadomość co się chce w życiu robić i dążyć do tego celu, ALE
          ja nie mogę sobie pozwolić na to by przez te wszystkie lata dążenia do celu być
          bezrobotną.
          Muszę siebie utrzymać. Na taki luksus mnie nie stać.
          • Gość: akryl Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: ipcop:* 08.04.03, 10:19
            droga Magdo, mam wrazenie, ze wstałas rano, wpadłaś na te strone i postanowiłas
            cos napisac. Cos-czyli nic.
            Jezeli o wstawaniu mowa - popatrz na swoje łózko lub wyobraź sobie - ozdobne
            poduszki na narzucie, pod nia kołdra, przescieradło, materac...pod tym właśnie
            materacem jesteś wyewoluowana TY. Dzisiaj jesteś ta ozdobną poduszeczką. Zobacz
            ile pracy Cie czeka. Poza tym znowu padło ( nawet drukowane ) A L E!
            wykreśl je ze swojego słownika w rozważaniach nad sobą
            Przeczytaj moje i coox-a wypowiedzi - kilka razy bo chyba nie zrozumiałaś ani
            jednej. Praca nad soba to proces(!)Załóż rózowe okulary ( nie dosłownie )i
            pamietaj -" jak siebie szanujesz tak ciebie szanuja ". Jak może szanować Cie
            ktoś skoro sama szacunku dla siebie nie masz?

            • coox Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... 08.04.03, 10:45
              no jest coś Alicjo z czym się nie mogę zgodzić. Domyślam
              się Twoich intencji, jednak co do Twojego zdania
              nt.sznowania innych ludzi stanowczo protestuję. Trzeba i
              można szanować ludzi bez względu na okoliczności.
              Zdziwiłem się ostatnim zdaniem z Twojego postu, myślę że
              może nie o to słowo chodziło.
              Jestem zdania że w problemie, o którym długo już piszemy
              wogóle nie chodzi o "szacunek".
              • Gość: akryl Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: ipcop:* 08.04.03, 11:42
                najpierw pozwól, ze będe obstawała przy swoim " jak siebie szanujesz, tak
                ciebie szanuja " - to stara prawda. Trzeba szanowac kazda czasteczke swojego
                ciała i umysłu. moje ostatnie zdanie dotyczy rozszerzonej mysli w cudzysłowie
                i mówi o tym, ze kiedy zaakceptujesz siebie łatwiej przyjdzie akceptowanie
                otoczenia.
                Magda napisała " ja nie moge sobie pozwolić na to by przez te wszystkie lata
                dążenia do celu byc bezrobotna" - czy nie widzisz w tym zdaniu dziecinnego zalu
                do wszystkich o wszystko...kiedy prawdziwy powód tkwi w niej?Poza tym mam
                nadzieję, że generalnie wie czego naprawde chce.Kiedy nam odpisze3 moze dowiemy
                sie czegos wiecej
                na pewnym kursie zwierzyła mi się jedna z kilku matek zastępczych o innych;"
                raz na rok mamy organizowane kilkudniowe zjazdy, na których psychologowie radza
                nam jak sie odstresowywać tylko, że one myśla, ze to jakis guziczek trzeba
                przycisnać "

                P.S. to dobrze,że mamy inne zdanie na jakis temat, wtedy ciekawiej sie rozmawia
                • Gość: ma Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: *.przemet.sdi.tpnet.pl 08.04.03, 13:57
                  Może i leży na ulicy , ale ile ludzi po niej chodzi! i nie wiadomo w którym
                  miejscu i o której godzinie najlepiej jej szukać,i Jak ją dorwać przed innymi???
                  Bo taka bez poborów to leży i nikt jej nie rusza,ale żeby coś zarobić?Bo na
                  podkarpaciu to moja siostra z dyplomem mgr. pracuje za 400zł i też nie w
                  zawodzie.Nie nie pomyliłam sie!! za 400zł.a ja mam średnie ogólne i szukam już
                  2lata i nic, albo na 3 miesiące przyjmują i nową osobe przyjmują. To dobrze że
                  są tacy co mają fart.Tylko niech nie myślą że wszystkim tak sie udaje . Pa.
                • coox Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... 09.04.03, 17:31
                  myślę że co do poglądów mocno się nie róznimy, natomiast
                  to co nas zdecydowanie rózni to metoda.
                  Jak napisałem domyślałem się intencji Twojej wypowiedzi,
                  z którą trochę polemizowałem, wiedziałem że to
                  rozszerzenie ale moim zdaniem zbyt daleko idące.
                  No ale to już kwestia metody czy też formy.

                  No pewnie że to dobrze że czymś się różnimy, jakie życie
                  było by nudne!!!
                  pozdrowienia
                  • Gość: Qwe Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: 217.96.97.* 11.04.03, 08:42
                    To ja mam problem, bo mimo wyższego wykształcenia magisterskiego i
                    zamieszkiwania w dużym mieście wojewódzkim nie mam szans na pracę przy biurku
                    bez znajomości nawet na tą najpodlejszą za 500 zł. A do sklepu też nikt mnie
                    nie przyjmie, bo mam za wysokie kwalifikacje, przynajmniej tak mi mówią żeby
                    mnie spławić. Pozdrawiam poszukiwaczy, poszukiwacz od 8 miesięcy i chciałbym
                    dodać jeszcze że wszelkie uogólnianie jednostkowych przypadków jest
                    niebezpieczne i krzywdzące.
                    • Gość: MMM Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: *.tkdami.net 01.05.03, 21:32
                      MOGĘ PODPISAĆ SIĘ POD TWOIM LISTEM QUWE DODAJĄC ŻE MAM DOŚWIADCZENIE NA
                      KIEROWNICZYM STANOWISKU I PRACY SZUKAŁAM OD ROKU
                      JESTEM W OKROPNYM DOLE CHOCIAŻ NIE TRACĘ NADZIEJI I ZAKŁADAM WŁASNĄ
                      DZIAŁALNOŚĆ - SKLEP INTERNETOWY
                      TO NIE PRAWDA ŻE PRACA LEŻY NA ULICY (CHYBA ŻE TA ULICA NAZYWA SIĘ
                      ZNAJOMOŚCI) - NA PRAWDĘ SZUKAŁAM

                      POZDRAWIAM
      • Gość: LG Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: *.kalisz.mm.pl 23.04.03, 15:44
        W takim razie byłaś głupia, że przez 5 lat studiowałaś. Sprzedawać w sklepie i
        zdobywać znajomości mogłaś po maturze albo i bez niej! Zaoszczędziłabyś,
        odłożyła niezłe pieniądze przez ten czas i zapewne ustawiłabyś się juz na jakiś
        czas. Nie po to kończyłam architekturę by sterczeć za ladą i uśmiechać się do
        klienta. To może robić każdy, bez urazy.
        • beers ? ! 23.04.03, 17:05
          Gość portalu: LG napisał(a):

          >
          > Nie po to kończyłam architekturę by sterczeć za ladą i uśmiechać się do
          > klienta. To może robić każdy, bez urazy.

          W takim razie konczylas ja po to, zeby byc bezrobotna?!....

          To dopiero kazdy glupi potrafi...Nic nie robic, albo jakies fuchy na czarno
          (prawda, pani inzynier?), a jednoczesnie zasileczek glodow, bo glodowy, ale
          zawsze te pare stowek podatnik zafunduje...

          Fe, obrzydlistwo!
          • Gość: esox jaki zasiłek ? IP: *.com.pl 23.04.03, 17:21
            Co ty pieprzysz?!
            Dla absolewntów nie ma żadnych zasiłków!
            • beers Re: jaki zasiłek ? 23.04.03, 17:29
              Gość portalu: esox napisał(a):

              > Co ty pieprzysz?!
              > Dla absolewntów nie ma żadnych zasiłków!

              I bardzo dobrze.

              A tak swoja droga ,to z czego zyja ludzie bez prawa do zasilku?
              Dziwie sie, ze jakos tego dokladniej nikt nie kontroluje...
              • Gość: ika Re: jaki zasiłek ? IP: *.man.rsk.pl 24.04.03, 13:21
                beers napisał:

                > Gość portalu: esox napisał(a):
                >
                > >
                > A tak swoja droga ,to z czego zyja ludzie bez prawa do zasilku?
                > Dziwie sie, ze jakos tego dokladniej nikt nie kontroluje...
                A jak myslisz.. co robi się bez zasiłku, który dostaje jakieś 20%
                bezrobotnych? Rozglądnij sie wokół siebie. Życie bez pieniędzy to koszmar.


              • Gość: ktos Re: jaki zasiłek ? IP: *.altec.pl 05.05.03, 02:23
                beers napisał:

                > Gość portalu: esox napisał(a):
                >
                > A tak swoja droga ,to z czego zyja ludzie bez prawa do zasilku?
                > Dziwie sie, ze jakos tego dokladniej nikt nie kontroluje...

                Ty skurw...nu !
      • Gość: gearbox Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 24.04.03, 14:21
        Przykro mi to komentować w ten sposób, ale to jest żałosne...

        Czy po to kształciłaś się tyle lat, żeby pracować jako sprzedawczyni?
        Gratulacje! Musiałaś mieć dobrą średnią!

        Poznajesz ludzi w tej pracy? Ha, ha, ha... Ci ludzie patrząc, jak im pakujesz
        towar nawet Cię nie widzą! Tylko pakuj starannie, bo Cię mogą nowi znajomi
        zwymyślać.

        1200 zł + premia? Rewelacja! Jak zapłacisz za mieszkanie to nawet sobie
        odłożysz na jedną parę butów w roku, a jak będziesz oszczędna, to raz na 3 lata
        możesz pójść do dentysty!

        Gdzie będziesz za 2 lata? Jak będziesz mieć sporo szczęścia to nadal za ladą.
        Jak mniej to na zasiłku. Z doświadczeniem zawodowym tego typu to Ty się jednak
        do HR już nie załapiesz.

        Znalezienie jakiejkowiek pracy to może rzeczywiście lepiej niż nic, ale to
        jeszcze nic nie załatwia. Skoro praca tak leży na ulicy, to chodź wieczorami na
        długie spacery i podnieś sobie jakąś lepszą.

        Przepraszam za bardzo cierpki ton mojej wypowiedzi, ale stwierdzenie, że "praca
        leży na ulicy i wystarczy się schylić" wyprowadziło mnie nieco z równowagi.
        Osobiście jestem szczęśliwym posiadaczem dobrej pracy, ale że tak powiem "łączę
        się w bólu" z wszystkim bezrobotnymi, którzy szukają bezskutecznie swojego
        miejsca. W mojej opinii wskazywanie im mgr sprzedawczyni jako wzoru ich obraża.

        PS. Wyobraź sobie jaki ubaw ma właściciel sklepu i jego kumple, kiedy opowiada
        przy piwku, że jego sprzedawczyni ma magisterium z HR?! Goście sikają po nogach!
      • Gość: Tola Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: *.pp.com.pl 24.04.03, 14:55
        Kika, z czego wynika Twój optymizm? Moim zdaniem z naiwności...
        Jestem w podobnej sytuacji ja Ty. Dyplom w szufladzie, a ja za ladą. Zarabiam
        sporo, ale z czego tu się poza tym cieszyć?! Robię tak już dwa lata i popadam
        w coraz większą frustrację, tymbardziej że zawód sprzedawcy to na dłuższą metę
        totalna mordęga.
        Myślisz, że łatwiej jest mi teraz znależć pracę w zawodzie? Wręcz przeciwnie.
        Co z tego, że cały czas mam kontakt z zawodem (praca na czarno, a jakże),
        skoro zero doświadczenia?
        Pożyjesz, zobaczysz.
        Ambicje schowałam do szuflady razem z dyplomem, ale szlag mnie już trafia jak
        muszę robić codziennie dobrą minę do złej gry, czyli usługiwać różnym
        paniusiom przy mężach, które z nadmiaru czasu łażą po ekskluzywnych
        przybytkach próżności. W większości nie potrafią się nawet poprawnie wysłowić,
        a ja mam być na ich każde skinienie. W pokorze muszę znosić ich chamstwo
        (bardzo częste) i skłonność do targowania się.
        W częstych chwilach zwątpienia myślę o pielęgniarkach, które mają sto razy
        gorzej. Do tego już ta praca mnie doprowadziła - cieszę się niepowodzeniami
        innych.
        Może już czas zakończyć tę farsę, ale z czego żyć?!

      • Gość: Lewy Nie pieprz mi tu! IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.03, 23:20
        Nawet mnie nie WKURWIAJ!!!
      • Gość: wojtek_bb Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 04.05.03, 20:35
        Biedna KIKA.....dostało Ci się.
        Mam nadzieję,że jeżeli czytasz te wszystkie listy nie załamujesz się
        i nadal będziesz dążyć do wyznaczonego celu.

        Moim skromnym zdaniem, najlepszą przepustką do dobrej pracy jest "rzetelność,
        uczciwość, pracowitość". Jeżeli dasz poznac się swojemu otoczeniu jako taka
        osoba, napewno ktoś cię zauważy. Tak było w moim przypadku, i teraz, i ja tak
        postepuję będąc pracodawcą.

        Napewno są osoby, które nie mają aż tyle szczęścia, mimo tych cech, ale to
        tylko kwestia czasu, gdy znajdą pracę. W tej chwili ( wystarczy przeczytać
        artykuł w GW w dodatku praca) liczą się "znajomości", ale te w pozytywnym
        znaczeniu tego słowa. Tylko w tym roku przyjąłem do pracy 18 osób, z czego
        tylko 2 z ogłoszenia, reszta została mi "polecona".

        Zaczynałem 3,5 roku temu jako sprzedawca magazynier, dziś jestem dyrektorem -
        wiem co mówię ;)

        Pozdrawiam wszystkich, a szczególnie moich i KIKI adwersarzy.

        wojtek_bb

        • forward Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... 05.05.03, 09:01
          Wojtku to co dla ciebie jest pozytwywne ( znajomości ) dla mnie jest negatywne
          ( znajomości ). Bo ja nie mam nikogo kto by mnie polecił, muszę szukać pracy
          zwykłymi kanałami i musiałem pogodzić się z tym że nikt nigdzie mnie nie
          zatrudni, i z kompletnnym wyautowaniem z rynnku pracy.
          Dlatego twoje wartościowanie jest śmieszne i głupie.



          Forward
          • Gość: wojtek_bb Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 05.05.03, 19:06
            "rzetelność, uczciwość, pracowitość"- głupie i śmieszne wartości które ja
            wyznaję - idiota ze mnie ! . Tak Forward, ciekawy jestem jakie Ty masz mądre i
            poważne wartości którymi kierujesz się w życiu. Wcale się nie dziwię, że nie
            możesz znaleźć roboty i jesteś "wyautowany".

            A moje "znajomości" ? Kolega ze średniej szkoły załapał się do pewnej firmy i
            polecił mnie jako sprzedawcę-magazyniera. Potem radziłem sobie już sam, aż do
            dziś.

            Pozdrawiam

            wojtek_bb
            • Gość: MM Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: 195.117.30.* 06.05.03, 20:06
              Gość portalu: wojtek_bb napisał(a):


              > A moje "znajomości" ? Kolega ze średniej szkoły załapał się do pewnej firmy i
              > polecił mnie jako sprzedawcę-magazyniera. Potem radziłem sobie już sam, aż do
              > dziś.

              No proszę, kolega ze szkoły doskonale wiedział, że będziesz "rzetelnym,
              pracowitym, sumiennym" magazynierem? Nie zmyślaj, że cię pracodawca zatrudnił
              za tę "rzetelność". Koledzy ze szkoły raczej nie mają okazji przekonać się jak
              ktoś pracuje na posadzie, a uczenie się to jednak trochę inna bajka. Zachwalał
              cię bo byłeś kumplem, pewnie fajnie było pogadać z tobą przy piwku, a nie
              dlatego że on wybrał ciebie jako "najrzetelniejszego" ze swoich znajomych.

              I tak samo ty teraz myslisz, że ktoś ci poleca kogoś, bo jest "sumienny i
              pracowity". Nie. Poleca ci kogoś, kto jest jego najbliższym znajomym, fajnym
              kumplem ale przecież nie powie ci, żebyś go zatrudnił za fajność, więc co ci
              mówi - że jest "rzetelny, sumienny, pracowity". I ty wierzysz, bo to łatwiejsze
              od spotykania się z tymi wszystkimi ludźmi którzy przyszliby z ogłoszenia. Nie
              masz porównania, więc nie wiesz czy ten bezrobotny nie byłby pracowitszy bo
              bardziej zależałoby mu na pracy. A kwalifikacje się nie liczą? Czy w ogóle
              sprawdzasz tych poleconych, czy oni naprawdę coś umieją czy zadowalasz się
              kumplowskim hasełkiem "on będzie dobry". I potem powtarzasz, że jest dobry bo
              nie możesz sobie nawet wyobrazić jak niepolecony mógłby być jeszcze lepszy...

              A wiesz co, u mnie w pracy czasami bierze się ludzi z ogłoszenia, choć
              większość jak wszędzie z polecenia. Oczywiście polecani są "pracowici, rzetelni
              sumienni" i co - okazuje się że wcale nie są leniwi czy nieuczciwi, są po
              prostu przeciętni, a ci z ogłoszenia biją ich na głowę. Wszyscy.
              • Gość: wojtek_bb Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 08.05.03, 23:45
                odsyłam do witryny "praca" w GW do artykułu o "znajomościach", a w
                szczególności o rozdzieleniu tych pozytywnych od negatywnych.

                Nie wiem, kim jesteś , ani czym się zajmujesz. Ja pracuję w handlu, w trudnej
                branży jaką jest budowlanka, zatrudniam 22 handlowców z których, nie ukrywam,
                dużą część wyciągnąłem z konkurencji, lub "z polecenia" - są najlepsi.
                Ludzie, którzy coś znaczą w branży, solidni, rzetelni, uczciwi i
                robią "sprzedaż" - nie szukają pracy, nie piszą CV, nie pojawiają się na
                rozmowach kwalifikacyjnych.

                Twój ton wypowiedzi jest lekcważący i złośliwy, widać ,że masz na tym punkcie
                jakieś doły.
                Owszem, z kolegą który polecił mnie na sprzedawcę magazyniera, chodziłem na
                piwko i spotykałem sie po pracy, z tym,że om do dziś biega jako handlowiec, a
                ja jestem jego dyrektorem. Wszystko osiagnąłem tylko swoją ciężką pracą.
                Za pierwsze 4 miesiące osiągnąłem 33 % wzrostu sprzedaży w regionie w stosunku
                do roku poprzedniego. Uwierz mi, że nie osiągnąłbym tego z
                kolesiami "znajomkami" od piwa, partaczmi itp. ( co insynuuje FAN). Ci ludzie
                to profesjonaliści.
                Nie wiem, też w jakiej branży Ty pracujesz, więc ciężko mi się ustosunkować, do
                ludzi "z ogłoszenia" w tym konkretnym przypadku. W mojej profesji,
                wdrożenie "zielonego" handlowca trwa min. 6-8 miesięcy, ale dopiero po 2 latach
                osiąga apogeum "przydatności" - koszty przeszkolenia i ewentualnycg "wtop" są
                przeogromne.

                Dlatego Panowie, trzeba wyważyć swoje sądy i zastanowić sie trochę nad słowami.

                pozdrawiam

                wojtek_bb
        • Gość: Fan Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 05.05.03, 23:37
          Drogi Wojtku, właśnie tak w Polsce jest że każdy poleca każdemu tylko pociotków
          powujków i dlatego tak to wsztstko wyglada. Interesy się nie kręcą, bo za
          wszystko odpowiadają pseudo managerowie przyjęci z tzw "polecenia znajomego". I
          tak będziemy brneli i grzęźli w tym syfie.
      • samotnamatka Re: a ja jestem dystrybutorem 04.05.03, 22:28
        dobrze zarabiam, nie miałam wyjscia, bałam się, ale skoro nie musiałam włożyć w
        ten biznes ani grosza to dlaczego nie spróbować, i weszłam.
        Zajmuję się preparatami leczniczymi i odżywkami. Mam z tego około 40% obrotu a
        do tego premie. To nie Amway ani Herbalaif lub aloes
        To pozwala mi zapewnić pełne utrzymanie dla mnie i dzieci.
        e-mail: samotnamatka@gazeta.pl
        jeśli ktoś jest w trudnej sytuacji i bardzo potrzebuje grosza
        to mogę nauczyć i pomóc, prosze do mnie napisać
        • krzyyy Re: dobry dystrybutor może dobrze zarobić 05.05.03, 10:42
          mam znajomego który jest przedstawicielem firmy, sprzedają też preparaty
          lecznicze , zarabia super, i to całkiem uczciwie i prosto

          Ja myślę, że jak ktoś chce naprawdę zarobić i pracować to znajdzie pracę.
          • Gość: Jajo Re: dobry dystrybutor może dobrze zarobić IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 05.05.03, 23:55
            Powiem tak nie raz trzeba wybrać pomiędzy dumą a egzystencją. Ja na razie
            jestem dumnuy,ale po 9 miesiącach bez pracy powoli toną i chwycę sie byle
            czego. Z drugiej strony nie warto jest studiować ponieważ pracę godną mgr
            dostaje sie tylko ale to tylko po znajomosci i nie ma znaczenia czy to zakład
            państwowy czy zachodnia firma. Podam może mój przykład. Jako inż elektryk
            proponowano mi robienie instalacji, ale do takiej fuchy fizycznej nie potrzeba
            studiów i 5 lat cięzkich mordęgi bo zawód elektromontera to zdobywa sie po
            zawodówce. Jak szef po zawodówce może mieć szacunek do studiów jak sam ich nie
            skończył. To tak jak lizanie lodów przez szybkę (inna mentalność).
            • lizaweczka Re: NAPRAWDĘ dystrybutor może dobrze zarobić 06.05.03, 02:20
              WEJDZCIE NA TE STRONE TAM SĄ INFORMACJE
              strony.wp.pl/wp/extraconsult/1.html
            • Gość: gearbox Re: dobry dystrybutor może dobrze zarobić IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 07.05.03, 16:00
              Gość portalu: Jajo napisał(a):

              > Powiem tak nie raz trzeba wybrać pomiędzy dumą a egzystencją. Ja na razie
              > jestem dumnuy,ale po 9 miesiącach bez pracy powoli toną i chwycę sie byle
              > czego. Z drugiej strony nie warto jest studiować ponieważ pracę godną mgr
              > dostaje sie tylko ale to tylko po znajomosci i nie ma znaczenia czy to zakład
              > państwowy czy zachodnia firma. Podam może mój przykład. Jako inż elektryk
              > proponowano mi robienie instalacji, ale do takiej fuchy fizycznej nie
              potrzeba
              >
              > studiów i 5 lat cięzkich mordęgi bo zawód elektromontera to zdobywa sie po
              > zawodówce. Jak szef po zawodówce może mieć szacunek do studiów jak sam ich
              nie
              > skończył. To tak jak lizanie lodów przez szybkę (inna mentalność).

              Oczywiście te znajomości i układy to jest problem. Ale nie przesadzajmy. Ani
              ja, ani moja żona (która wczoraj dostała nową pracę) nie korzystaliśmy nigdy z
              żadnych znajomości, a wyłącznie z ogólnie dostępnych ogłoszeń (głównie GW). Za
              każdym razem chwilę to trwało, ale zawsze znajdowaliśmy coś przyzwoitego. I to
              dzięki wykształceniu i doświadczeniu, żeby odnieść się do innej sprawy
              poruszonej powyżej. Studia się jednak opłacają, i to bardzo.

              Pozdro,
        • Gość: gearbox Re: a ja jestem dystrybutorem IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 07.05.03, 15:56
          samotnamatka napisała:

          > dobrze zarabiam, nie miałam wyjscia, bałam się, ale skoro nie musiałam włożyć
          w
          >
          > ten biznes ani grosza to dlaczego nie spróbować, i weszłam.
          > Zajmuję się preparatami leczniczymi i odżywkami. Mam z tego około 40% obrotu
          a
          > do tego premie. To nie Amway ani Herbalaif lub aloes
          > To pozwala mi zapewnić pełne utrzymanie dla mnie i dzieci.
          > e-mail: samotnamatka@gazeta.pl
          > jeśli ktoś jest w trudnej sytuacji i bardzo potrzebuje grosza
          > to mogę nauczyć i pomóc, prosze do mnie napisać

          Matko samotna, tak z potrzeby serca chcesz pomóc ludziom w trudnej sytuacji,
          czy może jak we wszystkich dystrybucjach bezpośrednich masz procent od
          sprzedaży wprowadzonych przez Ciebie osób? I to nie jest Amway, Herbalife ani
          nawet aloes? A co to jest, jeśli można wiedzieć? Może Aloesway albo Amlife?
          • losiu4 Re: a ja jestem dystrybutorem 08.05.03, 10:24
            Gość portalu: gearbox napisał(a):

            > Matko samotna, tak z potrzeby serca chcesz pomóc ludziom w trudnej sytuacji,
            > czy może jak we wszystkich dystrybucjach bezpośrednich masz procent od
            > sprzedaży wprowadzonych przez Ciebie osób? I to nie jest Amway, Herbalife ani
            > nawet aloes? A co to jest, jeśli można wiedzieć? Może Aloesway albo Amlife?

            z tego co samotnamatka pisala w innym watku, to firma nazywa sie STARLIFE. I podejrzewam ze poza nazwa i ew.
            asortymentem towaru nie rozni sie wiele od AMWAYa... no coz, kto lubi, niech tak pracuje, co mnie do tego

            Pozdrawiam

            Losiu
      • Gość: Lucky Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... IP: *.acn.waw.pl 06.05.03, 13:16
        Wiesz ci Kika! Gadasz głupoty aż się nie chce czytać! Mnóstwo ofert pracy w
        zawodzie, setki wysłanych aplikacji i co? Nic! Postanowiłem pójść do
        jakiejkolwiek pracy, nawet fizycznej. I co? I nic.
        Przykładowa rozmowa:
        "Gdzie Pan pracował?
        W biurze jako menedżer.
        To niech mi Pan głowy nie zawraca i idzie do Biura. Ja potrzebuję ludzi do
        pracy."
        Tak to wygląda. Nawet w handlu pytają czy pracowałem w sklepie a jak odpowiedź
        brzmi nie to sorry ale potrzebują z praktyką a w ogóle skończyłem 35 lat i to
        mnie kładzie całkowicie.
        Dalej twierdzisz że PRACA LEŻY NA ULICY??????
        • losiu4 Re: PRACA LEŻY NA ULICY ... 07.05.03, 14:34
          Gość portalu: Lucky napisał(a):

          > Przykładowa rozmowa:
          > "Gdzie Pan pracował?
          > W biurze jako menedżer.
          > To niech mi Pan głowy nie zawraca i idzie do Biura. Ja potrzebuję ludzi do
          > pracy."

          wiesz, zastanowilo mnie skad u tego pracodawcy takie podejscie: menedzer do roboty sie nie nadaje... nie bierz tego
          do siebie, bo nie o to mi chodzilo by Ci cos wytykac, ale przytoczony przez Ciebie dialog uswiadomil mi, ze ja rowniez
          spotykalem sie z takim podejsciem do ludzi pracujacych w biurach. Po prostu przykleila sie do nich latka nierobow, a
          czemu - nie wiem

          Pozdrawiam

          Losiu

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka