Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    romans w pracy

    23.01.07, 14:34
    co sadzicie o romasach w pracy ??
    moja kumpela rok temu miala romans z gosciem z pracy, potem niby sie skonczylo
    wszystko i tp a teraz mi mowi ze znowu ma na niego ochote.
    osobiscie uwazam ze to niezdrowy układ...szczegolnie ze oboje maja rodziny i
    po kilkoro dzieci.
    Obserwuj wątek
      • cyni Re: romans w pracy 24.01.07, 14:16
        U nas też si ę tak zaczęło jesteśmy razem sześć lat i zmieniliśmy pracę.
        Generalnie związek w tym samym miejscu to niezbyt zdrowy układ.
        • Gość: copacabana Re: romans w pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.07, 19:36
          u mnie w pracy prezio z prezeska dymia sie wiec nie mozna poskarzyc sie nikomu
          • Gość: mx romans w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 22:58
            skąd wiesz, materacem byłeś(aś) ?
            • kszynka Re: romans w pracy 30.01.07, 17:59
              spoko, nie zauważył może że to małżeństwo
              ;-)
      • takasobie_ja Re: romans w pracy 25.01.07, 07:28
        materacem nie choc takie czasami byly moje odczucia. dobrze wiem kiedy sie
        bzykali i kiedy teraz to robią. zadko sie zdaza zeby normalnie pracujace osoby
        miely nagle w pracy czerwone lica, przepocone wlosy i ...niedpieta odzierz.
        • Gość: left Re: romans w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 10:59
          Pierwsza zasada: nie sraj tam,gdzie jesz.
          • Gość: xxx Re: romans w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 13:03
            dokładnie. uwazam ze to zwykła głupota i pogoń za przyjemnosciami na boku. widac
            maja za malo bzykanka w domu :)
          • Gość: Marynarz Re: romans w pracy IP: 88.220.32.* 30.01.07, 19:09
            Druga zasada: nie jedz tam, gdzie srasz.
      • Gość: gośc Re: romans w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 16:43
        na studiach mowilo sie: "nie rżnij d... z własnej grupy". mysle, ze to powinno
        tez dotyczyc pracy. potem sa rozne niespodzianki, nie zawsze przyjemne :-)))
        • Gość: q Re: romans w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.07, 00:19
          Rosjanie mówią: "Kuda rabotajesz, nie jebajesz". Czy jakoś tak.
          I trudno im odmowić racji.
          • corrii Re: romans w pracy 26.01.07, 09:54
            a nasi mówią: "pamiętajcie rodacy, nie wojujcie ch..em w pracy" :>
            • Gość: p Re: romans w pracy IP: *.wroclaw.mm.pl 14.07.08, 19:30
              To zależy od ludzi, moze h.j stoi jak sosna.
          • Gość: xyz Re: romans w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.07, 19:05
            Raczej tak nie mówią. Kuda to znaczy: dokąd a nie gdzie i chyba powinno być
            jebiosz.
            • katamaran07 Re: romans w pracy 30.01.07, 17:46
              Gość portalu: xyz napisał(a):

              > Raczej tak nie mówią. Kuda to znaczy: dokąd a nie gdzie i chyba powinno być
              > jebiosz.

              Gde żiwiosz (mieszkasz), nie jebiosz.

              Polskie: Gdzie mieszkasz i pracujesz, tam ch..em nie wojujesz
        • Gość: rosomak Re: romans w pracy IP: *.ghnet.pl 30.01.07, 21:20
          nie pier.. sie kogos z kim sie pracuje
          • Gość: karaka Re: romans w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.07, 22:08
            jak komuś się chce to nie będzie konia walił w kiblu
            ani też czekał jak pojedzie do domu bo na zdrowie to mu na pewno nie wyjdzie
            może mu jaja z bólu rozsadzić.
            • Gość: TK Re: romans w pracy IP: *.dsl.bell.ca 31.01.07, 00:37
              Chcialbys zeby tym co z Twoja zona pracowali jaja rozsadzalo? Narobisz sie w
              pracy i myslisz ze zona Twojej laski potrzebuje haha ?
          • Gość: gość 12 Re: romans w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.07, 00:16
            pracuje sie 8 godzin a potem to tylko przyjemność
            w pracy niema kolegów som tylko znajome twarze.
        • Gość: gostek ;) Re: romans w pracy IP: *.nik.gov.pl 01.02.07, 11:03
          Ew. "don't f*ck girls at the work because they will be f*ck you from the work" ;)
          • protoplex Re: romans w pracy 04.02.07, 18:41
            poucz się angielskiego
      • Gość: xxx Re: romans w pracy IP: *.ip.netia.com.pl 26.01.07, 17:26
        hmmmm....ja dzis bylam swiadkiem zenujących zachowań w pracy.... szczerze mowiac
        żygac sie chce.
        • Gość: p Re: romans w pracy IP: *.wroclaw.mm.pl 14.07.08, 19:32
          A co ktoś się rżał a ty tylko patrzyłaś?
      • Gość: nie Re: romans w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.07, 21:26
        Najgorsza rzecz jaką można zrobić to zakochać się w pracy. Ja to zrobiłem 1,5
        roku temu. Po kilku miesiącach rozstaliśmy się i patrzeć na siebie nie możemy.
        Nie róbcie tego!!!
        • Gość: wehikulos Re: romans w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.07, 00:38
          No, to jestem na tym wczesnym etapie. Hmm, wszyscy mają same złe doświadczenia,
          czy sami pechowcy sie tu zebrali?
          Tak przy okazji, to zgadzam się z jednym - źle skrywane bzykanko na zapleczu
          czy na bibce firmowej to dość żenujący widok (abstrahuję już od tzw. robienia
          kariery przez łóżko). Natomiast prawdziwe uczucie to insza inszość.
          Ostatecznie, coraz więcej czasu spędza się w pracy, więc i kontakty są częstsze
          i głębsze niż dawniej.
          • Gość: zibi Re: romans w pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.07, 17:24
            a ja sobie roz..em zwiazek przez romans w pracy,najlepsze ze stracilem ten
            wlasciwy a panienka z pracy nie postanowilem byc po tym wszystkim. oczywiscie w
            miedzyczasie zmianilem robote. teraz unikam romansow w pracy, choc nektore
            szprotki sa niczego sobie.

            p.s. w bylej robocie byly 4 pary malzenskie, ktore tam wlasnie sie poznaly, dla
            mnie to choroba, widziec babe w domu, w drodze do pracy i w pracy (((
            • Gość: prezes Re: romans w pracy IP: *.chello.pl 29.01.07, 23:24
              a ja tam se lubię dmuchnąć młodą przed lanczem,
          • Gość: gościówa Re: romans w pracy IP: *.lublin.enterpol.pl 30.01.07, 17:31
            no ja mam takie nienajgorsze w sumie.
            tzn. miałam romans w pracy ... i to z szefem. najpierw byliśmy przyjaciółmi -
            potem było kilka służbowych wyjazdow, na których hmm... zbliżyliśmy się do
            siebie. przyznam, że ja ani przez moment nie zakladałam, że to na stałe, że
            zostawię męża... on, cóż deklarowal, że jest gotowy być tylko ze mną. potem
            przyszło otrzeźwienie. przez prawie 2 lata próbowaliśmy znowu żyć jak
            wcześniej. lekko nie było, ale mogę już chyba powiedzieć ,że się udało. teraz
            rozmawiamy już praktycznie wyłącznie o pracy, czasem o tematach neutralnych...
            czasem tylko te spojrzenia w oczy przypominaja jak tak naprawdę jesteśmy sobie
            bliscy. mimo wszystko nie żaluję,przeżyłam kilka wspaniałych chwil, których nie
            zapomne do końca życia, choć dobrze się stało, że mieliśmy siłę to uciąć zanim
            rozpadły sie nasze domy...
            • Gość: q Re: romans w pracy IP: 193.241.252.* 30.01.07, 17:44
              i co?? mozesz sobie spojrzec w lustro i nic??
              a mezowi tez mozesz spojrzec w oczy??
              • Gość: gościówa Re: romans w pracy IP: *.lublin.enterpol.pl 31.01.07, 20:38
                masz rację! wyrzuty sumienia są bardzo silne i co najważniejsze nie ucieknę od
                nich nigdy! zrobiłam źle, jestem tego świadoma, ale jeszcze raz powtarzam:
                przyszło otrzeźwienie, wiem kto dla mnie jest najważniejszy, nauczyłam sie
                patrzeć na moje małżeństwo z innej strony, a poza tym ... czy szukałabym tego
                typu wrażeń gdybym miała je w swoim związku?
                • Gość: młot na gł... pi.. Re: romans w pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.07, 13:46
                  ostatnie zdanie wiele o tobie mówi. "bo mąż mnie nie docenia", "bo niemam tego
                  czego szukam"... żałosne (błeeee....)

                  widać mąż zna cie lepiej niż gość co cię dmu...

                  i daje to, na co zasługujesz.
                • Gość: tege No tak... IP: *.icpnet.pl 02.02.07, 15:37
                  a przyrzeczenie dla Ciebie nic nie znaczy. Śmiechu warte...
                • Gość: eMTe Re: romans w pracy IP: *.chomiczowka.waw.pl 04.02.07, 19:13
                  Jak ci mąż nie daje tego czego potrzebujesz i wrażeń ci za mało, to se kup wibrator rozkręć na cały regulator i noś go w cipie cały dzień i całą noc. A jak ci wciąż mało wrażeń to rozwiedź się z mężem i zamieszkaj w stajni.
                  • Gość: kik Re: romans w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.09, 09:46
                    > Jak ci mąż nie daje tego czego potrzebujesz i wrażeń ci za mało, to se kup wibr
                    > ator rozkręć na cały regulator i noś go w cipie cały dzień i całą noc. A jak ci
                    > wciąż mało wrażeń to rozwiedź się z mężem i zamieszkaj w stajni.

                    najlepsza baba to własna graba
                    najlepszy mąż to ogrodowy wąż
            • Gość: tege I twój mąż żyje sobie teraz... IP: *.icpnet.pl 02.02.07, 15:33
            • Gość: tege I twój mąż żyje sobie teraz... IP: *.icpnet.pl 02.02.07, 15:36
              niczego nieświadomy, że jego najukochańsza na świecie osoba dawała dupy jakiemuś
              oprychowi w robocie. Robicie sobie prezenty, wspólnie spędzacie święta... fałsz,
              fałsz, fałsz... Pewnie do końca życia biedak się o tym nie dowie. To co zrobiłaś
              to zwyczajne ku...stwo.
              Niech mnie los uchroni od kontaktu z takimi sz...mi jak Ty... :|
              • Gość: klara Re: I twój mąż żyje sobie teraz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.07, 21:12
                Gość portalu: tege napisał(a):
                niczego nieświadomy, że jego najukochańsza na świecie osoba dawała dupy jakiemu
                > oprychowi w robocie. Robicie sobie prezenty, wspólnie spędzacie święta...
                fałsz ,> fałsz, fałsz... Pewnie do końca życia biedak się o tym nie dowie. To
                co zrobiła > ś> to zwyczajne ku...stwo.
                > Niech mnie los uchroni od kontaktu z takimi sz...mi jak Ty...>


                Łatwo ci powiedziec bo nie masz duzych potrzeb seksualnych a co ma zrobic ktoś
                kto ma duże potrzeby to nie jego wina że nie wystarcza mu to co dostanie w domu.
                trzeba być wyrozumiałym dla ludzkich potrzeb.....
                • Gość: TK Re: I twój mąż żyje sobie teraz... IP: *.dsl.bell.ca 03.02.07, 01:09
                  Popieram Twoje zdanie zwykla szma..., a przierz tylu krawcow jest na tym
                  swiecie / i tak za tepa zeby zrozumiec .../
                • Gość: tezchetny Re: I twój mąż żyje sobie teraz... IP: *.skyriver.net 03.02.07, 23:26
                  To ja mam w deche babe, i jest ode mnie prawie 30 lat mlodsza.
                  Lubie ta wesola robote, ona nie, wiec mi pozwala na skoki w bok i nie
                  przeszkadza jej to, abym tylko nic nie przyniosl. Oczywiscie, sama nie robi
                  tego, nie potrzebuje.

                  Wiec bedzie ze mna juz te nastepne pol stulecia

                  A gdybym spotkal takie "flanelcie" jak tutaj pisza??. Jak dobra z wygladu,
                  wziac pod siebie raz czy dwa i pogonic, glupi ten maz ze jej nie odstawi



                  re: Łatwo ci powiedziec bo nie masz duzych potrzeb seksualnych a co ma zrobic
                  ktoś kto ma duże potrzeby to nie jego wina że nie wystarcza mu to co dostanie w
                  domu trzeba być wyrozumiałym dla ludzkich potrzeb
              • Gość: antymlot Re: I twój mąż żyje sobie teraz... IP: 148.122.35.* 03.02.07, 12:45
                ale Ty jestes glupi i naiwny dzieciaku
                • Gość: tege cóż za wypowiedź... IP: *.icpnet.pl 03.02.07, 16:47
                  najlepiej świadczy o Tobie, więcej nie muszę dodawać.

                  Natomiast w moich oczach człowiek niezbyt mądry, naiwny ale z zasadami jest
                  bardziej wartościowy od "wykształconego", egoistycznego, amoralnego chama.
                  Celowo nie napisałem inteligentnego, gdyż określenie to nijak pasuje do kogoś,
                  kto w ten sposób postępuje.
              • Gość: Eska Re: I twój mąż żyje sobie teraz... IP: 89.174.255.* 13.03.09, 12:58
                > fałsz, fałsz... Pewnie do końca życia biedak się o tym nie dowie. To co zrobiła
                > ś
                > to zwyczajne ku...stwo.

                ----------------------------

                A co, powinien się dowiedzieć? Ty byś mu pewnie uprzejmie doniósł? A w jakim
                celu, jeśli wolno spytać? To nie jest twoja sprawa więc dlaczego osądzasz tę
                kobietę i jej męża? To ona będzie nosić ciężar tej sprawy do końca życia - i
                sama to potwierdziła. Nie ucieka w "odciążanie" swojego poczucia winy, zwalając
                na męża ciężar takiej informacji. Do szczęścia mu to potrzebne czy jak?
                A co do ostatniego zdania - to znam takiego, który mówił podobnie. Tylko że
                kobiety, które miały nieszczęście się z nim związać uciekały od niego liżąc
                rany, bo mizogin był pierwyj sort...
                Ale może ty taki nie jesteś...
            • Gość: ASYSTENTKA Re: romans w pracy IP: 193.28.239.* 16.02.07, 11:28
              Pracowalam przez 5 lat w firmie ale wiedzialam ze szef ma na mnie
              ochote...zostalam zwolniona w tym czasie wyszlam za maz potem rozwod...i co??
              dzwoni szef..umowilismy sie jednak mialam bariere pomimo ze juz nie
              pracowalismy razem...zaczelismy sie spotykac..po roku znajomosci zatrudnil mnie
              po raz kolejny..nie jestem w jakis szczegolny sposob traktowana..praca jest
              praca i nikt nie wie o naszej znajomosci chociaz jest ciezko jak musze mowic
              panie prezesie ale takie jest zycie..obecnie chcemy tzn bardziej on chce miec
              ze mna dziecko...i nie wiem czy mam sie na to decydowac..jest mi naprawde
              ciezko...ale napewno nie zaluje :-)
              • Gość: qqq Re: romans w pracy IP: *.chello.pl 18.02.07, 23:27
                ASYSTENTKA, co Ty wypisujesz? Kochasz tego gościa, czy jesteś z nim bo Ci
                załatwił pracę???
                • Gość: asystentka Re: romans w pracy IP: 193.28.239.* 19.02.07, 07:23
                  oczywiscie ze Go kocham,jak zaczelismy sie spotykac nie bylo mowy o tym ze On
                  mi zalatwi prace...dopiero po roku zwolnilo sie stanowisko na ktorym wczesniej
                  pracowalam wiec mnie zatrudnil..nie spotykalbym sie z facetem tylko dla
                  zalatwienia pracy!!!!!
          • protoplex Re: romans w pracy 04.02.07, 18:47
            ja śpię ze swoją szefową, bzykam sie z nią w pracy i w domu i wogóle... bo to moja żona i pracujemy razem w domu :-) ale w firmowe romanse za nic bym się nie angażował... pomijając fakt że już jestem żonaty - kontakty w pracy powinny być na profesjonalnym poziomie, bez angażowania emocji.
            • lineczka8 Re: romans w pracy 24.04.07, 08:57
              zachecam do wypelniania mojej ankiety do pracy magisterskiej:)
              webankieta.pl/ankieta/w37xrdvmn4s
          • Gość: Ja Re: romans w pracy IP: 217.153.180.* 05.02.07, 10:30
            Hej ja nie jestem pechowcem ;)
            Mojego obecnego męża poznałam właśnie w pracy i tak zaczął się nasz romans.
            Trwał króciutko ponieważ bardzo szybko postanowiliśmy że "wstępujemy" w legalny
            związek i jest cudownie już 5 lat.
            Obecnie pracujemy gdzie indziej ale tylko dlatego że życie się tak potoczyło a
            my się rozwijamy w innych kierunkach zawodowych.

            Życzę szczęścia ;)
            A
            • Gość: Fuck.. Re: romans w pracy IP: *.dsl.bell.ca 07.02.07, 09:58
              Niezrozumialas tematu...chodzi o romans ludzi w zwiazku malzenskim ...z osobami
              trzecimi ...a moze chcialas powiedziec dlaczego zmienilas teraz prace ...w
              zwiazku rozwoju innych kierunkow - to tak muwi samo za siebie ...
        • Gość: Ojciec Re: romans w pracy IP: *.ists.pl 31.01.07, 10:45
          Od pierwszego dnia kiedy zobaczylem ta dziewczyne wiedzialem, ze bede mial
          klopoty. Dlugo nie przyznalem sie co do Niej czuje. W koncu w zeszlym roku
          oboje przyznalismy sie przed soba i przed innymi, ze nie jestesmy sobie
          obojetni. Dwa miesiace temu zostalem ojcem Jej dziecka. A miesiac temu juz
          przestalem nim byc. Dziewczyna nie zgodzila sie abym mial jakiekolwiek prawa do
          Dziecka, ograniczyla mi kontakty, a nawet nie pozwolia mi Go uznac za swoje.
          Dzis zezwala mi Go widywac, ale mysle, ze tak koncza wszyscy glupcy, ktorzy
          wierza w milosc. To byl tylko romans. A romans? Wierzcie mi - zawsze moze sie
          skonczyc tak jak moj. Wpadka i juz dozywotni bol w sercu, gdyz kobiety walcza z
          mezczyznami wlasnie dziecmi. Zadko jest inaczej
          • grochemosciane Art. 84 KRO daje Panu szansę! 01.02.07, 11:07
            Jeśli chce Pan, żeby Dziecko zostało "sądownie uznane" za Pańskie, to taką
            szansę daje Panu własnie nowelizacja Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego z 2004 r.
            Ma Pna takie prawo!
          • Gość: bzzz Re: romans w pracy IP: *.chello.pl 04.02.07, 18:35
            "Go" to się pisze o bogu, jak kto wierz (ja nie).
            a o dziecku...
            najwyraźniej potrzebowała byka rozpłodowego, dałeś jej dzieciaka i nic poza
            tym, to Cię odcięła od koryta. Proste.
        • Gość: Forumniak Re: romans w pracy IP: *.elblag.dialog.net.pl 01.02.07, 17:59
          A mi się zdarzyło 6 lat temu i trwa do dzisiaj.
          Nieładnie, warto by się wyspowiadać.
          Z drugiej strony po co skoro nie żałuję?
          • Gość: Mr.X Re: romans w pracy IP: *.dsl.bell.ca 08.02.07, 04:50
            Kochasz a bedziesz kochanym ...ruchasz a zostaniesz " wyru..ym " ja jebie
            twoja stara od kilku lat...nie ladnie , ale nie zaluje i tez nie ide do
            spowiedzi...
        • Gość: janosik Re: romans w pracy IP: 89.101.209.* 01.02.07, 22:45
          A ja jakoś dobrze trafiłem. Pracowaliśmy na jednym dziale, na sąsiednich
          maszynach. Biegało takie blond dziewczę po hali i flirtowało ze wszystkimi; a
          ze mną się ciągle kłóciła. W życiu bym nie pomyślał, że między nami coś może
          wyniknąć.Do czasu, kiedy poszliśmy razem na wesele. Tydzień po weselu to jedna
          niekończąca się kłótnia. W końcu "na zgodę" zaprosiłem ją do kina. Poszliśmy
          razem, ale wyszliśmy jako para. Tak zaczęły się najpiękniejsze 2 lata 3
          miesiące i 2 tygodnie mojego dotychczasowego życia. I chociaż już nie jesteśmy
          razem, to czasami warto zaryzykować.
      • Gość: TK Re: romans w pracy IP: *.dsl.bell.ca 30.01.07, 06:14
        przybyla jeszcze jedna suka...i wyslac zone do pracy...- pracuje to chyba
        najwazniejsze...-" disgusting " A wiesz co mysle ze muwisz o sobie...
        • Gość: krzys Re: romans w pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.07, 12:26
          Moja żona poznała w pracy Szacha Perskiego, Sułtana Brunei i była uprzejma
          odejść. Nie mam żony. Potem związek z szachem upadł i wracała w łachę.
          Życie zweryfikowało mój system wartości i teraz sprawy wyglądają mniej/więcej tak:
          wsiej wodki nie prapijosz,
          wsiech dziewoczek nie prajebiosz,
          no stremitsja nada.
          Życie jest ciężkie,
          Baby są nic nie warte. Koleżanki u mnie w pracy są takie same "święte" jak moja
          była żona.
        • Gość: analfabeta Re: romans w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.07, 17:40
          Gość portalu: TK napisał(a):
          > przybyla jeszcze jedna suka...i wyslac zone do pracy...- pracuje to chyba
          > najwazniejsze...-" disgusting " A wiesz co mysle ze muwisz o sobie...

          TK - po jakiemu to i do kogo?
          • Gość: TK Re: romans w pracy IP: *.dsl.bell.ca 31.01.07, 00:41
            w wolnych chwilach zamiast myslec czy romansowac w pracy poducz sie jezykow bo
            w kraju juz nie jest - "dobze " - tylko " OK"
            • Gość: karaka Re: romans w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 06:10
              Gość portalu: TK napisał(a):
              > w wolnych chwilach zamiast myslec czy romansowac w pracy poducz sie jezykow bo
              > w kraju juz nie jest - "dobze " - tylko " OK>

              Nie wiem czy wiesz że języków obcych zaczynają się uczyć dzieci w kołysce
              nie stare konie z pytą do kolan.
              • Gość: TK Re: romans w pracy IP: *.dsl.bell.ca 08.02.07, 05:03
                gdybys mial "pyte" do kolan to bys tu czasu nie marnowal - marzyciel sie
                znalazl
              • Gość: TK Re: romans w pracy IP: *.dsl.bell.ca 08.02.07, 05:10
                Przepraszam,to mialo byc do tej co zaczela sie pytac "taka sobie_ja " a dla
                Ciebie to tylko moge polecic w wolnym czasie zajzec do slownika angielsko -
                polski ...milego dnia...
                • Gość: do TK Re: romans w pracy IP: *.wig.lublin.pl 25.04.07, 12:21
                  Do słownika ortograficznego polskiego też by się przydało zajrzeć.
      • Gość: viator Re: romans w pracy IP: *.crowley.pl 30.01.07, 16:57
        a bym sobie z chęcią bzyknął jakąś elegantkę w szpilkach i krótkiej spódnicy -
        najlepiej na biurku i po godzinach
        • Gość: kurt z R......n B. Re: romans w pracy IP: *.catv.net.pl 30.01.07, 17:56
          Nie zapomnij, ze ma rajstopy:). Niestety najczęściej na to spodnie:(
      • Gość: joush Coz, zdarza sie IP: *.europe.hp.net 30.01.07, 17:05
        Zdarza sie. Moja zonka (wciaz jeszcze) miala romas z kolega z pracy. Pracuje w
        banku (taki astriacki, pierwsza literka R...). Kolega mial wowczas zone w 5-6
        miesiacu ciazy, musial wiec jakos odreagowac. Coz...zdarza sie...
        • Gość: N. Re: Coz, zdarza sie IP: 213.155.165.* 30.01.07, 17:25
          a bo ten bank jakis felerny taki ;-) mialem taka sama sytuacje, tez R. w jakim
          miescie ten twoj felerny odzial ?
          • xfakt Re: Coz, zdarza sie 30.01.07, 17:29
            heheh no nie mówiłem, bank na R ma niezłą renomę :)
        • xfakt Re: Coz, zdarza sie 30.01.07, 17:29
          W banku austriackim na R to oni chyba tam dymanko mają wpisane w regulamin
          pracowniczy, znajoma co chwila jakieś pikantne story podrzuca :)
          • Gość: joey Re: Coz, zdarza sie IP: 195.150.94.* 30.01.07, 17:32
            'I know how to keep my women satisfied' [:
          • Gość: N. Re: Coz, zdarza sie IP: 213.155.165.* 30.01.07, 17:43
            zaczynam podejrzewac, ze sa specjalnie szkoleni lub werbowani ;-)
      • Gość: Mała Re: romans w pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.07, 17:58
        hmmm mam taką sytułacje w pracy, wszyscy o tym wiedzą oprócz oczywiscie jego
        żony która sie dowie na koncu ;)
        • Gość: migotka Re: romans w pracy IP: *.toya.net.pl 30.01.07, 18:36
          krew nie woda.. a jeszcze do tego parę drinków i.. No ale czy tacy ludzie nie
          maja swoich własnych związków do bani, że szukają ekscytacji gdzie indziej?
          • Gość: kochanka Re: romans w pracy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.01.07, 18:53
            <jasne..jak w domu -kicha....to smaczne ciacho..czemu nie ????mniam...
            • Gość: monika Re: romans w pracy IP: *.chello.pl 31.01.07, 19:44
              Po 2 miesiącach w pracy zakochałam się w koledze, na początku niby nic,
              spojrzenia,uśmiechy kilka słów na korytarzu,później coraz częęciej wpadał do
              mojego biura,zawsze w sprawie służbowej,przy okazji kawa czekoladki miłe
              słowa,później już szukałam byle pretekstu by się z nim zobaczyć,male telefony
              banalne pytania.Ja i on- mąż żone ojciec córce.Zostawanie po godzinach,powroty
              do domu jego autem,na tylnym siedzeniu fotelik jego córeczki.Wiem że sama
              sprowokowałam taką sytuację i nadal prowokuję...do niczego nie doszło,ale
              chciałabym chyba....romans bardziej myślą i zbudowaną z cienia spojrzeń i
              świateł uśmiechów wzajemnością...
              • Gość: nieco luzu Re: romans w pracy IP: 213.199.198.* 01.02.07, 18:33
                M. nie rezygnuj, spotka cię coś niezwykłego. Jeśli i on się zgadza..
                • Gość: młot na gł... pi.. Re: romans w pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.07, 13:53
                  niezwykłe to jest jak ktoś wyniesie dziecko z płonącego budynku, udzieli pomocy
                  tonącemu, jest dobrym ojcem/ matką dla dzieci i widzi jak one dorastają w
                  szacunku do niego.

                  to o czym piszesz to zwyczajne kurestwo.

                  ale widać mamusia nie nauczyła...
                • Gość: uhm zepsuty narod IP: *.icpnet.pl 02.02.07, 15:46
                  i jak tu zyc wsrod sasiadow prezentujacych poziom zwierzat? :/
              • Gość: ktoś Re: romans w pracy IP: 212.160.250.* 01.02.07, 18:43
                U mnie też się tak zaczęło. Teraz jestem na następnym poziomie.
                Czasami jest trudno to ogarnąć ale narazie nie żałuje.
                • Gość: Monika Re: romans w pracy IP: *.chello.pl 01.02.07, 21:27
                  on ma żonę i małe dziecko....
                • Gość: młot na gł... pi.. Re: romans w pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.07, 13:57
                  pewnie, sumienie jako wyznacznik człowieczeństwa nie jest dane każdemu...
              • samira35 Re: romans w pracy 04.07.07, 08:38
                a jak teraz wygląda twoja biurowa miłość rozwija się czy sobie dałaś spokój
      • cafe_justysia Re: romans w pracy 01.02.07, 21:27
        he,ja mam ochote na taki romansik-flirtuje od jakiegos czasu z chlopakiem,ktory
        pracuje w tym samym miejscu,jeszcze nic miedzy nami nie ma ale ja bym chcialaby
        cos sie zaczelo,on z tego co widze ja(i znajomi)to tez by chcial...mam
        nadzieje,ze cos sie zacznie...oboje jestesmy singlami wiec problemu jak Twoja
        kumpela bysmy nie mieli :)
        • kamatas Re: romans w pracy 27.06.08, 14:41
          Hm...romans w pracy dwójki wolnych ludzi, tak. Pod warunkiem, że są
          na tyle dojrzali, że gdyby coś nie wypaliło nie będzie kwasu w
          zespole.A o to jak wiemy trudno w sytuacji, kiedy w grę wchodzą
          uczucia.
      • Gość: arturo Re: romans w pracy IP: 212.76.37.* 01.02.07, 21:45
        Ich sprawa, a co to mnie obchodzi!
        • Gość: mx Re: romans w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 22:03
          Jak Cie nie obchodzi to nie czytaj
          • Gość: Ona Re: romans w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 22:12
            Zona, dziecko. Mały synek. Inni szybko sie zorientowali. To trwało 3 lata. Juz
            nawet się nie ukrywaliśmy. Zmienił pracę, pojechał po swoje rzeczy.....teraz ma
            2 dzieci, a ja miałam ciężką sytuację w pracy. Jego żona jeszcze przepraszała.
            Sypiajcie z kim chcecie, ale bez uczuć. I latwiej, jeśli jesteśvie facetem.
            Aha. Uciekajcie pierwsi. To mniej boli.
      • masterpascaler_vista Re: romans w pracy 02.02.07, 07:03
        Hmm... U mnie trwało to pół roku. W końcu zrezygnowałem z pracy. Wersja dla
        rodziny - były zwolnienia, wersja dla znajomych z firmy - znalazłem lepszą
        pracę. Faktyczny powód - nie chciałem iść z przełożoną do łóżka. Taką niestety
        musiałem zapłacić cenę. Na szczęście mieszkamy w różnych miastach, i na
        szczęście skończyło się na spojrzeniach, uchwytu dłoni, piwku po robocie. Żeby
        było ciekawiej - miała męża który ją zdradzał, dwójkę dzieci, w tym syna z
        którym z racji wieku mógłbym chodzić razem na imprezy. Życie...
        • Gość: phi... Bardzo ładnie... IP: *.if.pw.edu.pl 02.02.07, 19:04
          Jedyny uczciwy w tym wątku, na dodatek facet.
          Czy naprawdę wśród pracujących pań nie ma już uczciwych, czy same biurwy
          cichodajki pozostały???
          • Gość: Meggi Re: Bardzo ładnie... IP: *.devs.futuro.pl 02.02.07, 19:42
            Musiałam kiedyś zmieniać pracę , bo nie chciałam zostać kochanką szefa...
            bleee.... obleśny typ...
            A poznałam kiedyś w pracy kogoś , z kim przeżyłam najpiękniejsze półtora roku
            mojego życia :) ale tak sie złozyło , że po miesiącu romansu znalazłam inną
            przcę , więc to juz nie było w pracy :)
            • Gość: aniatoja Re: Bardzo ładnie... IP: *.chello.pl 03.02.07, 17:54
              Do mojej szefowej kilka razy w tygodniu przychodzi podwładny, taki 4-5 szczebli
              niżej, ze 20 lat młodszy. Robią to na jej biurku. Myślę, że oboje są idiotami,
              bo jej gabinet ma mleczne szyby zamiast ścian i, co prawda, ona nas nie widzi,
              natomiast my ich swietnie, bo są dobrze oświetleni. Całe biuro zajmuje
              strategiczne miejsca pod ścianą i ogląda teatr cieni. Jest tak od prawie roku.
              Potem on wychodzi, ona wzywa sekretarkę i każe sobie coś do picia
              przynieść...Żenada.
              Jest też para, która można spotkać w windzie jadącej z parkingu podziemnego na
              górę, żadne z nich nie ma samochodu.
              Generalnie romansującym wydaje się, że są dyskretni i nikt nic nie wie. A w
              pracy wszyscy wszystko wiedzą, to naprawdę kiepskie miejsce na zdradzanie
              współmałżonka.
          • croyance Re: Bardzo ładnie... 16.02.07, 12:28
            O przepraszam. Jestem ja. Wszyscy wiedza, ze mam faceta i go kocham, nie
            flirtuje z nikim, chociaz powodzenie mam ogromne - a z imprez sluzbowych
            wychodze zawsze ostentacyjnie wczesniej, zeby nie dostarczac nikomu powodu do
            glupich plotek i stawiac mojego faceta w niezrecznej sytuacji. Nigdy tez nie
            pije, bo nie ufam rozflirtowanym kolegom i nie chce chocby sprawiac pozorow, ze
            jestem bardzoej przyjazna niz jestem w rzeczywistosci. A kolegow mam bardzo
            przystojnych i bardzo im sie podobam; ale kocham mojego faceta i nie moglabym
            spojrzec sobie w oczy w lustrze - ani jemu - gdybym zrobila cos nie tak.
            Szef tez mnie podrywal - imprezy sluzbowe, takie tam. I wiecie co - teraz juz
            wszyscy sie przekonali, ze nic z tego nie bedzie - i traktuja mnie o wiele
            lepiej. Na ostatniej imprezie bylam chyba jedyna kobieta, ktorej nie podrywal,
            i o ktorej dobrze sie wyrazal.
            • Gość: TKtk50 Re: Bardzo ładnie... IP: *.dsl.bell.ca 18.02.07, 07:53
              dodajesz sobie animuszu ,bo nikt Cie nie chwali to sama to robisz ...gdyby to
              bylo prawda to by ten twuj "krolewicz ", ktory jest w marzeniach i bajkach
              zrobil by za Ciebie i pochwalil jaka to ma kobiete , a takie glupie pisanie
              moze tego nie Wiesz jest tez zdrada - Ciebie to nie dotyczy bo nie Masz
              faceta,,,- rada - nie zabieraj sie za cudzych - poszukaj wlasnego / meszczyzna
              zonaty - to tak jak cukierek ze smietnika , bez opakowania /
              • Gość: croyance Re: Bardzo ładnie... IP: 194.74.144.* 23.02.07, 17:50
                Chyba na glowe upadles, kolego.
                A chwalone jestem codziennie.
        • Gość: karmazy Re: romans w pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.07, 17:46
          a fajna szprycha przynajmniej była? ja bym uskutecznił z checia jakis romasik z
          dlugonoga zgrabna z mojej firmy, tyle ze musialaby byc mezatka, wtedy latwiej o
          dyskrecje.
        • Gość: chrabcio murzyn zrobil swoje, murzyn moze odejsc IP: *.skyriver.net 03.02.07, 23:53
          albo to jest prawda, droga do kariery przez 4 litery, w meskim wydaniu tutaj
      • Gość: Mila Re: romans w pracy IP: *.tpnet.pl 03.02.07, 19:50
        niektórym to sie musi w pracy nudzic :)
        wiec teraz nie debatuje sie juz na temat zdrad malzenskich, ale gdzie i z kim
        warto? gdzie ja bylam przez ostatnie pare lat?!
      • Gość: TZ via w34 Re: romans w pracy (nowy tekst Tomka Żółtko) IP: *.dronet.gliwice.pl 04.02.07, 13:58
        I
        Sex to z a w s z e
        … przede wszystkim…
        - myślę… raczej jestem tego pewien –
        w s p ó l n a i n t y m n o ś ć
        a dopiero później
        świat orgazmów… technik… pozycji…
        Dlatego tak koszmarnie
        w y n i s z c z a j ą z d r a d y !
        Zdradę m o ż n a
        … z wielkim trudem…
        - myślę… raczej jestem tego pewien –
        w y b a c z y ć
        jednak z a p o m n i e ć
        nigdy…!
        II
        Głupcy zaś cynicznie utrzymują,
        że k o c h a n i e s i ę
        są w stanie - b e z s t r a t – oddzielić od
        m i ł o ś c i…
        III
        Sex…
        Cóż za fenomen !
        Piękny…
        Dziki…

        Tomasz Żółtko Kraków 04 02 2007
      • Gość: normalny Re: romans w pracy IP: *.dsl.bell.ca 07.02.07, 09:47
        uwazasz , a swoje robisz dalej...jezeli muwisz , ze nie jest to zdrowe ,
        proponuje cos na owsiki.../ kobiety kur...sie nie rodza.../, a slownictwo
        polskie jest bardzo bogate - nawet posiada slowo - NIE..
      • Gość: haha Re: romans w pracy IP: *.dsl.bell.ca 07.02.07, 10:10
        Glupie pytanie .Jak juz sie pier..., to i tak bedziesz , a dla spokoju chcesz
        uslyszec ze inni to robia ,dla pocieszenia ..nie odemnie.../ a teraz kazdy wie
        ze masz meza rogacza - wstyd z jeleniem gdzies sie pokazac haha../
      • Gość: Mr.X Jak wynika to nie Wszyscy wala sie w pracy,klop OK IP: *.dsl.bell.ca 08.02.07, 02:38
        mam to w dupie...,moja zona jest babcia klozetowa ..i w pracy nikt jej nie chce
        walic ,za to mi opowiada ile kurew sie przewija...w sylwestra z tego powodu
        zarobila kupe kasy...walcie sie czesciej ,najlepiej w tym kiblu gdzie zona
        pracuje...
      • Gość: waldek Re: romans w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.07, 09:00
        coś wspaniałego popieram 11111
        • Gość: mx Re: romans w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.07, 18:27
          walcie się z kim popadniecie a AIDS zatacza
          coraz to szersze kręgi
          trzeba myśleć głową a nie fiutem !!!
          • Gość: Mr.X Re: romans w pracy IP: *.dsl.bell.ca 08.02.07, 19:27
            Podpowiedz super, tylko tych "ogranicznikow" -nie przekonasz ,bo oni nie wiedza
            co robia to zkad maja wiedziec co to AIDS
      • Gość: normalny Re: romans w pracy IP: *.dsl.bell.ca 18.02.07, 08:09
        O CZYM TU GADAMY ? nie ma romansow ani w domu ani w pracy - tylko sa ku.. i
        zony , boisz sie prawdy - zostalas ku..
        • Gość: cd Re: romans w pracy IP: *.kalisz.mm.pl 18.02.07, 15:09
          a tam zaraz ku...
      • Gość: TKtk50 Re: romans w pracy IP: *.dsl.bell.ca 25.02.07, 03:22
        Biedny maz , haha utrzymuje zone i placi za ku...,ktorej nie wali , mial
        szczescie tak trafic..., tylko mu pozazdroscic
      • Gość: kierwownik Re: romans w pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.07, 16:05
        a moja kumpelka powiedziala prosto po tym jak zaczela sie szlajac z szefem

        "koles ma kase, wladze, autorytet i jest przystojny, wiec co w tym dziwnego ze
        na niego lece"

        proste i tyle

        jak sie siedzi po 12 h na dobre w pracy, wyjezdza sie na wyjazdy to czego sie
        dziwicie.



      • Gość: hsbcacb Re: romans w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.07, 20:54
        przerywnik w trakcie roboty dobra rzecz. trzeba w miare spokojene miejsce
        znalezć( pokój konferencyjny) i jechaććććć. adrenalina w góre i na pozostale 10
        godzin daje spida.
        • Gość: zniesmaczona Re: romans w pracy IP: *.icpnet.pl 12.04.07, 21:47
          czytam i czytam... i słów mi brak... każdy każdego obraża.... każdy ma swoje
          sumienie i robi to co chce... też jestem za tym, aby w pracy pracować, ale jak
          czytam to co piszą mężczyźni o kobietach to przykro mi się robi i myślę sobie,
          że ciężko będzie znaleźć takiego, który szanuje kobiety... przykre... i przykre
          jest to, że jak mężczyzna ma, miał, lub będzie mial wiele kobiet
          jest "ogierem" , a jeśli kobieta ma, miala, lub będzie miała wielu mężczyzn to
          jest od razu nazywana ku....
          • kloney Re: romans w pracy 15.04.07, 14:58
            wy jesteście jacyś dziwni .... chcecie to sie pieprzcie w robocie konsekwencje
            są takie same jak poza praca .... a ze niektórzy mają nasrane w głowach że im
            sie podobają panienki w kieckach i szpilkach i posuwanie ich na biurku .... eh ....

            nie twierdze że seks jest czymś złym ... w pracy też można ... ale ku.. wy
            robicie z tego takie wielkie halo jakby to mieli wam wpisać w kodeks pracy
      • Gość: mx Re: romans w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.07, 17:49
        wal sie
        jak ci sie nie podoba to nie czytaj
      • bogdan153 Re: romans w pracy 24.04.07, 18:01
        takasobie_ja napisała:

        > co sadzicie o romasach w pracy ??
        > moja kumpela rok temu miala romans z gosciem z pracy, potem niby sie skonczylo
        > wszystko i tp a teraz mi mowi ze znowu ma na niego ochote.
        > osobiscie uwazam ze to niezdrowy układ...szczegolnie ze oboje maja rodziny i
        > po kilkoro dzieci.
        nie radze przeżyłam to na własnej skórze boli ja cholera z zarazem rani
        niewinnych (dzieci)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka