Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    dziwni przełożeni w firmach

    19.09.03, 10:27

    Przez ostatnie 2 lata pracowałem w 3 firmach. Decydowałem się na zmiany ze
    względu na atmosferę która w nich panowała.
    Albo był to szef biura sprzedaży który do wchodzącego klienta odwracał się
    tyłkiem, potrafił powiedzieć: wizerunek naszej firmy /300 osobowej/ - to
    takie pieprzenie. Albo przełożonym był facet /Pan Prezes/ który nie
    podejmował żadnych decyzji, przy czym pracownicy tez ich nie mogli podjąc,
    uwielbiał długą kolejkę do swojego gabinetu, po 6 miesiącach od mojego
    odejścia zwolnili go. Albo jest to 50 letnia baba która mysli ze ma 20 lat i
    na imprezach dla klientów jak się spije wtula klientów w swoje wielkie cyce,
    albo zapomina że umówiła się ze mną na wspólny wyjazd do klienta, albo
    zapomina podpisaniu ze mną umowy, nie rozmawia za dużo ze mna mimo ze jestem
    dla niej jednoosobowym dzialem sprzedazy.

    Nic z tego nie rozumiem. Trafiam pod samych "pojechanych" przełożonych.
    Może na wstępnej rozmowie gram zbyt ostrego wariata i przyciągam wariatów?
    A może już nie ma normalnych?

    Może jest jakaś poradnia, która podpowie mi jak to zrobić żeby pracować z
    normalnymi?

    Na początku mojej kariery spotkałem ludzi z którymi mimo wielkiego nawału
    pracy było doskonale. Nie podejrzewali wszystkich o przewałki na paliwie,
    albo nie wpuszczali szpiegów do zespołu.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Paweł Z. Re: dziwni przełożeni w firmach IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 19.09.03, 13:04
        I tak masz chyba nieźle, skoro jesteś w stanie z takich powodów zmienić pracę.
        Ja tylko raz zdecydowałem się na taki krok. W pozostałych przypadkach pracę
        zmieniałem ze względów ambicjonalnych (chcieli wtrynić na mojego szefa kobitę,
        która nie miała pojęcia o merytorycznych aspektach mojej pracy, ale z powodu
        restrukturyzacji musiała opuścić zajmowane wcześniej w formie stanowisko),
        finansowych lub - raz - całkowitego załamania psychicznego.
        Ten raz to było kilka lat temu. Pracowałem wtedy w pewnej niedużej firmie
        kierowanej przez małżeństwo. Siedziałem z nimi w jednym pokoju z jeszcze jednym
        pracownikiem. Ludzie ci bez przerwy urządzali małżeństkie awantury, a styl
        bycia mieli taki, że rzucali w siebie np. jedzeniem lub ciężkimi przedmiotami.
        Bez przerwy nawijali do siebie, jakimi kretynami są klienci, jakich debilnych
        pracowników muszą zatrudniać w swojej firmie, kogo trzeba by wywalić z pracy
        (właściwie chodziło o wszystkich, łącznie z kolegą, który siedział z nami w tym
        samym pokoju - gdy tylko wyszedł do toalety, zaczynali gadać, jakim jest
        debilem). Pod dwóch miesiącach marzyłem tylko o tym, żeby możliwie szybko się z
        tej imprezy wypisać.
        Naprawdę nie wiem, w jaki sposób takie firmy mogą funkcjonować. To była firma
        branży hi-tech, nowy pracownik potrzebował nieco czasu, żeby wejść w temat, a
        rotacja była tam taka, że w momencie, kiedy się zwalniałem (po 3 miesiącach),
        byłem już jednym z najstarszych stażem pracowników. :-) Jeśli ktoś uważa, że
        wolny rynek prowadzi do eliminacji pewnych zachowań biznesowych, a wygrywają
        najlepsi, to sobie powinien popracować w tego typu firemkach. Z pewnością można
        wtedy się nauczyć tego, że nawet najbardziej bezsensowna firma może śmiało
        konkurować z innymi, jeśli tylko jej handlowcy są w stanie sprzedać towar
        klientowi (np. wyręczając łapówki osobom decydującym w innych firmach o
        zakupach).

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka