bamse
19.09.03, 10:27
Przez ostatnie 2 lata pracowałem w 3 firmach. Decydowałem się na zmiany ze
względu na atmosferę która w nich panowała.
Albo był to szef biura sprzedaży który do wchodzącego klienta odwracał się
tyłkiem, potrafił powiedzieć: wizerunek naszej firmy /300 osobowej/ - to
takie pieprzenie. Albo przełożonym był facet /Pan Prezes/ który nie
podejmował żadnych decyzji, przy czym pracownicy tez ich nie mogli podjąc,
uwielbiał długą kolejkę do swojego gabinetu, po 6 miesiącach od mojego
odejścia zwolnili go. Albo jest to 50 letnia baba która mysli ze ma 20 lat i
na imprezach dla klientów jak się spije wtula klientów w swoje wielkie cyce,
albo zapomina że umówiła się ze mną na wspólny wyjazd do klienta, albo
zapomina podpisaniu ze mną umowy, nie rozmawia za dużo ze mna mimo ze jestem
dla niej jednoosobowym dzialem sprzedazy.
Nic z tego nie rozumiem. Trafiam pod samych "pojechanych" przełożonych.
Może na wstępnej rozmowie gram zbyt ostrego wariata i przyciągam wariatów?
A może już nie ma normalnych?
Może jest jakaś poradnia, która podpowie mi jak to zrobić żeby pracować z
normalnymi?
Na początku mojej kariery spotkałem ludzi z którymi mimo wielkiego nawału
pracy było doskonale. Nie podejrzewali wszystkich o przewałki na paliwie,
albo nie wpuszczali szpiegów do zespołu.