Dodaj do ulubionych

męki "tfurcze" dekupazystki

13.04.05, 19:02
Od jakiegoś czasu zamiast cieszyc sie procesem twórczym(jak to powaznie brzmi
he he) przechodze straszne mekiwink.A konkretnie chodzi mi o etap wybierania
motywu.Mam tego bez liku, jeszcze dokupuje, podoba mi sie cala masa i wiele z
nich pasuje na przedmiot, ktory aktualnie obrabiam.No i nie moge sie
zdecydowac, jestem jak ta Fredrowska oślina co "posród jadła z głodu
padla".Przegladam, odkladam, potem znowu wracam do tego samego, najwiecej
czasu zajmuje mi podjecie decyzji, potem to juz "leci".Niestety, nie moge
sobie pozwolic na hurtowy przerób, maz jeszcze nic nie mówi, ale pewnie juz
po cichu podlicza, ile nas to moje hobby kosztuje, a pólprodukty tanie nie
sa.Inaczej kupilabym po 10 szt. skrzyneczek czy czego tam jeszcze i wyzyła
sie dowoli, tzn. przerobila wszystkie wzory, ktore mi sie najbardziej
podobaja.
Czy ktos jeszcze tak ma czy tylko ja cierpie na brak zdecydowania?
Obserwuj wątek
    • reni_aferka Re: męki "tfurcze" dekupazystki 13.04.05, 19:05
      smile)))))))))))))))))))) no nie moge !!! dokladnie na ten temat dzis z kolezanka
      rozmawialam smile

      Tez taki sam problem ... szafki od serwetek pekaja w szwach ..a ja dwa dni
      motyw wybieram big_grin
    • rafciu007 też jestem ośliną :)))) 13.04.05, 19:06
      Ale u mnie wybieranie nie trwa zbyt długo, bo wiem, że jeśli nie teraz to na
      następnej kasetce wykorzystam odłożone wzory smile Innej rady nie ma, jak nie można
      pozwolić sobie na zakup hurtowy smile
      • aniani3 Re: też jestem ośliną :)))) 13.04.05, 19:38
        skąd ja to znam!!!!!!!!
        • k_izydorczyk Re: też jestem ośliną :)))) 14.04.05, 01:07
          no właśniesmile szafa pęka w szwach od serwetek (teraz już nie tylkobig_grin), a ja
          ciągle drukuję, bo mam pomysły na takie wzory, których oczywiście nie mam :E I
          dalej zbieram te serwetki, niedługo do sąsiadów zacznę je znosić by przechowali
          (jako że piwnicy, czy komórki lokatorskiej u mnie brak big_grin) i dalej będzie mi
          małosmile)) Czy bardzo źle już ze mną? Pocieszcie, że nie jestem osamotniona w tym
          szaleństwie... smile)
    • toxicloki Re: męki "tfurcze" dekupazystki 14.04.05, 08:47
      o patrz! a ja myslalam ze to normale jest i chociaz w tym przypadku nie jest ze
      mna az tak zle...
      eh, zburzylas moje chwiejne poczucie normalnoscismile)))))))
    • sasanka21 Re: męki "tfurcze" dekupazystki 14.04.05, 08:52
      a psychoza motywowa? Myślenie, choćby chwilowe np podczas oglądania jakiegoś
      filmu, albo na nudnym zebraniu w pracy, czy poczas jazdy samochodem itp o tym,
      jaki wybrac motyw i na co, albo o ostatnio kupionych serwetkach, gdzie tu by je
      nalepć, albo jaki dobrac kolor tła, czy przecierka, czy tepowanie a może nic, a
      może jeszcze coś innego?
      To mnie dopada kilka razy dziennie i wcale nie czuje się osaczona.
      Ale za to zrobiłam sie wredna - nie moge zrozumieć, jak ktoś może wrócic z
      pracy i siedzieć nic nie robiąc - strasznie jestem cięta na takie cóś - chyba
      niewyrozumiała, bo pewnie nie każdy chce wracać z pracy do roboty smile. Mnie się
      jakoś serce kraje, kiedy nnie mogę czegoś "obracać" w łapkach, a jeśli juz
      niemoc mnie dopadnie, to chociaż muszę po necie pobuszować w poszukiwaniu
      natchnienia lub czegoś nowego.

      Pozdrawiam wszystkie w mękach twórczych smile

      sasanka
      • toxicloki Re: męki "tfurcze" dekupazystki 14.04.05, 09:01
        to tez norma dla mniewink zreszta, u mnie to poszlo dalej:
        ogladam sobie film czy program z mezem , akcja sie toczy:tu strzelaja, tam leja
        po mordach, ktos wypada przez okno... a ja do meza: widziales jaki fajny obrus
        tam na stole byl? kurde, chcialabym miec taki wzor do krzyzykow... albo chociaz
        na serwetce! czasem podobnie mowie o poscieli, materiale (co bym uszyla),
        kolorze farby na scianie czy bizuterii pani, ktora wlasnie wisi glowa w dol z 10
        pietrawink))))



        .... to dopiero jest chorewink)))
        • k_izydorczyk Re: męki "tfurcze" dekupazystki 14.04.05, 13:11
          ja mam bzika na punkcie lamp i zawsze nagle wykrzykuję nad uchem swojemu
          lubemu: "o widzisz, o takiej lampie ci wtedy móiłam big_grin" albo "o taką właśnie
          bym chciała mieć", a on - biedaczysko wyrwany z wątku nie wie o co mi chodzi! big_grin
    • kiciun Re: męki "tfurcze" dekupazystki 14.04.05, 09:32
      Ja mam inny problem. Wiosna się zaczęła, a ja mam ogród nieurządzony. A teraz
      jest pora na sadzenie roślin - bo nowy dom, a "klombów" nie ubywa, a działka
      duża sad. Więc teraz "spełniam" się "tfurczo" na tym polu (nomen omen). A tu
      prace deku zaczęte i tylko przechodzę koło stołu, gdzie mam "warsztat" i dolewam
      wody do farb, żebym nie musiała mieszać tych samych kolorów (bo nie wyjdą).
      Zamówione prace muszę dokończyć, a potem w maju mam nadzieję, że sobie poużywam.
      • k_izydorczyk Re: męki "tfurcze" dekupazystki 14.04.05, 13:17
        uch, jak ja nie lubię nic pielić, wyrywać, nie mam zacięcia królika-
        ogrodnika smile Moja mama mnie do tego skutecznie zniechęciła, zmuszając bym w
        każdej wolnej chwili biegała z nią swego czasu na działkę (ona
        tam "wypoczywała" robiąc porządki, a ja wysypki dostawałam...big_grin) Było, minęło,
        mój ogród byłby dziki i trzeba by było sie jak przez dżunglę przedzierać smile)
        Wolę inne robótki ręczne big_grin
        • kiciun Re: męki "tfurcze" dekupazystki 14.04.05, 13:40
          k_izydorczyk napisała:

          > Wolę inne robótki ręczne big_grin
          Ja też, ale zanim mi chwasty urosną (już rosną, a były w jesieni 2 razy pryskane
          herbicydem) i rozplanuję, co i jak, to wolę choćby posiać trawę. Jakieś rośliny
          zasadzone w jesieni przeze mnie już rosną, ale wolałabym zatrudnić jakiegoś
          ogrodnika. Ja mam ze 30 arów - dzięki teściom sad. Ale coś za coś - jaka to
          przyjemność wyjść sobie na zewnątrz i np. zrobić grilla kiedy bądź smile.
    • oshin68 Re: męki "tfurcze" dekupazystki 14.04.05, 16:04
      Znam problem wyboru...ale u mnie to tak wygląda, że robię rzeczy tematycznie:
      jak spodobały mi się na początku kury i bzy, to narazie na wszystko patrzę pod
      tym kątem. W między czasie trafily mi się tulipany, ale wyszly jakoś smutno
      (taka mała trumienka..., bo to skrzynka na wino, przerobiona na skrzyneczkę na
      różne różnosci...)
      Teraz zmuszam się do oklepanych już na forum oliwek na szafce kuchennej, ale
      nadal pchają mi się na myśl kury...

      Ale ja mam inny problem: rosnie góra obiektów do decoupage oraz talerzy i szkła
      do pomalowania, a ....CIĄGLE NIE MAM CZASU!!! I rosną w związku z tym wyrzuty
      sumienia, że utopione tyle kasy, a niewiele zrobione.
      Żeby choć koszty farb i reszty się zwróciły, a tu kusi następna dostawa
      serwetek i sklepik ze Stamperią...
      Szczerze mówiąc chętnie bym coś sprzedała, ale patrząc na niskie ceny na
      allegro, to się chyba mało opłaca
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka