Od jakiegoś czasu zamiast cieszyc sie procesem twórczym(jak to powaznie brzmi
he he) przechodze straszne meki

.A konkretnie chodzi mi o etap wybierania
motywu.Mam tego bez liku, jeszcze dokupuje, podoba mi sie cala masa i wiele z
nich pasuje na przedmiot, ktory aktualnie obrabiam.No i nie moge sie
zdecydowac, jestem jak ta Fredrowska oślina co "posród jadła z głodu
padla".Przegladam, odkladam, potem znowu wracam do tego samego, najwiecej
czasu zajmuje mi podjecie decyzji, potem to juz "leci".Niestety, nie moge
sobie pozwolic na hurtowy przerób, maz jeszcze nic nie mówi, ale pewnie juz
po cichu podlicza, ile nas to moje hobby kosztuje, a pólprodukty tanie nie
sa.Inaczej kupilabym po 10 szt. skrzyneczek czy czego tam jeszcze i wyzyła
sie dowoli, tzn. przerobila wszystkie wzory, ktore mi sie najbardziej
podobaja.
Czy ktos jeszcze tak ma czy tylko ja cierpie na brak zdecydowania?