Dodaj do ulubionych

Lakierowanie i paprochy

30.05.06, 23:36
Miłe forumki.
Od pewnego czasu bawię się w decoupage.
Idzie mi coraz lepiej, chociaz jeszcze bardzo daleko mi do mistrzyń
forumowych i prawdopodobnie nigdy nie osiągnę ich poziomu.
Zdjęć nie zamieszczam, bo jestem upośledzona komputerowo i po prostu nie
umiem. Może kiedyś pomoże mi córka, to wtedy coś wrzucę.
Wracając jednak do tematu postu, mam pewien problem.
Podczas lakierowania pracy, szczególnie, gdy dzieło nie jest ozdobione
krakiem i ma być takie jasne i "czyste", do powierzchni przyczepiają mi się
jakieś drobinki, takie drobniutkie paproszki. Nie wiem, czy to składnik kurzu
domowego, czy co to może być.
Gdy pierwszy raz to zaobserwowałam, zwaliłam winę na męża, który w tym samym
pomieszczeniu coś sobie polerował. Myślałam, że to on "wyprodukował" te pyłki
i jeszcze zaświnił tym mój lakier.
Kupiłam więc nową puszkę i co ?
To samo !!!
Doprowadza mnie to do szału.
Wprawdzie nie jest to specjalnie widoczne, ale chciałabym, żeby moje dzieło,
skoro nie może być super piękne z powodu mego wątpliwego talentu,było chociaż
czyściutkie i starannie wykonane.
Czy któras z Was ma podobne doświadczenia?
Jak sobie z tym radzicie?
Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • emilia13 Re: Lakierowanie i paprochy 31.05.06, 09:16
      Niestety te "paproszki" to zmora wszystkich lakierujących. Zwłaszcza gdy chcemy
      coś polakierować na wysoki połysk. Zawsze przyczepi się jakas drobina. Dlatego
      w przemysle stosuje się komory bezpyłowesmile. Ja zwykle przecieram pracę przed
      lakierowaniem wilgotną szmatką a potem jeszcze ściereczką przyciągającą kurz.
      Drugim źródłem pyłków jest pędzel. Musi być absolutnie czysty. Mozna zamiast
      pędzla uzyć kawałka gąbki, którą będziemy traktować jako jednorazówkę. w ten
      sposob eliminujemy zanieczyszczenia z pędzla, ale trzeba uważać, by nie
      powstawały pęcherzyki. Z mojego doświadczenia wynika, ze końcowe warstwy
      lakieru lepiej nakładać cienkie.
    • loocyem Re: Lakierowanie i paprochy 31.05.06, 10:26
      BABUSHKA, lącze sie z Tobą w tym bólu... Wrrr... Mam to samo...
    • zielony_listek sierściuchy 31.05.06, 12:55
      Babusha, co tam mało widoczne paprochy. U mnie dwa koty pomagaja w robocie i
      ciągle muszę sierść wyciagać z lakieru smile Wczoraj lakierowałam na dworze to mi
      mrówka wlazła i sie przykleiła...
      Pozdrawiam
      zielony_listek
    • tijgertje Re: Lakierowanie i paprochy 31.05.06, 14:35
      Oj, znam ten bolsad Najgorzej jak lakierujesz cos na jaznym tle, na ciemnym mnej widac. Ja przestalam zakladac do lakierowania wszelakie ubrania z wloskami, zwykle zakaldam cos z polaru, albo "sliska" bluzke, wtedy nic sie nie natrzepie. Jak sie cos suszy, to nigdy nie sprzatam, zwlaszcza odkurzaczowi mowie precz, zauwazylam tez, ze lepiej sie lakieruje w pomieszczeniu bez dywanow, z ktorego przy chodzeniu jednak sporo paprochow sie unosi. No i kazda prace dokladnie przecieram przed kolejna warstwa lakieru. Nadal mam problem z kurzem i innymi lakierolubnymi drobiazgami, ale jest o niebo lepiej.
      • babushka33 Re: Lakierowanie i paprochy 31.05.06, 19:32
        Bardzo dziękuję wszystkim za wsparcie duchowe smile
        Dzisiaj jak lakierowałam, to najpierw dokładnie przetarłam przedmioty, potem
        dokładnie przepłukałam pędzel i jeszcze wzięłam sobie spryskiwacz do kwiatków i
        co jakiś czas psikałam w powietrze, bo uznałam, że może to co lata w powietrzu
        przyklei się do wody i opadnie na ziemię i może już dzięki odrobinie wilgoci
        nie podniesie się.
        Chyba było troszeczkę lepiej, ale i tak jeszcze parę dziadów chciało się
        przykleić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka