21.11.07, 10:18
dziewczyny,

napiszcie mi proszę, ile można znieść różnych niepowodzeń??? ile swoich prac
można wyrzucić do kosza? kiedy człowieka trafia ostatecznie szlag?

- najpierw coś dziwnego zdarzyło mi się z lakierem na pudełku, na które
ogromnie się cieszyłam i które straszliwie mi się podobało;
- potem spitolił mi się chustecznik
- dzisiaj na podkładkach pod szklanki wielokrotnie już wylakierowanych
odkryłam kilka bąbelków powietrza, podrapałam pazurkiem i ... cały lakier
zszedł, niestety również z papierem i odrobiną farby (a lakierowałam co drugi
dzień itd.)

po drodze zaliczyłam kilka mniejszych niepowodzeń, a ponieważ dekupażem
zajmuję się stosunkowo od niedawna, więc natężenie jest spore.

i tak się zastanawiam: wiele jeszcze tego zniosę? może sprzedać na allegro
wszystkie graty i zająć się czymś innym? czy próbować jeszcze (narażając się
na kolejne wpadki)?

Ania
Obserwuj wątek
    • nastja Re: pytanie 21.11.07, 10:50
      jak mawiają górale - "Jak sie nie wywrócis, to sie nie naucys"smile a
      tak już poważniej to najważniejsze - nie poddawać sięsmile ja
      dekupażuję od roku i ostatnio mi wyszły bąble na serwetniku który
      miał iść na prezent w komplecie z tacąuncertain takoż pójdzie sama taca bo
      drugiego serwetnika nie mam... trzeba czytać, ćwiczyć i nie poddawać
      się!
      Pozdrawiam i udanych prac zyczęsmile
      • princezna Re: pytanie 21.11.07, 10:58
        Hej,
        Rozumiem Cię doskonale, bo ostatnio przechodzę kryzys w zakresie biżuteryjnym.
        No i właśnie dlatego teraz zaczynam skupiać się na decu, aż mi trochę zła passa
        minie.
        Może czasem warto na chwilę się oderwać, żeby potem znów powrócić?
        • ambart Re: pytanie 21.11.07, 11:48
          Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło smile
          Ćwiczenie czyni mistrza. smile
          Zawsze to sobie mówię, kiedy mi coś nie wyjdzie, a ostatnio spłynęły mi dwie
          butelki, to znaczy chciałam zmyć źle położone spękania i spłynęło mi wszystko.
          Do gołej butelki. A z drugiej zmywałam cieniowania. I też zaczynam od nowa big_grin
          • mama_wojtka Re: pytanie 23.11.07, 09:55
            Nie tylko Ty masz rozne "przypadki" Ja tez mialam ich mnostwo, i dalej mi sie przytrafiaja.
            Ale nie trzeba sie poddawac, bo kolejna spartolona praca to jakas nauka na przyszlosc. Juz
            bedziesz madrzejsza, bardziej doswiadczona, wiem o tym, bo sama przez to przechodze caly
            czas. I jak glebiej w to wchodze, to widze, jak malo o tym wiem (mam na mysli decou). To
            tylko z pozoru proste jak przyslowiowa konstrukcja cepa. Ale glowa do gory, nie poddawaj
            sie!!!
            • miska_malcova Re: pytanie 23.11.07, 19:08
              nie poddawaj się! Ja próbowałam różnych rzeczy: robienia na drutach, na szydełku
              i czasem miałam takie żenujące pomyłki, że rzucałam to dziadostwo w kąt!
              Ostatnio zrobiłam kartkę świateczną. Miałam piękny projekt w głowie, a wyszlo
              takie badziewie, że aż strach smilew dodatku pobrudziłam klejem smile Rób swoje! smile
              Głowa do góry
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka