02.11.05, 14:04
Jarosław Iwaszkiewicz


------------------------------------------------------------------------------
--

Do prawnuczki


Ten kwiat, co leci w górze i wieje skrzydłami,
To motyl. Słowo obce, nie wiesz, co to znaczy,
Teraz nie ma motyli. Ten jest jedynakiem.
Za chwilę może i jego nie będzie.

Nie myśl o tym. Patrz, niebo jest takie niebieskie,
Po niebie chmurki lecą, to jasne, to ciemne.
Słońce co rano wstaje, co wieczór zapada.
Świat będzie zawsze piękny, Ludko. I beze mnie.





Obserwuj wątek
    • gappa Re: wierszyk 02.11.05, 17:23
      Jakie to śliczne,jeno w miejsce "Ludko" winno być "Henrysiu" ...
      • hansgrubber Re: wierszyk 02.11.05, 20:19
        Nie moze. O sylabe za duzo. :)
        • zuzanna6 Re: wierszyk 03.11.05, 17:21
          piękny wierszyk

          tak własnie przeminiemy, a swiat nadal bedzie piekny
          • matalijka Re: wierszyk 04.11.05, 08:16
            Dziękuję za wierszyk.Smutno się zrobło :(
            • zuzanna6 Re: wierszyk 04.11.05, 19:38
              to po 1 listopada zawsze taki nastrój
              • hansgrubber Re: wierszyk 04.11.05, 21:57
                A moze jeszcze jeden wierszyk ktory mnie kompletnie kladzie na lopatki?
                • zuzanna6 Re: wierszyk 05.11.05, 11:06
                  to zacytuj jakiś, mi chilowo nic nie przychodzi do głowy
    • hansgrubber Re: wierszyk 05.11.05, 21:24
      Juz to cytowalem na tym forum ale dobre rzeczy nie wstyd powtarzac.

      Wisława Szymborska
      Bagaż Powrotny

      Kwatera małych grobów na cmentarzu.
      My, długo żyjący mijamy ją chyłkiem,
      jak mijają bogacze dzielnicę nędzarzy.

      Tu leżą Zosia, Jacek i Dominik,
      przedwcześnie odebrani słońcu, księżycowi,
      obrotom roku, chmurom.

      Niewiele uciułali w bagażu powrotnym.
      Strzępki widoków
      w liczbie nie za bardzo mnogiej.
      Garstkę powietrza z przelatującym motylem.
      Łyżeczkę gorzkiej wiedzy o smaku lekarstwa.

      Drobne nieposłuszeństwa,
      w tym któreś śmiertelne.
      Wesołą pogoń za piłką po szosie.
      Szczęście ślizgania się po kruchym lodzie.

      Ten tam i tamta obok, i ci z brzegu:
      zanim zdążyli dorosnąć do klamki,
      zepsuć zegarek,
      rozbić pierwszą szybę.

      Małgorzatka, lat cztery,
      z czego dwa na leżąco i patrząco w sufit.

      Rafałek: do lat pięciu brakło mu miesiąca,
      a Zuzi świąt zimowych
      z mgiełką oddechu na mrozie.

      Co dopiero powiedzieć o jednym dniu życia,
      o minucie, sekundzie:
      ciemność i błysk żarówki i znów ciemność?

      KOSMOS MAKROS
      CHRONOS PARADOKSOS
      Tylko kamienna greka ma na to wyrazy.
      • zuzanna6 Re: wierszyk 06.11.05, 11:33
        masz rację, tak piekne słowa mozna cytowac do bólu

        za to cmok
        • hansgrubber Re: wierszyk 06.11.05, 23:18
          Dzieki!
          • zuzanna6 Re: wierszyk 08.11.05, 16:23
            no dalej hans, lubie wierszyki, wklejaj
    • ols.iza.47 Re: wierszyk 08.11.05, 19:37

      Bardzo lubię poezję,ostatnio kupilam tomik wierszy
      Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej .Zacytuję:

      Harem

      Wsrod poduszek, brokatow i zlota
      siedzimy we trzy, jak w haremie:
      Roża,co wszklance drzemie,
      ja i tęsknota
    • ols.iza.47 Re: wierszyk 08.11.05, 19:47
      I może jeszcze jeden krociutki;

      Liscie
      Rumience lata pobladly.
      Lisć zloty z wiatrem mknie.
      I klonom ręce opadly,
      i mnie....
      • zuzanna6 Re: wierszyk 08.11.05, 19:58
        przepiękne Iza, dzięki
    • hansgrubber Re: wierszyk 08.11.05, 21:49
      To Twoje wiersze?

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=25097
    • ols.iza.47 Re: wierszyk 09.11.05, 18:37
      Nie ,te wiersze są Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.
      Ja nie mam talentu do pisania!
    • ols.iza.47 Re: wierszyk 09.11.05, 18:45
      Wiersz W.Szymborskiej Bagaż Powrotny jest piękny !!! Masz rację kladzie na
      lopatki!
      • hansgrubber Re: wierszyk 10.11.05, 20:21
        :) Wiem.
    • ols.iza.47 Re: wierszyk 20.11.05, 15:49
      Życie

      Życie jest tak gwaltowne!Przerywa, nie slucha,
      napada, krzyczy, tupie, męczy, zmienia maskę,
      że aż sen ma gorączkę, spiąc w rożowych puchach,
      i bladym skrzydlem mocno bije o posadzkę.

      Potrzeba tylko slowa, tylko gestu, listu,
      by splonęly tęsknoty jak suknie z batystu
      i pęklo serce z wielkiej slabosci i sily.

      M.Pawlikowska-Jasnorzewska
    • ols.iza.47 Re: wierszyk 20.11.05, 16:41
      Salamandry

      Dwie piękne salamandry, zlote corki ognia,
      Usiadly sobie w piecu, jak to czynią co dnia,
      I wsrod wstążek, językow i lisci ognistych
      Odczytują plomieniem obrzeżone listy.



      Starsza rzekla do mlodszej:- Otoż to jest milosć!
      O! gdybyż czuć i kochać z tak straszliwą silą!
      ach, mieć serce czlowiecze! Ogien nie wypowie
      Tego zlotego żaru, ktorym plonie czlowiek!


      Sluchaj, co ktos tu pisze:-"O! jakżesmy jedno!
      Noce moje nad toba chylą się i bledną.
      Przyloż do ust mych usta i przesun jak fletnię...
      Milosć nasza jes tęczą- jakiż noż ją przetnie?"


      -Tak prawda. Cudne listy. A czemu są w piecu?-
      Spytala mlodsza, iskrom nadstawiając plecow.

      M.Pawlikowska -Jasnorzewska
      • hansgrubber Re: wierszyk 20.11.05, 22:33
        Wiersz tak znany ze wklejam go z pewnym opotem ale... moze nie wszystkim. Ja
        wiersza Szymborskiej "Bagaz powrotny" nie znalem - ktos z bielskiego forum mi
        go podeslal. Moze te zupelnie magiczne zwrotki dla kogos beda odkryciem.


        Bolesław Leśmian


        DZIEWCZYNA


        Władysławowi Jaroszewiczowi,
        Jego entuzjastycznym zapałom
        dla dzieł twórczych i szczerym
        wyczuciom czarów poetyckich



        Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,

        A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.



        I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o Dziewczynie,

        I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie...



        Mówili o niej: "Łka, więc jest!" - I nic innego nie mówili,

        I przeżegnali cały świat - i świat zadumał się w tej chwili...



        Porwali młoty w twardą dłoń i jęli w mury tłuc z łoskotem!

        I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem?



        "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -

        Tak, waląc w mur, dwunasty brat do jedenastu innych rzecze.



        Ale daremny był ich trud, daremny ramion sprzęg i usił!

        Oddali ciała swe na strwon owemu snowi, co ich kusił!



        Łamią się piersi, trzeszczy kość, próchnieją dłonie, twarze bledną...

        I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną!



        Lecz cienie zmarłych - Boże mój! - nie wypuściły młotów z dłoni!

        I tylko inny płynie czas - i tylko młot inaczej dzwoni...



        I dzwoni w przód! I dzwoni wspak! I wzwyż za każdym grzmi nawrotem!

        I nie wiedziała ślepa noc, kto tu jest cieniem, a kto młotem?



        "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -

        Tak, waląc w mur, dwunasty cień do jedenastu innych rzecze.



        Lecz cieniom zbrakło nagle sił, a cień się mrokom nie opiera!

        I powymarły jeszcze raz, bo nigdy dość się nie umiera...



        I nigdy dość, i nigdy tak, jak pragnie tego ów, co kona!...

        I znikła treść - i zginął ślad - i powieść o nich już skończona!



        Lecz dzielne młoty - Boże mój - mdłej nie poddały się żałobie!

        I same przez się biły w mur, huczały śpiżem same w sobie!



        Huczały w mrok, huczały w blask i ociekały ludzkim potem!

        I nie wiedziała ślepa noc, czym bywa młot, gdy nie jest młotem?



        "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -

        Tak, waląc w mur, dwunasty młot do jedenastu innych rzecze.



        I runął mur, tysiącem ech wstrząsając wzgórza i doliny!

        Lecz poza murem - nic i nic! Ni żywej duszy, ni Dziewczyny!



        Niczyich oczu ani ust! I niczyjego w kwiatach losu!

        Bo to był głos i tylko - głos, i nic nie było oprócz głosu!



        Nic - tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata!

        Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?



        Wobec kłamliwych jawnie snów, wobec zmarniałych w nicość cudów,

        Potężne młoty legły w rząd, na znak spełnionych godnie trudów.



        I była zgroza nagłych cisz. I była próżnia w całym niebie!

        A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka