Dodaj do ulubionych

O micie masowego wykształcenia

IP: *.fas.harvard.edu 26.10.09, 17:41
Trafny komentarz. Szkoly slabe powinny byc nastawione na przyuczenie
do zawodu. Skoro teraz trzeba miec licencjat ze wszystkiego, to
trudno.

Nie zgodze sie ze nie jest problemem przepasc pomiedzy UJ a
Harvardem, czy Oksfordem. Jest to problem. Nauka wymaga rownania w
gore a nie w dol. Szkolnictwo wyzsze na tym najlepszym poziomie ma
ksztalcic przyszlych naukowcow, nauczycieli akademickich, wybitnych
specjalistow, ci zas beda lokomotywa tego dobrego i mniej dobrego
szkolnictwa wyzszego. Podejscie typu - trudno musimy sie pogodzic z
tym ze jestesmy kiepscy jest szkodliwe.

Nawet dziedziny ktore sa wymieniane jako dore w Polsce w ostatnich
10 latach spadaja w rankingach publikacji. To jest wlasnie wynik
tego ze zamiast aspirowac by byc najlepszymi pocieszamy sie ze
jestesmy w niektorych dziedzinach przecietni.
Obserwuj wątek
    • pyskata666 O micie masowego wykształcenia 26.10.09, 21:31
      Zgadzam sie calkowicie z glownymi tezami artykulu, ale nie z umiejscowieniem
      czasowym problemu. Istnial on owniez wowczas, kiedy studiowalo 15% mlodziezy,
      a niektorzy musieli kilka lat probowac, zanim udalo im sie zdac egzamin
      wstepny na poziomie gwarantujacym uzyskanie indeksu na wymarzonym wydziale
      wymarzonej uczelni. I w wiekszosci nie dlatego, ze byli malo inteligentni, ale
      czesto dlatego, ze konczyli kiepskie szkoly srednie i dobicie do poziomu
      wyksztalcenia szczesliwszych rowiesnikow wymagalo np. ukonczenia szkoly
      pomaturalnej. Po to, aby osiagnac poziom, ktory powinni uzyskac na maturze! W
      tym wzgledzie zmienilo sie tylko jedno - ci sami mlodzi ludzie nie musza juz
      nadrabiac zaleglosci spowodowanych prez miernych nauczycieli w szkole
      sredniej, ale moga od razu 'studiowac'. A problem kiepskiego poziomu
      naczuczania szkolnego nadal nikomu snu z oczu nie spedza. Ci kiepscy studenci
      nie rodza sie przeciez z wilgoci, sa produktem systemu edukacyjnego.

      Ale i 20-30 lat temu na najlepszych uczelniach i tzw. ambitnych kierunkach
      niektore przedmioty wykladali kompletni indolenci, ktorzy nawet nie potrafili
      zrozumiec tematu swoch wykladow. Sama mialam watpliwa przyjemnosc
      wysluchiwania kilku takich. Mam wrazenie, ze bez wzgledu na to, czy studia sa
      elitarne, czy tez masowe, problem nadal istnieje. Cos chyba szwankuje w samym
      srodowisku akademickim, nie tylko w systemie finansowania.
      • Gość: ardal Re: O micie masowego wykształcenia IP: *.adsl.inetia.pl 07.02.10, 21:57
        ?skończyłem studia 25 lat temu - Mechanizację rolnictwa ( teraz to właśnie
        Technika Rolnicza i Leśna ). Na pierwszym roku zafundowano nam matematykę ( cały
        rok ), a w niej takie rzeczy jak: liczby urojone i zespolone, rachunek
        prawdopodobieństwa, nieśmiertelną statystykę oraz całki i różniczki. Tak więc
        nie tylko teraz wstawia się w program dziwne rzeczy.
        • Gość: irf Re: O micie masowego wykształcenia IP: *.t3.ds.pwr.wroc.pl 16.03.11, 21:29
          Studiowałeś mechanizację rolnictwa czyli przedmiot związany z zagadnieniami technicznymi nie widzę więc nic złego w roku matematyki. Ja studiując automatykę i robotykę mam 5 semestrów przedmiotów matematycznych, a bywają kierunki z jeszcze większą liczbą przedmiotów matematycznych i wbrew pozorom spora część tych zagadnień jest wykorzystywana na innych przedmiotach.
          • Gość: Prawy Re: O micie masowego wykształcenia IP: *.piwet.pulawy.pl 11.05.12, 11:55
            Obierasz złą perspektywę, zadaj sobie pytanie: ile z tej wyrafinowanej wiedzy przyda Ci się w pracy? Bo w dzisiejszych czasach studia mają dac Ci wiedzę niezbędną w pracy, a jeśli to będzie dla Ciebie za mało i będziesz chciał dany temat dalej zgłębiać to już jest nauka.
    • flamengista zastanawiam się, czy Harvard obowiązują minima 27.10.09, 10:29
      programowe;)

      Bo chyba nie. My ostatnio układaliśmy program nowego kierunku. Mamy pewne atuty
      - szefa z doświadczeniem międzynarodowym, absolwenta jednej z lepszych uczelni
      amerykańskich (co owocuje konkretnymi znajomościami i wykładami - przynajmniej
      gościnnymi - najlepszych fachowców), młody zespół, kontakty ze światem biznesu etc.

      I co się okazuje? Okazuje się, że 70-75% treści programowych kierunku jest
      wypełniona odgórnie przez Ministerstwo. Nie możemy nic zmienić, co więcej na
      poziomie uczelni te zajęcia z kanonu są już przypisane, więc nie ma się wpływu
      na to kto je prowadzi i co na nich uczy.

      Możliwe było więc zaplanowanie 25-30% zajęć, o które stoczyliśmy prawdziwą
      walkę. Część udało się przeforsować, część nie. Mieliśmy ambitne plany -
      ściągnąć kilku wykładowców zagranicznych i prowadzić część zajęć w języku
      angielskim (tu wspomnę, że chodzi o stosunki międzynarodowe, więc angielski to
      absolutna podstawa). Ostatecznie po wielkich bojach udało się zatrudnić 1
      profesora z zagranicy, który poprowadzi 2 kursy. Profesora, dla którego
      znaleźliśmy zewnętrzne finansowanie.

      Ja już nie mówię o tym, że nie mamy marki Harvardu ani ich pieniędzy. To chyba
      oczywiste. Ale nawet bez tego dużo można osiągnąć innowacyjnością, nowatorskim
      podejściem do dydaktyki - tylko trzeba usprawnić i uelastycznić procedury. Na
      polskich uczelniach decyzje podejmowane są wolno i dominuje podejście konserwatywne.

      Efekt jest taki, że mój monograficzny kurs, który chciałem prowadzić po
      angielsku prowadzę po polsku. A wiec wszystko muszę na polski tłumaczyć, co
      zajmuje mi dodatkowy czas. Bo materiały, artykuły w tym i moje publikacje -
      wszystko już funkcjonuje po angielsku. Niestety, kurs po angielsku nie przeszedł
      bo "stawki godzinowe za kurs po angielsku są za wysokie", a mógłbym wyrobić
      nadgodziny. Więc z oszczędności pomysł upadł.

      Kolejna sprawa to studenci. Jak za moich czasów na uczelnię przyjeżdżali czołowi
      zagraniczni wykładowcy - to największa aula pękała w szwach. Nawet jak wykład
      był dla nas za trudny, liczyła się sama szansa poobserwowania, jak wygląda
      światowa czołówka.

      Dziś nie stanowi dla nas problemu zaprosić na wykład profesorów z Oksfordu,
      Yale, Harvardu czy Stanfordu. Mamy tego typu wykłady przynajmniej 2 razy w roku.
      Mogłoby ich być więcej, część tych ludzi - znajomych mojego szefa - mogłaby
      grzecznościowo poprowadzić nawet u nas jakiś kurs po preferencyjnej stawce. Ale
      się nie da, bo:
      1. studenci nie są takimi wykładami zainteresowani (!)
      2. ciężko wprowadzić krótki, kilkugodzinny kurs fakultatywny po angielsku z dnia
      na dzień do sztywnego programu studiów
      3. nawet te preferencyjne stawki są za wysokie dla naszej uczelni, więc jeśli
      nie ma zewnętrznego finansowania )grantu) to wykładów nie będzie.

      Problemów jest z resztą o wiele więcej, ja mógłbym pisać o tym godzinami.
      Największy jest chyba jednak ten, o którym wspomniał autor artykułu - odgórnie
      narzucone, sztywne minima programowe + algorytm premiujący ilość, nie jakość.
      • Gość: malgorzata.academi standardy ksztalcenia opracowalo srodowisko IP: *.chello.pl 27.10.09, 11:32
        Jak w temacie, a dokladniej odpowiada za nie RGSW!!! Na ostatnim Kongresie
        Obywatelskim Pani Minister powiedziala (o ile dokladnie pamietam), ze minister
        Sewerynski nic nie mogl zmienic w propozycjach RGSW, a jak ona probowala
        zasugerowac RGSW koniecznosc zmian, na niektorych kierunkach to otrzymala
        odpowiedz, ze dopiero co standardy stworzono wiec nie czas na ich zmiane.

        Przypominam, ze RGSW zostala wybrana w DEMOKRATYCZNYCH wyborach przez cale
        srodowisko, a standardy teoretycznie byly ze srodowiskiem konsultowane.

        W dodatku, w kwietniu tego roku w Lancucie prof. Woznicki praktycznie odcinal
        sie od standardow ksztalcenia w stylu "nie tak to mialo byc" i wrecz twierdzil,
        ze ustawa PSW z 2005 r. jest DOBRA tylko CIAGLE NIE WCIELONA W ZYCIE.

        Prosze wiec nie skladac winy na urzednikow ministerialnych - za ta zabe (ustawe
        i standardy) odpowiadaja 'demokratyczni' przedstawiciele srodowiska akademickiego!!!
        • flamengista ale sama idea standardów jest zła! 28.10.09, 10:06
          Pani nie musi mi tłumaczyć, kto tworzy minima programowe. Swego czasu, jak
          pojawiły się nowe dla naszego kierunku, "kumaty" kolega przeanalizował wszystkie
          przedmioty, wskazując który profesor z RGSW wpisał dany przedmiot!

          Wiadomo, że standardy są tworzone przez konkretne osoby pod konkretne osoby. Jak
          się jest ekspertem od dajmy na to "ekonomiki komiksu" (przedmiot fikcyjny), to
          się go wpisze do standardów. I ma się gwarancję zatrudnienia nie tylko na
          uczelni państwowej, ale również na uczelniach prywatnych - do minimów kadrowych
          wliczy się wtedy nie tylko profesora, który standardy zapisał ale cały jego zespół.

          Więc pokusa takich manipulacji jest duża, żadna demokracja tego nie załatwi. W
          dodatku prawdziwa demokracja byłaby wtedy, gdyby uczelnia mogła sama wewnętrznie
          zadecydować, czego uczyć a czego nie.

          Dlatego ja sądzę, że standardy kształcenia trzeba zlikwidować. Co więcej, uważam
          że należy zrezygnować z państwowego dyplomu ukończenia studiów. Niech student
          sam wybiera - czy chce dyplom wydany przez UW czy AGH, a może przez AHE...
          Pieczątka państwowa daje niektórym złudzenie, że wszystkie dyplomy są
          równoważne, a tak nie jest.
          • Gość: malgorzata.academi Re: ale sama idea standardów jest zła! IP: *.chello.pl 28.10.09, 20:00
            Prosze nie wywalac otwartych drzwi. Studenci od dawna postuluja przyspieszenie prac nad Krajowa Rama (struktura) Kwalifikacji, co pozwoli na likwidacje standardow i miejmy nadzieje w ogole kierunkow studiow.

            Najsmutniejsze w calej dyskusji jest to, ze srodowisko dyskutuje, dyskutuje, uchwala, popiera, protestuje a tak naprawde czesto nie zna obowiazujacego prawa, nie wie jakie sa instytucje, nie wie jakie sa zalozenia do nowelizacji, ale I TAK WIE NAJLEPIEJ. Nie dziwi tez fakt, ze bardzo liczne sa przypadki gdy senaty podejmuja uchwaly niezgodne z prawem (informacja od T. Szulca w 2005r. w komisji sejmowej).

            W takiej sytuacji nie dziwi gdy Senat czcigodnej uczelni podejmuje uchwale przeciwko powstaniu instytucji, ktora... istnieje juz od poltora roku!!!
            Tajemnica poliszynela jest, ze standardy zostaly utworzone 'pod wiedze' zespolow opracowujacych, tak ja programy studiow tworzy sie 'pod wiedze'zatrudnionej kadry. A mimo to wszyscy oskarzaja urzednikow ministerialnych o 'narzucanie standardow'. Przykladow mozna by mnozyc a 'ciemny lud i tak kupuje'.

            Jedyna rada to powszechny i latwy DOSTEP do informacji. W tym celu zostalo utworzone 'Centrum Informacji FIAP', w ktorym mozna znalezc miedzynarodowe raporty, dane statystyczne, chronologiczny zapis dyskusji nad kolejnymi wersjami zalozen wraz ze stanowiskami glownych graczy (KRASP, PSRP), etc..

            Forum Integracyjne Academicus Poloniae
            esse-est-percipi.com
      • adam02138 Re: zastanawiam się, czy Harvard obowiązują minim 28.10.09, 02:14
        W Stanach nie ma narzuconych programow przez ministerstwo. O kursach
        decyduje wydzial, albo odpowiedni dziekanat (kiedy sa
        ponadwydzialowe).

        U nas myslenie urzednicze jest gleboko zakorzenione, i malo kto wie
        ze najlepszy stystem uniwersytecki na swiecie nie jest zdalnie
        sterowany przez urzedasow.

        Jak Uniwersytet uzyska akredytacje (przez odpowiednia agencje
        licencjonowana przez Ministerstwo) to kursy i ich jakosc sam uklada.

        Moze studia medyczne sa bardziej kontrolowane, nie wiem.

        W pelni sie zgadzam. Pieniadze pieniedzmi a absurdy jakie same sobie
        wymyslamy niszcza system rownie mocno jak bieda.

        Sami jestesmy sobie winni. Kult urzedu jest w Polsce zaskakujacy.
    • trzy.14 Re: O micie masowego wykształcenia 27.10.09, 14:59
      Pytanie do autora - członka PKA: Dlaczego PKA nie upublicznia pełnych
      raportów pokontrolnych? Bez tego jej działanie sprowadza się do legitymizowania
      chorego systemu.

      Ile wydziałów "informatyki i czegoś-tam" straciło prawo do nauczania
      informatyki w wyniku kontroli PKA?

      • Gość: c Re: O micie masowego wykształcenia IP: *.dynamic.chello.pl 07.04.12, 15:33
        Te informacje da się znaleźć na stronach PKA, co prawda są bardzo zaszyte, ale widać kto i stracił uprawnienia, kto był wyróżniony itp
    • Gość: . Re: O micie masowego wykształcenia IP: *.chello.pl 27.10.09, 17:03
      To zróbmy tak, by proporcja liczby studentów do liczby pracowników choćby
      zbliżyła się do standardów dobrych uczelni zachodnich. I od razu
      okaże się, że nas na to "nie stać". Stać nas natomiast na masową tandetę.

      Tekst prof. Marcinkowskiego najlepiej z wszystkich dotychczasowych
      oddaje istotę problemu. Co więcej, o tym wszystkim dobrzy naukowcy
      w całej Polsce wiedzą od lat, a niektórzy nawet głośno krzyczeli, czym to grozi
      (różne dostojne gremia też się wypowiadały). I co?
      I nic. Społeczeństwo tak chce, to tak ma.
    • Gość: zz Re: O micie masowego wykształcenia IP: 94.40.14.* 27.10.09, 22:00
      Zajrzałem do standardów kształcenia na technologii drewna.
      Znajdujemy tam, dosłownie:

      Treści kształcenia:
      "Podstawy geometrii analitycznej. Szeregi liczbowe. Funkcje, relacje
      i zbiory. Algebra macierzy. Rozwiązywanie układów równań liniowych. Rachunek
      różniczkowy i całkowy funkcji jednej zmiennej. Rachunek różniczkowy i całkowy
      funkcji wielu zmiennych. Równania różniczkowe zwyczajne. Elementy logiki
      matematycznej. Statystyka matematyczna. Planowanie eksperymentu.

      Efekty kształcenia – umiejętności i kompetencje: matematycznego opisu zjawisk;
      formułowania modeli matematycznych i ich wykorzystania."

      I teraz najlepsze - na to wszytko przewidziano... 75 godzin lekcyjnych!
      • flamengista a teraz krótkie pytanie 28.10.09, 10:12
        w stylu tych z Milionerów.

        Czy osoba, która zapisała te treści kształcenia:
        a) wierzy w to, że jest realne nauczenie studenta tych treści w 75 godzin
        b) wierzy w to, że te umiejętności są studentowi potrzebne
        c) wierzy w to, że wymóg takich treści spowoduje konieczność uruchomienia
        dodatkowych wykładów dla niej lub kolegów z jej/jego zakładu/katedry
        d) standardy napisali kosmici i oni są za nie odpowiedzialni
        • Gość: Antey Re: a teraz krótkie pytanie IP: *.dynamic.chello.pl 29.04.12, 19:15
          Studia oznaczają ponad wszystko studiowanie czyli PRACĘ WŁASNĄ.
          Godzin na MIT też nie ma za dużo - trzeba pracować samemu.
    • sendivigius W wiezy z kosci slonioniowej 27.10.09, 22:17
      PT Marcinkowski jest czlowiekiem niewatpliwie madrym ale malo
      spostrzegawczym. Jak nieomal wszyscy ludzie polskiego (pol)swiatka
      akademickiego ma problemy z kontaktem z rzeczywistoscia. Brak tego
      kontaktu powoduje niewlasciwe nastrojenie instrumentow analitycznch
      (czytaj mozgu) a zatem niewlasciwa diagnoze.

      Proponuje aby autor zabral sie za jakas gazete, na przyklad GW praca
      i przeczytal ogloszenia o pracy. A potem podal kryterium ktore
      najczesciej sie powtarza. Ulatwie zycie - to kryterium to "wiek
      do... lat". Mowiac krotko mloda d... liczy sie wiecej niz wszystkie
      tytuly i teorie; niech beda rownan rozniczkowych. PT Marcinkiewicz
      wyobraza sobie (naiwnie - choc mam nadzieje ze tylko tak udaje na
      potrzeby artykulu) ze przyjecia do pracy, no i awanse odbywaja sie
      wedlug kryteriow merytorycznych, bo tak jest u niego na uczelni
      (przymruzmy oko). Wszyscy wiedza ze nie. Widza, slysza i czuja.
      Rozumiemy sie? Dziekuje.

      Prawdziwa rola uniwerstytetow w spoleczenstwie to:

      -dla mlodych ludzi "dorosle" wakacje na koszt panstwa
      -rynek matrymonialny
      -sposob na walke z bezrobociem wsrod mlodziezy
      -sposob na walke z bezrobociem wsrod fizykow i archeologow
      -dyspozycyjny "autorytet" polityczny; na skinienie palcem
      -przechowalnia dla politykow chwilowo na bocznym torze
      -platnik ZUSu dla urodzonych w niedziele
      -biuro podrozy (tzw. konferencje)
      -podkladka i przykrywka pod przekrety (...naukowo udowodniono...)
      -nakrecanie rynku wynajmujacym mieszkania
      -i firmie Durex
      -pretekst do towarzyskiej afirmacji (...jak bylem na Oxfordzie...)
      -i tak dalej

      Wiedza tu wogole nie jest potrzebna. Zrozumcie to szanowni
      profesorowie i nie osmieszajcie sie dalej ta debata o problemach
      ksztalcenia bo takich nie ma. Problemu nie ma bo to nie jest
      prawdziwy cel ani zadanie uniwersytetu. Ot co.

      • krzysztofsf Re: W wiezy z kosci slonioniowej 27.10.09, 22:55
        sendivigius napisał:


        > Proponuje aby autor zabral sie za jakas gazete, na przyklad GW praca
        > i przeczytal ogloszenia o pracy. A potem podal kryterium ktore
        > najczesciej sie powtarza. Ulatwie zycie - to kryterium to "wiek
        > do... lat".


        A to ciekawe. Bo jest to klauzula zakazana w ofertach. dawno miales w reku
        gazete praca?

        raczej najczesciej powtarzanym kryterium jest "doswiadczenie na tym lub podobnym
        stanowisku"
        • sendivigius Re: W wiezy z kosci slonioniowej 28.10.09, 19:25
          krzysztofsf napisał:
          Bo jest to klauzula zakazana w ofertach. dawno miales w reku
          > gazete praca?


          Zakazana byla od zawsze. Dosc dawno nie mialem w reku wydania
          papierowego. Coz, w moim wieku, do malowania kuchni wola sie ekipe a
          podpalki nie potrzebuje.
          • krzysztofsf Re: W wiezy z kosci slonioniowej 29.10.09, 23:10
            sendivigius napisał:

            > krzysztofsf napisał:
            > Bo jest to klauzula zakazana w ofertach. dawno miales w reku
            > > gazete praca?

            >
            > Zakazana byla od zawsze. Dosc dawno nie mialem w reku wydania
            > papierowego. Coz, w moim wieku, do malowania kuchni wola sie ekipe a
            > podpalki nie potrzebuje.

            To dlaczego powolujesz sie na nieistneijace ogloszenia z gazety ktorej nie czytasz?
            • sendivigius Re: W wiezy z kosci slonioniowej 03.11.09, 16:09
              krzysztofsf napisał:


              > To dlaczego powolujesz sie na nieistneijace ogloszenia z gazety
              ktorej nie czytasz?


              Istniejace - nieistniejace, czytasz - nie czytasz. Problem jest w
              tym jaki jest stan rzeczywistosci spolecznej w Polsce a nie jaki
              moich szarych komorek.

              Oto garsc swiezych cytatow - i to z wydanie internetowego:

              ...Niech pani nie nastawia się na to, że znajdzie tu
              satysfakcjonują pracę - ostrzegała mnie 50-latka poznana podczas
              rejestracji. - My nie dość, że mamy zbyt dużo lat,...


              albo:

              Pan Witold ze Szczecina był technikiem mechanikiem. Po 22 latach
              stracił pracę. Szukał jej intensywnie. Zawsze kończyło się tym,
              że "przekroczył limit wieku właściwy dla tego stanowiska"...


              calosc i inne artykuly na ten temat tutaj:

              gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90439,7211712,Baba_juz_nie_chodzi_do_posredniaka.html

      • pyskata666 Re: W wiezy z kosci slonioniowej 27.10.09, 23:07
        Po lekturze twojej listy roli uniwersytetow w spoleczenstwie zzera mnie
        ciakawosc: gdzie studiowales? Ta uczelnia to pewnie raj dla badan
        socjologicznych ;-)
        • sendivigius Re: W wiezy z kosci slonioniowej 28.10.09, 19:21
          pyskata666 napisała:

          > Po lekturze twojej listy roli uniwersytetow w spoleczenstwie zzera
          mnie ciakawosc: gdzie studiowales? Ta uczelnia to pewnie raj dla
          badan socjologicznych ;-)


          W Polsce mila pani. Tak, to raj dla badan socjologicznych; cala
          planete mozna objechac i nie znajdzie sie tylu "przypadkow".
      • Gość: Gosc Re: W wiezy z kosci slonioniowej IP: *.147.96.121.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 13.05.12, 13:12
        100% racji!
        Prawdziwa rola uniwerstytetow w spoleczenstwie to dzis (niestety):
        1. dla mlodych ludzi
        -"dorosle" wakacje na koszt panstwa
        -rynek matrymonialny
        2. dla panstwa
        - sposob na walke z bezrobociem wsrod mlodziezy
        -sposob na walke z bezrobociem wsrod fizykow i archeologow
        -dyspozycyjny "autorytet" polityczny; na skinienie palcem
        -przechowalnia dla politykow bedacych chwilowo na bocznym torze
        3. dla tzw. naukowcow
        -platnik ZUSu dla urodzonych w niedziele
        -biuro podrozy (tzw. konferencje)
        -podkladka i przykrywka pod przekrety (...naukowo udowodniono...)
        -nakrecanie rynku wynajmujacym mieszkania
        -i firmie Durex
        -pretekst do towarzyskiej afirmacji (...jak bylem na Oxfordzie...)
        Wiecej na:
        forum.gazeta.pl/forum/w,23,135771114,135771114,Politechniki_popularniejsze_od_uniwersytetow.html
    • Gość: Jozef_socjopata O micie masowego wykształcenia IP: 85.222.87.* 28.10.09, 00:00
      Dobry opis TRiLu z warszawskiego SGGW :)
    • Gość: sp O micie masowego wykształcenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.09, 10:54
      I po co nam to było, zniszczyliśmy średnie szkolnictwo zawodowe pod
      pretekstem kształcenia bezrobotnych, a teraz wypisuje się brednie o
      wyższych szkołach stolarstwa. Chroń nas od wszelkiego rodzaju
      uzdrawiaczy, z profesorami na czele.
      • Gość: Adaś Re: O micie masowego wykształcenia IP: *.zone9.bethere.co.uk 30.01.10, 15:48
        Przypomnę jakby kto nie pamiętał, że to Wyborcza przez całą dekadę lat
        90 nawoływała do likwidacji zawodówek i techników bo rzekomo "produkują
        bezrobotnych".
        Dyplom magistra/inżyniera dla każdego to miała być polska recepta na
        kryzys, biedę, bezrobocie i wszystkie inne plagi...
        Dobrze że udało mi się skończyć technikum (elektroniczne) w 1989 :-)
    • indywidualismus Mocne ! 29.10.09, 21:45
      I przez fachowca pisane. Panie profesorze, a nie może Pan i pańscy koledzy z
      PKA czegoś konkretnego zrobić, np. zamknąć kilka najgorszych uczelni, kilku
      kolejnym zagrozić zamknięciem, jeśli szybko nie wypełnią waszych zaleceń, kto
      ma to zrobić, jeśli nie tacy jak Pan ??
    • janek0 O micie masowego wykształcenia 30.10.09, 21:40

      bingo...
      • Gość: miki Re: O micie masowego wykształcenia IP: *.wroclaw.vectranet.pl 04.04.12, 20:57
        Bingo po trzykroć.

        Mam zaszczyt/przyjemność/okazję/... (właściwe wpisać) znać Pana Profesora osobiście.
        Jak zwykle błyskotliwie (akademicko) wyczerpał temat i nie zaproponował dokładnie NICZEGO. Ograniczył się do krytycznego podsumowania, nie napisał niczego odkrywczego. Spodziewać by się można było, że Ekspert PKA ma jakąkolwiek możliwość "wplywu na sytuację". Jeśli nie ma - przepraszam, jest zbędny. Czyli do tej całej beznadziejnej sytuacji szkolnctwa wyższego dodać należy, że PKA znakomicie się w tę sytuację... wpisuje... Nie odbierze bowiem uprawnień Prywatnej Wyższej Szkole Gotowania Na Gazie (mimo ewidentnych przesłanek, że NALEŻY to zrobić), ponieważ... trzeba będzie znaleźć miejsce dla tysiąca pseudostudentów, trzeba będzie odpowiadac na odwołania do odwołań, a po co sobie zawracać głowę... Kontrola się odbyła, wnioski pokontrolne spisane/przesłane, gaża za kontrolę przyjęta, papierologia trzyma się mocno... i wszyscy są szczęśliwi...
    • Gość: ggg Re: O micie masowego wykształcenia IP: *.159.28.130.static.crowley.pl 03.11.09, 13:33
      ośmieszył się Pan Panie Marcinkowski. Mam rozumieć że jedynie
      słusznym i poważnym kierunkiem jest informatyka, a technologia
      drewna to nic innego jak stolarstwo, technika rolnicza i leśna to
      zwyczajne technikum rolne, a rybactwo to... zwyczajni rybacy? Równie
      dobrze mozna stwierdzić że informatykom matematyka wyższa jest
      niepotrzebna, ponieważ ich jedynym celem jest instalowanie systemu
      operacyjnego na litere 'W'
      Wszystkie te 3 kierunki kończą się tytułem inżyniera, dlatego też
      absolwenci powinni mieć jakieś poważniejsze podstawy matematyki niż
      tylko poziom licealny. Mogę się wypowiadać jedynie za
      kierunek 'technologia drewna', bo taki też skończylem. Znajomi z
      mojego roku pracują jako technolodzy w fabrykach tworzyw drzewnych,
      biurach konstrukcyjnych itp. Wprowadzają ulepszenia nowych wyrobów,
      konstrukcji... są równoprawnymi inżynierami a nie stolarzami. Tak
      samo jest zapewne z absolwentami rybactwa i techniki rolniczej i
      leśnej. Proponuję wpierw zapoznać się ze specyfiką danego kierunku a
      dopiero później wypowiadać się na jego temat.
      Zgodzę się z Panem że podstawy programowe są często przeładowane
      anachronicznymi przedmiotami(na każdym kierunku)... ale jeśli chodzi
      chociażby o matematykę, to przyszły inżynier powinien jej 'liznąć'
      na poziomie wyższym. A jeśli sobie nie radzi.. to znaczy że nie
      nadaje się na inżyniera.
    • nirelle Re: O micie masowego wykształcenia 30.01.10, 12:04
      Masowe wykształcenie to działanie rządu na odsunięcie w czasie problemów:1/niskie gaże kadry akademickiej-niech dorobią na prywatnych uczelniach,2/likwidacja przemysłu, produkcji, czyli miejsc pracy (są chińczycy i seconhandy) -likwidacja zawodówek, niech się kształcą w liceach i nielicznych technikach (zaniżanie poziomu), bo coś z młodymi trzeba zrobić; nadal brak miejsc pracy - niech idą na studia, najczęściej zarządzanie w byle jakiej uczelni lub wyjadą do pracy do Anglii, Irlandii, itp., nadal brak miejsc pracy - państwo nic nie robi w tym kierunku, jest kryzys, to nie nasza wina!!!! Sprzedajemy (prywatyzujemy) wszystko co się da, więc proponuję sprzedać młodych też. Ale kto zarobi na wypłatę emerytur z ZUS? Coś rząd PO wymyśli, naobiecuje,np. produkcję prywatnie bimbru, maryśki, albo "zabierz babci rentę".Kto kraj weźmie jako lenno? Przyjaciele Tuska dający mu odznaczenia? Kiedy koniec rządu nierobów, bo wolny rynek i "szemrana" średnia klasa biznesu nic nie zrobią.Jest nowy plan Tuska - skok cywilizacyjny, czy ten człowiek wie co mówi.
      • Gość: polo Re: O micie masowego wykształcenia IP: *.chello.pl 04.02.10, 13:24
        Ja widzę jeszcze taki problem, że ta cała masowość i nie masowość spowodowała
        chora sytuacja na rynku pracy ,pracodawcy za czeli wymagać od każdego
        praktycznie stanowiska pracy wyższego i wyższego... więc każdy idzie żeby mieć
        tą robotę ...plus ten chory system boloński co wprowadza ten podział na lic....i
        mgr co spowodowało degeneracja Techników itp zawodów Technika.. co teraz tworzy
        chorą sytuacje że czasem technik więcej wiej i zwłaszcza praktycznie lepiej się
        sprawdza niż nie jedne lic z wyszym...ale przy przykładowej pierwszej lepszej
        rekrutacji zostanie skreślony...
        a ty wam przesyłam filmik zobaczcie !www.youtube.com/watch?v=PWRPrZUBhjQ
    • shigella O micie masowego wykształcenia 07.04.12, 00:02
      Artykul bdb, moze z jednym zastrzezeniem; technologia drewna to kierunek stary, ktory znajdowal sie w "katalogu" wielu uczelni (np warszawskiej SGGW) na pewno w latach 80-tych jak nie wczesniej.
      Nie ma nic wspolnego ze stolarstwem jako rzemioslem, podobnie jak na Technologii Zywnosci nikt nie nauczy sie gotowac.
      Te wydzialy przygotowuja przyszlych projektantow maszyn i urzadzen w danej galezi przemyslu oraz specjalistow od analiz surowcow i produktow.
      Przykro mi, ale inzynieria wymaga znajomosci fizyki i matematyki, tu bez calek sie nie da.
      Za calkowita pomylke za to uwazam wyzsze szkoly kosmetologii, turystyki i hotelarstwa oraz gastronomii - po to byly szkoly policealne i technika, aby wyksztalcic manikiurzystke czy kucharza.
      • Gość: Ciocia Re: O micie masowego wykształcenia IP: *.net402-g2.isko.net.pl 07.04.12, 17:03
        tylko jedna korekta: na kosmetologii nie uczą manicure, tak jak na technologii drewna nie uczą stolarki:) Kosmetologia to głównie zabawa chemią i biologią i próby zrobienia tak, by to pierwsze pomagało, dy zawodzi to drugie. Więcej ma to wspólnego z farmaceutyką, niż z manicurem:)
    • Gość: Adam O micie masowego wykształcenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.12, 16:14
      W 100% zgadzam się z twierdzeniami w artykule. Sam skończyłem dopiero co budownictwo na PP i uważam, że na pierwszym roku zamiast 400 osób powinno być maksymalnie 150 bo tylu zazwyczaj absolwentów jest przygotowana na podjęcie takiego kierunku. Niestet ze względów finansowych uczelnia musi tyle przyjąć na czym traci jakość edukacji i jakość badań naukowych na uczelni.
    • Gość: dżordż A kto wie, którą uczelnię PKA wyróżniło??? IP: *.adsl.inetia.pl 07.04.12, 16:44
      Jedna z polskich uczelni jako jedyna w tym czasie (kilka lat temu) została wyróżniona przez PKA za poziom i przygotowanie programu z Zarządzania. Ciekawe czy ktoś wie, jaka to była uczelnia. Zaznaczę, że żadna państwowa! Była to najlepsza uczelnia ekonomiczna w Polsce (do dzisiaj jest najlepsza). Kto wie? Państwowe uczelnie i ich wyższość to mit, stereotyp, który mam nadzieję niedługo padnie tak jak niektóre z tych postkomunistycznych kolosów na glinianych nogach.
    • adamphis Re: O micie masowego wykształcenia 07.04.12, 18:13
      Myślę, że jest jeszcze poważniejszy problem. Większość studentów pewnej politechniki (na innych uczelniach zapewne jest podobnie) musi się uczyć przykładowo równań różniczkowych, a ja jako student fizyki mam matematykę bardziej okrojoną od nich, mimo, że z niej rzeczywiście muszę korzystać. Popieram wysoki poziom, jednak najwyższy powinien być utrzymywany na najważniejszych kierunkach.
    • Gość: wkurzony Mnie zrobiono w balona na informatyce IP: *.adsl.inetia.pl 08.04.12, 19:11
      Robiłem informatykę na prywatnej uczelni i już napisałem pracę inżynierską gdy komisja z ramienia ministerstwa uniemożliwiła mojej uczelni nadawania tytułu inżyniera. Gdybym nie robił dziekanki pół rocznej to miałbym inżyniera a tak mam tytuł ... licencjata ekonomisty ze specjalizacją systemy informatyczne e-biznesu. Zrobiłem już tam magistra dla świętego spokoju ale oczywiście pracodawcy z branży IT nawet nie raczyli dzwonić do mnie by umawiać się na rekrutację tylko jedynie w bankach, gdzie zacząłem pracę jako doradca. Holly shit, znajomi z roku co zrobili inżyniera mają teraz świetne prace jako programiści, analitycy IT czy administratorzy sieci. Zastanawiam się czy teraz nie pójść na inżynierskie na Politechnikę Warszawską i nie wydać co semestr 4200 zł tak aby zaspokoić mój głód ambicji bycia inżynierem.
    • Gość: Union O micie masowego wykształcenia IP: *.litnet.osi.pl 09.04.12, 18:50
      Z jednym się nie zgodzę, poziom wykształcenia nie zawsze idzie w parzę z uczelnią, student "pasjonat" będzie świetnym specjalistą pomimo tego że studiuje na zwykłej szarej uczelni.
      • Gość: Mer Re: O micie masowego wykształcenia IP: 194.251.119.* 13.07.12, 14:16
        Też tak sądzę... :)
    • Gość: Walkir O micie masowego wykształcenia IP: 195.8.220.* 10.04.12, 11:47
      Można zgodzić się z tezami artykułu poza jedną, tą pierwszą. Twierdzenie, że "lepszy poziom był, bo żyli w strachu" (przed wojskiem itd.) jest nie tylko kłamliwe, ale i nieprzyzwoite. Wysoki poziom pracy/nauki ODWROTNIE koreluje do poziomu strachu. Dowodem jest choćby jakość uczelni niemieckich i innych.
    • Gość: Podstawowy problem O micie masowego wykształcenia IP: *.piwet.pulawy.pl 11.05.12, 11:46
      Podstawowym problemem, który generuje pozostałe, jest to że w Polsce kierunki (ich rodzaj i kształt) i ich ilość Nie są odpowiedzią na potrzeby wolnego rynku pracy. Są otwierane gdy kilku profesorów (kolesiów) poczuje taką potrzebę i wszystko by było OK, gdyby robili to za własne pieniądze, ale tak też Nie jest. Gdyż są w dużej mierze dotowani. Celem takich uczelni (zarówno prywatnych jak i państwowych) jest wydanie jak największej ilości absolwentów, bez względu na jakość ich wykształcenia i przygotowania do zawodu (odwieczna domena socjalizmu= ilość nie jakość). Myślę, że w tym szczególnym wypadku, powrót do dawnych systemów byłby zjawiskiem pozytywnym zarówno dla uczelni jak i studentów. KNP od dawna mówi o potrzebie prywatyzacji większości edukacji, zachęcam do poczytania programu. Socjalistyczne rozwiązania od 7 dekad nie sprawdzają się, czas na zmiany.
      • Gość: Gosc O micie masowego wykształcenia pokolenia Y IP: *.147.96.121.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 13.05.12, 13:25
        Jak to juz pisalem nie raz i nie dwa, owo Pokolenie Y stalo sie ofiara tzw. transformacji systemowej, czyli inaczej tzw. Planu Balcerowicza (wl. Planu Sachsa). O tym pisalem zreszta juz od dawna, a dokladnie od roku 1993, kiedy to zaczalem moje drugie studia ekonomiczne na The University of Melbourne i gdzie w roku 1996 obronilem prace magisterska czyli na stopien Masters by Research (nota bene na poziomie wyzszym niz obecne polskie doktoraty) na temat owej transformacji i jej efektow, glownie takich jak upadek przemyslu i masowe, strukturalne bezrobocie. Stad tez wladze RP, nasladujac zreszta dzialania podjete wczesniej w takich krajach jak np. W. Brytania czy Australia, postawily na masowe udostepnienie studiow wyzszych w celu opoznienia wejscia kolejnych rocznikow na rynek pracy, na ktorym juz byla ogromna nadwyzka podazy nad popytem (zreszta wysokie bezrobocie jest normalnym stanem gospodarki rynkowej, a znika ono tak naprawde tylko podczas wojny, takze tzw. zimnej wojny, po zakonczeniu ktorej praktycznie caly kapitalistyczny Zachod popadl w praktycznie permanentna recesje, gdyz lokalne wojny typu irackiej czy afganskiej mogly tylko w bardzo ograniczonym stopniu stymulowac gospodarke USA, ale juz nie sojusznikow Ameryki, ktorzy mieli w te wojny zbyt maly wklad, a to z przyczyn glownie politycznych - niepopularnosc takich wojen wsrod wyborcow).

        Oczywiscie, upowszechnienie szkolnictwa wyzszego na skale masowa musialo pociagnac za soba znaczacy spadek jego jakosci, tyle ze w Australii czy W. Brytanii nie pozwolono jednak, tak jak w Polsce, na otwarcie prywatnych pseudo-wyszych uczelni, i, co wazniejsze, te kraje maja uniwerytety na najwyzszym swiatowym pozomie (w Anglii np. slynny Oxbridge, w Australii zas moja tamtejsza Alma Mater czyli The University of Melbourne, gdzie otrzyalem tylul MA z zakresu ekonomii i w nieco mniejszym stopniu Monash University w Melbourne, gdzie sie doktoryzowalem z politologii).

        Stad wiec uwazam, ze trzeba cos zrobic i ze trzeba przede wszystkim dotrzec do owego pokolenia Ygrekow i wyjasnic im, skad sie bierze taka a nie inna sytuacja na rynku pracy i ze ponad 90% dyplomow licencjata, magistra i nawet doktora, wydawanych dzis w Polsce jest w praktyce bezuzyteczna, a wiec jesli ktos z owych polskich Ygrekow chce studiowac, to powinien studiowac za granica, szczegolnie, ze jako obywatel UE ma on(a) taki sam dostep do studiow wyzszych np. w Anglii, jak rodowici Anglicy.

        Uwazam takze, ze polska mafia (klika) profesorska zgodzi sie na reformy tylko wtedy, jak sie przekona, ze traci studentow a wiec tez i posady na rzecz uczelni zagranicznych i ze politycy polscy tez sie zorientuja ze jest z polska nauka i polskim szkolnictwem wyzszym cos nie tak, kiedy polskie wysze uczelnie zaczna swiecic pustkami, kiedy praktycznie nikt nie bedzie chcial na nich studiowac wiedzac, ze sie nic tam nie naucza i ze dyplomy, ktory dostana na koniec studiow beda nic nie warte na rynku pracy...
        • Gość: olga Re: O micie masowego wykształcenia pokolenia Y IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.14, 22:57
          jak taki mądry jesteś kolego to może mi odpowiedz na pytanie jakbym studiowała w Wielkiej Brytanii Budownictwo to w jaki sposób będę znała polskie Prawo Budowlane? czy też Polskie Normy? No i jeśli wrócę po takich studiach do kraju to zapewne od razu będę mieć uprawnienia budowlane no bo jakże by inaczej z takiej zagranicznej uczelni to jak Bóg pewnie będę traktowana w Polsce. Trochę pokory radzę bo zalatuje mi tu typowe dla gatunku ludzkiego poczucie wyższości. Jestem studentką budownictwa, ogromną pasjonatką tego kierunku i już po czwartym semestrze miałam propozycję pracy, odmówiłam bo studiuję stacjonarnie. Też trochę pojeździłam po świecie i ludzie wszędzie mają te same paskudne cechy: próżność, poczucie własnej wyższości, wyższość jego narodu nad innym i wiele innych.
    • Gość: Gosc Ciekawy watek o zbednych magistrach IP: *.180.70.222.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 14.05.12, 17:36
      TU:
      forum.gazeta.pl/forum/w,410,135845939,,Zbedne_uczelnie_produkujace_magistrow_frustratow.html?v=2
    • Gość: czytelnik O micie masowego wykształcenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.12, 18:09
      interesujący artykuł, ciekawe komentarze,
    • dzieckozimnejwojny O micie masowego wykształcenia 19.07.12, 09:39
      Pokolenie Y w Polsce jeszcze nie dorosło, bo dopiero ledwo widac początki pokolenia X - zabacz tutaj : Pokolenie Y - gdzie jesteś ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka